Dodaj do ulubionych

Zemsta najlepiej smakuje na zimno...

31.05.08, 02:30
Minął nieco ponad rok od niedoszłego spotkania mojego męża z
prostytutką. Nie będę wdawała się się w szczegóły, ale od tej pory
stracił w moich oczach i "zyskał" żonę kurwę...
Odpłacę mu się najgorzej jak tylko można to zrobić, poczyniłam w tym
kierunku pewne starania- mianowicie zrobię z niego rogacza
najgorszej kategorii.
Nakręciłam jego najlepszego przyjaciela, z którym się zna jakieś 15
lat, przystojny facet, ale jednak facet...
Przedwczoraj rozmawialiśmy na gg późną nocą, od słowa do słowa i
dowiedziałam się, że jestem niezwykle zmysłową i seksi kobietą.
Wszystko zaczęło się w sumie z mojej inicjatywy, bo ja zła kobieta
jestem... ;)
Przyjaciel w realu spotkać się ze mną nie chce, bo ma resztki
moralności, natomiast było pieknie jak walił konia wirtualnie razem
ze mna ;) Zamierzam moi drodzy normalnie zaciągnąć go do łóżka, bo
mi się podoba i do tego spełnia moje najskrytsze marzenia erotyczne.
Ależ jestem dziwką... i to jest piękne...


Obserwuj wątek
    • audwork Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 05:05
      lookbill napisała:

      > Minął nieco ponad rok od niedoszłego spotkania mojego męża z
      > prostytutką. Nie będę wdawała się się w szczegóły, ale od tej pory
      > stracił w moich oczach i "zyskał" żonę kurwę...

      hmm....nie jestem taka pewna czy dobrze robisz....wszystko ma dwie strony.
      Mozesz kiedys tego co teraz robisz zalowac...lepiej nie komplikowac sobie
      jeszcze bardziej zycia i nie podejmowac decyzji kiedy jest sie w stanie totalnej
      rozpaczy i w...kur..nia na swego partnera.

      Lepiej nieco ochlonac i spojrzec na problem z pewnego dystansu.
      Warto rowiez porozmawiac z kobietami ktore juz przez tego typu doswiadczenie
      przeszly.

      Opanuj emocje i wlacz rozum.

      • n.i.p.69 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 07:09
        Powiem tylko, że nie rozumiem ludzi, których postepowanie(moralność!) zależy od
        zachowań innych osób!!!(...to dziecinada!bo albo się ma zasady i postępuje w
        zgodzie z nimi albo się ich nie ma! i szuka pretekstu aby zaspokoić swoje id!)
        • gomory Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 07:27
          Zemsta nie sluzy zaspokajaniu id.
          Faktycznie osobom o niewzruszonych zasadach moze byc trudno zrozumiec tych dopasowujacych zachowanie do sytuacji. Pomysl o tym, ze gdyby Cie ksztaltowalo odmienne srodowisko i mialbys inne doswiadczenia zyciowe to rowniez moglbys posiadac bardziej gietki kregoslup moralny. Tego nie dostaje sie w genetycznym spadku.
          • n.i.p.69 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 02.06.08, 08:25
            Nikt nie jest doskonały!... ale takie zachowanie nie uleczy jej zwiazku,
            "Lookbill" jak sadze woli znizyc sie do poziomu partnera i miec poczucie
            adekwatnego potraktowania! (jestem taka jak on - więc mi sie nalezało) oraz
            "poświęcić Siebie z nadzieją, że na jednym "pułapie" moralnosci bedzie im
            łatwiej stowrzyć zdrowy zwiazek....a rezultat może byc tylko jeden, Ona straci
            do siebie resztki szacunku! a mąż otrzyma rozgrzeszenie z jednoczesnym
            potwierdzeniem swoich "watpliwosci".
            ... 3mam ciuki za "lookbill" !!!!
        • lookbill Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 10:28
          Widocznie brak mi zasad od dawna, tyle, że teraz to dopiero wyszło.
    • zlosnica100 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 07:51
      Flirt jak najbardziej ok.Seksu nie radze.
    • tropem_misia1 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 08:21
      "bo ja zła kobieta
      jestem... ;)"

      "Ależ jestem dziwką."


      Te określenia...kto tu w sumie będzie cierpiał gdy zemście stanie sie zadość?
      Ty czy mąż?



      "Biedny ,kto nie widzi gwiazd bez uderzenia w zęby"
      • lookbill Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 14:45
        Ani ja, ani mąż, a ze mnie zejda negatywne emocje jakie do tej pory
        się we mnie gromadziły.
    • malafide Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 08:28
      lookbill, wyglada na to, ze meza kochasz i ze jego postepek byl jednorazowy.
      WYglada tez na to, ze liczysz na to, ze po takiej akcji miedzy wasmi zagosci
      zrozumienie i milosc/seks. Oni sa bardziej skomplikowani - sami maja lekki
      stosunek do swojej cielesnosci, ale zona... do tego z przyjacielem - to juz
      ZDRADA, nielojalnosc i wogole kopniak w meskie ego. Nie rob drugiemu co tobie
      niemile!
      Juz nie wspomne, ze Odbicie mu kumpla to juz zamach na meski rod. Miedzy wami
      wszystkimi nie bedzie juz normalnie - wzielas to pod uwage?? SLuchaj on tej
      dziwki nawet nie "puknal".
      Kochana, jesli koles zbladzil i ciebie do tego zaniedbuje, to s eks ci sie
      nialezy. Ale Na Wszystkie Mundiale!! NIE z przyjacielem faceta!! Znajdz jakiegos
      przystojniaka, ktory lepiej spelni te role.
      Chyba ze juz odchodzisz!?
      • lookbill malafide 31.05.08, 10:27
        Tak, kocham męża.
        Raczej liczę na to, że po takiej akcji przestanę w końcu
        rozpamiętywać to, jak strasznie mnie zranił.
        Wtedy będziemy kwita.
        Nie ulega wątpliwości, że sie pogubił, ale wtedy sytuacja była taka,
        że ja pragnęłam seksu, a on tłumaczył sie zmęczeniem/pracą itp...
        Na chwile obecną uprawiamy seks tylko i wyłącznie z mojej inicjatywy
        raz na pare tygodni. Boli mnie to i już mu nie ufam.
        • yoric Re: malafide 31.05.08, 11:43
          Porządna z Ciebie dziewczyna, tylko masz cipkę łajdaczkę :).
    • fam.me Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 11:45
      bez wątpienia jej zasmakujesz, kiedy zostaniesz kopnięta i
      zostawiona, wtedy zostanie ci tylko wirtualny seks z przypadkowymi
      facetami, którzy cyt. "walą konia razem z tobą".

      Tylko, jak kobieta "wali konia" ????
      • montechristo4 Re: lookbill 31.05.08, 12:13
        Nie rób tego, proszę. Nie zniżaj się do poziomu faceta.
        Jeżeli dobrze zrozumiałam, to uprawiacie teraz seks raz na parę
        tygodni i to z Twojej inicjatywy. Dlaczego tak jest? Nic się nie
        porawiło w Waszych relacjach po teamtej akcji?
        • lookbill Re: lookbill 31.05.08, 15:04
          Nie wiem dlaczego tak jest, że muszę inicjować seks- pewnie znudził
          się mną i pragnie nowych doznań. Po tamtej sytuacji nie było dnia
          bym o tym nie myślała. Wiem jedno, dopiero po zemście zyskam spokój
          wewnętrzny i naprawde mu wybaczę.
          • gardenersdog Re: lookbill 31.05.08, 15:20
            Polecam najpierw obejrzeć sobie "Gorzkie gody" Polańskiego, a potem zastanowić
            się nad związkiem.
    • prosty_facet Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 12:34
      lookbil... zdrada z najlepszym kumplem męża to nie jest dobry pomysł.. chyba że
      chcesz aby to się wydało i maż się dowiedział.....
      A swoją drogą zdrada męza to jeszcze nie robienie z siebie k...wy ;-)
      • malafide Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 23:19
        Mąż dowie sie szybko :)
        Myślę prosty_facet, że jesteś w błędzie, mówiąc że nie jest to robienie k.rwy z
        siebie. To jest łajdactwo pierwszej wody. Chcesz skoczyć na bok lookbill, żeby
        wyrównać rachunki? super!! Ale z przyjacielem - pogrzebiesz wszystko co masz na
        swoją korzyść, mężczyźni są cyniczni w tym swoim kodeksem o szczoteczkach do
        zębów i żonach przyjaciół. Zrobisz, jak będziesz chciała. Sama tak zrobiłam,
        żeby ukarać faceta za regularną zdradę. Z tym,że odeszlam. Chcesz tego związku
        jeszcze?
    • grazyna510 tekst taki widziałam niedawno : 31.05.08, 13:21

      lookbill 22.04.08, 14:49 Odpowiedz
      Nie zdradzam z bardzo prozaicznego powodu, bardzo kocham, szanuję i
      pragnę swojego męża i nie wyobrażam sobie bliskości intymnej z
      żadnym innym mężczyzną :)


      Re: Dlaczego kobiety nie zdradzają


      Fajny tekścik...prawda???
      • prosty_facet Re: tekst taki widziałam niedawno : 31.05.08, 14:19
        grazyna510 napisała:

        >
        > lookbill 22.04.08, 14:49 Odpowiedz
        > Nie zdradzam z bardzo prozaicznego powodu, bardzo kocham, szanuję i
        > pragnę swojego męża i nie wyobrażam sobie bliskości intymnej z
        > żadnym innym mężczyzną :)
        >
        >
        > Re: Dlaczego kobiety nie zdradzają
        >
        >
        > Fajny tekścik...prawda???


        Może lookbill ma rozdwojenie jaźni ?????
        • lookbill Re: tekst taki widziałam niedawno : 31.05.08, 14:35
          Nie rozdwojenie jaźni, a tzw. dojrzałość do zdrady. Zrobię to, co
          sobie zaplanowałam i mam w dupie czy mąż się dowie czy też nie-
          nawet jakby, to powinien mi wybaczyć, prawda? W końcu ja
          mu "wybaczyłam" :)))
          Sądzę jednak, że przyjacielowi także zależy na dyskrecji ;)
      • lookbill Re: tekst taki widziałam niedawno : 31.05.08, 14:28
        Zmieniłam zdanie na temat szacunku, ot co.
        Teraz będzie inaczej
    • lunatic_ann Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 13:51

      BRAVO!!!!
      jestes super babka - ja tez bym tak zrobila, ja tez sie pol roku
      zemscilam (na kochanku i inaczej, ale sie zemscilam) - moze kiedys
      opowiem....
      Bardzo mu tak dobrze, feel free zeby znalezc sobie kogos fajnego na
      stale a mezusia olac.
      Dobrze, ze napisalas- ja sie do tej pory nie przyznawalam...
      • lookbill Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 14:37
        Dzięki :)))
        Ciekawa jestem jak Ty się zemściłaś :)))
        • niezapominajka333 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 15:57
          Moim skromnym zdaniem to nie chęć zemsty tobą kieruje.
          Podsumujmy twoje wypowiedzi.
          Jesteś ze swoim facetem od czterech lat, od roku coś sie psuje,
          tydzień przed ślubem pisałas tutaj, że jest źle ale zdecydowałaś się
          na małżeństwo.
          Pół roku przed ślubem były kłopoty i miałaś czas przemyśleć, czy nie
          wypisać sie z tego układu, jeśli seks jest dla ciebie tak ważny, że
          pozostałe dziedziny w których jest bardzo dobrze tego nie
          rekompensują.
          Twierdzisz, że facet prawie zdradził cię z prostytutką.

          Prawie robi wielka różnicę. Dlaczego do spotkania nie doszło?
          Rozmyślił się? Jakaś przeszkoda? Twoja interwencja? Tylko się
          umawiał?
          Wiedziałaś o tym i zdecydowałas sie na ślub?
          I jeszcze pisałas teksty o szacunku do męża na forum.
          A może sprawa wyszła na jaw teraz?
          I dopiekła ci świadomość, że w czasie, gdy tobie odmawiał seksu,
          szukał innych atrakcji?

          Wiesz na co mi to wygląda?
          Na wszystko, tylko nie na zemstę.
          To wygodna przykrywka dla przełamania wewnętrznego oporu przed
          zdradą.
          Brakuje ci seksu, czułośći, od jakiegoś czasu problemem było tylko
          to, jak się przełamać do zdrady.
          I znalazła sie okazja.
          Kolejny okres bezseksia. Poczucie odrzucenia.
          Przyjaciel męża, odpowiedni nastrój, rozmowa i wreszcie stało się.
          Blokada psychiczna ustąpiła.
          No to można zdradzać, tylko trzeba dobre hasło mieć na sztandarze.
          A więc zemsta.
          No proszę.
          Pan mąż sam swoim postępkiem zyskał żonę "kurwę".
          No to się będziemy mśćić.
          Na pohybel amatorom spotkań z prostytutkami.

          Ale odejść od męża nie.
          Najlepsze jest uzasadnienie.
          Bo przecież nie będziesz go krzywdzić swoim odejściem, skoro we
          wszystkich pozostałych aspektach tak świetnie się układa. Nie
          skrzywdzisz go odejściem, ale zdradą z jego przyjacielem już tak.
          O przepraszam.
          To nie zdrada. To najczystsza forma zemsty.
          Przyznaję, że mnie to rozwaliło.
          Jeżeli kogoś nie chcesz krzywdzić, to raczej siebie.
          Wspólne sprawy, coś wspomniałaś o kredytach, no i miłość, bo
          przecież kochasz.
          Za dużo jest plusów, ale ten minus boli jak cholera.
          No więc będziemy się mśćić.

          Moja rada jest taka.
          Coś wspomniałas o nadprogramowych kilogramach.
          Zastanów się, czy tu nie leży pies pogrzebany.
          A więc trochę pracy nad poprawieniem figury.
          Mały flirt na boku dla poprawy nastroju. Oddech konkurencji na
          plecach mężowi nie zaszkodzi.
          Brak presji.
          I jako ostateczna karta przetargowa rozwód.
          Ale nie straszenie rozwodem...:)
          Pozdrawiam



          • yoric Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 16:13
            Ja p...ę!

            Ukłony dla Niezapominajki, po takich wpisach człowiek odzyskuje wiarę, że na tym
            forum można przeczytać coś sensownego!

            Pozdro
            PS: Ja bym rozciągnął to na prawidłowość, że zdradza się nie z braku seksu w
            związku, tylko z braku okazji. Jak się pojawia dobra okazja, to obfitość/brak
            seksu w związku nie ma większego znaczenia. Co najwyżej brak służy jako wygodne
            usprawiedliwienie, ale tę rolę zawsze może spełnić coś innego.
            • prosty_facet Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 16:29
              yoric napisał:

              > Ja p...ę!
              >
              > Ukłony dla Niezapominajki, po takich wpisach człowiek odzyskuje wiarę, że na ty
              > m
              > forum można przeczytać coś sensownego!
              >
              > Pozdro
              > PS: Ja bym rozciągnął to na prawidłowość, że zdradza się nie z braku seksu w
              > związku, tylko z braku okazji. Jak się pojawia dobra okazja, to obfitość/brak
              > seksu w związku nie ma większego znaczenia. Co najwyżej brak służy jako wygodne
              > usprawiedliwienie, ale tę rolę zawsze może spełnić coś innego.

              Może masz i rację .... A może zdradza się z nudów ? Jak ktoś zap....a od rana
              do nocy na budowie to pewnie nie zdradza .....
          • lookbill Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 22:56
            Twoja wypowiedż mnie trochę zmroziła, bo trafiłaś chyba w samo sedno
            w każdym względzie. Fakt, że o odegraniu się myślałam od samego
            początku, ale na zasadzie "chcę, ale się boję".

            "> Brakuje ci seksu, czułośći, od jakiegoś czasu problemem było
            tylko
            > to, jak się przełamać do zdrady.
            > I znalazła sie okazja.
            > Kolejny okres bezseksia. Poczucie odrzucenia."

            Zgadza się, mam ogromny żal do męża, że w tym czasie, kiedy wręcz
            awantury robiłam z powodu braku seksu i tym samym poczucia
            odrzucenia on miał zmyślny plan i fantazję umówić się ze starą,
            obrzydliwą kurwą 20 lat starszą ode mnie by sobie zrobić dobrze.
            Tymczasem mnie aż fizycznie brzuch bolał z podniecenia, nie mogłam
            przy nim spokojnie leżeć. Byłam skazana na zabawianie się sama ze
            sobą i tak jest w sumie do dzisiaj.
            Widzę, że nawet jeśli sie kochamy, to traktuje mnie instrumentalnie.
            W międzyczasie było troszkę innych sytuacji tego typu nie do
            udowodnienia, a wskazujących na zdrady.
            Co do nadprogramowych kilogramów, zapewniam Cię, że to nie jest
            absolutnie powód do tego typu zachowań, jakoś innym się podobam.
            Ciągle pracuję nad swoim ciałem, nie jest źle.
            Sama nie wiem czy serio zdecyduję się na przypięczętowanie
            znajomości z przyjacielem, w każdym razie całkowicie zmieniłam
            nastawienie do męża.
            Już nie zamierzam być wierną, kochającą, uczciwą żoną, kucharka i
            sprzątaczką.
            Przede wszystkim jestem kobietą i pragnę być kochana, podziwiana, a
            nie lekceważona.
            Pozdrawiam.
      • fam.me Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 16:52
        lunatic_ann napisała:

        > ja tez bym tak zrobila, ja tez sie pol roku
        > zemscilam (na kochanku i inaczej, ale sie zemscilam) - moze kiedys
        > opowiem....


        a jak sie mozna zemścić na kochanku?
        poinforwać jego żonę?
        a z jakim skutkiem?
    • grazyna510 Specjalnie Cie zacytowałam, 31.05.08, 15:29
      zeby uswiadomiła sobie na spokojnie , czy zaledwie miesiac po
      napisaniu tamtego tekstu możesz dziś z czystym sumieniem napisać
      odwrotność...tzn. .... " nie kocham, nie szanuje i nie pragnę
      swojego męża i doskonale mogę sobie wyobrazic ( i przezyc ) bliskosc
      intymna z kazdym innym mężczyzną "
      Podpiszesz sie pod tym tekstem ??
      Wydaje mi sie , ze musialo cos sie wydarzyc , o czym nam nie
      napisalas, ze nagle od szacunku i milosci przeszlas do wspominania
      trudnych chwil ....sprzed roku i ..deklaracji zemsty.
      Co sie stało ?
      Pozdrawiam Grazyna
      • lookbill Re: Specjalnie Cie zacytowałam, 31.05.08, 23:07
        Co sie stało?
        Właściwie nic, bezustannie brak mi bliskości z mężem, seksu i
        wszystkiego innego, co się z tym wiąże.
        Poza tym, jak sobie przypomnę tamten okres bezseksia, wymigiwania
        się od niego,a tymczasem mąż na boku układał sobie zabawę, to szlag
        mnie trafia.
        Dowiedziałam sie o dziwce, bo była niezbyt dyskretna i dzień przed
        spotkaniem wieczorem wysłała do męża smsa z informacją, że muszą to
        odłożyć, bo okres dostała. Mąż już spał, a ja nie, więc odczytałam
        go.
        Starałam sie do tej pory poradzić z tym, ale nie potrafię, tym
        bardziej, że nawet nie dowiedziałam się "dlaczego". Skruchy nie
        widzę...
    • kici10 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 15:30
      Z tego wynika, że każdy swoje kurestwo nosi w sobie. Czy się ujawni?
      Zależy od okoliczności.
      Pokusa dokopania w ten sam sposób, albo jeszcze bardziej jest bardzo
      silna. Rozumien Cię. Jednak zawsze jest jakieś ale. Poczujesz się
      jednocześnie i lepiej i gorzej. Z jednej strony poczujesz, że
      sprawiedliwości stało się zadość, a z drugiej stracisz szacunek do
      siebie. Bo w czym właściwie byłabyś lepsza od niego? A jeśli jesteś
      taka sama, to jakie masz prawo go krytykować?
      Kochana, zemsta jest wtedy skuteczna, jeśli wszystkie Twoje atuty
      pozostawia nienaruszone. Co Ci po zemście, o której Twój facet się
      nie dowie, a Ty będziesz miała problem z własnym wizerunkiem.
      O wiele gorsze od samej zemsty jest oczekiwanie na nią i świadomość,
      że nic się nie może zrobić. Bezsilność.
      Bo zamiast w tajemnicy zdradzić faceta, możesz na jego oczach
      uwodzić kogo tam chcesz. Powoduje to niezłe wkurwienie, a z drugiej
      strony nie można się przyczepić, bo nic się jeszcze nie dokonało.
      Ale może się dokonać, jak tylko zechcesz. A ponadto zawsze łatwo
      wszystko obrócić w żart. No i szacunek do siebie zachowany.
      • renebenay Lookbill to baba z charakterem 31.05.08, 16:35
        Nic dodac i nic odjac,faktycznie zemsta powinna byc wyrafinowana i przyniesc
        satysfakcje a nawet troche grosza na zaokraglenie konca miesiaca.Lookbill
        powinna otworzyc jednoosobowa agencje towarzyska,jako jedyna prostytutka bedzie
        mogla spokojnie kochac sie z najlepszym przyjacielem meza i bron Boze za jakies
        pieniadze-zasady sa wazne bo maz ma miec rogi az do nieba.Rowniez z drugiej
        strony maz bedzie zadowolony bo ma zone i legalna prostytutke,to wszystko nie
        jest glupie i wystarczylo tylko pomyslec.
        • lookbill Re: Lookbill to baba z charakterem 31.05.08, 23:14
          Kasy mi nie brakuje, bym musiała puszczać się za hajs ;)
        • kici10 Re: Lookbill to baba z charakterem 01.06.08, 17:59
          Tekst należy czytać literalnie, a nie nadinterpretować.
          • zezez Re: Lookbill to baba z charakterem 01.06.08, 18:24
            nie , to baba bez charakteru,
            ktora, aby zemścic sie na męzu, gotowa jest sie zeszmacic i
            sprzeniewierzyc swoim zasadom.

            A czy warto tak sie bawić?
            Jedni to robią, bo odkrywają swoje drugie ja, nowe predyspozycje,
            które do tej pory ukrywali.
            Inni są niezłomni i nie nabawią się moralnego kaca, niesmaku i
            obrzydzenia do samego siebie.
            • lookbill Re: Lookbill to baba z charakterem 01.06.08, 23:04
              zezez Ty akurat się nie wypowiadaj, bo biorąc pod uwagę Twoją
              działalność, to wybacz, nie możesz być autorytetem.
              Przykro mi, że się brzydzisz samej siebie
    • lost_in_confusion Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 23:24
      Zwasze nalezy rozwazyc tez czarny scenariusz, ze mozesz dostac kopa
      od meza oraz tego "przyjaciela". Ja nie mialabym odwagi ryzykowac.
      • lookbill Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 23:33
        Jeśli dostanę kopa od męża, to w sumie nie mam czego żałować, bo
        jest kurwiarzem. Od przyjaciela kopa nie dostanę, bo nie zamierzam z
        nim romansować, a tylko raz puknąć. Ot co.
        To ryzyko mnie podnieca...
        • gardenersdog Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 31.05.08, 23:53
          Przemawia przez Ciebie rozgoryczenie...słabo ukryte bywa mało atrakcyjne.
          Dodajesz sobie animuszu na forum, publiczna deklaracja zdrady ma uniemożliwić
          odwrót. Miotasz się, a już te "samcze" metafory ("nie zamierzam romansować,
          tylko raz puknąć"; "waliliśmy konia przed kompem") są groteskowe. Oby nie
          okazało się, że w środku całej "operacji" pomyślisz: "To ten s***syn pchnął mnie
          do tego upokorzenia", i obyś wtedy nie uderzyła w ryk.
          • lookbill Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 01.06.08, 00:03
            Rozgoryczona owszem jestem, mam do tego prawo.
            Nie dodaję sobie animuszu na forum, piszę to, co myślę.
            Nie ma mowy o publicznej deklaracji zdrady, wszak jestem anonimowa
            prawda? Mogę to zrobić, ale nie muszę, równie dobrze mogę zmienić
            nicka i pojawić się jako zupełnie ktoś inny, więc Twoja ocena jest
            mało trafna.
            • luka76 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 01.06.08, 00:27
              Lokbil mam pytanie - czy twoj maz - mial przed toba zone? bo wiesz niedawno
              weszlam na forum i nie jestem w temacie.Pozdrawiam.
            • gardenersdog Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 01.06.08, 00:29
              Hah, i znowu kozaczysz:)Anonimowa deklaracja jest wciąż deklaracją,podmiotową.
              Przy twojej tak mozolnie wypracowywanej determinacji, nie rozpraszałabyś energii
              na zabawy a la Fernando Pessoa:)

              Pozdrawiam.
              • lookbill Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 01.06.08, 00:52
                Pitolisz
                • gardenersdog Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 01.06.08, 02:08
                  Wiesz, co Cię boli? Że nawet ta przymierzana "odwetowa" zdrada jest POD męża i
                  DO męża, i PRZEZ męża.To nie jest twoja, niezależna zachcianka.

                  Wydaje mi się, że przegapiłaś właściwy moment na odejście, nie tyle sam incydent
                  z prostytutką, ile to, że mąż zlekceważył wtedy Ciebie i twoje uczucia, nie
                  pozwalając na rozmowę o tym, co nim kierowało, nie pozwalając się
                  przyszpilć.Jesteś dla niego przezroczysta. Nie wyciągniesz więc starego kotleta
                  sprzed roku, by Cię w końcu zauważył, musi być coś nowego, szumnego i z hukiem.
                  Smutne.
    • wawrzyniecpruski 10 wdechów.... 01.06.08, 01:32
      Zalecam 10 wdechów głębokich zanim to zrobisz. Jeśli chcesz sie
      przespać z facetem bo brakuje Ci seksu to to można zrozumieć. Jeśli
      dla zemsty to coś takiego Ci sie nie uda. Nie uda bo:
      1) razem z kochankiem będziecie sie starali by to nie wyszło na
      światło dzienne
      2) orgazm rodzi sie w głowie a nie w cipce, dlatego było Ci tak
      dobrze przed kompem. Nie masz zadnej gwarancji, że koleś się w łóżku
      sprawdzi. Jęśli sie zawiedziesz to końca życia pozostaniesz już
      niewierną żonąa niezaspokojona będziesz dalej. Nie opłaca sie.
      3) zakładając, ze mąż jest kurwiarzem....seks z innym, obcym facetem
      doktórego nic nie czujesz postawi Cie na równi z niewiernym
      teoretycznie mężem.
      4) Możesz sobie zmarnować zycie, nawet nie myśle o małżeństwie ale o
      życiu. HIV, zółtaczka, chlamydia. Hmm, nawet zwykła opryszczka
      rozwali Ci zycie seksualne na zawsze.
      5) I...czy jesteś pewna po tej internetowej rozmowie, że facet
      naprawdę jest przyjacielem Twego męża? Mam wątpliwości. U mnie na
      dzielnicy takich przyjaciół wywoziło sie do lasu...

      Ja zakosztowałem zemsty, pomaga na bardzo krótko i trudno potem być
      w porządku. Kto raz tego zasmakował, ten zawsze będzie zdradzał.
      Zastanów sie, czy chcesz tak żyć. Powidz mężowi to co napisałas nam
      na forum a jak nie będzie chciał coś z tym zrobić ro sie rozwiedz.
      A potem chulaj dusza. Ja sie nie rozwiodłem i teraz załuje.
      • prosty_facet Re: 10 wdechów.... 02.06.08, 14:51
        wawrzyniecpruski napisał:

        > 5) I...czy jesteś pewna po tej internetowej rozmowie, że facet
        > naprawdę jest przyjacielem Twego męża? Mam wątpliwości. U mnie na
        > dzielnicy takich przyjaciół wywoziło sie do lasu...

        Zawsze wkurzają mnie takie teksty, bo sugerują, że za seks należy się kula w
        łep. Moim skromnym zdaniem, za seksualną zdradę można się co najwyżej do kogoś
        nie odzywac ....
    • anais_nin666 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 01.06.08, 17:46
      lookbill napisała: Ależ jestem dziwką... i to jest piękne...

      Gdy czytam takie słowa to sobie myślę, że się sama nimi nakręcasz, pasiesz się
      swym postępkiem.
      Masz ogromną potrzebę samą siebie splugawić, splugawić swój ból?
      Po co?
      Komu chcesz cokolwiek udowodnić? Sobie, że możesz się podobać, że możesz
      podniecać? Już to wiesz.
      Chcesz seksu? Kochaj się z jakimś facetem, ale nie rób z siebie ofiary. Jeśli
      jesteś ofiarą to swej złości.
      Doceń siebie. Nie szukaj w oczach męża odblasku swej urody. Sama w sobie masz ją
      widzieć. Jeśli ją dostrzeżesz jego echy i achy nie będą aż tak potrzebne.
      Walcz Lookbill, ale o siebie.
      I błagam - nie lekceważ samej siebie nazywając się dziwką... To wkurzające jak
      kobiety same siebie potrafią sprowadzić do parteru. Żaden facet zdradzający swą
      żonę nie nazwie siebie dziwkarzem, a kobieta zawsze pierwsza do słownego
      samobiczowania, z którego nic nie wynika oprócz tego, że się poniży.
    • lookbill Kochani 01.06.08, 22:35
      Ja już postanowiłam, zrobię to- nie mam ochoty na romans tylko na
      jednorazowy, dobry seks. Zrobię to na pewno
      • kusiciel_dusz Re: Kochani 01.06.08, 23:17
        Masz racje, zrób to, nic Ci to nie pomoże, ale masz szanse przeżyć
        coś, co zapamiętasz do końca życia.
        • lookbill Re: Kochani 02.06.08, 00:00
          Zrobię na pewno, mam ochotę i tyle.
          Przełamałam wszelkie obiekcje w tym względzie ;)
          • yoric Re: Kochani 02.06.08, 01:59
            Na złość mamie odmrożę sobie uszy :).
            • n.i.p.69 Re: ...ładnie powiedziane! 02.06.08, 08:29
              ....ale najwyraźniej "jak sie nie przewróci, to sie nie nauczy"
              • jagna_na_polowaniu Re: ...ładnie powiedziane! 02.06.08, 08:49
                Tez bym tak zrobila, tyle ze postaralabym sie zeby maz sie
                dowiedzial. Oczywiscie nie od razu, tylko jakos stopniowo, zeby
                pomeczyl sie troche. Mysle, ze zrobilabym to dawno temu na Twoim
                miejscu a nastepnie rozwiodla sie z nim. Mam na swoim koncie
                odwetowa zdrade i ani troche jej nie zaluje, zapewniam Cie
                natomiast, ze faceta zabolalo i to mocno. Podobno "nie spodziewal
                sie tego po mnie" hehe
                • n.i.p.69 Re: ...ładnie powiedziane! 02.06.08, 10:15
                  Rozstanie po odwecie, zmienia "postać rzeczy" :-))
                  • jagna_na_polowaniu Re: ...ładnie powiedziane! 02.06.08, 10:41
                    Jej wersja jest prawdziwa zemsta. Taka na zimno, bo maz biedaczek
                    bedzie zyl w nieswiadomosci i kiedy sie dowie bedzie cierpial
                    podwojnie. Ja to zrobilam "na szybko", ale i tak bylo warto ;)
          • kusiciel_dusz Re: Kochani 02.06.08, 14:08
            lookbill napisała:

