loppe
04.11.05, 09:26
Organizm kobiety jest wyposażony w większą łatwość reagowania podnieceniem z
różnych miejsc ciała, co poniekąd kompensuje fakt, że podniecenie to narasta
u niej wolniej niż u mężczyzny. Z tego powinien sobie zdawać sprawę
mężczyzna, i to nie z uwagi na motyw hedonistyczny, lecz altruistyczny.
Mężczyzna musi liczyć się z tym, że kobieta jest jakimś "innym światem" niż
on, nie tylko w sensie fizjologicznym, ale także psychologicznym.
Jeśli kobieta nie znajduje we współżyciu płciowym naturalnego
uszczęśliwienia, wówczas wyłania się niebezpieczeństwo przeżywania przez nią
aktu małżeńskiego w sposób niepełnowartościowy, bez zaangażowania całej
osobowości. Taki zaś sposób przeżycia stwarza szczególną łatwośc wywołania
reakcji nerwicowej.
Oziębłość (frigiditas) najczęściej jest wynikiem egoizmu mężczyzny, który nie
uznaje subiektywnych pragnień kobiety we współżyciu oraz obiektywnych praw
procesu seksualnego, jaki w niej zachodzi, szukając w sposób czasem wręcz
brutalny własnego tylko zaspokojenia. U kobiety rodzi to niechęć do
współżycia i wstręt seksualny, który jest równie trudny do opanowania jak
popęd seksualny. Powoduje to również nerwice, a niekiedy także schorzenia
organiczne (które pochodzą stąd, że przekrwienie narządów rodnych w czasie
podniecenia płciowego doprowadza do stanów zapalnych w obrębie tzw. miednicy
małej, gdy podniecenie to nie kończy się rozkurczem, rozkurcz zaś ściśle
łączy się u kobiety z orgazmem). Psychologicznie biorąc, sytuacja taka
wywołuje nie tylko obojętność, ale często wręcz wrogość. Kobieta bardzo
trudno wybacza mężczyźnie brak uszczęśliwienia w seksualnym pożyciu
małżeńskim.
Wszystko to może prowadzić do rozpadu małżeństwa. Aby temu zapobiec, potrzeba
odpowiedniego wychowania seksualnego - nie tylko pouczenia o sprawach płci,
ale właśnie wychowania.