Prawie rok temu po ostrej sesji pijacko- maniakalnej złapałem jakieś natchnienie i udałem się po raz pierwszy w życiu na psychoterapię. Zacząłem wylewać swoje "żale" a pani psycholog stwierdziła że moim pierwotnym problemem jest alkoholizm! Szok!
Analiza ostatnich lat- szczególnie tych ostatnich 12-tu że zdiagnozowanym Chad, potwierdziła to czemu zaprzeczałem wszystkim oprócz praktyki

Piłem od 14- go roku życia. Tak się to powoli rozwijało aż do osiągnięcia totalnego upodlenia. Wspomnę tylko, że w alkoholowych ciągach brałem regularnie i systematycznie leki ( o ile byłem w stanie ).
Nie chcę się rozpisywać na temat różnych epizodów, faz, rozmiarów manii czy depresji.
Od ponad roku jestem trzeźwy i zauważam że rozwód z alkoholizmem nie zmusi mnie do rozstania z Chad.
Ciężki temat.
Dużo rozmyślam, czytam, sprawdzam porównuję. Staram się patrzeć z różnych perspektyw.
Chcę mieć pewność o czym mówię.
Myślę, że absurdalnie Chad daje mi siłę na walkę z jej bratem alkoholizmem.