po 40-stce

23.08.09, 22:20
mam potrzebę napisania swoich mysli i mnóstwo problemów - kryzys może?, może ktoś spojrzy obiektywnym wzrokiem:
1. rosnące potrzeby sexualne (moje, bo mężowskie spadają, problem tkwi w przyczynach jego postawy, mówimy sobie otwarcie, ale on chyba nie jest szczery)
2. mąż otwarcie mówi, że jem za dużo, przytyłam (15 lat po slubie i +15 kg), ale wiem , ze jestem elegancką kobieta i wielu mężczyznom sie podobam...co będzie kiedy dostanę zmarszczek? postarzeję sie , zachoruję? Jestem postawna, wysoka, mąż nieco niższy i dosyc przeciętny...nigdy mi to nie przeszkadzało...
3. twierdzi, że dawno mówił, że on nie będzie mnie zmuszał do niczego... więc inicjatywa po mojej stronie, ale kiedy z nią wystepuję, czuję, że on nie jest z tego zadowolny, nawet miał do mnie zarzut, że "od rana widać , że cos odemnie chcesz..."
4. spimy w oddzielnych łóżkach od dawna, po urodzeniu dzieci - on nie potrafi spać z druga osobą - tak twierdzi...
5. w ciągu dnia nie ma szans na zwykłe przytulenie, komplement, cmoknięcie.... on jakby się wstydził

mogę tak pisac i pisac, mnozyć i mnozyć....wszystko widzę ale nie wim gdzie rozwiazanie tych problemów?
    • juzia214 Re: po 40-stce 23.08.09, 23:30
      rozwiazanie tych problemow jest w Tobie.dałas sobie wejśc na głowe juz dawno
      temu,nie wymagałaś szacunku dla siebie i swoich potrzeb wiec teraz mąz traktuje
      Cię tak jak mu na to pozwoliłaś.i tylko zmaina Twojego zachowania wobec niego
      coś może zmienic.
      proponuję zebys najpierw się zastanowila co chcialabys zmienić i dlaczego
      dopiero teraz?
      co powoduje ze ten męczyzna Cie pociaga?(piszesz ze jest calkiem przeciętny i
      traktuje Cie jak zło konieczne)
      • herbatka.jasminowa Re: po 40-stce 23.08.09, 23:48
        moment... czegoś nie rozumiem... co niby ona miałaby zmieniać? to że go ciągle pragnie? że pomimo nadwagi jest dla niej pociagający seksualnie?
        to chyba normalne ,że żona chce codziennego miłego gestu, jakim jest przytulanie, dawanie całusa na dzień dobry.
        To raczej on powinien iść po rozum do głowy i zacząć o siebie dbać dla niej i dla siebie, żeby za kilka lat nie obudzic się " z ręką w nocniku" i nie szorować "rogami" po suficie
        • niezapominajka333 Re: po 40-stce 24.08.09, 07:04
          Jeśli nie była przed ślubem zagłodzoną anorektyczką, to 15 kilo
          nadwagi jednak ma znaczenie.
          I to na początek powinna zmienić.
          Może mąż nie jest amatorem puszystych kobiet, chociaż innym
          mężczyznom kobieta w tym rozmiarze się podoba?
          • herbatka.jasminowa Re: po 40-stce 24.08.09, 08:44
            no tak, kobieta powinna być w każdym wieku wystrzałową laską, piękne włosy, zdrowe bielusieńkie ząbki, ciało bez oznak starzenia, eleganckie ciuchy, natomiast facet juz niekoniecznie, dopuszczalna jest nadwaga, brak uzębienia, spodnie w stylu rybaczki i do tego czarne skarpetki do pół łydki i sandałki...

            ja bym następny tekst ze strony męża o nadwadze skwitowała krótko: zadbaj najpierw o siebie, a dopiero potem mów o mnie.
            • efi-efi Re: po 40-stce 24.08.09, 10:17
              Ale nadwaga odpycha!
              Facet potrzebuje seksownej babki, a nie eleganckiej (większość z facetów nawet
              nie wie co to znaczy).

              Zacznij od zrzucenia jakiejś dychy sama dla siebie , a nie dla niego. Od razu
              zmieni Ci się perspektywa postrzegania problemu.
              • juzia214 Re: po 40-stce 24.08.09, 13:46
                nie ,nie o nadwage mi chodziło.byc moze jej to 15 kilo wcale nie przeszkadza,
                tym bardziej że pisze ze jest zadbana.chodzi mi o relacje z mężem.o to ze
                traktuje go jak rozkapryszonego dzieciaka,ktoremu trzeba ustapić zeby miec
                swiety spokój,a on wtedy moze laskawie zgodzi sie Nia zainteresowac.
                koleś seks i swoją osobe traktuje jako karte przetargowa a ona sie na to
                zgadza.w ten sposob Jej wartośc w jego oczach maleje i kółko się zamyka.
            • gomory Re: po 40-stce 24.08.09, 14:24
              > no tak, kobieta powinna być w każdym wieku wystrzałową laską

              Dlaczegoz nie. W sumie to kazdy moglby cale zycie, byc zdrowy,
              piekny i bogaty. No i na pstrykniecie palcami podniecajacy dla kogo
              tam chce (z wzajemnoscia rzecz jasna) fajnie by bylo no nie?
              Pomarzylismy, to czas wrocic na ziemie ;).
              Pozadanie rzadzi sie swoimi prawami i wplyw na nie mamy dosc
              ograniczony. Rozsadek na tym polu bywa czesto wrecz zwodniczy. Chyba
              kazdy zna np. przypadek mezczyzny deklarujacego uwielbienie dla
              blondynek, a pieprzacego bez opamietania brunetke ;).
              Wspomnialem o tym "rozsadku" nie bez powodu. Ludziom zdarza sie
              wymyslanie niesamowitych wykretow najzwyklejszego braku pozadania.
              Wtedy kombinuje: no jakby 15kg mniej, albo bardziej wyuzdana, albo w
              seksownej bieliznie to, siamto, owamto a tak naprawde i z
              przyslowiowym piorkiem w dupci bylaby juz przebrzmiala gwiazda
              zmyslowych uciech.
              W opisanym ukladzie maz moze czuc sie przytloczony seksualnoscia
              zony. Bo wyraznie widac, ze jej cielesna ekspansywnosc torpeduje jak
              moze. Jesli chodzilo mu o wymiganie sie od lozka to
              skwitowanie: "zadbaj najpierw o siebie" byloby dla niego
              wybawieniem. Dobry przyczynek do poczatku awantury likwidujacej seks
              do zera :>.
              • possessive Re: po 40-stce 24.08.09, 14:44
                gomory napisał:


                > Wspomnialem o tym "rozsadku" nie bez powodu. Ludziom zdarza sie
                > wymyslanie niesamowitych wykretow najzwyklejszego braku pozadania.
                > Wtedy kombinuje: no jakby 15kg mniej, albo bardziej wyuzdana, albo
                w
                > seksownej bieliznie to, siamto, owamto a tak naprawde i z
                > przyslowiowym piorkiem w dupci bylaby juz przebrzmiala gwiazda
                > zmyslowych uciech.

                Genialnie powiedziane. Zachowam sobie to spostrzeżenie jeśli nie
                zgłaszasz praw autorskich:)
                • juzia214 Re: po 40-stce 24.08.09, 15:12
                  Gomory racje masz aczkolwiek zgadzam się z Toba tylko co do skutków.
                  Przyczyny mysle że sa inne ,zobacz na opis jego zachowań:
                  on nie mowi ze jest za gruba ale >>mąż otwarcie mówi, że jem za dużo<<,
                  on nie mowi ze nie ma ochoty na seks ale >> twierdzi, że dawno mówił, że on nie
                  będzie mnie zmuszał do niczego<<
                  on nie mowi ze nie chce zeby się do niego w nocy przytulala ale
                  >> spimy w oddzielnych łóżkach od dawna, po urodzeniu dzieci - on nie potrafi
                  spać z druga osobą - tak twierdzi<<
                  poza tym >> w ciągu dnia nie ma szans na zwykłe przytulenie, komplement,
                  cmoknięcie.... on jakby się wstydził<< albo miał w nosie wspolna bliskość.
                  mam wrazenie ze pan mąz jest sprytnym manipulatorem i bardzo wygodnie sie w tym
                  zwiazu ustawił-bliskośc i seks tylko wtedy kiedy mi jest wygodnie ,a przy okazji
                  trzeba jej pokazac gdzie jej miejsce. więc niech mysli ze seks ze mna to wynik
                  mojej szczegolnej łasakawosci wobec niej i niech zabiega i o seks i o moje
                  lasawe nia zainteresowanie.
                  • gomory Re: po 40-stce 24.08.09, 15:45
                    Byc moze masz racje. Trudno mi byloby jednak pokusic sie o tak
                    kategoryczna opinie. Manipulatorzy o jakich wspominasz faktycznie
                    maja taktyke zmiennosci - w jednej chwili rania by pozniej
                    przytulic. Oglupiala "ofiara" nigdy nie moze uzyskac pewnosci
                    siebie. Jednak w poscie inicjujacym duzo bylo o kiju, a niewiele o
                    marchewce ;).
                    Wiec dlaczegozby facet nie mial po prostu stracic ochoty? Moze
                    rozgrywac swoje gierki, ale moze tez lazic na dziwki, preferowac
                    wlasna reke albo mu juz nie bardzo staje. Nie jest to wielce
                    nieprawdopodobne no nie?
                    • floton Re: po 40-stce 24.08.09, 15:59
                      w każdym poscie znajduję ziarnko prawdy - odpowiedź na nurtujące mnie pytania...Dziękuje wam za zrozumienie, Chętnie schudłabym te 15 kg chocby po to żeby sprawdzic jak to było...., ale to jest błędne koło, wiecie co najbardziej mnie zniechęda do podjęcia trudu diety? otóż: świadomość, że zrobiłabym to na jego życzenie - a guzik! jestem kim jestem, przytyłam bo urodziłam dwoje jego dzieci,problem nie jest w kg, bo wciąż mieszcze się w rozmiarze 42, nie tak strasznie chyba? wiem że mogłoby byc szczuplej, ale nie jestem gwiazda na wybiegu, tylko normalna kobietą jak mi przybędzie jeszcze 15 lat, to co? zakłądam, ze wiecej nie pozwolę sobie przytyć, co wymysli następnego? kiedy chcę porozmawiac, żeby usłyszeć prawdę, oskarża mnie że jak zawsze "pruję mu myśli, analizuję, doszukuję sie szczegółów, a w końcu sex 1-2 w miesiącu to tak wiele? zaznaczam, że dosyć udany!! on podobno jest też zadowolony... chyba że tak to już musi być?
                  • bombonierka-only Re: po 40-stce 24.08.09, 15:57
                    Prawda Juziu,właściwie to co ja chciałam napisać, Ty już wyjaśniłaś, Floton,
                    przykro stwierdzić, ale dałaś się wmanipulować w układ, gdzie seks z Tobą jest
                    jego nagrodą dla Ciebie za szczególne osiągnięcia, osobne łóżko,brak czułości,
                    brak akceptacji Twego ciała(co z tego, że masz 15 kg więcej mało która babka po
                    porodach i po 40-tce ma ciało nastolatki i co więcej te które takie wymiary mają
                    niekoniecznie wyglądają ponętnie w rozmiarze S, czy ew. M). Czy uda Ci się coś
                    wskrzesić, nie wiem, ale zacznij myśleć o sobie a nie o Twym mężu, żyj dla
                    siebie, zapisz się na jakieś zajęcia z tańca, aerobiku, malarstwa, coś co sprawi
                    Ci przyjemność, coś co kiedyś robiłaś, a na co teraz nie masz czasu. Nie
                    informuj swego męża o każdym swoim kroku, umawiaj się z koleżankami, stwórz swój
                    własny świat. Być może to, że on twierdzi, że nie będzie Cię do niczego zmuszał
                    dotyczy nie seksu ale właśnie zadbania o siebie, nie wywiera na Tobie presji i
                    zastanawia się, w którym momencie zauważysz, że trzeba coś zrobić aby ratować
                    wasze małżeństwo. I zastanawia mnie samo słowo zmuszał, tzn. co, broniłaś się
                    kiedyś przed seksem, przed krytyką(może ostrą?) Twego wyglądu, i on się z tego
                    wycofał, a następnie wycofał się z życia intymnego, na pewno z jakichś powodów.
                    Skoro od dawna to Ty inicjujesz seks, to spróbuj przez jakiś czas go nie
                    inicjować, poproś kogoś, komu ufasz o to, aby wysyłał Ci z niezarejestrowanego
                    telefonu na kartę jakieś dwuznaczne sms-y, uśmiechaj się sama do siebie,
                    sprowokuj go do myślenie, że nie ma Cię na wyłączność, może to coś pomoże, ale
                    Ty sama musisz się przestać usprawiedliwiać, bo to co się zdarzyło do tej pory
                    zdarzyło się za Twym biernym przyzwoleniem,trudno powiedzieć czy na niego to
                    zadziała, może trzeba będzie pomyśleć o jakiejś większej zmianie, zmianie
                    partnera na INNY MODEL.
                    Ps. I jeszcze coś, to, że innym facetom się podobasz to na pewno dobrze, bo
                    znaczy to, że masz jakąś alternatywę, gdyby jednak w Twoim związku nie wyszło,
                    ale pamiętaj Oni(tzn, faceci którym się podobasz) nie znali Cię przedtem, a Twój
                    mąż tak i dlatego Oni nie mają skali porównawczej, on tak. Każdy z nas się
                    zmienia w czasie jego na pewno też ząb czasu naruszył, ale trudniej dostrzec
                    zmiany w sobie niż w innych. Jeśli już teraz zastanawiasz się co będzie później
                    to rozważ to dobrze czy Twego męża będzie stać na opiekę nad Tobą gdy zajdzie
                    taka potrzeba i od tego jak odpowiesz sobie na to pytanie zależeć powinna Twoja
                    decyzja.To, że jemu z Tobą wygodnie to oczywiste, natomiast to czy Ty możesz na
                    nim polegać w trudnych sytuacjach nie wynika z toku twej wypowiedzi.
                    • floton Re: po 40-stce 24.08.09, 16:04
                      no własnie... bombonierko... czytam u ciebie swoje myśli..., ja się chyba uzalezniłam od niego psychicznie: na każdym kroku zastanawiam sie co on na to..., ale jest jeszcze jedna strona medalu - trudna , każda nasza problematyczna sytuacja kończy się jego pijaństwem - 5-6 piwek, wie, że ja nie toleruje takiego picia , a on nim zawsze kończy kłopot... jakby spejalnie...
                      • bombonierka-only Re: po 40-stce 24.08.09, 17:06
                        No to się nam tu parę rzeczy wyjaśnia. Po pierwsze Twój mąż nie rozwiązuje
                        problemów, a przed nimi ucieka w co- w alkohol, przykra prawda jest taka, że
                        masz do czynienia z alkoholikiem i co więcej jesteś współuzależniona, tym
                        bardziej powinnaś się od niego uwalniać(na razie nie mówię o rozwodzie, bo to
                        zupełnie inna kwestia)tylko o tym, że musisz się wyzwolić z poczucia winy, z
                        poczucia wstydu i pójść na terapię, na razie sama, bo od czegoś się to co się
                        dzieje zaczęło i jeśli chcesz to rozwiązać musisz zacząć od początku.W poradni
                        uzyskasz jakieś wsparcie(które w tej chwili jest Ci potrzebne)oraz z pomocą
                        specjalistów może uda Ci się dojść do genezy tego co się dzieje. To, że się
                        złościsz i buntujesz przeciwko wymaganiom Twego męża w świetle obecnych
                        wyjaśnień wcale mnie nie dziwi, bo widzę, że facet znalazł sobie problem
                        zastępczy(tzn, błahy, mniejszej wagi) abyście nie rozmawiali o tym co faktycznie
                        od środka zżera wasze małżeństwo. Podsumowując uważam, że po pierwsze idź do
                        ośrodka pomocy rodzinie po pomoc(bo ona jest ci teraz potrzebna a być może nie
                        tylko Tobie a przede wszystkim Twoim dzieciom), po drugie zajmij się sobą i
                        dziećmi(no niestety ale seks tu nie jest najważniejszy), po trzecie facetowi daj
                        ultimatum, że albo przestanie pić i zacznie być partnerem albo podejmiesz
                        odpowiednie kroki(tu się zastanów jakie kroki możesz podjąć skutecznie, żebyś
                        nie rzucała gróźb na wiatr), po czwarte zaproponuj mężowi, że jeśli zgodzi się
                        na leczenie to mu w tym pomożesz, a teraz najważniejsze ustalenie priorytetów,
                        jeśli tego człowieka nadal kochasz i chcesz mu pomóc to musisz się też pogodzić
                        z tym, że być może seksu jeszcze długo długo nie będzie, jeżeli uznasz, że nie
                        dasz sobie rady , czy dla dobra dzieci uważasz że ten przykład źle na nie
                        wpłynie będziesz musiała podjąć odpowiednią decyzję. W każdym razie Twój rozmiar
                        jest w moim przekonaniu tylko przykrywką dla faktycznych problemów związku w
                        którym jesteś i nie wnikam w to kto jest winien a kto nie, układ jest chory i
                        trzeba go uzdrowić ale uzdrowienia trzeba szukać poza salą gimnastyczną dla
                        Ciebie, chyba że zdecydujesz się na odchudzanie dla samej siebie, dla
                        podniesienia własnej samooceny i udowodnienia sobie, że Cię na to stać. Pozdrawiam
                        • floton Re: po 40-stce 24.08.09, 21:59
                          tak to racjonalnie i logicznie ujęłaś..... ale jeszcze sie boję, przeraża mnie świadomość tego że możesz mieć rację, jeszcze gdzieś w głębi duszy wolę wierzyć , że nie jest tak źle....chciałabym żeby tak nie było....
      • floton Re: po 40-stce 24.08.09, 22:51
        właśnie, co mnie w nim pociaga? jest , kiedy juz jest, czuły, troskliwy.. dba aby spełnić moje oczekiwania i zaspokoić...potrzeby..., nawet kosztem siebie..., jest dla mnie przyjacielem, przynajmniej był, stanowi autorytet w wielu sprawach, moje ambicje posiadania wspaniałej rodziny mnie pociagaja najbardziej - wyszłam za mąż nie koniecznie za akceptowanego przez otoczenie faceta, teraz wstyd sie przynac, ze coś może byc nie tak - ma być super! tak myslę podświadomie
        • juzia214 Re: po 40-stce 24.08.09, 23:17
          Floton i to jest klucz do Twojego upierania sie i trwania w centrum problemu-ma
          byc super.Nikt nie akceptował mojego wyboru więc zaprę się samej siebie i pokażę
          ze to ja mialam rację.Nawet kosztem zdrowia psychicznego swojego i dzieci.Mają
          być POZORY ze jest super.No i jest super tylko ze JAK KAZDA RODZINA macie swoje
          problemy.Wasz- w czym utwierdza mnie coraz bardziej to jak opisujesz zachowania
          swojego męza -nazywa się choroba alkoholowa.To nie jest nic strasznego!Leczenie
          polega na spotkaniach w poradni dla Ciebie i męza i przemeblowaniu Waszych
          relacji.Nie musicie się zapożyczać na przeszczep nie musicie szukac kiliniki za
          granicą,macie problem jak tysiace rodzin w Polsce jak miliony rodzin na
          świecie.I na dodatek macie 100% szans na wyleczenie.Tylko czy podejmiecie
          leczenie zalezy jedynie od Was.Moze się okazac że tylko Ty postanowisz
          wyzdrowieć a Twoj mąz nie.Wtedy -co bardzo trudne -bedziesz musiala przyjąc jego
          decyzję.I nie warto takiej decyzji rozumiec bo to decyzja chorego-i rozpocząc
          zdrowienie.Dla siebie i dla dzieci.Bo Ty masz takie samo prawo do GODNEGO zycia
          i wolnych ,zdrowych wyborow jak Twoj mąz.Tylko twoj mąż w tej chwili wybiera
          picie i niszczenie relacji z Toba i dziećmi i funduje im syndrom DDA na
          przyszłośc ,a w obecnej chwili wszystkim Wam funduje zycie w roli
          współuzaleznionych.Zobacz na swoje zycie-przeciez Ty się przez tyle lat
          zgadzalas na chore zachowania i barałas na siebie winę za kazde jego
          niezadowolenie i starałas się zrobić wszystko zeby jednak było milo i
          pieknie-tak jak w Twoich wyobrazeniach.Rozejrzyj się po Waszych relacjach i
          zobacz do jakich absurdow to doprowadzilo.I wcale nie jest Ci z tym dobrze, bo
          szukasz pomocy-mniej lub bardziej swiadomie-opisując swoj problem.
          Ale decyzje o zmianie życia Twojego i Twoich dzieci i o pierwszym kroku w
          kierunku wyzdrowienia mozesz podjąc tylko Ty.Tak jak Twoj mąz musi dojrzec do
          pojcia na detoks i na AA.Ale tak dlugo jak będziesz mu ulatwiała picie i
          tuszowala chore relacje miedzy Wami tak dlugo problem będzie trwal.
          Twoj wybor.
          • floton Re: po 40-stce 25.08.09, 09:45
            Dziekuję, juzia, rozmiesz mnie doskonale, tak jak ja sama widzę siebie... tylko boję sie przyjąć to do wiadomości, łudząc sie, że nie jest tak źle....muszę dojrzeć do konsekwencji i podjąć działania... ale kiedy.... ?
            • juzia214 Re: po 40-stce 25.08.09, 12:32
              będę brutalnie szczera-jak dla mnie juz teraz.wlasnie udalo Ci sie zauwazyć ze
              jest problem.ze to co do tej pory myślałaś ze Ci się TYLKO WYDAJE to nie
              wyobrażnia.myslę że teraz masz w sobie wystarczająco determinacj zeby zacząć w
              swoim zyciu zmiany.żeby pokonać strach przed tym ze Wasze życie zacznie być
              inne,Wasze relacje się zmienią,ze mąż bedzie dążył do tego zeby wstrzymać
              zmiany-bo jego bezpieczne picie przestanie byc bezpieczne i zostanie glośno
              nazwane problemem ktory trzeba będzie rozwiazać,bo mąz straci swoją przez lata
              wypracowana pozycję tego ktory wie wszystko i będzie rozpaczliwie walczył o jej
              odzyskanie,ze trzeba bedzie się zmierzyć z głupimi komentarzami w rodzinie
              itd.do uniesienia wszystkiego tego potrzebne Ci bedzie wsparcie i to znajdziesz
              w AL-Anon.
              Floton wiem ze sie boisz,bo teraz przed Toba jest krok w nieznane-nie wiesz co
              Cię czeka ,a nawet jest przypuszczenie że nic przyjenego.Ale to nic przyjemnego
              jest tylko na poczatku.Twoja obecna sytuacja jest jak brudna rana.Tak dlugo jak
              się jej nie oczyści rana bedzie zakażała caly organizm (rodzinę)a w koncu wda
              się gangrena i koniec.Oczyszcanie rany boli ale finalem jest zdrowie.Czasem
              trzeba zakażoną kończynę odciąc ,zeby reszta ciała mogla wyzdrowieć.Dlatego
              czasem kobiety opuszczają mężów ktorzy nie chcą zrozumiec ze ich choroba niszczy
              całą rodzinę.
              Nie obiecuję Ci ze z dnia na dzień wszystko zmieni się na lepsze ale na pewno TY
              zaczniesz sie czuć WOLNA,Wasze dzieci przestaną się czuć WINNE.wiesz jak one sie
              teraz czuja?ze sa gorsze ,wiecznie niedopasowane,ze maja problem ktorego nikt
              nie rozwiąże,ze musza być we wszystkim perfekcyjne,
              ze NIGDY NIE ZASŁUŻĄ na milośc cokolwiek by nie zrobiły itd.itd.itd.
              Ale nikt Cie do pojęcia decyzji nie zmusi ani tez nikt nie podejmie jej za
              Ciebie.To tylko od Ciebie zależy czy podejmiesz decyzje o drodze do wyzdrowienia
              dla Ciebie i dzieci i przyznasz sama przed soba że macie problem czy też nie.
              Ja moge tylko trzymać kciuki.
              • juzia214 Re: po 40-stce 25.08.09, 12:43
                Bomboniero-mala sprostowanie.Problem alkoholowy wynika stad ze człowiek taki sie
                rodzi.Alkoholizm to choroba polegajaca na braku mechanizmow kontroli.Zdrowy
                czlowiek wypije piwo jedno czy pięć i potem nie czuje przymusu sięgnięcia po
                kolejne.Człowiek ktory cierpi na chorobe alkoholowa czuje przymus sięgania po
                alkohol.Zle się z tym przymusem czuje więc zaczyna szukać pretekstow żeby się
                napić,ustawia sobie relacje z bliskimi tak zeby moc zawsze wytlumaczyć swoje
                picie.Alkoholizm to taka choroba ktora polega na tym ,ze chory do końca zycia
                musi powstrzymac się od sięgania po alkohol.A że jest to trudne dlatego
                potrzebuje wsparcia.Dlatego powstały grupy AA.
                • juzia214 Re: po 40-stce 25.08.09, 12:50
                  Cyklista-obawiam się ze nie masz pojęcia o chorobie alkoholowej i nie rozumiesz
                  pojęcia-współuzależnienie.Wystarczy się wysilic i wygooglac zeby potem nie pleść
                  bzdur.
    • ferero Re: po 40-stce 24.08.09, 17:25
      pokaż o czym piszesz w necie, jak przeczyta na pewno się zawstydzi i coś zmieni
      może pokocha cię taką zmienioną? każdy kochający mąż powinien tak zrobić ;-))) w
      wyjątkowej sytuacji totalnie go poniż - będzie miał się z czego odbić. z dna
      najlepiej
      • ta_muid Re: po 40-stce 24.08.09, 18:07
        ferero, dziecko, jak nie masz nic do napisania to nie zabieraj głosu, twoje żarty nie wnoszą tutaj nic ciekawego
        • juzia214 Re: po 40-stce 24.08.09, 19:52
          Floton no to wszystko wyjasnia!Twoj mąz zachowuje się jak TYPOWY alkoholik.I
          teraz uważaj:NIE TY JESTES WINNA ZE ON PIJE.Cokolwiek byś nie zrobila On będzie
          pil, bo naprawdopodobniej jest alkoholikiem a to jest choroba.Pelna zaprzeczeń i
          szukania PRETEKSTÓW do wypicia.Więc Ty jestes winna że...(tu wstaw cokolwiek) i
          on czuje się usprawiedliwiony i moze ze spokojnym sumieniem wypic.On nie robi
          tego Tobie na złośc.On pije bo tego nie kontroluje i zle się z tym czuje dlatego
          też stara się Ciebie umniejszyć we wlasnych oczach.Na tym min.ta choroba
          polega.Na szukaniu pretekstu do wypicia i na zagluszaniu wyrzutow sumienia ze
          się pije,i na szukaniu sposobow zeby wypić i udawać że się to kontroluje.Tobie
          polecam spotkania w Al-Anon( zobacz tu jest ich strona
          www.al-anon.org.pl/index.html ),a mąż bezwzględnie musi powędrować do
          AA.Oczywiście ze On Cię wysmieje i powie ze nie ma zadnego problemu ale Ty jesli
          masz odrobinę chęci do życia BEZ POCZUCIA WINY poszukasz grupy Al-Anon
          najbliżeszej Twojego miejsca zamieszkania i zaczniesz się uczyć co znaczy byc
          osoba współuzależnioną.I nie wstydz się.Wbrew pozorom bardzo wielu ludzi ma
          problem z alkoholoem.Bo alkoholizm to wyjatkowo wredna choroba która uderza nie
          tylko w pijacego ale tez w jego bliskich.Zrób to dla siebie i dla Waszych
          dzieci.Bo one tez sa współuzaleznione i być moze wyrosną na ludzi z syndromem DDA.
          • floton Re: po 40-stce 24.08.09, 20:50
            jestem przerazona, choc podswiadomie myslę zgodnie z tym co piszecie...niestety, chciałam wierzyć że mąż pije bo lubi... bo jest okazja... ale jak nad tym myslę to on szuka okazji, faktycznie, owszem - potrafi nie pić, pracuje w dwóch firmach..., nie ma cugów, ale lubio ten sposób spędzania wolnego czasu, w sumie to często mu się zdarza pod naszą (moją i dzieci) nieobecność iść na piwo (5-6)i to wtedy robi najchętniej, on sam twierdzi że jest pijakiem - lubi się napic , ale nie musi tego robić, w sumie ja tez bym tak to ujęła, na ten moment to chcę chronić dzieci - to jest najważniejsze!!ale nadal twierdzę, że problem tkwi w sexie - od dłuższego czasu kochamy sie tylko kiedy on jest pod wpływem alkoholu - wtedy twierdzi ze nie ma oporów, lubi pofantazjować....co nam, odpowiada,zwyczajnie mówi, że się wstydzi... nie wiem czy mnie czy siebie?
            • juzia214 Re: po 40-stce 24.08.09, 21:13
              Floton oczywiscie mozesz dalej szukać problemow zastępczych i ich rozwiaznia.Bo
              Wasze problemy z seksem to tylko OBJAW choroby alkoholowej ktora rzadzi w Waszym
              domu.Sam fakt ze Twoj mąz zgadza się na seks jedynie pod wplywem alkoholu
              swiadczy o tym ze MA PROBLEM.Ale Waszym Pierwszym i Podstawowym problemem jest
              jego alkoholizm i współuzaleznienie pozostałych domownikow.I oczywiscie ze
              bedzie sam siebie tlumaczyl i Ciebie oskarżał.Typowe dla alkoholika
              zachowanie.On chce przede wszystkim moc chlac bez wyrzutow sumienia.Dlatego w
              ten sposób ustawił relacje między Wami.Dlatego nie chce z Toba sypiac w jednym
              łozku bo najprawdopodobniej po cichu sobie dopija.A ty sama czujesz ze Wasz
              zwiazek juz dluzej nie może tak wygladac.I teraz Twoja decyzja-albo decydujesz
              się na AL-Anon a mężowi mowisz ze jest alkoholikiem i dlużej juz nie zamierzasz
              ukrywac tego ani przed nim samym ,ani sama przd soba ani przed dziećmi
              ,znajomymi i rodziną i ma zacząć terapię od pójścia do AA albo dalej trwasz w
              ciepełku klamstw niszczac zycie sobie i dzieciom.Bo dzieci-co bys nie zrobila
              -widzą więcj niz Ci się wydaje.I jesli w tej chwili nic nie zrobisz wyrosna na
              chorych ludzi,ktorzy wiecznie będa się czuli winni,trudno im bedzie ukladac
              sobie relacje z innymi,nie będa sobie potrafily ułozyć zycia osobistego ani
              zawodowego.Czyli wyrosna na DDA.A Ty do konca swoich dni bedziesz
              współuzależnioną tłumaczącą picie swojego męża i jego chore zachowania tysiacem
              powodów i zrzucajaca winę na wszyskich tylko nie na niego.Bo ktos winny być musi.
              Twoj wybór.
              • herbatka.jasminowa Re: po 40-stce 24.08.09, 21:39
                maaatko......floton, zrób coś z tym szybko, bo inaczej "popłyniesz" razem z nim...

                a tak na marginesie: nie rozumiem, dlaczego zawsze kobieta (zona) musi pomagać wyjść z problemów alkoholowych facetowi? ja tam myslę, że wcale nie musi... czy my zawsze musimy być takie cierpiętnice? co to i utulą i z "bagna życiowego" wyciągną?
                • juzia214 Re: po 40-stce 24.08.09, 21:50
                  Herbatko na tym polega zabawa zeby kobieta wlasnie przestała się zajmowac
                  problemem faceta.Zeby on sam stwierdzil,ze nie oplaca mu sie chlac i ruszył
                  dupsko do AA/na detoks.Czasem ludzie zeby zrozumiec ze maja problem potrzebują
                  najpierw stracic pracę,spać we wlasnych odchodach ,stracić godnośc i szacunek
                  najblizszych.Najgorzej jest wtedy kiedy partner wciąz usuwa skutki alkokoholizmu
                  osoby pijacej.Dzwoni do pracy tlumacząc,tlumaczy dzieciom dziwne
                  zachowania,tlumaczy sobie,sprzata po wybrykach,udaje że nie widzi narastajacego
                  problemu.Wtedy w alkoholizmie mozna trwac do konca swoich dni no chyba ze
                  dostaje się cukrzycy alkoholowej ktora grozi amputacja kończyny-wtedy zdarza się
                  za alkoholik przestaje
                  • floton Re: po 40-stce 24.08.09, 22:04
                    właśnie , ja się buntuję, dlaczego ciagle ja!! dlaczego to odemnie zalezy żeby było dobrze? nawet ten nieszczęsny sex - dlaczego odemnie zalezy kiedy on jest - wolałabym być zdobywana....!!dalczego ja mam przewrócic swoj swiat do góry nogami, wyjawić wszystkim kłopoty małżeńskie, tajemnicę popijania męża, znosić upokorzenia, litość, współczucie otoczenia? czyzby tylko mnie zależało na dobru dzieci, rodziny...?? może to on by się wreszcie postarał i zatroszczył o odpowiednią atmosferę?poprawę sytuacji..?
                    • juzia214 Re: po 40-stce 24.08.09, 22:33
                      Floton no więc zrób nareszcie to na co masz ochotę!!!Najwyzszy czas!Jesli nie
                      zrobisz tego teraz to potem mozesz nie mieć siły zeby to zrobic.To ze tu
                      napisalas swiadczy o tym ze chociaz swiadomośc sie buntuje-podświadomośc krzyczy
                      ze widzi prawdziwy problem i chce go rozwiązac.
                      Namawiam Cie na AL-Annon dlatego ze po pierwsze tam pomoga Ci zrozumieć na czym
                      polega chorba alkoholowa i współuzaleznienie a po drugie nareszcie będziesz
                      miala oparcie w kimś kto rozumie Twoje problemy.Pewnie że możesz się z tym
                      szarpać sama ale po co skoro sa ludzie ktorzy juz wiedzą jak sobie radzic z
                      problemami w rodzinach alkoholikow i bez problemu Ci pomogą.A męzowi powiedz ze
                      masz dośc i ze albo pojdzie na spotkanie AA i na odtrucie albo rozpowiesz calej
                      rodzinie że ma problem i ze Ty sama zdajesz sobie z tego sprawe i koniec z jego
                      manipulowaniem Tobą.Dluga droga przed Wami i nie ukrywam-wcale nie łatwa ale
                      warto.Acha i nie daj się nabrać na żadne spotkania internetowe.Ani Al-Anon ani
                      tym bardziej AA.To robi tylko więcej szkody niz pozytku.A w tej chwili kluby AA
                      i AL-Anon dzialaja nawet w malych miejscowosciach.
                      I nieprawda ze to od Ciebie tylko zalezy zeby bylo dobrze.Dałas to sobie wmówic
                      i ta swiadomośc przylgnela do Ciebie jak garb.Odrywanie tego garbu i ukladanie
                      zycia na nowo na pewno będzie bolalo ale naprawdę warto.A ktos kto przeżył tyle
                      lat zycia z alkoholikiem jest na tyle silna osobowoscią że jest w stanie unieśc
                      bardzo,bardzo duzo.Zdrowienie siebie i dzieci rowniez.A mąz jesli nie będzie
                      chciał przestać pic-trudno.To musi byc jego decyzja.Kazdy dorosly odpowiada za
                      swoje zycie a rodzic rowniez za to w co wyposaży swoje dzieci.Czy w lęki
                      ,zachamowania i zle wybory czy w wolnośc.Przepraszam ze to tak gornolotnie
                      zabrzmialo.
                      • floton Re: po 40-stce 24.08.09, 22:45
                        naprawdę myslicie że jest az tak źle? może ja to jakos tak przedstawiłam mało obiektywnie?mnie tak naprawdę konsumowanie alkoholu przez męża nie doskwiera aż tak bardzo - nie komplikuje to zycia, myslę że panuje on nad tym, bardziej dręczy mnie to ze nosi w sobie jakieś problemy, których nie ujawnia i nie pozwala ich wyciągnąć na światło dzienne - najeża się kiedy próbuję rozmawiać,twierdzi, ze nawet ja powie to to i tak nic nie da, ze nie jest to wazne, a ja czuję że jest coś miedzy nammi..., może to nie alkohol jest problemem, ale kobieta? może mężczyzna... ?, matko sama juz nie wiem czego chcę... wygląda na to że się wycofuję z tego co wcześniej napisałam... a tak nie jest , ja błądzę po prostu... nie mogę rozmawiac z mężem otwarcie bo on nie rozmawia...on sie zamyka...ucieka,mówi że najchętniej wyjęłabym jego mózg i prześwietliła
                        • bombonierka-only Re: po 40-stce 25.08.09, 12:31
                          floton napisała:

                          > naprawdę myslicie że jest az tak źle?

                          TAK

                          może ja to jakos tak przedstawiłam mało o
                          > biektywnie?mnie tak naprawdę konsumowanie alkoholu przez męża nie doskwiera aż
                          > tak bardzo - nie komplikuje to zycia, myslę że panuje on nad tym,

                          NAD CZYM PANUJE? NAD ILOŚCIĄ, NAD TYM ŻEBY IŚĆ PROSTO DO DOMU(A NIE WĘŻYKIEM?)NO
                          NAD CZYM, ZASTANÓW SIĘ?

                          bardziej dręc
                          > zy mnie to ze nosi w sobie jakieś problemy, których nie ujawnia i nie pozwala i
                          > ch wyciągnąć na światło dzienne - najeża się kiedy próbuję rozmawiać,twierdzi,
                          > ze nawet ja powie to to i tak nic nie da, ze nie jest to wazne, a ja czuję że j
                          > est coś miedzy nammi..., może to nie alkohol jest problemem, ale kobieta? może
                          > mężczyzna... ?,

                          GENEZA TEGO DLACZEGO ON ZACZĄŁ PIĆ MOŻE BYĆ RÓŻNA, ALE NA PEWNO BYŁ TO JAKIŚ
                          DUŻY PROBLEM, Z KTÓRYM NIE UMIAŁ SIĘ UPORAĆ NA TRZEŹWO, MUSISZ PRZYGOTOWAĆ SIĘ
                          NA POZNANIE STRASZNEJ PRAWDY, KTÓRĄ SKRYWAŁ PRZED TOBĄ CAŁE MIESIĄCE I LATA, A
                          NASTĘPNIE SIĘ Z TYM ZMIERZYĆ.

                          matko sama juz nie wiem czego chcę... wygląda na to że się wyco
                          > fuję z tego co wcześniej napisałam... a tak nie jest , ja błądzę po prostu... n
                          > ie mogę rozmawiac z mężem otwarcie bo on nie rozmawia...on sie zamyka...ucieka,
                          > mówi że najchętniej wyjęłabym jego mózg i prześwietliła

                          PO PROSTU SIĘ BOISZ, TO NORMALNE, NIE WIESZ CO MOŻESZ JESZCZE ODKRYĆ A NIE OD
                          DZIŚ WIADOMO, ŻE LEPSZE ZŁO ZNANE OD NIEZNANEGO. JEDNO CI POWIEM, MOŻESZ UNIKAĆ
                          PROBLEMU TAK JAK TWÓJ MĄŻ I TAK TKWIĆ W TYM MARAZMIE, ALE JEŚLI CHCESZ NAPRAWDĘ
                          ULECZYĆ WASZ UKŁAD NIE UNIKNIESZ BÓLU, TYLKO MOŻE SIĘ OKAZAĆ, ŻE BĘDZIE WARTO
                          TEN TRUD I RYZYKO PODJĄĆ. MYŚLĘ, ŻE MOŻNA TE DYLEMATY ROZWAŻAĆ, ROZKŁADAĆ NA
                          CZYNNIKI PIERWSZE, ALE TAK JAK NAPISAŁAM JA, JUZIA CZY HERBATKA PRAWDA JEST
                          TAKA, ŻE TWÓJ MĄŻ MA PROBLEM ALKOHOLOWY, A Z CZEGO ON WYNIKNĄŁ TO JUŻ ZUPEŁNIE
                          INNA HISTORIA...
                        • cyklista6 Re: po 40-stce 25.08.09, 12:36
                          Mam wrażenie, że dyskusja skręciła chyba nieco w bok. Nie jesteśmy w stanie (my
                          tj. forumowicze) naprawdę stwierdzić, czy to jest już alkoholizm czy jeszcze nie
                          - sygnalizujemy tylko taką możliwość. Ja jakoś odczytałem to inaczej. Droga
                          Floton, na pewno kilka rzeczy możesz poczynić nie czekając na nic. Ja Ci tutaj
                          napiszę swoje przemyślenia:
                          1. Naturalnie, podawanie rzekomej nadwagi jako przyczyny braku zainteresowania
                          seksem to nieprawda. Wszyscy się starzejemy i choćby nie wiem co robić, nie
                          będziemy mieli ponownie 20 lat. Trzeba z tym walczyć, ale nie ma co liczyć na
                          ostateczną wygraną.
                          2. Być może Twój facet przeżywa takie objawy kryzysu wieku średniego u facetów
                          i zareagował frustracją i wycofaniem. Może miał jakieś kłopoty z hydrauliką? To
                          naprawdę może faceta przeorać. Spróbuj mu przekazać informację, werbalnie i
                          niewerbalnie, że nadal bardzo Ci się podoba i masz na niego ochotę i go
                          pożądasz. Tak delikatnie, aby się nie schował ze strachu w mysią dziurę. Dobry
                          urolog też może się tu przydać.
                          3. Jak najbardziej słuszne wydają mi się rady, aby mieć nieco swojego życia,
                          swoich wyjść z koleżankami na miasto - w tym sensie, aby być nieco mniej
                          dostępną. Absolutnie odradzam jakieś "budzenie zazdrości" przez udawanie, że
                          masz kogoś na boku - to ryzykowna strategia.
                          4. Koniecznie namów swojego faceta na jakiś regularny wysiłek fizyczny! Może
                          to być basen (2x w tygodniu), albo rower, albo siłownia (teraz jest tych siłowni
                          mnóstwo, można spokojnie znaleźć taką do której chodzą normalni ludzie a nie
                          napakowani sterydowcy). A może wspólny jogging dla Was obojga? Najpierw lekki
                          truchcik a potem wspólny prysznic? Twojemu facetowi spada poziom testosteronu
                          (fizjologia w tym wieku), sport ten proces hamuje.
                          5. A może Twój facet miał jakieś kłopoty w pracy? Stres potrafi człowieka
                          nieźle poharatać, a potem - problemy mają tendencje do nawarstwiania się samemu
                          i w końcu człowiek już sam nie wie skąd się wzięły. "Piję aby zapomnieć, że się
                          wstydzę - bo piję."

                          I jeszcze jedna uwaga o psychicznych uzależnieniach - bo niektórzy napisali
                          powyżej jakby to było coś okropnego. W zdrowym związku jest miejsce na "ja" dla
                          każdego z małżonków oraz na "my", i niedobry jest przechył w każdą stronę. Ale
                          jeżeli istnieje "my" to oznacza to współzależność. Jeżeli w małżeństwie nie
                          byłoby wzajemnego psychicznego uzależnienia to mielibyśmy dwoje obcych ludzi.
                          Obawiam się, że te same słowa zostały tutaj różnie zrozumiane przez różnych
                          dyskutantów.
                          • juzia214 Re: po 40-stce 25.08.09, 13:24
                            o !moje posty wyladowały duzo wyżej.przepraszam mam odczyt ustawiony >>od
                            najnowszego<<stad taki efekt
                        • yanoosh111 Re: po 40-stce 25.08.09, 22:41
                          Chciałbym rzec słówko z męskiego punktu widzenia. @floton - jak jest źle w Twoim
                          małżeństwie trudno jest ocenić po opisach jednej strony. Zadziwił mnie tylko
                          mentorski ton co niektórych wcześniej wypowiadających się pań (jak sądzę). Samo
                          Twoje pojawienie się tutaj wynika z potrzeby, prawda ? Interpretacja moich
                          szanownych przedmówczyń powaliła mnie z powodu swej rozpiętości - od wpędzania
                          Ciebie i męża w alkoholizm, aż po namawianie do odejścia w ramach uzasadnionej i
                          usprawiedliwionej "adoracji pochwy". Rozumiem, że niektóre z pań są z tych co
                          ZAWSZE wiedzą lepiej. Ja jako facet po 40-ce mogę powiedzieć o sobie: kiedy mam
                          jakąś troskę, problem - nie tęsknię za zbliżeniami, seksem. Moja ukochana wie,
                          że w takich chwilach nie będę adorował, zabiegał ... bo mam kłopot! Zapewne
                          panie w tym wątku zagrzmią oburzeniem, że jak to? że facet to zawsze chce...itp.
                          stereotypy. Twój mąż ma problem, a alkohol to skutek-substytut dobrego
                          samopoczucia. Twoja postawa wydaje się być właściwa gdy ciągle chcesz trwać i
                          wspierać Go. Dobrze, że nie dusisz w sobie tego co Cię dręczy. Średnia wieku na
                          forach internetowych jest dość niska więc może porozmawiasz z kimś sporo
                          starszym ze swojego otoczenia o tym wszystkim ?
                          Pozdrawiam
                          Janusz



                          ---------------------------------
                          Myślisz, że Twój krzyż pasuje do innych pleców ? :/
    • 78macius Re: po 40-stce 25.08.09, 15:53
      dziewczyno wyslij fotki na priva i ocenimy czy te 15kg maja takie
      znaczenie czy nie jako facet powiem wprost czy twój mąż ma powód do
      kombinowania w przypadku braku seksu czy nie..... a spanie
      oddzielnie to chyba jakieś chore... no chyba ze faktycznie nie
      miescicie sie w lozku..
      smiało w koncu sama powiedzialas ze sie facetom podobasz :)
      ech co ja bym dal za zone ktora ma ochote na sex :)
      czekamy na fotki :):)
      • floton Re: po 40-stce 25.08.09, 20:24
        fajnie, humor mi sie poprawia, wszystkie teksty o alkoholizmie przeraziły mnie...ale najbardziej zbliżam sie do analizy cyklisty... (może dlatego ze inaczej ujmuje temat) samam myslę ze problem jest o wiele bardziej złozony niz prosta diagnoza - alkoholik. Naprawdę mąż lubi w lecie piwo, pija raczej wina, nie urywa mu się film..., nie maltretuje..., nie zaniedbuje...pracuje w swojej firmie i w mojej..myslę, że nie wykracza poza ludzi których znam z tym uzywaniem, fakt ze po kłótniach topi smutek w 5 piwach jest dla niego najprostszym rozwiązaniem złego samopoczucia..., obok tego alkoholu jest mnóstwo innych problemów, które znacznie bardziej mnie bolą, i nie mogę ich wydobyć z niego: chyba ten spadek potencji w wieku 46 lat zdarza się jednak częściej.... w moim przypadku jest odwrotnie... no cóż - nauczył mnie sexu w młodości, rozpalił emocje a teraz sam nie może podołac wyzwaniu... ! może jest tego świadomy? a wstydzi się przyznać?
      • floton heeeeeeeeee - macius 25.08.09, 21:06
        a umówisz sie ze mną???? żartje oczywiście......niestey jestem na tyle uzalezniona od męża, że nie wyobrażam sobie nikogo obok mnie.... pomyslcie, że 12 lat poslubie nie mogłam wytrzymać 3 dni bez niego, znaczy bez jego obecności, głosu... wiedzy nt tego co robi... on to natomiast coraz mniej lubi - twierdzi ze go inwigiluje....
        • juzia214 Re: heeeeeeeeee - macius 25.08.09, 21:37
          Diagnoza alkoholik prosta?!
          Bo nie zachowuje się jak lump?bo pije >>kulturalnie<<?
          Poczytaj troche o alkoholizmie ,o współuzaleznieniu.O tym co mowią trzezwiejacy
          alkoholicy(i kobiety i mężczyzni),pocztaj co mowią wsóluzaleznione zony i
          męzowie ,zrozumiesz jak trudno jest uswiadomic sobie,pozwolic sobie samemu na
          mysl ,ze w mojej rodzinie jest własnie ten problem.Jak rozpaczliwie czlowiek
          szuka zastępczych problemów zeby tylko nie przyznac przed samym soba-moj mąż/
          moja zona jest alkoholikiem.Bo to brzmi jak wyrok.Bo jak dopuscisz do siebie tą
          mysl to już nie masz wyjścia-musisz zacząc działac.
          Mysle ,ze dlatego to co pisze cyklista Cię uspokaja.Bo pozwala Ci odsunąc od
          siebie myśl, która kiełkuje w Tobie od dawna.Ze to niestety TEN problem.Ze
          wszystkie dziwne zachowania Twojego męża kryją się za ta straszną zasłoną gdzie
          chowasz wszystkie swoje lęki.I teraz trzeba te zachowania nazwać po
          imieniu.Straszne.Wiem o tym.Dlatego uciekasz przed powiedzeniem tego glosno-moj
          mąz jest CHORY!chory na chorobę alkoholową.
          Jak fajnie -spadek potencji,to takie proste ,znow mam pretekst zeby dalej
          stwarzać POZORY idealnego związku.
          Spadek potencji a kochacie się tylko po alkoholu?!
          Spadek potencji i dlatego od urodzenia dzieci nie spicie razem?
          Spadek potencji i kiedy się pokłócicie Twoj mąz idzie się napić?
          Spadek potencji i sama piszesz ze szuka okazji do wypicia?
          Spadek potencji i dlatego sam mowi o sobie ze jest pijakiem ale jak bedzie
          chciał to moze przestać pić?tak w nawiasie to jest sztandarowy tekst kazdego
          alkoholika-ja piję bo chce,ale jak bede chciał to przestanę.
          No coż jak wolisz.
          Twoj wybor.
          • floton juzia 25.08.09, 21:56
            brutalne to ale zapewne prawdziwe. Jak sie domyslasz, to kolejny mechanizm mówi mi zeby przestac pisac na form. Mój wybór, mój problem niezaakceptowany. A swiadomośc jego faktycznie jest głęboka.
            Wszystko to wiem co piszesz... czasem nawet myslę, że chciałabym zeby nasze wspólne życie zakonczyło sie...żeby juz miec te 7078 lat i zby było po wszystkimmm, ale jestem pośrodku drogi i nie mam siły iśc dalej.
        • 78macius Re: heeeeeeeeee - macius 27.08.09, 15:17
          żartuję oczywiście....... no tak :)
          dzisiaj zaglądam na skrzynkę i nie widzę zdjęć czy coś się stało?
          kobieta rodzi sie po 30-stce a w wieku 40 lat jest już prawdziwą
          kobieta :)
          może jesteś zbyt blisko męża i facet czuje się osaczony może
          potrzebuje swobody i kobiety która powie mu czasami "nie"
          a może jest mu tak wygodnie ... tak jak ktoś już pisał.
          Bo ma wszystko pod nos podstawione nawet nie musi się starć Ciebie
          pożądać poprostu jesli mam ochote to ma Ciebe na tacy.
    • juzia214 Re: po 40-stce 25.08.09, 22:15
      Floton alez oczywiscie ża MASZ SIŁĘ!!! teraz masz w sobie najwięsza siłę do
      zrobienia tego najtrudniejszego kroku.Gdyby bylo inaczej juz dawno posłałabys
      mnie w diabły i biegla po piwo dla męża.Ty tak naprwde chcesz zmian.Nie masz
      punktu zaczepienia i go szukasz,ale sama wiesz ze albo teraz albo na zawsze
      pogrążysz się w takim smierdzącym ciepełku utkanym z pozorów.
      Nie musisz przeciez zmieniać wszystkiego gwaltownie i naraz.Najpierw pozwol sama
      sobie ten problem uswiadomic.Potem poszukaj miejsca gdzie spotykaja się ludzie
      ktorzy Cie zrozumieją (Al-Anon).Potem umow się na spotkanie.Idz na nie.Zobacz ze
      takich jak Ty jest wielu.Powoli krok po kroku oswajaj się z ta myslą.A kiedy
      będziesz gotowa-powiesz to swojemu męzowi patrząc mu prosto w oczy.I wiesz
      co?Nie wiem czy on nie przyjmie tego z ulą ,ze nareszcie ten wrzód ktory nosił
      na dupie tyle lat,nareszcie pęłkł.
      Jestes silna bo kobieta ktora przez 12 lat niosla na sobie taki ciężar ,gdyby
      silna nie byla juz dawno albo by zwariowala albo popełnila samobojstwo.A Ty
      żyjesz.Koszmarnie zmeczona i poraniona ale żyjesz i chcesz walczyć o
      zdrowie.Warto,naprawdę warto o nie walczyć.
    • juzia214 Re: po 40-stce 25.08.09, 23:05
      Yanoosh tak na pewno masz rację.Jestesmy zle i myslimy stereotypami.Dlatego
      zauwaz ze kazdy mężyzna na tym forum który mowi ze lubi wypic piwo jest przez
      nas-kobiety-automatycznie klasyfikowany jako alkoholik ktory moze zawsze.
      Rozumiem ze ty tak jak i kolega Cyklista lubisz sobie pogadać o sprawach o
      ktorych nie masz pojecia ,ot tak zeby się wypowiedziec.
      Ale w tej akurat sprawie nie masz racji zupelnie.
      Mąż Floton ma problem z alkoholem co da się zauważyc nawet przy tak krotkim
      opisie zachowań jakie zaprezentowala Floton.A Jej nikt alkoholizmu nie
      sugeruje.Współuzaleznienie nie polega na wspólnym piciu, bystrzaku.
      • aandzia43 Re: po 40-stce 26.08.09, 10:56
        Podobnie jak panowie nie jestem do końca przekonana, że mąż Floton
        jest alkoholikiem. Ma niewiątpliwie problemy ze sobą i
        czasem "luzuje się" przy pomocy piwa, co nie jest na dłuższą metę
        zdrowe, ale to nie musi być alkoholizm. A już tekst (nie pamiętam
        czyj) o konieczności odtrucia rozrzewnił mnie okrutnie;-) Floton
        natomiast wygląda mi jak najbardziej na kobietę uzależnioną
        emocjonalnie od męża, ale nie na współuzależnioną żonę alkoholika.
        Z dwojga złego jednak lepiej zadąć w wielkie trąby i przypisać
        facetowi alkoholizm po to, by potem specjalista te
        wstępne "diagnozy" i wieści hiobowe zdementował, niż pielęgnować
        zapijaczone polskie święte krowy. Czujności nigdy dość:-)
        • juzia214 Re: po 40-stce 26.08.09, 14:05
          Aandziu a ja moge sie założyc o co chcesz ze mąz Floton jest alkoholikiem.
          Chociaz najbardziej na świecie ucieszylaby mnie wiadomośc,ze nie mam racji.Ze
          Floton poszla do specjalisty,do klubu AA ,do klubu AL-Anon zweryfikowala to
          czego sie tu dowiedziala i okazało się ze jej mąz jest zdrowy.
          Bo alkoholizm to nie wybor ani nie cos co czlowiek nabywa dlatego ze dluzszy
          czas sobie popija.Alkoholizm to choroba wrodzona.
          Alkoholik staje się uzalezniony w momencie kiedy wypija swoja pierwsza w zyciu
          dawke alkoholu.A potem dopiero powoli zaczyna sobie zdawac sprawe ze nie on
          kontroluje picie ale picie kontroluje jego ,wiec zaczynają się uruchamiac
          mechanizmy wyparcia i ukladanie sobie zycia tak,zeby picie zawsze bylo
          usprawiedliwione.
          Ten kto moze sobie pozwolic na droższy alkohol pije droższe trunki,ten ktorego
          nie stac pije tańsze.
          Przypuszcam ze mąz Floton jest CHORY-nie skazany,nie naznaczony,po prostu chory-
          dlatego ze wszystko to naraz:
          Kochają się się tylko po alkoholu.
          Od urodzenia dzieci nie śpia razem.
          Za kazdym razem kiedy sie pokłóca jej mąz idzie się napic.
          Floton sama zauwazyla ze mąż szuka okazji do wypicia.
          Ich relacje małżenskie sa delikatnie mowiąc dziwne a Floton musi zasłuzyc na
          bliskośc męża.
          Floton nie jest w stanie wytrzymac dluzszej nieobecnosci z daleka od męża,bo
          czuje ze musi go pilnowac,kontrolowac.
          Popijanie męza utrzymuje w tajemnicy przed rodziną.
          Floton widzi ze mąz ma jakiś problem o ktorym nie chce mowić,ktorego jak gdyby
          sie wstydzi.
          Sam o sobie mowi ze jest pijakiem ale jak bedzie
          chciał to moze przestać pić-to jest sztandarowy tekst kazdego
          alkoholika-ja piję bo chce,ale jak bede chciał to przestanę.

          Gdyby powyżesze sytuacje nie występowały w tym zwiazku WSZYSTKIE rownoczesnie
          nie upieralabym się przy alkoholizmie ani minuty.
          Najprawdopodobniej mąz Floton jest perfekcjonistą w pracy,jak ona mowi pij
          mniej to on jej na to ze ona ma obsesję a on jest dorosly i pil bedzie(i to
          niestey prawda jest dorosly moze sam wybierać),nie jest w stanie wypic jednego
          piwa/kieliszka wina zawsze musi byc ich kilka wiecej,pije dosc regularnie itd.
          • cyklista6 Re: po 40-stce 26.08.09, 15:34
            Droga Juziu,

            Zgadzam się dzisiaj z Tobą w wielu wątkach, ale tutaj akurat nie. Chociaż
            zastrzegę się, że nie miałem do czynienia z alkoholikiem w bliskiej rodzinie,
            dopuszczam zatem, że się mylę. Wiem tylko, że moje stresy (w sumie to dość
            typowe dla faceta po 40) takie jak: obawa o erekcję, obawa o pracę, objawy
            starzenia, czy jestem jeszcze komuś potrzebny, mojej żonie potrzebny jest tylko
            mąż-bankomat itd. itd. I wiem, z własnego doświadczenia, że wystarczy czasem
            byle co, aby spowodować frustrację a potem albo regresję albo agresję itd. W
            sumie - klasyka, każda książka o kryzysie wieku średniego o tym mówi. Fakt, że
            ten alkohol jest nieco niepokojący - ja zakładam, że mąż Floton to jednak
            kontroluje. Tam na pewno jest kilka problemów, które się na siebie nakładają -
            oby je rozwiązali.

            Tyle, że mnie nie spodobał się definitywny werdykt wydany na podstawie paru
            wpisów na forum. To nie był wywiad na kozetce u psychoanalityka - moim zdaniem
            nie dawał asumptu do takiego wniosku. Zazwyczaj w terapii nie stosuje się
            najostrzejszych lekarstw na samym początku tylko zaczyna od łagodnych środków -
            no chyba, że to jest np. ostry stan nowotworowy i walczymy z czasem. Ja nie
            wiem, czy mamy tu do czynienia z przewlekłym świerzbem i wystarczy posmarować
            maścią, czy mamy nowotwór i trzeba szybko ciąć aby nie było przerzutów. Nie
            jestem diagnostą i nie miałem do czynienia z takim niszczącym przypadkiem
            alkoholizmu wśród bliskich. Staram się z życzliwością coś podpowiedzieć.

            Myślę, że może Floton niechaj możliwość przez Ciebie wskazaną bardzo solidnie
            rozważy - ale może niech się nie spieszy z wnioskiem rozwodowym z powodu
            alkoholizmu współmałżonka. Czy taka kompromisowa porada byłaby dla Ciebie do
            zaakceptowania?

            Pozdrawiam,

            • juzia214 Re: po 40-stce 26.08.09, 17:45
              Cyklista ale co ty za bzdury jakieś mi przypisujesz?
              gdzie ja Floton sugeruje rozwód?!
              szukanie pomocy zeby potwierdzić/zaprzeczyć temu co tu przeczytala nie jest
              rónoznaczne z rozwodem!
              Nie miales w rodzinie przypadku alkoholizmu ale internet masz,mozesz sobie
              pocztać zamiast pleśc bzdury kompletnie nie mając pojecia o problemie.
              Dla alkoholika nie ma innego lekarstwa niz jedno jedyne-absolutny koniec picia.
              Alkoholik NIE JEST W STANIE kontrolować ilosci wypitego alkoholu.
              To jest choroba wolnej woli.
              Dlatego tak trudno jest podjąc decyzje o terapi.
              Bo jak chcesz iśc na spotkanie AA to musisz iśc tam na trzezwo.Co więcej
              zorientowani w temacie bardzo szybko się polapią czy przychodzisz na spotkania,
              bo naprawdę podjąłeś decyzję ,że koniec z piciem czy tylko chcesz wyprobowac ile
              bez chlania wytrzymasz albo ze przyszedles, bo cię przymusila zona/teściowa/szef.
              Dlatego co dziennie ktos umiera z zapicia się na smierc lub z powodu chorob
              wywolanych ciąłglym piciem.
              Bo przestac pic wcale nie jest łatwo.
              • floton Re: po 40-stce 26.08.09, 21:20
                pierwsza osoba, która pobiegłaby z wnioskiem o rozwód , po przeczytaniu tego wątku byłby mój mąż.... a na 200% obraziłby sie smiertelnie... ale cóż , chętnie powiedziałabym mu to wszystko szczerze, ale on nie chce słuchąc..., nawet niebardzo rozmawiać... jest człowiekiem bardzo wrazliwym..., wiele problemów, naszych wspólnych zbiega się w tym momencie, niekoniecznie dotczą one naszego małżeństwa, więc myślę, że ten brak sexu, to brak nastroju na zbliżenie + 46 lat..., wszystkie wasze wypowiedzi bardzo mi pomogły dokonac analizy sytuacji, przeczekać trudny czas..., pewnie jeszcze trochę potrwa... Na 100% to ja jestem uzalezniona psychicznie od męża, może dlatego, że był zawsze moim przyjacielem, pierwszy raz w zyciu zwierzam się na tym forum ze swoich problemów i przemyśleń tak szczerze... z nikim , oprócz niego nie robiłam tego w realu..., stąd boli mnie brak kontaktu z nim, nie tylko fizycznego ale i psychicznego. Cio do jego konsumpcji alkoholu to długa historia naszego zycia i związku.. trzebaby załozyć nowy wątek... może bezpośrednio z jakimś diagnostą czy terapeuta , który by postawił diagbnoze, jednak mysle, że nie jest tak źle w tym momencie, wierzcie mi 15 lat temu było gorzej...wiecej, w pracy..., po pracy... itp, swoją postawa udowadnia, ze jest na tyle uparty, że co posstanowi to robi..
                • juzia214 Re: po 40-stce 26.08.09, 21:29
                  Floton jesli zechcesz to poczytaj,moze to pomoze Ci cos więcej zroumieć:
                  www.alkoholizm.info.pl/
                • possessive Re: po 40-stce 27.08.09, 09:28
                  A w jakim celu potrzebny ci seks? Dla poczucia, że jesteś
                  akceptowana przez partnera czy dla rozładowania napięcia? Bo jeśli
                  dla poczucia akceptacji z jego strony to gdzie indziej trzeba
                  szukać, nie w seksie.
                • aandzia43 Re: po 40-stce 27.08.09, 12:51
                  Floton, nie pamiętam, czy to w tym wątku padła rada o tym, by poczytać
                  sierpniowe "Charaktery" i artykuły o narcyzmie. W każdym razie ty poczytaj
                  sobie. Intuicja mi podpowiada, że może ci się to przydać.
    • floton Re: po 40-stce 27.08.09, 15:35
      jakoś tak poczułam się zaatakowana...tak podobnie jak w moim układzie małżeńskim, tzn - jestem odpowiedzialna za wszystko, to odemnie zalezy jak potoczy się zycie, ja powinnam zadbać o leczenie męża..., o akceptacje... o postawę..., o dzieci. A czy kurde kiedys ktoś zadba o mnie?
      • juzia214 Re: po 40-stce 27.08.09, 16:11
        Floton problem polega na tym zebys w koncu przestala dbac o dobre samopoczucie
        męża i zadbala o SIEBIE.
        Bo męzowi nie pomozesz jesli on sam tego nie zechce.
        A poczulas się zaatakowana, bo zaświtała Ci w glowie mysl,ze masz szansę na
        zrobienie pierwszego kroku do wolnosci.
        A w obecnej sytuacji wolnośc,czyli brak uzaleznienia od męza jest najbradziej
        przerazającą mozliwoscia Twojego zycia.
        Czego od nas oczekujesz?
        Ze powiemy-biedna Floton,takie ma cięzkie zycie ale nawet jesli widzimy
        rozwiaznie jej problemu,to nic nie mówmy.Niech trwa w tej chorej sytuacji.My
        bedziemy się nad nią litosciwie pochylac i jak tylko poczuje ze moze cos zmienić
        będziemy jej wtlaczać ze nic podobnego,ze nic zmienic nie moze,ze do końca zycia
        ma szorować na kolanach z pochylona głowa i cierpiec bez sensu.
        Tego chcesz Floton?
        To przepraszam ode mnie tego nie dostaniesz.
        Bo wiem ze masz wybor.
        Wiem tez ze w Twojej sytuacji trzeba prawdziwego bohaterstwa ,zeby się zdobyć na
        szukanie pomocy,zeby się uwolnic z tej chorej sytuacji w ktorej trwasz
        latami.Ale jest to mozliwe.
        I nie mowię tu o odejsciu od męza-od tego jestem najdalsza.
        Mowie o szukaniu pomocy dla SIEBIE,a w dlaszej perspektywie równiez dla dzieci.
      • 78macius Re: po 40-stce 27.08.09, 16:17
        Więc żyj dla siebie, zastanów się co Ci sprawia przyjemność , na co
        masz ochotę i badź żoną dla męża a nie matką .
        Żeby był miły dla Ciebie nie musisz mu podstawić wszystkiego pod nos.
        Łaski nie robi.....
        To jest Twój partner a nie podopieczny.....


      • aandzia43 Re: po 40-stce 27.08.09, 17:02
        floton napisała:

        > jakoś tak poczułam się zaatakowana...tak podobnie jak w moim
        układzie małżeński
        > m, tzn - jestem odpowiedzialna za wszystko, to odemnie zalezy jak
        potoczy się z
        > ycie, ja powinnam zadbać o leczenie męża..., o akceptacje... o
        postawę..., o dz
        > ieci. A czy kurde kiedys ktoś zadba o mnie?

        Błąd Floton, nikt od ciebie nie wymaga, byś zadbała o leczenie męża
        czy jego akceptację. To TOBIE wydaje się, ze POWINNAŚ dbać o takie
        rzeczy i wszystkie inne rzeczy też. Skaczesz wokół niego całą
        wieczność i już wystarczy. Czy kiedyś ktoś zadba o mnie? Ależ
        oczywiście - jak sama zadbasz o siebie.
        Juzia dobrze napisała, że czujesz się atakowana, bo pokazano ci
        nową, nieznaną, a więc sprawiającą wrażenie niebiezpieczej, drogę.
        Spoko, będzie... nie napiszę, że wszystko będzie dobrze. Ale teraz
        przecież też nei jest dobrze. Będzie inaczej. I jest duża szansa, że
        lepiej.
      • possessive Re: po 40-stce 27.08.09, 17:30
        Gdybym napisała że rozwiązanie problemu pod tytułem: "co zrobić żeby
        mąż zachowywał się tak jak ja chcę" leży w Tobie - byłabym
        hipokrytką. To od Ciebie nie zależy.
      • possessive Re: po 40-stce 27.08.09, 17:35
        A poza tym generalnie Casanova nie zamieszkuje domów z betonu.
        Zamieszkuje je Kowalski.
        • floton Re: po 40-stce 27.08.09, 20:37
          staram sie narazie popracowac nad swopja psychika, usilnie sie przestawiam na myslenie o sobie..., zaliczyłam fryzjera..., wczoraj spotkałam chłopaka ze studiów - miłość pierwszą... o czym nie omieszkałam opowiedzieć mężowi i najbliższej rodzinie w jego obecności....przyjął milczeniem... będę próbowac nadal...normalnie nie przyznałabym sie... Tak sobie przypominam, że mąż przed slubem i zaraz potem był bardzio zakompleksiony i zazdrosny, od jakiegoś czasu tego nie ma...,owszem , zależało mi na tym zeby go wyleczyć z kompleksów,a może równoczesnie wychowałam żmuję na własnej piersi? zbyt uwierzył w siebie? to w końcu zodiakalny lew!!! cały czas liczę że obejdzie się bez terapi..
Pełna wersja