Dodaj do ulubionych

Ale jaja !!!

31.01.14, 15:53
W Warszawie urodziły się bliźnięta syjamskie. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że rodzice owych bliźniąt mieszkają na stałe w Brazylii i przylecieli do Polski po tym gdy dowiedzieli się o tym, że bliźnięta są zrośnięte.
Ktoś potrafi wytłumaczyć dlaczego rodzice przelecieli pół świata by trafić do konowałów, nieuków, obiboków olewających pacjentów i bezpodstawnie się na nich odgrywających, a przy tym zwykłych morderców? Bo to jest niebywały fenomen.

Czekam na odpowiedzi zanim snajper skasuje niewygodny wątek, zgodnie z zasadami jego prywatnej netykiety.
Ktoś ma odwagę?
Obserwuj wątek
    • mariner4 A kto mówi, że u nas nie ma dobrych 31.01.14, 18:29
      lekarzy?
      Są różni. Jak np ci co tej Szwedce odebrali zdrowie, jak chciała sobie biust poprawić.
      Były dzieci syjamskie operowane w Arabii Saudyjskiej.....
      Mnie głównie się nie podoba fałszywa solidarność grupowa. I to nie tylko u Was. Ale to akurat temat forum to narzuca.
      No to cytat z pamięci: "Żadna grupa społeczne nie jest w stanie wyłonić z siebie reprezentacji, której przeciętny poziom (np moralny) jest wyższy od przeciętnej w tej grupie." Innymi słowy przeciętny poziom moralny lekarzy, jest taki sam jak przeciętny poziom moralny całego społeczeństwa. I to dotyczy wszystkich grup zawodowych. To dlatego mamy polityków, takich jakich mamy.
      Ja po prostu nie wierzę w państwowe. Co by to nie było.
      M.
    • aiwom2 Do kogo lecieli? 02.02.14, 16:04
      0.9_procent napisał:

      > Ktoś potrafi wytłumaczyć dlaczego rodzice przelecieli pół świata
      > by trafić do konowałów, nieuków, obiboków olewających pacjentów i bezpodstawnie
      > się na nich odgrywających, a przy tym zwykłych morderców?

      A skąd wiesz, ze lecieli do konowałów, nieuków, obiboków olewających pacjentów i bezpodstawnie się na nich odgrywających, a przy tym zwykłych morderców? A nie np. do uczciwych lekarzy?

      Właśnie, ktoś wie, do kogo oni w ogóle lecieli?...
      • 0.9_procent Re: Do kogo lecieli? 02.02.14, 16:56
        aiwom2 napisała:

        > A skąd wiesz, ze lecieli do konowałów, nieuków, obiboków olewających pacjentów
        > i bezpodstawnie się na nich odgrywających, a przy tym zwykłych morderców?

        > A nie
        > np. do uczciwych lekarzy?
        Bo takich w Polsce nie ma. Wystarczy przejrzeć to forum żeby nie mieć wątpliwości.
        • mariner4 Idź się leczyć do kolegi psychiatry 02.02.14, 17:15
          Za darmo! Zgodnie z przysięgą Hipokratesa.
          I nie wypisuj bzdur.
          Pozwolę sobie przypomnieć Szwedkę, co sobie biust chciała poprawić. Też przyleciała do Polski.
          Widocznie jesteś byle jakim konowałem, bo bierzesz to do siebie. Może masz rację?
          M.
          • 0.9_procent Re: Idź się leczyć do kolegi psychiatry 02.02.14, 17:44
            Nie wiem, czy to ja powinienem leczyć się u psychiatry.
            Pisałeś o Szwedce by pokazać jacy polscy lekarze są źli, zresztą otrzymałeś odpowiedź, że przykład nie bardzo się udał.
            A teraz piszesz o Szwedce żeby wykazać, że są dobrzy?
            Przepraszam, tupet czy głupota? Czy jedno i drugie?

            A odpowiedzi na postawione przeze mnie pytanie nadal nie widzę.
            • mariner4 Są różni 02.02.14, 17:49
              I dobrzy, i przeciętni, i źli. Są tacy, jak co co twarz przeszczepili, i tacy co zabili dwoje niemowląt.
              Ani przylot tych ludzi z Argentyny, ani przypadek Szwedki nie pozwala na wnioski. Przypadek Szwedki jest bardziej znamienny. Dla szmalu operowali nie mając uprawnień.
              M.
              • 0.9_procent Re: Są różni 02.02.14, 18:05
                Patrząc na forum trudno znaleźć inne przykładny niż niedawny przeszczep twarzy, bo jeżeli takie są, to giną w ogromie przytaczanych przykładów negatywnych. Przytaczanych wielokrotnie.
                Tyle, że ona nie przyjechała do chirurgów, a do ginekologów. Przyjechała rodzić do kraju, w którym co rusz są stawiane zarzuty pod adresem ginekologów właśnie.

                To, że "operowali dla szmalu" jest oczywiste. Ja też operuję "dla szmalu" bo sam muszę za wszystko płacić. Jak już kiedyś pisałem nie mam nic przeciwko, a nawet jestem bardzo za tym by operować wyłącznie dla idei pomocy ludziom, pod jednym wszak warunkiem - sam będę dostawał wszystko za darmo "jestem lekarzem, nie płacę, dziękuję".
                Póki co muszę zarabiać pieniądze, by mieć za co żyć i otrzymać moją rodzinę. No chyba że będę kradł, ciekawe czy będziesz to uważał za mniej naganne, niż oczekiwanie wynagrodzenia za pracę. Patrząc na twoje poglądy - wszystko możliwe.
                • mariner4 Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 03.02.14, 08:20
                  Nigdy nie miałem co do tego wątpliwości. Zawsze uważałem, że płace lekarza niższe często od płacy robotnika to granda. Ale to się zmienia. Nie sądzisz chyba, że ze wzrostem płac nie powinna rosnąć odpowiedzialność i dyscyplina pracy.
                  Moja główne zastrzeżenie polega na tym, że nie macie zdolności samooczyszczania środowiska. I nie tylko zresztą Wy. Ale to jest zdrowie i życie, i dotyczy wszystkich. Dlatego zawsze będziecie na tapecie.
                  O osiągnięciach wiem. Ale beczkę miodu niszczy łyżka dziegciu. A w SZ jest zdecydowanie więcej tego dziegciu niż łyżka.
                  Czy jest powszechne OC u medyków (szpitali)? Ktoś musi bronić interesów poszkodowanych.
                  Błędy w sztuce zawsze będą się zdarzały, ale jak po incydencie pacjent (lub pośmiertnie rodzina) przechodzi drogę krzyżową? Walka o pieniądze z poszkodowanym to wspaniała pożywka dla żądnych sensacji mediów. Dziwisz się?
                  Rozumiem, że musi być równowaga pomiędzy odpowiedzialnością a bezkarnością. Nadmierne zagrożenie karą może paraliżować z wiadomym skutkiem.
                  Też wykonuję zawód w którym błąd w sztuce odgrywa wielką rolę. Zwykłe zagapienie się może kosztować miliony, a czasem i życie. I też ściganie przez prokuratora jest dopiero wtedy, jak są znamiona przestępstwa. Jeżeli to tylko błąd w sztuce, to Izba Morska może pozbawić uprawnień, nawet na zawsze. I zapewniam, że czyni to bardzo często. Większość spraw kończy się sankcjami. Wyjście zupełnie czystym jest niesłychanie sporadyczne. Ale to jest sąd z zawodowym sędzią przewodniczącym.
                  Ostatnio IM straciły nieco znaczenia, gdyż jurysdykcja należy do państwa bandery, a polska praktycznie znikła.
                  M



                  • 0.9_procent Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 03.02.14, 11:46
                    mariner4 napisał:

                    > Nigdy nie miałem co do tego wątpliwości. Zawsze uważałem, że płace lekarza niżs
                    > ze często od płacy robotnika to granda. Ale to się zmienia. Nie sądzisz chyba,
                    > że ze wzrostem płac nie powinna rosnąć odpowiedzialność i dyscyplina pracy.
                    Wzrost płacy lekarzy wynika w znacznej mierze ze zmiany formy zatrudnienia - przejścia na kontrakty. I podawana płaca jest w rzeczywistości przychodem firmy pt "indywidualna specjalistyczna praktyka lekarska". I lekarze są w zasadzie jedyną grupą zawodową gdzie przychód firmy jest traktowany jako zarobek. Widać to wyraźnie w przypadku lekarzy rodzinnych: "8 złotych razy 3000 pacjentów i konował zarabia 24 tysiące miesięcznie". To, że z tych 24 tysięcy utrzymuje poradnię nikogo nie obchodzi.
                    Jak już wielokrotnie napisano NFZ płaci za procedury. Rozliczenie kosztów w szpitalu jest bardziej skomplikowane więc dam ci przykład z poradni. Porada lekarska jest warta 3.5 punktu. W poradni chirurgicznej część drobnych zbiegów jest płatna tak jak porada. Usunięcie szwów, usunięcie gipsu, opróżnienie torbieli, punkcja stawu także z podaniem leku - ogólnie procedury grupy Z100. Tak, za punkcję stawu lekarz dostaje tyle samo, co za powiedzenie pacjentowi, że trzeba punkcję zrobić = 3.5 punktu!
                    I teraz najważniejsze - wartość punktu dla poradni chirurgicznej to 8.5 złotego, w innych poradniach mniej. Więc wartość porady, czy drobnego zabiegu wynosi 3.5x8.5=29.75 złotego DLA PORADNI. Lekarz ma z tego 1/3 czyli 10 złotych. Tak wygląda ten twój "uczciwy zarobek za uczciwą pracę".

                    > Moja główne zastrzeżenie polega na tym, że nie macie zdolności samooczyszczania
                    > środowiska. I nie tylko zresztą Wy. Ale to jest zdrowie i życie, i dotyczy wsz
                    > ystkich.
                    Żadne środowisko nie ma zdolności "samooczyszczania się" bo środowisko zawodowe to nie piekarnik. Po to są przepisy prawa, by eliminować jednostki nie spełniające standardów. Ale prawo w Polsce tworzone jest doraźnie co widać choćby po przykładzie Trynkiewicza.

                    > Dlatego zawsze będziecie na tapecie.
                    "Będziemy zawsze na tapecie" bo wskazywanie lekarzy jako winnych beznadziei systemu ochrony zdrowia jest znacznie tańsze, niż realizacja (nierealnych) obietnic.
                    A choćby dzisiejszy przykład pani Kalaty która 'zawsze miała lewicowe poglądy' wskazuje wyraźnie jak cyniczni są politycy.

                    > O osiągnięciach wiem. Ale beczkę miodu niszczy łyżka dziegciu. A w SZ jest zdec
                    > ydowanie więcej tego dziegciu niż łyżka.
                    Patrząc na to co się (bezkarnie) wypisuje na forach, czy w komentarzach pod artykułami trudno się oprzeć wrażeniu, że jest to raczej łyżka miodu w beczce dziegciu. Dziwnym trafem zawsze gdy pada pytanie dlaczego przychodzicie się leczyć "u tych konowałów" okazuje się, że polscy lekarze wcale nie są tacy źli i wtedy się szuka pozytywnych przykładów. Hipokryzja, że aż się rzygać chce.

                    > Czy jest powszechne OC u medyków (szpitali)? Ktoś musi bronić interesów poszkod
                    > owanych.
                    Zarówno obowiązkowe OC jak i kasy fiskalne lekarze mają już od kilku lat, (OC dłużej niż kasy), ale - jak widać - nie przeszkadza to w ciągłym podnoszeniu tego tematu. Bo wraca on jak bumerang - BRAWO!

                    > Błędy w sztuce zawsze będą się zdarzały,
                    U nas każde niepowodzenie leczenia jest traktowane jako "błąd w sztuce" nawet jeśli wina leży po stronie pacjenta - przywoływany przez ciebie kilkukrotnie przykład Szwedki. I nie przeszkadza ci w kolejnym przywołaniu już napisane wyjaśnienie. To jest piękny przykład bezkarnego oskarżania lekarzy i bicia piany w sytuacji już wyjaśnionej. A bicie się w cudze piersi przez polskie władze także jest znamienne.


                    > ale jak po incydencie pacjent (lub poś
                    > miertnie rodzina) przechodzi drogę krzyżową?
                    Podobnie jak drogę krzyżową przechodzi ofiara przestępstwa. Ale to jest kwestia pracy wymiaru sprawiedliwości.

                    Walka o pieniądze z poszkodowanym
                    > to wspaniała pożywka dla żądnych sensacji mediów.
                    Niewątpliwie. Media muszą z czegoś żyć. A strony o 'wrednych doktorach' maja dużą liczbę wyświetleń co przekłada się na odpowiednio duże wpływy z reklam.

                    > Dziwisz się?
                    Tak. Dziwię się, że działania wymiaru sprawiedliwości i dziennikarzy są podstawą do wyrażania pretensji pod adresem lekarzy.

                    > Rozumiem, że musi być równowaga pomiędzy odpowiedzialnością a bezkarnością.
                    Zgadza się. Ale dotyczy to wszystkich, jednak jakoś nie widzę odpowiedzialności tych, którzy wypisują brednie na temat lekarzy. Nawet cię prosiłem o wskazanie przykładów odpowiedzialności za zniesławienie/pomówienie albo za wręczanie łapówek, tylko się wskazania takich przykładów nie doczekałem.

                    > Nad
                    > mierne zagrożenie karą może paraliżować z wiadomym skutkiem.
                    O rozwoju medycyny defensywnej pisano już wielokrotnie.

                    > Też wykonuję zawód w którym błąd w sztuce odgrywa wielką rolę. Zwykłe zagapieni
                    > e się może kosztować miliony, a czasem i życie.
                    To samo może napisać kierowca zawodowy, albo zwykły dróżnik, czy nawet nocny stróż, który np nie zauważy pożaru. Więc po co takie brednie wypisujesz?

                    > I też ściganie przez prokurator
                    > a jest dopiero wtedy, jak są znamiona przestępstwa.
                    Każdy błąd lekarza jest traktowany jak przestępstwo. A każde niepowodzenie leczenia jest traktowane jako błąd lekarza.

                    > Jeżeli to tylko błąd w sztu
                    > ce, to Izba Morska może pozbawić uprawnień, nawet na zawsze. I zapewniam, że c
                    > zyni to bardzo często. Większość spraw kończy się sankcjami. Wyjście zupełnie c
                    > zystym jest niesłychanie sporadyczne. Ale to jest sąd z zawodowym sędzią przewo
                    > dniczącym.
                    Tyle, że takie oskarżenia nie są formułowane na podstawie widzimisię pasażerów, czy ich rodzin. A wobec lekarzy są. Jak choćby w tym przykładzie.
                    • spokojny.zenek Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 03.02.14, 12:14
                      0.9_procent napisał:

                      .
                      > Wzrost płacy lekarzy wynika w znacznej mierze ze zmiany formy zatrudnienia - pr
                      > zejścia na kontrakty. I podawana płaca jest w rzeczywistości przychodem firmy p
                      > t "indywidualna specjalistyczna praktyka lekarska". I lekarze są w zasadzie jed
                      > yną grupą zawodową gdzie przychód firmy jest traktowany jako zarobek.

                      A notariusze?
                      Tam jest jeszcze zabawniej - w forumowych dyskusjach z zarobkiem notariusza na ogól laicy utożsamiają nie tylko cała taksę (z któej niewielk częśc jest rzeczywiscie zarobkiem) ale wręcz wszystko (!) co się "zostawia u notariusza". Nawet jeśli przy sprzedaży mieszkania 90% to PCC i VAT.

                      > Żadne środowisko nie ma zdolności "samooczyszczania się" bo środowisko zawodowe
                      > to nie piekarnik. Po to są przepisy prawa, by eliminować jednostki nie spełnia
                      > jące standardów. Ale prawo w Polsce tworzone jest doraźnie co widać choćby po p
                      > rzykładzie Trynkiewicza.

                      Tam zaś, gdzie mechanizmy istnieją, marynarzyki żadają ich rozwalenia. A równocześnie maja pretencje, ze "się nie oczyszcza".

                      > > ale jak po incydencie pacjent (lub poś
                      > > miertnie rodzina) przechodzi drogę krzyżową?
                      > Podobnie jak drogę krzyżową przechodzi ofiara przestępstwa. Ale to jest kwestia
                      > pracy wymiaru sprawiedliwości.

                      Słusznie bronisz przed absurdalnymi zarzutami swoje środowisko, od czasu do czasu sam jednak przywalisz na oślep.


                      • mariner4 Masz obsesję 03.02.14, 12:50

                        > Słusznie bronisz przed absurdalnymi zarzutami swoje środowisko, od czasu do cza
                        > su sam jednak przywalisz na oślep.


                        On napisał oczywistą prawdę i tylko delikatnie zawadził prawników.

                        I tak lekarze są lepsi od prawników. Oni przynajmniej nie produkują chorych, tak jak Wy przestępców. Wystarczy w kodeksach pomajstrować i już jest kryminalista.

                        I jeszcze jedno. Używanie na forum trzeciej osoby liczby pojedyńczej jest.... no wiesz co.
                        M.
                      • 0.9_procent Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 03.02.14, 14:26
                        spokojny.zenek napisał:

                        > 0.9_procent napisał:
                        > > > ale jak po incydencie pacjent (lub poś
                        > > > miertnie rodzina) przechodzi drogę krzyżową?
                        > > Podobnie jak drogę krzyżową przechodzi ofiara przestępstwa. Ale to jest k
                        > westia
                        > > pracy wymiaru sprawiedliwości.
                        >
                        > Słusznie bronisz przed absurdalnymi zarzutami swoje środowisko, od czasu do cza> su sam jednak przywalisz na oślep.
                        Nie przywaliłem na oślep. Zgadzam się, że uzyskanie odszkodowania za niepowodzenie leczenia może być drogą przez mękę. I tak będzie zawsze, jeśli niepowodzenie leczenia będzie traktowane jako przestępstwo dokonane przez lekarza. Bo oskarżony o przestępstwo ma prawo się bronić, a u nas się oczekuje, że oskarżony lekarz sam wskaże dowody swojej winy (nawet jeśli winy nie ma). Natomiast słowa marinera mogły sprawiać wrażenie, że 'ofiarom błędów lekarskich jest szczególnie ciężko' a to zwykła bujda.

                            • spokojny.zenek Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 03.02.14, 21:12
                              0.9_procent napisał:

                              > Wydaje ci się że np ofiarom gwałtów jest lżej?

                              łzej niż kiedyś, lżej niż innym pokrzywdzonym czy w jakimś innym sensie?

                              > Niedawno było na temat ofiary gwałtu w lesie kabackim.

                              Dodajmy; domniemanego. A całkiem niedawno było o całej grupie ofiar seryjnego gwałciciela w okolicy Zielonej Góry. Pamiętasz?

                              > Poczytaj sobie. Bo jak to wygląda z punktu ofiary kradzieży wiem z własnego doświadczenia.

                              To tak jak ja.
                              Tyle tylko, że w takiej np. Ameryce - tak tu czasami mitologizowanej - w ogóle w postępowaniu karnym nie ma kogoś takiego, jak pokrztwdzony. I w wielu innych krajach mitologizowanego zachodu. Za to w Polsce jest zjawisko, o którym sam chyba wzmiankowałeś - nagminnego przepuszczania każdej mozłiwej sprawy przez prokuraturę lub policję. No bo załatwią za darmo a jak nie, to jeszcze będzie sie można wypłakiwać w rękaw jakiejś stażystce z miejscowej gazety. W tysiącach spraw o ewidentnie cywilnoprawnym, gospodarczym, odszkodowawczym charakterze angażuje się organy państwa zamiast normalnie przed sądem cywilnym dochodzić swoich roszczeń.
                              • 0.9_procent Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 04.02.14, 12:28
                                spokojny.zenek napisał:

                                > Dodajmy; domniemanego. A całkiem niedawno było o całej grupie ofiar seryjnego g
                                > wałciciela w okolicy Zielonej Góry. Pamiętasz?
                                Sugerujesz, że pozycja ofiary gwałtu jest tak godna pozazdroszczenia, że to było motywem działania tych kobiet?

                                W tysiącach spra
                                > w o ewidentnie cywilnoprawnym, gospodarczym, odszkodowawczym charakterze angażu
                                > je się organy państwa zamiast normalnie przed sądem cywilnym dochodzić swoich r
                                > oszczeń.
                                No właśnie. Nie twierdzę, że osobom pokrzywdzonym z powodu 'niepożądanego zdarzenia medycznego' jest łatwo dochodzić swoich roszczeń. Ale to się nie zmieni tak długo, jak długo rozpatrywanie skarg będzie szukaniem winnych do ukarania, a wysokość odszkodowań będzie astronomiczna w stosunku do wysokości wynagrodzeń za leczenie.
                                To już było dyskutowane na forum chyba ze sto razy i temat wraca jak bumerang.
                                • spokojny.zenek Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 04.02.14, 15:21
                                  0.9_procent napisał:

                                  > spokojny.zenek napisał:
                                  >
                                  > > Dodajmy; domniemanego. A całkiem niedawno było o całej grupie ofiar seryj
                                  > nego g
                                  > > wałciciela w okolicy Zielonej Góry. Pamiętasz?
                                  > Sugerujesz, że pozycja ofiary gwałtu jest tak godna pozazdroszczenia, że to był
                                  > o motywem działania tych kobiet?

                                  Nie. Niczego nie sugeruję. Stweirdzam tylko fakt, że zielonogórski gwałciciel nie istniał. I że sporo wskazuje na to, że ten też nie istniał. A jeśłi nawet, to nie bardzo wiadomo jakie jeszcze czynności miałyby być przeprowadzone, toteż prawdopodobieństwo uchylenia postanowienia o umorzeniu jest takie sobie.

                                  > No właśnie. Nie twierdzę, że osobom pokrzywdzonym z powodu 'niepożądanego zdarz
                                  > enia medycznego' jest łatwo dochodzić swoich roszczeń.

                                  Ano - jak wiadć - widocznie trudniej, niż zaangażować prokuraturę i policję.

                                  • 0.9_procent Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 04.02.14, 15:47
                                    spokojny.zenek napisał:

                                    > Nie. Niczego nie sugeruję. Stweirdzam tylko fakt, że zielonogórski gwałciciel n
                                    > ie istniał. I że sporo wskazuje na to, że ten też nie istniał.
                                    Owszem. Ale w niczym to nie zmienia faktu, że obecne procedury i praktyka nie ułatwiają życia - delikatnie mówiąc - ofiarom przestępstw. Rzeczywistych, nie wymyślonych.

                                    > Ano - jak wiadć - widocznie trudniej, niż zaangażować prokuraturę i policję.
                                    Ale obaj zgadzamy się, że angażowanie prokuratury i policji jest bez sensu. Jednak - skoro błąd lekarski jest przestępstwem - takie zaangażowanie nie dziwi.

                                    BTW. Łatwiej i znacznie krócej byłoby mi szyć brzuch pacjenta tak jak się szyje trupa po sekcji - jeden ciągły szew przez wszystkie warstwy, zamiast pojedynczych szwów warstwowych. Uważasz, że powinienem pójść po najmniejszej linii oporu i zrobić to, co łatwiej?
                    • mariner4 Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 03.02.14, 12:40
                      O OC pytałem, bo nie wiem. Nie doszukuj się więc niczego w tle. Pytanie tylko do jakij kwoty?
                      Co do oczerniania, to dotyczy to wszystkich. Nie słyszałem o przeproszeniu kogokolwiek za niesłuszne oczernienie. Nie macie monopolu. Tylko wasza praca dotyczy wszystkich. Pomówiony przedsiębiorca na ogół wisi ludziom.
                      Kasy fiskalne sa, ale jaki procent usług jest wklepywany?
                      Może konieczność dołączenia wydruku jako warunek zwrotu z NFZ? Nie wiem jak to jest dokładnie. Ilekroć byłem prywatnie nikt mi nie dal wydruki z kasy.

                      " Dziwnym trafem zawsze gdy pada pytanie dlaczego przychodzicie się leczyć
                      > "u tych konowałów" okazuje się, że polscy lekarze wcale nie są tacy źli i wtedy
                      > się szuka pozytywnych przykładów. Hipokryzja, że aż się rzygać chce."

                      Pozostawiam bez komentarza. Tylko gdzie mają iść?
                      Na tapecie będziecie zawsze. Taki zawód. I to się nigdy nie zmieni.
                      Nie każde niepowodzenie jest tak traktowane. Widziałem chorych pogodzonych z nieuniknionym. Ale instynkt samozachowawczy działa.

                      Politycy jak reszta, są z tego narodu. Ani lepsi, ani gorsi. Biorąc przeciętnie.

                      Walka o pieniądze nie zawsze jest przejawem chciwości. Często to jest po prostu szansa na przeżycie, rehabilitację i tak dalej.

                      W PRL było lepiej? W mediach o tym nie pisano. Więc chyba tak.......

                      Pierwsze zdania z podręcznika ubezpieczeń morskich.
                      "Żegluga morska od początku istnienia jest związana ze szczególnym ryzykiem" Wiesz co może znaczyć katastrofa chemikaliowca na Bałtyku?
                      Nie porównuj tego do kierowcy, czy stróża. To dlatego mądrzy ludzie wymyślili odrębne sadownictwo morskie. A Schetino juz nigdy nie stanie na mostku. To gnida.

                      O tym czy sprawa jest rozpatrywana przez IM decyduje skala wypadku. Od pewnej kwoty ( nie znam aktualnej) , oraz w przypadku wypadku z człowiekiem. Gdy jest poważny śmiertelny obligatoryjnie.
                      Ja miałem IM po samobójczym skoku załoganta za burtę. Prawnicy i rodzina tylko czekali, żeby mnie uznano winnym, ale wyszedłem cało ze sprawy. Pomimo ewidentnych dowodów - listy pożegnalne, i tak mi od morderców matka nawyzywała, bo go "nie upilnowałem". Więc nie tylko Ty możesz mieć tego typu rozrywki.
                      Po każdym zdarzeniu wypełnia się dokumentację, zabezpiecza dowody i wysyła do IM. Potem się czeka. Wezwą, albo nie.
                      To akurat z znam nieźle bo stawałem przed IM i byłem w niej ławnikiem.
                      Poza konkursem powiem, ze często na sali siedzą ludzie ubezpieczyciela i czyhają.
                      Nie płacą w przypadku winy armatora. Więc praktycznie zawsze ktoś ze statku musi być winien.
                      Znam przypadek, kiedy kapitan wziął winę na siebie. Ale oczywiście nie za darmo.

                      Zapewne są przypadki u Was, które by się kwalifikowały do rozpatrzenia z urzędu. Są takie? Bo nie wiem.

                      Ja nie pływałem na pasażerach, ale jakie niedorzeczne skargi potrafią składać pasażerowie wiem od kolegów. Też nie ma lekko.
                      To dlatego są drakońskie kary dla załogi za utrzymywanie kontaktów z pasażerami. To po oskarżeniach o gwałt.
                      M.

                      • 0.9_procent Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 03.02.14, 18:52
                        mariner4 napisał:

                        > O OC pytałem, bo nie wiem. Nie doszukuj się więc niczego w tle. Pytanie tylko d
                        > o jakij kwoty?
                        Informację można znaleźć w internecie w ciągu 10 sekund- choćby tutaj - link z pierwszej strony googla. Minimalne sumy gwarancyjne podane jak na dłoni.
                        Ale po co? Lepiej po raz kolejny zapytać doktorów, czy na pewno nie są złodziejami.

                        > Co do oczerniania, to dotyczy to wszystkich. Nie słyszałem o przeproszeniu kogo
                        > kolwiek za niesłuszne oczernienie. Nie macie monopolu. Tylko wasza praca dotycz
                        > y wszystkich.
                        ???? A praca urzędników, policjantów, nauczycieli, strażaków itd. nie dotyczy wszystkich? Znamienne, że artykuły na temat przywilejów nauczycieli pojawiły się w okresie zapowiedzi ich zwolnień.
                        Jednak na żadną grupę zawodową nie wylewa się takiej takiej ilości pomyj jak na lekarzy.

                        > Kasy fiskalne sa, ale jaki procent usług jest wklepywany?
                        Najpierw się zapoznaj z warunkami posiadania kas fiskalnych przez przedsiębiorców, a później wypisuj bzdury.

                        > Może konieczność dołączenia wydruku jako warunek zwrotu z NFZ? Nie wiem jak to
                        > jest dokładnie. Ilekroć byłem prywatnie nikt mi nie dal wydruki z kasy.
                        O płaceniu u lekarza i zwrocie z NFZ pisałem wielokrotnie. Dla mnie - już od jutra. Dla NFZ -NIGDY. Z tego prostego powodu, że to jasno pokaże, że NFZ jest bankrutem.

                        > " Dziwnym trafem zawsze gdy pada pytanie dlaczego przychodzicie się leczyć
                        > > "u tych konowałów" okazuje się, że polscy lekarze wcale nie są tacy źli i
                        > wtedy
                        > > się szuka pozytywnych przykładów. Hipokryzja, że aż się rzygać chce."
                        >
                        > Pozostawiam bez komentarza.
                        Nie dziwię się. Każdemu byłoby trudno o sensowny komentarz negujący to co napisałem.

                        > Tylko gdzie mają iść?
                        Niech idą gdzie im się podoba. W każdym razie nie do morderców i nieuków.

                        > Na tapecie będziecie zawsze. Taki zawód. I to się nigdy nie zmieni.
                        O, nie wątpię. Już pisałem dlaczego.

                        > Nie każde niepowodzenie jest tak traktowane. Widziałem chorych pogodzonych z n
                        > ieuniknionym. Ale instynkt samozachowawczy działa.
                        Podałem link do przykładu takiej pogodzonej z losem rodziny alkoholika. Trzeba było kliknąć.

                        > Walka o pieniądze nie zawsze jest przejawem chciwości. Często to jest po prostu
                        > szansa na przeżycie, rehabilitację i tak dalej.
                        Owszem. Ale o dualizmie wartości ludzkiego życia pisałem już dawno. Poszukaj sobie.

                        > W PRL było lepiej? W mediach o tym nie pisano. Więc chyba tak.......
                        Pod wieloma względami było lepiej, choć standardy leczenia były zupełnie inne, w końcu od czasów PRLu już dobre parę lat minęło.

                        > Pierwsze zdania z podręcznika ubezpieczeń morskich.
                        > "Żegluga morska od początku istnienia jest związana ze szczególnym ryzykiem" Wi
                        > esz co może znaczyć katastrofa chemikaliowca na Bałtyku?
                        > Nie porównuj tego do kierowcy, czy stróża.
                        Ale porównanie pracy lekarza do pracy kierowcy autobusu "który ma bardziej odpowiedzialną pracę, bo w razie wypadku może zginąć wiele osób" nie jest mojego autorstwa.
                        Jeśli więc można porównać pracę kierowcy autobusu ( a właściwie nie można bo jest bardziej odpowiedzialna) to dlaczego nie do pracy marynarza?

                        > Ja miałem IM po samobójczym skoku załoganta za burtę. Prawnicy i rodzina tylko
                        > czekali, żeby mnie uznano winnym, ale wyszedłem cało ze sprawy. Pomimo ewidentn
                        > ych dowodów - listy pożegnalne, i tak mi od morderców matka nawyzywała, bo go "
                        > nie upilnowałem". Więc nie tylko Ty możesz mieć tego typu rozrywki.
                        Rzecz w proporcjach. Pomówień lekarzy przez rodziny, które nie mogą się pogodzić z faktem, że ciężko schorowany pacjent zmarł jest 'troszkę' więcej niż pomówień przez rodziny morskich samobójców.

                        > Więc praktycznie zawsze ktoś ze statku mus
                        > i być winien.
                        Kiedyś był przypadek zgonu pacjenta, któremu chirurg wlał do brzucha (celem jego przepłukania) chloraminę. A wlał, ponieważ salowa zamiast zamiast fizjologicznego roztworu soli o który prosił, podała roztwór chloraminy. Oba roztwory wyglądają identycznie, chirurg nie miał możliwości by zobaczyć butelkę z której roztwór nalewano. Nie skazano salowej, skazano lekarza.
                          • 0.9_procent Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 04.02.14, 18:25
                            mariner4 napisał:

                            > To zdanie Cię dyskwalifikuje. Studia Ci opłacili podatnicy jak sądzę?
                            No właśnie. To zdanie cię dyskwalifikuje. Bo to jest ulubione zdanie meneli, którzy krążą między Urzędem Pracy a MOPS-em. Osobiście widziałem 30 letniego bezrobotnego, który wrzeszczał na 2-krotnie starszego od siebie lekarza "Ty się uczyłeś za moje podatki!" Więc mogę jedynie pogratulować.
                            Jakoś nie pamiętam, by z czyichkolwiek podatków finansowano zakup moich podręczników, moje utrzymanie podczas studiów, moje szkolenia do specjalizacji, moje kursy doskonalące. Ale jak jesteś taki chojrak, to możesz mi opłacić np. taki kurs. To nie jest szalona cena, kursy zagraniczne są droższe.
                            A nie będę pytał za czyje pieniądze ty się uczyłeś.

                            > Nieuków trzeba wyp..... na zbitą mordę.
                            No to według kryteriów pacjentów należy wyp... wszystkich. Przepraszam, poza tymi którzy przeszczepili twarz.
                            > M.
                  • slav_ Re: Nie. Masz uczciwie zarabiać za uczciwą pracę. 03.02.14, 17:11
                    > Czy jest powszechne OC u medyków

                    OC lekarza jest obowiązkowe (nie można bez niego pracować) - wymóg ustawowy (obowiązkowe 350.000 E) nie znam nikogo kto nie płaciłby dodatkowego dobrowolnego (składka dla zabiegowca od 1800 - 2000 rocznie wzwyż bez medycyny estetycznej) suma gwarancyjna zwykle od 1 000 000zł wzwyż)

                    > Błędy w sztuce zawsze będą się zdarzały, ale jak po incydencie pacjent (lub poś
                    > miertnie rodzina) przechodzi drogę krzyżową?

                    Polsce żeby dostać odszkodowanie trzeba udowodnić winę. Zwykle pacjent/rodzina zawiadamia prokuraturę - tak jest taniej - niczym nie grozi i nic nie kosztuje, warto mobilizować media dla których to "samograj" a winny jest wskazany w pierwszym artykule (bardzo często wraz z nieświadomie podanymi argumentami za brakiem winy żeby było śmieszniej) - dowody zbiera prokurator za pieniądze podatników. prokuratura nie zajmuje się sprawdzaniem czy lekarz popełnił błąd w sztuce tylko czy popełniono PRZESTĘPSTWO a podejrzanemu udowadnia się winę z kk (z resztą takie jest oczekiwanie społeczne - że lekarzowi odbierze się dożywotnio prawo wykonywania zawodu i pójdzie do więzienia).
                    Z tego powodu nierealne jest wprowadzenie w Polsce rejestru niepożądanych zdarzeń medycznych i ich eliminowanie - nikt nie będzie dostarczał dowodów własnego przestępstwa.
                    Jak każdy kryminalista lekarz ma pełne prawo przewlekać, kłamać, mataczyć, ukrywać dowody w swojej sprawie aby uniknąć oskarżenie i skazania

                    Ubezpieczeni szpitali tez jest obowiązkowe ale tez trzeba udowodnić winę (trudne)

                    Próbowano to obejść ubezpieczeniem od "niepożądanych zdarzeń medycznych" - w skrócie brak konieczności udowadniania winy "kto" tylko trzeba udowodnić wystąpienie zdarzenia "co się stało i gdzie" nie wzięto pod uwagę tylko jednego - zakładana "łatwość" (koszt skarżącego bodajże 200zł całość postępowania prowadzi z urzędu komisja, palcem nie trzeba kiwnąć) uzyskania spowodowała że ubezpieczenia do tego trybu są takie drogie że szpitali na nie nie stać (TU to nie instytucje charytatywne tylko muszą ZAROBIĆ na tych odszkodowaniach a ryzyko skalkulowano wysoko). Ponieważ też miały być obowiązkowe (ustawowo) trzeba było na chybcika nowelizować prawo bo większości (!) szpitali w Polsce groziło... skreślenie z listy zakładów Opieki Zdrowotnej. Np.
                    www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20131206/REGION/131209817
                    www.portalsamorzadowy.pl/ochrona-zdrowia/szpitali-nie-stac-na-wykupienie-dodatkowego-ubezpieczenia-za-bledy-medyczne,46281.html
                    Ponadto aby się "bronic" szpitale proponują np. 1zł z odszkodowania co mocno bulwersuje opinie publiczną ale jest postępowaniem jak najbardziej racjonalnym - zmusza skarżącego do wyboru drogi sądowej (szpital nie ma takiego prawa) i wracamy do wersji „zwykłego” ubezpieczenie które szpital już płaci.

                    Z resztą odszkodowania bez skazania lekarza z kk nie jest akceptowane społecznie - oczekiwanie jest takie że lekarz powinien być skazany na więzienie, mieć odebrane dożywotnio prawo wykonywania zawodu i zlicytowany majątek własny.
                    Oczywiście pomijam taki drobiazg jak jawne nawoływanie do linczu i zabijania lekarzy.
                    • mariner4 Teraz już wiem. Dzięki. A 03.02.14, 17:54
                      jak to bywa na świecie?

                      > Z resztą odszkodowania bez skazania lekarza z kk nie jest akceptowane społeczni
                      > e - oczekiwanie jest takie że lekarz powinien być skazany na więzienie, mieć od
                      > ebrane dożywotnio prawo wykonywania zawodu i zlicytowany majątek własny.
                      > Oczywiście pomijam taki drobiazg jak jawne nawoływanie do linczu i zabijania l
                      > ekarzy.

                      Można tylko dyskutować o odpowiedzialności zawodowej, a nie o karnej. Czy u nas jest to takie jak być powinno.
                      Karna może być tylko w przypadku przestępstwa. Na przykład wypadek śmiertelny pacjenta i pijany lekarz.
                      Odpowiedzialność karna w każdym wypadku zadziała przeciw pacjentom, bo zero decyzyjności i skłonności do rozsądnego ryzyka. Chyba istnieje w medycynie pojęcie uzasadnionego (rozsądnego) ryzyka?
                      Ja to rozumiem, bo u mnie też występuje taki problem.
                      W ZSRR za wypadek morski kapitan szedł pod sąd karny. Często do więzienia. Kiedy Rosjanie wyszli na szerokie wody, armatorzy nie chcieli rosyjskich kapitanów, bo byli za bardzo asekuranccy. Właśnie dlatego. Strach przed odpowiedzialnością mieli wbite w podświadomość.
                      Nie wyobrażam sobie chirurga operującego pod groźbą więzienia.
                      Ale uczciwe postępowanie zawodowe tak.
                      M.

                      • spokojny.zenek Re: Teraz już wiem. Dzięki. A 03.02.14, 20:48
                        mariner4 napisał:

                        > Karna może być tylko w przypadku przestępstwa. Na przykład wypadek śmiertelny p
                        > acjenta i pijany lekarz.

                        Kilka osób usiłuje ci uświadomić - jak widać bezskutecznie - że to wykracza daleko poza te przypadki, które byłbyś łaskawie skłonny przyjąć do wiadomości. Zresztą nie tylko w Polsce - tu akurat lekarze mysłący że to jakaś polska specyfika też sie mylą.

                        > Odpowiedzialność karna w każdym wypadku zadziała przeciw pacjentom, bo zero dec
                        > yzyjności i skłonności do rozsądnego ryzyka. Chyba istnieje w medycynie pojęcie
                        > uzasadnionego (rozsądnego) ryzyka?

                        Poczytaj sobie art. 27 k.k. (najlepiej wraz z komentarzem) oraz ustawę lekarską.

                        > Nie wyobrażam sobie chirurga operującego pod groźbą więzienia.

                        Innych nie ma. Choć oczywiście w wypadku niekaranego oraz przestępstwa nieumyśłnego prawdopodobiestwo więzienia jest raczej żadne.

              • slav_ Re: Są różni 02.02.14, 20:09
                > i. Przypadek Szwedki jest bardziej znamienny.

                Faktycznie bardzo znamienny.
                1. Szwedka zataiła chorobę z powodu której w Szwecji odmówiono jej dokładnie tego zabiegu a więc miała PEŁNĄ świadomość zagrożenia a zatajenie było z premedytacją
                2. stroną zawierającą umowę ze Szwedką była SZWEDZKA firma bodajże "Euromedic" i to ta firma jest odpowiedzialna za zapewnienie warunków operacji - zawarcie umów, wynajęcie wykonawców oraz zadbanie o bezpieczeństwo pacjenta itp
                3 KURIOZUM są wypowiedzi polskich władz i interwencje w tej sprawie - odszkodowanie to powinna być sprawa miedzy prawnikami pacjentki a ubezpieczycielem firmy Euromedic ale prawdopodobnie rodzina pacjentki zorientowała się że dostanie figę z makiem i pozywa szpital który w ogóle nie leczył (!) pacjentki a jedynie wynajmował salę operacyjną

                >Dla szmalu operowali nie mając uprawnień.

                Szwedkę zoperował chirurg plastyczny mający jak najbardziej uprawnienia do przeprowadzania takich operacji. Zrobił to OCZYWIŚCIE "dla szmalu.

                Ciekawe że wszyscy wykonują prace by zarabiać a lekarz wykonuje pracę "dla szmalu".

                Ale niech będzie jasne - chodzę do pracy i pracuję WYŁĄCZNIE "dla szmalu".
                Gdybym tego szmalu nie dostał moja noga by tam nie postała.
          • spokojny.zenek Re: Idź się leczyć do kolegi psychiatry 02.02.14, 17:46
            mariner4 napisał:

            > Pozwolę sobie przypomnieć Szwedkę, co sobie biust chciała poprawić. Też przylec
            > iała do Polski.

            Juz sobie raz pozwoliłeś. Tylko po co? Przyleciała do Polski bo w Szwecji odmawiano jej takiego zabiegu - z powodu stanu zdrowia, konkretnie choroby wykluczającej coś takiego. W Polsce okłamała lekarzy i wiemy jak się skończyło. Po co więc ten przykład, którym trafiasz znów jak kulą w płot?
        • aiwom2 Forum 02.02.14, 19:09
          0.9_procent napisał:

          > aiwom2 napisała:
          >
          > > A skąd wiesz, ze lecieli do konowałów, nieuków, obiboków olewających pacj
          > entów
          > > i bezpodstawnie się na nich odgrywających, a przy tym zwykłych morderców?
          >
          >
          > > A nie
          > > np. do uczciwych lekarzy?
          > Bo takich w Polsce nie ma. Wystarczy przejrzeć to forum żeby nie mieć wątpliwoś
          > ci.

          Przejrzałeś cale forum? : )
      • mila2712 Re: Do kogo lecieli? 02.02.14, 17:31
        aiwom2 napisała:

        > Właśnie, ktoś wie, do kogo oni w ogóle lecieli?...
        Być może mają większe zaufanie do polskich lekarzy, taki zabieg w Brazylii byłby droższy i najzwyczajniej nie byłoby ich stać. Bo tu jest rodzina - która jest dla nich wsparciem itd.... mnóstwo powodów.

        PS Przecież nie to jest w tej chwili najważniejsze...ale zdrowie dzieci.

    • dr_pitcher Re: Ale jaja !!! 02.02.14, 18:39
      Mimo, ze generalnie sluzba zdrowie w Polsce lezy (glownie z powodow administracyjnych i starozytnego szkolenia lekarzy), duzo jest w Polsce dobrych specjalistow, ktorzy odwalaja dobra robote za polowe ceny.
      • 0.9_procent Re: Ale jaja !!! 02.02.14, 19:26
        dr_pitcher napisał:

        > Mimo, ze generalnie sluzba zdrowie w Polsce lezy (glownie z powodow administrac
        > yjnych i starozytnego szkolenia lekarzy), duzo jest w Polsce dobrych specjalist
        > ow, ktorzy odwalaja dobra robote za polowe ceny.
        Sugerujesz, że - będąc w Brazylii - przeczytała na forach tyle dobrego o polskich lekarzach, że zdecydowała się przelecieć pół świata? Naprawdę?
      • 0.9_procent Re: Ale jaja !!! 02.02.14, 22:14
        Zamiast odpowiedzi kolejne bicie piany.
        Tutaj także odpowiedzi na proste pytanie nie widać.
        Jak napisałem: cała wasza wiedza sprowadza się do wyrażania niechęci i oskarżeń pod adresem lekarzy.
        I jak widać się nie myliłem.
        • mariner4 Zmien płytę! 03.02.14, 10:17
          0.9_procent napisał:

          > Zamiast odpowiedzi kolejne bicie piany.

          Widziałem cały świat. Nawet w najbiedniejszym kraju są luksusowe sklepy z markowymi towarami. Czy to dowodzi czegokolwiek o zamożności kraju?
          Wytłumaczę Ci jak pastuch krowie na miedzy.
          Tak jak wysoko wyspecjalizowane zabiegi, typu przeszczepy itp dla budżetu SZ znaczą mniej niż miliony prostych procedur, tak spektakularne osiągnięcia nie są w stanie przykryć mizerii dla większości. Czy to, że jacyś chłopcy z liceum wygrali konkurs informatyczny światowej rangi oznacza, że jesteśmy potęgą w tej branży?
          Nikt nie mówi, że wszyscy lekarze są źli. Jest całe spektrum.
          W teorii zarządzania przeczytałem. Cytat z pamięci.
          "Jeżeli jakaś jednostka organizacyjne (firma, urząd, szpital, słuzba zdrowia, państwo itp) jest dobrze zorganizowana, ma prawidłowe struktury funkcjonalne, to dla osiągnięcia poprawnych wyników zadowala się przeciętna kadrą. Jeżeli natomiast jest źle zorganizowana, to dla osiągnięcia poprawnych wyników nie wystarczy nawet najlepsza kadra."
          i jeszcze jedno:
          "Tak długo jak jakaś instytucja jeszcze funkcjonuje, chociaż źle, tak długo nie ma skłonności do reform. Dopiero katastrofa skłania do zmian."

          Dzisiaj w TVN 24 przedstawiciel wydawców, bronił drogich i ciężkich podręczników, twierdząc, że są najlepiej wydane w Europie. To jest podobne zjawisko.
          Nosa i tabakiery.
          M.




          • 0.9_procent Re: Zmien płytę! 03.02.14, 12:49
            Ten przydługi wywód skwituję tak.
            40 postów i ANI JEDNEJ ODPOWIEDZI NA POSTAWIONE PYTANIE.
            I tak jest zawsze, gdy was zapytać o konkrety - bicie piany i odchodzenie od tematu.
            I za każdym razem kiedy się pyta dlaczego leczycie się u polskich lekarzy nagle okazuje się, że "polscy lekarze nie są przecież tacy źli". CI SAMI LEKARZE których codziennie oskarżacie, CI SAMI LEKARZE których codziennie określacie epitetami konowały, pazerne na kasę nieuki, mordercy.
            Odpowiedzi na pytanie nie będzie - o tym wiedziałem już w momencie jego zadawania - bo żaden z was hipokryci nigdy odpowiedzi nie udzielił.

            BTW nie chwal się tak. Widziałeś morza, porty, ewentualnie burdele całego świata. To jednak troszkę mało by pisać, że się widziało cały świat.
              • 0.9_procent Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 03.02.14, 14:36
                mariner4 napisał:

                > Odpowiesz na to proste pytanie?
                Tak. JA ODPOWIEM.
                Gdybym uważał, że lekarz do którego zwracam się o pomoc jest mordercą, albo jego umiejętności zawodowe daleko odbiegają od moich oczekiwań, to leczyłbym się sam, bo NIGDY bym do niego nie poszedł. Bo później co najmniej dziwnie brzmi, gdy znaczny procent pacjentów na koniec leczenia stwierdza: "To w tej naszej służbie zdrowia wcale nie jest tak źle jak się mówi".
                Moje pytanie dotyczyło kobiety, która przyjechała z Brazylii. Widziałeś cały świat, więc powinieneś wiedzieć jak daleko od Polski jest Brazylia. I uważasz, że kobieta musiała przyjechać do Polski bo w całej Brazylii nie ma ani jednego ginekologa? W Wielkiej Brytanii skąd nasi emigranci chętnie przyjeżdżają się leczyć także nie ma lekarzy ???
                Więc z łaski swojej nie pier.dol.

                > To jest poziom rolnika. Nie smakuje? To nie kupuj. ale od Ciebie oczekuję wićej
                > noż od chłopa. No, może jednak się mylę.
                Ależ DOKŁADNIE TO ROBIĘ. Jeśli uważam, że jakiś produkt spożywczy mi zaszkodzi TO GO NIE KUPUJĘ. I nie oczekuję od ciebie że kupisz. A jeśli kupujesz, jesteś głupi i tyle.
                • mariner4 Nie znam jej motywów. 03.02.14, 15:27
                  Wiesz na pewno, ze w Polsce nie była ubezpieczona. ja o yym nic nie wiem.

                  To ci powiem:
                  Kilka lat temu źle się czułem. Zawroty głowy itp. Poszedłem do przychodni. Zrobiłem wyniki. Lekarz zapisał mi tabletki i kazał przyjść za 3 miesiące. Odwiedził mnie znajomy lekarz. Popatrzał na wyniki i kazał wezwać pogotowie. Już jest OK. Po operacji wróciłem do zdrowia. To było 5 lat temu.
                  Jego komentarz "Kto temu debilowi dal dyplom"?
                  Tak. Tego faceta będę omijał z daleka. Ba! Ostrzegałem przed nim znajomych. A to mała miejscowość, więc sławę już zdobył. Nie wiem czy jeszcze pracuje, bo go dawno nie widziałem.
                  Jeżeli dobrze pracujesz i jesteś niedoceniony płacowo, to weź pod uwagę, że takie palanty odpierają Ci Twoje pieniądza. Niech żyje solidarność!
                  M.
                  • 0.9_procent Re: Nie znam jej motywów. 03.02.14, 16:08
                    mariner4 napisał:

                    > Wiesz na pewno, ze w Polsce nie była ubezpieczona. ja o yym nic nie wiem.
                    Stawiam dolary przeciw orzechom, że miała.
                    I nie mam złudzeń, dlaczego wybrała się do Polski.

                    >
                    > To ci powiem:
                    > Kilka lat temu źle się czułem. Zawroty głowy itp. Poszedłem do przychodni. Zrob
                    > iłem wyniki. Lekarz zapisał mi tabletki i kazał przyjść za 3 miesiące. Odwiedzi
                    > ł mnie znajomy lekarz. Popatrzał na wyniki i kazał wezwać pogotowie. Już jest O
                    > K. Po operacji wróciłem do zdrowia. To było 5 lat temu.
                    > Jego komentarz "Kto temu debilowi dal dyplom"?
                    > Tak. Tego faceta będę omijał z daleka. Ba! Ostrzegałem przed nim znajomych. A t
                    > o mała miejscowość, więc sławę już zdobył. Nie wiem czy jeszcze pracuje, bo go
                    > dawno nie widziałem.
                    > Jeżeli dobrze pracujesz i jesteś niedoceniony płacowo, to weź pod uwagę, że tak
                    > ie palanty odpierają Ci Twoje pieniądza. Niech żyje solidarność!
                    > M.
                    Kilka lat temu pisałem o badaniu mojego siostrzeńca przeze mnie i moją koleżankę w szpitalu. Poszukaj sobie. Choć pewnie i tak nie zrozumiesz.
                • rallentando Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 04.02.14, 11:27
                  0.9_procent napisał: "Ależ DOKŁADNIE TO ROBIĘ. Jeśli uważam, że jakiś produkt spożywczy mi zaszkodzi
                  > TO GO NIE KUPUJĘ. I nie oczekuję od ciebie że kupisz. A jeśli kupujesz, jesteś
                  > głupi i tyle."
                  Jedna, zasadnicza różnica: wyboru produktów spożywczych dokonujesz na ogół świadomie. A jaki wybór ma pacjent w szpitalu na przykład? O tym, czy produkt (czyt. lekarz np. dyżurujący w nocy) mu zaszkodził dowiaduje się po fakcie. Zapewne więcej go nie kupi (czyt. nie zaufa mu)... Tylko nasuwa się pytanie: na ile nieodwracalnie mu ten produkt (czyt. lekarz) zaszkodził?
                  • 0.9_procent Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 04.02.14, 12:38
                    rallentando napisał(a):

                    > Jedna, zasadnicza różnica: wyboru produktów spożywczych dokonujesz na ogół świa
                    > domie.
                    Na ogół. Choć ...
                    Zresztą nie dotyczy to wyłącznie Polski

                    > A jaki wybór ma pacjent w szpitalu na przykład?
                    Przecież pisałem. Zielarze, bioenergoterapeuci i inni cudotwórcy. A ludzie ciągle szukają pomocy u tych wrednych, niedouczonych konowałów, morderców.

                    > O tym, czy produkt (czyt
                    > . lekarz np. dyżurujący w nocy) mu zaszkodził dowiaduje się po fakcie.
                    Podobnie jak w przykładach powyżej.

                    Zapewne
                    > więcej go nie kupi (czyt. nie zaufa mu)... Tylko nasuwa się pytanie: na ile nie
                    > odwracalnie mu ten produkt (czyt. lekarz) zaszkodził?
                    Jak mu nieodwracalnie zaszkodził to na pewno już go nie kupi. Zresztą nie tylko tego produktu.
                    • rallentando Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 04.02.14, 14:53
                      0.9_procent napisał:

                      > Jak mu nieodwracalnie zaszkodził to na pewno już go nie kupi. Zresztą nie tylko
                      > tego produktu.

                      Różnica jest tylko w rodzaju produktu. Z obserwacji i doświadczenia wiem, że szkody po produktach spożywczych są odwracalne... w ten czy inny sposób. Pewnie, że wywołują uraz psychiczny do danej grupy produktów albo do danej firmy, ale właśnie na ogół przez swoją "odwracalność". A szkody wywołane przez produkt "lekarz" mogą być i nieodwracalne i, jak słusznie zauważasz, nawet ostatecznie.
                      • 0.9_procent Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 04.02.14, 23:26
                        rallentando napisał(a):

                        > Różnica jest tylko w rodzaju produktu. Z obserwacji i doświadczenia wiem, że sz
                        > kody po produktach spożywczych są odwracalne... w ten czy inny sposób.
                        Rzeczywiście.
                        Po tym jak na oddziale zakaźnym zmarł 71-letni mężczyzna...
                        Pewnie później zmartwychwstał.
                        • rallentando Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 05.02.14, 09:06
                          0.9_procent napisał:

                          > rallentando napisał(a):
                          >
                          > > Różnica jest tylko w rodzaju produktu. Z obserwacji i doświadczenia wiem,
                          > że sz
                          > > kody po produktach spożywczych są odwracalne... w ten czy inny sposób.
                          > Rzeczywiście.
                          > Po tym jak na oddzia
                          > le zakaźnym zmarł 71-letni mężczyzna...

                          > Pewnie później zmartwychwstał.

                          Ok, zabrakło w mej wypowiedzi "na ogół". Na ogół są odwracalne. Łatwiej jest postawić na nogi odwodnionego pacjenta niż przyszyć mu coś, co mu się pomyłkowo odcięło.

                          • 0.9_procent Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 05.02.14, 10:18
                            rallentando napisał(a):

                            > Ok, zabrakło w mej wypowiedzi "na ogół". Na ogół są odwracalne.
                            Poćwicz pamięć, zanim napiszesz kolejną bzdurę na forum.

                            > Łatwiej jest p
                            > ostawić na nogi odwodnionego pacjenta niż przyszyć mu coś, co mu się pomyłkowo
                            > odcięło.
                            Zapewne jesteś w stanie wskazać (z pamięci he,he) co najmniej kilkanaście takich przypadków z zeszłego roku, prawda?
                            Bo z mojej wiedzy wynika, że takie rzeczy zdarzają się absolutnie sporadycznie i zwykle są szeroko i wielokrotnie komentowane.
                            Ale ty przecież wiesz lepiej...
                            • rallentando Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 05.02.14, 10:47
                              0.9_procent napisał:

                              > > Łatwiej jest p
                              > > ostawić na nogi odwodnionego pacjenta niż przyszyć mu coś, co mu się pomy
                              > łkowo
                              > > odcięło.

                              > Zapewne jesteś w stanie wskazać (z pamięci he,he) co najmniej kilkanaście takic
                              > h przypadków z zeszłego roku, prawda?
                              > Bo z mojej wiedzy wynika, że takie rzeczy zdarzają się absolutnie sporadycznie
                              > i zwykle są szeroko i wielokrotnie komentowane.
                              > Ale ty przecież wiesz lepiej...

                              Owszem, dosyć często słychać, że pacjent był odwodniony po zatruciu. Ale żeby tak szeroko i wielokrotnie komentować fakt, że w drodze wyjątku udało się go nawodnić to rzeczywiście trzeba być chyba lekarzem...
                              Zawsze musisz mieć ostatnie słowo? To szalenie męcząca przypadłość musi być. Może czasem, dla odmiany, zdarzyłoby Ci się pracą zająć?
                              EOT
                              • 0.9_procent Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 05.02.14, 11:22
                                rallentando napisał(a):

                                > 0.9_procent napisał:
                                >
                                > > > Łatwiej jest p
                                > > > ostawić na nogi odwodnionego pacjenta niż przyszyć mu coś, co mu si
                                > ę pomy
                                > > łkowo
                                > > > odcięło.
                                >
                                > > Zapewne jesteś w stanie wskazać (z pamięci he,he) co najmniej kilkanaście
                                > takic
                                > > h przypadków z zeszłego roku, prawda?
                                > > Bo z mojej wiedzy wynika, że takie rzeczy zdarzają się absolutnie sporady
                                > cznie
                                > > i zwykle są szeroko i wielokrotnie komentowane.
                                > > Ale ty przecież wiesz lepiej...
                                >
                                > Owszem, dosyć często słychać, że pacjent był odwodniony po zatruciu. Ale żeby t
                                > ak szeroko i wielokrotnie komentować fakt, że w drodze wyjątku udało się go naw
                                > odnić to rzeczywiście trzeba być chyba lekarzem...
                                Z układu wypowiedzi (który zachowałem) widać wyraźnie, że pytam o wskazanie przypadków "omyłkowego odcięcia" bo o tym pisałaś. Nie pytam o wskazanie przykładów tego o czym pisałem ja.
                                Masz zaburzenia poznawcze. Niestety nie pomogę - jestem chirurgiem, nie psychiatrą.


                                > Zawsze musisz mieć ostatnie słowo?
                                Pewnie. I dlatego wypisuję bzdety na temat komisji konkursu Chopinowskiego.

                                >To szalenie męcząca przypadłość musi być.
                                Widać wiesz o czym piszesz.

                                > Mo
                                > że czasem, dla odmiany, zdarzyłoby Ci się pracą zająć?
                                A ty, przepraszam na bezrobociu siedzisz? Od upominania mnie w pracy jest mój pracodawca a nie ty. Jak widać kolejny rzeczowy argument 'na temat'.
                                • rallentando Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 05.02.14, 11:30
                                  0.9_procent napisał:

                                  > > że czasem, dla odmiany, zdarzyłoby Ci się pracą zająć?
                                  > A ty, przepraszam na bezrobociu siedzisz? Od upominania mnie w pracy jest mój p
                                  > racodawca a nie ty. Jak widać kolejny rzeczowy argument 'na temat'.

                                  No nie żartuj, że teraz w pracy jesteś. To już byłby skandal, żeby pobierać pieniądze za wypisywanie kompletnych bzdur na forach!

                                  • rallentando Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 05.02.14, 11:37
                                    rallentando napisał(a):

                                    > 0.9_procent napisał:
                                    >
                                    > > > że czasem, dla odmiany, zdarzyłoby Ci się pracą zająć?
                                    > > A ty, przepraszam na bezrobociu siedzisz? Od upominania mnie w pracy jest
                                    > mój p
                                    > > racodawca a nie ty. Jak widać kolejny rzeczowy argument 'na temat'.
                                    >
                                    > No nie żartuj, że teraz w pracy jesteś. To już byłby skandal, żeby pobierać pie
                                    > niądze za wypisywanie kompletnych bzdur na forach!
                                    Ja, gdy zdarza mi się zająć pracą (czytaj: gdy nie jestem na urlopie, jak w tym momencie) to jestem prawdziwie w tę pracę zaangażowana.
                                    A może podaj telefon do tego pracodawcy? Chętnie poznam jego zdanie.
                                    >
                                    • 0.9_procent Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 05.02.14, 14:06
                                      rallentando napisał(a):

                                      > > No nie żartuj, że teraz w pracy jesteś. To już byłby skandal, żeby pobier
                                      > ać pie
                                      > > niądze za wypisywanie kompletnych bzdur na forach!
                                      > Ja, gdy zdarza mi się zająć pracą (czytaj: gdy nie jestem na urlopie, jak w tym
                                      > momencie) to jestem prawdziwie w tę pracę zaangażowana.
                                      > A może podaj telefon do tego pracodawcy? Chętnie poznam jego zdanie.
                                      Wiesz, mnie tam wali, czy twój pracodawca zezwala ci na przerwę 'na siku', czy każe pracować w pampersie. Nie moja sprawa. Natomiast jeśli jesteś ciekawa telefonu do mojego pracodawcy to sama szukaj.
                                      Ja w każdym razie nie zamierzam tej jałowej dyskusji kontynuować.
                                      • rallentando Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 05.02.14, 14:31
                                        0.9_procent napisał:
                                        > Wiesz, mnie tam wali, czy twój pracodawca zezwala ci na przerwę 'na siku', czy
                                        > każe pracować w pampersie. Nie moja sprawa. Natomiast jeśli jesteś ciekawa tele
                                        > fonu do mojego pracodawcy to sama szukaj.
                                        > Ja w każdym razie nie zamierzam tej jałowej dyskusji kontynuować.

                                        A jeśli to ja jestem pracodawcą? I zapewniam, że pracownicy są zadowoleni pomimo tego, że pilnuję dyscypliny pracy.
                                        A co do Ciebie:
                                        1 Bardzo starasz się być niegrzeczny, ale Ci nie wychodzi.
                                        2 Znamienne jest, że odpisałeś po czternastej. Zrozumiałabym, że pracownik zagląda na forum zawodowe, które go rozwija... ale co sądzę o tak aktywnym rozładowywaniu napięć na forum, gdzie tematem jest pie...mento to już wiesz.
                                        3 Nie jestem nadmiernie ciekawa, chciałam jedynie, byś chwilę pomyślał nad sobą.
                                        • 0.9_procent Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 05.02.14, 17:07
                                          rallentando napisał(a):

                                          > A jeśli to ja jestem pracodawcą?
                                          Nie jesteś. Pracodawcy nie marnują urlopów wysiadując na forach. Zwykle mają go za mało.

                                          > A co do Ciebie:
                                          > 1 Bardzo starasz się być niegrzeczny, ale Ci nie wychodzi.
                                          Może nie starasz się pisać bzdur, ale ci - niestety - wychodzi.

                                          > 2 Znamienne jest, że odpisałeś po czternastej. Zrozumiałabym, że pracownik zagl
                                          > ąda na forum zawodowe, które go rozwija... ale co sądzę o tak aktywnym rozładow
                                          > ywaniu napięć na forum, gdzie tematem jest pie...mento to już wiesz.
                                          Lekarzy pracujących do czternastej jest niewielu, psycholożko od siedmiu boleści.

                                          > 3 Nie jestem nadmiernie ciekawa, chciałam jedynie, byś chwilę pomyślał nad sobą
                                          Wymyśl coś lepszego, choć obawiam się, że to ponad twoje możliwości - vide pseudointelektualny wywód na temat słuchania, zamiast oglądania muzyki.
                                          • rallentando Re: A gdzie q.... mam się leczyć? 05.02.14, 18:41
                                            0.9_procent napisał:

                                            Ja w każdym razie nie zamierzam tej jałowej dyskusji kontynuować.
                                            Co innego planujesz, co innego myślisz, a co innego robisz. To niebezpieczne. Na potwierdzenie garść Twoich inwektyw pozwolę sobie przytoczyć:

                                            Może nie starasz się pisać bzdur, ale ci - niestety - wychodzi.
                                            > psycholożko od siedmiu boleści.
                                            > Wymyśl coś lepszego, choć obawiam się, że to ponad twoje możliwości - vide pseu
                                            > dointelektualny wywód na temat słuchania, zamiast oglądania muzyki.

                                            O muzyce akurat nie ja zaczęłam:
                                            Dobre. Nie widziałem jak grał, ale wiem, że świetnie.

                                            Ale temat muzyki podejmę zawsze. Gdybyś był ODROBINĘ bardziej uprzejmy wiedziałbyś, dlaczego.

                                            EOT
              • 0.9_procent Re: Co do burdeli. 03.02.14, 14:39
                mariner4 napisał:

                > Mam inne zainteresowania niż Ty.
                Nigdy nie widziałeś burdelu? Biedactwo.
                Wiesz, to nie ja wymyśliłem, że "marynarz ma kochankę w każdym porcie".
                  • 0.9_procent Re: A masz pretensię na stereotypy o lekarzach. 03.02.14, 16:04
                    mariner4 napisał:

                    > A masz pretensię na stereotypy o lekarzach
                    Widzisz. Nie przeszkadza ci wielokrotne wypowiadanie stereotypów o lekarzach.
                    Przeszkadza ci moje JEDNOKROTNE wypowiedzenie stereotypu o marynarzach, po bardzo długiej dyskusji. Nie bez powodu pozwoliłem sobie na to bez powodu.


                    > Idź do burdelu stojąc na terminalu 100 km od cywilizacji kiedy załadunek trwa 1
                    > 8 godzin, a połowę z tego jesteś w pracy. Taki szybki jesteś?

                    Zaraz zaraz. Przecież widziałeś cały świat.
                    A teraz wygląda na to, że niekoniecznie. Wiesz, kiedyś patrzałem w niebo przez lornetkę, ale nie miałbym odwagi napisać, że widziałem cały wszechświat.
    • mariner4 Oglądałeś Uwagę? 03.02.14, 20:13
      W szpitalu we Włocławku zatrudniono dyrektora, którego zwolniono dyscyplinarnie w poprzednim miejscu pracy. Horror. Pokazali też kilka przykładów działalności. Brrrrr!
      Smutne.
      M.
        • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 00:23
          0.9_procent: "A wątek jest o kobiecie mieszkającej w Brazylii która przyjechała rodzić do Polski, a nie o Włocławku"
          Czytając wątek można odnieść wrażenie, że miał być z założenia o służbie zdrowia. Jak można wymagać odpowiedzi na pytanie "dlaczego przyjechała?", jeśli z góry wiadomo, ze odpowiedzi nie będzie z prozaicznego powodu: brak danych. Możemy sobie jedynie podomniewywać... ale pytanie jest z założenia retoryczne.
          A co do oceny lekarzy: to są ludzie i nie oceniajmy ich jako grupy, ale jako pojedynczych ludzi. Nie można generalizować. W mej pamięci tkwi obraz wspaniałego lekarza, który po kilkugodzinnej operacji, ledwo stojąc na nogach, resztką sił tłumaczy rodzinie przebieg mistrzowsko przeprowadzonego zabiegu oraz innych w pełni kompetentnych i uczciwych lekarzy. Podobnie jak pamiętam lekarzy niekompetentnych, szalenie pazernych na pieniądze a nawet zwykłych chamów. Życie.
        • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 00:26
          0.9_procent napisał:

          > A wątek jest o kobiecie mieszkającej w Brazylii która przyjechała rodzić do Pol
          > ski, a nie o Włocławku.

          Czytając wątek można odnieść wrażenie, że miał być z założenia o służbie zdrowia. Jak można wymagać odpowiedzi na pytanie "dlaczego przyjechała?", jeśli z góry wiadomo, ze odpowiedzi nie będzie z prozaicznego powodu: brak danych. Możemy sobie jedynie podomniemywać... ale pytanie jest z założenia retoryczne.
          A co do oceny lekarzy: to są ludzie i nie oceniajmy ich jako grupy, ale jako pojedynczych ludzi. Nie można generalizować. W mej pamięci tkwi obraz wspaniałego lekarza, który po kilkugodzinnej operacji, ledwo stojąc na nogach, resztką sił tłumaczy rodzinie przebieg mistrzowsko przeprowadzonego zabiegu oraz innych w pełni kompetentnych i uczciwych lekarzy. Podobnie jak pamiętam lekarzy niekompetentnych, szalenie pazernych na pieniądze a nawet zwykłych chamów. Życie.
          • 0.9_procent Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 13:00
            rallentando napisał(a):

            > 0.9_procent napisał:
            >
            > > A wątek jest o kobiecie mieszkającej w Brazylii która przyjechała rodzić
            > do Pol
            > > ski, a nie o Włocławku.
            >
            > Czytając wątek można odnieść wrażenie, że miał być z założenia o służbie zdrowi
            > a.
            To ciekawe, bo pytanie było chyba jednoznaczne. A wątek jest rzeczywiście o wszystkim, tylko nie o (domniemanych) przyczynach dla których kobieta przeleciała pół świata, by leczyć się w Polsce.

            > Jak można wymagać odpowiedzi na pytanie "dlaczego przyjechała?", jeśli z gór
            > y wiadomo, ze odpowiedzi nie będzie z prozaicznego powodu: brak danych. Możemy
            > sobie jedynie podomniemywać...
            Wiesz, to jest postulat zamknięcia forum, bo w zasadzie wszystko o czym się tu pisze opiera się na domniemaniu. Przyznam dość odważny postulat, ciekawe co snajper na to.

            > ale pytanie jest z założenia retoryczne.
            Ależ jak najbardziej. Bo dla zorientowanych przyczyny są oczywiste. Tyle, że mogą zaburzyć światopogląd co niektórych.

            > A co do oceny lekarzy: to są ludzie i nie oceniajmy ich jako grupy, ale jako p
            > ojedynczych ludzi.
            Chłe, chłe, chłe. Chyba sam nie wierzysz w to co napisałeś.

            > Nie można generalizować.
            Co ty nie powiesz.

            > W mej pamięci tkwi obraz wspaniałeg
            > o lekarza, który po kilkugodzinnej operacji, ledwo stojąc na nogach, resztką si
            > ł tłumaczy rodzinie przebieg mistrzowsko przeprowadzonego zabiegu
            Dla mnie zupełny laik piszący o "mistrzowsko przeprowadzonym zabiegu" może wzbudzić najwyżej uśmiech politowania. Widziałem wystarczająco wielu pacjentów, którzy byli zachwyceni po stosunkowo prostych zabiegach i to wcale nie "po mistrzowsku" przeprowadzonych, widziałem wystarczająco wielu pacjentów, którzy odsądzali lekarza od czci i wiary, a powinni go po d.upie całować.
            Więc daruj sobie.

            > oraz innych w
            > pełni kompetentnych i uczciwych lekarzy. Podobnie jak pamiętam lekarzy niekomp
            > etentnych, szalenie pazernych na pieniądze a nawet zwykłych chamów. Życie.
            O tym, że przekrój grupy zawodowej pt. lekarze jest w pewnym sensie odzwierciedleniem całego społeczeństwa pisano już wielokrotnie.
            Problem w tym, że czasem doktor "jest ostatnim chamem", ponieważ nie chciał przeprosić krewkiego pacjenta, który "na dzień dobry" nadał mu od skur.wysynów. Przeprosić właśnie za to.

            • spokojny.zenek Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 15:12
              0.9_procent napisał:

              > Dla mnie zupełny laik piszący o "mistrzowsko przeprowadzonym zabiegu" może wzbu
              > dzić najwyżej uśmiech politowania. Widziałem wystarczająco wielu pacjentów, któ
              > rzy byli zachwyceni po stosunkowo prostych zabiegach i to wcale nie "po mistrzo
              > wsku" przeprowadzonych, widziałem wystarczająco wielu pacjentów, którzy odsądza
              > li lekarza od czci i wiary, a powinni go po d.upie całować.

              Bardzo cenne spostrzeżenie. Ja mogę dokładnie to samo powiedzieć o całkiem innych, odległych od lekarskiego, zawodach.
              • 0.9_procent Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 15:55
                spokojny.zenek napisał:

                > Bardzo cenne spostrzeżenie. Ja mogę dokładnie to samo powiedzieć o całkiem inny
                > ch, odległych od lekarskiego, zawodach.
                To prawda.
                Jednak zawód lekarza wyróżniają trzy elementy:
                1. zasądzanie odszkodowań nieadekwatnie wysokich do zarobków - o stawkach "świetnie zarabiających lekarzy" już pisałem.
                2. brak jednoznacznej korelacji między 'jakością pracy' a efektami - powikłania zdarzają się przy najbardziej poprawnie prowadzonym leczeniu. Taki brak korelacji istnieje także w innych zawodach, jednak wśród lekarzy jest to szczególnie wyraźne.
                3. praktyczny brak konieczności wykazania zależności przyczynowo-skutkowej dla wykazania winy lekarza. Wykazanie zależności czasowej spokojnie wystarcza do kierowania oskarżeń pod adresem lekarzy "Umarł po wizycie u lekarza" nawet jak się zapił na śmierć.

                • spokojny.zenek Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 16:14
                  0.9_procent napisał:

                  > spokojny.zenek napisał:
                  >
                  > > Bardzo cenne spostrzeżenie. Ja mogę dokładnie to samo powiedzieć o całkie
                  > m inny
                  > > ch, odległych od lekarskiego, zawodach.
                  > To prawda.
                  > Jednak zawód lekarza wyróżniają trzy elementy:
                  > 1. zasądzanie odszkodowań nieadekwatnie wysokich do zarobków - o stawkach "świe
                  > tnie zarabiających lekarzy" już pisałem.

                  Bo też zarobki są co najwyżej drugorzędny kryterium.
                  Stąd też zresztą odpowiedzialność Skrabu Państwa lub zakładu pracy. No i ubezpieczenia, w tym obowiązkowe.

                  > 2. brak jednoznacznej korelacji między 'jakością pracy' a efektami - powikłania
                  > zdarzają się przy najbardziej poprawnie prowadzonym leczeniu.

                  Dokładnie tak samo w pracy np. sędziego zdarzają sie i zawsze zdarzac się będa przypadki, że np. stuprocentowo prawidłowo przedterminowo zwolniony, przy podręcznikowym spełnieniu przesłanek, skazany popełnia nazjutrz kolejne przestępstwo.
                  Co do tego, że u lekarza to korelacja jest szczególnie wyraźna - oczywiście racja. No ale juz w XIX wieku sobie z tym w prawie jakoś poradzono - adekwatny związek przyczynowy i branie pod uwagę causa interweniens.

                  > 3. praktyczny brak konieczności wykazania zależności przyczynowo-skutkowej dla
                  > wykazania winy lekarza. Wykazanie zależności czasowej spokojnie wystarcza do ki
                  > erowania oskarżeń pod adresem lekarzy "Umarł po wizycie u lekarza" nawet jak si
                  > ę zapił na śmierć.

                  Owszem, ciemnemu ludowi wystarczy.

                  • 0.9_procent Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 18:44
                    spokojny.zenek napisał:

                    > Bo też zarobki są co najwyżej drugorzędny kryterium.
                    Nie są drugorzędnym. Już o tym kiedyś pisałem. Jeśli kwota odszkodowania ma przewyższyć kwotę moich zarobków całego, czy większości życia zawodowego, to wykonywanie zawodu jest z ekonomicznego punktu widzenia bezsensowne. Chyba, że uważasz, że lekarz ma pracować wyłącznie dla idei.
                    Jeśli jakiś zabieg daje 0,1 procentowe ryzyko poważnego powikłania, które będzie skutkowało wypłatą odszkodowania, to muszę na to odszkodowanie zarobić. Jeśli odszkodowanie będzie wynosiło milion złotych (a z zasądzanymi rentami spokojnie może tyle wynosić) to jeśli będę zarabiał netto 1000 złotych za jeden zabieg, to zarobię WYŁĄCZNIE na odszkodowanie. A oczekiwanie społeczne jest takie, że powinienem zarobić 50, góra 100. To po co mam pracować???

                    > Stąd też zresztą odpowiedzialność Skrabu Państwa lub zakładu pracy. No i ubezpi
                    > eczenia, w tym obowiązkowe.
                    Co ty piep.rzysz??? Odpowiedzialność zakładu pracy, czy państwa dotyczy pracowników etatowych. A większość lekarzy pracuje na kontraktach.
                    Ubezpieczenia - owszem, ale firmy ubezpieczeniowe to nie matka Teresa. Wysokość odszkodowań przekłada się wprost na wysokość składek. Kłaniają się zarobki - bo z czegoś te składki trzeba opłacać. A odszkodowania miewamy wyższe niż w USA czy Niemczech - poszukaj sobie pisał o tym bodaj practicant.

                    > Dokładnie tak samo w pracy np. sędziego zdarzają sie i zawsze zdarzac się będa
                    > przypadki, że np. stuprocentowo prawidłowo przedterminowo zwolniony, przy podrę
                    > cznikowym spełnieniu przesłanek, skazany popełnia nazjutrz kolejne przestępstw
                    > o.
                    Wiem o tym. Dlatego pisałem, że to nie dotyczy wyłącznie lekarzy.

                    > Co do tego, że u lekarza to korelacja jest szczególnie wyraźna - oczywiście rac
                    > ja. No ale juz w XIX wieku sobie z tym w prawie jakoś poradzono - adekwatny zwi
                    > ązek przyczynowy i branie pod uwagę causa interweniens.
                    Nie w Polsce. U nas sędzia potrafi powiedzieć na rozprawie, że "nie lubi lekarzy".

                    > Owszem, ciemnemu ludowi wystarczy.
                    Widać dziennikarze i politycy to też "ciemny lud".
                    • spokojny.zenek Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 20:05
                      0.9_procent napisał:

                      > spokojny.zenek napisał:
                      >
                      > > Bo też zarobki są co najwyżej drugorzędny kryterium.
                      > Nie są drugorzędnym. Już o tym kiedyś pisałem. Jeśli kwota odszkodowania ma prz
                      > ewyższyć kwotę moich zarobków całego, czy większości życia zawodowego, to wykon
                      > ywanie zawodu jest z ekonomicznego punktu widzenia bezsensowne.

                      Nie w tym rzecz. Odszkodowanie nie pełni fukcji represyjnej lecz właśnie odszkodowawczą. Ma być proporcjonalne do rozmiarów SZKODY. W tym sensie zarobki są co najwyżej drugorzędne. W szczególności sąd nie moze orzez połowy należnego odszkodowania po prostu z argumentem, że "na biednego trafiło". To jednak z róznic między prawem cywilnym i karnym.




                      > Stąd też zresztą odpowiedzialność Skrabu Państwa lub zakładu pracy. No i
                      > ubezpi
                      > > eczenia, w tym obowiązkowe.
                      > Co ty piep.rzysz???

                      No ale o co Ci właściwie chodzi??? Skąd ta nieadekwatna reakcja? Przecież jest oczywiste skąd się te formy wzięły. Róznie oczywiste jest - wystarczy zajrzeć na to forum, - żeby wiedziec jaka jest dominująca forma zatrudnienia.


                      > > Dokładnie tak samo w pracy np. sędziego zdarzają sie i zawsze zdarzac się
                      > będa
                      > > przypadki, że np. stuprocentowo prawidłowo przedterminowo zwolniony, przy
                      > podrę
                      > > cznikowym spełnieniu przesłanek, skazany popełnia nazjutrz kolejne przes
                      > tępstw
                      > > o.

                      > Wiem o tym. Dlatego pisałem, że to nie dotyczy wyłącznie lekarzy.

                      No tu tez nie ma sporu.



                      > > Co do tego, że u lekarza to korelacja jest szczególnie wyraźna - oczywiśc
                      > ie rac
                      > > ja. No ale juz w XIX wieku sobie z tym w prawie jakoś poradzono - adekwat
                      > ny zwi
                      > > ązek przyczynowy i branie pod uwagę causa interweniens.
                      > Nie w Polsce.

                      Weź nie żartuj.

                      > Widać dziennikarze i politycy to też "ciemny lud".

                      A miałeś kiedyś jakiekolwiek wątpliwości w tej mierze, zwłaszcza co do dziennikarzy?
                      • 0.9_procent Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 20:43
                        spokojny.zenek napisał:

                        > Nie w tym rzecz. Odszkodowanie nie pełni fukcji represyjnej lecz właśnie odszko
                        > dowawczą. Ma być proporcjonalne do rozmiarów SZKODY. W tym sensie zarobki są co
                        > najwyżej drugorzędne. W szczególności sąd nie moze orzez połowy należnego odsz
                        > kodowania po prostu z argumentem, że "na biednego trafiło". To jednak z róznic
                        > między prawem cywilnym i karnym.
                        To prawda. Ale jednocześnie prawdą jest, że nie ma lekarza, który nigdy nie popełnił błędu. W związku z powyższym jeśli całe życie ma pracować na pokrycie kosztów odszkodowania to jego praca z ekonomicznego punktu widzenia nie ma sensu. Więc albo zmieni zawód, albo będzie jak ognia unikał ryzykownych procedur.
                        Poza tym. Gdy przychodzi do żądania odszkodowania zawsze mówi się o tym, że życie ludzkie jest bezcenne. Dlaczego w takim razie jego uratowanie jest warte grosze?

                        > No ale o co Ci właściwie chodzi??? Skąd ta nieadekwatna reakcja? Przecież jest
                        > oczywiste skąd się te formy wzięły. Róznie oczywiste jest - wystarczy zajrzeć n
                        > a to forum, - żeby wiedziec jaka jest dominująca forma zatrudnienia.
                        Z tego, że obie formy mają się nijak do lekarzy na kontraktach a to jest dominująca forma zatrudnienia. W poradniach praktycznie jedyna.

                        No ale juz w XIX wieku sobie z tym w prawie jakoś poradzono - a
                        > dekwat
                        > > ny zwi
                        > > > ązek przyczynowy i branie pod uwagę causa interweniens.
                        > > Nie w Polsce.
                        >
                        > Weź nie żartuj.
                        Jeśli takie postępowanie link1 link2 uważasz za cywilizowane, to nie mam pytań.

                        > A miałeś kiedyś jakiekolwiek wątpliwości w tej mierze, zwłaszcza co do dziennik
                        > arzy?
                        To kto jest w takim razie "jasny"?
            • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 17:00
              0.9_procent napisał:

              > > Dla mnie zupełny laik piszący o "mistrzowsko przeprowadzonym zabiegu" może wzbu
              > dzić najwyżej uśmiech politowania. Widziałem wystarczająco wielu pacjentów, któ
              > rzy byli zachwyceni po stosunkowo prostych zabiegach i to wcale nie "po mistrzo
              > wsku" przeprowadzonych, widziałem wystarczająco wielu pacjentów, którzy odsądza
              > li lekarza od czci i wiary, a powinni go po d.upie całować.
              > Więc daruj sobie.
              >
              >
              Czytasz czasem to, co piszesz? Po czym całować mianowicie??? A skąd wiesz, że laik? A jeśli nawet laik to na jakiej podstawie twierdzisz, że nie miał danych, by ocenić, że po mistrzowsku? Jak piszę: "po mistrzowsku" to wierz mi - WIEM, co piszę.

              > Problem w tym, że czasem doktor "jest ostatnim chamem", ponieważ nie chciał prz
              > eprosić krewkiego pacjenta, który "na dzień dobry" nadał mu od skur.wysynów. Pr
              > zeprosić właśnie za to.
              >

              Hmmm, dobre. To może zdefiniuję, bo mamy chyba inne doświadczenia, choć podobnie określenie "ostatni cham" odniesiemy do zachowania. Otóż w/g moich kryteriów lekarz może odnosić się do pacjenta: z szacunkiem i życzliwością, uprzejmie, obojętnie, lekceważąco, opryskliwie, niemiło oraz po chamsku.
              I wzorzec zachowania oczywiście ewaluuje w zależności od czynników zewnętrznych, jednak niezależnie od zachowania pacjenta zawiera się w pewnych ramach. I cóż, określenie "ostatni cham" odnosi się do ostatniej grupy zachowań. Występuje BARDZO rzadko, ale występuje.
              Pod która grupę zachowań podciągnąć Twój uśmiech politowania? Lekceważąco?
              • 0.9_procent Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 19:14
                rallentando napisał(a):

                > Czytasz czasem to, co piszesz? Po czym całować mianowicie??? A skąd wiesz, że l
                > aik? A jeśli nawet laik to na jakiej podstawie twierdzisz, że nie miał danych,
                > by ocenić, że po mistrzowsku? Jak piszę: "po mistrzowsku" to wierz mi - WIEM, c
                > o piszę.
                A, rozumiem. Polemizuję na forum z konsultantem krajowym do spraw chirurgii. To, czy zabieg był przeprowadzony po mistrzowsku, może ocenić się chirurg z kilkunastoletnim stażem. A ty "WIESZ o czym piszesz". Obawiam się.

                > Hmmm, dobre. To może zdefiniuję, bo mamy chyba inne doświadczenia, choć podobni
                > e określenie "ostatni cham" odniesiemy do zachowania. Otóż w/g moich kryteriów
                > lekarz może odnosić się do pacjenta: z szacunkiem i życzliwością, uprzejmie, ob
                > ojętnie, lekceważąco, opryskliwie, niemiło oraz po chamsku.
                > I wzorzec zachowania oczywiście ewaluuje w zależności od czynników zewnętrznych
                > , jednak niezależnie od zachowania pacjenta zawiera się w pewnych ramach. I cóż
                > , określenie "ostatni cham" odnosi się do ostatniej grupy zachowań. Występuje B
                > ARDZO rzadko, ale występuje.
                > Pod która grupę zachowań podciągnąć Twój uśmiech politowania? Lekceważąco?
                No oczywiście, że pod "ostatniego chama" Jakżeby mogło być inaczej? Tyle tylko, że ja oddzielam moje dyskusje na forum od mojej pracy zawodowej. To, że mam zawodową wiedzę i osobiste do świadczenia na temat tego co piszę, nie zmienia faktu, że forum to nie jest moja praca. A ocenianie mojego zachowania w pracy przez pryzmat tego jak piszę na forum to już w ogóle jest kuriozum, no ale przecież "ty WIESZ o czym piszesz". Chylę czoła.
                Zaś co do zachowań lekarzy. Jeśli się lekarzowi na "dzień dobry" nadało się od skur.wysynów i debili, nieuków którzy uczyli się za pieniądze podatników (drobną niekonsekwencją nikt się nie przejmuje) i są od leczenia jak dupa od s.rania, a później oczekuje, że będzie się słodko uśmiechał i wykazywał empatię - BO PO TO JEST KU... DOKTOREM ŻEBY MIEĆ EMPATIĘ (cokolwiek ona znaczy) - to rzeczywiście lekarz tych oczekiwań raczej nie spełni.
                O tym, że lekarze jako grupa zawodowa są odzwierciedleniem społeczeństwa pisano już tyle razy, że wydawałoby się że tego truizmu nie trzeba powtarzać po raz kolejny. Śmieszy tylko, gdy na "lekarza-chama" skarży się pacjent, który 'zalazł za skórę' połowie szpitala.
                  • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 19:40
                    Naprawdę nie pretenduję do oceniania, ale mam swoją opinię i ją wyrażam. Opinię wynikającą z faktu, że w/wym zabiegu nie podjęły się w proponowanej formie i treści renomowane szpitale, a chłopaki ze szpitala, któremu daleko do wiodących klinik dali radę. I jak jeszcze!
                        • 0.9_procent Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 21:16
                          Na własne oczy widziałem jak w trakcie operacji przepukliny pachwinowej operator zapiął 2 twarde klemy na powrózku nasiennym i już miał go przecinać = amputować zdrowe jądro. Zorientował się w ostatnim momencie. Jądro zostało, dziwnym trafem nie spuchło, pacjent był zachwycony "świetnie wykonanym zabiegiem". Czy ten prosty przykład wystarczy, czy nadal będziesz brnął...
                          • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 21:31
                            Brnął nie, brnęła owszem. Dla pacjenta liczy się efekt i podejście lekarza (wcześniej wymieniona empatia, podejście do pacjenta i umiejętność dialogu). Czasem nawet w odwrotnej kolejności. Przebiegu zabiegu jako takiego pacjent nie jest w stanie kontrolować, zauważ. Efekt widzi, czuje i wie swoje. W w/wym. przykładzie wszystko się dobrze skończyło i wszyscy byli zadowoleni. I chwała im za to.
                            A ja mam swoją opinię na temat opisywanego wcześniej przeze mnie zabiegu i będę brnęła.
                            Był mistrzowski!
                            • 0.9_procent Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 22:01
                              rallentando napisał(a):

                              > Brnął nie, brnęła owszem. Dla pacjenta liczy się efekt i podejście lekarza (wcz
                              > eśniej wymieniona empatia, podejście do pacjenta i umiejętność dialogu). Czasem
                              > nawet w odwrotnej kolejności.

                              Będę pamiętał. Czasem sobie z pacjentem pogadam zamiast go zoperować. Pewnie będzie zachwycony.

                              > Przebiegu zabiegu jako takiego pacjent nie jest
                              > w stanie kontrolować, zauważ.
                              Ale jest w stanie oceniać sposób jego wykonania. Dobre. Nie widziałem jak grał, ale wiem, że świetnie.

                              > Efekt widzi, czuje i wie swoje. W w/wym. przykład
                              > zie wszystko się dobrze skończyło i wszyscy byli zadowoleni.
                              W/w przykład świadczy o tym, że "dobrze się skończyło" niekoniecznie ma wiele wspólnego z "mistrzowskim wykonaniem". Ale ty przecież wiesz swoje.

                              > I chwała im za to.
                              A to ciekawe. Bo ja zawsze słyszę "Bogu dzięki".
                              >
                              > A ja mam swoją opinię na temat opisywanego wcześniej przeze mnie zabiegu i będę
                              > brnęła.
                              > Był mistrzowski!
                              Tego nie kwestionuję. Kwestionuję podstawy na których opierasz swoją opinię.
                              • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 22:16
                                0.9_procent napisał:
                                >
                                > Będę pamiętał. Czasem sobie z pacjentem pogadam zamiast go zoperować. Pewnie bę
                                > dzie zachwycony.

                                Cieszę się, że próbujesz cos zyskać z tego przedłużającego się dialogu. Może "zamiast" to akurat niekoniecznie. Jeśli natomiast pogadasz PRZED i PO zapewniam, że korzyści będą niewymierne. Zdziwisz się, jacy pacjenci potrafią być "w porzo".
                                >
                                .
                                > Ale jest w stanie oceniać sposób jego wykonania. Dobre. Nie widziałem jak grał,
                                > ale wiem, że świetnie.

                                Akurat w przypadku grania nie najistotniejsze jest widzenie. Postaw na słuch. Nie zapominaj o konkursie Chopinowskim, w którym komisja nie widziała grających i oceniała ich tylko na podstawie dochodzących zza kotary dźwięków...
                                >
                                > > I chwała im za to.
                                > A to ciekawe. Bo ja zawsze słyszę "Bogu dzięki".


                                Kwestia wiary. Niech Ci będzie, ze dzięki Bogu. W tym przypadku nie mam potrzeby polemizowania...
                                > >

                                > i będę brnęła.
                                > > Był mistrzowski!
                                > Tego nie kwestionuję. Kwestionuję podstawy na których opierasz swoją opinię.

                                Cieszę się, ze nie kwestionujesz wreszcie. Może nawet znając szczegóły mógłbyś mi przyznać rację, kto wie?
                                  • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 05.02.14, 08:58
                                    0.9_procent napisał:

                                    > Wesz, to jest forum służba zdrowia, a nie forum pogaduszki dla znudzo
                                    > nych kobiet o
                                    specyficznym poczuciu humoru.
                                    > EOT

                                    Wyobraź sobie, że tak podejrzewałam, że to forum ze służbą zdrowia może być związane... A głos zabrałam nie w wyniku znudzenia tylko w reakcji na treści tu zamieszczane. Znamiennym jest, że jak człowiekowi brakuje argumentów to robi się agresywny (trzeba nad tym pracować), ale żeby od razu obrażać? Od insektów wyzywać?
                • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 19:31
                  0.9_procent napisał:

                  > A, rozumiem. Polemizuję na forum z konsultantem krajowym do spraw chirurgii. To
                  > , czy zabieg był przeprowadzony po mistrzowsku, może ocenić się chirurg z kilku
                  > nastoletnim stażem. A ty "WIESZ o czym piszesz". Obawiam się.

                  Wiem.


                  > No oczywiście, że pod "ostatniego chama" Jakżeby mogło być inaczej? Tyle tylko,
                  > że ja oddzielam moje dyskusje na forum od mojej pracy zawodowej. To, że mam za
                  > wodową wiedzę i osobiste do świadczenia na temat tego co piszę, nie zmienia fak
                  > tu, że forum to nie jest moja praca. A ocenianie mojego zachowania w pracy prze
                  > z pryzmat tego jak piszę na forum to już w ogóle jest kuriozum, no ale przecież
                  > "ty WIESZ o czym piszesz". Chylę czoła.
                  > Zaś co do zachowań lekarzy. Jeśli się lekarzowi na "dzień dobry" nadało się od
                  > skur.wysynów i debili, nieuków którzy uczyli się za pieniądze podatników (drobn
                  > ą niekonsekwencją nikt się nie przejmuje) i są od leczenia jak dupa od s.rania,
                  > a później oczekuje, że będzie się słodko uśmiechał i wykazywał empatię - BO PO
                  > TO JEST KU... DOKTOREM ŻEBY MIEĆ EMPATIĘ (cokolwiek ona znaczy) - to rzeczywiś
                  > cie lekarz tych oczekiwań raczej nie spełni.
                  > O tym, że lekarze jako grupa zawodowa są odzwierciedleniem społeczeństwa pisano
                  > już tyle razy, że wydawałoby się że tego truizmu nie trzeba powtarzać po raz k
                  > olejny. Śmieszy tylko, gdy na "lekarza-chama" skarży się pacjent, który 'zalazł
                  > za skórę' połowie szpitala.

                  Dla mnie pod "lekceważąco". Trudno oddzielić opinię człowieka od człowieka. Nasze zdanie i poglądy oraz sposób odnoszenia się do innych składają się na nas samych. Nie oceniam zachowania, klasyfikuję wypowiedź, a to nie to samo.
                  Nie mam doświadczeń w zakresie wysłuchiwania skarg na "lekarza-chama". Ja również się nie skarżę, proszę zauważyć. Stwierdzam tylko fakty. Niezaprzeczalnie udowodnione na dodatek.
                  Swoja drogą, ciekawe, że mi jeszcze nikt nie "nadał" od sk.......ów, debili i nieuków... Wręcz przeciwnie. A ze społeczeństwem pracuję i od lat wielu. Nie wiem, może empatią się wykazuję?
                  • 0.9_procent Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 20:15
                    rallentando napisał(a):

                    > Dla mnie pod "lekceważąco".
                    Bo to tylko na to zasługuje.

                    > Trudno oddzielić opinię człowieka od człowieka. Nas
                    > ze zdanie i poglądy oraz sposób odnoszenia się do innych składają się na nas sa
                    > mych. Nie oceniam zachowania, klasyfikuję wypowiedź, a to nie to samo.
                    Masz jeszcze więcej pseudopsychologicznych frazesów w zanadrzu?

                    > Stwierdzam tylko fakty. Niezaprzeczalnie udowodnione na dodatek.
                    Ja również.

                    > Swoja drogą, ciekawe, że mi jeszcze nikt nie "nadał" od sk.......ów, debili i n
                    > ieuków...
                    Mnie także. Agresywne "koguciki" gdy zobaczą faceta wyższego o półtorej głowy od siebie szybko milkną. Więc często byłem wzywany do pomocy. Co nie zmienia faktu, że wszystkie teksty są autentyczne. A pielęgniarki zwyzywane od k.urew pocieszałem wielokrotnie.

                    >Wręcz przeciwnie. A ze społeczeństwem pracuję i od lat wielu. Nie wie
                    > m, może empatią się wykazuję?
                    Paradoksalnie nadmierna empatia często powoduje nasilenie agresji. Atakujący czuje się panem sytuacji i potrafi się nieźle nakręcić.
                    • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 20:23
                      0.9_procent napisał:

                      > rallentando napisał(a):
                      >
                      > > Dla mnie pod "lekceważąco".
                      > Bo to tylko na to zasługuje.

                      Nie znasz się.
                      >
                      > > Trudno oddzielić opinię człowieka od człowieka. Nas
                      > > ze zdanie i poglądy oraz sposób odnoszenia się do innych składają się na
                      > nas sa
                      > > mych. Nie oceniam zachowania, klasyfikuję wypowiedź, a to nie to samo.
                      > Masz jeszcze więcej pseudopsychologicznych frazesów w zanadrzu?

                      To nie frazesy, przeczytaj raz jeszcze. Ze zrozumieniem.
                      >
                      >
                      > > Swoja drogą, ciekawe, że mi jeszcze nikt nie "nadał" od sk.......ów, debi
                      > li i n
                      > > ieuków...
                      > Co nie zmienia fak
                      > tu, że wszystkie teksty są autentyczne. A pielęgniarki zwyzywane od k.urew poci
                      > eszałem wielokrotnie.

                      Współczuję, takie przezycia rzeczywiście nie mogły nie pozostawić sladów...>

                      > Paradoksalnie nadmierna empatia często powoduje nasilenie agresji. Atakujący cz
                      > uje się panem sytuacji i potrafi się nieźle nakręcić.

                      A dlaczego jak empatia to od razu nadmierna? Mam inne doświadczenia.
                    • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 20:41
                      0.9_procent napisał:
                      Agresywne "koguciki" gdy zobaczą faceta wyższego o półtorej głowy o
                      > d siebie szybko milkną.

                      Akurat wzrostu mam pod dostatkiem. Ciekawe, że nigdy do głowy mi nie przyszło się nim pochwalić... Nic, może mam inne atuty...
                      • 0.9_procent Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 21:22
                        rallentando napisał(a):

                        > Akurat wzrostu mam pod dostatkiem. Ciekawe, że nigdy do głowy mi nie przyszło s
                        > ię nim pochwalić...
                        Pisałem o jednej z przyczyn dla której do mnie pacjenci 'nie skaczą'

                        > Nic, może mam inne atuty...
                        Pewnie jesteś piękny i bogaty. Bo innych jakoś nie widzę.
                        • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 21:55
                          0.9_procent napisał:

                          > Pisałem o jednej z przyczyn dla której do mnie pacjenci 'nie skaczą'


                          A nie myślałeś o zmianie zawodu? No bo jeśli pacjenci 'nie skaczą' do Ciebie tylko dlatego ,że jesteś wysoki, to może należałoby jednak zmianę zawodu wziąć pod rozwagę... Nie daj Boże, jakiś wyższy i lepiej zbudowany się kiedyś trafi...
                          • 0.9_procent Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 22:10
                            Lubię swój zawód.
                            Choć rzeczywiście zmiana zawodu ograniczyłaby w znaczny sposób to ryzyko.
                            Nie ma drugiej takiej dziedziny w której każdy dziad może się wydzierać że MU SIĘ NALEŻY. A na takich argument (potencjalnej) siły działa znacznie lepiej niż jakikolwiek inny.
                            Delikatnie zwracam jednak uwagę że ja pisałem o "jednej z przyczyn" a dla ciebie jest to "tylko dlatego". Zaiste wybitna umiejętność dyskusji. Zajmujesz się może polityką?
                            • rallentando Re: Oglądałeś Uwagę? 04.02.14, 22:23
                              0.9_procent napisał:

                              > Delikatnie zwracam jednak uwagę że ja pisałem o "jednej z przyczyn" a dla ciebi
                              > e jest to "tylko dlatego". Zaiste wybitna umiejętność dyskusji.

                              Wiem, to taki dowcip z mojej strony był.


                              Zajmujesz się m
                              > oże polityką?

                              Boże broń i nigdy w życiu. Ja na ogół mówię, co myślę! I dobrze mi z tym.
        • mariner4 Nie, ale on widać wszystkim pasował 04.02.14, 07:58
          Aby był Święty spokój.
          A w programie były też inne kwiatki. Tym razem w wykonaniu personelu medycznego.
          Tak jak w przypadku pedofilii kleru. Nic nie ma szansy się zmienić bez permanentnego nacisku społecznego i mediów
          Inaczej nie będzie zmian. Trzeba nękać aż do skutku.
          M.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka