anny6
18.11.06, 21:10
Od dłuższego czasu stałam sie bardzo płaczliwa.Boli mnie to jak nauczyciele i
korepetytorzy mówią,ze sie nic nie uczymy,olewamy sobie
wszystko,opierdzielamy sie, spimy i balujemy dniami i nocami.Bolą te słowa.Od
początku września praktycznie nie mam weekendów- cała sobota to kursy a w
niedziele nauka do szkoły.Co najgorsze cierpi na tym też mój związek , który
jest "na odległość'.Niedawno moglismy spedzac ze soba cały jeden dzien a
teraz...3 godziny na tydzień.Ucze sie całymi dniami, boje sie zawalać.Mam
ambicje w koncu szkola medyczna to moje marzenie.Ale nie potrafie
powstrzyywac łez gdy słyszę,że nic nie robie...Może to złe..i ten wątek na
tym forum jest niepotrzebny ale...Ciekawa jestem czy ktoś czuje to co ja.