Dodaj do ulubionych

Dopiero się uczę ale

28.05.08, 17:44
Dopiero sie uczę egzamin mam 1 lipca niby za miesiąc a już się denerwuje.Jak
jeżdżę to wydaje mi sie ze nie jest tak żle .Niby wszystko opanowane ale jak
słyszę od znajomych ze egzaminatorzy potrafią się czepiać bzdurnych rzeczy to
mam dość.Wiadomo ze jak ktoś jeżdzi parę lat to bardziej ma wszystko
opanowane, praktyka czyni mistrza .A tak jak ja mam przejechane 30 godzin to
za mało.Więc egzaminatorzy też powinni na to patrzeć
Obserwuj wątek
    • Gość: Julie1789 Re: Dopiero się uczę ale IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.08, 12:25
      Ciężko mi coś na Twój post odpisać, bo nie ma w nim konkretnej tezy
      lub pytania, ale postaram się :)
      Co do egzaminatorów: może to i prawda, że czepiają się czasem bzdur,
      ale:
      1) Ja na takiego nie trafiłam - zdawałam trzy razy; 1. i 3. z tą
      samą panią egz., 2. z innym panem. Za pierwszym razem owszem,
      oblałam za błahoostkę, ale o tym za chwilę. Mogę mieć o to żal tylko
      do siebie. Za drugim razem pan egz. był bardzo sympatyczny, nie
      krzyczał, nie marudził, choć czepiał się bardzo przy sprawdzaniu
      świateł i płynów. Potem na mieście miałam ogólnie niesprzyjające
      warunki, głównie chodzi mi o pieszych. Chodzili dosłownie jak święte
      krowy. Gdybym nie wiedziała, że egzamin i tak jest nagrywany,
      pomyślałabym, że jestem w ukrytej kamerze, bo to, co wyprawiali
      piesi w centrum, w głowie się nie mieściło. W efekcie byłam już tak
      zdenerwowana, że miałam dośc tego całego egzaminu i chciałam już
      tylko wrócić do WORDu, obojętnie na którym siedzeniu :) Heh, moje
      życzenie spełniło się w 40. minucie egzaminu - pogubiłam się
      kompletnie, jak nigdy nawet na jazdach, i modelowo wymusiłam
      pierwszeństwo. Moja i tylko moja wina. Egzaminator był bardzo miły,
      nie nawrzeszczał na mnie, nie rzucał głupich uwag, i ogólnie można
      powiedzieć, że wymagania miał bardzo rozsądne - widać było, że
      oceniał, czy umiem jeździć, a nie czy umiem zdawać egzamin. Szczerze
      zdziwił się, gdy mu powiedziałam, na czym oblałam 1. egz.
      Trzeci egzamin zdałam, na mieście bez problemów, choć w jednym
      momencie wg wymagań egzaminacyjnyc pani egz. spokojnie mogła mnie
      oblać - miałam zielone światło, skręciłam w prawo. Przed przejściem
      dla pieszych stał jakiś mężczyzna i wyraźnie aż się palił, żeby
      wejść. Zatrzymałm się, by go przepuścić i wtedy zobaczyła, że piesi
      mają właśnie czerwone światło. Z tego co wiem, egzaminatro może to
      uznać za niezastosowanie się do sygnalizacji i oblać. Moja pani egz
      (choć ma opinię najgorszej kosy w całym WORDzie, co sama
      zweryfikowałam, oglądając w trakcie czekania, jak pod rząd oblała 6
      osób) darowała mi ten błąd.
      2) egzaminatorzy mają taką listę 16 chyba rzeczy, za które oblewa
      się natychmiast, m. in. podw. ciągła. Ja przycięłam jej koniuszek w
      poprzek, przy skręcaniu. Przesiadka :) Nie wpadłabym, że można to
      tak zinterpretować, ale cóż. Wymagania egzaminacyjne są jasne, choć
      czasem prowadzą do absurdów.
      I jeszcze jedno; może to dziwnie zabrzmi, ale ja cieszę się, że
      zdałam dopiero za trzecim razem.
    • Gość: kajka3 Re: Dopiero się uczę ale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.05.08, 12:52
      Wszystko zależy od egzaminatora, nie można z góry zakładać że będzie
      czyhał na każdy błąd.
      Idąc na egzamin musisz wiedzieć za jakie błędy oblewa się od razu -
      jeśli taki popełnisz,to niestety przesiadka i koniec egzaminu.
      Jest też mnóstwo możliwości popełnienia drobniejszych przewinień,
      np. niewłączenie kierunkowskazu.
      Jak popełnisz po jednym błędzie drobniejszym różnego rodzaju, to i
      tak zdajesz, dopiero dwa błędy drobniejsze takie same skutkują
      wynikiem negatywnym, bez przerwania egzaminu.
      Tak że dobrze sobie poczytaj na co zwracać szczególną uwagę, a jakie
      błędy popełnione raz nie przekreślają Twojej szansy na zdanie.
      Ja zdawałam dwa razy: pierwszy raz łuk - więc na miasto nawet nie
      wyjechałam. Drugim razem byłam na mieście, jechałam bardzo ostrożnie
      żeby na nikim nie wymusić.Trzy drobne błędy miałam, każdy innego
      rodzaju i zdałam. Egzaminator stwierdził że jeżdżę czasami nawet
      zbyt ostrożnie i muszę nabrać doświadczenia. W międzyczasie udzielał
      mi też dobre rady na przyszłość stwierdzając że mnie tak poucza, bo
      jak już będę jeździć bez "L" to inni kierowcy nie będą wiedzieli że
      jestem osobą dopiero początkującą. Tak że naprawdę egzaminatorzy
      wiedzą że osoba po kursie nie jeździ jak zawodowy kierowca i nie
      można ich wszystkich demonizować - choć negatywne przypadki pewnie
      są (ja na szczęście na takich nie trafiłam)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka