kubek
27.09.05, 11:59
Pamiętam z dzieciństwa, kiedy wrogie mi koleżanki grywały w gumę!
One często wrzeszczały „skucha”. Najważniejszą z nich była zawsze
właścicielka takiej długiej gumy do portek, ponieważ zdobycie czegoś takiego
było wyzwaniem nie lada.
Dziś też spotkałem się w Pruszkowie z „grą w pikuty”, grywało się oj tak.
Przypominam sobie słówka „solówa” to często wśród chłopaków się powtarzało.
Pamiętam nawet jedną „solówę” miałem umawianą na ubitej ziemi i była
publiczność! To było prawdziwe wydarzenie!
A teraz powiedz do szefa
– No, co chcesz solówy!
Nie ma mowy.
Ciekawe słówko to „wyjulać się”. Czy ktoś z was teraz tak mówi ? Wydaje mi
się, że "wyjulać" jest bardzo eleganckie.
Innym słówkiem połączonym często ze szturchnięciem była „muka”.
Co miało konsekwencje często dla osobnika „mukowanego”, jeśli muka była!
Miałem też „bazę”, czyli powiedziałbym dziś kryjówkę! Broniłem „bazy”
wykrzykując
„Spadówa” do intruzów, które próbowały budować domki na moim terytorium w
pobliżu takowej „bazy” .
Zdarzało mi się grzecznie prosić o jakiś rarytas przyniesiony przez kumpli
mówiłem wtedy uprzejmie – „Daj gryza” i jeśli „Kolo” nie był „żyła” to mogłem
spróbować.
Czy może pamiętacie coś ze slangu dziecięcego?
* Wątek ten poświęcam sqh-ie*