retttttttttttttttttttta
25.11.08, 00:25
jesteśmy dość długo ze sobą. Zaczleismy dość wcześnie, bo juz w szkole
średniej, szybko tez pojawiło sie dziecko. Mieszkamy u jego rodziców.
Nie sypiamy ze sobą, trochę więcej rozmawiamy, często sie ostrzej kłócimy.
Jesteśmy młodzi. Dziecko nic miedzy nami nie zmieniło, wręcz nas do isebie
zbliżyło. Nie było tez katastrofa. Mamy w tej chwili po 24 lata.
Nie znosze mieszkania raem zj ego ordzicmai. TO neutralni ludzie, ale i tak
nie mozemy normalnie zyc. On nie widzi problemu, ja sie nie odnajduje. Trwa to
juz 3 lata. Mowi, ze póki nie jesteśmy samodzielni finansowo, a to dopiero za
3 lata, bo jest na medycynie, to nie mam mowy o zyciu na lwsna rękę. Ja to
rozumiem. To racjonalne argumenty, zresztą tyle juz za nami. Ale nie potrafię
tak dluzej życ. Nie jestem w stanie dłużej tak funkcjonować. TO mnie
przerasta. To prowizorka rodziny. Widze jak mój 3letni syn rośnie, a ja stoję
w miejscu.. bo zaliczam sejszę. Nic sie nie dzieje. Nic sie nie mzienia. Nie
widac perspektyw.
Chce odejść. Przestlalm go kochać. Chciałabym samotnie wychowywać dziecko. Tu
on tez mnie ogranicza. Njachetniej karmiłby go swoja piersią, taki jest
przywiązany.. Ja nie ma nic do powiedzenia.
Meczę sie w tym układzie. Nie przeraza mnie wizja samotnego wychowywania
dziecka, wrecz jest to moje marzenie. On jest odsc niezaradny życiowo,
właściwe to kompletny łamaga..
poważnie sie zastanawiam, czy dla dobra i szczęścia mojego dziecka-które jest
tu bardzo radosne, przeczekać jeszcze rok, bo będzie juz do przodu. Moze tez
miedzy nami coś sie zmieni, aczkolwiek wątpię..
Mma swój plan jak to wszystko sobie ułożę. ALe bardzo przydaje mi sie doraźna
pomoc przy dziecku. Moze odejsc gdy jeszcze troche podrośnie?
Co mam robić?
nie chce za niego wychodzić, miec z nim więcej dzieci, żyć z nim. Jestem tego
pewna. On po prostu mi nie odpowiada. Jako partner, człowiek. Ma dośc jego
chamskiego zachowania, obrazania mnie, niel iczenia sie ze mną.. Jestem tu sam
przeciw 5 doroslycho sob, zm laym dizekciem. Mma gdzie wracać. Co orbic, by
przestac czc sie zaszuta i odeparowac sie od niego
Nieczego od niego nie chce. Chce desperacko odejśc.
On nie bierze tego na powaznie.