yenna29
26.10.07, 08:27
Zebrałam dowody winy męża , przedstawiłam je jasno na spokojnie ,
bez krzyków mężowi. Powiedziałam, że to koniec ponieważ nie mam
zamiaru żyć z człowiekiem, który mnie okłamuje pozornie wiodąc
szczęśliwe i ustablilizowane życie a potajemnie flirtując z
nastolatkami. Powiedziałam, że nie mam do niego zaufania i że chyba
już nigdy nie da sie odbudowac tego co było. Powiedziałam , żeby to
wszystko przemyślał i żebyśmy potem na spokojnie porozmawiali o
rozstaniu. Mąż był tak zaskoczony, że nic nie mówił. Spędził cały
wieczór w swoim pokoju patrząc tępo w okno, bez słowa... Wczoraj po
pracy wparował do domu z kwiatami, przepraszając za wszystko,
płacząc i obiecując że się zmieni. Prosi o drugą szansę... i co
teraz?