Dodaj do ulubionych

Miało być lżej a jest strsznie trudno....

27.06.05, 15:29
Moi mili,
pisze do Was resztkami sił... Sama doprowadziłam się do takiego stanu ducha,
gdybym wiążące decyzje podejmowała na bieżąco, pewnie byłoby inaczej.
Czesto zaglądam na forum, rzadziej piszę. Może niektórzy z Was pamiętają moją
kiedyś już przedstawianą historię. Na dziś wygląda to w wielkim skrócie tak,
że pozew już złozyłam, czekam na termin 1-ej rozprawy. Czuję się bardzo źle.
Mój mąż totalnie mnie zaniedbywał (dziecko też, mam tu na myśli angażowanie
się w życie rodziny), o odejściu zadecydowałam żyjąc kilka lat w małżeństwie
bez czułości i seksu. Mamy małe dziecko, które mąż bardzo kocha, ono zresztą
jego tez. W separacji jesteśmy już 3 lat, a ja wciąż "żyję" sprawami tamtego
związku i układu. Wielokrotnie wracałam, efekt jest taki, że każdorazowo
cieszę się jadąc z maluszkiem do niego (np. w weekend), ale wystarczy dzień
lub dwa (zdarzało się, ze zostawałam na noc, ale tylko dlatego, zeby maluszek
mógł dłużej u niego pobyć i zjeść z nim czy nami wspólnie śniadanie, sam o
taty bardzo tęskni za mną, w nocy najczęściej ma napady histerii kiedy nie
słyszy mojego głosu), zawsze "uciekałam" do siebie czując, ze nic juz
zwyczajnie między nami nie będzie.
Po drodze w tym wszystkim poznałam innego mężczyznę, przeciwieństwo w wielu
względach męża, o wiele cieplejszego. Poznałam seks tak naprawdę (w moim
małżeństwie prawie nie istniejący).
Mąż mam wrażenie mocno przeżył i przezywa ten nasz kryzys. O ewentualnych
innych mezczyzn w moim zyciu nigdy nie pytał, jakby bojąc sie zadać to
pytanie.

Wie, że złożyłam pozew. Kilka dni temu zadzwonił, poprosił, abyśmy wyjechali
na weekend, porozmawiali o naszych sprawach i moich planach mieszkaniowych
(ciągle wynajmuję lokum).
Zgodziłam się po tym jak zadzwonił póżno w nocy i płacząc błagał mnie, zebym
nie rujnowała naszej rodziny, ze dziecko, ze ciągle bardzo kocha, ze czuje,
ze ja potrzebuje jego pomocy a on jest bezradny, bo nie umie do mnie
dotrzeć....
Strasznie mnie wzruszył tę rozmową (jest dość ostrożnym i wyważonym w słowach
facetem). Pojechaliśmy razem.
Widzę, ze on bardzo sie stara, ze bardzo kocha malucha naszego. Tylko ja
niestety mam takie wewnętrzne przeświadczenie, ze nie przełamię się, nie
uwierzę w to, że między nami mogłoby być inaczej. Wiem, że starał by się
bardzo, zeby mnie nie ranić, to widzę, ale znając jego charakter i to, ze nie
było między nami żadnej bliskości fizycznej (co tak naprawdę zabiło moje
uczucia do niego), ze nie dam rady, ze znów wpadę w depresję....
Ze wszystkich sił chciałabym zapewnić dziecku pełną rodzinę!!! Widze wielkie
cierpienie w oczach mojego ciągle męża. Ale z drugiej strony wiem, ze bez
bliskości fizycznej umieram po kawałku!!! I wiem też, ze to, ze miedzy nami
tej bliskości nie było to nie przypadek, tylko jakis głęboki problem, którego
nie zgłębiłam, ale tak mi się dał we znaki, ze raczej zgłębiac nie chcę...
Przyznaję się, zę raz nawet próbowałam przełamać się, nie protestowałam, ppo
3 latach spędziiłam z nim noc. BYło cieżko. Pomimo tego, ze maz bardzo sie
starał.
Ale mi strasznie trudno pogodzić sie z tym wszystkim. Pracuję nad sobą,
chciałabym przyjąć i zaakceptować to co sie stało, ale w ogóle mi to nie
wychodzi...
Jestem zrozpaczona. Rujnuję życie jemu i dziecku. Sama też mam się tak jak
widać.
Co ja mam robić???
Obserwuj wątek
    • anais_nin666 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 27.06.05, 16:12
      Jak to co? Nie jesteś szczęśliwa z mężem... Nie dogadujecie się, nie potraficie
      się radośnie kochać, nie udaje sie Wam normalnie żyć... chcesz z nim byc, bo
      ostatecznie przyznał, że chce byc z Tobą? Chcesz się poświęcic, by on poczuł
      się szczęśliwy? Poświęcisz sie dla dziecka? A gdzie jesteś w tym wszystkim Ty i
      Twoje potrzeby? One nic nie znaczą? Tyle razy próbowaliście i nic się nie
      zmieniło, sądzisz, ze nagle staniecie sie innymi ludzmi? Trudno skleic cos co
      rozpadalo sie tyle razy...
    • ewolwenta Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 27.06.05, 18:04
      Podjęłaś trudną decyzję i z Twoich słów można wywnioskować, że uważasz, ze jest
      słuszna. Mówisz, że nie ma dla Ciebie powrotu, więc po co się oglądasz? Pytanie
      oczywiście retorycznie, bo choć racjonalnie próby odbudowania związku nie mają
      sensu, to ciężko nie odczuwać sprzecznych emocji w obliczu bólu, kogoś kogo się
      kochało, a pewnie nadal szanuje.

      Trudność potęguje fakt, że macie małe dziecko. Nie możesz ograniczyć kontaktu z
      człowiekiem, który jest jego ojcem.

      Marne to pocieszenie ale czas leczy rany a maluch dorośnie i będzie Ci łatwiej
      zostawiać go samego pod opieką ojca.
      Teraz pozostaje Ci wytrwać w decyzji która podjęłaś. Trzymaj się i nie daj
      pogrzebać własnego szczęścia!
      • woman-in-love Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 27.06.05, 19:09
        jak tylko ustąpisz mężowi - wróci do starych, utartych przyzwyczajeń. Doprowadż
        rozwód do końca, potem zobaczysz, co zrobisz. Nie daj się zepchnąc z obranej
        drogi. Zawsze się jeszcze możecie zejść, ale z "wolnej stopy" znacznie lepsza
        będzie twoja pozycja startowa. Nie daj się szntazować dzieckiem. Mogł o tym
        pomyslec, kiedy Cie lekcewazył i wygłodził emocjonalnie.
    • zolza73 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 27.06.05, 20:06
      Czytajac twojego posta mam wrazenie, ze to wolanie o pomoc,ale napewno
      pomylilas adresatow. Nie zrozum mnie zle, mam wrazenie, ze to co piszesz to z
      jednej strony usprawiedliwienie siebie dlaczego nie potrafisz przelamac braku
      zaufania i skutkow calej zdrady a z drugiej strony wolanie o pomoc by ktos ci w
      tym pomogl. Piszesz, ze maz stara sie, ze zrozumial, ze chcesz zapewnic dziecku
      pelna rodzine i co najwazniejsze on tez, wszystko byloby ok gdyby nie zdrada i
      brak poczucia bliskosci jakie fundowal ci od lat. Mysle,ze zdrada nie jest tu
      powodem rozpadu zwiazku a skutkiem jedynie, skutkiem braku porozumienia miedzy
      wami wczesniej-maz nie umiejacy okazywac uczucia znalazl sobie kogos komu byc
      moze na krotsza mete to nie przeszkadzalo a ty od lat czulas sie zle bez
      czulosci, wpadlas w ramiona innego faceta. Teraz trudno jest wam posklejac to
      wszystko. Nikt nie da ci odpowiedzi na tym forum jak to zrobic, poniewaz jest
      to psychologiczny problem waszych wzajemnych relacji. Pierwszy chyba raz radze
      komus poradnie rodzinna lub dobrego rodzinnego psychologa, poniewaz uwazam,ze
      kwestia jest u was przelamanie bariery-u ciebie akceptacja i wiara w meza a u
      meza nauka i zrozumienie twoich potrzeb. Zastanow sie nad tym, mam wrazenie, ze
      chcialabys sprobowac od nowa, wiec sprobuj i tej metody. Jak sie nie
      uda,bedziesz miala czyste sumienie wobec siebie i malucha, ktoremu chcialas
      mimo wszystko zapewnic pelna rodzine. Powodzenia.
    • movisz Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 27.06.05, 23:11
      Uwazam, ze powinnas dac mu szanse jesli rzeczywiscie chce popracowac nad waszym
      zwiazkiem. Nie masz w tym wypadku wiele do stracenia a mozesz zyskac. Bedzie ci
      ciezko jak bedziesz musiala patrzec na cierpienie dziecka teskniacego za ojcem.
      Statystyki mowia, ze 60% nowych zwiazkow rozpada sie. Tak jak ktos poradzil
      pojdzcie do psychologa, szukajcie pomocy. Przynajmiej nie bedziesz miala sobie
      do wyrzucenia, ze nie staralas sie utrzymac waszego malzenstwa.
      Warto. Uwierz mi!
    • williamshakesbeer Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 27.06.05, 23:43
      Piszesz że " nie protestowałaś", "próbowałaś sie przełamać".... no to kto w
      końcu nie chce kogo?? Może to tak jest że on chce tylko go już nie raz
      prestraszyłaś.... Idzcie do psychologa, seksuologa, ale wcześniej odpowiedz
      sobie na pytanie dlaczego chcesz z nim być. I odradzam słuchania feministek.
      • anais_nin666 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 28.06.05, 12:28
        A po czym poznać słowa feministki?
      • loppe Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 28.06.05, 12:30
        ja tu poprę Shakesbeera - niejednokrotnie jestem zaskoczony kategorycznością
        sądów i wskazówek dot. nieznanych w końcu ludzi i związków...
        • anula36 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 28.06.05, 12:32
          to nasza druga cecha narodowa "wiem lepiej niz ty" zaraz po "musze wiedziec o
          tobie wszystko":)
          przerabiam to tym abardzeij ze pracuje z ludzmi ktorzy mogli by byc moimi
          dziadkami - zestaw rad na zycie mam imponujacy:)
        • anais_nin666 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 28.06.05, 15:01
          Czy kategorycznośc sądów charakteryzuje faministkę? Nie wiedziałam;)
          Nie zauważyłam zaś, by ktoś coś na tym forum narzucał. Każdy jedynie mówi co
          sadzi, ze w danej sytuacji by zrobił. Autorka wątku niezaleznie od naszych rad,
          kategorycznych mniej lub bardziej, zrobi co podpowie jej serce.
    • alien81 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 28.06.05, 09:00
      kobieto, poznałaś normalnego, czułego faceta, ale chcesz się znowu pakować w
      skończony, beznadziejny związek z mężem. jak sama nie wiesz czego chcesz to nie
      wiem kto ma wiedzieć! Twoje życie, zacznij je wreszcie!
      • woman-in-love Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 28.06.05, 14:50
        Najbardziej nie lubie przyklejania etykietek, np.: "feministka". Pewnie to
        określenie obejmuje i mnie, ponieważ doradzam twarde stanowiesko, nieuleganie
        powiewom emocji drętwego skądinąd partnera. Sprawia on wrażenie niedojrzałego,
        a również główna bohaterka dojrzałością emocjonalną nie grzeszy. Prawdopodobnie
        będą tak "bujać się" jeszcze długo. Natomiast inne osoby, które czytają forum,
        mogą wyrobić sobie swoje własne zdanie - czytając rózne opinie.
        • movisz Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 28.06.05, 20:23
          ponieważ doradzam twarde stanowiesko, nieuleganie
          > powiewom emocji drętwego skądinąd partnera. Sprawia on wrażenie
          niedojrzałego,
          > a również główna bohaterka dojrzałością emocjonalną nie grzeszy.
          Prawdopodobnie
          >
          > będą tak "bujać się" jeszcze długo. Natomiast inne osoby, które czytają
          forum,
          > mogą wyrobić sobie swoje własne zdanie - czytając rózne opinie.

          Trudno jest radzic w sytuacji, ktorej sie nie zna w 100 proc. Latwo miec twarde
          stanowisko w takich sprawach. Zapominacie jednak o najwazniejszym. Oni maja
          wspolne dziecko. A to zmienia cala sytuacje i podejscie do rozwiazania sprawy.
          • alien81 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 29.06.05, 10:15
            mają dziecko i powinni robić wszystko aby czuło ich miłość i opiekę. ale to
            można i wielu byłym parom to dobrze wychodzi, robić nie będąc już razem.
            zmęczona życiem, przygnębiona, rozczarowana, zgorzkniała mamusia to nie jest
            raczej marzenie dziecka. ani usłyszenie jak dorośnie, że ta cała szopka była
            "dla jego dobra". to, że ma dziecko jej nie ubezwłasnowolnia, nadal ma szansę na
            szczęście i prawo do szczęścia. musi brać pod uwagę potrzeby dziecka, ale też
            swoje. nie wyłączy się na czas wychowywania dziecka. to nie byłoby sprawiedliwe.
            • kampai Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 05.07.05, 13:23
              Kiedyś na pytanie dziecka: "Mamo, czemu nie ma tatusia?" odowiesz: "Bo mnie
              seksualnie nie zaspokajał." Rozwalać rodzinę, bo nie chodzi się do łóżka... Nie
              kapuję. No, ale człowiek jest ułomny. Jedne małżeństwa padają z tego powodu,
              inne z innego.
              • alien81 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 05.07.05, 13:30
                kampai problemy w łóżku to najczęściej wierzchołek góry lodowej. ona nie
                grymasi, że on nie ma np. 20 cm w wzwodzie, ale mówi o braku czułości,
                intymności, uczuć. poza tym każdy ma prawo do szczęścia. jeżeli dla niej brak
                zaspokojenia w łóżku to jest problem to ma prawo to zmienić. a poza tym: dziecku
                nie na wszystko trzeba odpowiadać. rodzic ma prawo do tajemnic, nie powiedzenia
                wszystkiego co myśli o byłym partnerze. wystarczy jak powie dziecku - o ile
                będzie o to pytać, bo to nie reguła jakaś - że nie była z nim szczęśliwa i tyle.
                dziecko to nie jest jakiś dyktator przed którym dorosła matka ma się ze
                wszystkiego spowiadać!
                • ewolwenta Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 05.07.05, 14:16
                  masz rację Alien81 szczególnie z tym wierzchołkiem góry lodowej
                  • woman-in-love Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 05.07.05, 22:17
                    kampai prawdopodobnie tkwi w "starym, dobrym małżeństwie" i dlatego wkurza go,
                    ze ktoś może inaczej pokierowac swoim zyciem i "nakichać" na jedynie słuszny
                    schemat. Życie jest jedno!
                    • ollie1 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 05.07.05, 22:52
                      kampai a wolalbys uslyszec jak dorosniesz: "to dla ciebie tak sie poswiecilam,
                      to przez ciebie nigdy nie ulozylam sobie zycia, to dla ciebie zmarnowalam sobie
                      zycie, zebys mial i tatusia i mamusie"
                      Nie, oczywiscie, ze tego tak doslownie sie dziecku nie mowi, ale dzieci maja
                      ten niesamowity dar, ze wyczuwaja doskonale, kiedy ich rodzice nie sa
                      szczesliwi.
                      Strasznie wkurza mnie, kiedy mowi sie o dobru dziecka, o trwaniu w martwym
                      zwiazku dla dobra dziecka. Jakie to jest to dobro? Czego uczy sie dziecko w
                      takim domu? Tutaj jest kielbaska mamusi a to kielbaska tatusia? Ktos madry
                      powiedzial, ze szczesliwi rodzice wychowaja szczesliwe dzieci.
                      Nie namawiam na rozstanie bo to nie jest nic dobrego, ale czasem lepsze to niz
                      kiszenie sie przez lata we wlasnym sosie "dla dobra dziecka". To nigdy nie
                      wychodzi dziecku na dobre.
                      • kampai Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 06.07.05, 08:36
                        Trzeba być niespełna rozumu, by życie pozbawione seksu uważać za "zmarnowane i
                        nieułożone". Ale to też zależy od tego, jak kto potrafi sobie to życie
                        poukładać. To jest tak jak z mercedesem. Z faktu, że go nie mam, mógłbym
                        doprowadzić się do skrajnej depresji. Mógłbym sobie wmawiać, że żyję w
                        potwornej nędzy. Ale emocjami należy kierować. Nędza to sytuacja, gdy nie można
                        sobie zafundować czegoś, czego się chce. Jak sie sobie powie, że się czegoś nie
                        chce, że tak jak jest, jest okej, to trudno powiedzieć, że się żyje nędznie i
                        coś się nie układa.
                    • kampai Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 06.07.05, 08:11
                      Nic mnie nie wkurza. Jedynie słuszne schematy są konieczne, byśmy wiedzieli
                      dokąd zmierzamy. Nawet jeśli nam się nie uda. W wielu wypadkach się nie udaje.
                      Ale to też normalne. Życie jest jedno, dlatego pewne decyzje warto podejmować
                      ostrożnie i napewno nie pod wpływem emocji wynikających z niezaspokojenia
                      seksualnego. Czasem można więcej stracić niż zyskać. Popęd można zaspokoić w
                      ciągu kilku minut, ale potrzeba posiadania rodziny jest rozłożona na dłuższy
                      okres.
                      • tina1 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 06.07.05, 08:19
                        Kampai , po dwudziestu latach wciąż zadaję sobie pytanie ; CZY WARTO BYŁO!?
                        Moje dorosłae dziecko powiedziało mi ,że nie!
                        • kampai Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 06.07.05, 08:52
                          Ale ja nie wiem, w czym rzecz...
                          • tina1 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 06.07.05, 09:05
                            Rzecz w tym ,że zrozumienie , uczucie , bliskość i seks to jakby preludium do
                            całego udanego życia we dwoje.
                            To wszystko!
                            • kampai Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 06.07.05, 09:12
                              Właśnie: zrozumienie, np. tego, że ktoś czegoś nie potrzebuje.
                              • tina1 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 06.07.05, 09:26
                                :)......... nie chce mi się gadać!
                                Przeciwko takiemu rozumowaniu można by parę armat wytoczyć ....tylko po co?
                                • kampai Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 06.07.05, 09:30
                                  A choćby po to, by mi udowodnić jak bardzo się mylę.
                                  • tina1 Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 06.07.05, 09:50
                                    Kampai, z całym szacunkiem, nie wiem czy się mylisz! Każdy ma swoje racje.Ja
                                    już kiedyś , dawno coś wspominałam o swoich doświadczeniach dlatego nie chcę
                                    się powtarzać.
                                    Wiesz co, bycie w związku dla dziecka, dla otoczenia, liczenie na to ,że będzie
                                    lepiej to dla mnie dziś cholerna porażka , która była wynikiem mojego
                                    tchórzostwa !A największą porażką dla mnie był moment , kiedy dziecko/dorosłe/
                                    powiedziało mi, że czuło się z nami jakby było ciągle winne naszych
                                    nieporozumień. Dodam ,że nie było picia , bicia.....tylko jakieś
                                    niedomówienia , brak uśmiechu, niejasne dla dziecka żale i pretensje.Teraz
                                    mogłabym coś jeszcze zmienić , ale to już chyba z wielu wzgl. dla mnie za późno
                                    i chyba nie bardzo mi się chce.
                                    Całe życie silę się na rozumienie...........tylko wszystkiego pojąć jakby nie
                                    mogę!:)
                                    • kampai Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 06.07.05, 11:06
                                      A po co chcesz pojąć? Ludzie cierpią, bo za dużo chcą rozumieć. Ja nie rozumiem
                                      o co chodzi Borowskiemu, gdy ględzi o gospodarce. Ale to nie mój problem. Ja
                                      nie rozumiem umów ubezpieczeniowych. Ale to agent się przy mnie poci, nie ja
                                      przy agencie. Nie moja wina, że umowa jest na cztery strony maczkiem i
                                      bełkotem. Nauczmy się szanować własną inteligencję i dbać o spokój ducha.
                                      • yvona73pol Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 07.07.05, 01:37
                                        kampai, uwierz, ze wiele osob by chcialo tak jak ty; nie moja broszka, nie bede
                                        sobie dupy zawracal...
                                        niestety, sporo ludzi to dociekliwe bestie, maja jakas wewnetrzna potrzebe
                                        wlasnie "pojecia", sa/bywaja rowniez ciekawi siwata i tak dalej, wystawiaja nos
                                        poza swoje podworko...
                                        i czesciej dostaja po tak zwanych czterech literach.....
                                        wiec nie pisz, ze twoja postawa jest jedynie sluszna (= dajesz do zrozumienia)
                                        • kampai Re: Miało być lżej a jest strsznie trudno.... 07.07.05, 07:59
                                          Moja postawa JEST jedynie słuszna! Bo przynosi mi pozytywne efekty. Nie żalę
                                          się, nie chadzam po terapeutach, poza pracą mam swoje hobby, które jest moją
                                          odskocznią. Jestem z życia zadowolony. Świata też jestem ciekawy. Sporo już
                                          nota bene widziałem (Japonia mmmm!!!). Zamiast mnie krytykować, lepiej weźcie
                                          przykład i zróbcie coś ze sobą. I moja gadka do was to nie indoktrynacja - to
                                          detoksykacja.
                                          • ewolwenta Nie ma jedynie słusznej drogi 07.07.05, 13:11


                                            Tak to już jest, że każdy z nas jest nieco inny, ukształtowany przez własne
                                            doświadczenia wyposażony w unikalne geny. Jak takich dwoje połączy się to
                                            tworzy niepowtarzalny związek. Co więcej, zmienia się on z upływem czasu i
                                            doświadczeń.
                                            Z tym się chyba wszyscy zgodzą?

                                            JEDYNE SŁUSZNE REGUŁY SĄ TO, TE KTÓRE PRZYNOSZĄ DOBRE EFEKTY W TYM
                                            NIEPOWITARZALNYM ZWIAZEKU.

                                            Dlatego nie ma prawd absolutnych a rady typu zrób TO czy TAMTO są często (nie
                                            zawsze) bez sensu. Każdy musi znaleźć rozwiązanie dobre dla siebie. Dyskusja na
                                            forum, może jedynie wskazać drogę. Decyzja czy jest to dobra droga zależy od
                                            zainteresowanego.

                                            Oczywiście wszyscy też mamy coś wspólnego ze sobą, należymy do pewnej
                                            kategorii:
                                            ludzie - chodzimy po Ziemi
                                            Polacy - posługujemy się językiem ubogim w miłosne zwroty,
                                            internauci - mamy dostęp do Internetu ,
                                            forumowicze - np. bulwersujemy się postami Kampai :P (warunek wystarczający,
                                            nie konieczny)
                                            • kampai Re: Nie ma jedynie słusznej drogi 07.07.05, 14:48
                                              Dlaczego bulwersują? Ja poprostu wnoszę do ukształtowanych stereotypów
                                              prezentowanych przez niektórych na forum garść odmiennego punktu widzenia. I
                                              najlepszy efekt odnoszę, gdy ktoś pisze: nie zgadzam się z tym facetem. Dobrze,
                                              jeśli mi do tego udowodni, że się mylę. Jeszcze niewielu się to udało.
                                              • yvona73pol Re: Nie ma jedynie słusznej drogi 07.07.05, 17:36
                                                wiesz, Kampai, znam paru takich, ktorzy daliby sie pociac, ze maja racje;
                                                czasami jedyne wyjsce to chyba nagdywac na video i potem odtwarzac
                                                dokumentacje ;)))
                                                tacy osobnicy tworza sobie wlasna wersje wydarzen i niekoniecznie jest ona
                                                zgodna z rzeczywistoscia; na przyklad facet bijacy zone moze byc swiecie
                                                przekonany ze ona sie przewrocila na schodach (autentycznie nie pamieta);
                                                nie pije tu do ciebie, tylko tak mi sie nasunelo, akropol twojego tekstu ze
                                                nikt nie udowodnil pomylki....
                                                na koniec cos, co chyba znasz: racja jest jak dupa - kazdy ma swoja....
    • yoric Kampai 07.07.05, 18:05
      > 'Trzeba być niespełna rozumu, by życie pozbawione seksu uważać za "zmarnowane i
      nieułożone"... Mógłbym sobie wmawiać, że żyję w potwornej nędzy. Ale emocjami
      należy kierować.'

      I tak dalej. Zastanawiam się, czemu to ma służyć. Nie chce mi się pisać banałów
      o odróżnieniu seksu od samego zaspokojenia, o pewnych elementarnych potrzebach,
      z których jedną jest seks, itd.
      Uważam, że ktoś, kto tego nie potrafi zrozumieć nie ma intelektualnych
      predyspozycji, żeby zabierać głos na tym Forum.
      A jeśli zwyczajnie nie chce tego zrozumieć, to powinien się zwyczajnie zamknąć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka