Dodaj do ulubionych

Wyrok w sprawie psów

15.05.07, 20:20
Trzymanie psów w niewłaściwych warunkach - tylko tyle zostało z głośnej afery
z udziałem dwóch mieszkańców Otwocka oskarżonych o znęcanie się nad
zwierzętami. To przegrana prokuratury i obrońców zwierząt.
Dwa lata temu tą sprawą żył nie tylko podwarszawski Otwock, ale i stołeczna
opinia publiczna. Na przełomie sierpnia i września 2005 r. z kilku posesji
inspektorzy Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w asyście policji zabrali
kilkadziesiąt psów. Większość z nich to mieszańce tzw. ras bojowych. Media, w
tym "Gazeta", pisały o przetrzymywaniu psów w tragicznych warunkach.
Właściciele posesji tłumaczyli, że przyjmują niechciane psy z litości.
Inspektorzy TOnZ byli jednak pewni, że zwierzęta są hodowane tylko po to, by
później brać udział w nielegalnych psich walkach.

Po 16 rozprawach udało się wreszcie zamknąć przewód sądowy i sędzia Artur
Kozak mógł wczoraj z prawie 1,5-godzinnym opóźnieniem ogłosić wyrok. - Bardzo
przepraszam, ale to nie odbywa się tak szybko jak uchwalanie ustawy -
tłumaczył przewodniczący składu.

Co zostało z głośnych przed laty zarzutów? Niewiele. Sąd uznał jedynie, że
zwierzęta były przechowywane w bardzo złych warunkach. Niektóre klatki były za
małe, na posesjach panował brud, psy były przetrzymywane w, jak to określa
ustawa o ochronie zwierząt, "stanie rażącego niechlujstwa". Upadł zarzut
przetrzymywania psów na ciężkich łańcuchach. - Gdy sąd zobaczył je po raz
pierwszy, był przerażony. Ale to były profesjonalne łańcuchy, bo tylko takie
gwarantowały utrzymanie psów, które mają ogromną siłę - wyjaśniał sędzia. Nie
uwzględnił też zarzutu o okaleczanie zwierząt. Prokuratura utrzymywała, że psy
miały nacinane uszy (miało chodzić o podwyższenie poziomu agresji przed
walkami). Sąd nie negował, że psy miały obrażenia, ale podkreślał, że
prokuratura nie zrobiła nic, by udowodnić, że to oskarżeni przyczynili się do
ich powstania. Wątek organizowania walk psów upadł jeszcze przed wniesieniem
do sądu aktu oskarżenia. Poza opowieściami typu "coś na ten temat słyszałem"
śledczym nie udało się zdobyć ani jednego dowodu, że Marek i Tomasz S.
hodowali psy, które potem brały udział w nielegalnych walkach.

Sąd nie szczędził cierpkich słów zarówno prokuraturze, jak i obrońcom praw
zwierząt. Zeznania członków TOnZ uznał za niewiarygodne i skrajnie
emocjonalne. - Nie interesowali się, co stało się z tymi psami po ich
odebraniu od oskarżonych i umieszczeniu w schronisku. Jak się kogoś kocha, to
się go odwiedza - skwitował gorzko sędzia.

Prokurator chciał dla obydwu oskarżonych pół roku więzienia w zawieszeniu na
cztery lata oraz grzywny. Sąd Tomaszowi S. (choć uznał go za winnego)
warunkowo umorzył sprawę na czas próby, bo uznał, że młodszy z braci
przetrzymywał tylko trzy psy. Marek S. (od niego zabrano 54 zwierzęta) został
skazany na pół roku ograniczenia wolności. Ma pracować społecznie przez 30
godzin miesięcznie.

Grube łańcuchy skonfiskowane przez policję po uprawomocnieniu się wyroku wrócą
do Marka S.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4131826.html
Obserwuj wątek
    • kubek Polędwica z jamnika 15.05.07, 20:21
      - Polędwica z jamnika! Karkówka z cocker-spaniela! Psie łebki i łapki! Po dwa
      złote kilogram! Sam ubiłem Miśka i Pikusia! - zachęcał klientów rzeźnik w
      białym, pochlapanym krwią fartuchu, który rozstawił swoje stoisko na placyku
      przy metrze Centrum. Wielkim tasakiem siekał krwawe ochłapy. Na szczęście były
      to tylko kotlety sojowe w buraczkach. Happeningiem "Psie mięso budzi twój
      sprzeciw?" wczoraj o 15 rozpoczął się w Warszawie Tydzień Wegetarianizmu.

      miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4131835.html
      • amigo9 Nóż się w kieszeni... 16.05.07, 02:00
        otwiera...
        Miałam Pitbulla - był chowany bezstresowo, bez agresji, z dzieckiem i okazał się
        zazdrosny o Pana - a jego agresja grozi śmiercią (tu było dużo łagodniej).
        Zarzucaliśmy sobie, że pomimo najszczerszych chęci, popełniliśmy błąd w
        wychowaniu psa.
        Znajomy wziął pitbulla, z dobrej hodowli, bez agresji itp. Wychowywał go z
        dziewczyną, która go karmiła, tuliła, może za bardzo pieściła i kiedy Pana
        zabrakło na kilka dni (ona się psem zajmowała),a potem Pan się cieszył jej
        obecnością, a nie psa, pies zaatakował ją (nic jej na szczęście nie robiąc, ale
        wioząc ją za nogawkę kilkadziesiąt metrów pod górę, tak, że nawet jego Pan nie
        mógł temu zaradzić).Pan kazał uśpić psa.

        Przed tymi dwoma wypadkami twierdziłam, że nie ma złych psów, są tylko idioci
        właściciele. Nieprawda, są jeszcze idioci, którzy tak zmodyfikowali geny
        zwierząt, że nie wiadomo, jak one się zachowają.
        Wyrok w tej sprawie jest dla mnie żenadą, bo wiem, że walki tych psów to nie mity.
        • patsik Re: Nóż się w kieszeni... 16.05.07, 15:09
          tak, amigo - ludzie to idioci :(
          Widzę to po moim owczarku niemieckim - z hodowli, z rodowodem. Ludzie usiłowali
          stworzyć rasę bardziej rasową od leśnego wilka. Tak krzyżowali, że powstał
          pies, który wygląda, jakby powłóczył nogami. Zalecenia od pani hodowczyni: nie
          przekarmiać, mają być widoczne 3 żebra (= ma być wiecznie głodny i wyglądać na
          wychudzonego), nie głaskać, bo mu uszy oklapną. Sądzę, że każdą wystawę wygrywa
          w przedbiegach, bo jest zgodny w 100% z tzw. "wzorcem rasy". W nosie to mam!
          Nie będę psa po wystawach prowadzać, pies ma być przyjacielem a nie modelką,
          zarabiającą kasę dla swojego pana. I będę go głaskać i tarmosić za uszy, bo to
          lubi. I bedzie jadł tyle, żeby wyglądał jak pies a nie anorektyk (matko! pies-
          anorektyk...). To jest ostatni pies, jakiego wzięliśmy z rodowodem. Ludzie
          bezmyślnie hodujący psy robią im krzywdę(chociaż pewnie są tacy, którzy mądrze
          krzyżują).
          A w sprawie wyroku - nic nie powiem, żenada.
          • amigo9 Re: Nóż się w kieszeni... 17.05.07, 01:36
            Szczerze, najlepsze są mieszańce - najwierniejsze, najmniej agresywne,
            najukochańsze. Kiedyś znalazłam takiego kundla na ulicy (ba ze smyczą i obrożą)
            i myślałam, że się zgubiło biedactwo. Kupa ogłoszeń - przystanki, prasa lokalna
            i telewizja i nic. Pies tak się mnie pilnował, że nie używałam smyczy do czasu,
            aż mieliśmy gdzieś dalej pójść, czy pojechać. I wtedy zrozumiałam, dlaczego nie
            znalazłam właściciela - na widok smyczy, pies pokładał się na ziemi i
            przepraszał całym sobą - konkluzja - był bity, katowany, a potem się znudził,
            nawet w tym celu, i ktoś go zostawił. Sara była wierna do śmierci i chyba miała
            fajne życie.
          • szadoka Re: Nóż się w kieszeni... 04.06.07, 14:52
            Patsik nie mozna tego zglosic gdzies??? Co to za hodowca? Boszz...glodzic psa
            zeby lepiej wygladal. W glowie sie nie miesci.
    • semperfrei Re: Wyrok w sprawie psów 25.05.07, 16:49
      skandal!
    • masandra6 Re: Wyrok w sprawie psów 04.06.07, 18:58
      Generalnie traktowanie zwierząt pozostawia wiele do życzenia.Nie zapominaj
      człowieku o tym,że to ty wyrugowałeś naszych braci mniejszych z ich naturalnego
      środowiska, a nie oni ciebie.
      • grzeg_sz1 Re: Wyrok w sprawie psów 04.06.07, 19:46
        człowiek jest takim samym elementem środowiska naturalnego jak każde inne
        zwierze, no chyba że mówimy o robotach;)
        • marta_i_koty Re: Wyrok w sprawie psów 04.06.07, 23:23
          W naszym zafajdanym kraju zwierząt sie po prostu nie szanuje.. Zobaczcie, jak
          wygladają schroniska w Anglii - laska znajomego pracuje przy RSPCA i twierdzi,
          ze to, co widać na Animal Planet jest w 100% zgodne z rzeczywistością.. A u nas?
          Kto by sie tam przejmował jakims kundlem, czy innym kociskiem.. Przeciez to
          TYLKO zwierzę...
          • grzeg_sz1 Re: Wyrok w sprawie psów 05.06.07, 07:34
            Droga Marto, proszę, mów za siebie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka