Dodaj do ulubionych

tanie, drogie, bylejakie ...

08.02.04, 19:56
ha, no wlasnie, jak to jest - czy drogie perfumy automatycznie sa lepsze niz
tanie? przez wiele lat bylam wyznawczynia tej religii, utwierdzalo mnie w tym
od-czasu-do-czasowe wachanie ofert drogeryjnych - rzadko kiedy w miare udana
kompozycja (dokladnie 1 raz, feminine cindy crawford), podobniez trwalosc...
ostatnio jednak nieco zwatpilam, po przewachaniu sie przez oferte YR, bardzo
ladne i trwale zapachy, ok, nie sa genialne (nature JEST, aczkolwiek obawiam
sie ze jest to zapach wtorny, niektore zrodla podaja vent vert balmaina jako
pierwowzor), ale jak najbardziej nadaja sie do noszenia ...
a jaka wiare wyznajecie wy? ;-)
Obserwuj wątek
    • elve Re: tanie, drogie, bylejakie ... 08.02.04, 21:02
      jak dla mnie to wyjątek w postaci YR oraz bodaj jednych perfum Polleny Evy
      potwierdza regułę: perfumy droższe są lepsze, zarówno pod względem pomysłu jak
      i trwałości - choć oczywiście i tu zdarzają się buble.
      • sorbet Re: tanie, drogie, bylejakie ... 09.02.04, 00:19
        Mysle ze trudno tanio zrobic dobre perfumy. Naturalne skladniki sa drogie,
        praca Nosow tez kosztuje. A jesli Nos ma pelna swobode tworzenia, koszty
        tworzenia perfum mogly by byc jeszce wyzsze. Ale mysle ze nie zaplacilbym
        wiecej niz 50-55 euro za 50 ml edt, przynajmniej nie teraz.

        Najoryginalniejsze :-) przestaja byc fajne, kiedy cale miasto nimi pachnie.
        Wiec chodzi takze o dostepnosc perfum. A' propos single notes moglyby byc
        bardzo oryginalne, wystarczy np. b. rzadko spotykane nuty :-)
        • asinek Re: tanie, drogie, bylejakie ... 09.02.04, 01:16
          sorbet napisał:

          > Mysle ze trudno tanio zrobic dobre perfumy. Naturalne skladniki sa drogie,
          > praca Nosow tez kosztuje. A jesli Nos ma pelna swobode tworzenia, koszty
          > tworzenia perfum mogly by byc jeszce wyzsze. Ale mysle ze nie zaplacilbym
          > wiecej niz 50-55 euro za 50 ml edt, przynajmniej nie teraz.

          taa, ale kosztuje tez reklama ... i skad tu pewnosc ile te perfumy kosztuja w
          rzeczy samej? Mam na mysli skladniki i Nosa :-). Annick Goutal sie nie
          reklamuje (ha, moze we Francji, jesli tak to przepraszam), wspominany YR tez
          nie, sa jeszcze zupelnie nieznane zapachy, kosztujace w okolicach jakie
          wymieniles ... a robione np. przez mnichow w klasztorach, wg jakichs prastarych
          recept...

          nie twierdze ze zapach Coty sa rowne klasa tym Guerlaina, bo to jest oczywista
          bzdura. Raczej interesuje mnie czy YR jest wyjatkiem czy moze ...

          teoria: poczatkujacy genialny NOS dlubie sobie w probowkach i wypuszcza cos na
          rynek ... i to nie kosztuje duzo. Albo produkuje lokalnie ...
          Jest taka firma-corka Oreala, oni podobniez promuja mlode Nosy, kiedys byl taki
          zapach w flakoniku w ksztalcie zarowki, mial pachniec jak swit ... (szkoda ze
          nie wygral konkursu, bo firma produkuje perfumy ktore maja szanse sie sprzedac,
          powachalabym sobie ten swit zamkniety w zarowce)...
        • sloggi Re: tanie, drogie, bylejakie ... 09.02.04, 02:48
          Jak to dobrze, że nie kieruję się modą.
          • charade Re: tanie, drogie, bylejakie ... 09.02.04, 10:55
            Nie kupuję teraz tanich zapachów. Nawet na "codzień" do pracy nie są mi
            potrzebne tanie zapachy, bo najczęściej się nie perfumuję, żeby dać skórze
            odpocząć od alkoholu. Poza tym mam tyle markowych perfum, że nie zdążę ich
            zużyc za pięć lat...
            W przeszłości miałam na pewno Celebre Avonu, Giordani Oriflame, jakieś perfumki
            Yardleya, Coty Puzzle. Żadne z nich mnie jakoś nie zachwyciły. Perfumy Avonu i
            Oriflame są na jedno kopyto, beznadziejnie się trzymają. Słyszałam jednak o
            takich tanich klasykach jak Jovan Musk, White Musk; niektóre perfumy Coty to
            też klasyki. Chętnie bym je powąchała, ale przecież ich nie ma u nas.
    • coralin Re: tanie, drogie, bylejakie ... 09.02.04, 20:15
      Uważam że cena nie gwarantuje jakości w dzisiejszych czasach(= trwałości,
      wytworności, wyjątkowości) a wiele wód to zwyczajne pachnidła opatrzone
      nazwiskiem znanego projektanta. Nie uważam by np. Esencia de Duende to była
      woda z górnej półki. OK , podoba mi się , piękna woda, ale u nas jest "z tych
      droższych" choć to średnia półka dla Hiszpanów( polecam kto lubi letnie wonie z
      tego samego koncernu Puig wodę Thais). Podobnie Estee Lauder i Clinique . Nie
      są to górnopółkowe zapachy. U nas zyskują na uznaniu bo kosztują dość dużo by
      być uznane za lepsze;) Ja póki nie odkryłam Pamplelune jakoś nie widziałam
      różnicy miedzy zapachami letnimi górno- i średniopółkowymi. Inna sprawa z
      perfumami mocnymi, bardziej orientalnymi .Tu by nie zalatywały tandetą
      potrzebne są super składniki,ale uwaga: nazwisko projektanta nie gwarantuje
      tego!! A taki projektant inwestuje w super otoczkę , super reklamę i super
      reżysera tejże z super drogą modelką.Więc wniosek jest prosty:ile może
      kosztować zawartość buteleczki??:)
      Asinek Nature trochę nawiązuje do Vent Vert, ale YR jest ładniejszy. Ceniony
      jest też tani , klasyczny Charlie (nie lubię), Chansons d'air.
      • asinek Re: tanie, drogie, bylejakie ... 09.02.04, 21:41
        coralin napisała:

        > Nie uważam by np. Esencia de Duende to była
        > woda z górnej półki. OK , podoba mi się , piękna woda, ale u nas jest "z
        tych
        > droższych" choć to średnia półka dla Hiszpanów

        zgadza sie. W tubylczych (DE) douglasach Esencia stoi razem z zapaszkami typu
        Miro, Celine Dion etc. Zreszta, gdyby klasyfikowac zapachy wg. ustawienia n
        apolkach, to do takich sobie zapaszkow (nie pod wzgledem ceny) naleza tez
        Escady i Hilfigery ... nie wiem jak przeklada sie to na zapach bo nie znam (za
        wyjatkiem girl Hilfigera i klasycznej Escady - ktora nie wszedzie mozna
        dostac)...
        • coralin Re: tanie, drogie, bylejakie ... 09.02.04, 22:01
          Myślę ze dziś niektórzy zbyt demonizują "firmowość" uważajac że skoro
          Guerlain to oznacza to najwyższą klasę i 8 cud świata. Tymczasem wśród
          koneserów perfum odchodzi się od takiego rozumowania widząc w lansowaniu perfum
          chęć zysku, masowość(podany Guerlain idzie tym tropem) . Owszem docenia się
          stare wonie tych wielkich,ale przyszłość dla wielbicieli wielkiego
          perfumiarstwa to albo powrót do klasyki albo niezwykłość(CdG uwielbiane przez
          Sorbeta)albo wyrafinowana zawartość w jednakowych buteleczkach bez całego
          blichtru promocji(np. Anick Goutal).A może perfumy robione na zamówienie. W
          sumie nie tak drogie:)
          • sorbet Re: tanie, drogie, bylejakie ... 10.02.04, 16:13
            asinek napisała:

            > nie, sa jeszcze zupelnie nieznane zapachy, kosztujace w okolicach jakie
            > wymieniles ... a robione np. przez mnichow w klasztorach, wg jakichs
            > prastarych recept...

            Wiec perfumy kosztuja tyle ile chcemy za nie dac :-) Mysle ze nikt nie
            ryzykowalby sprzedawaniem tanio dobrych wod. Skoro sa dobre, niech "dobrze"
            kosztuja :-) Ale chyba "dobra woda" to jeszcze niewystarczajacy powod, zeby ja
            kupic.


            Moze pytanie jest takie, kto robi dobre perfumy :-)? Mysle ze miejsc starczy
            dla tych wielkich, z wielkim budzetem reklamowym i rozlegla siecia dystrybucji
            oraz dla tych mniejszych, oferujacych perfumy bardziej wybrednym. Oczywiscie
            wole tych drugich. "Male" firmy stawiaja na eskluzywnosc i przestrzegaja scisle
            stare zasady sztuki perfumiarskiej, np SL lub FM. Drudzy na osobiste podejscie
            do perfum (np AG lub GD). Jescze inni na nowoczesnosc i pomyslowosc. W kazdym
            przypadku pobudza tez snobizm posiadania czegos trudno osiagalnego.


            Podoba mi sie CdG min dlatego ze robia perfumy "abstrachujac sie od nosiciela",
            tak jakby nie byly przeznaczone do noszenia. Rei mowila kiedys, ze chce zrobic
            perfum (ubrania, sklepy), ktore daja ludziom energie, humor czy jasnosc
            umyslu :-), jak tak poranna filizanka kawy. W dodatku, krol nie jest nagi :-) i
            perfumy czy ubrania i sklepy sa faktycznie unikalne, zaskakujace i momentami
            doprowadza do nieustannego zachwytu haha.

            Mimo ograniczonej dystrybucji, wiekszosc tych mniejszych marek jest dostepnych
            w internecie, AG w Nordstrom.com, a GD G...Lafayette.com. Zauwazylem rowniez,
            ze firmy sprobuja wyjsc poza kregi "wtajemniczonych" i oferuja, bardzo
            ostroznie jednak, kilka swoich produktow na wieksza skale. CdG np. w 2003
            zaczela sprzedaz #2, (promujac sie wystawami "40 views of an icon", gdzie
            artysci z 10 krajow pokazuja swoje wariacje na temat butelki, hehe, oraz
            reklamuje sie butelka, nie zapachem:-) A Creed wypuszcza Vetiver Original np.
            do El Corte Ingles w Barcelonie...

            Wielcy, np. Guerlain czy Chanel, sprzedaja takze w swoich butikach "wiekowe
            zapachy", nieustepujace w niczym nowszym SL czy AG. (Wiem z internetu:-))

            > teoria: poczatkujacy genialny NOS dlubie sobie w probowkach i wypuszcza cos
            Powiedzialbym ze poczatkowy geniusz pracuje w duzej firmie kosmetyczniej i po
            10 latach zacznie tworzyc cos dla siebie:-)

            Czy tworzyc perfumy specjalnie dla siebie? Czemu nie:-)
            Ale nie jestem jeszcze na tym etapie :-)))))

            Pozdr.
            • asinek Re: tanie, drogie, bylejakie ... 10.02.04, 21:39
              sorbet napisał:


              > Wiec perfumy kosztuja tyle ile chcemy za nie dac :-) Mysle ze nikt nie
              > ryzykowalby sprzedawaniem tanio dobrych wod. Skoro sa dobre, niech "dobrze"
              > kosztuja :-) Ale chyba "dobra woda" to jeszcze niewystarczajacy powod, zeby
              ja
              > kupic.

              taak, ale wszystko rozbija sie o definicje "dobrej wody" czyz nie ;-)?
              Nie jestem specjalnie oblatana, to forum traktuje raczej jako szkole, by
              dowiedziec sie wiecej i zdecydowac w ktorym kierunku chce wachac, wiec moje
              dywagacje sa bardzo laickie, ale:
              taki np. acqua di Gio nie jest o klase lepszy od zapachow YR, nigdy w zyciu. A
              cenowo jest. Jasne w tym przypadku place za literki "A" x2, "R" , "M", "N"
              oraz "I" ;-). Safari, Pampleune (moze nie powinnam wrzucac EdT i EdP do jednego
              worka) czy klasyczna Escada na pewno naleza do innej klasy perfum niz Gio czy
              YR. Nie pod wzgledem ceny ale kompozycji zapachowej przede wszystkim. Jednak
              bledem byloby przypuszczac ze wszystkie Escady, Guerlainy czy Laureny sa
              genialne. Bo nie sa. Dlatego milo byloby gdyby roznily sie cenowo ;-).

              i ciekawa jestem (mam szczery zamiar sie dowiedziec) czy zapachy AG i innych
              tzw. tradycyjnych perfumiarzy tez sie w podobny sposob roznia ...

              i oczywiscie definicja "dobrej wody" zalezna jest od mieszka ktory za te wode
              zaplaci :-)
              Pozdrawiam serdecznie!
              • sorbet Re: tanie, drogie, bylejakie ... 11.02.04, 02:08
                asinek napisała:

                > taki np. acqua di Gio nie jest o klase lepszy od zapachow YR, nigdy w zyciu.

                Hmm:-), przyznaje ze dla mnie sa tylko perfumy, ktore mnie "zachwycaja" i
                reszta:-) Ale mysle ze o klasie perfum decyduja kompozycje zapachowe, jakosc
                skladnikow w nich uzytych, starannosc w wykonaniu i oczywiscie oryginalnosc
                pomyslu. To czy nam sie podobaja czy nie, nie ma chyba duzego znaczenia. Raczej
                chodzi o to, czy perfumy sa nowatorskie i "otwieraja nowa droge" innym.
                Swiadczyc o klasie oczywiscie moga np. popularnosc czy dlugowiecznosc perfum.
                Ale to tylko moje zdanie :-)

                Rozumiem ze chodzi Ci o Gio damskie. Obiecuje sprawdzic :-) i cos napisac.
                Jesli chodzi jednak o meskie, to zupelnie fajny zapaszek. Jest kompleksowy i
                wywazony, slodycz ladnie wspolgra z swiezymi, "wodnistymi" nutami. Nie jest az
                tak banalny i machowaty, jak Cool Water, jak rowniez tak dynamiczny jak Issey.
                Powiedzialbym ze jest w nim pewna elegancja kompozycji. Problem jest taki, ze
                zapach jest bardzo ready to wear, kazdy moze go nosic bez wiekszego problemu. W
                dodatku pod koniec upalnego dnia, kiedy czlowiek jest zmeczony, nuta morska po
                prostu wkurza:-)

                Pamietam tylko b.stare wody YR meskie. Wydaje mi sie ze sa fajne, ale nie mozna
                powiedziec o nich, ze maja wyszukane kompozycje, czy glebie zapachowe:-) Nie
                podobal mi sie tez np. Bambus. Jest zbyt "sztywny", taki bambus juz ciety, a
                nie kolysajacy sie w wietrze:-) (Sorry fanki tego zapachu :-), znam Calamus,
                ktory rzeczywiscie pachnie jak swieze, mlode liscie bambusa.) Mam takze
                wrazenie, ze inne produkty zapachowe YR (plyny do kapieli, olejki ...) maja
                wspolna baze. Uzywalem rozne produkty i zawsze na koncu pachnialy tak samo.
                Maja jednak fajne szampony (np. z drzewa sandalowego) Ale powacham YR Nature i
                powiem co o nich mysle :-) Napewno maja rozsadne ceny i trzeba ich za to
                pochwalic :-)

                > i ciekawa jestem (mam szczery zamiar sie dowiedziec) czy zapachy AG i innych
                > tzw. tradycyjnych perfumiarzy tez sie w podobny sposob roznia ...

                :-) No, tez nabieram powoli ochote :-) i mimo ze AG nalezy do tzw.
                tradycjonalistow, chetnie sprobuje slawne juz Eau d'Hadrien (dla cytrusow) czy
                TamDao (dla drzewa sandalowego). Inspiracja do tych drugich to wlasnie znana
                miejscowosc w Wietnamie :-)

                Pozdr
                • sorbet Re: tanie, drogie, bylejakie ... 11.02.04, 02:52

                  > tradycjonalistow, chetnie sprobuje slawne juz Eau d'Hadrien (dla cytrusow)
                  > czy TamDao (dla drzewa sandalowego). Inspiracja do tych drugich to wlasnie

                  Tamdao zrobil Diptyque, nie AG :-).
              • sorbet YR a AdG :-) 15.02.04, 21:54
                asinek napisała:

                > taki np. acqua di Gio nie jest o klase lepszy od zapachow YR,

                Powachalem dzis YR (z butelki) Nature meskie, damskie i w wersji ciezszej.
                Swieze Nature mialem na papierku. Moze sie myle ale pachnie prawie jak AdG :-)
                Prawie, bo jednak jest spora roznica, niestety na niekorzysc YR. Dla mojego
                nosa, zapach nie trzyma :-) i drastycznie kwasnieje. Mysle, ze ten zabieg,
                pewnie w celu odswiezania zapachu, nie jest jednak zbyt udany. Takze woda meska
                Nature nie jest dobrze "zmieszane" (brak mu jakiegos tla). To samo dot. Nature
                damskie w wersji ciezszej.
          • sorbet Do Coralin - perfumy na zamowienie:-) 17.02.04, 14:14
            coralin napisała:

            > blichtru promocji(np. Anick Goutal).A może perfumy robione na zamówienie. W
            > sumie nie tak drogie:)


            Znalazlem, oferta nie do odrzucenia :-))))
            Caly artykul tu:

            news.ft.com/servlet/ContentServer?pagename=FT.com/StoryFT/FullStory&c=StoryFT&cid=1075982501769&p=1016625900932

            After an initial consultation (fax, e-mail, phone), Creed creates a client
            profile, from colouring - fair favours fresh, light scents. Dark, more woody or
            oak moss - to occupation ("if he goes from the office to evening engagements
            the fragrance needs to carry between both").

            He then selects the ingredients before hand-making the fragrance. Two months
            later, a tester is flown to the client who can advise changes. Another four
            months and the fragrance is complete.

            It is stored in litre glass decanters with stoppers secured by white leather
            and gold twine and costs from £1,800 a litre. Minimum order is 10 litres.
      • sorbet Do Coralin 11.02.04, 02:50
        coralin napisała:

        > być uznane za lepsze;) Ja póki nie odkryłam Pamplelune jakoś nie widziałam
        > różnicy miedzy zapachami letnimi górno- i średniopółkowymi. Inna sprawa z
        > perfumami mocnymi, bardziej orientalnymi .Tu by nie zalatywały tandetą

        Wls, bardzo trudno zrobic niebanalne, swieze, cytrusowe wody. Sprobowalas moze
        Herba Fresca i wody Sisley'a? Czy one Ci sie podobaja?

        > ale uwaga: nazwisko projektanta nie gwarantuje
        Licze na tzw. mlodych gniewnych :-) aczkolwiek Kingdom chyba mi sie nie
        podobal:-) Slyszalem tez ze Galliano zrobil z Diptyque swiece
        zapachowe "Esensja Galliano" (sic!) ale bardzo udane.

        Pozdr.
    • szczekuszka Re: tanie, drogie, bylejakie ... 16.02.04, 10:50
      Niektore produkty Coty zasluguja na uwage jak np. zapachy waniliowe, albo
      CHANSON DEAU. Ten ostatni polecam dla nastolatek:).
      Swietne sa tez perfumy Kobako BOURJOIS. Moja mama je uwielbia.
      Produkty z wyzszych polek na perwno sa bardziej oryginalne, trwale i zapach
      ciekawie sie zmienia na skorze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka