Dodaj do ulubionych

Moje prawo jazdy

IP: 192.168.2.* / *.biskupin.wroc.pl 02.07.01, 20:23
Prawko zdawałam 9 razy. Za pierwszym razem nie przeszłam manewrów, za drugim
miasto i tak na przemian. Do każdego examu podchodziłam na luzie - czym tu się
przejmować? Po szóstym - niezdanym - egzaminie, moja (anielska) cierpliwość
skończyła się, ale postanowiłam zdawać do oporu. Bezskutecznie. Po ósmym,
ponownie niezdanym, postanowiłam, że poruszę niebo i ziemię, ale zdam. Pragnę
zauważyć, że miałam trzech instruktorów. Każdy z nich był ogromnie zdziwiony,
że nie mogę zaliczyć egzaminu, skoro dobrze jeżdżę! Przemiła pani sekretarka
(której po tysiąckroć dziękuję) w ośrodku, w którym szkoliłam się, powiedziała
mi, że istnieje coś takiego, jak egzamin komisyjny. Po prostu jedzie z tobą
drugi egzaminator. Poszłam do WORDa. Okazało się, że w całej historii ośrodka,
było kilka takich egzaminów.
Na placu manewrowym, drugim egzaminatorem, był sam dyrektor ośrodka; na miasto
pojechał już inny. Panowie rozmawiali o piłce nożnej, o koszykówce... Jeździłam
przynajmniej 15 minut i myślałam, że już mi nie zaliczą examinu. Na szczęście
zdałam. Za DZIEWIĄTYM razem. Dla wszystkich, którzy mają dosyć n - tego
examinu: polecam komisa. Nie jest taki straszny, jak opowiadają.
Dodam, że egzamin odbył się we Wrocławiu.
Obserwuj wątek
    • Gość: cień Re: Moje prawo jazdy IP: *.acn.waw.pl 03.07.01, 13:25
      Gratuluję wytrwałości.
      Dobrze, ze trafiłaś na takich ludzi, a nie innych. Sporo ludzi nie wie, że
      istnieje egzamin komisyjny, bo sa niedoinformowani albo myślą, że następnym
      razem pójdzie lepiej. Nic bardziej mylnego, będą obdzierać z pieniędzy aż
      stwierdzi (egzaminator) że dość. Tam gdzie zdawałem rekordzista miała 7
      oblanych i w oczach widać było czy jest sens zdawać po raz kolejny. I po raz
      kolejny oblała.
      • Gość: tatanka Re: Moje prawo jazdy IP: 157.25.180.* 03.07.01, 14:11
        I dlaczego zlikwidowano mozliwosc jazdy np z instruktorem, czy chociazby z
        drugim egzaminujacym? Zawsze to trudniej o korupcje, niesprawiedliwosc. Jak
        ktos juz pisal na forum, biedny czlowieczek za kierownica, mimo przyzwoitych
        umiejetnosci i pewnosci, nie ma mozliwosci dyskusji czy czegokolwiek z
        zarozumialym egzaminatorem, ktory po skonczonej jezdzie powie: a tam na
        skrzyzowaniu (a bylo ich 10) to pan/pani popelnila blad (rowniez dowolna rzecz).
        Podziwiam zatem upor i uczciwosc. Kto inny machnalby reka i szukal mozliwosci
        lapowki, a na takich tylko czekaja. Zreszta zdany egzamin powinen rzeczywiscie
        dawac poczucie, ze jest sie dobrym i ze sobie poradzisz na miescie.
        Eh, i czy kiedys cos z tego bedzie? Sama jezdze glownie po W-wie i trzeba miec
        tu mnostwo zdrowych nerwow, sprytu, wykazywac sie nie tylko podstawowymi
        umiejetnosciami, do ktorych malo ktory instruktor przygotuje, bo koncentruje
        sie na tym zeby nauczyc delikwenta jak zdac rgzamin. A samodzielna jazda po
        miscie to (slowa instruktora): juz zupelnie inna sprawa. Mysle ze poprze mnie
        wielu mlody, stosunkowo swiezych jak i wieloletnich wspolkierowcow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka