Dodaj do ulubionych

rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos takmial

17.06.09, 14:25
Hej mam taki moze nietypowy problem, od roku jestem w zwiazku malzenskim z
mezem ktorego kocham,jest to moj pierwszy partner w sensie sexu- z nim
stracilam dziewictwo jednak mimo ze uplynelo juz tyle czasu nie czuje zadnej
przyjemnosci z seksu,, owszem pieszczoty dotykania itp wszystko jest
przyjemne, nawet mam orgazmy ale nawet przy duzym podnieceniu w momencie gdy
dochodzi do stosunku wszytsko znika w jednej sekundzie a seks nie sprawia
zadnej przyjemnosci, po prostu nic nie czuje oprocz tego ze ,,jest we mnie,,
przez ten caly rok moze tylko kilka doslownie razy cos poczulam przez ulamek
sekundy co nawet nie mozna nazwac przyjemnoscia, nie pomagaja inne pozycje
wrecz przeciwnie w innych nawet bardziej nie odczuwam niczego, kochamy sie
tylko w jednej,bo w miare najwygodniej mi w niej.Moja ginekolog poradzila mi
tylko wizyte u seksulologa z mezem. Twierdzi ze problem mam w glowie, a jesli
nie i ja po prostu tak mam taka sie urodzilam inna niz wsyztskie kobiety?
Staram sie z tym jakos pogodzic ze widocznie tak musi byc w moim przypadku ale
zazdroszcze kobietom innym ktore maja udane zycie seksualne, clay swiat mowi
ze seks to taka przyjemnosc a ja ani razu tego nie doswiadczylam wydaje mi sie
ze wsyzsscy klamia ;( czy ktos mial podobny problem, wiem ludzi emaja naprawde
gorsze problemy, choroby finansowe itp i moj wydaje sie blachy jednak czas
mija i nic si enie zmienia -((
Obserwuj wątek
    • songo3000 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 14:38
      Co tu gadać. Nie myśl księżniczko żeś taka wyjątkowa i cały świat będzie ze zrozumieniem i współczuciem ronił łzy i poklepywał w roli 'męczennicy'. Mnóstwo ludzi ma taki i podobne problemy i je najzwyczajniej w świecie LECZĄ U LEKARZA. Bo przyznali przed samym sobą, że mają problem i chcę coś z nim zrobić.

      Oczywiście dalej możesz się użalać, ignorować konkretne wskazania fachowców i ciągnąć status quo aż do momentu, w którym mąż czując się oszukanym kopnie Cię w dupę lub przygrucha sobie pannę lubiącą się z nim pieprzyć. Wtedy to oczywiście będzie wielki lamet, że 'faceci to świnie' i 'jak on mógł mi to zrobić'.

      Twoje życie, Twoje decyzje i Twoje konsekwencje.

      Jeśli jednak oczekujesz pieszczot typu "nic się nie martw", "jak mężulo cię kocha to zrozumie" i nieśmiertelne "jakoś to będzie" to zapraszam na e-krowy - tam bezmyślnych klakierek bez liku :)
      • mujer_bonita Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 14:44
        songo3000 napisał:
        > Oczywiście dalej możesz się użalać, ignorować konkretne wskazania fachowców i c
        > iągnąć status quo aż do momentu, w którym mąż czując się oszukanym kopnie Cię w
        > dupę lub przygrucha sobie pannę lubiącą się z nim pieprzyć. Wtedy to oczywiści
        > e będzie wielki lamet, że 'faceci to świnie' i 'jak on mógł mi to zrobić'

        Wow, wow!

        Ktoś tu się zapędził! Autorka nigdzie nie pisze, że oszukuje małżonka, że unika
        seksu lub że nie lubi się z nim kochać!
        • songo3000 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 14:52
          Bonika, nie żartuj. Nie ma przyjemności ze stosunku == unikanie seksu w najbliższej przyszłości, przecież to standard (całkiem zrozumieły zresztą).
          IMHO lepiej teraz kopną Panią w tyłek na rozpęd i nie mieć kłopotów w przyszłości niż roztaczać za parę miesięcy/lat lamenty.

          Aha, podziękowania po udanej terapii będę przyjmował w godzinach konsultacji ;)
          • mujer_bonita Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 18:12
            songo3000 napisał:

            > Bonika, nie żartuj. Nie ma przyjemności ze stosunku == unikanie seksu w najbliż
            > szej przyszłości, przecież to standard (całkiem zrozumieły zresztą).

            Hahaha :) I wszystkowiedzący Songo spudłował :) Autorka pisze, że nie odczuwa przyjemności z penetracji a nie seksu w ogóle a to jest spora różnica. I nie robi z siebie męczennicy 'poświęcając się' dla dobra męża tylko chce coś z tym zrobić nie nastawiając się hurra-optymistycznie, że wszystko nagle odwróci się do góry nogami.
            • songo3000 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 18:24
              No dobra 'prawdziwa kobieto' :) Powiedź szczerze - dajmy na to, że nie odczuwasz nic w trakcie hehe, immisji członka. Trwa to rok/dwa/... co się dzieje z Twoją ochotą i co się dzieje z ochotą 'wrażliwego męża'?

              Wypowiem się za faceta. Z jego punktu widzenia (o ile nie ma partnerki gdzieś) to zaczyna myśleć "kurczę, strasznie lewy ze mnie kochanek skoro ta moja luba nic nie czuje"... Nie ma siły, to będzie rodzić problemy.
              • lana82 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 18:32
                Na pewno bardzo chesz uslyszec ze nie ma rady trzeba sie rozstac, lewy kochanek,
                ''prawdziwa kobieta'' ktora ktora ma cos pochrzanione w psychice.
                Nawet jesli tak bedzie i nic sie nie zmieni(mimo np wizyt/wizyty u seksuologa)
                nie rozstane sie z mezem ani on ze mna.
                • songo3000 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 18:51
                  Ocho, zaczyna się myślenie życzeniowe. Decydować możesz za siebie, to czy mąż się z tego (czy innego) powodu z Tobą rozstanie czy wręcz przeciwnie zależy od JEGO (nie Twoich) motywacji, o których nie masz pojęcia.

                  Jeśli już mogę w tym temacie czegoś chcieć to chętnie wywołam u Ciebie refleksję o potencjalnych konsekwencjach olania sprawy i zostawienia taką jaka jest. Pokazuję możliwy męski punkt widzenia (kobietą nie jestem) i za lekarzem wskazuję potrzebę wizyty u seksuologa.
                  Życzę Wam jak najlepiej, trzymam kciuki i w ogóle ale odnoszę wrażenie, że myślisz strasznymi schematami niekoniecznie mającymi coś wspólnego z rzeczywistością.

                  Tak czy siak - powodzenia.
              • mujer_bonita Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 19:16
                songo3000 napisał:
                > No dobra 'prawdziwa kobieto' :) Powiedź szczerze - dajmy na to, że nie odczuwas
                > z nic w trakcie hehe, immisji członka. Trwa to rok/dwa/... co się dzieje z Twoj
                > ą ochotą i co się dzieje z ochotą 'wrażliwego męża'?

                Akurat mogę się wypowiadać, bo byłam w sytuacji gdzie sama penetracja nie sprawiała mi wielkich przyjemności. I jak to wpływało na ochotę na seks? Nijak. Seks to coś więcej niż sama penetracja. Ochotę miałam wielką.


                > Wypowiem się za faceta. Z jego punktu widzenia (o ile nie ma partnerki gdzieś)
                > to zaczyna myśleć "kurczę, strasznie lewy ze mnie kochanek skoro ta moja luba n
                > ic nie czuje"... Nie ma siły, to będzie rodzić problemy.

                Taaa... i w pierwszej kolejności mamy zajmować się doznaniami Jaśnie Pana Małżonka. Bo ona taki niedowartościowany jest biedaczyna. Co tam, że JEJ seks nie sprawia przyjemności, to przecież kwestia marginalna - ważne, że cierpi jego męskie EGO - to się liczy :)
                • songo3000 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 19:21
                  Nie w piewszej. Dajmy na to w ostatniej ALE warto to też mieć na horyzoncie.

                  PS. Chyba jest różnica pomiędzy "nie sprawiała mi wielkich przyjemności" a "nic nie czuję".
        • lana82 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 15:31
          Dokladnie nigdzie nie napisalam ze unikam seksu z mezem wrecz przeciwnie nawet,
          nie jestem tez oziebla i to ja czesciej go ,,molestuje,,nie daje spokoju, nawet
          niz mnie on, co ni eoznacza ze maz jest oziebly, bardzo go kocham i on mnie i
          tez martwi sie o to z enie odczuwam przyjemnosci ze wspolzycia, nie jest mu to
          obojetne, ni ej est typem ktory tylko mysli by siebie zadowolic i to
          wszytsko.Meza nie oszukuje, nie klamie ze mi przyjemnie itp Jestem z nim szczera.
      • bigbadpig Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 14:51
        dżizas, songo, nie chcę sobie nawet wyobrażać jak stresującą masz pracę

        autorka nie napisała, że nie ma zamiaru dołączyć do "innych ludzi którzy
        normalnie leczą się u lekarza" - sama o nim wspomina, spokojnie.
        • songo3000 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 18:02
          Praca bezstresowa, siedzę sobie właśnie w domku bo dziś mi się nic chciało do niej podąrzyć :) Po prostu głodny byłem :P
    • songo3000 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 14:53
      Jasne:

      a jesli
      nie i ja po prostu tak mam taka sie urodzilam inna niz wsyztskie kobiety?
      Staram sie z tym jakos pogodzic ze widocznie tak musi byc w moim przypadku
      • asiara74 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 15:14
        Ciekawa jestem ile lat współżyjecie ze sobą. Ja zanim doszłam do momentu, w
        którym uwielbiam seks a moim mężem przeszłam sporo różnych etapów. Chyba nie ma
        az tak dużo kobiet które już na starcie, jak to mówi moja kumpela o sobie, są
        stworzone do seksu.
        Zgadzam się że seks jest w naszych głowach. Eksperymentuj, jedna pozycja to
        tragicznie mało, ciesz się z radości jaką dajesz męzowi bo to duża frajda.
        Jesteś raczej pozytywnie nastawiona do swojego problemu, tzn wiesz że jest i
        chciałabys go jakos rozwiązać więc w
        pewnym momencie powinnaś zaskoczyć. Mało pocieszające może być to, że może to
        troche potrwać.
      • possessive Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 15:16
        songo3000 napisał:

        > Jasne:
        >
        > a jesli
        > nie i ja po prostu tak mam taka sie urodzilam inna niz wsyztskie
        kobiety?
        > Staram sie z tym jakos pogodzic ze widocznie tak musi byc w moim
        przypadku

        No dobra, kobieta akceptuje postawę męczeńską. To zły znak, ale
        spytałeś się czy mąż jest mistrzem ars amandi? Nie, on jest poza
        kręgiem podejrzeń. No nie wiem. Mężczyzna który sobie wybiera
        dziewicę, to może o czymś świadczyć.
        • laflover Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 15:54
          possessive napisała:

          > No dobra, kobieta akceptuje postawę męczeńską. To zły znak, ale
          > spytałeś się czy mąż jest mistrzem ars amandi? Nie, on jest poza
          > kręgiem podejrzeń. No nie wiem. Mężczyzna który sobie wybiera
          > dziewicę, to może o czymś świadczyć.

          Może on prawiczek ?? No jeszcze nie musi skreślać całej sprawy :D
          Qrde, nie przeginajmy z takimi stwierdzeniami "mężczyzna, który wybiera sobie
          dziewicę...." - może frajer a może właśnie szczęśliwiec, tego jeszcze nie
          wiadomo bo sprawa musi przejść swoje rozwinięcie.
          • lana82 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 16:08
            moj maz nie byl prawiczkiem mial przede mna 2 partnerki, ktos pytal ile
            wpsolzyjemy, pisalam ze od roku, tyle ile trwa malzenstwo.
            Nie wspolzylismy przed slubem moze dla niektorych to smieszne ale jestesmy
            chrzescijanami.
            • possessive Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 16:13
              Przepraszam, jeśli Cie uraziłam miałam na myśli, że jeśli mąż
              uszanował Twoje dziewictwo i niedoświadczenie, będzie Cię zapewne
              wspierał w etapach rozwoju w życiu seksualnym i wbrew niektórym
              opiniom być może nie weźmie sobie od razu wszechstronnej
              profesjonalistki tylko dlatego, że Ty masz jakikolwiek problem lub
              zahamowanie.
            • mmmamusiaaa Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 16:14
              lana82 napisała:

              > moj maz nie byl prawiczkiem mial przede mna 2 partnerki, ktos pytal ile
              > wpsolzyjemy, pisalam ze od roku, tyle ile trwa malzenstwo.
              > Nie wspolzylismy przed slubem moze dla niektorych to smieszne ale jestesmy
              > chrzescijanami.

              Ty nie współżyłaś przed ślubem, nie on, więc ty jesteś chrześcijanką a on nie...
              • laflover Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 16:20
                mmmamusiaaa napisała:


                > Ty nie współżyłaś przed ślubem, nie on, więc ty jesteś chrześcijanką a on nie..

                Ja tu widzę nowe definicje wiary się pojawiają ;D
                Sam nie jestem szczególnie religijny (jakiś taki "ograniczony" umysł mam pewnie
                hehe) ale wydaje mi się że nie fakt czy się ktoś pieprzy przed ślubem czy nie
                decyduje o tym jakiej wiary wyznawcą człowiek jest.
              • songo3000 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 18:00
                Zaraz zaraz, sekt chrześcijańskich jest baaardo dużo. To nie tylko Katolicy, Ortodoksi i Protestanci więc może oni są w takiej, gdzie doktryna przymyka oko na takie sprawy. Jak na przykład u eeeee Mormonów bodajże.
            • laflover Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 16:17
              lana82 napisała:


              > Nie wspolzylismy przed slubem moze dla niektorych to smieszne ale jestesmy
              > chrzescijanami.

              Wiesz co... a na naukach przedślubnych nie mówili Wam że seks służy głównie temu
              by robić dzieci ?? :P Czy wspominali coś o przyjemności ?? Nie? No to masz...

              Czasem trzeba się wykazać własnym pomyślunkiem a jak jego braknie udać się do
              specjalisty. Ewentualnie tak jak już pisałem nie skupiać się na odczuwaniu
              przyjemności "tak od razu" bo kobieta inaczej odczuwa niż mężczyzna.

              Spróbuj wyluzować bo to siedzi w Twojej głowie. I nic na siłę.
            • krzysztof-lis Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 16:22
              > Nie wspolzylismy przed slubem moze dla niektorych to smieszne ale
              > jestesmy chrzescijanami.

              Chyba Ty
              • lana82 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 16:35
                Mam wrazenie ze niektore osoby maja przyjemnosc w dogryzaniu komus kto ma
                problem i nie skupianiu sie na tym o co pytam tlyko doszukiwaniu sie innych
                rzeczy.Oboje z mezem jestesmy chrzescijanami a partnerki ktore mial nie byly
                jego zonami tylko dziewczynami ale t o byl czas gdy moj maz nie byl przy Bogu i
                wcale nie jest z tego dumny.Nie bede sie tlumaczyc z tego bo wiekszosc osob tego
                nie zrozumie i bedzie sie innych rzeczy doszukiwac i wysmiewac wiare itp wiec
                oszczedzcie sobie nie o to mi chodzilo gdy pisalam ten watek naprawde.
                Potrzeboiwalam tylko zrozumienia i rady kogos kto moze mial taki problem a nie
                zwrotow typu ze moj maz wkrotce mnie zostawi czy wyrucha inna. Jesli macie pisac
                takie rzeczy to sobie oszczedzcie szkoda czasu.
                • songo3000 "A nie mówiłem"? 17.06.09, 17:56
                  Nie lubię się powtarzać ale:

                  Jeśli jednak oczekujesz pieszczot typu "nic się nie martw", "jak mężulo cię kocha to zrozumie" i nieśmiertelne "jakoś to będzie" to zapraszam na e-krowy - tam bezmyślnych klakierek bez liku.

                  Wskazałem Ci konkretną radę - idź do seksuologa. Nic mi do tego, do której sekty należycie i jak to wpływa na Wasz światopogląd. Zadałaś pytanie - masz i odpowiedzi. Jak Ci się nie podobają to nie zadawaj więcej pytań....

                  ... Ja mam jednak jedno pytanko. Zakładając, że Twoje nieodczuwanie przyjemności ze stosunku samo nie zniknie a mąż "nie myśli tylko o sobie" to jak uważasz - jak ON będzie postrzegał taki seks? Satysfakcjonujący czy wpędzający we frustrację?
                  • mujer_bonita Re: "A nie mówiłem"? 17.06.09, 18:20
                    songo3000 napisał:
                    > Jeśli jednak oczekujesz pieszczot typu "nic się nie martw", "jak mężulo cię koc
                    > ha to zrozumie" i nieśmiertelne "jakoś to będzie" to zapraszam na e-krowy - tam
                    > bezmyślnych klakierek bez liku.

                    Ku..a mać - CO ON MA 'ROZUMIEĆ'???? Znów wracamy do starej prawdy, że kobieta ma
                    szaleć z rozkoszy z łóżku z mężczyzną bo inaczej wyrządza ogromną krzywdę jego
                    EGO i JAK ONA ŚMIE!? Ego faceta ponad wszystko!!!!


                    Człowieku - wyluzuj!

                    --
                    Uzależnienie
                    • songo3000 Jak zwykle :) coś pokręciłaś 17.06.09, 18:33
                      Seks z kobieta, która nie odczuwa przyjemności ze stosunku to seks z GUMOWĄ LALKĄ. Pewnie tego nie wiesz ale z punktu widzenia faceta to fatalny seks.

                      Zresztą mówisz o jakiejś skrajności, krzykach, spazmach i trzęsieniach ziemi. A zazwyczaj wystarczy błysk zadowolenia w oku. Nie ma przyjemności to nie ma szans na ten błysk....
                      • mujer_bonita Re: Jak zwykle :) coś pokręciłaś 17.06.09, 19:12
                        songo3000 napisał:
                        > Seks z kobieta, która nie odczuwa przyjemności ze stosunku to seks z GUMOWĄ LAL
                        > KĄ. Pewnie tego nie wiesz ale z punktu widzenia faceta to fatalny seks.

                        Zgadzam się ale napadanie na nią, że ma iść do seksuologa bo taki seks JEMU NIE SPRAWIA PRZYJEMNOŚCI to dla mnie szczyt bezczelności!

                        Jassssne... jej doznania się nie liczą - ma sprawiać przyjemność mężowi bo inaczej Songo pogrozi jej tym, że facet sobie pójdzie i co ona bieda wtedy zrobi!!

                        Powinna iść DLA SIEBIE a nie, żeby poprawić doznania Jaśnie Panu Małżonkowi.
                        • triss_merigold6 Re: Jak zwykle :) coś pokręciłaś 17.06.09, 19:17
                          Powtórzę jeszcze raz - mnie się to kojarzy z nastoletnią
                          niedojrzałością do seksu genitalnego. Nastolatka zwykle marzy o
                          pocałunkach, przytulaniu, pieszczotach a sama penetracja nie jest
                          atrakcyjna. Stawiam na kody religijne i blokadę psychologiczną.
                          Seksuolog koniecznie.
                        • urquhart Re: Jak zwykle :) coś pokręciłaś 18.06.09, 03:49
                          mujer_bonita napisała:

                          > Zgadzam się ale napadanie na nią, że ma iść do seksuologa bo taki
                          seks JEMU NIE
                          > SPRAWIA PRZYJEMNOŚCI to dla mnie szczyt bezczelności!

                          Pan który miałby problem z seksem a nie chciał się leczyć bo obojętne
                          mu są doznania partnerki wskazanie do kopnięcia w dupę expresowo...
                          Ot ta specyficzna wizja "równości" płci :)
                          • mujer_bonita Re: Jak zwykle :) coś pokręciłaś 18.06.09, 09:40
                            urquhart napisał:
                            > Pan który miałby problem z seksem a nie chciał się leczyć bo obojętne
                            > mu są doznania partnerki wskazanie do kopnięcia w dupę expresowo...
                            > Ot ta specyficzna wizja "równości" płci :)

                            Taaa... Chyba włączył Ci się syndrom 'Biją naszych!.

                            Autorka wątku chce się leczyć i nigdzie nie napisała ani nie dała do zrozumienia, że obojętne są jej doznania partnera. Mało tego - nigdzie nie napisała, że partner w jakikolwiek sposób cierpi w ej sytuacji.

                            Masz rację urquhart - specyficzna wizja 'równości' - jeszcze nic nie zostało napisanea już trzeba lecieć na ratunek 'naszym' :)
                            • urquhart Re: Jak zwykle :) coś pokręciłaś 18.06.09, 12:02
                              mujer_bonita napisała:

                              > Taaa... Chyba włączył Ci się syndrom 'Biją naszych!.

                              Fakt, właczył mi się, ale na "biją naszych" ale na twoje
                              ujecie "szczytu bezczelności" :)
                              • mujer_bonita Re: Jak zwykle :) coś pokręciłaś 18.06.09, 12:06
                                urquhart napisał:
                                > Fakt, właczył mi się, ale na "biją naszych" ale na twoje
                                > ujecie "szczytu bezczelności" :)

                                Gdybyś potrafił czytać ze zrozumieniem to dotarłoby, że to był sarkastyczny komentarz do wypowiedzi Songo na temat tego, czego autorka nie powiedziała i nie zrobiła. Jadnak włączyło się 'biją naszych, i sens uciekł.
                    • urquhart Re: "A nie mówiłem"? 17.06.09, 18:37
                      mujer_bonita napisała:

                      > Ku..a mać - CO ON MA 'ROZUMIEĆ'???? Znów wracamy do starej prawdy,
                      że kobieta m
                      > a
                      > szaleć z rozkoszy z łóżku z mężczyzną bo inaczej wyrządza ogromną
                      krzywdę jego
                      > EGO i JAK ONA ŚMIE!? Ego faceta ponad wszystko!!!!

                      Gdzieś się chyba zagapiłem bo zakonotawałem sobie obowiązującą tu
                      prawde że facet jako "silniejszy" powinien obowiązkowo ustąpić i jako
                      niedojrzały dostosować się zawsze do partnerki. A jak się wkurwi i
                      odejdzie i tak będzie jego wina :)
                      Wszystko oczywiście w imię równości...
                      • mujer_bonita Re: "A nie mówiłem"? 17.06.09, 19:19
                        urquhart napisał:
                        > Gdzieś się chyba zagapiłem bo zakonotawałem sobie obowiązującą tu
                        > prawde że facet jako "silniejszy" powinien obowiązkowo ustąpić i jako
                        > niedojrzały dostosować się zawsze do partnerki. A jak się wkurwi i
                        > odejdzie i tak będzie jego wina :)
                        > Wszystko oczywiście w imię równości...

                        Rzeczywiście gdzieś się zagapiłeś. W czym on ma 'ustąpić'??? Brak odczuwania
                        przyjemności z seksu przez jego żonę to FAKT. Ma się bić z faktami?? Na co ma
                        się wkurwiać?
                        • triss_merigold6 Re: "A nie mówiłem"? 17.06.09, 19:21
                          Brak odczuwania przyjemności podczas stosunku a konkretnie podczas
                          penetracji. Akurat na tym forum głoszona jest teza, że seks to nie
                          tylko stosunek, prawda?
                  • jesod Re: "A nie mówiłem"? 17.06.09, 18:28
                    songo3000 napisał:
                    > ... Ja mam jednak jedno pytanko. Zakładając, że Twoje
                    nieodczuwanie przyjemności ze stosunku samo nie zniknie a mąż "nie
                    myśli tylko o sobie" to jak uważasz - jak ON będzie postrzegał taki
                    seks? Satysfakcjonujący czy wpędzający we frustrację?

                    A ja proponuję nie napadać na dziewczynę i nie frustrować Jej takimi
                    pytaniami. To co robisz, to jest wpędzanie w poczucie winy i tylko
                    pogarsza sprawę. :)

                    Oczywiście może i powinna szukać porady u seksuologa, przynajmniej w
                    celu wyjaśnienia swojej sytuacji.
                    Na pewno brak odczuwania przyjemności ze stosunku z upływem czasu
                    może spowodować Jej niechęć do współżycia.
                    A może to jest tak, że parnter się stara, ale jest w tym
                    nieskuteczny i niestety nie potrafi jej rozbudzić?
                    Dobre chęci a umiejętności to dwie różne sprawy, może powinni
                    bardziej się wsłuchać w swoje ciała i ich reakcje.

                    Może też być tak, dziewczyna dojrzeje w sobie dopiero po urodzeniu
                    pierwszego dziecka, a spowodują to zmiany hormonalne, które w niej
                    zajdą.

                    Udane współżycie to nie jest coś, z czym przychodzimy na świat -
                    tego po prostu musimy się nauczyć i trochę nad tym popracować, nawet
                    jeśli odczuwamy mocniej/wyraźniej własne potrzeby w tym zakresie.
                    Nie ma tak hop..... na zawołanie. To też jest sztuka, która wymaga
                    czasu i trochę cierpliwości, aby był właściwy efekt.

                    Zawsze byłam przekonana o tym, że zanim on i ona się pobiorą,
                    powinni wcześniej wiedzieć, jak jest im razem w łóżku, co wcale nie
                    oznacza, że od razu jest idealnie, ale pewne rzeczy po prostu się
                    czuje i wie. :)
                    • krzysztof-lis doczekałem się! 17.06.09, 18:40
                      > A może to jest tak, że parnter się stara, ale jest w tym
                      > nieskuteczny i niestety nie potrafi jej rozbudzić?

                      Czekałem na kobietę, która przyjdzie i powie, że to mężczyzna powinien rozbudzać
                      kobietę a jeśli ona nie jest rozbudzona, to na pewno jego wina.

                      > Może też być tak, dziewczyna dojrzeje w sobie dopiero po urodzeniu
                      > pierwszego dziecka, a spowodują to zmiany hormonalne, które w niej
                      > zajdą.

                      A może być tak, że jak się urodzi dziecko, to będzie jeszcze gorzej.

                      Dobra zasada tego forum: jeśli w związku jest dobrze, może być gorzej. Jeśli
                      jest źle
                      • jesod Re: doczekałem się! 18.06.09, 11:20
                        krzysztof-lis napisał:
                        > Czekałem na kobietę, która przyjdzie i powie, że to mężczyzna
                        powinien rozbudzać kobietę a jeśli ona nie jest rozbudzona, to na
                        pewno jego wina.

                        Tak???? A w którym miejscu owa kobieta napisała to, w takim
                        kontekście, w jakim Ty to usiłujesz przedstawić?
                        Przeczytaj uważniej, co było napisane.

                        krzysztof-lis napisał:
                        > A może być tak, że jak się urodzi dziecko, to będzie jeszcze
                        gorzej.

                        Czyżbym odczytywała męskie lęki? Przed czym?
                        To, czy będzie gorzej, czy lepiej zależy od obydwu stron.

                        krzysztof-lis napisał:
                        > Dobra zasada tego forum: jeśli w związku jest dobrze, może być
                        gorzej. Jeśli jest źle
                        • urquhart jakośc seksu po urodzeniu dziecka 18.06.09, 12:11
                          jesod napisała:
                          > > A może być tak, że jak się urodzi dziecko, to będzie jeszcze
                          > gorzej.
                          > Czyżbym odczytywała męskie lęki? Przed czym?
                          > To, czy będzie gorzej, czy lepiej zależy od obydwu stron.

                          Bardzo proszę o jakieś konkrety. Bo wszystkie znane mi badania,
                          statystyki, poradniki jaki i przykłady z życia że trzeba sie
                          przygotować że z seksem będzie gorzej lub dużo gorzej (przynajmiej
                          seks z ojcem dziecka).
                          • kachna79 Re: jakośc seksu po urodzeniu dziecka 18.06.09, 12:17
                            > Bardzo proszę o jakieś konkrety. Bo wszystkie znane mi badania,
                            > statystyki, poradniki jaki i przykłady z życia że trzeba sie
                            > przygotować że z seksem będzie gorzej lub dużo gorzej (przynajmiej
                            > seks z ojcem dziecka).

                            Rozumiem, że mój pojedynczy przypadek (podejrzewam, że nie całkiem
                            odosobniony) nie poprawi Twoich statystyk, ale osobiście jestem
                            przykładem, że po porodach seks smakuje znacznie bardziej niż przed
                            nimi. Piszę "porody" w liczbie mnogiej, bo gigantyczna zmiana na
                            lepsze nastąpiła właśnie po drugim porodzie. W moim przypadku zmiana
                            jakości wpłynęła na zmianę ilości seksu.
                            • kachna79 PS 18.06.09, 12:17
                              Oczywiście cały czas piszę o seksie z moim mężem - ojcem moich
                              dzieci:)
                            • urquhart Re: jakośc seksu po urodzeniu dziecka 18.06.09, 12:56
                              Kachna nie mam zamiaru deprecjonować rodzicielstwa czy demonizować
                              ale statystyki mówią na co trzeba być przygotowanym a nie mamić się
                              i chować głowę w piasek że pewnie po porodzie się poprawi.

                              Z krótkiego grzebania w google:

                              Jest także druga strona medalu. Trzydziestolatka zwykle ma już
                              dzieci. Według danych statystycznych, po urodzeniu dziecka kocha się
                              aż trzykrotnie rzadziej. Potrzebę czułości i bliskości zaspokaja
                              wtedy niemowlę, a nie jak do tej pory – mąż.

                              Większość kobiet po porodzie nie ma ochoty na współżycie
                              PRAWDA. Statystyki mówią, że aż u 80 proc. kobiet po urodzeniu
                              dziecka spada libido.
                              • kachna79 Re: jakośc seksu po urodzeniu dziecka 18.06.09, 13:25
                                W poprzednim wpisie:
                                "Bardzo proszę o jakieś konkrety. Bo wszystkie znane mi badania,
                                statystyki, poradniki jaki i przykłady z życia że trzeba sie
                                przygotować że z seksem będzie gorzej lub dużo gorzej (przynajmiej
                                seks z ojcem dziecka)."
                                pytałeś o przykłady, no więc zgłaszam się jako taki przykład:)

                                Trzydziestolatka zwykle ma już
                                > dzieci. Według danych statystycznych, po urodzeniu dziecka kocha
                                się
                                > aż trzykrotnie rzadziej.

                                To zaskakujące zważywszy na opinie, że kobieta erotycznie i
                                seksualnie rozkwita właśnie w okolicach trzydziestki.

                                > Większość kobiet po porodzie nie ma ochoty na współżycie
                                > PRAWDA. Statystyki mówią, że aż u 80 proc. kobiet po urodzeniu
                                > dziecka spada libido.

                                A gdzie są opublikowane te statstyki?
                                • urquhart Re: jakośc seksu po urodzeniu dziecka 18.06.09, 15:40
                                  kachna79 napisała:

                                  > To zaskakujące zważywszy na opinie, że kobieta erotycznie i
                                  > seksualnie rozkwita właśnie w okolicach trzydziestki.

                                  Prawda, dodatkowo że jeszcze publikują to na portalu wyjątkowo
                                  propagującym rodzicielstwo :)

                                  babyonline.pl/rodzice_seks_artykul,3056.html
                                  babyonline.pl/rodzice_seks_artykul,3766.html

                                  > A gdzie są opublikowane te statstyki?

                                  Statystyki, nie wiem, natomiast często wspominają o tych 80 lub 86%
                                  znani seksuolodzy.
                        • krzysztof-lis Re: doczekałem się! 18.06.09, 15:35
                          > Tak???? A w którym miejscu owa kobieta napisała to, w takim
                          > kontekście, w jakim Ty to usiłujesz przedstawić?

                          W miejscu, które zacytowałem.

                          > To, czy będzie gorzej [po urodzeniu dziecka], czy lepiej zależy
                          > od obydwu stron.

                          Oczywiście, ale w bardzo nierównym stopniu. Mężczyzna nie ma na przykład wpływu
                          na hormony kobiety. Więc zależy to głównie od kobiety.

                          > To może jednak warto zmienić zasady: jeśli w związku jest dobrze,
                          > to może być lepiej, albo uda się pozostać na tym samym poziomie.

                          Jeśli chcesz
                          • mujer_bonita Re: doczekałem się! 18.06.09, 15:38
                            krzysztof-lis napisał:
                            > Oczywiście, ale w bardzo nierównym stopniu. Mężczyzna nie ma na przykład wpływu
                            > na hormony kobiety. Więc zależy to głównie od kobiety.

                            Twierdzisz, że kobieta jest w stanie kontrolować wydzielane przez jej organizm hormony? Ciekawe :)
                            • songo3000 Re: doczekałem się! 18.06.09, 15:44
                              Eeee, czyli nikt nie ma na to wpływu.... "siła wyższa" i te sprawy :)
                              • mujer_bonita Re: doczekałem się! 18.06.09, 16:32
                                songo3000 napisał:
                                > Eeee, czyli nikt nie ma na to wpływu.... "siła wyższa" i te sprawy :)

                                Generalnie to właśnie jest siła wyższa :) Ciekawe, że jak facet zdradzi to sama 'natura' go pchała i ok. Jak kobiecie po urodzeniu dziecka hormony odbierają ochotę na seks, żeby skupiła się na tym, które ma zwiększając jego szansę przeżycia to... 'to zła kobieta była' :D

                                Człowiek nie ma wpływu na występowanie pewnych zjawisk naturalnych ani na działanie jako-takie hormonów. Może jedynie starać się nad tym panować.
                            • krzysztof-lis Re: doczekałem się! 18.06.09, 16:08
                              > Twierdzisz, że kobieta jest w stanie kontrolować wydzielane przez
                              > jej organizm hormony? Ciekawe :)

                              Ponieważ to od kobiety zależy, czy:
                              * dostrzeże wpływ hormonów na zmianę zachowania,
                              * zechce zmienić ten wpływ,
                              * pójdzie do lekarza,
                              * będzie konsekwentnie jeść przepisane przez niego pigułki,
                              zaryzykuję stwierdzenie
                              • mujer_bonita Re: doczekałem się! 18.06.09, 16:33
                                krzysztof-lis napisał:
                                > * pójdzie do lekarza,
                                > * będzie konsekwentnie jeść przepisane przez niego pigułki,

                                O... to są pigułki na hormony po ciąży? Ciekawe :)
                                • krzysztof-lis Re: doczekałem się! 18.06.09, 17:49
                                  > O... to są pigułki na hormony po ciąży? Ciekawe :)

                                  Czekaj, czy Ty chcesz mi powiedzieć, że taki lekarz jak endokrynolog uzdrawia
                                  wyłącznie głosem czy przekazywaniem siakiejś magicznej energii?
                                  • mujer_bonita Re: doczekałem się! 18.06.09, 18:10
                                    krzysztof-lis napisał:
                                    > Czekaj, czy Ty chcesz mi powiedzieć, że taki lekarz jak endokrynolog uzdrawia
                                    > wyłącznie głosem czy przekazywaniem siakiejś magicznej energii?

                                    Choroby leczy lekami o ile coś jest chorobą i jest na to lekarstwo.
                                    • krzysztof-lis Re: doczekałem się! 18.06.09, 18:21
                                      > Choroby leczy lekami o ile coś jest chorobą i jest na to lekarstwo.

                                      Powiedz wprost, że kobieta po porodzie ma prawo mieć humory bo to takie
                                      naturalne, że jej ciało na kilka lat przejmą hormony. Bo w tej chwili zabierasz
                                      się do tego jak pies do jeża.

                                      No chyba że nie o to Ci chodziło...
                                      • bigbadpig Re: doczekałem się! 18.06.09, 18:39
                                        > Powiedz wprost, że kobieta po porodzie ma prawo mieć humory

                                        a Ty powiedz wprost, że nie
                                        • krzysztof-lis Re: doczekałem się! 18.06.09, 18:53
                                          > > Powiedz wprost, że kobieta po porodzie ma prawo mieć humory
                                          >
                                          > a Ty powiedz wprost, że nie

                                          Proszę bardzo
                                          • bigbadpig Re: doczekałem się! 18.06.09, 19:34
                                            krzysztof-lis napisał:

                                            > przelewać całej swojej miłości na dziecko

                                            ok! zgadzam się :D

                                            Samo zjawisko, jakiejś tam utraty zainteresowania kobiet po ciąży seksem,
                                            statystycznie wydaje się być faktem, trudno winić za nie kobietę i trudno
                                            wysyłać każdą do lekarza ("Panie doktorze urodziłam dziecko i się zmieniłam,
                                            prosze mnie wyleczyć") Natomiast gdy zjawisko przybierze formę patologiczną,
                                            staje się z definicji domeną lekarza i nikt z tym chyba tu nie dyskutuje (ja,
                                            nie zauważyłem)

                                            Najpierw bonita pisze "jeśli kobiecie po ciąży hormony odbierają ochotę na seks"
                                            odpowiadasz, że od kobiety zależy czy "...dostrzeże wpływ hormonów na zmianę
                                            zachowania, zechce zmienić ten wpływ, pójdzie do lekarza"

                                            Z tego co piszesz można odnieść wrażenie, że już sam wpływ hormonów po ciąży
                                            należałoby leczyć. Wiążąc to z tym co było wcześniej stwierdzone i chyba tu
                                            powszechnie raczej akceptowane, że zjawisko jakiegoś tam osłabienia libido po
                                            ciąży występuje - można odnieść wrażenie, że sugerujesz iż stan taki po ciąży
                                            jednocześnie jest naturalny, ale i należy go leczyć. Jeżeli zaś, stan gdy
                                            kobieta odrzuca seksualnie męża trwa i nie wydaje się zmieniać to nikomu nie
                                            musisz chyba tłumaczyć, że jest to niedopuszczalna sytuacja.

                                            Użyję siebie jako przykładu: moja żona zbierała się do seksu jakiś czas po
                                            ciąży, już słabo pamiętam ale i z pół roku mogłem dostrzegać problem. W tym
                                            czasie ja czekałem, aż się pozbiera i w końcu się doczekałem. Powiedz mi czy ona
                                            powinna była się leczyć? Czytając Twoje wcześniejsze słowa odnoszę wrażenie, że tak.
                                            • krzysztof-lis Re: doczekałem się! 18.06.09, 19:38
                                              > Z tego co piszesz można odnieść wrażenie, że już sam wpływ
                                              > hormonów po ciąży należałoby leczyć.

                                              Tak
                                              • bigbadpig Re: doczekałem się! 18.06.09, 20:01
                                                Ok, wszystko co teraz piszesz jest dla mnie jasne.

                                                Jedna tylko kwestia - jest taki czas po urodzeniu dziecka, kiedy kobieta ma
                                                prawo zlać po całości oczekiwania męża, odnośnie jej leczenia hormonalnego.

                                                Dlaczego? Ponieważ, związek uwzględniać musi stany wyjątkowe, jeżeli ich czas
                                                trwania daje się jakoś przewidzieć i nie jest na tyle duży aby wymagał nowego
                                                spojrzenia na układ. Po pierwsze, kobieta po ciąży znajduje się w takim stanie.
                                                Po drugie jakiekolwiek leczenie ingeruje w pierwszej kolejności w jej ciało, nie
                                                jego.
                                                Inna sprawa, że kobieta której zależy na mężczyźnie nie musi go seksualnie
                                                opuszczać, jeśli tylko jej na tym zależy. Nie jest to jednak kwestia hormonów, a
                                                raczej uczciwości i życzliwości w związku.

                                                Natomiast, jeśli mężczyzna nie jest w stanie spojrzeć na związek w żadnej
                                                dłuższej perspektywie i odczuwając różnicę oczekuje, że ma prawo żądać terapii
                                                hormonalnej w momencie który autorytarnie uzna za odpowiedni, to czemu nie pójść
                                                dalej: Można przecież zrobić bilans każdego wieczora i jeśli akurat danego dnia
                                                żona wniosła mniej do związku niż samemu się dało, ŻĄDAĆ aby wyrównała braki na
                                                bieżąco. (?)
                                                • krzysztof-lis Re: doczekałem się! 18.06.09, 20:46
                                                  > Natomiast, jeśli mężczyzna nie jest w stanie spojrzeć na związek
                                                  > w żadnej dłuższej perspektywie i odczuwając różnicę oczekuje, że
                                                  > ma prawo żądać terapii hormonalnej w momencie który autorytarnie
                                                  > uzna za odpowiedni, to czemu nie pójść dalej: Można przecież
                                                  > zrobić bilans każdego wieczora i jeśli akurat danego dnia żona
                                                  > wniosła mniej do związku niż samemu się dało, ŻĄDAĆ aby wyrównała
                                                  > braki na bieżąco. (?)

                                                  Związek to układ, który należy przestrzegać, ale to, co opisujesz, to karykatura.
                                      • mujer_bonita Re: doczekałem się! 18.06.09, 18:49
                                        krzysztof-lis napisał:
                                        > Powiedz wprost, że kobieta po porodzie ma prawo mieć humory bo to takie
                                        > naturalne, że jej ciało na kilka lat przejmą hormony. Bo w tej chwili zabierasz
                                        > się do tego jak pies do jeża.

                                        Jak zwykle lepiej wiesz co chcę powiedzieć niż ja sama :)

                                        > No chyba że nie o to Ci chodziło...

                                        Nie, nie o to mi chodziło. Tak - naszym życiem steruje natura i hormony i na sam ten fakt nie da się wiele poradzić. Można próbować niwelować skutki. Ale nie zmienia to faktu, że samo działanie hormonów JEST NATURALNE i czemuś tej naturze służy.

                                        Takie stwierdzenie 'kobieta ma prawo mieć humory' to dla mnie idiotyczna gadka. To tak jak powiedzieć 'człowiek chory ma prawo mieć gorączkę'. Stany zapalne wywołują temperaturę a hormony wywołują konkretne reakcje psychofizyczne. To nie jest kwestia przyznania komuś 'prawa' tylko konkretnych zależności przyczynowo-skutkowych.

                                        Jasnym dla mnie jest, że człowiek to nie wyspa i zachowanie, które powoduje życiowe komplikacje powinno być zmieniane. O ile się da. Nie ma 'magicznej pigułki' huśtawkę pociążową - gdyby była na forum nie pojawiłby się ten problem czyż nie?

                                        Swoją drogą - skoro uważasz, że kobiety powinny farmakologicznie leczyć spadek libido po ciąży bo przeszkadza to ich facetom to może jednocześnie wyślesz panów do endokrynologa celem przytępienia testosteronu? Mniej agresji, wyścigu szczurów, wojen - świat idealny :) Odpowiesz?

                                        Mam wrażenie Krzysztofie, że w Twoim świecie człowiekiem kieruje się jak komputerem. Włącz, wyłącz, przekopiuj, skasuj, zresetuj. Jak się popsujesz to oddaj się do naprawy. Klik i gotowe. Pigułka i po sprawie. A jednak człowiek to o wiele bardziej skomplikowana maszyneria. Nie ma magiczny przycisków, ogólnie pasującej instrukcji obsługi. Nie zawsze wszystko da się zorganizować tak jak chcemy i nie wszystko jest zależne od nas. I nie wszystko jesteśmy w stanie zmienić.
                                        • krzysztof-lis Re: doczekałem się! 18.06.09, 18:57
                                          > Jak zwykle lepiej wiesz co chcę powiedzieć niż ja sama :)

                                          Tobie doskonale idzie czytanie w myślach innych i interpretacja tego, co tak
                                          naprawdę mieli na myśli, więc nie odbieraj tego prawa mnie.

                                          > Nie, nie o to mi chodziło. Tak - naszym życiem steruje natura i
                                          > hormony i na sam ten fakt nie da się wiele poradzić.

                                          Naturalnie! To nie może jednak stanowić wytłumaczenia dla tego, że kobieta po
                                          urodzeniu dziecka na zawsze zmienia swój stosunek do męża. Jeśli tak się dzieje,
                                          jest to jej wyłączna wina
                                          • mujer_bonita Re: doczekałem się! 18.06.09, 19:15
                                            krzysztof-lis napisał:
                                            > Naturalnie! To nie może jednak stanowić wytłumaczenia dla tego, że kobieta po
                                            > urodzeniu dziecka na zawsze zmienia swój stosunek do męża

                                            Krzysztofie - naucz się odróżniać wytłumaczenie od poparcia. HORMONY SĄ WYTŁUMACZENIEM ODSTAWIENIA MĘŻA. Z punktu widzenia natury reproduktor przestał być potrzebny. Kolejna ciąża może zmniejszyć szansę na przeżycie potomka. Kropka.

                                            Zupełnie czym innym jest nie podjęcie działań w celu niwelowania skutków działania hormonów. To już inna bajka.

                                            > Myślę, że w świetle wyjaśnień, których udzieliłem powyżej, już nie muszę.

                                            A ja bym jednak wolała, żebyś się ustosunkował do pytania.
                                            • krzysztof-lis Re: doczekałem się! 18.06.09, 19:42
                                              > Krzysztofie - naucz się odróżniać wytłumaczenie od poparcia.
                                              > HORMONY SĄ WYTŁUMACZENIEM ODSTAWIENIA MĘŻA.

                                              Powodem
                                              • mujer_bonita Re: doczekałem się! 18.06.09, 20:39
                                                krzysztof-lis napisał:
                                                > Powodem
                                                • krzysztof-lis Re: doczekałem się! 18.06.09, 20:51
                                                  > Krzysztofie załamujesz mnie. Tu nie ma co 'zrzucać winy'. Tymi
                                                  > słowami stwierdzasz, że kobieta winna jest wywołania u siebie
                                                  > hormonów?? Dobrze się czujesz??

                                                  Ja tak stwierdzam?

                                                  Ja twierdzę, że jeśli kobieta przez długi czas po porodzie usprawiedliwia
                                                  niechęć do męża hormonami
                    • songo3000 Re: "A nie mówiłem"? 17.06.09, 18:42
                      Taaa, a jak ja o mówię doładnie o tym samym to 'napadam na dziewczynę'.

                      Jak można 'napadać' jak najbardziej życiowym pytaniem??? Autorka nie musi zresztą na nie tu odpowiadać, wystarczy sama refleksja, nie?

                      > A może to jest tak, że parnter się stara, ale jest w tym
                      > nieskuteczny i niestety nie potrafi jej rozbudzić?
                      A niby dlaczego to facet ma być 'tym doświadczonym nauczycielem'? Wyobrażasz sobie, że rodzimy się z tą wiedzą czy co? Mamy XXI wiek, za swoje rozbudzenie i znajomość swojej seksualności (przynajmniej w podstawowym zakresie) każdy jest SAM odpowiedzialny.

                      Albo równouprawnienie albo skromnie spuszczone oczęta i posłuch co pan mąż ma do powiedzenia ;D

                      > Może też być tak, dziewczyna dojrzeje w sobie dopiero po urodzeniu
                      A może nie.
                      • triss_merigold6 Re: "A nie mówiłem"? 17.06.09, 19:32
                        Brutalnie rzecz ujmując mężczyzna, który miał w życiu dwie partnerki
                        i mocno ambiwalentny do nich stosunek - ze względów religijnych -
                        raczej mistrzem świata w łóżku nie jest. Dziewczyna dla której to
                        pierwszy partner i która późno rozpoczęła współżycie z definicji też
                        nie jest rewelacyjną kochanką i nie potrafi określić własnych
                        potrzeb i możliwości. Jakość doświadczeń mówi sama za siebie. Mocno
                        dorosła kobieta, która czekała z seksem do ślubu faktycznie problem
                        na w psychice i sama technika niewiele jej pomoże.
                        • songo3000 Re: "A nie mówiłem"? 17.06.09, 19:40
                          Jak dla mnie kawałek:
                          ..."Nawet jesli tak bedzie i nic sie nie zmieni(mimo np wizyt/wizyty u seksuologa) nie rozstane sie z mezem ani on ze mna."...
                          świadczy o życiu w świecie bajek ergo o >niedojrzałości< właśnie. Życzę jej tylko aby dorastanie do pewnych wniosków nie bylo zbyt bolesne.
                          • triss_merigold6 Re: "A nie mówiłem"? 17.06.09, 20:07
                            Nie przesądzałabym. Łączy ich wspólny system wartości. Z czasem mogą
                            wypracować sobie swój własny model współżycia w którym dla niej będą
                            pieszczoty a dla niego stosunek i pozostaną zgodnym małżeństwem. Ty
                            zakładasz, że jest jeden uniwersalny model męskich potrzeb i że u
                            jej męża poczucie niespełnienia i nieusatysfakcjonowania będzie
                            narastało. Wcale nie musi. On, poza tym, wcale nie musi budować
                            swojego poczucia wartości na byciu super kochankiem.
                • kachna79 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 09:59
                  > Potrzeboiwalam tylko zrozumienia i rady kogos kto moze mial taki
                  problem a nie
                  > zwrotow typu ze moj maz wkrotce mnie zostawi czy wyrucha inna.
                  Jesli macie pisa
                  > c
                  > takie rzeczy to sobie oszczedzcie szkoda czasu.

                  Jak poczytasz forum to zrozumiesz, że taki tu jest standard, a
                  wspomnienie o własnej religijności to dla wielu uczestników forum
                  dowód na Twoje ograniczenie, zacofanie, brak otwartości, negatywne
                  odniesienie do seksu... (w miejsce kropek wpisz dowolne wady z
                  pedofilią (chociaż to akurat częściej przypisuje się duchownym),
                  oziębłoscią, sukowatością, radiomaryjnością włącznie).
                  Historię małżeństwa mamy podobną (jesteśmy katolikami, bez
                  doświadczeń seksualnych przed ślubem, również na początku z seksem
                  bywało różnie), dlatego jedyne co Ci poradzę to poczytaj forum, bo
                  znajdziesz tu wiele ważnych informacji np. o odczuciach mężczyzn,
                  ale *absolutnie* nie traktuj udzielonych Ci rad jak receptę na Wasze
                  problemy. Każdy z nas pisze o własnych przeżyciach i patrzy przez
                  pryzmat wcześniejszych doświadczeń, a jak dołożysz do tego częsty
                  brak życzliwości i wmawianie innym własnych fobii (czego próbkę masz
                  w swoim wątku), to od razu widać, że trudno traktować te porady z
                  absolutną powagą.
                  • urquhart religijność 18.06.09, 11:56
                    kachna79 napisała:

                    > Jak poczytasz forum to zrozumiesz, że taki tu jest standard, a
                    > wspomnienie o własnej religijności to dla wielu uczestników forum
                    > dowód na Twoje ograniczenie, zacofanie, brak otwartości, negatywne
                    > odniesienie do seksu...

                    Przesadzasz. Religijność i potrzeby duchowe to jedno, poddanie się
                    manipulacji i religijnej interpretacji bazującej na budowaniu i
                    kontrolowaniu frustracji i ślepemu posłuszeństwa to drugie i
                    zupełnie co innego.
                    • kachna79 Re: religijność 18.06.09, 12:11
                      > Przesadzasz. Religijność i potrzeby duchowe to jedno, poddanie się
                      > manipulacji i religijnej interpretacji bazującej na budowaniu i
                      > kontrolowaniu frustracji i ślepemu posłuszeństwa to drugie i
                      > zupełnie co innego.

                      Nie bardzo rozumiem w czym przesadzam - akurat w tym wątku
                      wyczytałam, że jak ktoś czeka z seksem do ślubu (w tym wypadku z
                      pobudek religijnych) to znaczy, że jest niedojrzały, a jego rozwój
                      zatrzymał się na etapie nastoletnim.
                      • songo3000 Nie ma seksu - nie ma jego rozwoju. 18.06.09, 15:42
                        Przepraszam, a nie zatrzymał? Jeśli nie to podaj gdzie i przy pomocy jakich mechanizmów miała się rozwijać. Podpowiem, że rozwój seksualny stymulowany autoerotyką to właśnie poziom 'nastoletni'...
                      • urquhart Re: religijność 19.06.09, 01:38
                        kachna79 napisała
                        > pobudek religijnych) to znaczy, że jest niedojrzały, a jego rozwój
                        > zatrzymał się na etapie nastoletnim.

                        Poniekąd myślę podobnie. W okresie nastoletnim też w to wierzyłem, a z dorastaniem zaczęło mnie interesować jak jest naprawdę, szukać oryginalnych tekstów i na przykład znajdować jak to Augustyn z Hieronimem nakręcili przy tłumaczeniu biblii żeby uzasadniać teologię dlaczego Bóg nie lubi seksu, co znaczą słowa cudzołóstwo, rozpusta, nieczystość.
                        ciborowski.host247.pl/krk_falszuje_biblie.htm
                        • mujer_bonita Re: religijność 19.06.09, 09:48
                          urquhart napisał:
                          > Poniekąd myślę podobnie. W okresie nastoletnim też w to wierzyłem, a z dorastan
                          > iem zaczęło mnie interesować jak jest naprawdę, szukać oryginalnych tekstów i n
                          > a przykład znajdować jak to Augustyn z Hieronimem nakręcili przy tłumaczeniu bi
                          > blii żeby uzasadniać teologię dlaczego Bóg nie lubi seksu, co znaczą słowa cudz
                          > ołóstwo, rozpusta, nieczystość.
                          > ciborowski.host247.pl/krk_falszuje_biblie.htm

                          Uwielbiam spiskowe teorie dziejów :) Większych manipulacji dawno nie słyszałam - dzięki za dobrą rozrywkę od rana :)
                        • jesod Re: religijność 19.06.09, 10:08
                          urquhart napisał:
                          > żeby uzasadniać teologię dlaczego Bóg nie lubi seksu,

                          Bóg nie lubi seksu? :-)))) Dlatego pewnie stworzył człowieka na
                          obraz i podobieństwo swoje? Czyżby Bóg nie lubił siebie????
                          A może.... Bóg lubi seks z miłością i to, o to chodzi? :)
                        • kachna79 Re: religijność 19.06.09, 10:18
                          szukać oryginalnych tekstów i n
                          > a przykład znajdować jak to Augustyn z Hieronimem nakręcili przy
                          tłumaczeniu bi
                          > blii żeby uzasadniać teologię dlaczego Bóg nie lubi seksu

                          A to kłamczuchy, ten Hieronim z Augustynem, i do tego tacy
                          niesprytni:) Jak już chcieli żeby wykazać, że Bóg nie lubi seksu
                          (swoją drogą to kolejna perełka w Twojej wypowiedzi...), to mogli
                          chociaż wyciąć z kanonu KK Pieśń nad Pieśniami i inne co bardziej
                          erotyczne fragmenty Biblii:) A może je wycięli albo też
                          przeinaczyli - co Ci podpowiada Twoja wiedza filologu klasyczny?
                          • urquhart Re: religijność 19.06.09, 12:42
                            kachna79 napisała:
                            > chociaż wyciąć z kanonu KK Pieśń nad Pieśniami >
                            > ...A może je wycięli albo też
                            > przeinaczyli - co Ci podpowiada Twoja wiedza filologu klasyczny?

                            A nie zamienił (hebrajski tłumaczył Hieronim) łechtaczki na pępek?
                            Dobra, dobra, był po prostu tak cnotliwy że po prostu nie wiedział o
                            co chodzi :)
                            Znasz wypowiedzi na temat seksu małżeńskiego zarówno Hieronima jak i
                            inspirujacego go Augustyna? Rusz google jak nie poznasz ich
                            ispiracje.
                            (sory Songo to jeszcze przecież w temacie "seksu w małżeństwie")
                            • kachna79 Re: religijność 19.06.09, 13:10
                              > Znasz wypowiedzi na temat seksu małżeńskiego zarówno Hieronima jak
                              i
                              > inspirujacego go Augustyna?

                              A co to ma do rzeczy? Zaczęliśmy rozmowę od wpływu religijności na
                              osobisty niedorozwój, a Ty łapiesz się jakiś pobocznych zupełnie
                              elementów mojej wypowiedzi. Naprawdę nie znasz nauki KK na temat
                              seksu, jego roli w małżeństwie i wynikających z tego zobowiązań?
                              (Podpowiem, że od czasów Hieronima nieco się zmieniło, chociażby na
                              płaszczyźnie językowej).

                              A co do googlowania to nie rozśmieszaj mnie. Żeby rozwiązywać
                              problemy dotyczące kwestii tłumaczeń Biblii trzebaby zrobić egzegezę
                              w oparciu o języki oryginalne, a nie mądrości typu "w googlach mi
                              wyskoczyło...". Taka egzegeza wymagałaby znajomości conajmniej
                              łaciny i greki - niestety ja tej wiedzy nie posiadam.
                              I tyle ode mnie, bo w tej chwili już nawet nie ocieramy się o temat
                              wątku.
                              • urquhart Re: religijność 19.06.09, 16:00
                                kachna79 napisała:
                                > A co to ma do rzeczy? Zaczęliśmy rozmowę od wpływu religijności na
                                > osobisty niedorozwój, a Ty łapiesz się jakiś pobocznych zupełnie
                                > elementów mojej wypowiedzi.

                                Dla mnie zauważanie kto jak i po co mną chce manipulować i jakie ma
                                intencje ma zwiazek z rozwojem. Pozdrawiam
                        • songo3000 NIE TO FORUM 19.06.09, 12:21
                          Hej ludkowie! Jeśli dyskusja sprowadzi się do tematów za i przeciw tej czy innej religii to po pierwsze do niczego nie do prowadzi a po drugie zrobi się po prostu nieprzyjemnie :(

                          Wierzącym w obecne doktryny polecam obecnie obowiązujęce święte księgi.
                          Dla osób z podejściem naukowym (konkretne ale strasznie nudne) polecam np.: opracowanie "Krew z krwii Jezusa" zamiasta blogów co by się Bonikta więcej nie śmiała ;)
                          Dla szukających rozrywki zostaje Kod Leonarda :D
                          • mujer_bonita Re: NIE TO FORUM 19.06.09, 13:06
                            songo3000 napisał:
                            > co by się Bonikta więcej nie śmiała ;)

                            Odcinasz mnie od rozrywki?? Wredny Songo! ;)
                          • urquhart Mój typ 21.06.09, 19:52
                            songo3000 napisał:

                            > Hej ludkowie! Jeśli dyskusja sprowadzi się do tematów za i przeciw tej czy inne
                            > j religii to po pierwsze do niczego nie do prowadzi a po drugie zrobi się po pr
                            > ostu nieprzyjemnie :(
                            >
                            > Wierzącym w obecne doktryny polecam obecnie obowiązujęce święte księgi.
                            > Dla osób z podejściem naukowym (konkretne ale strasznie nudne) polecam np.: opr
                            > acowanie "Krew z krwii Jezusa" zamiasta blogów co by się Bonikta więcej nie śmi
                            > ała ;)

                            Tabu dla rozmawiająccych o seksie? A ja uważam że o wpływie religii negatywnym na seks i frustracje, jak tak że o pozytywnym warto rozmawiać bo przenika i determinuje nasze życie bo jesteśmy w
                            tej kulturze wychowani a nie w innej. I trzeba ten wpływ wewnętrznie zintegrować a nie wypierać. Jestem przekonany że wiele osób z odwiedzających te forum stać na własne przemyślenia :)
                            Wylikowany blog może sprowokować do poszukiwań tego kogo to interesuje... A ignorantów do wyszydzania :)

                            "Krew z krwi Jezusa" nie zaliczyłbym bym jednak do podejścia naukowego. Ale i ja pozwolę sobie dać swój typ, ulubiony . Przystępna lektura o chrześcijaństwie antycznym, o podejściu do seksu kościoła sprzed manichejskiego wpływu Augustyna i podporządkowania sobie kościoła przez biskupów Rzymu. "Kościół w świecie późnego antyku" , Wipszycka, Ewa
                            Kiedyś kąsek, teraz na fali Kodu, wznowiono wydanie i łato kupić. Krótka recenzja
                            wyborcza.pl/1,75517,3563746.html
                            • songo3000 Re: Mój typ 22.06.09, 20:53
                              > ć a nie wypierać. Jestem przekonany że wiele osób z odwiedzających te forum sta
                              > ć na własne przemyślenia :)
                              Oczywiście masz rację. Do czasu. Tak, to sobie można porozmawiać przy drinku w gronie szacownych person, którym tak na prawdę temat generalnie wisi. Wtedy jest spokój, kulturka i 'swobodna wymiana myśli'.
                              Tutaj względna anonimowość zaraz rozpali ciemne emocje i czar rozmowy pryśnie. Wystarczy, że pojawi się kolejny frustrat-prowokator.
      • laflover Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 15:52
        songo3000 napisał:

        > nie i ja po prostu tak mam taka sie urodzilam inna niz wsyztskie kobiety?
        > Staram sie z tym jakos pogodzic ze widocznie tak musi byc w moim przypadku

        dokładnie, songo może wyjechał trochę przed orkiestrę ale myślę że problem jest
        trafiony i zatopiony.
        Najszybciej pomoże specjalista....

        Ja doradzam wyluzowanie i nie traktowanie sprawy w kategorii wielkiego problemy,
        póki nie sprawia to "nieprzyjemności" to chyba jeszcze tragedii nie ma,
        przyjemność może przyjść sama o ile będzie się miało z całej oprawki seksu
        pozytywne wrażenia. Jak orgazm jest to reszta się z pewnością w końcu dobudzi.
        calm down
    • gladys_g Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 18:56
      rok i nic?
      jak przez rok nie przeszło, to pewnie 'samo' nie przejdzie. Idź do tego
      seksuologa jak Ci lekarz radzi, może też najpierw sama, niekoniecznie od razu z
      mężem.
      Zaniedbanie tej sprawy kiepsko rokuje na przyszłość związku.
    • triss_merigold6 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 17.06.09, 19:08
      Seksuolog. Teoretycznie i internetowo nikt Ci nie pomoże.
      Pierwszy facetw życiu niekoniecznie musi być tym najlepszym, często
      bywa inaczej.
      Skoro potrafisz osiągnąć orgazm to nie jest źle, może reszta jest
      kwestią odpowiedniej pozycji, ułożenia ciała, kąta penetracji. Zmień
      nastawienie do seksu - dobre, rzetelne poradniki są pomocne. Rocznik
      82? To masz 27 lat, jeśli od roku jesteś mężatką a wcześniej nie
      współżyłaś to generalnie dość późno miałaś inicjację. Idealizowałaś
      seks?
      Może się mylę ale mnie się to kojarzy z religijnie uwarunkowaną
      niedojrzałością i nierozbudzeniem - pieszczoty sprawiają przyjemność
      a stosunek nie, mniej więcej tak jak wielu młodym nastolatkom.
      • efi-efi Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 09:19
        Ja tak miałam.
        Też byliśmy dla siebie pierwszymi partnerami.
        Dobrze mi było jak zrobił to językiem, a jak robił i nie skończył to żadne
        rypanko nie pomagało. Czar pryskał.
        Mnie nie pomogła żadna cudowna porada specjalisty, ani cudowna pozycja.

        Spróbowałam z kim innym. Facet mnie pożerał wzrokiem, ja jak go widziałam to
        mnie przechodziły ciarki. Jak wylądowaliśmy w łóżku to się okazało, że jestem
        jednym wielkim seksem. Gdzie mnie nie dotknął to sprawiało mi przyjemność, byłam
        rozpalona na maxa. I zdziwiona, że samo rypanko może dawać aż taką frajdę.
        Przez pół roku nadrobiłam wszystkie zaległości :)
        Ale mój kochaneczek wiedział po co ma. Gigantem intelektualnym nie był, do życia
        się nie nadawał, ale był wybitnie uzdolniony jeżeli chodzi o ars amandi.
        Bo ja uważam, że są osoby które są wybitnie uzdolnione muzycznie, plasycznie,
        matematycznie i takie , które mają wybitne umiejętności bzykalne.
        Niektórzy są po prostu jełopami łóżkowymi i koniec.
        I w tym wypadku ćwicznie nie czyni mistrza.
        Czyni co najwyżej dobrego rzemieślnika.

        Ja się rozwiodłam bo dla mnie małżeństwo=seks. Upraszczając.
        Nic nie jest mi w stanie zastąpić fajnego seksu, żadne przytulanki, kolacyjki,
        masażyki. W ogóle to facet nie musi mnie rozumieć , ma mnie kochać , a co za tym
        idzie ma się ze mną kochać.

        Z moim drugim mężem było iskrzenie, chemia czy jak tam kto to nazywa.
        Okazało się, że ja nie jestem "zimną rybą" , a wręcz przeciwnie.
        I nie poczebuję specjalnych ceregieli żeby było zajebiście.
        • efi-efi Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 09:22
          nie potrzebuję , rzecz jasna, sorry
        • urquhart Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 09:40
          efi-efi napisała:
          > Z moim drugim mężem było iskrzenie, chemia czy jak tam kto to
          nazywa.
          > Okazało się, że ja nie jestem "zimną rybą" , a wręcz przeciwnie.
          > I nie poczebuję specjalnych ceregieli żeby było zajebiście.

          Dość pesymistyczne...

          • efi-efi Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 09:47
            urquhart napisał:

            > efi-efi napisała:
            > > Z moim drugim mężem było iskrzenie, chemia czy jak tam kto to
            > nazywa.
            > > Okazało się, że ja nie jestem "zimną rybą" , a wręcz przeciwnie.
            > > I nie poczebuję specjalnych ceregieli żeby było zajebiście.
            >
            > Dość pesymistyczne...

            - co jest pesymistyczne?
            • urquhart Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 09:50
              W kontekcie możliwości utrzymania twrałości związku i ideałów że
              miłość wszystko zwycieży :)
              Chemii i hormomonów widać nie zwycieży.
              A mam pytanie, jak z postrzeganiem smaku, zapachu, śliny potu
              nasienia tych partnerów?
              • efi-efi Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 09:56
                urquhart napisał:

                > W kontekcie możliwości utrzymania twrałości związku i ideałów że
                > miłość wszystko zwycieży :)
                > Chemii i hormomonów widać nie zwycieży.
                > A mam pytanie, jak z postrzeganiem smaku, zapachu, śliny potu
                > nasienia tych partnerów?


                - no rzeczywiście, w takim kontekście jest to pesymistyczne

                Pierwszy mąż mi nie pachniał.
                Z drugim uwielbiamy się "obwąchiwać".
                • urquhart Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 10:12
                  efi-efi napisała:
                  > Pierwszy mąż mi nie pachniał.
                  > Z drugim uwielbiamy się "obwąchiwać".

                  Widać niedopasowania MHC nie da się "oszukać", pomimo religijnej czy
                  romatycznej podbudowy :)
                  • songo3000 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 15:52
                    Taaa, możesz sobie tłumaczyć a i tak 'wierzący lepiej' wiedzą swoje. Przypomina mi to dyskusję o skamielinach pod koniec XIX w. Już uwczesne metody datowania potwierdzały, że są conajmniej 'bardzo stare' a protestantcy 'naukowcy' w USiA dalej swoje, że to Bóg je 'podrzucił' dla sprawdzenia wiary :)
        • jesod Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 10:19
          efi-efi napisała:
          > W ogóle to facet nie musi mnie rozumieć , ma mnie kochać , a co
          > za tym idzie ma się ze mną kochać.

          Nic dodać i nic ująć. :) Sama esencja.
          Z małą poprawką: zrozumieć kobiety do końca nie musi, bo niby
          dlaczego ma mieć taki obowiązek? Ale może chcieć dlatego, że kocha.
          A jeśli nawet nie jest w stanie całkowicie jej ogarnąć, to przez
          swoje uczucie ją akceptuje i pozwala być sobą.
          To działa w obydwie strony i dobrze wpływa na związek.
    • zakletawmarmur Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 09:44

      Nie wiem co dokładnie Ci doradzić... Myślę, że na początku
      współżycia opisana przez Ciebie sytuacja jest raczej normą. Niewiele
      kobiet szczytuje w pierwszych latach seksu. Ze mną było podobnie,
      choć było to dawno temu więc mam ten etap już za sobą:-) Jeśli
      potrafisz dochodzić w inny sposób to niech mąż tak Ci orgazmów póki
      co dostarcza.

      Możesz poćwiczyć mięśnie kegla i nauczyć sie z nich korzystać w
      trakcie seksu. To w moim przypadku zwiększyło doznania pochwowe.

      Może to faktycznie kwestia rozbudzenia:

      forum.gazeta.pl/forum/w,$f,$t,$a,$seot.html?f=15128&w=93562901&a=93592270

      Nie wiem jednak czy w Twoim przypadku jest faktycznie z tym
      problem... Zastanów się czy akceptujesz swoje ciało i ciało
      partnera, czy wiesz "co cię w łóżku kręci", jakie jest Twoje zdanie
      na temat seksu, seksualności kobiet?
    • biwer1 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 09:50
      Pewne doznania ,zwłaszcza u kobiet, mogą być opóźnione.Może na to wpływać wiele
      czynników.Najważniejszym z nich jest środowisko w jakim byłaś wychowywana, oraz
      stosunek do Ciebie rodziców.Poważny wpływ mają rozmowy, jakie przeprowadzałaś z
      matką, o ile takowe były, w latach Twojej "szalonej młodości". Poza tym ,jeśli
      to Twój pierwszy partner to wiele zależy od niego.Myślę, że tak jak lekarz
      powiedział"problem siedzi w głowie".Nie postępujcie wedle utartych schematów.
      Jeśli przez rok sytuacja się nie zmieniła, spróbujcie zmienić ją sami: śniadanie
      zamiast jeść o 7,00 zjedzcie o 11,00 zamiast iść razem do kina idźcie osobno.
      Zmieńcie wasze przyzwyczajenia.Nie kochajcie się w łóżku, ale np. na stole
      kuchennym.Nic się nie martw. wszystko przyjdzie samo. Nie myśl o problemie bo
      będzie się on pogłębiał.Uprawiajcie sex, tak jak uważacie oboje że nie należy go
      uprawiać. Trochę FANTAZJI.
      Powodzenia. Jeszcze tu zajrzę.Pozdrawiam.
      biwer1
    • andrus.1 Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 18.06.09, 23:59
      Właściwie to newiele piszesz o sobie.Czy kiedyś próbowałaś
      masturbacji? czy odczuwałaś przyjemność? - jeśli już nie orgazm
      łechtaczkowy?.Tego wszystkiego trzeba się nauczyć.Ja ze swoją
      małżonką też miałem podobne problemy. Nigdy nie próbowała się
      masturbować - bo to grzech (pewno wpływ rodziny i czarnych kiecek)
      Dłuższy czas miała to w głowie,ale stopnowo jej przetłumaczyłem że
      to jest całkiem naturalnym sposobem zaspokojenia. Spróbowała raz
      drugi, trzeci - no i z czasem zrozumiała na czym to polega.
      Nauczyła się swojego ciała! Najpierw musiała się masturbować w
      czasie stosunku żeby osiągnąć przyjemność ale tylko łechtaczkową,
      po pewnym czasie zaczęła odczuwać przyjemność w pochwie aż wkońcu
      zaskoczyła,stało się! ORGAZM!!!(ponoć pochwowy bardziej intensywny)
      I... !? - mieliśmy wspaniały seks, jesteśmy już 37 lat
      małżeństwem i ciągle kochamy się , no może nie tak jak przed 10
      laty ale jednak sprawia nam ta sfera życia radość, co prawda ja bym
      w moim wieku (61 latek) przynajmniej raz dziennie "bzyknął" żonkę
      ona takich potrzeb już nie ma...ale te 2-3 razy w m-cu...dajemu
      sobie....och!!!sobie,och!!! - dajemy. RADA!!! wywal z głowy te
      wszelkie zaściankowe myślenie że grzech że nie uchodzi.Spróbuj
      nauczyć się swojego ciała, pokaż chłopu co cię rajcuje! SEKS! TO
      WSPANIAŁA RZECZ!!!
    • efi-efi Re: rok malzenstwa a ja nic nie czuje ;-( ktos ta 25.06.09, 07:51
      No to gratulacje! Większość małżeństw sześćdziesięciolatków ma osobne łóżeczka,
      a seks jest zamierzchłą historią.
    • phlora zdaje się, że wiele tak ma 25.06.09, 16:19
      Stuart Meloy, chirurg z Piedmont Anesthesia and Pain Consultants w
      Winston-Salem, w Północnej Karolinie, opracował urządzenie do generowania orgazmu.
      Czytaj: www.clubbing.pl/v3/artykul.php3?id=26
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka