mjermak
07.09.06, 18:12
Juz druga srode wieczor spedzialm na nowej Knitting Group czyli spotkaniu
drutowiczek w kawiarni. Tym razem strzal w dziesiatke-dziewczyny
sympatyczne, w roznym wieku, kilka bardziej zaawansowanych kilka
poczatkujacych. Rozmowy o wszystkim. Generalnie mile spedzam te wieczory,
wreszcie moge sie na zywo zapytac o opinie, rozmawiac o wloczkach, wzorach,
tendencjach robotkowo-blogowych (wczoraj byla dyskusja na temat fenomenu
Clapotis). Dziewczyny robia rozne rzeczy, zadna nie uczyla sie robic na
drutach czy szydelku w szkole (mogly sobie wybrac home economics ale
wybieraly raczej bilogie oceanow lub astronomie). Pijemy herbatke czy shake’a
i siedzimy , gadamy I drutujemy. Dwie robily skarpetki, jedna nawet na
strasznie cienkich drutach-podziwiam bo ja nie mam cierpliwosci, jedna pot
holders do filcowania na prezenty gwiazdkowe, jedna kocyk dla dzidziusia.
Pochwalilam sie oczywiscie, ze bylam w Toronto w sklepie wloczkowym
www.lettuceknit.com/do ktorego zaglada guru robotkowania Yarn Harlot
www.yarnharlot.ca/blog/ . Harlot nie spotkalam ale sklepik jest
milusi, maly ale w fajnej dzielnicy i kupilam sobie w nim bawelne peruwinska
w oblednym zielonym kolorze www.ashleyyarns.com/Products.php?
Cat=Yarns&Type=Cotton tutaj chyba to jest kolor pistachio ale w realu jest
intensywniejszy o wiele. . Nie to, zebym miala zamalo wloczek w domu. Ale
wiecie jak to jest, kusi I tyle. Spotkalam sie tez z nasza Polaka drutowiczka
jo-ann, ktora mieszka w przepieknym domu w poblizu Toronto, ma przesliczna
coreczke, fajnego synka, milego meza i tesciow i gotuje absolutnie oblednie.
I aktualnie robi sliczny szaliczek!!!!
Jednym slowem urlop mialam udany i wreszcie znlazlam sobie wspoltowarzyszki
drutowania.
Po 5 latach roznych przeciwnosci losu emigracyjnych mi sie chyba nalezy, nie?