Dodaj do ulubionych

Julenka cały czas walczy (25 t.c.)

    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 05.10.08, 17:30
      Jula dostaje już 50ml mleczka co dwie godzinki i efektem tego jest waga 2920smile)
      mam nadzieje ze pozbedziemy sie tego respiratora wkrótce i bedzie tylko lepiej..
      • mamaroksanki84 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 05.10.08, 19:11
        Waga imponujaca. Dawno nie baylam na forum i az mi dech zaparlo. Trzymam kciuki
        najmocniej jak tylko moge aby Julenka oddychala sama. Pozdrawiam dzielna mamusie
        i coreczke.
        • kamia06 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 05.10.08, 23:14
          "mam nadzieje ze pozbedziemy sie tego respiratora wkrótce i bedzie tylko lepiej.."- Na pewno będzie, inaczej być nie może. Julka jest przecież taka dzielna...
          Całuski i pozdrowienia
      • zorrgula Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 06.10.08, 13:10
        Gratulacje, że jest coraz lepiej. Trzymamy mocno kciuki smile
        • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 06.10.08, 17:05
          Jula wazy dzis 2940. Dzis mielismy kontrole okulistyczą, siatkowka sie nie
          odkleja a wylewy powoli sie wchłaniają to chyba dobrze co??

          Pani dr powiedziała ze zdecydowali się podać Julce sterydy na te płucka
          zobaczymy mam nadzieje ze to cos da, czy wasze dzieci tez dostawały sterydy??
          • skomroch1 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 06.10.08, 21:47
            Mój synek po takim kursie sterydów zaczął sam oddychać, jego kolega z inkubatora
            obok tak samo.Mam nadzieję ze i wam pomoże.
            Pozdrawiam.
            • mama.ady Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 06.10.08, 22:48
              moja ada też dostała 2 serie sterydów i dopiero po nich przestała potrzebować
              tlenu i saturacja wzrosła do 98% - powinny pomócsmile
              • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 07.10.08, 09:11
                no to mnie kochane pocieszylyscie mam nadzieje ze Juli takze pomoze tak bardzo
                bym chciala...
                bo z nia to jest tak ze dlugo dlugo na respiratorku ma 21-25% tlenu no i ładne
                saturacje takie 98-99, i tak co jakis czas nagle sie pogarsza saturacje spadaja
                musza jej zwiekszac tlen tak na 30, góra 40%...i tak w kółko...no i dodam ze ona
                lubi byc bardzo niespokojna strasznie sie wierci itp wtedy saturacje skacza jak
                oszalale i musza jej podawac wtedy srodek na wyciszenie..sad
                • ambra75 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 07.10.08, 12:09
                  kicius_85 wiem co czujesz,jestem a raczej bylam w takiej samej
                  sytuacji.Moja mala ur.sie 5 lipca w 27 tc.,wazyla 950 g,byla
                  intubowana, pòzniej miala CEPAP,potem tlen w inkubatorze,potem noski
                  (20-21%) a po 2 tygodniach samodzielnego oddychania wypisali ja do
                  domu(wazyla 2130g) po prawie 3 m-cznym pobycie w szpitalu .Mija juz
                  drugi tydzien w domu.Oczywiscie nie jest latwo(nie liczylam na
                  to),ale jak wychodzilismy ze szpitala to plakalam ze szczescia,ze
                  juz sie to wszystko skonczylo.A o Julke sie nie martw,potrzebny jest
                  jej czas,na wszystko jest odpowiednia pora.
                  • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 07.10.08, 16:18
                    dzis drugi dzien podawania sterydów, Pani ordynator powiedziala mi ze zazwyczaj
                    podają je ok 10 dni, a tak na 3-4 dzien zazwyczaj sie polepsza..
                    dzis drugi dzien, a Julcia jakby spokojniejsza, dr powiedziała, ze coraz dłuzej
                    wytrzymuje gdy na respiratorze jest 21% tlenu czyli tak jak my oddychamy...gdy
                    osłuchują płucka jest troszke lepiej..
                    jejciu oby te sterydy pomogły bo ja tak juz bardzo pragne trzymac ja na raczkach
                    i przytulac..
                    zauwazylam ze jula ma odruch ssania, gdy ma podłozony pod głowke pieluszke lub
                    cos innego wyciaga jezyczek i probuje ssac ta pieluche to chyba dobrze co?
                    jak tylko pozbedziemy sie respiraotra to zaczniemy uczyc sie jesc z butli..
                    • pszczolka232 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 07.10.08, 17:30
                      kicius trzymam kciuki aby sterydy pomogli i Jula pozbyla sie
                      respiratora. A doruch ssania no to super tylko sie cieszyc big_grin
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 08.10.08, 17:18
      dzisiaj lekarz powiedział mi, że wentylacja Julenki się poprawiła, na
      respiratorze 22% w porywach do 25% czyli lepiej..juz tak nie skaczą
      saturacje...wydaje mi się ze te sterydy pomagają powolutku...oby sie udało!
      • jolantusia1 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 08.10.08, 18:07
        trzymam kciuki, na pewno będzie lepiej, już jest lepiej. Cierpliwości kochana.
        Pozdrawiam
      • niuniadr Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 08.10.08, 22:25
        Kasiu, trzymamy mocno kciuki za Juleńkę i wierzymy, że sterydy
        podziałaja i mała zejdzie z respiuratora. Trzymamy bardzo mocno
        kciuki i modlimy się o to.Juz nastapiła poprawa, więc trzebawierzyć,
        że będzie juz tylko lepiej.
        Pozdrawiamy Was serdecznie i pisz co u malutkiej
        • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 09.10.08, 19:41
          dzisiaj Jula miala probe podłaczenia do cpapu niestety po pol godz musieli ja
          ponownie zaintubowac...
          mala nie dostaje juz tlenu, jak mi to lekarz wytlumaczyl ma rurke od respiratora
          ktora tylko udraznia jej drogi oddechowe a podobno sama oddycha..
          dlatego wszyscy mysleli ze sie uda zalozyli cpap na nosek mala nie chciala
          zamknac buzki no i cpap nie podzialal nastapilo spadanie saturacji i niestety
          nic nie pomoglo wrocilismy na rurkesad(
          a ja juz mialam taka nadziejesad((((((
          • niuniadr Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 09.10.08, 19:55
            Kasiu, musisz być dzielna i cierpliwie czekać.Wiem, ze nie jest
            łatwo.Julia potrzebuje widocznie więcej czasu i odwagi na
            samodzielne oddychanie, ale zobaczysz, już niedługo tak się
            stanie.Mów do niej jak bardzo ja kochasz i dodaj jej odwagi do
            podjęcia próby.Wierzę w to, że już niedługo Juleńka pozbędzie się
            tej rury i będzie miał odwagę oddychać bez "wspomagacza".Modlę się
            codziennie za Julię, żeby się udało.
            Przytulam mocniutko
            • ola_mi Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 09.10.08, 20:06
              Kasiu, zobaczysz ze wszytsko skonczy sie szczesliwie. Julki to
              niesamowicie dzielne dziewczynki. I Twoja Jula pokaze na co ja
              stac....hmmmm tak mysle ze zrobi prezent tatusiowi na urodziny.
              Codziennie mysle o Was i modle sie.
              • marter74 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.10.08, 19:20
                Jest silną i dzielną dziewczynką, da radę ze wszystkim! Potrzebuje tylko więcej
                czasu,aby się pozbierać,trzymamy kciuki mocno!
                • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.10.08, 19:32
                  Jula jest na własnym oddechu na cpapie tzw dotchawicznym
                  Pani dr mnie pocieszyła ze to krok do przodu bo ona juz sama oddycha
                  z nowosci to jeszcze to ze pani dr powiedziała ze juz pozbywamy sie tych
                  kłopotów z nerkami ze z tym jest duzo lepiej
                  • agajedi Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.10.08, 19:35
                    No i to są fantastyczne wiadomości. Jak Juleńka zorientuje się jak super się
                    oddycha samodzielnie to w życiu nie zechce pomocy respiratora. Oby tak dalej.
                    Buziaczki smile
                  • niuniadr Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.10.08, 19:49
                    Kasiu, to bardzo dobre wiadomosci.Juleńka zrobiła duże
                    postępy.DZielna dziewczynka, oby tak dalej.Teraz to juz wszystko
                    będzie dobrze.Jeszcze troszkę i będziecie ją mieli w domciu smile
                    Codziennie o WAs myślimy i modlimy się o zdrówko dla dzielnej
                    królewny i szybkie wyjście ze szpitala.
                    Przytulamy mocno i pozdrawiamy
    • kicius_85 załamałam się:((((( 12.10.08, 10:06
      Moja Jula tak slicznie dawala sobie rade na cpapie dotchawicznym byla na własnym
      oddechu saturacje nie skakały i w ogole bylo o wiele wiele lepiej...
      wczoraj jak do niej przyszłam...ehhh lekarz powiedział ze przedwczoraj wieczorem
      chcieli ja odlaczyc i chyba za szybko...moja Jula wrocila na respirator lekarz
      powiedział ze nie maja pojecia czemu tak sie dzieje...
      cholera patrze na te wszystkie malenstwa..sa takie malutkie a oddychaja juz same
      a moje juz duze dzieciatko nie daje rady
      tak ciezko mi jest na sercu, tak strasznie zle
      naprawde nie daje juz rady
      kilka dni temu cieszylam sie ogromnie jak jula przeszla na swoj oddech myslalam
      ze te sterydy uwolnia ja od respiratora..
      chyba za wczesnie sie cieszylam...
      dziewczyny jak ja mam sobie poradzic z tym wszystkim/?
      jutro jula konczy 4 miesiace a ja zamiast tulic ja w domu moge jedynie trzymac
      za reke i poglaskac po głowce
      boze jakie to jest ciezkiesad(
      • traganek Re: załamałam się:((((( 12.10.08, 11:52
        Wiem dobrze co czujesz. U nas było podobnie. Zosia już dobrze
        radziła sobie na tlenie z maseczki, która leżała obok niej w
        łóżeczku. Miała 4 mce i lekarze mówili, że na za parę dni wyjdzie do
        domu. Jej brat biźniak był już od 1,5 mca z nami w domu. Miałam już
        nawet przygotowaną pościel w łóżeczku dla Zosi. I nagle znów
        załamanie i respirator. Niestety nasz pobyt w szpitalu wydłużył się
        do 10 mcysad Ale ok. 6 mca Zosia już znacznie lepiej oddychała.
        Lekarze mówili, że u wczesnych dziewczynek 6 miesiąc jest przełomowy
        w oddychaniu. Nie patrz na inne dzieci bo się załamiesz. Ciesz się
        każdym najmniejszym postępem Twojej córeczki. Wierzę, że niedługo
        będzie zupełnie dobrze.
      • hankam Re: załamałam się:((((( 12.10.08, 20:04
        Kiciusiu, popłacz sobie.
        Jula to dzielna dziewczynka, myślę, że to się poprawi, choć na pewno
        cieżko Ci na tem moment czekać.
        Okropne jest, kiedy te maleńkie dzieci się męczą, a my patrzymy na
        to bezradne, ale będzie lepiej. Na pewno!
        • aneciamamawiki Re: załamałam się:((((( 12.10.08, 20:30
          Kisiusiusad
          Nawet nie wiem czy to przeczytasz bo sposrdo tak wielu odpowiedzi
          ciezko przeczytac wszystkie ale mimo wsztstko napisze
          .... codziennie zagladam na forum czytam co u Ciebie i u Twojej
          dzielnej coreczki.Mozesz mi wierzyc wiem co przezywasz.Moja Wiktoria
          tez jako wczesniaczek bardzo duzo przezyła.Moge Ci tylko powiedziec
          ze bede sie modlic z calych sił by Twoja iskierka miala siłe walczyc
          dla ciebie i dla siebie........ strasznie mi przykro ze to wszystko
          cie spotyka ale wierze ze Twoa miłosc do coreczki przezwyciezy
          wszystkie przeciwnosci losu.Dzieciatko czuje ze jest kochane i to
          daje mu siłe by walczyc.Daj jej jeszcze troche czasu.Pomysl w ten
          sposob.Gdyby dorosły czlowiek przeszedl to wszystko co przeszla
          twoja coreczka to juz dawno by go nie było wsrdo zywych.A ONA wciaz
          walczy.Ma wole zycia tylko poprostu musisz miec sile by dac jej
          jeszcze czas tyle ile bedzie potrzebowala.Straty ktore wyrzadzilo
          jej wczesniactwo sa duze ale ona powoli bedzie z tego wychodzic
          tylko daj jej i sobie czas.Dziekuj Bogu za kazdy dzien za kazda
          chwile i za kazdy dotyk ktory mozesz dac coreczce i n ie przestawaj
          w nia wierzyc.Twoje rozgorytczenie wynika z tego ze juz tak bardzo
          bardzo chcialas by moc wziasc malutka do domku ale to jeszcze nie
          jest jej czas, jeszcze potrzebuje pomocy lekarzy i specjalistow po
          to by moc zdrowa wrocic do domu by mamusia cieszyla sie ze zdrowego
          dziecka.... pozdrawiam Ciebie cieplo i pamietaj nie jestes
          sama.Myslami kazda z nas mam wczesniakow jest pprzy tobie i Twojej
          coreczce trzymaj sie a jutro idac do Niuni powiedz coreczko kocham
          cie i walcze razem z toba by moc sie cieszyc toba cale zycie!!!
          pozdrawiam ciepłokiss
      • niuniadr Re: załamałam się:((((( 12.10.08, 20:23
        Kasiu, Juleńka jest bardzo dzielna dziewczynką i na pewno już
        wkrótce przyjdzie ten moment, kiedy nie będzie już potrzebowała ani
        respiratora ani też cepapu.Ciężkie są takie chwile, kiedy juz
        człowiek ma nadzieję, ze wszystko będzie dobrze i nagle pojawia się
        jakieś "fatum".Jesli masz ochotę płakać-to płacz, jesli krzyczeć-to
        krzycz, jestesmy tylko ludźmi i mamy prawo do słabości.Musisz być
        silna na tyle, zeby nie zwątpić w siłę Twojej córeczki, która juz
        tak wiele zniosła, tyle walczyła i to wszystko dlatego, ze bardzo
        chce żyć i być z Wami, bo Was Kocha.Po burzy zawsze przychopdzi
        słoneczko a ja mocno wierzę, że dla Was już w niedługim czasie tez
        ono zaświeci.Z wczesniaczkami niestety tak juz jest, ze jeden
        kroczek w przód, a zaraz dwa w tył i znowu musza walczyć z
        przeciwnościami losu.Modlimy się codziennie o zdróweczko dla JUleńki
        i siłę dla Ciebie i wierzymy, że będzie dobrze.
        Przytulamy mocniutko
        • tartulina Re: załamałam się:((((( 14.10.08, 07:55
          Nie załamuj się mamo Julci!Jest w Tobie tyle pozytywnej energii i pozytywnego myślenia,którymi obdzielasz nie tylko swoją Juleczkę,ale też inne mamy wcześniaczków potrzebujące wsparcia!Julcia na pewno szykuje prezent dla taty,nabiera sił i zacznie zaraz oddychać sama-czego Wam z całego serca życzę.Kciuki u mnie mocno zaciśnięte!Dużo zdrówka dla Juleńki i samych dobrych wiadomości dla Ciebie.Pozdrawiam.
          Agnieszka(mama Kamili 22/23tc)
          • skomroch1 Re: załamałam się:((((( 14.10.08, 10:39
            Czasem trzeba parę takich kursów sterydów, żeby płuca "zaskoczyły".Twoja
            córeczka na pewno da sobie radę, potrzebuje jeszcze trochę czasu.Teraz trudny
            czas, bo dano ci nadzieje a nic z tego nie wyszło, ale pomyśl sobie, że lekarze
            skoro zrobili próbę widzą poprawę.Mój synek miał ciągle kłopoty z infekcjami, za
            każdym razem wracał na respirator a pode mną uginały się nogi jak przychodziłam
            rano na oddział a on znów z tą rurką i z wenflonami od kroplówek z antybiotykami
            w główce.Od odrywania plastrów do 6go mies. życia miał łyse boki głowy,
            śmialiśmy się,że wygląda jak Zagłoba, bo był grubasem.Tak było 4 razy, ale
            pewnego dnia to złe się skończyło i dla Was ten dzień też nadejdzie, może
            szybciej niż myślisz.
            • kicius_85 Re: załamałam się:((((( 14.10.08, 22:12
              wiecie Jula ponownie drugi dzien jest na własnym oddechu na cpapie
              dotchawicznym..wczoraj byla niespokojna bardzo sie złosciła a dzis..
              dzis przespała dwie godz na moich rekach, trafiłam na taka swietna pielegniarke
              ktora sama zaproponowała mi ze mimo rurki da mi dziecko na rece..coraz bardziej
              czuje sie taka prawdziwa mama..
              nie ciesze sie na zapas..zyje z dnia na dzien bo przeciez kazdy kolejny dzien
              zycia Juli jest Darem od Boga...
              • netka2 :) 15.10.08, 12:22
                Mam nadzieję że teraz juz do przodu i Julka da radę smile
                • goskagb Re: :) 15.10.08, 12:37
                  To przytulanie napewno doda Julii mnóstwa sił do walki. I Tobie również smile.
                  Trzymajcie się dzielne dziewczyny.
              • niuniadr Re: załamałam się:((((( 15.10.08, 12:42
                Kasiu, wierzymy, że tym razem już będzie tylko lepiej.Juleńka jest
                dzielną i silną dziewczynką i mamy nadzieję, że nadszedł dla niej
                ten lepszy czas i prosimy dalej Boga o to, zeby jak najszybciej
                powróciła do zdrowia i opuściła szpital, żebyś mogła się nia cieszyć
                w domciu i przytulać jak najczęściej.
                Pozdrawiamy
              • hankam Re: Co dobrego? n/t 17.10.08, 13:05
                • kicius_85 Re: Co dobrego? n/t 17.10.08, 18:32
                  ymmm
                  dziś bylismy u julci wazy 3050gr.
                  jest nadal na cpapie dotchawicznym na własnym oddechu..
                  lekarze podejrzewaja co moze byc przyczyna tego ze jula ładnie oddycha a jak jej
                  wyciagaja rurke to nie daje rady..
                  podejrzewaja ze jej drogi oddechowe tak jakby sa zbyt miekkie i w momencie gdy
                  wyjmuja rurke one zapadaja sie i nie moze sama oddychacsad(
                  nie pisze nazwami medycznymi bo sie na tym nie znamsad
                  w nastepnym tyg ma miec bronkoskopie (cos takiego ale oczywiscie moge sie mylic
                  bo moglam zle zapamietac czy zrozumiec wiec jak cos to mnie poprawcie) chodzi o
                  cos takiego jak gastroskopia tyle ze beda podgladac drogi oddechowe..
                  qrcze gdyby nie to Jula pewnie juz dawno bylaby w domciu..

                  czy ktoras z was sie z czyms takim spotkała?
                  • mama-cudownego-misia Re: Co dobrego? n/t 17.10.08, 18:41
                    Wiotkość tchawicy? Kup koniecznie monitor oddechu, bo to może powodować
                    bezdechy. Z czasem to przechodzi, o ile wiem, w skrajnych przypadkach dziecko
                    musi mieć przez pewien czas rurkę, zwykle taką tracheostomijną (wychodzącą z
                    szyi przez dziurę w tchawicy) - synek znajomych miał to przez 2 miesiące.
                    Została mu niewielka blizna.
                  • niuniadr Re: Co dobrego? n/t 17.10.08, 20:15
                    Tak jak napisała Mama Misia, wiotkość tchawicy. Mój Hubert przez to
                    przechodził,tylko ze u niego była jeszcze do tego róniez wiotkość
                    krtani.Miało to minąć jak mały skończy roczek, ale ma juz 1,5 roczku
                    i dalej to go męczy.Do tej pory ma bezdechy, których strasznie się
                    boję.Hubert rurke miał tylko kilka dni, jak był jeszcze na OITN, a
                    potem zaczął juz jakos sobie radzić.Z wiotkością krtani i tchawicy
                    borykamy się do dzisiaj, poniewaz niczym tego nie leczą, bo ma samo
                    się usztywnić, ale u nas to juz trwa bardzo długo i jest strasznie
                    męczące i przez to mały łapie coraz częstsze infekcje górnych i
                    dolnych dróg oddechowych.Kasiu, zobaczysz, będzie dobrze, Juleńka
                    jest silną dziewczynką i na pewno uda się ja juz od tego odłączyć.My
                    tez mielismy endoskopię przez nosek i to juz kilkakrotnie, wczesniej
                    nie było problemu ze zrobieniem tego badania, ale teraz jak mały
                    jest juz ytoszkę większy, to jest gorzej.Jest to częściowo
                    znieczulane, u nas kamerka smarowana była takim żelem, który tworzył
                    taka warstwę ochronną, która była bardzo ślizka i łatwiej
                    przemieszcza się endoskop (czy jak tam nazywa się to
                    urzadzenie).Wierzymy mocno, ze Juleńka wyjdzie juz niedługo ze
                    szpitala i będziecie mogli ją tulić do woli, czego Wam zyczę z
                    całego serduchasmile
                    Modlimy sie codziennie i wierzymy, że wszytsko będzie juz tylko
                    lepiej
                    Pozdrawiamy
                    • skomroch1 Re: Co dobrego? n/t 18.10.08, 09:38
                      U nas też był problem z oddychaniem spowodowany niewłaściwą budową krtani.
                      Roszek ma bliznę po respiratorze, która zmniejsza otwór przez jaki przepływa
                      powietrze przy oddychaniu(tzw.światło krtani) a na dodatek miał wiotkość krtani.
                      Przez pewien czas , kilka dni, musiał być zaintubowany, bo powietrze nie
                      przepływało przez krtań i były bezdechy, padła wtedy diagnoza, że być może
                      będzie musiał mieć założoną rurkę tracheostomijną, ale na szczęście jakoś sobie
                      poradził.Sam sobie wyjął respi. i okazało się, że jakoś oddycha.Bronchoskopię
                      zrobiono mu kiedy miał ok. pół roku korygowanego, już po wyjściu ze szpitala,
                      był to zabieg w pełnym uśpieniu, i wtedy wyszło orzeczenie o tej bliźnie i
                      wiotkości.Wiotkość najczęściej ustępuje sama, u Roszka już jaj nie ma(18 ms
                      ur.),blizna jeszcze daje znać, mały charczy i chrapie ale coraz mniej.Pozdrawiamy
                      • kicius_85 Re: Co dobrego? n/t 19.10.08, 11:39
                        a ja sie tak strasznie boje bo wczoraj padly słowa ze moze byc tracheostomia
                        potrzebnasad(((((
                        • skomroch1 Re: Co dobrego? n/t 19.10.08, 12:29
                          U nas też padły te słowa ale jak już pisałam okazało się że nie była
                          potrzebna.Jak tylko Malutka będzie po badaniu napisz.Kiedy strasznie sie
                          denerwowałam tą tracheotomią pani doktor powiedziała, że potrzebna jest bardzo
                          rzadko.Że za jej kadencji, a pracowała tam 10 lat wypuścili z rurka do domu
                          kilka wcześniaków.
                          Czekam na wiadomości.
                          Kaśka
                          • agusia79-dwa Re: Co dobrego? n/t 19.10.08, 12:42
                            trzymam kciuki za Julkę. Ale z niej już duży bobassmile
                        • celahir Re: Co dobrego? n/t 19.10.08, 15:22
                          chyba tracheotomia, tracheostomnie przeprowadzają w przypadku usunięcia krtani....
                          • kicius_85 Re: Co dobrego? n/t 19.10.08, 22:46
                            mozliwe ze pomylilam nazwe tyle tego jestsad((
                            ale jestem naprawde załamana bylam pewna ze w pazdzierniku moje dziecko bedzie w
                            domu a tu takie wiadomosci...
                            jeju jak ja sie bojesad
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 20.10.08, 19:10
      Rany dziewczyny jak ja się boje..tak bardzo..sad((
      Pod koniec tyg Jula ma miec tą Tracheobronchoskopie tak to chyba sie pisze, ale
      nie jestem pewna...
      Tak bardzo sie bojee juz nie wiem jak mam prosić Boga żeby nam pomógłsad((
      ale takze zastanawiam sie czy jesli Jula ma jakies zwezenie co uniemozliwia jej
      oddychanie bez rurki to jak dała sobie rade gdy 3 tyg oddychała sama miała nawet
      kilka dni wasy tlenowe???

      Ogólnie Jula jest juz na własnym oddechu cały tydzien, tyle ze z cpapem
      dotchawicznym bo bez niego nie daje radysad(
      Jednak Pani doktor mówiła ze jak pielęgniarki ją ważą zmieniają prześcieradełko
      przebierają ją itp to ją odpinają i tak dosyć sobie radzi...ale niedługo...

      RATUNKU DZiewczynyy pomóżcie mi jakoś...prosze Was módlcie sie za moją
      córenke..bo ja co chwile płacze..

      Mała waży już 3185 takze jest takim normalnym bobaskiem..juz dawno powinna byc w
      domu...dlaczego Bog tak bardzo nas doswiadcza?dlaczego?sad((((((((((((
      • ola_mi Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 20.10.08, 19:19
        Kasiu nie odpowiem Ci na pytanie dlaczego Ciebie Pan Bóg tak
        doświadcza, bo sama sie dręcze tymi pytaniami crying Wzięłam sobie do
        serca słowa mojej koleżanki, że Bóg nigdy nikogo nie obarcza
        kryzżem, którego ktos nie jest w stanie udźwignąc.
        Moge Cie zapewnić o tym że pamietam o Twojej Juleńce w mojej
        codzinnej modlitwie.
        Mi też jest bardzo ciężko bo niestety u mojej siostrzeicy jest
        sytuacja bardzo bardzo zła i nam juz lekarze odebrali nadzieję na
        samodzielny oddech. Pamiętaj że Tobie nikt takiej nadziei nie
        odbiera i że bedzie DOBRZE!!!!!
      • netka2 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 20.10.08, 19:20
        A ma mieć samo badanie bronchoskopowe czy założą jej tracheostomię ??
      • tartulina Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 20.10.08, 19:26
        Kasiu,mocno trzymam za Was kciuki!Będę pamiętała o Twojej dzielnej córeczce w wieczornej modlitwie.Masz silną córcię,która każdego dnia bardzo się stara!Wierzę, ze niedługo zabierzesz Juleńkę do domu.I lekarze tez pragną,abyś tuliła swoją maleńką w ramionach w domu i dlatego podejmują coraz to nowe decyzje o badaniach i ewentualnym zabiegu,żeby usprawnić samodzielne oddychanie.Na pewno podejmą decyzję najbardziej słuszną i najlepszą dla Waszej dzielnej Juleńki.Trzymaj się!Pozdrawiam.Agnieszka
      • niuniadr Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 20.10.08, 20:08
        Kasiu, musisz być silna w tych ciężkich chwilach, chociaz to nie
        jest łatwe.MOdlimy się codziennie za maleńką Julcie i za Ciebie.
        Proscie św Tadeusza Judę, on jest patronem od spraw ciężkich i
        beznadziejnych, nam bardzo pomógł w tych bardzo cięzkich chwilach i
        teraz tez się modlimy, kiedy jest u małego podejrzenie padaczki i
        wierzymy, że tym razem też się za nami wstawi u Boga.Jesteśmy z WAmi
        całym serduszkiem, myslami i codzienną modlitwą, tyle z naszej
        strony mozemy ofiarować.
        Musisz wierzyć i to bardzo mocno, chociaż czasami juz nie ma na to
        siły, ale zobaczysz, ze warto.
        Przytulamy mocniutko.
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 21.10.08, 17:22
      Własnie wróciłam do domu
      wiadomości są następujące
      waga: 3220gr mój mały pączuszeksmile)
      oczy : dziś była kontrola, okulistka powiedziała ze siatkówka dobrze
      przytwierdzona, wylewki coraz bardziej sie wchłaniają, jeszcze troszke zostało
      ale podobno to kwestia czasu
      układ oddechowy : jutro rano moja córa ma mieć tą cala bronchoskopie..i wtedy
      bedzie wiadomo co dalej
      bardzo prosze trzymajcie kciuki!!!
      • hankam Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 21.10.08, 22:12
        Trzymam z całych sił!
      • gandzia4 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 21.10.08, 22:17
        zaciskam jak tylko mogę
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 22.10.08, 08:22
      na razie nie dziekuje..

      cholera jak ja sie bojesad
      • niuniadr Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 22.10.08, 10:49
        Kasiu, trzymamy kciuki za Juleńką z całych sił i jak tylko to będzie
        mozliwe, to napisz jak maleńka.
        • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 22.10.08, 17:59
          Moja Jula jest po tym badaniu
          Nie jest tak beznadziejnie jak sie spodziewali lekarze
          krtan i tchawica w miare ok, problem mamy w samym gardełku jest tam bardzo
          miekko i jej sie to zapada gdy rureczki nie ma, no ale Jula ma w sumie 3 tyg
          korygowane lekarz który robił badanie powiedział ze dają jej jeszcze 2 tyg na
          samodzielne oddychanie moze sie to poprawi a jesli nie...to czeka nas ta rurka...
          ale ja mam nadzieje ze nie bedzie potrzebna ze wszystko sie poprawi i bedzie ok!!!

          wymiary
          ważymy 3270gr
          mierzymy 50cmsmile
          • niuniadr Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 22.10.08, 18:07
            Kasiu, my tez wierzymy, że rurka nie bedzie potrzebna i Juleńka
            zacznie sama oddychać.Bardzo mocno w to wierzymy, a zobaczysz,
            gardełko się wzmocni i wszystko bedzie dobrze.
            Pozdrawiamy Was serdecznie i całuski przesyłamy dzielnej królewniesmile
            A wymiary i waga bardzo ładnesmile Prawdziwy bobasek już z Juleńki
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 23.10.08, 21:24
      Julenka rosnie jak na drozdzach wazy juz 3325smile) mój mały pączuszek
      kocham ją ponad życie
      kazdego dnia mówie jej jak bardzo ją kocham i jak bardzo jestem z niej dumna
      ona patrzy tymi swoimi ciemnymi wielkimi oczkami tak spokojnie
      rany dziewczyny ona daje mi tyle szczescia
      kocham ja ponad zycie!
      • niuniadr Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 23.10.08, 21:29
        Kasiu, cieszymy się razem z Wami i mocno wierzymy, że juz niedługo
        będziecie się nią cieszyć w domciu, czego Wam zyczymy z całego
        serduchasmile
        Pozdrawiamy
        • ola_mi Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 23.10.08, 21:32
          i z pewnoscia Julenka kocha swoja wspaniala, dzielna mame!!!
          Pozdrawia i czekam na coraz to lepsze wiesci wink.
      • mamaewci Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 23.10.08, 22:13
        Kilka dni nie zagladalam do Waszej historii, a tu prosze, z Julki
        niezly bobas juz wyrosl. Mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze, a
        te 2 tygonie szybko zleca.
        Julka juz pewnie coraz zywsza jest, prawda?
        • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 23.10.08, 22:18
          ona cały czas była żywa niezła rozrabiaka z niejsmile
          lekarze i pielęgniarki mówią ze jest mistrzynią w ekstubacjismilepoprostu łapie za
          rurke i ciągniesmile
          uwielbia coś trzymać to mamusia jej daje paluszki wtedy tak ładnie się uspokajasmile
          wydaje mi sie tez ze jak tak zblizam do niej głowe i mówie tak cicho to ona tak
          słucha z zaciekawieniem
          super bobasek z niejsmile
          • goskagb Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 24.10.08, 12:36
            Niezły pączuszek z Twojej Juleńki smile
            Mojej Weronice najlepiej wychodziło wyciąganie sąd do karmienia, po każdym
            posiłku się ich pozbywała smile.
            Słucha na pewno i napewno sprawia jej to wielką radość i dodaje sił do walki.
            Pozdrawiamy serdecznie
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 24.10.08, 22:33
      Tak mi sie jakos smutno zrobiło...
      ciesze sie z kazdego kolejnego dnia zycia mojej córy...

      ale

      dzisiaj jak tak trzymałam ja na rekach a ona słodko spała pomyslalam sobie ze
      nie tak to wszystko miało byc...
      powinnam miec teraz dwie zdrowe córeczki i chodzic z nimi na spacerki..

      a jest tak ze jeszcze nawet nie słyszałam płaczu mojej małej iskierkisad
      • ola_mi Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 24.10.08, 22:38
        Kasiu, nie poddawaj sie. Nabierz kolejnych sil do walki z losem.
        Wiesz, ja wróciłam przezd chwila z kina, byłam na
        filmie "Świadectwo", wybeczlam sie niesamowicie i przez caly film
        myslalam o dziewczynkach i prosiłam Jana Pawła II zeby wział sie pod
        swoja opieke, zeby pomogł im. Jakos to dodało mi sił. Jak usłyszalam
        rózne urywki z kazań i wypowiedzi Papieża, wstapiła we mnie nowa
        wiara. Nie wiem na ja długo ale jednak...
        Moze nie kazdemu taki sposob odpowiada ale jezeli masz mozliwosc, to
        zabierz meza i idzcie na ten fil. On dodaje wiary!!!!
      • hankam Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 25.10.08, 12:06
        Kiciusiu, jest, jak jest.
        Masz swoja córeczkę, przetrwała, waży już ładnych parę kilo, pewnie
        wkrótce skończycie z cepapem i pojdziecie do domu.
        Wtedy też nie będzie tak, jakbyś sobie wyobrażała, bo z duzym
        prawdopodobieństwem będzie chodzili na kontrole, rehabilitację, do
        neurologa, będziecie sprawdzali słuch, rozwój, wzrok.
        Moja córka urodzila się dużo większa niż Julka, ale pamiętam, że też
        miałam żal, że zamiast patrzeć jak rośnie, rehabilitowałam,
        podawałam witaminy, paslam BMFem i ganiałam po lekarzach.
        Ale przyjdzie wiosna i ta prawdziwa, i metaforyczna.
        Pewnego dnia Twoja córeczka bedzie biegała po plaży albo skakała po
        kamieniach w potoku, wsiądzie na rower albo przypnie narty.
        Pomału wychodzicie na prostą.
        Nie trać wiary. Jeszcze nacieszysz się jej dzieciństwem.
        • skomroch1 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 25.10.08, 20:42
          Kiciusiu, ja też przez parę dni miałam dołek, ale jakoś przechodzi.Kiedy widzę
          ten najpiękniejszy na świecie uśmiech nie mogę być smutna.Może i nie tak miało
          być, ale jak to Hankam napisała jest jak jest, i pomimo podejrzenia MPDZ cieszę
          się każdym dniem i myślę, że są to najpiękniejsze lata mojego życia, z tym
          radosnym, ślicznym chłopczykiem w ramionach. Oby nie było gorzej.
          Pozdrawiamy i żeby gardełko wydobrzało jak najszybciej, Kaśka i Roch
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 28.10.08, 08:59
      Julia nawet dobrze sobie radzi.
      Jest coraz bardziej żywa, czasem się uśmiecha chociaż wiem ze jeszcze o tym
      nawet nie wiesmile chyba poprostu taki grymas twarzy...ale i tak kocham ten jej
      usmiech...
      kochane kiedy takie wczesniaczki zaczynają się usmiechac juz tak same od
      siebie?? normalny noworodek chyba w drugim miesiacu zycia co?
      to co u wczesniaka liczy sie wiek korygowany i dodaje np miesiac?
      wie ktos?

      Lekarze około środy beda probowali przerzucic jule na cpap nosowy i taką jakąś
      krótką rurke gardłową zeby jej tam udrazniała...bardzo bym chciała zeby to sie
      udało..chociaz jeszcze nic nie wiadomo..
      Coraz czesciej mam mojego szkrabka na rekach kocham ja ponad zycie..

      Kochane jak wiem ze nawet jak Jula wyjdzie juz do domku jeszcze wiele przed
      nami, ale ja wiem ze my to przezwyciezymy, czas mija szybko..
      i mam nadzieje ze za kilka lat bedziemy mieli zdrowa sliczna córke..
      a nawet jesli nie uda sie pokonac wszystkich "wczesniaczych chorób" i tak bedzie
      naszym najwiekszym słoncem bo kochamy ja ponad zycie!!
      Jula i Natalka to nasze dwa cudy...
      • madzieks2 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 28.10.08, 11:22
        kicius czytam wątek od poczatku i nadalkibicuje twojej kruszyniesmile
      • hankam Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 28.10.08, 19:34
        W zasadzie rozwoj wcześniaków mierzy się według wieku korygowanego.
        Ale trzeba pamiętać o tym, że zwłaszcza ruchowo idą własnym torem, a
        te, które miały wyjątkowo cieżkie przejścia, długo były w szpitalu,
        przechodziły operacje, muszą mieć dodatkowy czas, żeby nadgonić.
        Wszyscy czewkamy na ten pierwszy skierowany do nas uśmiech.
        U mojej córki to było korygowane pięć czy sześć tygodni. Trochę był
        krzywy, ale na pewno do mnie.
        Czekaj cierpliwie. Dużo się zmieni, jak Julka wyjdzie do domu.
        • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 28.10.08, 19:40
          bardzo dziękuje za odpowiedzsmile

          Dzisiaj Julcia tak słodko spała mamusi na rączkachsmile a jak się obudziła to
          zaczelam jej opowiadac bajke bylam pod wrazeniem ze nie złosciła sie jak zawsze
          tylko lezała i wydawało mi sie ze słucha mamusi, lapała mnie za palce u
          rąk..moja kochana iskierkasmile

          Dzis miała rtg klatki piersiowej nie jest tam jeszcze najlepiej, jak zwykle
          mnóstwo wydzieliny, którą często trzeba odsysac...
          no a a co do wyników morfologii itp pani dr powiedziała ze są dobre jak u
          normalnego dzieciatka..

          Powiedziała tez ze jutro z rana chcą próbować ekstubacje...no zobaczymy
          chciałabym zeby sie udało, ale wole nie cieszyc sie na zapas i myslec ze napewno
          sie uda...wole byc mile zaskoczona niz zawiedziona...
          prosze o kciuki...
          • niuniadr Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 28.10.08, 19:49
            Kasiu, zaciskamy mocno kciukismile i będziemy się modlić, żeby się
            udało.Życzymy Wam tego z całego serca.
            Pozdrawiamy i buziaczki dla Juleńki
          • zabka11 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 28.10.08, 20:19
            Trzymam kciuki za jutrzejszą ekstubacje, żeby się powiodła w 100% i
            Juleńka sama zaczęła oddychaćsmile
            Pozdrawiam gorąco i buziaczki dla małej, dzielnej dziewczynkismile
          • blaszka0662 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 28.10.08, 21:01
            Bardzo mocno trzymam kciuki za twoją iskierkę.
          • judyta789 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 29.10.08, 07:56
            Witaj Kasiu! Mocno trzymam kciuki za Julcie, i oczywiscie ciagle sledze Twoj
            watek. Pozdrowienia od Miki i mamy
    • kicius_85 nie udało się:(( 29.10.08, 17:58
      jest mi tak bardzo źlesad
      nie udała się próba wyciągniecia Juli rurki, jak to pani dr okreslila totalna
      klapa...zdazylam jeszcze zrozumic tyle ze najprawdopodobniej czeka nas ta
      trach...nie pamietam jak sie to nazywa...ta rureczka w szyjce...tyle zrozumiałam
      wiecej nie bo sie rozpłakałam jak dzieckosad(
      obiecywałam sobie nigdy wiecej nie płakac przy Juli i co?dałam wielka plamesad((((((
      • mycha2604 Re: nie udało się:(( 29.10.08, 19:03
        śledze cały czas Twój wątek...Boże dziewczyno ile Ty musisz
        przechodzić,jesteś taka dzielna i musisz być taka cały czas,chodz
        wiem że to cholernie trudne...
        Ja cały czas wierze mocno w Twoją córeczke i modle się bardzo gorąco
        o to żeby wkońcu się udało!
        "Nawet jeśli niebo zmęczy się błękitem,nie gaś nigby światła
        nadzieji"(Bob Dylan)Bądz dzielna,trzymam za Was cały czas kciuki....
      • jolantusia1 Re: nie udało się:(( 29.10.08, 20:46
        kochana Nie dałaś plamy. Julka wie że jesteś z nią, ja też nie raz ryczałam przy
        małym, miałam doła ale jak na niego patrzałam to od razu mi się lepiej robiło i
        to dawało mi sił. Daj Julce jeszcze troche czasu. Trzymam kciuki będzie dobrze.
        Pozdrawiam
        • achna72 Re: nie udało się:(( 29.10.08, 21:03
          Jesteś tylko człowiekiem, pamiętaj o tym
          Trzymam kciuki bardzo mocno
          za Ciebie i Julę
          • tolka11 Re: nie udało się:(( 29.10.08, 21:26
            Nawet jeśli Julka będzie miała jakiś czas rurkę tracheo to:
            1. wreszcie zabierzesz ją dod domu, a tam cudownie szybko nabierze
            sił
            2. to nie na zawsze
            3. zajrzyj koniecznie tu
            potracheotomii.pun.pl/forums.php
            My cały czas pamietamy o tobie i malutkiej.
            Nie wiem czemu się tak dzieje, czemu tyle musicie wycierpieć. Mam
            tylko nadzieję, że i dla was zaświeci słońce.
      • ania.silenter Re: nie udało się:(( 29.10.08, 21:30
        kicius_85 napisała:
        > obiecywałam sobie nigdy wiecej nie płakac przy Juli i co?

        a to dlaczego? Jeśli przynosi Ci to ulgę to powinnaś płakać. Płacz oczyszcza i
        dodaje sił. Ja bardzo często wyłam jak bóbr przy Oli ale dodawało mi to sił do
        dalszej walki i dzięki temu nie zwariowałam.
        A tracheotomia to nie koniec świata. Trzymaj się, uszy do górysmile.
        • kicius_85 Re: nie udało się:(( 29.10.08, 21:48
          wiem ze nie koniec swiata ale wyczytalam wlasnie na tamtym forum do ktorego
          linka wkleiła tolka ze im wczesniej tracheotomia tym wieksze prawdopodobienstwo
          ze dziecko nie bedzie mowic...
          cholera czemu na to wszystko spotyka??
          nie dosc ze moja ciaza skonczyla sie w 25 tyg
          natalka nie przezyła nawet dnia, nigdy jej nie zobaczylam
          ciezki stan Juli
          tyle problemów
          i do tego jeszcze to
          ja juz naprawde nie mam sił dziewczynysad
          i sie pytam cholera ZA CO?????
          • ania.silenter Kiciusiu:) 29.10.08, 21:57
            kicius_85 napisała:

            >
            > ja juz naprawde nie mam sił dziewczynysad

            chyba nikt lepiej od nas nie rozumie co czujesz, my to rozumiemy - naprawdę,
            jesteś super mamą - walczącą o swoje dziecko jak lwica, Jula na pewno czuje, że
            jesteś z nią i że ją kochasz
            • skomroch1 Re: Kiciusiu:) 30.10.08, 12:04
              Kiciuś, jesteś silną, dzielną kobietą i wspaniałą mamą. Jula to czuje i dlatego
              rośnie tak pięknie i nie choruje.
              Pozdrawiam serdecznie
          • anemon3 Re: nie udało się:(( 29.10.08, 22:40
            Kochana wiem,że nie jest Ci łatwo,ale Twoja maleńka córeczka walczy-
            nie trać wiary!!!!
            • niuniadr Re: nie udało się:(( 30.10.08, 09:33
              Kasiu, nie zakładaj z góry czarnego scenariusza, ze Julcia moze nie
              mówić.Pamiętaj o tym, ze kazde dziecko jest inne, sa rózne ćwiczenia
              logopedyczne i foniatryczne, które pomagaja.Nie mozna przeciez
              przewidzieć jak długo Juleńka będzie miała rurke tracheotomijną i
              jakie to moze spowodowac konsekwencje.Nie martw się na zapas,
              niedługo będziesz miała Juleńkę w domciu, będziesz ja mogła
              przytulać tyle ile będziesz chciała, będzie z tobę przez cały dzień
              i noc, zobaczysz, to bardzo jej pomoże.Jesli masz ochotę płakać, to
              płacz, jestes matką a przede wszystkim człowiekiem, który ma prawo
              do uczuć, równiez bezsilności i słabości, a płacz pomaga rozładować
              emocje.Trzymamy mocno kciuki za dzielna Juleńkę i Ciebie Kasiu,
              dzielna, wspaniałą Mamę.Modlimy się codziennie o to, zeby Julcia jak
              najszybciej pozbyła się rurki i żeby gardełko zacvzęło juz dobrze
              funkcjonować.
              Trzymaj sie Kochana i nie trać wairy w lepsze jutro smile
          • mam-ann Re: nie udało się:(( 30.10.08, 12:41
            Cholera! Kiciuś, tak mi przykro.
            Powiedz mi czy ona stale za słabo oddycha,
            czy łapie bezdechy,
            czy spadki saturacji?
            Ile dostała porcji sterydów? Czy jest na cafeinie?
            Co lekarze mówią, kiedy będą chcieli jej robić tracheotomię?
            • kicius_85 Re: nie udało się:(( 30.10.08, 17:13
              oddycha w miare dobrze, tyle ze musi miec ta rurke od respiratora ktora jej
              udraznia gardełko
              spadki saturacji sie zdarzaja gdy mocno sie zezłosci wtedy produkuje sie duzo
              tej wydzieliny i trzeba ja odessac wtedy jest juz ok
              sterydy dostawała raz przez kilka dni
              ta cafeina to co to?

              co do tracheotomii jeszcze nic nie wiem
              • mam-ann Re: nie udało się:(( 30.10.08, 21:36
                na cafeinie mój cały czas jedzie (tj w poniedziałek mu odjeli, ale
                znowu spada strasznie, więc pewnie do niej wrócą) to lek, taki do
                brzuszka (o ostrych przypadkach dożylnie) który powoduje że dziecko
                przypomina sobie że musi oddychać i nie spadać z saturacją, tak
                jakby stymuluje sam organizm.

                mój też spada gdy się złości, ale przede wszystkim gdy się zaśpi czy
                zmęczy
                • kicius_85 Re: nie udało się:(( 31.10.08, 09:37
                  nie nie to Jula nie dostaje czegos takiego
                  • skomroch1 Re: nie udało się:(( 31.10.08, 10:54
                    Roszek też długo był na kafeinie, ale on miał inny problem, taki jak
                    mam-ann.Spadki były winą słabo rozwiniętego układu nerwowego i płuc.U Twojej
                    córeczki to problem "techniczny" z gardłem, więc kofeiny prawdopodobnie nie musi
                    otrzymywać.
                    pozdrawiam
                    • niuniadr Re: nie udało się:(( 31.10.08, 16:02
                      Kasiu, a co dzisiaj u Juleńki? Jak się czuje maleńka?
                      Pozdrawiamy
                      • kicius_85 Re: nie udało się:(( 31.10.08, 19:09
                        Nasza Jula dziś waży 3510!! rany ale nasze malenstwo szybko rosniesmile
                        Dzisiaj załatwialismy papiery u anestezjologa bo Jula najprawdopodobniej we
                        wtorek bedzie miała jeszcze raz bronchoskopie tylko troche inna nazywa sie
                        bronchoskopia sztywna czy jakos tak robi sie to juz na sali operacyjnej a nie na
                        sali gdzie lezy dziecko jest bardziej dokładna jak to lekarz powiedział musi
                        sprawdzic dokładnie milimetr po milimetrze jak to tam jest w tych jej drogach
                        oddechowych czy potrzebna ta tracheotomia czy nie..
                        prosze trzymajcie kciuki
                        • ola_mi Re: nie udało się:(( 31.10.08, 21:11
                          na pewno bedziemy trzymali kciuki, ale najpierw za to zeby tej
                          broncho.... nie było wink, aby Jula zaskoczyła wszytkich!!!!
                          • niuniadr Re: nie udało się:(( 31.10.08, 21:23
                            Kasiu, bedziemy trzymać kciuki z całych sił smile Jednak mam cicha
                            nadzieję, tak jak Ola, że Juleńka wszystkich zaskoczy i towszystko
                            nie będzie konieczne.Jestescie obie bardzo dzielnewink
                            Pozdrawiam serdecznie
                            • skomroch1 Re: nie udało się:(( 31.10.08, 21:40
                              Trzymam kciuki,widzę, że lekarze walczą o małą, to dobrze.
                              Kaśka i Roch
                              • mamawcze-sniaczka Re: nie udało się:(( 31.10.08, 22:29
                                trzymam kciuki.
    • ola_mi Re: Kasieńko, co u Juleńki? 03.11.08, 21:10
      • kicius_85 Re: Kasieńko, co u Juleńki? 04.11.08, 10:01
        Jula rosnie jak na drozdzach wczoraj wazyła juz 3610! zwiekszyli jej ilosc
        mleczka do 70ml ale juz 8 raazy na dobe bo jets juz duzym bobasemsmile
        jak tak dalej pojdzie niedlugo dobijemy do 4kgsmile
        najprawdopodobiej dzisiaj bedzie tak bronchoskopia...boje sie bardzo
        • blaszka0662 Re: Kasieńko, co u Juleńki? 04.11.08, 11:17
          Trzymajcie się dzielne dziewczyny, a ja mocno trzymam kciuki za powodzenie zabiegu.

          Pozdrawiam,
          Agnieszka
        • mam-ann Re: Kasieńko, co u Juleńki? 04.11.08, 11:19
          ale masz juz wielką babę big_grin

          trzymam kciuki za badanie, by udało się i przebiegło pomyślnie
          • kicius_85 Re: Kasieńko, co u Juleńki? 04.11.08, 18:28
            Jula juz po badaniu zakwalifikowano ja niestety do trachotomii...takze w
            najblizszych dniach nie wiem dokładnie kiedy czeka nas zabieg..sad
            • niuniadr Re: Kasieńko, co u Juleńki? 04.11.08, 18:56
              Kasiu, przykro nam, że jednak tracheotomia będzie potrzebnasad
              Trzymaliśmy kciuki, żeby się udało bez, ale cóż, czasem tak
              bywa.Będziesz mogła juz niedługo zabrać Juleńkę do domciu.Wierzymy
              mocno, że rurka nie będzie długo potrzebna, bo gardełko wydobrzejesmile
              Pozdrawiamy
            • hankam Re: Kasieńko, co u Juleńki? 04.11.08, 19:17
              Przytulam mocno. Wiem, że to boli. Ale to mniejsze zło.
              Myślę, że jak zabierzesz Julkę z rurką tracheotomijną do domu, mimo
              wszystko będziesz zadowolona.
              No i przecież to nie na zawsze!
            • hankam Re: Kasieńko, co u Juleńki? 04.11.08, 19:19
              Przytulam mocno. Wiem, że to boli. Ale to mniejsze zło.
              Jak już zabierzesz Julkę z tą rurką tracheotomijną do domu, to
              wszystko będzie lepiej.
              A rurka przecież nie jest na zawsze!
              • judyta789 Re: Kasieńko, co u Juleńki? 04.11.08, 21:44
                Witaj Kasiu!
                Tak strasznie mi przykro ze Jula bedzie miała rurke, ale jak inne mamy pisza to
                jeszcze nie koniec swiata, wydobrzeje i wyjma jej to. Sciskam Ciebie mocno
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 05.11.08, 19:14
      Jula bedzie miala w piatek ten zabieg tracheotomii...mam nadzieje ze po tym
      bedzie juz lepiej..
      • mala242 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 05.11.08, 21:18
        Kasieńko,trzymam kciuki.MUSI BYĆ LEPIEJ
      • gandzia4 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 05.11.08, 21:22
        Zaciskam kciuki żeby poszło bez problemów i żeby tracheotomia pomogła Julci.
        • skomroch1 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 06.11.08, 20:19
          Trzymam kciuki z całych sił.
      • judyta789 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 07.11.08, 07:55
        Kasiu! Trzymam kciuki i myslami jestem z Wami. Ucałuj Julcie
    • kicius_85 tracheotomia 07.11.08, 16:52
      niestety dzis nie doczeklaismy sie tego zabiegu, bylo mnóstwo zabiegów które
      miały byc zrobione od razu bo nie mogli czekac...
      Nasza Jula bedzie miala zabieg w poniedzialek z samego rana bo jest juz zapisana
      pierwsza w kolejce..
      • mam-ann Re: tracheotomia 08.11.08, 01:01
        trzymam za nią bardzo mocno kciuki!
        • mam-ann Re: tracheotomia 09.11.08, 21:49
          nie odzywasz się, mam nadzieję że wszystko ok? jakieś decyzje
          lekarzy czy czekacie do poniedziałku?
    • mam-ann Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 09.11.08, 21:49
      i co u Was? jak tam decyzje lekarzy? coś wiadomo?
      • mam-ann Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 09.11.08, 21:50
        no i mi się odp zdublowały wink
        • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 07:42
          Jula dzis rano ma tracheotomie..nie wiem dokładnie o której ale w grafiku jest
          pierwsza takze gdy przyjade do szpitala (odwiedziny od 12) to napewno bedzie juz
          po...jejciu boje sie cholernie..
          • lalka_go Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 08:05
            kicius przeczytałam cały Twój wątek. jesteś bardzo silna i masz
            dzielną córeczkę. trzymam kciuki za Julę. wszystko będzie dobrze...
            musi być!
            daj szybko znać jak się czegoś dowiesz.

            lalka_go - mama bliźniaczek- Wiktorii i Aniołka Aneliki
          • traganek Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 08:26
            Trzymamy kciuki. Nie poddawaj się. To na pewno ułatwi jej życie i
            przyspieszy wyjście do domu.
          • niuniadr Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 08:37
            Kasiu, trzymamy mocno kciuki za Juleńkę, żeby wszystko poszło
            pomyślnie.
            Jak będziesz tylko mogła, to napisz co z Julcią.
            Pozdrawiamy
          • mam-ann Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 09:55
            jestem z Wami myślami i trzymam kciuki!
            • judyta789 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 10:50
              Witaj!
              Trzymam kciuki za Julcie. Jestesmy z Wami.
              • lili2006 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 13:51
                jak po zabiegu? Myślimy o Was cieplutkosmile
                • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 18:04
                  Jestesmy po zabiegu...
                  Gdy Jula jechała na blok operacyjny tak ładnie sama oddychała ze nie musieli
                  podawac jej tlenu byłam w szoku, saturacje cały czas miała 99...dzielna córenka
                  Po zabiegu gdy weszłam do sali..normalnie nie poznałam swojego dziecka!!
                  Bez rurki i tych plastrów na twarzy wyglada zupełnie inaczej!!! teraz dopiero
                  widac jaka jest sliczna mój mały pączuszeksmile))
                  Bardzo sie bałam ale widze ze jest lepiej!! nie musieli podłączac pod
                  respirator, ładnie sama oddycha, ma jeszcze troche tlenu podawanego...ale jak na
                  razie jest ok...oby teraz szło do przodu..modle sie o to
                  • tolka11 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 18:16
                    Cieszą dobre wieścismile Wreszcie przyjdzie czas na wyjście do domu,
                    oby jak najszybciej.
                    A potem przyjdzie czas na wyciągnięcie rurki. Oby jak najszybciej.
                    może u dr Larysza, podobno w tych sprawach jeden z najlepszych w
                    Polsce.
                    Ale najwazniejsze, że mała dobrze się czuje, że ty sobie radzisz.
                    Pozdrawiam i podziwiam.
                    • kasia284 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 18:36
                      Trzymamy z Kubusiem kciuki!Dzielna Księżniczka! I Mamusia!
                  • mamaroksanki84 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 20:05
                    Cudownie!!! Caly dzien myslalam o wazej operacji. Bardzo ale to bardzo sie
                    ciesze ze sie udalo i wszytsko jest w porzadku. Pozdrawiamy gorąco i czujemy ze
                    juz niedlugo bedziecie w domkusmile))))) Edyta i Roksanka
                  • hankam Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 20:53
                    Uff, dobrze, że już po. Na pewno będzie lepiej i myślę, ze
                    pozbawione sztucznej konstrukcji w srodku gardziolko samo się szybko
                    zregeneruje.
                    Dzielna dziewczyna.
                  • anulka_99 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 10.11.08, 22:02
                    Kasiu. Śledzę Twój wątek już długi czas i jestem na bieżąco.
                    Myślałam o Was dzisiaj cały dzień. Tak bardzo się cieszę, że
                    wszystko w porządku. jesteście obydwie niesamowite!!!. Ściskam mocno
                    i życzę jak najszybszego powrotu do domku.
    • kicius_85 12.11.2008 12.11.08, 16:47
      Jutro kończymy 5 miesiecy, 1,5 korygowanego..rany ale ten czas straszni e szybko
      leci..
      Jula wczoraj była tak osłabiona ze musieli podłaczyc ja pod respirator, ale dzis
      juz jest lepiej, pani dr powiedziała ze zazwyczaj tak jest ze dzieci po
      zabiegach kilka dni sie gorzej czuja ale wszyscy sa dobrej mysli, maja nadzieje
      ze jula juz niedlugo bedzie oddychac sama i ze zaczniemy nauke jedzenia z butli..
      Wazymy prawie 4kg! przeszlismy na pampersy 2 bo te 1 2-5kg juz były maławe,
      rosniemy jak na drozdzachsmile lubimy trzymac mamusie za paluszki, uwielbiamy
      słuchac bajki, coraz czesciej zdarza nam sie usmiechnac ale chyba jeszcze sami o
      tym nie wiemysmile)
      • judyta789 Re: 12.11.2008 12.11.08, 17:01
        Witaj!
        Super wiadomości smile, ciesze sie strasznie ze malenstwo ma sie co raz lepiej.
        Słodki paczek z Juli. A! i gratuluje awansu na wieksze pampersy. Pozdrawiam
      • mam-ann Re: 12.11.2008 12.11.08, 20:19
        wszystkiego naj dla małej-wielkiej pannicy z okazji 5 miechów wink
        kawał z niej baby! strasznei szybko rośnie pannica (mój 4 miechy i
        2,5kg więc dla mnie to masz kolosa big_grin)
        ucałuj od wirtualnej cioci dzielną dziewczynkę big_grin
        • kicius_85 Re: 12.11.2008 13.11.08, 09:47
          no i stukneło nam 5 miesiecysmile
          wczoraj pielęgniaarka mi mówiła ze Julcia uwielbia jak ją kąpią, jesli jest
          strasznie zła, jak tylko wsadza ja do wody to robi sie aniołeksmile bardzo fajnie
          bo bałam sie jak to z nia bedziesmilea nigdy nie pamietalam zeby o to zapytac..
          aa i mielismy wczoraj dwa szczepienia na zółtaczke i jeszcze cos dozylnie ale
          nie pamietam co..
          i dzis jak nie zapomne to chce zapytac pania dr jak z tym synagisem czy mysli ze
          sie załapiemy...dobrze by bylo..

          powaznie Jula duza jak na swój wiek??? 5 miesiecy ma, 1,5 korygowanego i wazy 4
          kg bez kilku gram no moze nawet dzis dobila...
          ma takie słodkie raczki i nózki puciatne normalne zacałowałabym jasmile)
          i tak juz to robie gdzie sie dasmile
          babcia jej wczoraj kupila bajeczki to jak wroce do domciu w niedziele to w
          pooniedzialek wroce do juli z bajkami i bedziemy sobie czytacsmile
          • marynka07 Re: 12.11.2008 13.11.08, 12:19
            Dużo zdrówka dla Julisi na te 5 mcy bardzo się cieszę że jesteś w dobrym
            chumorze oby tak dalej no i wszyscy tu na tym forum czekamy aż w końcu Julinka
            będzie w domciu
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 14.11.08, 22:21
      Julia awansowała do zwyłego dużego łózeczka, jeszcze ma podawane troche tlenu
      ale coraz lepiej sobie radzismile
      Powoli uczymy sie ciumkac zeby jesc z butelkismile
      Miala wizyte okulistyczna, porozmawialam sobie z pania dr powiedziala ze to co
      chcieli osiagnac czyli zeby siatkowka sie nie odklejala osiagneli...w tym
      momencie mamy jeszcze pozostalosci wylewów teraz potrzebny jest czas..
      aaa i rozmawialam z pania dr na temat tego synagisu, powiedziala ze na razie to
      sa sterty papierow nie wzietych w zycie, ale w sumie jula sie nadaje tyle ze ona
      juz przeszla infekcje przez ten wirus! nawet nie wiedzialam, i pani dr
      powiedziala ze teoretycznie powinna juz byc uodporniona..no zobaczymy jak to
      jeszcze bedzie

      kocham moja core ponad zycie!
      • mamciakasia Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 14.11.08, 22:32
        Gratulacje!To naprawdę dobra nowina.Pozdrawiam dzielną Julkę i dalej trzymam
        kciuki.Jeszcze tylko trochę....i będziecie w domku. Tego Wam z całego serca
        życzę i pozdrawiam.
      • tekla33 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 14.11.08, 22:54
        Super wieści, zwykłe łóżeczko niby nic a tak cieszy
        sama pamiętam jak się cieszyłam, ogromny krok do przodu
        bardzo ale to bardzo się cieszę z waszego szczęścia, dzielna
        dziewczynka

        przykro mi tylko że malutka złapała tego wirusa,
        pewnie przez niego były takie problemy, ale teraz będzie już dobrze


        • marynka07 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 14.11.08, 23:03
          Super! Teraz czekamy na wieści kiedy Juleczka pojedzie do domku smileDzielna dziewczynka z tej Julki
          • traganek Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 15.11.08, 08:11
            Jeżeli córeczka rzeczywiście miała rs wirusa to tłumaczy to jej
            zapotrzebowanie na tlen. Układ oddechowy po wirusie rs jest bardzo
            nadwyrężony. Mój synek też miał i widzę, że bardzo szybko łapie
            wszystkie infekcje i dość ciężko je przechodzi. Dzieci po wirusie rs
            są też znacznie bardziej podatne na astmę. Ja słyszałam, że wirus
            ten nie uodparnia i dziecko może mieć go kilkakrotnie, tylko
            łagodniej go przechodzi.
            • kicius_85 do traganka 15.11.08, 09:13
              Poważnie?to tego sie nie dowiedzialam od pani dr ale faktycznie moze chodziło
              jej o to ze teraz organizm pewnie sie broni i gdyby złapała znowu tego wirusa to
              łagodniej by to przechodziła,
              skoro tak twierdzisz to moze faktycznie od tego potrzebuje tyle tlenu...
              a czy Twoje malenstwo tak czy tak dostało ten lek?
      • mam-ann Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 15.11.08, 12:59
        dzielna Juleńka smile
        jestem z niej dumna big_grin
        niech sobie radzi coraz lepiej! big_grin
        • lili2006 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 15.11.08, 21:45
          Brawo! Aż klasnęłam w ręce z radości. Dzielna dziewczynkasmile
          • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 15.11.08, 23:04
            powoli schodzimy z cisnienia na cepapie bylo 6 teraz juz 3..
            Jula zaczyna jesc z butelki dzisiaj na godz 11 zjadła 10ml!!! jak na poczatek to
            super!! dostaje po 70ml jednorazowo, jestem z niej dumna
            super na nia dziala misio który gra kołysanke od razu sie uspakajasmile
            • tekla33 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 16.11.08, 21:18
              Oj, coś mi się wydaje, że ktoś tu się zaczął do domku śpieszyć,
              do mamusi do przytualnia do spania we własnym łóżeczku
              bardzo ale to bardzo wam tego życzę

              Ps.Alek 2 tyg. po tym jak zaczął jeść został wypisany,
              ja miałam miękkie nogi i pełne galoty ze strachu ale co za radość
              jak wiesz że śpi w domku, do tej pory chodzę do dzieciaków w nocy i
              patrze sobie jak śpią
    • kicius_85 18.11.08 18.11.08, 17:17
      Julia została dzis odłączona od cpapusmile jeszcze troche podają jej do tej rurki
      nawilzonego powietrza takie 21-22%. Bardzo ładnie oddycha saturacje 98-100, na
      razie nie chce sie cieszyc bo tyle razy juz to robilam a Jula cofala sie do tylu
      takze nie zapeszam...
      Rozmawialam z Pania Dr powiedziala ze teraz przed nami nauka jedzenia i jesli
      wszystko bedzie ok to przenosimy sie na oddzial pulmonologiczny by Jula byla pod
      dobrA opieką a my zebysmy nauczyli sie wszystkiego co trzeba umiec przy dziecku
      z tracheotomia...a potem..wole na razie nie wypowiadac bo to moje najwieksze
      marzeniesmile
      • mamciakasia Re: 18.11.08 18.11.08, 18:05
        i oby się jak najszybciej spełniło...pozdrawiam gorąco
        • skomroch1 Re: 18.11.08 18.11.08, 21:37
          To świetnie, że Julia tak ruszyła do przodu i że nie jest to sprawa płuc i
          niedojrzałego układu nerwowego.
          Oby jak najszybciej była w domu!!
      • gandzia4 Re: 18.11.08 18.11.08, 21:42
        Kiciuś życzę Ci by to największe twoje marzenie się spełniło, a Julce życzę by
        jak najszybciej poradziła sobie z wszystkimi problemami i by rurka okazała sie
        niebawem zbędna. Życzę Wam tego dzielne dziewczyny z całego sercasmile
        • marynka07 Re: 18.11.08 18.11.08, 23:00
          Bardzo się cieszę,że u Julci coraz lepiej,jestem pewna że niedługo spełni się
          Twoje największe marzenie -pozdrawiam ,a dla Julinki buziaczek i smile
      • goskagb Re: 18.11.08 19.11.08, 08:58
        Bardzo dobre wieści i oby tak dalej smile. I niech spełnia się to największe
        marzenie jak najszybciej i oby rurka okazała się bardzo szybko zbędna. Buziaki
        dla was dzielne Dziewczyny smile
      • niuniadr Re: 18.11.08 19.11.08, 19:39
        Kasiu, bardzo się cieszymy, ze Juleńka idzie kroczkami do przodu,
        trzymamy mocno kciuki, zeby jak najszybciej się uporałą z jedzonkiem
        i życzymy tego upragnionego...domku smile i to jak najszybciej, obie
        jesteście bardzo, ale to bardzo dzielne i mam nadzieję, że na świeta
        będziecie mogli się niunia cieszyć w domciu wink czego życzymy z
        całego serducha.
        Pozdrawiamy
      • mam-ann Re: 18.11.08 19.11.08, 20:56
        Ciesze się bardzo sukcesami oddechowymi!!!
        i oby jak najszybciej marzenie się spełniło wink
      • iza1-510 Re: 18.11.08 21.11.08, 21:59
        Witaj Kasiu jestem mamą wcześniaka z 28 tc i doskonale wiem co przeżywasz .Mam
        nadzieje że wszystko będzie dobrze i już nie długo będziecie z córeczką w domu.
    • boffin26 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 20.11.08, 10:37
      CZEŚĆ MAMO JULEŃKI.JA TEŻ JESTEM MAMA WCZEŚNIAKA Z 25TYG.JESTEM ZAŁAMANA I
      POTRZEBUJE POGADAĆ.ODEZWIJ SIĘ PROSZE
    • kicius_85 do boffin 21.11.08, 23:43
      podaj maila albo jakies namiary to chetnie sie odezwe

      ******************
      Wazymy 4080g, niestety mamy wielkie problemy z jedzeniem niby zjada po 10-15 ml
      ale to bardzo bardzo dlugo trwa, moja cora poprostu odzwyczaila sie ssac i nie
      chce sie nauczycsad
    • kicius_85 24.11.2008 24.11.08, 09:06
      Tyle juz jestesmy w tym szpitalu...13 grudnia minie pół roku...owszem czas
      szybko mija, ale coraz bardziej brakuje mi sił...owszem ciesze sie ze z Julcia
      jest lepiej, ze sama oddycha..ale nie widze konca..nnie mam pojecia kiedy
      wyjdziemy do domu..
      Zeby przeniesc sie na oddzial pulmonologiczny musimy najpierw nauczyc sie jesc z
      butli a u mojej Juli przez ten respirator odruch ssania całkowicie zanikł...nie
      chce sie nauczyc ssac, wciaz probuje rehabilitantka mi powiedziala zebym zawsze
      przed jeedzeniem "meczyla" ja smokiem zeby wreszcie nauczyla sie ssac bo bez
      ssania to nie ma gadania o jedzeniu..moze zje 10ml mleka ale to chyba trwa z 15
      min dwa razy possa wypluje, odruch wymiotny i tak w kółko...troche sie załamałam
      bo zadnego postepu nie widac...
      a i juz sie przygotowałam na to ze najprawdopodobniej spedzimy swieta w szpitalusad
      • traganek Re: 24.11.2008 24.11.08, 09:34
        Z nauką ssania nie można się poddawać. My próbowaliśmy tak: cienka
        gumowa rękawiczka (taka biała) i lekko nadmuchany najmniejszy palec
        i takiego delikatnego smoczka wsadzaliśmy do buzi próbując wywołać
        odruch ssania. Po jakimś czasie zaczęło działać. 10 ml w 15 min to
        wcale (wbrew pozorom) nie jest tak źle. Moje maluchy tez tak wolno
        jadły. Czasami 20 ml nawet przez godzinę. Ważna jest tylko
        konsekwencja. A czy masz możliwość przebywania przy małej przez cały
        dzień? Tylko wówczas możesz mieć pewność, że pielęgniarki nie idą na
        łatwiznę i nie karmią sondą...
        Co do długiego pobytu, wiem o czym piszesz. Znam tą niepewność.
        Czasami myślałam, że już nigdy nie wyjdziemy ze szpitala. Teraz z
        perspektywy czasu te 10 mcy w szpitalu wydaje mi się, że minęły
        bardzo szybko. ale w samym szpitalu każdy dzień był udręką.
        Zwłaszcza, że od 5 mca przebywałam (na zmianę z mężem) w szpitalu 24
        h na dobę. Na święta wyszliśmy na parę dni do domu ale już sylwester
        był w szpitalusad Wiem jak Ci ciężko. Nie poddawaj się, jesteście już
        bardzo blisko wyjścia do domu.
        • kicius_85 Re: 24.11.2008 24.11.08, 09:40
          Traganku co do sposobu z rękawiczką już dawno to robimy...palca jakoś ssa, ale
          dlatego ze lekko dociska sie palcem do jezyka, a co do smoka to wypycha go
          jezykiem, momentalnie mnie odruch wymiotnysad
          Przebywam z nią od 10.30 do tak ok.17 godz. lapiemy sie na 2-3 karmienia, ale
          nie karmie ja z butelki próbowalismy kilka razy ale to katastrofa i
          rehabilitantka powiedziala ze narazie mamy walczyc ze smokiem a gdy bedzie ssala
          to dopiero brac sie za butelke...przed pora karmienia daje juli smoka to
          normalnie katastrofa zlosci sie niemilosiernie, macha głowa na boki zeby tylko
          nie smok ehsad((((((
          • anjazzielonego Re: 24.11.2008 24.11.08, 13:33
            Kasia,

            Czytam o Was ciągle i trzymam kciuki!

            Jako mama bliźniaczek z nie tak odległej Bochni rozumiem Cię
            szczególnie…..

            Jak pisała Traganek jesteście już tak blisko celu!!!

            Musisz wierzyć, że Twoja Córka nauczy się wkrótce ssać. Każdemu
            wcześniakowi nie przychodzi to prosto, a co dopiero urodzonemu tak
            wcześnie…..

            Dla porównania: moje dziewczyny z 32 tygodnia miały OGROMNE problemy
            z ssaniem!
            Co prawda tylko 3 tygodnie były karmione sondą, ale potem nauka
            przez smoczek to był horror! Uczyły się 3 tygodnie w szpitalu, ale
            były bardzo słabe, porcję 40 ml potrafiły jeść 3 GODZINY!!!
            Jak wyszły do domu wierz mi, nie było lepiej, non stop odciąganie
            pokarmu i podawanie przez butelkę (jedna mądra pediatra usiłowała mi
            wmówić, że JA NIE CHCĘ ich karmić naturalnie z piersi, a powinnam!),
            a przecież odciąganie pokarmu co 3 godziny i jednoczesne karmienie
            dzieci z butelek nie było proste.
            Jezus, jak sobie przypomnę, jak to wyglądało…..
            Buteleczki miały podparte na pieluszkach, ja stałam nad łóżeczkiem „
            przywiązana” do elektrycznego laktatora, który miał metr zasięgu
            (kabel).
            U nas przez 2 miesiące już po przyjściu do domu karmienie trwało
            całą dobę. Miały jeść co 3 godziny, czyli osiem porcji. No i
            próbowaliśmy im wciskać te 40-50 ml, one biedaczki nie miały sił i
            nie radziły sobie, więc naprawdę to było straszne, ale lekarze
            kazali nie zrażać się, miały jeść nie tyle, ile by chciały (bo
            pewnie by w ogóle nie chciały), ale 160 ml na 1 kg wagi = 320 ml na
            dobę (gdy ważyły 2 kg).

            Musisz kochana wierzyć, że ten straszny czas się skończy…..
            Ważne, żeby pielęgniarki pomagały Ci uczyć Julcię jedzenia, jak coś
            nie idzie, nie wiesz jak ją zachęcić, to domagaj się pomocy.
            Pamiętam, jak ja chciałam już być z dziećmi w domu, a mądre
            (naprawdę mądre i fajne babki) tłumaczyły, że mnie rozumieją, ale
            dziecko MUSI i koniec umieć jeść, to podstawowy warunek. Do dziś
            pamiętam jak mówiły: Aniu, od samego faktu, że są w domu, nie zaczną
            jeść lepiej, w domu nie będzie łatwiej. Oj jak się o tym
            przekonałam….
            Bywało, że miałam halucynacje… pomagała mi teściowa (przychodziła
            codziennie na 3 godziny i wtedy ja szłam spać), po pracy mąż, ale
            wiadomo co mama to mama, zawsze ma najwięcej roboty.
            Oczywiście nie straszę Cię Kasiu, wiem, jak Ci tam ciężko, ale
            musisz znaleźć siłę, by jeszcze wytrzymać, i musisz dać Julci czas,
            by nauczyła się tego, co dla każdego wcześniaka tak potwornie
            trudne….

            Ściskam Cię skarbie!! Wierzę, że wkrótce tu napiszesz, że i smok, i
            butelka już Julci pasują!
          • skomroch1 Re: 24.11.2008 24.11.08, 19:52
            Kiciuś, u nas nauka jedzenia z butli trwała 2 tygodnie, a przecież Roszek nie
            był tak długo na respiratorze, jak Julia. Roch nie umiał jeść oddychając i miał
            spadki saturacji do 30, 40.Zjadał 10 ml. i musiał odpoczywać pół godziny a ja
            latałam i podgrzewałam mleko. Jak wychodził dr powiedziała, że tak na prawdę
            jeszcze nie powinien iść do domu.
            Twoja córeczka dopiero zaczyna uczyć się żyć bez tej rury w gardle, którą pewnie
            traktowała jako część swojego ciała.Wiem, że już jesteś zmęczona, ale pomyśl,
            ile już przeszłyście i jak sobie dajecie radę.
            • niuniadr Re: 24.11.2008 24.11.08, 21:41
              Kasiu, jesteście obie bardzo dzielne!!Z nauka jedzenia nie zawsze
              idzie łatwo.Mój Hubert miał duże problemy z nauką jedzenia, a co do
              smoczka, to wcale nie chciał go ssać, mieliśmy mu dawać na siłę i
              tak było do czasu, kiedy o mały włos, a by się udusił i od tego
              czasu ssał tylko palec w rękawiczce.A smoczka uspokajacza wcale nie
              ssał i jakos nigdy mu to nie pasowało a nawet płakał przy kazdej
              próbie.Nas straszyli, że jak dalej będzie tak kiepsko szła nauka
              jedzenia, to zostanie kilka miesięcy dłużej, aż się nauczy, ale na
              szczęście któregos dnia załapał i powolutku udawało się mu ssać,
              połykać i oddychać na tyle sprawnie, że saturacja nie spadała
              poniżej 90smileZobaczysz, Wam też się uda i Juleczka nauczy się to
              wszystko łączyć ze sobą i będziecie mogli się nią cieszyć w
              domciu.Bardzo mocno wierzymy, ze stanie się to juz niedługo i na
              święta wyjdzie do domciu.Życzymy Wam tego z całego serducha.
              Pozdrawiamy
              • judyta789 Re: 24.11.2008 24.11.08, 22:32
                Witaj Kasiu!
                Wierze ze Julcia nauczy sie ssac smoka.
                Moze powinnas robic tak jak mojej Miki robili, odrobine glukozy na smoczek i
                ciagneła az było słychac przez inkubator.W ten sposób sie nauczyła po swojemy
                ssac- memlac smoka. Na poczatku były spadki saturacji i z 60ml wypijała 40, a
                reszte szło w pieluszke. Oprócz tego logopeda kaze nam masowac podniebienie i
                jakos nam to wychodzi.
                wierze w Julcia bardzo mocno, trzymam kciuki za szybkie wyjscie do domu. pozdrawiam
      • marta.patocka Re: 24.11.2008 24.11.08, 22:26
        Też jestem mamą wczesniaka, ale jak czytam ten i temu podobne
        topiki, to jestem wdzięczna Bogu, że z moim Synusiem jest ok, bo
        przy Waszych problemach, nasz z jeżdzeniem na rehabilitację to bułka
        z masłem. Bardzo jestem z Wami, codziennie czytam, co u Was nowego i
        wspieram Was myślami. Wiara czyni cuda. Wierzmy, że magia
        zbliżającyc się Swiąt zmieni nasze życie na dużo lepsze i bardzoej
        proste i spokojne.
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 28.11.08, 09:44
      U Juli w sumie bez dużych zmian, ładnie rośnie waży ponad 4300, wyniki badan ma
      bardzo dobre, mozolnie idzie nam nauka jedzenia ze smoka...czasem jak ma dobry
      dzien to troche pocimuka ale sie nie poddajemy,..
      Nie mam pojecia kiedy wyjdziemy..
      Ale tak bardzo mnie cieszy ze moge sobie ja brac na rece kiedy chce, przytulac,
      całować, przebierac...wreszcie czuje sie jak mama..
      • skomroch1 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 28.11.08, 15:20
        Och, to super.Myślę, że jest to wielka przyjemność dla obu stronsmile
      • niuniadr Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 28.11.08, 20:59
        Kasiu, jeszce troszkę cierpliwości, a Juleńka nauczy się jeść przez
        smoczek, jednym dzieciaczkom to idzie łatwiej a inne muszą powolutku
        to wszystko opanować winkJuż teraz wiesz jak wspaniale jest tulić
        maluszka kiedy tylko chcesz, całować do woli...na razie jeszcze w
        szpitalu, ale zobaczysz, nim się obejrzysz a minie ten trudny
        szpitalny czas i będziecie się Juleńką cieszyli w domciu, czego Wa
        zyczymy z całego serduszka.
        Pozdrawiamy
    • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 30.11.08, 19:45
      Jula powolutku rośnie, biegunka przeszła, pupcia się wygoiła ładnie, ale
      niestety wciaż nie chcemy ssac w momencie gdy wsadzamy smoka do buzi to ma
      odruch wymiotnysad
      nie wiem juz co robicsad
      • traganek Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 30.11.08, 20:59
        Pielęgniarki mówiły mi, że jeśli dziecko nie chce ssać próbują
        zakrapiać mleko strzykawką. Trwa to bardzo długo ale dziecko ćwiczy
        przynajmniej połykanie i odczuwanie smaku.
        • kicius_85 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 30.11.08, 21:21
          dzięki za pomysł jutro zapytam..
          • madzieks2 Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 01.12.08, 21:26
            kasia, a czy mała ma odruch ssania??
            bo mój Kubas nie miał i nie ma do dziś karmienie go butelka było
            koszmarem... o piersi nie wspomne... nie ssalsad. Może jej problem to
            brak tego odruchu
    • kicius_85 no i co z tym ssaniem? 01.12.08, 21:03
      Dziewczyny dziś zauważyłam coś nowego u Juli (jak wiecie na smoka ma od razu
      odruch wymiotny)
      gdy kangurowalismy sobie, Jula zaczeła lizac mój dekolt a potem tak jakby
      chciala sie wessac...az ciumkała...i tak sobie pomyslalam moze ssała by piers?
      owszem nie mam pokarmu ale czytalam o systemie sns do wspomagania
      ssania...dziecko ssa piers a mleko leci z pojemnika obok...myslicie ze moze
      dzieki temu nauczyla by sie ssac?
      musze jutro pytac pani rehabilitantki...
      • ola_mi Re: no i co z tym ssaniem? 01.12.08, 21:17
        Kasienko sprobuj z tym sns, tylko moze nie kupuj tego z Medeli bo
        mozna samemu wykombinowac sns smile wiem cos o tym wink
        Ja tak waczylam o laktacje. wladalam do buteleczki z mlecziem taka
        sonde zołądkową przez jaka dzicei sa karmione w szpitalu a druga
        koncowke wsuwalam synkowi do buzki jak juz zasssal piers. wtedy jadl
        z dwoch zrodel wink
        A nie lsyszalas o tym ze milosc matczyna moze spowodowac nawrot
        laktacji? wink Tego Ci zycze, ale przede wszytkim zeby Julnka zalapala
        o co chodzi z tym ssaniem wink
        • hankam Re: no i co z tym ssaniem? 01.12.08, 21:54
          Spróbuj. Widziałam takie urządzenie w akcji, też samoróbkę z sondy
          żołądkowej.
          Laktację można wzbudzić nawet u matek adopcyjnych. Popytaj, poszukaj
          doradcy laktacyjnego.
          Dużo pij, kup sobie ziółka laktacyjne.
          A nawet jeśli się nie uda, to może w ten sposób będziesz karmić -
          sondą, ale połączoną ze ssaniem piersi. Każdy sposób jest dobry.
      • lalka_go Re: no i co z tym ssaniem? 04.12.08, 07:35
        Kicius i jak tam? co rehabilitantka na Twoje spostrzeżenia?
        mam nadzieję że ten pomysł to krok do przodu. trzymam kciuki smile

        lalka_go- mama bliźniaczek -Wiktorii i Aniołka Angeliki
        • kicius_85 Re: no i co z tym ssaniem? 05.12.08, 17:49
          Ym co do naszego pomysłu jeszcze nie podzielilismy sie z rehabilitantka bo jakos
          ostatnio nie mozemy na nia traficsad

          Wczoraj lekarz mi powiedzial ze jula jest tlenozalezna i nie chce jesc wiec wisi
          na sondzie ale nie wymaga juz intensywnej terapii dlatego w przeciagu 2-3
          tygodni jak tylko zwolni sie miejsce na pulmonologii to sie przenosimy..
          • mala242 Re: no i co z tym ssaniem? 05.12.08, 18:29
            dzielna,mała cudowna dziewusia.trzymajcie się cieplutko!!bedzie
            dobrze.
            • netka2 Re: no i co z tym ssaniem? 05.12.08, 21:33
              Kochana dzisiaj na moim oddziale mama która nigdy nie karmiła swojej córeczki
              piersią, pokarm zanikał, przystawiła dziecko do piersi i pokarm się pojawił smile
              Trzeba wierzyć ...
    • kicius_85 Przenoszą Nas... 08.12.08, 17:35
      Lekarze stwierdzili, ze Jula mimo tego ze jest tlenozależna, i nie chce jesc z
      butli juz nie potrzebuje intensywnej terapii, dlatego w srode przenoszą nas na
      oddział pulmonologiczny.,,,tam bede mogla byc z małą non stop...długa droga
      jeszcze przed nami, ale mam nadzieje ze damy rade...zawsze do krok do przodu
      prawda??
      • madzieks2 Re: Przenoszą Nas... 08.12.08, 21:17
        Kasiu,
        to napewno duży sukcessmile
        nadal trzymam kciuki za Twoją małą kruszynkę!!!
      • goskagb Re: Przenoszą Nas... 09.12.08, 09:07
        Wyjście z intensywnej to zawsze krok do przodu a środa to bardzo dobry dzień na
        zaczynanie nowego rozdziału smile. Trzymam za Was kciuki.
        Gośka
    • ola_mi Re: Julenka cały czas walczy (25 t.c.) 12.12.08, 21:24
      Kasiu, co u Juleńki? Przniesli was na pulmunologie?
      • kicius_85 Dziś kończymy pół roczku 13.12.08, 18:46
        Tak i minęło pół roku przyznam szczerze, ze dosyć szybko..
        Jula waży 4700 ładnie nam rosnie niestety wciaz wymaga troche tlenu - to juz
        uzaleznienie i nie chce jesc z butli...

        W srode przenieslismy sie na pulmonologie w tepie ekspresowym nauczyłam się
        odsysać dziecko, zakładac sonde, sprawdzac zalegania, pielęgnować okolice wokół
        rurki... od razu sama kąpałam małą...rety jaka to była dla mnie radosc!!ona jest
        taka grzeczna gdy sie ją kąpie poprostu jak aniołek!!
        Wczoraj koło południa rozmawiałam z ordynatorem który mi powiedział ze jak do
        piatku za tydzien naucze sie wszystkiego to na swieta!!!tak tak na te swieta
        Jula wyjdzie do domu! co prawda pod tlenem ale do domu...taka bylam szczesliwa..
        a tu krach zrobili gazometrie, potem druga, trzecia, rentgen, obsluchali i co? i
        jedziemy szybko na intensywną..mamy niedodme płuca..po minie lekarza widze ze
        jest wystraszony...ja jeszcze gorzej dzwonie do meza zeby przyjezdzal rycze...ehhh
        Jula wraca na intensywna, do tej samej sali..pielegniarki zdziwione...my
        przerazeni..
        dzis jestesmy u niej, gadamy z lekarzem on mowi ze nic jej sie nie dzieje ze ona
        tak ma...ze ma takie pluco, ze ma taka gazometrie...to po co cholera tamten
        lekarz nas tak straszył??nie przeczytal wypisu???niewazne.,..najadłam sie
        strachu i to bardzo...
        wogole intensywna a pulmonologia to dwa rozne swiaty....pulmonologia to jak sto
        lat za murzynami...ehhh no ale i tak bedziemy musieli tam wrocic..ale musimy dac
        rade..
        • traganek Re: Dziś kończymy pół roczku 13.12.08, 19:44
          Bardzo Ci współczuję i wiem dokładnie o czym piszesz. Jak moją Zosię
          przenieśli po skończeniu 4 mcy do innego szpitala, tam też nie mieli
          o niej pojęcia. Niestety dwa razy podłączyli ją do respiratora bo im
          się wydawało, że jest tragicznie. Wprowadzali ją w stan śpiączki
          farmakologicznej i ogólnie bardzo naszkodzili różnymi lekami.
          Dopiero po miesiącu nauczyli się czytać jej gazometrię. Saturację
          miała czasami nawet 30 ale to nie wyglądało tak jak u innych dzieci.
          Kiedyś jedna lekarka tłumaczyła mi, że dzieci takie jak Zosia mogą
          żyć z bardzo niską saturacją bo organizm do tego się przyzwyczaił.
          Jak już wychodzliśmy do domu, po skończeniu 10 mcy, saturacja też
          była w granicach 90 % a Zosia czuła się świetnie (dla niej norma to
          było 80%). Więc domyślam się, że u Was jest podobnie. Macie tylko
          wokół siebie lekarzy, którzy nie znają Twojej córeczki. Lepiej ufaj
          tym, którzy zajmowali się nią do tej pory. Po wyjściu do domu staraj
          się być pod ich opieką a zobaczysz, że szybko zejdziecie z tlenu. Ja
          jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, żeby pulmonolog wiedział
          więcej o płucach wcześniaka niż neonatolog.
          Życzę Wam wspaniałych i spokojnych Świąt w domkusmile
        • mala242 Re: Dziś kończymy pół roczku 16.12.08, 19:10
          Kasiu,co u Juleńki???
          • wikea Re: Dziś kończymy pół roczku 16.12.08, 19:44
            Witaj Kasiu!
            Eh, ten przeklęty piątek trzynastego! Też wtedy rodziłam. 13 grudnia na świat przyszła moja 800g córka. Był to przełom 25/26tygodnia. Mnóstwo zamieszania, błędów lekarskich. Nawet nie chcę o tym gadać. Jeszcze za wcześnie.
            Teraz na szczęście już się unormowało. W domku jesteśmy od 1 września, stan był stabilny, czasem się desaturowała, ale jako że jestem już u progu studiów medycznych, lekarza stwierdzili, że będę wiedziała jak postępować w razie nagłych sytuacji i wyszliśmy po 73dniach strachu, bólu,płaczu między zabiegami operacyjnymi "na wolność". Obecnie ciągle jeździmy na konsultację, rehabilitanta mamy praktycznie pod domem. Natomiast, żeby nie było za pięknie radiologicznie wyszło nam wodogłowie minimalne. I znów kolejne wizyty przed nami. Mam nadzieję, że pozostaną tylko rutynowymi badaniami.
            W każdym razie piszę, bo chciałabym byś wiedziała, że codziennie myślę o Julci (moja też miała się tak nazywać) i jeśli będę mogła pomóc, pisz. Nieraz wystarczy szepnąć, że jestem "już prawie" jedną z nich, a i wcześniejsze terminy się znajdą. Nie mówię tego z próżności. Bynajmniej. Czasami jednak bez znajomości się nie da. Tak chociażby ostatnio było z ww neurochirurgiem, do którego termin w poradni, mimo skierowaniem na cito, miałyśmy na koniec lutego. Poszłam więc na oddział i poprosiłam prof, powiedziałam kim jestem, że miałam z nim zajęcia i takie tam i przyjął nas od ręki na oddziale. Z kardiologiem, pulmunologiem to samo. Zresztą, wyjdziesz, sama się przekonasz. Na sam koniec muszę Ci powiedzieć coś mało pocieszającego, coś co ciągle powtarzała mi mama, jak mała leżała w szpitalu. "Dziecko, nie spiesz się z wyjściem Wiktorii do domu. Tu ma opiekę, konsultację na miejscu,a jak wyjdziesz nie będziesz miała tak wszystkich na zawołanie" I cóż, kolejny raz miała rację. Terminy w poradniach są koszmarem , oddziały wypełnione,w zwykłych przychodniach nie chcą nas zapisać, bo nie umieją poprowadzić wcześniaka, z głupimi szczepionkami jest problem. Jedna dr każe szczepić, inna mówi że to za wcześnie, inna że tak naprawde już kilka dni temu powinna być zaszczepiona. Serio. Wydaję się nierealne a jednak. Eh. Rozgadałam się! Kończę więc mocno ściskając kciuki za stabilizację stanu Julci i wspólne święta! To dopiero będzie prezent!
            Buziaki
            PS. Twoja panna to już kawał kobitki. Moja waży 4240g.
            • kicius_85 Re: Dziś kończymy pół roczku 16.12.08, 22:22
              Witamy
              U nas w sumie nic nowego..oprocz tego ze jutro ponownie przenosimy sie z
              intensywnej na pulmonologie..
              swieta owszem spedzimy z Jula ale w szpitalu..bez bombek, choinek, zastawionego
              stolu..ale w rodzinie, z nasza cudowną najdzielniejsza i najkochansza córenką...

              Wikea to Twoja córenka ma już rok i wazy ponad 4 kg?
              no nasz Jula juz niedlugo 5 kg bedzie miec...z rosnieciem to ona problemów nie
              miala..

              Teraz potrzebny nam sprzet...koncentrator tlenu, pulsoksymetr, ssak, ambu,
              nebulizator..zbieramy kase i mamy nadzieje ze w hospicjum cos sie wreszcie dla
              nas znajdzie..
              • wikea Re: Dziś kończymy pół roczku 16.12.08, 23:39
                Kicius..nie,nie.Mała urodziła się 13 czerwca 2008r, jest równiutką rówieśniczką
                Twojej Julci smile
                • kicius_85 Re: Dziś kończymy pół roczku 17.12.08, 07:21
                  aaa to ja zrozumialam ze napisalas ze 13 grudniasmile to faktycznie równiutka
                  rówieśnica, ucałuj ją od nas
                  a skad wy jestescie?
                  • szczota12 Re: Dziś kończymy pół roczku 17.12.08, 09:35
                    Czytam na bieżąco Twoje posty i trzymam mocno kciuki aby się Wam
                    udało jak najszybciej wyjść. Ja też przechodziłam przez uzależnienie
                    mojej córki od tlenu w sumie w szpitalu spędziła 7 i pól miesiąca.
                    Gosia non stop łapała jakąś bakterie w szpitalu i ciągle miała chore
                    płuca, bezdechy itd. Gdybym zdesperowana nie powiedziała stop
                    wypisuje ją na własne żądanie pewnie leżała by w klinice jeszcze
                    bardzo długo. Nam się udało w domu przestała mieć bezdechy ,nie
                    potrzebowała tlenu, nie trzeba było jej odsysać, nie chorowała
                    wcale, nauczyła się jeść i nawet nie mieliśmy tlenu ani puls
                    oksymetru .Moja córka bardzo dużo straciła leżąc tyle czasu w
                    szpitalu, nie była rehabilitowana wtedy kiedy najbardziej
                    potrzebowała rehabilitacji, straciła słuch, wzrok, odporność. Jeśli
                    tylko będziesz mieć okazję zabierz ją jak najszybciej-dom to dom!
              • traganek Re: Dziś kończymy pół roczku 17.12.08, 08:18
                Mi udało się kupić pulsoksymetr "tanio" na allegro. Zapłaciłam 800
                zł ale słyszałam, że w sklepie medycznym można kupić dobry za ok.
                1000 zł. Pulsoksymetr bardzo nam się przydał. Zosia przez 6 miesięcy
                przebywała w szpitalu gdzie były tylko dwa pulsoksymetry na oddziale
                i zawsze musieliśmy używać swój.
                Tlen, koncentrator tlenu wypożyczaliśmy i koszt to było ok 100 zł
                miesięcznie. Ambu wypożyczyliśmy nieodpłatnie ze szpitala, oferowano
                nam też ssak ale nie był potrzebny.
                • fundacja_wczesniak Re: Dziś kończymy pół roczku 17.12.08, 10:19
                  Witam,
                  tutaj mozna wypozyczyc m.in. koncentrator tlenu www.elmarr.pl/dzierzawa.html

                  Pozdrawiam
                  Magdalena Makaruk
              • karro80 Do Kiciusia - pulsoksymetr 17.12.08, 13:06
                Witam!
                dziś pierwszy raz udzieliłam się na forum, ale czytam Was codziennie!
                Też jastem mamą wcześniaczki(24 tydz)i też powinny być dwiesad. Ale
                nie o tym teraz. Piszę tu a nie w "oddam poszukuję", bo napewno
                przeczytasz.
                Mam do oddania pulsoksymetr, tylko on ma końcówkę na palec
                dorosłego - taki na gumkę. ja tą gumkę przecięłam i dalej
                postępowałam jak w szpitalu tzn. montowałam na plastry - trochę
                zachodu ale takie profesjonalne jak w szpitalu to bardzo drogie były.
                Mam nebulizator, ale nie wiem czy dobry sprawdzę paskuda. ale
                nebulizator to akurat grosze w porównaniu do reszty. (fajny jest
                nebul baby, bo zupełnie nie kojarzy się ze szpitalemsmile i ludzie mówą
                że dobry)

                Odnośnie koncentratora -nie kupuj! Znajdź gdzie najbliżej Ciebie
                jest firma Linde Gaz. Poproś lekarza o zaświadczenie, że Julka
                potrzebyje tlenoterapii i jakie maja być przepływy na min. Pomyśl
                też nad butlą - np.żeby móc na kontrolę pojechać, ale też doktor mi
                powiedział, że też na wypadek jakby prąd wyłączyli(przepraszam, że
                może straszę,ale lepiej być zabezpieczonym)Butla też w Linde a na
                zaświadczeniu ma być i koncentrator i butla jeśli się zdecydujesz.
                Płacisz za wynajem- nie za dużo już nie pamiętam ile.

                Mam też taką sprytną walizeczkę-tam są czujniki i urządzenie
                mierzące puls i jeszcze bezdechy- niemieckie. Z tymże czujniki jak
                na intensywnej- do ciałka(ja używałam okazjonalnie w chwilach
                strachu, pulsoksymetr później też)

                Napisz czy coś by cię interesowało.
                Mam nadzieję że pomogłam

                Aha musie być recepta na wode destylowaną do nawilżania tlenu w
                koncentaratorze - szpitalu nie mówią a w aptecę chcątongue_out

                Pozdrawiam
                • karro80 Re: Do Kiciusia - pulsoksymetr 17.12.08, 13:12
                  Aha
                  Noski weź ze szpitala(jak by nie chcieli dać to niech pożyczą na
                  piśmie), bo linde zazwyczaj nie ma osprzętu dla dzieci (noski,
                  maseczki. I na początek nebulizator też mi pożyczyli- na
                  oświadczenie pisemne, że oddam.
                  (Mam też niewykorzystany pulmikort do nebulizacji)
                  Jeszcze raz pozdrawiam dwie dzielne dziewczyny.
                  • kicius_85 Re: Do Kiciusia - pulsoksymetr 18.12.08, 07:21
                    ym dzieki dziewczyny z acenne rady teraz nie mam za bardzo czasu zeby sie
                    odzywac, ale wieczorem jak troche go znajde bede do was pisac!!

                    a noski nam nie potrzebne bo my mamy rurke trachosstomijna...
                    • jola23061978 Re: Do Kiciusia - pulsoksymetr 18.12.08, 15:20
                      Witaj Kasiu

                      Jezeli chodzi o treacheo, respirator, domową wentylacje itp mozesz
                      skontaktowac sie z moją kolezanką Magdą i powołac na mnie
                      Ona wiele wywalczyła dla swojej córci żeby miec odpowiedni sprzet w
                      domu
                      jiyuu.info/j/news.php
                      My bralismy tylko z boc gazy (tera air products) a raczej
                      dzierzawilismy butle z tlenem bo oliwia w szpitalu nawet po 3-4 m-
                      cach miała straszne spadki.i mielismy monitor oddechu. gdyby nie
                      to , ż walczylismy o oczy i prawie na naszą prosbe ją wypisali to
                      pewnie polezałaby dłuzej.o dziwo w domu odzyła prawie od razu, tlenu
                      uzylismy dosłownie pare razy tak na wszelki wypadek jak sie
                      nameczyła przy jedzeniu i wydawało nam sie ze ma dziwny kolor.

                      Drugi raz przekonałam sie o tym jak wazna jest bliskosc mamy gdy
                      oliwia w wieku 7 m-cy po zarazeniu gronkowcem w zastawce i sepsie
                      przeszła z oiom nA pulmonologie z tlenem , sonda i ciezkim
                      zapaleniem płuc. wróżono jej powrót na oiom, na pulmonologii mogłam
                      z nia mieszkac, przysunełam łóżko, trzymalam za raczke, brałam na
                      rece - po tygodniu opusciła szpital.to nie tylko zasługa matczynej
                      bliskosci ale 24 h obserwacji jak reaguje dziecko na co, kiedy spada
                      mu saturacja. Personelu jest za mało. Jak włączał się pulsoksymetr
                      przychodziły i podkrecały tlen a ja zauwazyłam , że jak się ją
                      odśluzuje czy oklepie saturacja sie pprawia i nawet możn amniejszyć
                      tlen a niepodkrecac. sama sprawdzałam jak sobie poradzi - odsuwając
                      trochę tlen dalej. Podobnie zaryzykowałam jak sobie wyciągnela
                      niechcący sonde. POmyslałam spróbuje pomalutku dac butelką i
                      zaskoczyła.Wiem, że cięzko coś radzić bo każde dziecko jest inne ale
                      twoja miłośc i ciepło i to że znasz julcie najlepiej + pomoc mądrych
                      lekarzy pozwolą wam szybciej wyjśc.
                      Oby jak najszybciej KAsiu - zobaczysz w 2009 jak bedziecie w domu -
                      stan julii bedzie coraz lepszy

                      Jola
                      nie mogłam uwierzyc
                  • kicius_85 Re: Do Kiciusia - pulsoksymetr 04.01.09, 22:36
                    Oluś ale Jak mam sie z nia skontaktowac??
                    • ola_mi Re: Do Kiciusia - pulsoksymetr 04.01.09, 22:53
                      Kasieńko, teraz jeszcze raz przeczytałam maila od karro80 i ona tam
                      napisała, że dostep do internetu bedzie miała po 5 stycznia. pisz do
                      niej na maila gazetowego, bo z takiego ona do mnie pisała.
                      pozdrawaiam i zycze zdrowka dla Julci.
                • ola_mi Re: Do Kiciusia - pulsoksymetr 18.12.08, 13:08
                  Przepraszam, ze tutaj sie udzielam, ale mam prośbe, gdyby Kasia
                  (kicus) niie zdecydowala sie na pulsoksymetr to ja z checia go od
                  Ciebie odkupie. W razie czego pisz na aleksandra_midura@go2.pl.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka