08.12.08, 09:42
Witam, dowiedziałam sie tego co w sumie już wiedziałam, okazało się,
że mój mąż, człowiek któremu ufałam, zdradzał mnie. Mało tego robił
to w momencie kiedy urodziłam dziecko i sporo czasu spędzałam z
małym w szpitalu. Banalna sprawa, była dziewczyna i gorace maile,
spotkania , telefony. Mało tego, dzwonienie na inny tel, w chwili
kiedy ja byłam w domu (tel, służbowy, żebym sie nie zorientowała),
pisanie na gg kiedy spałam obok. Weszłam na archiwum gg (wiele osób
mnie tutaj potępiało za to) i znalazłam. Pokazałam czarno na białym,
żeby sie nie wypierał. Były łzy, zapewnienia że kocha a to tylko
głupie rozmowy itp, że nie pamietał, zapomniał bo to dawno było (5-6
miesięcy temu), że dopiero jak zobaczył jej imie na gg to sobie
przypomniał. Nie wierzę mu, nie ufam, mało tego mam wrażenie, że oni
utrzymuja dalej kontakt tylko sa bardzo ostrożni. Niestety jak tylko
mu pokazałam maile i rozmowy zaraz to skasował, a było tego bardzo
dużo i teraz sie zastanawiam, odzyskac to i sprawdzić czy faktycznie
skonczyli rozmawiac i co było powodem zakończenia (bo nie wierzę, że
tak nagle pach i już nie rozmawiają, tym bardziej, że te rozmowy nie
było o pogodzie tylko były bardzo, bardzo intymne), czy dalej
rozmawiają. Zrobilibyście to?
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • kachna79 Re: Zdrada. 08.12.08, 09:59
      Ja bym sprawdziła o ile jest taka możliwość czy nadal utrzymują
      kontakt. Zrobiłabym to nie z ciekawości:/, ale żeby podjąć decyzję
      co dalej. Masz pomysł jak się zachować jeśli okaże się, że Twój M
      Cię oszukuje?
      • beznica Re: Zdrada. 08.12.08, 10:05
        No własnie możliwośc jest, odzyskanie archiwum ( zastanawiam się co
        takiego sie stało, że przestali rozmawiać - zakładajac , ze
        przestali) a jak nie przestali to bede miała czarno na białym. A co
        zrobię, nie wiem, z dwójką dzieci w obcym miescie gdzie tak naprawde
        nie mam nikogo..... nie wiem.
        • kachna79 Re: Zdrada. 08.12.08, 10:20
          Ja zareadowałabym tak: sprawdziłabym archiwum, jeśli okaże się, że
          nadal utrzymują kontakt to przemyślałabym swoje dalsze kroki i mając
          wstępną decyzję podjęłabym rozmowę z mężem. Oczywiście dalsze
          postępowanie jest uzależnione również od stanowiska Męża.
          Istnieje jeszcze, że Twój M jest lojalny. Wtedy i tak potrzebna jest
          szczera rozmowa o tym jak odbudować wzajemne zaufanie.
          • bugbuddy Re: Zdrada. 08.12.08, 13:56
            Sprawdzenie archiwum to żaden dowód. Co za problem założyć nowe konto mailowe,
            nowy nr gg, kupić kartę sim za parę złotych? Jak chcą, to ukryją się bardzo
            skutecznie.
    • krzysztof-lis Re: Zdrada. 08.12.08, 10:19
      > Były łzy, zapewnienia że kocha a to tylko głupie rozmowy itp, że nie
      > pamietał, zapomniał bo to dawno było (5-6 miesięcy temu), że dopiero
      > jak zobaczył jej imie na gg to sobie przypomniał. Nie wierzę mu, nie
      > ufam, mało tego mam wrażenie, że oni utrzymuja dalej kontakt tylko
      > sa bardzo ostrożni

      Jeśli rzeczywiście były to tylko rozmowy, mógł zapomnieć. Jeśli było to coś
      więcej, raczej powinien pamiętać...

      Ale skąd wiesz, że Cię zdradził?
      • beznica Re: Zdrada. 08.12.08, 10:34
        Skąd wiem? Przeczucie? Z tego co przeczytałam (bardzo erotyczne
        rozmowy, zaproszenia do nas do domu, ja w tym czasie byłam z
        dzieckiem w szpitalu), planowanie spotkanie, wiem, że było, nie
        doczytałam juz co było po spotkaniu bo skasował z tekstem, ze nie
        chce żebym dalej czytała.....
        • krzysztof-lis Re: Zdrada. 08.12.08, 13:30
          Aha, czyli wydaje Ci się, że Cię zdradził i nie masz żadnych dowodów.

          Piszę to bez złośliwości, tylko żeby Ci pokazać, że tak naprawdę, to możesz
          mężowi zarzucić tylko i wyłącznie erotyczne gierki przez GG i ewentualnie
          spotkanie z tą dziewczyną.

          Warto więc odzyskać archiwum i zajrzeć do niego, żeby się upewnić, czy
          rzeczywiście coś było grane.
          • glamourous Re: Zdrada. 08.12.08, 14:05

            krzysztof-lis napisał:

            > Aha, czyli wydaje Ci się, że Cię zdradził i nie masz żadnych
            dowodów.
            > tak naprawdę, to możesz mężowi zarzucić tylko i wyłącznie
            > erotyczne gierki przez GG i ewentualnie spotkanie z tą dziewczyną.


            Zdrada nie-zdrada, ale erotyczne rozmowy + zapraszanie tej laski do
            domu w czasie kiedy zona lezy z nowonarodzonym dzieckiem na oddziale
            polozniczym to juz jest IMO delikatne sk(...)synstwo! Bo chyba nikt
            do cholery nie ma watpliwosci ze na kawke i partyjke warcabow jej
            nie zapraszal :-/ Ja bym takiego super tatusia w dupe kopnela bez
            zadnych skrupulow.
            • glamourous PS. 08.12.08, 14:13
              Rzadko jestem tak radykalna, ale faceci ktorzy sobie beztrosko
              bzykaja na boku, podczas gdy zona w bolach rodzi im potomka
              wzbudzaja we mnie rzyg jak malo co na swiecie :-///////
              • eeela Re: PS. 08.12.08, 18:40
                Też mi się takie zachowanie straszliwie nie podoba :-/
            • kachna79 Re: Zdrada. 08.12.08, 14:32
              > Ja bym takiego super tatusia w dupe kopnela bez
              > zadnych skrupulow.

              Zgadzam się i chyba tak bym zrobiła, ale jeśli w grę wchodzą dzieci
              to nie można wyjść z nimi z domu nie mając, gdzie pójść i za co żyć.
              Pozostaje opcja spakowania szanownego tatusia i wystawienia walizek
              za drzwi, ale tu potrzebne są konkretne dowody winy.
            • beznica Re: Zdrada. 08.12.08, 14:59
              Uzupełnię, dziecko urodziło sie miesiac wcześniej a w szpitalu
              wyladowalismy bo zachorował, mało tego dwa dni póxniej starsze
              dziecię dołaczyło do szpitala równiez z powodu choroby a tatuś nie
              miał czasu nas odwiedzać albo wpadał na chwilę i zaraz się zbierał
              bo strasznie duzo pracy miał.....teraz juz wiem jaka to była praca.
              jednak najbardziej mnie śmieszy jego tłumaczenie, ze nie pamietał
              tych rozmów, jak można nie pamiętać jesli pisze się z kims iles tam
              miesięcy, spotyka sie, dzwoni. Kurczę nawet nie spodziewałam się, że
              to tak może boleć i to fizycznie. W czasie kiedy wydawało mi się, że
              jest miedzy nami bardzo dobrze, urodziło sie dziecko co prawda dużo
              za wczesnie ale zdrowe, cieszylismy się .....widać tylko ja i
              zastanawiam sie jak mogłam być tak głupia, że nic nie zauważyłam.
              • glamourous Re: Zdrada. 08.12.08, 15:41

                beznica napisała:

                > Uzupełnię, dziecko urodziło sie miesiac wcześniej a w szpitalu
                > wyladowalismy bo zachorował


                Niewielka roznica. Facet, ktory wykorzystuje pobyt czlonkow rodziny
                w szpitalu zeby pohasac sobie na boku i pokorzystac z wolnej chaty,
                sprawia wrazenie, jakby bez wzgledu na okolicznosci w glowie bylo mu
                tylko cieszenie sie odzyskana na chwile "wolnoscia". Dla mnie to
                wyjatkowo podle i dyskwalifikujace go jako ojca i partnera. Juz samo
                niezbyt gorliwe uczestnictwo w rodzinnych troskach typu pobyt dzieci
                w szpitalu BARDZO zle o nim swiadczy - a tu jeszcze okazuje sie ze
                powodem braku zaangazowania bylo fikanie z panienka na boku,
                Brrrrr... U mnie za cos takiego facet dostalby na wejscie porzadnie
                w gebe, a w dalszej kolejnosci kop w dupe i wynocha ze wspolnego
                zycia - niech sobie dalej beztrosko fruwa jak motylek, ale juz bez
                mojego w tym udzialu.

                A ta jego uporczywa "amnezja" - coz, z braku argumentow zwyczajnie
                robi z Ciebie idiotke... Zenada i tyle.
          • gacusia1 Krzysztof,no prosze cie.... 09.12.08, 19:55
            krzysztof-lis napisał:

            > Aha, czyli wydaje Ci się, że Cię zdradził i nie masz żadnych
            dowodów.
            >
            > Piszę to bez złośliwości, tylko żeby Ci pokazać, że tak naprawdę,
            to możesz
            > mężowi zarzucić tylko i wyłącznie erotyczne gierki przez GG i
            ewentualnie
            > spotkanie z tą dziewczyną.


            Kogo Ty chcesz bronic? Sam wiesz,co bylo bo dorosli ludzie nie
            zapraszaja sie nawzajem do domu pod nieobecnosc
            partnera,zeby "pejzaze poogladac" ,-))))
            • krzysztof-lis Re: Krzysztof,no prosze cie.... 10.12.08, 12:13
              1) Fakt zaproszenia nie oznacza, że doszło do spotkania.
              2) Fakt, że doszło do spotkania, nie oznacza, że doszło do zdrady.

              Znasz taką zasadę jak "domniemanie niewinności"?
              • avide Re: Krzysztof,no prosze cie.... 10.12.08, 12:19
                krzysztof-lis napisał:

                > 1) Fakt zaproszenia nie oznacza, że doszło do spotkania.
                > 2) Fakt, że doszło do spotkania, nie oznacza, że doszło do zdrady.
                >
                > Znasz taką zasadę jak "domniemanie niewinności"?


                Przyłączam się do prośby poprzedniczki.
                Krzysztofie... proszę Cię, chyba sam w to nie wierzysz co piszesz.
                Podejrzewam, że jeżeli flirtowali wirtualnie i doszło do spotkania w intymnym miejscu jakim jest mieszkanie to pewnie z pewności po to by podziwiać sztukę.... sztukę kochania ;-).
                A tak nawiasem mówią, poniżej autorka sama napisała co odkryła.
                • glamourous Re: Krzysztof,no prosze cie.... 10.12.08, 12:38

                  > krzysztof-lis napisał:
                  >
                  > > 1) Fakt zaproszenia nie oznacza, że doszło do spotkania.
                  > > 2) Fakt, że doszło do spotkania, nie oznacza, że doszło do
                  zdrady.


                  To mi przypomina ten bardzo stary kawal o facecie ktory wynajal
                  detektywa zeby sledzil mu zone, ktora nie wraca na noce do domu.
                  Kilka dni pozniej detektyw zdaje mu relacje : zona spotkala sie
                  wieczorkiem z jakims facetem, pocalowali sie namietnie, potem objeli
                  sie i razem weszli do pobliskiego domu.
                  - I co dalej, co dalej?? - pyta rozgoraczkowany klient
                  - No, wszedlem na drzewo przed domem i ujrzalem ich przez okno jak
                  rozbieraja sie i namietnie caluja. Potem zgasili swiatlo.
                  -Ach, moj Boze! - wola zrozpaczony klient - wciaz ta cholerna
                  niepewnosc!!!

                  Tymczasem zycie znow pokazalo (post Beznicy ponizej), ze intencje
                  faceta ostro flirtujacego z innymi pod nieobecnosc zony sa
                  JEDNOZNACZNE.
    • gomory Re: Zdrada. 08.12.08, 11:37
      Po przetrawieniu pierwszej zlosci usiadlbym i zaczal myslec na czym
      mi zalezy i co chce osiagnac.
      Gdyby mi zalezalo zeby sprawdzic przywiazanie, to usiadlbym do
      powaznej rozmowy w ktorej wylozylbym swoje uczucia i zlosc.
      Nastepnie kazalbym nielojalnej osobie sie wyniesc (albo zrobilbym to
      ja) z pozostawieniem otwartej bramy - potrzebuje czasu, jesli
      bedziesz chcial to przyjdziesz tylko pozamykaj lewe zwiazki. Niesie
      to ryzyko, ze teraz faktycznie ta osoba ma wolna reke i jest spore
      prawdopodobienstwo, ze nasze rozstanie byloby definitywne. Jesli
      jednak wroci to pewnie wewnetrznie pogodzony z koncem romansu.
      Gdybym mial obawy, ze romans trwa to raczej bym zarzadzil
      spektakularna akcje. Czyli ma wziasc telefon tutaj i teraz przy
      mnie, zadzwonic do niej i zerwac mowiac o tym, ze o wszystkim
      powiedzial zonie. Chodzi o to by poczul sie zazenowany, upokorzony i
      nie mial mozliwosci bagatelizowania sprawy. Gdy mowi, ze nie wypada,
      jest mu glupio czy cos takiego to wybor jest prosty: ja albo ona. No
      i w takim przypadku nie mozna dawac czasu do namyslu, bo wszystko
      mogloby sie obrocic przeciwko i tylko pozwoli sie lepiej zamaskowac,
      pokasowac smsy, historie, ustalic wersje postepowania z kochanka.
      Albo jesli sie np. mysli by zakonczyc zwiazek to majac czas do
      namyslu moglby tak postapic. Dopoki bedzie czul wine to latwiej sie
      psychicznie "zlamie" i bedzie chetniejszy do przeprosin. A musi sie
      zdeklarowac, ze dostrzega swoj blad, wyrazic skruche i chec poprawy.
      Nalezaloby mu dolozyc obowiazkow domowych z np. dziecmi ;>.
      Gdyby mi srednio zalezalo na tym czlowieku, to staralbym sie rozstac
      przygotowujac sobie najpierw grunt. Czyli haki rozwodowe gdyby
      okazal sie szuja migajaca od placenia alimentow, spokojne
      poszukiwanie pracy i mieszkania. Wtedy wcale nie drazylbym tematu, a
      niech tam sobie romansuje. To nawet byloby mi na reke przy
      rozstawaniu sie. Dobrze w sadzie brzmi ;).
      Wszystko zalezy od tego co to za czlowiek, potrafisz i chcesz mu
      wybaczyc, co chcesz dalej osiagnac by zyc szczesliwie i w miare
      wygodnie.
      • renebenay Re: Zdrada. 08.12.08, 15:41
        To za skomplikowane i zreszta co to jest za maz i ojciec dzieci ktory ich
        doslownie olewa,moim zdaniem on powinien odejsc bo w przyszlosci znowu bedzie za
        swiezszym miesem latal.
        • herbatka.jasminowa Re: Zdrada. 08.12.08, 17:31
          A ja ciągle "podziwiam" kobiety, które bawią się w takie znajomości z żonatymi. Czy naprawdę nic je nie obchodzi, że ktoś bedzie przez nie płakał?
          Na co takie panie liczą?...
          Bo chyba nie na uczucie?
          • beznica Re: Zdrada. 08.12.08, 18:05
            Pani chciała chyba powspominać dawne czasy, zobaczyć jak to bedzie
            po 12 latach, może lepiej niz z męzem....
            Generalnie szukała powrotu do przeszłości. Mąz jak widać też...
            • herbatka.jasminowa Re: Zdrada. 08.12.08, 19:16
              beznica napisała:

              > Pani chciała chyba powspominać dawne czasy, zobaczyć jak to bedzie
              > po 12 latach, może lepiej niz z męzem....
              > Generalnie szukała powrotu do przeszłości. Mąz jak widać też...

              no tak, te "powroty do przeszłości" i te dawne miłości...
              zadnych skrupułów te przeszłosciowe panienki nie maja, powspominać dawne czasy można, ale trzeba znać granice, trzeba wiedziec co mi wolno a czego nie--kiedys spotkalam sie z takim powiedzeniem , że cudzy mąz(zona) to swietnosc i sie go(jej) nie tyka.
              • urquhart Re: Zdrada. 08.12.08, 19:42
                herbatka.jasminowa napisała:
                > s spotkalam sie z takim powiedzeniem , że cudzy mąz(zona) to swietnosc i sie go
                > (jej) nie tyka.

                No tak, ale generalnie co zrobić kiedy kobiet w społeczeństwie więcej, z tego część che się tylko bzykać ale już nie wiązać a po przekroczeniu pewnego wieku jak to powiedziała pewna trzydziestka w pewnym popularnym serialu "z facetami jest jak kiblami, albo zajęty albo obsrany".

                Trzeba znaleźć jakąś podłą jędze u boku której marnuje się jakiś przyzwoity domator i go ratować!
          • mujer_bonita Re: Zdrada. 08.12.08, 19:23
            herbatka.jasminowa napisała:
            > A ja ciągle "podziwiam" kobiety, które bawią się w takie
            znajomości z żonatymi
            > . Czy naprawdę nic je nie obchodzi, że ktoś bedzie przez nie
            płakał?
            > Na co takie panie liczą?...
            > Bo chyba nie na uczucie?

            Miałam kiedyś z taką styczność. Odpowiedź była mniej wiecej taka -
            chciała faceta, który potrafił wytrzymać z jedną kobietą 5 lat (z
            nią niestety żaden nie dotrwał 2 rocznicy). W swoim małym móżdżku
            nie zajażyła jednak, że jak facet ten swój 5-letni związek z nią
            zdradza, to nie ma ochoty pakować się w kolejny długi ;) Dostała po
            dupie ale nic ją to nie nauczyło ;)
    • eeela Re: Zdrada. 08.12.08, 18:37
      teraz sie zastanawiam, odzyskac to i sprawdzić czy faktycznie
      > skonczyli rozmawiac i co było powodem zakończenia (bo nie wierzę, że
      > tak nagle pach i już nie rozmawiają, tym bardziej, że te rozmowy nie
      > było o pogodzie tylko były bardzo, bardzo intymne), czy dalej
      > rozmawiają. Zrobilibyście to?


      Szukasz materiału do rozwodu - sprawdź. Chcesz mieć święty spokój - nie sprawdzaj.
      • m_wait Re: Zdrada. 08.12.08, 18:56
        Odzyskaj dane, nawet jak zapłacisz ponad 1000 zł.
        On może swoim brakiem pamięci doprowadzić cię do obłędu-ze strachu-już
        wiesz-nie przyzna się.
        Nie daj się zagłuszyć i sprawdź go.

        • beznica Pytanie z innej beczki. 08.12.08, 19:59
          No własnie, mam umówionego pana na odzyskanie tych danych, ale może
          mi podpowiecie jak to wyglada, to znaczy po skasowaniu jest szansa
          na odzyskanie wszystkiego co tam było? Pan mi powiedzial przez tel,
          że on nawet nie bedzie właczał komputera czyli jak to zrobi
          (zupełnie zielona jestem). A i powiedział jeszcze, że to może trwać
          pól godziny ale może być i trzy, juz musze zbierać kasę:(. Załamka
          nie dośc, że boli to jeszcze musze płacić.
          Pozdrawiam.
          • smoczy_plomien Re: Pytanie z innej beczki. 08.12.08, 21:52
            Jak nie musisz, nie instaluj do czasu odzyskiwania danych żadnych nowych
            programów, nie ściągaj filmów, plików, ogólnie nie zajmuj miejsca na dysku, bo
            to może utrudnić lub uniemożliwić odzyskanie tych danych.
            • bi_chetny Re: Pytanie z innej beczki. 09.12.08, 17:09
              za bardzo cenię wolność i dopuszczam pewne sytuacje i pewną intymność partnera.
              nie sprawdzałbym archiwum - bo to przeszłość i nic nie powie o tym co dzieje się
              teraz. Zastanów się czy chcesz być z nim dalej czy nie - wtedy porozmawiaj,
              ustal zasady.
              • herbatka.jasminowa Re: Pytanie z innej beczki. 09.12.08, 17:18
                ..."nie sprawdzałbym archiwum - bo to przeszłość i nic nie powie o tym co dzieje się
                teraz. Zastanów się czy chcesz być z nim dalej czy nie - wtedy porozmawiaj,ustal zasady."

                no, to nie jest takie głupie..w koncu pewne rzeczy już przeczytałaś, po co do tego znowu wracac. Ustal co dzieje się teraz, jak daleko zabrnęła cała ta znajomość- i działaj!
                • beznica Sprawdziłam..... 09.12.08, 17:42
                  No i odzyskałam archiwum i powiem tak znalazłam takie rzeczy, że to
                  co czytałam wczesniej to tylko kropelka w morzu. Jak sie okazało od
                  dwóch lat jestem robiona w konia, przez ten czas były 3 panienki z
                  czego jedna mieszkała jakieś 250 km od nas i kochany oczywiście
                  jeżdził tylko po to, zeby ją zobaczyć, tak,tak oczywiście (kochanie
                  tyle mam pracy, że wróce bardzo późno nie czekajcie na mnie).
                  Najgorsze jest to, że o mnie rozmawiał i mówił jak to mu źle, nie ma
                  na tyle siły żeby od nas odejśc, ja jestem straszna, wredna itp.
                  Normalnie gdyby nie łzy to bym się smiała.
                  Dziękuje za wszystkie posty i od dzis świetuję swoja wolnośc,
                  pozdrawiam.
                  • gacusia1 Trzymaj sie Beznica mocno i nadz twarda!!! n/t 09.12.08, 19:57

                  • krzysztof-lis Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 12:16
                    Ja będę powtarzał do znudzenia, ale fakt, że gdzieś pojechał, nie oznacza, że
                    się tam z kimś zerżnął.

                    To, że komuś zwierzał się z problemów, też tego nie oznacza.
                    • kachna79 Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 12:29
                      "Najgorsze jest to, że o mnie rozmawiał i mówił jak to mu źle, nie
                      ma na tyle siły żeby od nas odejśc, ja jestem straszna, wredna itp."

                      Dla mnie ten cytat to klasyczne wynurzenia kierowane przez
                      wiarołomnego męża do kochanki.
                      Czy wg. Ciebie kobieta powinna zdjęć jeszcze poszukać?
                      • glamourous Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 12:46
                        kachna79 napisała:

                        > "Najgorsze jest to, że o mnie rozmawiał i mówił jak to mu źle, nie
                        > ma na tyle siły żeby od nas odejśc, ja jestem straszna, wredna
                        itp."
                        > Dla mnie ten cytat to klasyczne wynurzenia kierowane przez
                        > wiarołomnego męża do kochanki.


                        "Ze zona go nie rozumie i wcale ze soba nie spia" - smutna kasyka.
                        Do tego bardzo erotyczne rozmowy na gg, jednoznaczny flirt,
                        zapraszanie kobiet do domu pod nieobecnosc zony, jezdzenie do laski
                        250km po to zeby pograc w warcaby chyba.... Tez nie bardzo rozumiem
                        gdzie tu jest zdaniem Krzysztofa miejsce na niedomowienia...
                        • krzysztof-lis Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 13:04
                          > Tez nie bardzo rozumiem gdzie tu jest zdaniem Krzysztofa miejsce na
                          > niedomowienia...

                          No rany boskie, z niejedną dziewczyną w życiu flirtowałem, z niejedną się
                          umawiałem, niejednej narzekałem na to, jaka moja aktualna dziewczyna jest
                          niedobra. Ale tylko z kilkoma doszło do czegoś więcej.

                          Jakbym nie wiedział, co piszę, to bym nie pisał. :)
                          • beznica Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 13:39

                            >
                            > No rany boskie, z niejedną dziewczyną w życiu flirtowałem, z
                            niejedną się
                            > umawiałem, niejednej narzekałem na to, jaka moja aktualna
                            dziewczyna jest
                            > niedobra. Ale tylko z kilkoma doszło do czegoś więcej.
                            >
                            > Jakbym nie wiedział, co piszę, to bym nie pisał. :)


                            No ok rozumiem że rozmawiałes z innymi laskami mając kogos na stałe,
                            czyli czego Ci brakowało? Dla mnie jak jestem z kimś to nie mam
                            potrzeby prowadzenia erotycznych rozmów z innymi bo wystarcza mi to
                            co mam w domu. Poza tym pisząc z inna kobietą o no własnie o
                            uczuciach, pragnieniach itp ranisz tą z która jesteś (no chyba, że
                            sie mylę i faceci naprawdę nie myslą w takich chwilach). Dla mnie to
                            chore bo facet twierdzi, że jestem najgorszym co go spotkało, jest
                            biedny, samotny, ja go nie rozumiem a za chwilę idzie ze mna do
                            łóżka i zapewnia o miłości, wierności, że tylko ja i nigdy przenigdy
                            z nikim nie był i nie bedzie, bo tylko ja się liczę. Potem przeżywa
                            zaćmienie umysłu i nie pamieta nic, zapomina że rozmawiał, spotykał
                            się, zapomina że panna odwiedzała go w pracy wieczorami (chyba na
                            kawe wpadła albo o pogodzie pogadać), zapomina że do kolejnej
                            jeździł 300 km, no po prostu zapomniał mi powiedzieć, ale naprawdę
                            kocha tylko mnie ......szok.
                            • kachna79 Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 13:44
                              "po prostu zapomniał mi powiedzieć"
                              Nie chcę Cię podkręcać, ale ta amnezja to chyba najbardziej żałosna
                              linia obrony jaką mógł wymyślić.
                            • krzysztof-lis Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 13:46
                              > No ok rozumiem że rozmawiałes z innymi laskami mając kogos na stałe,
                              > czyli czego Ci brakowało?

                              W sumie nie potrafię Ci odpowiedzieć dziś na to pytanie. Wtedy (to było ze 3
                              lata temu) pewnie bym coś potrafił Ci powiedzieć...

                              > Dla mnie jak jestem z kimś to nie mam potrzeby prowadzenia
                              > erotycznych rozmów z innymi bo wystarcza mi to co mam w domu.

                              Ale mężczyźni z zasady są poligamiczni i im nie wystarcza. Mnie nie wystarczało.

                              > Poza tym pisząc z inna kobietą o no własnie o uczuciach,
                              > pragnieniach itp ranisz tą z która jesteś (no chyba, że
                              > sie mylę i faceci naprawdę nie myslą w takich chwilach).

                              Zaraz zaraz... A rozmawianie o życiu z przyjaciółką to też jest ranienie uczuć?

                              Tak, czy siak, w takich sytuacjach nie interesowało mnie kompletnie, co ona
                              zrobi / jak się poczuje, gdy się dowie.

                              > Dla mnie to chore bo facet twierdzi, że jestem najgorszym co go
                              > spotkało, jest biedny, samotny, ja go nie rozumiem a za chwilę
                              > idzie ze mna do łóżka i zapewnia o miłości, wierności, że tylko ja
                              > i nigdy przenigdy z nikim nie był i nie bedzie, bo tylko ja się
                              > liczę.

                              Bo pierwsze to ściema służąca do uwiedzenia dziewczyny.
                              Bo drugie to ściema służąca do przekonania Ciebie.

                              Prawda pewnie leży gdzieś po środku.

                              > zapomina że panna odwiedzała go w pracy wieczorami (chyba na
                              > kawe wpadła albo o pogodzie pogadać), zapomina że do kolejnej
                              > jeździł 300 km, no po prostu zapomniał mi powiedzieć, ale naprawdę
                              > kocha tylko mnie ......szok.

                              No to jest wszystko mocno niewiarygodne.
                              • bi_chetny Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 15:05
                                może na mnie też gromy spadną, ale przyłączę się do zdania krzysztofa-lisa: ja
                                również flirtowałem przez gg, wypisywałem różne rzeczy. Co nie kończyło się
                                zdradą. Zdradziłem z kimś zupełnie innym i w innych okolicznościach. Nie chcę
                                bronić faceta. Ale weź pod uwagę, że może uda się wam jednak ? Oczywiście pod
                                warunkiem że ty jesteś w stanie. Jeśli nie, to daj sobie spokój.
                                • beznica Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 15:29
                                  Po pierwszej rozmowie byłam gotowa spróbować, dałam szanse, po
                                  drugiej też ale po tym co przeczytałam wczoraj po odzyskaniu całego
                                  archiwum i po tym jak dowiedziałam się o kolejnej pannie nie ma
                                  takiej możliwości. Facet, który pisze do laski, że żałuje ze jego
                                  dzieci wychodzą juz ze szpitala bo nie bedzie miał tyle wolnego i
                                  wieczory będą zajęte i juz nie bedzie mógł tak czesto słuchać jej
                                  głosu jest sk.....m. Może gdyby to było w innym czasie, innych
                                  okolicznosciach ale tak po prostu nie jestem w stanie. Pozdrawiam
                                  • glamourous Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 15:55
                                    Zgadzam sie z takim punktem widzenia. Tu juz nawet nie chodzi o to,
                                    czego tak bardzo bronia panowie powyzej, tj. kwestii czy fizyczna
                                    zdrada byla faktem i ile razy. Chodzi o wyjatkowo sukinsynski
                                    stosunek faceta do wlasnej rodziny.

                                    > Facet, który pisze do laski, że żałuje ze jego
                                    > dzieci wychodzą juz ze szpitala bo nie bedzie miał tyle wolnego i
                                    > wieczory będą zajęte i juz nie bedzie mógł tak czesto słuchać jej
                                    > głosu

                                    IMO po prostu skandal i rowniez wolalabym szybko zakonczyc wspolne
                                    zycie z kims takim.
                                    Trzymaj sie, Beznica i badz silna!
                                    • aandzia43 wyjątkowa glizda 10.12.08, 20:30
                                      Glizda to każdy facet lub babka, którzy pieprzą trzy po trzy para piętnaście o
                                      swoich partnerach, by wkraść się w łaski osobnika płci przeciwnej. Pierdolety,
                                      kalumnie, wyjątkowo durnowate oskarżenia i co tylko ślina na język przyniesie by
                                      tylko bzyknąć naiwną panienkę lub uwieść niekumatego pana. W naiwnej musowo
                                      wzbudzić poczucie wyjątkowości (ja taka nie jestem i nigdy nie będę),
                                      współczucia dla opowiadajacego bajdy (jakiś on wrażliwy i nieszczxęśliwy) i
                                      potrzebę uskuteczniania misji (dam mu odrobinę szczxęścia). W niekumatym
                                      dodatkowo rycerski rys (wyratuję królewnę z łap smoka). Bez tych
                                      ekshibicjonistycznych i najczxęściej mocno naciąganych opowiastek ani rusz.
                                      Chyba za mało treści między samymi zainteresowanymi, czyli za mało autentycznego
                                      żaru, żeby się bzyknąć. Trzeba się potaplać w ciepłym błocku. Duchowa
                                      impotencja. Fu!

                                      Opowieści tego typu i w takich sytuacjach o współmałżonkach to paskudna
                                      nielojalność. Nieporównywalna zupełnie do żalów wylewanych kumplom i kumpelom
                                      przy piwie, czy tym bardziej do (nawet nieudolnych) prób przeanalizowania
                                      trudnego związku np. na forum. Prób, zaznaczam, też nie pozbawionych
                                      jednostronnych opinii, zaciekłosci, niesprawiedliwości i innych takich kwiatków.

                                      Stosunek męża Beznicy do rodziny (dzieci)...nie skomentuję, bo zacznę kląć i
                                      mnie wytną. Po prostu wyższego gatunku glizda.

                                      Boże, jak ja kocham nie strzępiących języka, szanujących Słowo facetów! I facetki.
                                      • krzysztof-lis Re: wyjątkowa glizda 11.12.08, 09:46
                                        > Opowieści tego typu i w takich sytuacjach o współmałżonkach to
                                        > paskudna nielojalność.

                                        Ale nie tylko, jak opisałaś, lep na okazje. To też usprawiedliwianie samego
                                        siebie w oczach swoich i w oczach okazji, w końcu zdrada nie jest póki co
                                        powszechnie społecznie akceptowalna.
                                    • krzysztof-lis Re: Sprawdziłam..... 11.12.08, 09:45
                                      > Chodzi o wyjatkowo sukinsynski stosunek faceta do wlasnej rodziny.

                                      Któremu nie sposób zaprzeczyć, czy zdrada była, czy nie.
                                • glamourous Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 15:43
                                  bi_chetny napisał:

                                  > może na mnie też gromy spadną, ale przyłączę się do zdania
                                  krzysztofa-lisa: ja
                                  > również flirtowałem przez gg, wypisywałem różne rzeczy.


                                  Pewnie, kazdy chyba z nas ma na swoim koncie jakies niezobiazujace
                                  flirty. Ja rowniez flirtowalam i robilam rozne rzeczy bez
                                  ostatecznej konsumpcji. Ale na pewno nie sa owe flirty oznaka dobrej
                                  kondycji zwiazku. Po drugie, co innego flirty, a co innego regularne
                                  przemieszczanie sie do wybranki 300km (no chyba ze ow facet to
                                  wielki romantyk, ze regularnie jezdzi taki kawal do kobiety tylko po
                                  to zeby potrzymac ja za reke i popatrzec z nia na gwiazdy) Po
                                  trzecie : wykorzystywanie szpitalnej choroby najblizszych do
                                  przeistaczania wspolnego mieszkania w dom schadzek jest dosc
                                  obiektywnym swinstwem. I po 4 wreszcie - flirt flirtem, ale moim
                                  zdaniem jezeli facet zaprasza do domu kobiety pod nieobecnosc zony,
                                  uprzednio bardzo erotycznie z nimi konwersujac na GG, to jego plany
                                  co do nich sa chyba troche dalej posuniete niz wspolne picie herbaty.
                          • herbatka.jasminowa Re: Sprawdziłam..... 10.12.08, 18:23
                            krzysztof-lis napisał:

                            > > Tez nie bardzo rozumiem gdzie tu jest zdaniem Krzysztofa miejsce na
                            > > niedomowienia...
                            >
                            > No rany boskie, z niejedną dziewczyną w życiu flirtowałem, z niejedną się
                            > umawiałem, niejednej narzekałem na to, jaka moja aktualna dziewczyna jest
                            > niedobra. Ale tylko z kilkoma doszło do czegoś więcej."

                            no nie ma się Krzysiek czym chwalić.

                            A swoją drogą, jak faceci w necie powielają schemat tych samych rozmów i problemów, a naiwne kobietki im wierzą, a i jeszcze gorąco zapewniają, że żona jest taka niekumata, że o niczym się nie dowie
                            • krzysztof-lis Re: Sprawdziłam..... 11.12.08, 10:03
                              > no nie ma się Krzysiek czym chwalić.

                              Nikt nie mówi, że jest.
                  • aicha_fr Jeżu kolaczasty! 10.12.08, 22:06
                    jakbym czytała o sobie. Ja też "przypadkiem" dowiedziałam się o tym, jak naprawdę wyglądał mój 3letni "dobry udany związek". Też przez archiwum gg (księciunio zostawił otwartego gadulca, pech chciał że na rozmowie z nową zdobyczą, taki był nakręcony). I się doczytałam, że przez te 3 lata było kilkanaście panienek, przynajmniej jeden dłuższy romans i to w czasie, kiedy ja sobie rzygałam trudno znosząc początki ciąży... a ostatnia zdrada miała miejsce jak dziecina moja miała 2 tygodnie ale to już na moich oczach - pojechałam nakryć księciunia na randce..

                    Długo by pisać, a chciałam właściwie tylko tyle: Beznica przytulam Cię mocno mocno mocno!
                    Rozumiem, co przeżywasz. Rozumiem, jaki to dla Ciebie szok i ból. Mnie, po upływie ponad 6 miesięcy, dalej boli i jeszcze to pewnie trochę potrwa.
                    • beznica aicha_fr 10.12.08, 22:22
                      Jeśli możesz odezwij się do mnie na gazetowego maila. Pozdrawiam
          • qrnamol Re: Pytanie z innej beczki. 09.12.08, 17:41
            Do odzywskiwania archiwum GG służy programik ggundel czy jakoś tak, poszukaj w necie. Jeśli skasował fizycznie plik z archiwum, i potem rozmawiał z tego profilu z kim innym, to szanse są raczej zerowe.
    • gacusia1 Re: Zdrada. 09.12.08, 19:51
      beznica napisała:

      teraz sie zastanawiam, odzyskac to i sprawdzić czy faktycznie
      > skonczyli rozmawiac i co było powodem zakończenia (bo nie wierzę,
      że
      > tak nagle pach i już nie rozmawiają, tym bardziej, że te rozmowy
      nie
      > było o pogodzie tylko były bardzo, bardzo intymne), czy dalej
      > rozmawiają.

      W co Ty brniesz? Na czym Ci zalezy? Na robieniu z siebie
      posmiewiska? Masz takie poroze,za mi przez monitor przebija gdy
      czytam Twoj watek. Czego chcesz? Kochasz go i myslisz,ze teraz nagle
      Twoj facet sie cudownie odmieni? Niby po co? Urodzilas dziecko,bylas
      z nim w szpitalu a on bzykal jakas panne.Wierzysz,ze teraz bedzie
      inaczej? Nie bedzie. Bedzie tylko ostrozniejszy i bardziej sprytny.
      Bedzie skrzetniej ukrywal swoja zdrade przed Toba oszukujac w zywe
      oczy,ze on SWIĘTY. Wspolczuje. Nie daj juz dluzej soba pomiatac,co?
    • zebra12 Beznica, nie łam się! 10.12.08, 16:21
      Poradzisz sobie bez dupka.
      Mój też mnie zdradził. Mnie to akurat nie ruszyło, bo i tak go nie kocham. A gdy
      się dowiedziałam o zdradzie, to...poszłam z nim do łóżka :)
      Było fajnie i miło. A co robi z swoim wolnym czasie, to mnie nie interesuje.
      • bi_chetny Re: Beznica, nie łam się! 10.12.08, 16:23
        beznica: w takiej sytuacji faktycznie stoi to pod dużym znakiem zapytania.
        chodzi mi o szpital i dzieci, nie o archiwum gg.
        • beznica Dziękuję. 10.12.08, 22:32
          Bardzo Wam dziękuję, naprawdę czytajac niektóre posty śmiałam sie
          przez łzy. Nie moge jeszcze myślec logicznie i pewnie jakis czas
          minie zanim zaczne. Na razie nie mam wyjścia musze mieszkać tu gdzie
          mieszkam (córa ma szkołe) ale powoli bedę sobie szykowała grunt na
          nowe życie. Kurcze nawet nie wiedziałam, że w ciągu 3 tygodni można
          stracić 8 kilo to chyba jedyny plus całej tej sytuacji :)
          Pozdrawiam.
          • kachna79 Re: Dziękuję. 11.12.08, 08:48
            W całej tej historii podziwiam Twoją postawę. Piszesz o łzach, ale
            działasz logicznie. Tak trzymaj:)
          • gacusia1 No to piknie! 12.12.08, 02:23
            Teraz bedzie juz tylko lepiej!!!
    • dormi81 Re: Zdrada. 10.12.08, 21:10
      Kopnij w tyłek tego podłego zdrajce i kłamce. Wszystko co odzyskałas
      z komputera zachowaj do sądu jako dowód tej długotrwałej zdrady,
      flirtów, spotkań itp... swojego ślubnego. Ciarki mnie przechodzą jak
      czytam twoje wyznania. I pomyśleć, że żyjemy z kimś komu ufamy, kogo
      tak bardzo kochamy z kim mamy dzieci - owoce milości... a tu taki
      cios. To niewyobrażalne. Bądź silna i mądra w swoim dalszym
      postępowaniu. Trochę wyrafinowania też się przyda. W końcu to Ty
      byłaś oszukiwana tyle czasu, w tak ważnych momentach Twojego
      (Waszego) życia. Podejmując dalsze decyzje, pamiętaj o jednym... to
      nie był jakiś jednorazowy wyskok, czy tez niewinny flirt... to była
      zdrada długodystansowa z kilkoma kobietami. Nie wierze, że taki
      człowiek z tego tak sobie zrezygnuje. Ten typ tak ma... musi i już.
      A chyba nie chcesz powtórki tej sytuacji. Zacznij układac sobie
      życie, bo z nim tylko je zmarnujesz. A on może z czasem zrozumie co
      stracił... na własne życzenie. Mimo wszytsko zachowaj klase i pokaż
      że jesteś kobietą na poziomie. Poskreca go. Pozdrawiam.
      • riki_i Re: Zdrada. 10.12.08, 22:35
        Powinny być dozwolone cztery żony jak w islamie i nie byłoby
        problemu.
        • songo3000 Re: Zdrada. 11.12.08, 02:25
          Taaa, utrzymanie jednej to sztuka a 'zadowolenie' czterech na raz? Mało wykonalne.
          Że niby mają iść do pracy? A nie, nie, przecie miało być jak w islamie....

          Kolejny znafca z super pomysłem.
          • kachna79 Re: Zdrada. 11.12.08, 10:16
            W naszej kulturze panowie często nie poczuwają się do utrzymania
            jednej żony (też jestem zwolenniczką aktywności zawodowej kobiet)
            więc wielożeństwo w Islamie kojarzą po prostu z urozmaiconym seksem
            bez zobowiązań:)
    • 1zlakobieta Re: Zdrada. 13.12.08, 20:01
      nie musisz nic sprawdzać. Jeśli nie jesteś pewna ze przerwał kontakty, jeśli nie
      czujesz zainteresowania, milości itp., to pewnie tego nie zrobił. Dziwne ze był
      zły podczas konfrontacji a nie skruszony.... Wierzę w kobiecą intuicję. Wiele
      razy sprawdzila się w moim przypadku. Wystarczy ze przeanalizujesz to, jak się
      zachowuje na co dzień, nie musisz sprawdzać kompa ani kieszeni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka