Dodaj do ulubionych

feng-shui - zabobon?

19.12.05, 10:39
no właśnie... czy feng-shui to naprawdę tylko zabobon czy coś w tym jest
naprawdę? Ostatnio pierwszy raz w życiu zaczęłam się nad tym poważnie
zastanawiać po wizycie w domu szczęśliwego małżeństwa bardzo zorientowanego
na tak zwane alternatywne metody zapewniania sobie szczęścia. I faktycznie -
są zdrowi, świetnie wyglądają, wszystko wydaje się super układać...
Oczywiście nie musi to mieć żadnego związku z ustawieniem mebli, ale niemniej
zaczęłam się zastanawiać. A co Wy myślicie? Może ktoś ma jakieś
doświadczenia, nie wiem, urządził sobie tak mieszkanie? I co? Działa?
Obserwuj wątek
      • Gość: a Re: feng-shui - zabobon? IP: *.gdynia.mm.pl 19.12.05, 19:00
        A ja nie mam nic zgodnie z zasada feng szui... I czuję się dobrze, szczęśliwie i zdrowo :)
        BTW: jedna z tych "zasad" mówi, że na biurku trzeba mieć porządek, ponieważ "nieporządek na biurku to nieporządek w umyśle", na co Albert Einstein powiedział: "w takim razie wyrazem czego jest puste biurko?" Czyli: mieszkaj tak, jak Ci wygodnie :) Pozdrawiam :)
            • emari Zabobon 21.12.05, 09:46
              Oj zabobon zabobon. Gdyby nie to, że tysiące ludzi, którym brak prawdziwej
              wiary zastępuje ją sobie takimi "wierzeniami" to możnaby uznać to za zabawne.
              Mnie osobiście np. pogląd, że należy zamykać klapę od sedesu żeby
              pieniądze "nie uciekały" wydaje się wielce zabawny :-)))
            • deis Re: feng-shui ochronil Chiny od komunizmu? 22.12.05, 09:20
              my mamy tanie wlasne polskie Feng-shui .Na wsi polskiej bielenie scian
              domow zeby oczyscic zla energie, okopcanie domow wiejskich jalowcem, chodzenie
              po wsi z kolatka zeby wygonic zle duchy , nasze ludowe ozdoby , ktore mozna
              bylko dostac w Cepelii a przynosily szczescie . To chinskie feng.shui w
              polskiej kulturze mowi ze nawet nasze koscioly sa zle umieszczone , to sa
              chinskie zabobony ktorych my Polacy mamy rowniez pod dostatkiem , duzo na
              ten temat czytalam czasu mi zajelo ogromna ilosc i frustracji i sie przekonalam
              nasze mysli tworza swiat , kontroluj mysli zmienisz siebie , okresl mysli
              zmienisz swiat . A TO NIC NIE KOSZTUJE JEST ZA DARMO:
    • rasziel Re: feng-shui - zabobon? 19.12.05, 19:16
      Jeżeli uznać feng-shui za zabobon, to równie dobrze (a nawet w większym stopniu) możnaby za zabobon uznać wiele dogmatów i świąt rzymskokatolickich. W/g mnie - feng-shui zabobonem nie jest, natomiast wpływa pozytywnie na energię ludzką.
          • komorka25 Re: tylko że większość świąt to właśnie zabobony. 20.12.05, 09:02
            Gość portalu: forum_violin napisał(a):

            > Wybacz, razor, ale wstąpiłeś na bardzo śliski grunt: "zaduszki (dzień
            > zmarłych), wigilja, boże narodzenie, wielkanoc, boże ciało... to wszystko
            > świąta związane z zabobonami"? Nie wiem, czy wiesz, ale uznałeś za zwiazane z
            > zabobonami najważniejsze święta w Kościele Katolickim. Troche szacunku...


            Śliskim gruntem jest głównie informowanie katolików, skąd wzięły sie ich
            tradycje i zwyczaje. Nawet jesli to okreslimy elegancko jako dziedzictwo
            kulturowe, to i tak ma to niewiele wspólnego z dogmatami religii, o której
            mówisz.
            • Gość: Anka Do Vespera IP: *.ser.netvision.net.il 20.12.05, 10:52
              vesper - a tos palnal!!

              Ubogi duchem czyli taki co nie wie? Wiesz, gdybys czytal Biblie, a nie tylko
              sluchal co ksiadz/biskup/papiez powie i trzymal sie ich slow jak wyroczni
              samego Stworcy - otworzyly by ci sie oczy... Dlaczego K.Katolicki nie promuje
              czytania Biblii, oprocz wybranych urywkow w trakcie rytualu liturgicznego? Bo
              sie boi, ze wierni odkryja prawde i porzuca bramy najwiekszej legalnej sekty
              swiata...

              Pozdrawiam i zachecam wszystkich wierzacych do zajrzenia do zrodla (Slowa
              Bozego)...
                • Gość: viola Re: Do metall IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 12:33
                  > Chodzę do kościoła i wiem,że Kościół zachęca do czytania Pisma Świętego. A
                  niby
                  >
                  > co wierni mieliby odkryć czytając?

                  Ano na przykład to, że Jezus nie urodził się 25 grudnia, że Biblia w ogóle nie
                  mówi, kiedy dokładnie się urodził, a gdyby jeszcze pogrzebać w źródłach
                  historycznych, to mozna dowiedzieć się, że Boże Narodzenie pochodzi
                  bezpośrednio od rzymskiego (czyli pogańskiego) święta tzw. Saturnaliów (ku czci
                  boga słońca) i nie ma nic wspólnego z wierzeniami pierwszych chrześcijan.

                  A wszystkie gadki o pięknej tradycji i tzw. dziedzictwie kulturowym może sobie
                  wsadzić w buty.
                  Amen.
                  • Gość: Bazyl Re: Do metall IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 12:52
                    No to rzeczywiście wierni czytając biblię powinni być przerażeni....Jezus
                    urodził się nie koniecznie 25 grudnia...w załącznikach do biblii ktoś zapomiał
                    dołączyć akt urodzenia.Proponuję odwołać Swięta Bożego Narodzenia aż do
                    wyjaśnienia sprawy...

                    "a gdyby jeszcze pogrzebać w źródłach
                    > historycznych, to mozna dowiedzieć się, że Boże Narodzenie pochodzi
                    > bezpośrednio od rzymskiego (czyli pogańskiego) święta tzw. Saturnaliów (ku czci

                    >
                    > boga słońca)"

                    Przez trzydzieści kilka lat co rok byłem przekonany,że święta Bożego Narodzenia
                    to pamiątka narodzin Jezusa,tymczasem otwierasz mi oczy i widzę,że czciłem w
                    Saturnaliach boga słońca...o ja biedny poganin...:-)))))
                    • l_eszek Re: Do metall 20.12.05, 14:03
                      Ni czciłeś Saturna. Na tym polega wielkośc chrześcijaństwa jako religii, że
                      okazało się bardzo elastyczne. Podobnie buddyzm. Dokładne daty nie mają żadnego
                      znaczenia - tu chodzi o sferę mitu w dobrym tego słowa znaczeniu; mit jako
                      forma przekazu inna niż zapis historyczny. To tylko fundamentalistyczni
                      chrześcijanie oburzają się na adaptowanie świąt pogańskich. Niczego złego w tym
                      nie ma. A do fundamentalistów biblijnych pytanie - proszę dowieść na podstawie
                      samej tylko Biblii protestanckiej zasady "sola Scriptura" - tylko Biblia.
                      Przecież to jest jedynie opinia teologiczna, przekonanie Marcina Lutra przejęte
                      przez protestantów.
                      • l_eszek Re: Do metall 20.12.05, 14:15
                        Np. Ewangelii nie można traktować jak dokładnych relacji historycznych - tak
                        naprawdę nie wiemy, ile z wydarzeń przez nie opisanych naprawdę miało miejsce.
                        Ewangelie to refleksja teologiczna ludzi, którzy żyli wiele lat po Jezusie.
                      • Gość: Anka Do l_eszka IP: *.ser.netvision.net.il 20.12.05, 15:21
                        Widzisz, sam stwierdzasz, ze chrzescijanstwo to religia - ot, kolejny zbior
                        martwych praktyk i rytualow... Odkad rzymianie zastapili nimi ichniejsze
                        dotychczasowe rytualy stalo sie nowym kultem. Niczym rozniacym sie od innych -
                        buddyzmu, taoizmu, islamu itp...

                        Elastyczne mowisz?? Hmmm... taka jest tendencja RELIGII, martwej litery... Stad
                        ludzie chetniej zwracaja sie w strone roznorodnych mocy, szukajac
                        niesamowitosci i czegos co zmeni ich zycie, da szczescie...

                        Ale niestety prawdziwy, zyjacy, pelen mocy Bog to ostatecznosc...
                • Gość: Anka Re: Do Vespera IP: *.ser.netvision.net.il 20.12.05, 12:50
                  Wiesz, parenascie lat temu bylam jedyna osoba w klasie (drugiej-trzeciej),
                  ktora nie tylko posiadala WLASNA Biblie, ale i ja czytala... Katechetke zawsze
                  zwalalo to z nog... Dziecko z jaka wiedza!! Haha...
                  No coz, ale miala niezle zdziwiona mine, kiedy jej powiedzialam w klasie 5-tej,
                  ze wiecej na lekcje religii nie przyjde, ani do kosciola chodzic nie bede, bo
                  mi sie nie podoba, co mowia...

                  Niby co mieliby odkryc? PRAWDE... Ze nie ma tam tysiaca zabobonow. Ze modlitwy
                  do swietych i prosby zmarlych o wstawiennictwo to okultyzm i czary. Ze nie ma
                  nigdzie powiedziane o modlitwach do Marii, a tym bardziej nie ma ani jednego
                  slowa o "matce boskiej"...
                  A zatem - ze wszystko to pic an wode...
          • Gość: A Co do szacunku i KK IP: *.ser.netvision.net.il 20.12.05, 10:47
            Szacunek - szacunkiem, poganstwo - poganstwem, a prawda - prawda.Ta ostatnie
            zawsze boli. A Kosciolowi katolickiemu zalezy na tym, by poganskie obrzadki
            towarzyszoce owym swietom zostaly utrzymane...

            Forum_violin, przejrzyj sobie w internecie (po polsku malo bedzie, jak znasz
            angielski to naprawde polecam) historie rozwoju i korzenie owych swiat...
            Zdziwisz sie bardzo mocno jak malo maja wspolnego z Biblia (ktora powinnismy
            traktowac jako zrodlo) a jak wiele maja do czynienia z poganstwem...
        • Gość: A Nie wszystkie swieta... IP: *.ser.netvision.net.il 20.12.05, 10:43
          Nie wszystkie swieta sa zwiazane z zabobonami, ale obchodzenie ich w danych
          dniach oraz tradycje z nimi zwiazane owszem maja silny zwiazek z poganstwem.

          Pan Jezus urodzil sie we Wrzesniu/Pazdzierniku, a nie 25 grudnia. 25 grudnia
          obchodzono wszedzie w starozytnosci przesilenie sloneczne oraz urodziny Zeusa
          badz Saturna. Juz wowczas calowanie sie pod jemiala miala przyniesc plodnosc, a
          wieczne zielone drzewka (iglaki) byly symbolem dlugowiecznosci i mialy swoje
          swieto...

          Zaduszki - kazda kultura starozytna miala swoj wlasny rytual czczenia duchow i
          oddawania im poklonow. Koscol rzymskokatolicki przemianowal to na Dzien
          Wsztystkich Swietych i ludzie do dzis oddaja im hold, tyle ze w nieco
          zmienionej formie... Haloween i Andrzejki wywodza sie z tego samego pnia.

          Boze Cialo - przypomina mi czczenie swietych krow w Indiach oraz kotow w
          starozytnym Egipcie. Nigdzie w Biblii nie jest napisane, aby czcic oplatek...

          Kult matki i dziecka - stary jak swiat poganski obrzadek, wywodzi sie z
          starozytnego Egiptu i Persji - oddawano wowczas hold bogini Isus i jej synowi,
          bogini Semiramis i jej synowi, bogini Myrte i jej synowi. Koscoil
          rzymskokatolicki po prostu znalazl zastepcza pare i dodal ich do
          panteonu "matek z dziecmi" ktorym caly swiat poklon oddaje.
          Maria (Miriam) nigdy nie jest wspominana w Biblii jako ktos komu nalezy oddawac
          chwale. Zawsze nakazywala zwracac sie do tego, kogo Bog poslal w Swoim imieniu
          na swiat - Jesusa.

          Przypinanie czerwonych kokardek do wozkow noworodkow, plucie praz ramie,
          pukanie w niemalowane, lapanie sie za guzik kiedy kot przebiega - oto
          starozytne "feng shui"... Przed czym chroni i co tak naprawde daje??


      • Gość: lucusia Re: feng-shui - zabobon? IP: 212.244.186.* 20.12.05, 09:51
        To czysty zabobon. Chodzi o odstraszanie demonów (poruszają się wyłącznie po liniach prostych, więc drzwi nie moga być na przeciwko siebie, ewentualnie przysłoniete parawanem lub z dyndajacymi rzeczami, bo demonny sie boja dydnających rzeczy, a parawanu nie ominą). Woda nie może byc na przeciwko drzwi, bo demon może porwać majątek i uciec z płynaca wodą.Elementy wody i ognia związane są z mieszkającymi w domu duchami i smokiem, bo wtedy sie korzystnie układają i nie włazisz, ani oni sobie na wzajem nie włażą, chodząc po domu na ogon, a nie daj boże na łeb, co powoduje wkurzenie się ducha czy smoka i oczywiscie jest dla ciebie niekorzystne. Feng szui to chińska demonologia ludowa, i jest dokładnie odpowiednikiem odpukiwania w niemalowane, siadaniem przed podróżą i pluciem, żeby nie zapeszyś.
        • Gość: A feng-shui - zabobon? TAK IP: *.ser.netvision.net.il 20.12.05, 10:59
          Dzieki za potwierdzenie...

          Zabobon tyle ze orientalny i dlatego bardzo pociaga...

          Tyle ze nie wiem dlaczego wszystkie orientalne zabobony tak bardzo wciagaja
          ludzi i dlaczego oni w nie wierza... Coz chyba w erze technologi wszystko co ma
          zwiaze ze slowem "energia" musi byc dobre... Nawet diably...
          • Gość: Paweł Re: feng-shui - zabobon? TAK IP: *.bielsko.dialog.net.pl 20.12.05, 12:16
            Ludzie, którzy odrzucają wiarę w Boga dalej potrzebują ponadnaturalnej pomocy.
            Znajdują ją u różnych bogów, sił i duchów, które w ostatecznym rozrachunku
            okazują się demonami - upadłymi aniołami pod władzą szatana.

            A że społeczeństwa Zachodu oficjalnie są "laickie" to modne jest nazywanie tych
            duchów i bogów "energiami", "wibracjami", itd. Jednak wystarczy wejść w to
            trochę głębiej, żeby spotkać się z ołtarzami, ofiarami i osobowymi istotami ze
            świata ponadnaturalnego.

            Zachód to obecnie opustoszały dom, którego mieszkańcy wyrzucili precz
            Chrystusa, a wpuszczają czarne koty, chińskich czarowników i wróżkę Violettę,
            bo ci nigdy im nie powiedzą o upamiętaniu z grzechów, ani o Bożych wymaganiach.
    • Gość: Paweł Re: feng-shui - zabobon? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 19.12.05, 19:49
      Oczywiście że zabobon. Tyle, że orientalny.

      Tak naprawdę, to oryginalne feng-shui związane było z wiarą w istnienie różnych
      duchów, które można było takim lub innym ułożeniem przedmiotów i domów
      zdenerwować, a nie z żadnymi "energiami".

      Są to czary podobne do wyciągania choroby jajkiem, czy noszenia "amuletów" na
      szczęście.

      Prowadzą zaś człowieka pod wpływ diabła i - w konsekwencji - na wieczne
      potępienie.

      • Gość: tubu5000 Re: feng-shui - zabobon? IP: *.chello.pl 19.12.05, 22:33
        ale wlasciwie skąd wiesz, że zabobon?

        tylko dlatego, że Tobie się tak wydaje. np. mi się tak nie wydaje - Twój pogląd
        jest tak samo dobry jak mój. na dodatek pewnie nic czytałeś o tym, a ja czytałem
        i powiem Wam, że w feng-shui jest dużo rzeczy, które w zdroworozsądkowy sposób
        można wytłumaczyć -

        przecież np. oczywiste jest, że nie można siedzieć przy biurku tyłem do drzwi; w
        feng-shui temat ten masz zgłębiony do kwadratu i używa się tam całego warsztatu
        pojęć - a to że mowa o przepływie energii to większości przeszkadza, ale chyba
        tylko dlatego, że o tym na fizyce nie było...
        • Gość: MM Re: feng-shui - zabobon? IP: *.proxyconn.net / 38.119.116.* 20.12.05, 02:25
          Mylicie pojecia !!!! Mylicie energie!!! Mylicie systemy wiary !!! O czym wiec
          tu dyskutowac !!!!
          Co to jest zabobon ? Czy to nobobaz ? Czy istnieje samoistnie w glowach nie
          wypelnionych niczym innym ? Czym jest wiara ? Uniwersalnym pojeciem, czy
          wcisnietym w formuly systemu w ktorym urodziliscie sie ? Czym, jest energia ?
          Czy istniala przed wami i bedzie istniala po was, nawet jesli nigdy nie
          sadziliscie, ze ocieracie sie o nia kazdego dnia ?
          Zabobon ! Co za idiotyzm, rzucony jak ochlap tym ktorzy intelektualnie na nic
          innego nie zasluguja ! I ponoc mamy XXI wiek !!!
    • uzytkownik22 Re: feng-shui - zabobon? 19.12.05, 20:32
      1. Scharakteryzuje to może anegdotka(Co najdziwniejsze prawdziwa):
      Po zaprojektowaniu domu klientka mówi do architekta:
      - Widać że Pan zna Feng-Shui
      - Nie znam. Kieruje się zdrową logiką[1]

      2. Podobnie jest z jedzeniem czystym i nieczystym z Młodszymi i Starszymi braćmi
      w Wierze.
      Podobienstwo organizmów świni i ludzi powoduje, że choroby łatwo się między tymi
      gatunkami przenoszą. Podobnie jak krew, która błyskawicznie sie psuje w tamtym
      klimacie.

      3. Generalnie nie nalezy wierzyć temu zabobonnemu Galileuszowi :)
      Dosyć trudno stwierzdzić co jest zabobonem. Czy religia Chrześcijańska jest
      zabobonem?
      Z jednej strony nie jest naukowa, a z drógiej strony duża część kuli ziemskiej
      zaprotestowałaby(ja raczej razem z nią :) )

      4. Czy rodzina wie w jakim celu była zmiana?
      Jeśli tak to dochodzi jeszcze chyba psychologia...

      [1] Takie drobnostki jak np. rozmieszczenie pokoi w budynku. Wiadomo od setek
      lat w Europie, że takie to a takie pokoje powinny być od północy, a takie od
      południa. Nie trzeba chyba także długo myśleć, dlaczego dom powinien być na
      południowym zboczu...
      • Gość: yonka Re: feng-shui - zabobon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 12:06
        > 1. Scharakteryzuje to może anegdotka(Co najdziwniejsze prawdziwa):
        > Po zaprojektowaniu domu klientka mówi do architekta:
        > - Widać że Pan zna Feng-Shui
        > - Nie znam. Kieruje się zdrową logiką[1]

        Bo feng-shui jest logiczne. Jedni nadają mu głębszy wymiar mówiąc o energiach, liczbach itd. a inni
        kierują się po prostu jego zasadami i tworzą przestrzenie przyjazne dla człowieka, dające mu poczucie
        bezpieczeństwa, spokoju, równowagi, motywujące do działania lub sprzyjające odpoczynkowi. Nie ma
        tu żadnej magii, ale jest logika.
    • Gość: qqlka Re: feng-shui - zabobon? IP: *.8.11.vie.surfer.at 19.12.05, 20:44
      Nie śmiejcie się z inych religii czy wierzeń. Są one zbiorem wilowiekowych
      doświadczeń innych kultur i często mają wiele sensu, nawet w obliczu
      współczesnej nauki. Pozwalają zachować zdrowie i rozwój cywilizacji.
      Cywilizacje, które nie potrafiły dopracować się dobrych zasad po prostu upadły
      (cóż po prostu dobór naturalny...) I tak żydowski post, to nic innego jak pomoc
      organizmowi w wydaleniu niestrawionych szczątków, zakaz współżycia z krewnymi -
      unikanie szkodliwego chowu wsobnego, potępienie homoseksualizmu - zapewnienie
      dziedziczenia itd. Feng-shui ma też wiele sensownych wskazówek, które dobrze
      wpływająna ludzką psychikę (oddziaływanie kolorów, kształtów itp.)
      • Gość: Co za bzdury!! Re: feng-shui - zabobon? IP: *.ser.netvision.net.il 20.12.05, 11:11
        Motasz tu pojecia.

        Widzisz, Pan Bog jest wszechwiedzacy. To co nakazal Izraelitom na pustynie
        ponad 3,500 lat temu jest do dzis aktualne i dopiero dzis naukowcy
        potwierdzaja, ze Pan Bog juz wtedy mial racje.

        Ale dlaczego nie wspomniel nic o feng shui wtedy? Dlaczego nigdy nie
        powiedzial - robcie to, co robia te i te narody? Dlaczego raczej zawsze
        przestrzegal przed ZGUBNYMI praktykami okultystycznymi, czarami, wrozbami
        (chociazby w Ksiegach Samuela), skladaniem dzieci w ofiarach, czczeniem drzew
        itp.? Dlaczego zawsze naklazywal aby TRZYMALI sie z daleka od wszelkich praktyk
        innych narodow i czcili Boga, aby mieli szczescie i aby im sie powodzilo??

        >"Są one zbiorem wilowiekowych
        > doświadczeń innych kultur i często mają wiele sensu, nawet w obliczu
        > współczesnej nauki. Pozwalają zachować zdrowie i rozwój cywilizacji. "

        Co wspolczesna nauka mowi o akupunkturze, feng-shiu, ying-yang i innym tego
        typu praktykom? Dozwala na ich stosowanie. Jednakze na zdrowy rozsadek - to po
        prostu otwieranie sie na dzialanie duchow, przed czym Pan Bog przestrzega.
        Teraz mozesz byc szzcesliwy, ale diabel upomnie sie o ciebie (twoja dusze) za
        kilka(-nascie, -dziesiat) lat...

        Powodzenia!!
    • amatil Re: feng-shui - zabobon? 19.12.05, 22:02
      Ogólnie rzecz biorąc posprzątane i łądnie urządzone mieszkanie pozytywnie wpływa na nastrój. A jeśli przy okazji powiesisz jakieś lusterka albo dzwonki, cóż, niezaszkodzi, pod warunkiem, że je gustownie dobierzesz.
      Całą resztę, tj. gadanie o duchach i energiach można sobie darować.
    • Gość: Mariusz.kielczanin Re: feng-shui - zabobon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.05, 22:29
      Absolutny zabobon.
      Chiny od wieków slawne byly z calkowitej pogardy dla ludzi.Okrutna wladza
      odgradzala naród np. chińskim murem /kosztem straszliwych ofiar/ dla
      skuteczniejszej wladzy absolutnej.Niedola ,glód,slynne chińskie tortury są
      stalym elementem historii Panstwa Środka.Abrakadabra,czary mary i starożytne
      feng shui nic tu nie pomogly.
      U moich znajomych /są zamożnymi ludżmi/ sedes jest otwarty jak w większości
      lazienek.Ich gość-znawczyni feng shui kiedy to zuważyla ,zwrócilaim uwagę,
      że wieko sedesu trzeba zamykać bo pieniądze z tego domu uciekają. Specjalistka
      feng shui zawsze kibel zamyka ale biedna jest jak mysz kościelna.
      Architektura europejska i cywilizacji zachodniej osiągnęla efekty naśladowane
      wszędzie i zawsze.We Florencji przydarza się każdego roku kilka lub kilkanaście
      przypadków hospitalizacji turystów,którzy doznali szoku psychicznego pod wplywem
      piękna dziel sztuki.Powstaly bez chińskiego filzoficzno-estetycznego gówna
      zwanym feng shui.
    • unicef123 Re: feng-shui - zabobon? 19.12.05, 22:56
      najważniejsze jest twoje odczucie na wszystko co cię otacza. To jest pozytywne
      nastwawienie do świata. A otwarty za przeproszeniem kibel to tylko
      nieestetyczny wygląd ot co .Pozdrawiam
    • janrenovate Re: feng-shui - zabobon? 20.12.05, 06:54
      "Takie drobnostki jak np. rozmieszczenie pokoi w budynku. Wiadomo od setek
      lat w Europie, że takie to a takie pokoje powinny być od północy, a takie od
      południa. Nie trzeba chyba także długo myśleć, dlaczego dom powinien być na
      południowym zboczu..."

      Właśnie,dawniej gdy budowano domy,dwory,pałace ich lokalizacja nie była
      przypadkowa.
      Wybierano odpowiednie miejsca,tam gdzie pozytywna energia była,nie było cieków
      wodnych.
      Często sugerowano sie zachowaniem zwierząt,np stare szlaki drogowe to nic
      innego jak scieżki wędrówek zwierząt.Ludzie tez kożystali z tych szlaków,tak
      powstawały drogi,trakty,a przy nich osady.
      Teraz działki sa tam gdzie popadnie,na bagnach i w innych takich miejscach
      które "na siłe" sie przystosowuje do zabudowy.
      Teraz dom to tylko budynek,dawniej dom to był DOM,służył pokoleniom,teraz
      patrzymy tylko czy na nim zarobimy.
    • urami_bushi Re: feng-shui - zabobon? 20.12.05, 09:17
      A ja myślę, że feng-shui to kwestia umiejętnej perswazji.
      Zastanawiam się, czy mógłbym alternatywną teorię stworzyć od podstaw. Na
      przykład nazwałbym ją dupa-jajo. Określiłbym kilka żelaznych, fundamentalnych
      zasad - np. miejsca zamieszkania muszą być okrągłe lub owalne (stąd nazwa idei),
      otwory okienne muszą być w płaszczyźnie ukośnej, ściany muszą być do pewnej
      wysokości (np. wzrostu świętego pingwina ze Sri Lanki) zielone, a wyżej żółte.
      Oprócz tego musiałbym określić odpowiedzi na wszelkie inne pytania, jakie
      nasunęłyby się bardziej dociekliwym adeptom mojej ideologii (np. że miotły nie
      mogą stać, tylko muszą wisieć, buty nie mogą stać na widoku, łyżki muszą być w
      szufladzi na lewo od widelców itp). Nie do końca ważne jest, jakie by one były -
      ważne, żeby sprawiały wrażenie prawd ostatecznych, były lekko dziwaczne, ale nie
      wywrotowe. W naszej kulturze konieczne byłoby także podparcie wszystkiego jakąś
      egzotyczną tradycją - np. dupa-jajo jest od prawieków stosowana przez eskimosów
      - jak wszystkim wiadomo najzdrowszy i najszcześliwszy naród na świecie.
      Założę się, że gdybym z pełnym przekonaniem przedstawił ideę dupa-jajo pewnej
      liczbie ludzi, znalazłbym szybko wśród nich szczerych wyznawców. I, co
      najważniejsze, oni po zastosowaniu reguł dupa-jajo stali by się szczęśliwsi. Nie
      jakoś omotani czy tylko zafascynowani, lecz najautentyczniej w świecie szczęśliwsi.
      Sądzę, że istnieje typ ludzi, którzy do szczęścia potrzebują poczucia zgody i
      harmonii z jakimś autorytetem. Najlepiej, jak jest lekko tajemniczy i dostępny
      tylko wybrańcom. Zarówno feng-shui, jak i dupa-jajo świetnie się do tego nadają.
      A że ludzie są skłonni zapłacić za swoje szczęście kupę kasy - to już zupełnie
      inna bajka.
      • Gość: Bazyl Re: feng-shui - zabobon? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.05, 13:13
        Dlaczego z tym "płaceniem za szczęście to inna bajka"?? Masz doskonały pomysł i
        jakie perspektywy....tysiące gadżetów mniej lub bardziej niepotrzebnych,
        wymieniane na poważne sumy pieniędzy. Kilka kijków lub szmatek o wartości trzech
        kapsli od butelki po oranżadzie sprzedajesz za kwotę równą połowę minimalnego
        wynagrodzenia za pracę. Kilka patentów na obrotowe wieszaki do butów...kilka
        zgłoszonych wzorów użytkowych, udzielonych licencji na żywność typu jajo-dupa i
        spędzasz 11-sto miesięczne wakacje co roku w ciepłych krajach....
        • urami_bushi Re: feng-shui - zabobon? 20.12.05, 15:25
          'Inna bajka' - bo nie o tym jest wątek. Pytanie dotyczyło kwestii, czy feng-shui
          działa, czy jest tylko zabobonem. Według mnie jest idiotyzmem, ale nie
          kwestionuję, że na życie niektórych ludzi może bardzo mocno oddziaływać, i to
          nawet pozytywnie.
          A że na tej podstawie hochsztaplerzy potrafią ssać niewyobrażalne ilości dutków
          od tych, którzy szukali sensu życia w gromadzeniu fortuny i oprócz zgromadzenia
          fortuny niczego więcej w tym kierunku nie osiągnęli - to jest właśnie 'inna
          bajka' :-)
          PS. Dupa-jajo brzmi chyba jednak bardziej chwytliwie niż jajo-dupa ;-)
    • l_eszek Re: feng-shui - zabobon? Nie wiem, 20.12.05, 09:54
      ale podejdźmy do tego w ten sposób. Skoro jest to metoda na zapewnienie
      szczęścia, dobrobytu, itd., to przecież Chiny powinny od dawna być przebogatym,
      szczęśliwym krajem. A jednak nie wydaje się, by tak było... Niestety, tak jest
      też z ezoterycznymi metodami zapewniania sobie szczęścia, dobrobytu, itp.
    • hrabina_feu Re: feng-shui - zabobon? 20.12.05, 12:57
      Moze i zabobon. Ale jesli ludziom wiara w niego pozwala wspiac sie na szczyty
      Sukcesu to dlaczego nie? Jesli wiara w Boga nie pomaga to dlaczego, nie
      sprobowac czegos innego co odniesie pozytywny skutek? Bo kosciol twierdzi ze to
      nie etyczne, bezbozne. Jesli ludzie wierza ze male studzienki przyniosa im
      pomyslnosc finansowa, to czemu mielbiby w nie nie wierzyc? przeciez tak
      naprawde to nie studzienka wspomaga nasze finanse tylko my sami, wierzac w
      studzienke tak naprawde wierzymy we wlasne mozliwosci. Nie wszyscy z nas
      potrafia uwierzyc we wlasne sily. I jest ok. Bo to wiara przenosi gory i rodzi
      cuda.
    • Gość: Q Re: feng-shui - zabobon? IP: *.u.mcnet.pl 20.12.05, 16:23
      Wbrew tym wszystkim, którzy wypowiadają się nt FS nie mając o tym pojecia
      powiem tak: Feng-Shui to nauka życia w harmonii z otoczeniem. Stosuje się ją od
      wielu lat w wielu kulturach tyle, że w Chinach została ona najlepiej opisana no
      i też nazwana. Każdy z nas na co dzień stosuje zasady FS tyle, że nawet nie
      zdaje sobie z tego sprawy - to się nazywa: zdrowy rozsądek, poczucie piękna,
      potrzeba równowagi.
      • r.richelieu Re: feng-shui - zabobon? 20.12.05, 22:43
        Właśnie. Gdyby na potrzeby kultury chrześcijańskiej wyrzucić te wszystkie
        demony to raz dwa f-s zostałoby przyjęte. Przecież mówi o niczym innym jak o
        bioarchitekturze, psychologii środowiskowej, i mogłoby nawet być normalną nauką
        gdyby nie setki głupkowatych książeczek o wieszaniu dzwonków i lusterek. Tyle,
        że najpierw musiałoby przejść drogę podobną socjologii by temu, o czym każdy ma
        pojęcie, nadać cechy obiektywności.
        Druga sprawa to zepchnięcie sztuki urządzania wnętrz dużo niżej niż
        projektowanie budynku. No bo od firanek i innych kompletów wypoczynkowych są
        kobity, a jeśli to ich dziedzina to nie może być poważna, na podobieństwo
        literatury i prasy kobiecej. Tyle, że na architekturze przeważają dziewczyny, a
        i na budownictwie jest ich stosunkowo dużo i z roku na rok coraz więcej. Stąd
        jeśli f-s to urządzanie wnętrz, to nie może być poważne. Ot kolejna rozrywka
        dla pretensjonalnych bab. Cholera jasna, że tylko mieszanie betonu "jest"
        poważne.
        • Gość: Yoka Re: feng-shui,moda albo złoty podział? IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 21.12.05, 13:02

          Projektuję wnętrza nie w feng-shui, tylko klasycznie, posługując się analizą, zasadami kompozycji, także wiedzą historyczną, psychologiczną itp.
          Większość rozwiązań funkcjonalnych proponowanych przez feng-shui potrafię uzasadnić w racjonalny sposób. Lubię racjonalizm.
          Co do tych, które osobiście uważam za nieracjonalne,to jest mi wszystko jedno czy ktoś wiesza nad drzwiami podkowę, krzyż z Jezuskiem czy dzwonki powietrzne. Za kazdym razem racjonalna informacja dla mnie jest taka, że klient boi się złych duchów, nie czuje się do końca bezpiecznie, a ja jako architekt wnetrz powinnam mu to poczucie bezpieczenstwa stworzyć w jego własnym domu, na miarę jego własnych lękow, za jego własne pieniadze.
          Jeżeli ktoś ma głeboką potrzebę zycia w harmonii, i dokłada wszelkich starań, aby tę potrzebę zrealizować, to ją zawsze zrealizuje. Zrobi to metodami, które są zbieżne z jego wiarą. Nie mnie z tym dyskutować. Moi klienci to tacy którzy wolą inżyniera, a nie np.artystę plastyka (oni tez bywają nawiedzeni) albo mistycznego filozofa.
          Zazdroszczę tylko trochę tym od feng-shui, że mają jakby wieksze wzięcie, a co za tym idzie więcej kasy przy tej samej robocie.
          A to, że większość ludzi uważa swój sposób myślenia i przeżywania za jedyny dopuszczalny, to już temat na zupełnie inne forum.



          • super-tata Re: feng-shui,moda albo złoty podział? 23.12.05, 11:32
            racjonalizm.....jasne,ja uzywam pojecia "góralskiej fenkszui"czyli co
            racjonalne może byc co moim zdaniem nieracjonalne-nie przejmujemy sie tym(harry
            poter mówił,żeby wystrzegać sie magii której żródeł nie znamy):-))))))
            a szpece od feng-shui robia kase jak ojciec dyrektor :-))))
    • super-tata Re: feng-shui - zabobon? 22.12.05, 15:23
      chiny to bardzo stara i madra kultura i cywilizacja.(ostatnio zniszczona przez
      komune,ale to inna chistoria)traktowanie jej filozofii jako zabobonu,to
      naiwność.ale feng-shui to taki produkt troche przejrzały,obrosnięty elementami
      troche naiwnymi.energia wszechobecna we wschodnich kultura to taki łatwy do
      przekrecania twór.wiekszosc zasad feng-shui jest mądra,ale dzwoneczki,i rola
      jaka ta wiedza posiada,jest mocno przeceniona.wazniejszy jest człowiek,i to on
      odciska ogromne pietno na swoim otoczeniu,i to czy mamy okno na przeciwko
      drzwi,czy nie na pewno nie zmieni naszego zycia.ale siedzieć tyłem do drzwi
      nikt nie lubi.miekkie linie są miłe dla oka (:-))))))))))))))
      a dzwonki,sa ładne,ale nie czuje sie niewolnikiem "energii" i nie wieszam
      dzwonków.
      pozdrawiam
      ps.a co sie tyczy religii to czesto spotykany tu pseudosceptycyzm,na prawde
      mnie irytuje swoja naiwnością.no bo skad sie niby wzieliśmy ??????
    • waldek1610 Zycie w kraju buddyjskim jest "satysfakcjonujace"! 23.12.05, 06:14
      Feng -shui podobnie jak religje buddyzmu, konfucjanizm, zen czy shinto z
      ktorych sie wywodzi to w zasadzie bardziej filozofia zycia (w zgodzie z natura)
      niz religia.

      Takie szczegoly jak na przyklad ustawienie mebli w ten sposob ze zawsze widzimy
      drzwi, sprawia ze nie jestesmy skrepowani bo wiemy kto nadchodzi, natomiast
      zastawione dodatkowe drzwi szafa stwarza wrazenie ograniczenia, bo zamykamy
      przed soba mozliwosc wyboru.

      Mieszkalem w Japoni przez rok i zauwazylem jak zen i buddyzm bardzo zmienia
      zycie czlowieka na lepsze, naprzyklad spi sie w dlugiej koszuli pluciennej, bez
      bielizny jest to bardzo relaksujace. Seks ma znaczenie bardziej rekreacyjno-
      relaksujace, niz ...symboliczne (przypieczetowanie milosci),jak ma to miejsce w
      naszej kulturze.

      Podobalo mi sie rowniez "oshibori", czyli podawanie przed posilkiem nasaczonej
      w goracej wodzie plociennej chusteczki zwinietej w rulon. Niby nic a sprawia ze
      czlowiek czuje komfort.



      • super-tata Re: Zycie w kraju buddyjskim jest "satysfakcjonuj 23.12.05, 11:27
        super napisałeś.wiedza o układaniu życia w zgodzie z naturą,jest bardzo
        ważna.europejczycy troche to olewają.jak mówia ludzie wschodu"ludzie zachodu
        maja pełne głowy,i puste brzuchy,a powinno byc odwrotnie".złe priorytety
        pozbawiaja człowieka smaku życia.ale w kazdej filozofii najważniejszy jest
        człowiek,a nie jego otoczenie.i zmiany należy zaczynac od siebie ,a nie od
        umeblowania biura.cywilizacje wschodu-zwłaszcza chin sa dużo starsze, i dużo
        mądzejsze od naszych.ty my jestesmy zabobonnymi barbarzyńcami.
        • waldek1610 Re: Zycie w kraju buddyjskim jest "satysfakcjonuj 23.12.05, 12:15
          super-tata napisał:

          > cywilizacje wschodu-zwłaszcza chin sa dużo starsze, i dużo
          > mądzejsze od naszych.ty my jestesmy zabobonnymi barbarzyńcami.

          Tak, wyobraz sobie komukolwiek w USA czy w Polsce przyszlo na mysl wziasc sobie
          tydzien wolnego zeby podziwiac kwitnace wisnie przez caly tydzien podczas
          chucznego festiwalu?

          Jest tyle piekna ktorego my nie widzimy, nie potrafimy sie cieszyc zima ani
          latem, bo w zimie nazekamy ze jest zimno a latem za cieplo. Tymczasem kultura
          wschodu nakazuje zeby cieszyc sie z tego co jest, bo przeciez mroz moze byc
          odswiezajacy i dezynfekujacy a pocac sie w lecie tracimy wage i w rezultacie
          wgladamy zdrowiej!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka