zakletawmarmur
07.04.09, 21:01
W tym wątku skupiliśmy się na tradycyjnej rodzinie:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=93650323
A co gdy jest inaczej? Czy homoseksualizm rodziców ma istotny wpływ
na dzieci? Czy zarzuty, które zwykle padają "przeciw" są w jakiś
sposób uzasadnione?
Czy dwie kobiety wychowujące dzieci będą gorszym wzorcem dla
dziecka? Czy może raczej chodzi o ich wzajemne relacje i
zadowolenie? Jeśli z tym nie ma problemu to dziecko uczy się jak
powinny wyglądać stosunki z przyszłym partnerem, niezależnie od płci?
Nie ma takiego konkretnego podziału na rolę kobiety i mężczyzny w
wychowaniu. Są przecież twarde, dominujące kobiety i wrażliwi,
uczuciowi mężczyźni.
Czy dziecko faktycznie potrzebuje na co dzień wzorca "prawdziwego
mężczyzny" (w rozumieniu z ptaszkiem) i "prawdziwej kobiety"? Czy
jego brak da się zrekompensować na wystarczającym poziomie przez
np.:
- udział w wychowaniu dziadków, wujków, ciotek
- posiadanie przez jedno z partnerów cech drugiej płci (to jednak
jest częste)
- rozmowy na temat jak to tradycyjnie wygląda, tradycyjnych bajek
itp.
A co z "bi"? Czy w tym przypadku powinniśmy swobodnie się do tego
przyznawać? Nawet jeśli myślimy, że dziecko nie będzie mieć okazji
żeby zobaczyć na własne oczy? Czy powinno się rozmawiać na tematy
naszych preferencji (gdy dziecko nie pyta wprost)? Czy jedynie
podawać je jako ogólną możliwość? Jak świadomość że "tatuś lubi też
panów" będzie wpływała na seksualność jego dzieci? A może to nasza
intymna sprawa i dlatego nie powinniśmy się przyznawać?