charade
28.04.04, 20:08
Zostawiłam go sobie na koniec, aczkolwiek byłam diablo ciekawa, co się kryje
w malutkiej próbeczce, którą co chwilę wąchałam przy korku. Wąchałam, bo
zapach wokół koreczka bardzo mi przypominał Classique JPG, ten w końcu też ma
kwiaty pomarańczy. Nic z tego, na ręce ten zapach w ogóle nie przypomina JPG.
Jest niesamowity, tego kwiatu pomarańczy to tam mało, na pierwsze miejsce
wybija się jaśmin i tuberoza, która dodaje zapachowi zielonej świeżości.
Zapach jest bardzo kwiatowy, ale pobrzmiewają w nim jakieś spocone,
animalistyczne nuty, jest aż "gęsty", co za niewiarygodne połączenie ! Jeśli
miałabym nazwać jakiś zapach seksownym, a nie robię tego często, to na pewno
to miano przysługiwałoby Fleur d'Oranger. On po prostu zabija tą swoją
zwierzęcą, lepką zmysłowością. Zdecydowanie wart pieniedzy, które kosztuje,
zwłaszcza, że bardzo trwały, jak zresztą wszystkie zapachy Serge Lutensa.
Arcydzieło.