            > Zrobię na pewno, mam ochotę i tyle.
            > Przełamałam wszelkie obiekcje w tym względzie ;)

            a po tym jednym bedzie następny, następny................ a potem
            rozwód:) ale Tobie właśnie chyba o to chodzi:)
          • lilyrush Re: Kochani 02.06.08, 15:10
            lookbill napisała:

            > Zrobię na pewno, mam ochotę i tyle.
            > Przełamałam wszelkie obiekcje w tym względzie ;)

            Baw sie dobrze i napisz jak było. A może nagraj film i wstaw na youtube!!!!
            I nie marnuj juz czasu ludzi, którzy chcą komuś pomóc
    • lookbill Opamiętałam sie w porę 07.06.08, 20:13
      Po dwóch rozmowach na gg miałam przez parę dni niewyobrażalnego kaca
      moralnego, wręcz nie do zniesienia.
      Zapytałam męża czy cyberseks w/g niego jest zdradą, odpowiedział, że
      nie, bo cyberseks seksem nie jest.
      Gdyby nie taka jego odpowiedź, to z pewnością przyznałabym się do
      wszystkiego ze szczegółami, nie mogłam jeść i spać parę dni przez
      swoją bezmyślność.
      Powiem Wam tylko tyle, że taka "nauczka" była mi po prostu potrzebna.
      Już wiem, że nie da się ot tak po prostu wygłuszyć swoje sumienie
      jednym pstryknięciem niczym wyłączenie światła.
      Pozdrawiam
      • songo3000 Re: Opamiętałam sie w porę 07.06.08, 20:54
        Eeee, jak mogłaś. To my tu czekamy na jakieś 'mięsko', krew na ekranie a tu taki zawód :(
        • lookbill Krwi na szczęście nie będzie 07.06.08, 20:59
          ani mięska :)
          Chyba mimo wszystko mogę być z siebie dumna...
          • songo3000 Re: Krwi na szczęście nie będzie 07.06.08, 21:04
            Co prawda nie należę do 'świętoszków' ale jak najbardziej możesz.
            PS. Cyber-seks jest fajny, nie? ;)
            • lookbill Re: Krwi na szczęście nie będzie 07.06.08, 21:10
              Tak, całkiem fajny, tyle, że na chwilę ;)
              Po wszystkim to już tylko tragedia :(
              • songo3000 Re: Krwi na szczęście nie będzie 07.06.08, 21:19
                Bez przesady. Tragedia to jest tylko wtedy, jak cyber-seks jest 'na Pamelę' czyli zapis video pójdzie w świat :)))

                Rozumiem, że u mężusia cały czas posucha w łożu? Cała ta historia dowiodła Ci, że ta sfera jest dla Ciebie bardzo ważna. Nie ma rady, pakuj manatki i szukaj chętnego 'chłopa z jajami'. W brew pozorom jest ich jeszcze trochę na eBay-u ;)

                Swoją drogą ucieszył mnie tekst o bulu brzucha od 'niemania' seksu :) Równouprawnienie szerzy się z prędkością warpową :D
              • anais_nin666 Re: Krwi na szczęście nie będzie 07.06.08, 21:22
                lookbill napisała:

                > Tak, całkiem fajny, tyle, że na chwilę ;)
                > Po wszystkim to już tylko tragedia :(

                Po seksie wirtualnym jest jakaś tragedia? Jakiego typu?
                Masz wyrzuty z powodu cyberseksu czy z powodu cyberseksu z przyjacielem męża??
                Bo to rzeczywiście niefajne;)
                • lookbill Re: Krwi na szczęście nie będzie 07.06.08, 21:27
                  To ogólne wyrzuty, kac moralny. Sumienie kroi jak tępa żyletka...
                  • anais_nin666 Re: Krwi na szczęście nie będzie 07.06.08, 21:29
                    Kac po wirtualnej zabawie? O rany.... A Ty realnej zdrady chciałaś...
                    • niezapominajka333 Re: Krwi na szczęście nie będzie 07.06.08, 21:37
                      "....Zapytałam męża czy cyberseks w/g niego jest zdradą,
                      odpowiedział, że nie, bo cyberseks seksem nie jest..."

                      No tak.
                      Trzeba było zapytać go, czy cyberseks w twoim wykonaniu z jego
                      przyjacielem jest zdradą ? :)
                      • kaachna1 Re: Krwi na szczęście nie będzie 07.06.08, 22:25
                        mogłaś się go jeszcze zapytać czy sam tego nie robi,bo jeśli tak to może dlatego
                        ciebie zaniedbuje bo to mu całkowicie wystarcza
                        • lookbill Re: Krwi na szczęście nie będzie 08.06.08, 19:49
                          Mój mąż nie flirtuje przez net, z gadu nie korzysta, traktuje kompa
                          jako narzędzie do pracy- nigdy na czacie nie bywa, po prostu
                          maniakiem netu nie jest. Robi to, co ma zrobić i tyle.
                          O to spokojna jestem.
                          Generalnie zaczęłam pracować i poczucie własnej wartości bardzo
                          wzrosło. A praca to był czysty impuls. W tym samym dniu dostałam
                          świetną ofertę :) Więc nie dość, że na waciki będę miała, to głupoty
                          do głowy nie będą mi przychodziły ;D
                          Pozdrawiam
                          • niezapominajka333 Re: Krwi na szczęście nie będzie 09.06.08, 07:45
                            Wiesz Lookbill, że twoja sytuacja coraz bardziej mi sie zamazuje.
                            Z jednej strony mąż traktuje kompa jak narzędzie do pracy, nie
                            flirtuje, nie korzysta z gg, nie bywa na czacie, a z drugiej strony
                            z wielkim zaangażowaniem podczytuje forum Garsoniera, jak sama
                            niedawno pisałaś.
                            Czyli jednak szuka w kompie tego, co go interesuje jeśli chodzi o
                            seks.

                            Hm... zaczęłaś pracować.
                            Czyżby twoje przywiązanie do męża miało bardziej materialne
                            podstawy, że tak broniłas się przed odejściem?
                            To, że pracujesz to bardzo dobrze. Poczucie rzeczywistej
                            niezależności w takim przypadku jest bardzo ważne.
                            Poza tym nowi znajomi .... ;)
      • kusiciel_dusz Re: Opamiętałam sie w porę 09.06.08, 15:28
        Gratuluję decyzji. Pewnie tamten facet był zawiedziony :) ale kogo to obchodzi, niech sam sobie radzi:) a swoją drogą to musi to być super kolega Twojego męża skoro chciał iść z Tobą do łóżka:)
    • fam.me Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 09.06.08, 14:16
      lookbill napisała:
      > Przyjaciel w realu spotkać się ze mną nie chce, bo ma resztki
      > moralności, natomiast było pieknie jak walił konia wirtualnie
      razem
      > ze mna ;) Zamierzam moi drodzy normalnie zaciągnąć go do łóżka, bo
      > mi się podoba i do tego spełnia moje najskrytsze marzenia
      erotyczne.
      > Ależ jestem dziwką... i to jest piękne...



      Najwazniejsz , ze się "dowartościowałaś ", skoro stwierdziłaś,
      ze "jestem dziwką" ;
      to napewno szczyt twoich możliwości i zenujące jest fakt, ze tak
      mało niektórym kobietom brakuje do szczęcia "walenie konia z kolegą
      męza".
      Jestem pod wrazeniem - totalna zenua i blamaż.
      • songo3000 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 09.06.08, 16:24
        Ty byś pewnie nigdy nie mogła 'być dziwką' - tylko przy zgaszonym świetle i w onucy. Jak to dobrze, że jest w śród nas jeszcze zdrowa tkanka społeczeństwa, ufff...
        • n.i.p.69 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 09.06.08, 16:55
          Ona przy zgaszonym swietle, ale przynajmniej komputera nie potrzebuje
          hmmmm.....( zdrowy to moze jesteś, ale inaczej!!!)
          • songo3000 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 09.06.08, 17:00
            O przeprasza. Niegdy nie twierdziłem, że jestem zdrowy :~
    • zakletawmarmur Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 09.06.08, 17:15
      Wcale się nie dziwię, że miałaś ochotę zdradzić męża. Prawda jest
      taka, że każdy człowiek będący w stałym związku prędzej czy później
      pomyśli o seksie z kimś innym... Bycie wiernym wcale nie jest taką
      łatwą i przyjemną sprawą jak niektórym się wydaje. Wymaga to jednak
      poświęcenia. Musimy przezwyciężać pokusy, walczyć z własnymi
      pragnieniami. Łatwiej prowadzić tą walkę, gdy u boku mamy
      kochającego partnera, który jest nam wierny.
      Gdybym dowiedziała się o zdradzie męża to najprawdopodobniej
      odpłaciłabym mu tym samym. Myślę, że nie chodziłoby mi konkretnie o
      zemstę czy pretekst do zdrady (wiem, że każdy zdradzający jakiś
      pretekst sobie znajdzie, ja już miałabym kilka). Chodziłoby o to, że
      nie chciałabym się czuć cierpiętnicą, która wiernie siedziała w domu
      bez seksu. Tak, jak nie wyobrażam sobie, że mogłabym codziennie myć
      gary, a on miałby tego nie robić wcale. Myślę, że u mnie byłby to
      warunkiem koniecznym do wybaczenia zdrady.
      Dodam, że kochanek nie byłby pierwszym lepszym facetem.
      Swoją drogą to chyba fajnie czasami być "kurwą"/"dziwką" dlaczego
      niektórym tak źle się to kojarzy?
      • kici10 Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 10.06.08, 09:28
        Swoją drogą to chyba fajnie czasami być "kurwą"/"dziwką" dlaczego
        > niektórym tak źle się to kojarzy?

        ???????? Czy mogłabyś dokładniej wyjaśnic co miałaś na myśli?
        "Kurwa" to nie zawód, "kurwa" to charakter.
      • lookbill Re: Zemsta najlepiej smakuje na zimno... 10.06.08, 22:13
        Najważniejsze, że "taka" lekcja okazała się punktem zwrotnym,
        dowartościowałam się w jakiś sposób, przekonałam, iż do zdrady
        zdolna nie jestem, natomiast owa "chęć zemsty" przerodziła się w
        chęć odmiany, bo znalazłam sobiesatysfakcjonującą pracę (nie
        pracowałam) i w jakiś sposób będę niezależna finansowo, po prostu
        stać mnie będzie na dodatkowe "waciki" a i dziś usłyszałam od męża,
        że jest ze mnie dumny i zainponowałam mu swoją decyzją i
        natychmiastowym działaniem w dodatku z dobrym skutkiem :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka