kamgli
25.10.05, 14:13
Witam, pierwszy raz tutaj trafiam i po przeczytaniu kilku tematów,
postanowiłem podzielić sie swoim. Mam 36 lat i jestem 8 lat w bezdzietnym
małżeństwie. Z początku wszystko z pozoru było fajnie lecz po kilku latach
(gdzieś tak od połowy) różne problemy zaczęły nas coraz bardzie od siebie
oddalać. W moim małżeństwie nie było problemów finasowych (radziliśmy sobie i
radzimy całkiem dobrze) tylko raczej emocjonalne, wyrażanie uczuć plus
oczywiście seks , który z czasem zamarł. Nigdy żony nie zdradziłem do tej
pory. Niedawno przydażyło mi sie zupełnie przypadkowo, że poznałem kobietę o
9 lat młodszą, którą zafascynowałem się bez pamięci z wzajemnością. Zaraz na
początku oznajmiłem że jestem żonaty i myślę poważnie o ewentualnym
rozwodzie. Przeżyliśmy 5 wspaniałych miesięcy. Przez cały okres zadawałem jej
pytanie czy mogłaby związać sie z rozwiedzionym facetem (na co padała
odpowiedź - tak). Nagle "ONA" oświadczyła mi że nie może juz kontynuować tego
związku mimo że ja zadeklarowałem, że mogę dla Niej wiele zrobić i nie
powinna brać na siebie poczucia winy za mój rozwód. Od pewnego jednak czasu
unika spotkań a ja jestem zrozpaczony! Mogę jedynie stwierdzić że jest to
kobieta z którą mógłbym spędzić resztę swego dotąd chyba nie najlepiej od
strony uczuciowej przeżytego życia. Wiem, ode Niej że zakochanie we mnie to
dla Niej też cudowne przeżycie. Wzajemnie prześcigaliśmy sie w dowodach
wzajemnego uczucia i miłości. Przyznam, że potrafiłem przy niej okazywać
uczucia w sposób dla mnie nawet zaskakujący. Podpowiedzcie drodzy Czytelnicy
co robić, jak skłonić osobę do niedawna totalnie we mnie zakochaną do Tego,
że warto czasami zainwestować uczucia nawet w osobę po nieudanym zwązku
(rozwodnika -czkę). Pozdrawiam i czekam na propozycję rozwiązania takiej
sytuacji.Szczególnie proszę o opinie Czytelniczki.