netusek
01.10.08, 13:26
Kobieta ma problem w małżeństwie i wielokrotnie o tym pisze..
Dostaje jednorazowo opinie, które niestety nie obejmują całości
problemu. Ja pokusiłem się o pewne podsumowanie, ale oczywiście jest
on wybiórcze jednak daje pewien pogląd na jej życie.
Staram się jej pomóc układając pewne wypowiedzi w pewną całość.
Czasami ludzie biorą kartkę papieru i po jednej stronie wpisują za
po drugiej przeciw. W tym wypadku za to pozostanie w małżeństwie,
przeciw rozwód… Generalnie pomysł nie jest mój, wspomniała o nim
Eeela w jednym wątku..
Ale do rzeczy, spróbujmy uszeregować pewne jej wypowiedzi (b.
liczne) aby dziewczyna się jakoś uporała z problemem. Ja kilka
wybrałem
i pozwoliłem sobie ocenić, proponuję innym również w ramach pewnej
rozrywki, ale i oczywiście pomocy forumowej na ocenę tych wypowiedzi
jak i wyszukanie ewentualnie innych…
Oto one i ocena:
1
„Czy można zupełnie stracić libido??
Pytam, bo powoli trace ochote na seks z mezem. Powoli skladam bron,
bo on seksualnie jest ustawiony na innych falach niz ja. I nie ma
niestety zadnej sily zeby to zmienic - taka juz ma
tradycjonalistyczna, quasipurytanska nature, ze seks to najlepiej po
ciemku i pod koldra ;-/ Ja zas potrzebuje odwrotnosci...”
Zdecydowanie przeciw
2
„Nie mam problemu z BRAKIEM seksu w zwiazku. Maz z ochota wywiazuje
sie z obowiazkow malzenskich ;-) jednak z czestotliwoscia
odpowiadajaca JEMU, nie mnie. Czyli srednio raz na 3 dni. Oraz na
jego warunkach, czyli koniecznie w lozku i bez specjalnych
urozmaicen. Ja jednak kobieta namietna jestem, i on wie doskonale
(komunikacja miedzy nami przebiega prawidlowo) ze wolalabym czesciej
(nawet codziennie) a zwlaszcza bardziej spontanicznie. Przy czym ja
niekoniecznie potrzebuje dlugich, romantycznych i skoncentrowanych
na mnie maratonow. Ot, np. taki niezobowiazujacy lodzik na dywaniku
w lazience bylby wrecz moim marzeniem. Ta jego wczorajsza chcica to
moglaby byc akurat swietna okazja zeby mi cos takiego zaproponowac,
wie przeciez ze o tym marze. Jednak on nie proponuje nigdy takich
akcji, bo "nie przyszlo mu do glowy" ;-) - woli isc do ubikacji i
zwalic samotnie konia. Ja z kolei incjowac juz dawno przestalam, bo
z nim nie te numery - zazwyczaj moje inicjatywy odtraca "nie, bo cos
tam". Generalnie seks ma byc wtedy kiedy ON chce, czyli raz na 3 dni
w lozku i his way.”
Jestem za a nawet przeciw
3
„JAK GRA WSTEPNA?? JAKIE PIESZCZOTY??
To ze lubi robic to W LOZKU nie znaczy, dba o oprawe, o nastroj, o
gre wstepna i caly ten stuff. Hy hy (sarkastyczny smiech) to jest
facet, dla ktorego seks to wlasciwie tylko wsadzic-wyjac, gra
wstepna ogranicza sie do trzyminutowego possania moich sutkow i w
zasadzie moglaby calkowicie nie istniec! Kiedy mu mowie "wez mnie od
razu" jest przeszczesliwy.”
Zdecydowanie przeciw
4
„Hehe, mysle, ze akurat na dzien dzisiejszy maz znioslby wszystko,
nawet taka kartke ;-) Ba, znioslby chyba nawet zlowieszcza
prezerwatywe w mojej torebce, albo sms'a "Zdzisiu, bylo mi z toba
cudownie tamtej nocy w delegacji" ;-)
Jest bowiem na etapie mea culpa oraz "lapania mnie za noge" zebym
nie odeszla.
Graal? No wlasnie. Myslisz, ze dlaczego nadal tkwie w tym zwiazku?
Juz dawno zauwazylam, ze tym trudniej nam odejsc im bardziej partner
wydaje nam sie z jakiegos wzgledu unikalny i "irreplacable" :-/ Ta
sama zasada dotyczy rowniez cierpienia po rozstaniu - boli nas tym
dotkliwiej, im bardziej mamy wrazenie ze "ze swieca szukac" godnego
nastepcy :-/
A ja akurat za polsrodkami nie przepadam.”
Jestem za a nawet przeciw
5
„Jak wyzej. Presja na niego dziala bardzo negatywnie - blokuje sie i
traci apetyt na cokolwiek. Sprobowalam zreszta kiedys takiego
desperackiego "mam w nosie, ze ci sie nie chce, przelec mnie
natychmiast, bo jak nie to wyjde na ulice i puszcze sie z pierwszym
lepszym facetem, albo pojade do S." (kolega z pracy, ktory chetnie
widzialaby mnie w swoim lozku oraz zyciu ;-) Nic to nie dalo. Nie
chce sie tak napraszac. Nie to nie. Wolalabym juz chyba faktycznie
wtedy wyjsc i zrobic to z kims innym, zamiast uprawiac zebranine.”
Jestem zdecydowanie na tak tzn za
6
„Dzieki Aandzia. Wiem, wiem, niby racja - sama jestem zdania, ze
cackac sie z facetem nie mozna. Ale z drugiej strony przyznam, ze
wersja a la Horpyna "bzykaj mnie tu zaraz, bo jak nie, to walkiem po
glowie!!!" nie bardzo licowala do tej pory z moim wyobrazeniem o
psychologii zwiazku ;-)
Fakt, ze tylko prawdziwy facet jest w stanie pozytywnie zareagowac
na takie postawienie sprawy, mieczak ucieknie gdzie pieprz rosnie.
No, ale skoro nawet Kawi i Aandzia tak radza...Coz, moze
rzeczywiscie zamiast chronic JEGO powinnam zaczac chronic siebie i
byc bardziej stanowcza, asertywna...”
Jestem za tzn przeciw..;
7
"W każdym związku zawsze jest tak, ze jedno ucieka, a drugie goni.
Tak już my,
ludzie, jesteśmy skonstruowani"
„I wiele by to wyjaśniało, jeśli chodzi o te braki symetrii w
seksualności
większości par. Może ludzie jakoś podświadomie tak się niefortunnie
dobierają.
Moze faktycznie goniący potrzebują gonić, dlatego tkwią latami
(narzekając) w
związkach ze swoimi króliczkami... W każdym związku chyba jest
mniejsza lub
większą asymetria na tym tle i być może nie dzieje się to
przypadkowo... Ja na
przykład byłam wielokrotnie przez facetów goniona i długo w tych
związkach
miejsca nie zagrzałam. Znudzili mi się. Mój obecny mąż - sami
wiecie - gonię,
narzekam, a jakoś nie mogę się zebrać, żeby odejść ;-) „
Jestem za tzn przeciw…;)
8
„Zostalam nieoczekiwanie sama w biurze z obiektywnie atrakcyjnym i
fajnym kolega, z ktorym od paru miesiecy dosc jednoznacznie sobie
flirtowalam. Wydawaloby sie, wymarzona sytuacja zeby wreszcie
postawic kropke nad i oddac sie porywom namietnego biurowego seksu.
Byly warunki, intymnosc, moje kilkudniowe wyposzczenie i nawet
wielka, wygodna skorzana kanapa ;-)”
Jestem za tzn przeciw..;)
A co wy o tym sądzicie..
oceniajcie np. 1 za itd..