Dodaj do ulubionych

Blog forumowy:-)

08.03.05, 19:50
Zrobię wątek dla szybkiego "raportowania":-) Co wąchaliśmy, z kim
rozmawialiśmy, co nas spotkało:-) Proszę więc forumowiczki/cze o dołączenie
sowich postów:-)

Ja Joy Patou - róża, soczysta, chłodna owocowość, chyba jakaś porzeczka,
cukier, przed oczami prawie ILA, haha.

Na nadgarstku (znowu) przepięknie irys się rozwija, wanilia, ambra, nutka
drzewna, czasami i mleczna nutka zieleni, czyli Shalimar. Po przeczytaniu
artykułu w NYkerze chciałem Hermesy wąchać, ale ani Caleche, ani 24 F, ani
nawet First van Cleef, zrobiony przez JC. Elenę.

Wąchałem także Chanel 19- fajnie skórzany, ale zielony i kwiatowy zapach.
Chyba zrobię test na skórze. Rozmowa z p. na stoisku Chanela. Pani usiłowała
mnie przekonać, że parfum i edp to ta sama esensja, tylko tu czysta, tam z
alkoholem. A ja chciałem tylko pow. że przez to różnie na skórze rozwijają
się, inaczej pachną:-))

Na stoisku Dermiki dziewczyna "wciskała" mi że róża w Dermice to "specjalnie
wybrana róża damasceńska". Ciekawy jestem czy są niespecjalnie wybrane róże
damasceńskie. Krem pachnie trochę proszkowato:-) Róże wcale.
Obserwuj wątek
    • elve Re: Blog forumowy:-) 08.03.05, 20:39
      na lewym Ormonde (wielkie dzięki Taje - chyba napisze hymn pochwalny na Twoją
      cześć!) - głowa oczarowała mnie kompletnie. jest przyjazna, dziarska i
      migocząca, jak wiatr niosący zapachy z krainy elfów. głębsze nuty trochę mi
      uciekły, ale będę dalej niuchać. to co zostało jest dyskretne i eleganckie,
      trochę drzewa, trochę mleka...
      na lewym Ta'if. skądś to już znam. Venezia Laury Biagiotti? piękna baza,
      orientalna i świeża zarazem.
      oj, coś dziś się nie umiem wysłowić...
    • olesiam Re: Blog forumowy:-) 08.03.05, 23:38
      > Na nadgarstku (znowu) przepięknie irys się rozwija, wanilia, ambra, nutka
      > drzewna, czasami i mleczna nutka zieleni, czyli Shalimar. Po przeczytaniu
      > artykułu w NYkerze chciałem Hermesy wąchać, ale ani Caleche, ani 24 F, ani
      > nawet First van Cleef, zrobiony przez JC. Elenę.

      Van Cleef i Arpels to była moja przypadkowa praca domowa idąc tropem dolnych
      półek w perfumeriach(Douglas w Wola Parku)
      First jest bardzo ciepły, subtelnie rozwijał sie jaśmin a na koniec delikatnie
      wkroczyła wanilia, nie było tu zdecydowanych zmian, bardzo konsekwentnie i
      równo rozwijał sie na nadgarstku
      natomiast bardziej zaskoczyl mnie Birmane-kartonik taki wschodni, intensywnie
      czerwony, złote litery, a zapach-sama delikatnośc, relaks, niedzielne
      popołudnie, przeplatające sie nuty brzoskwini, jaśminu i na koniec białe piżmo
      (dziękujemy za zapoznanie sie z nim Perfumiarzu:)
      A flakony-jubilerskie oszlifowane kryształy, uczta dla zmyslów
      pozdrawiam
      O.
      >
    • dziunia11 Re: Blog forumowy:-) 09.03.05, 10:40
      Wąchałem także Chanel 19- fajnie skórzany, ale zielony i kwiatowy zapach.
      > Chyba zrobię test na skórze. Rozmowa z p. na stoisku Chanela. Pani usiłowała
      > mnie przekonać, że parfum i edp to ta sama esensja, tylko tu czysta, tam z
      > alkoholem. A ja chciałem tylko pow. że przez to różnie na skórze rozwijają
      > się, inaczej pachną:-))
      >
      Perfumy i EDT to kreacja nosa Henri Robert w 1970 roku jeszcze za zycia Chanel.
      Natomiast EDP powstaly dopiero w 1988, tworca wody jest Jacques Polges. W
      skladzie EDP jest hiacynt, konwalia i ylang-ylang ktorych brakuje w EDT i
      perfumach (glownie galbanum z Iranu, neroli, narcyz, irys i roza)
      Roznica jest znaczna. Brawo dla pani perfumiarki !
      Ja osobiscie uzywam wersji z ktora identyfikowala sie Coco Chanel.
      Uczestniczyla tez w ich kreacji.
      • sorbet Chanel19 09.03.05, 11:09
        O nie wiedziałem:-) Właśnie coś tam pamiętam że Polge pow. w wywiadzie. Ale
        zakładałem, że to nie on zrobił 19. Dzięki za info. Będę testować edt i edp:-)
    • elve Re: Blog forumowy:-) 09.03.05, 12:29
      dziś testuję ormonde z ambre sultane. przyznam, że nieco przygasło w porównaniu
      do as. to ostatnie podoba mi isę baaardzo, i to od pierwszej, nieco aptecznej
      nuty. ale znowu mam wrażenie znajomości - gdzie to było?
      w każdym razie lubię to wydanie ambry, bardzo mi smakuje.
      • chatka_ Re: Blog forumowy:-) 09.03.05, 12:55
        Jakie piekne nuty......

        Top note : Grapefruit, Mandarin, Bergamot, Basil

        Middle note : Honeysuckle, Jasmine, Rose, Ylang ylang

        Base note : Tuberose, Sandalwood

        Czy Eau de Givenchy mozna gdzies przetestowac i kto by sie podjal takiej pracy
        domowej? :)


            • sorbet Chanel19 i Obsession 09.03.05, 21:23
              Spróbowałem Chanel 19 EdT. Wydaje mi się że jest bardziej "perfumowy" niż EdP.
              Jest skórzany, zielony, bardziej kwiatowo-pudrowy niż EdP. Po kilku dniach
              słodyczy i mleka, szypr sprawił, że trochę dekadencko się czuję, hihi. B. fajna
              nutka zieleni. EdP jest jakoś delikatne i łagodne mimo skórzanej nutki. EdT
              jest mocniejsze, imo, i skóra, i pudrowość, bardziej dosłowne.

              No, zgadzam się że Obsesion jest "wulgarniejszy":-)) mimo braku tej
              zwierzęcości, którą pamiętam. AS pieszczy, O wali:-P. Ale przede wszystkim nie
              czuję takiej "rasowej", gęstej ambry. W ogóle kllimat nie jest dla mnie taki
              sam. Ale mam tylko na papierku:-)
              • dziunia11 Re: Chanel19 i Obsession 09.03.05, 22:11
                Masz racje Chanel 19 pachnie skora i jest kwiatowo pudrowy. Jest to w zasadzie
                zapach damsko-meski (dla takich kobitek z charakterem ;-)) albo raczej zapach
                meski ukobiecony. Jego glowna wada jest to, ze rozwija sie dosyc dlugo, minimum
                godzine. Niestety na poczatku zapach jest bardzo mocny i meczacy.Dopiero po
                jakims czasie czuc ten urzekajacy skorzano-kwiatowy zapach. Ale warto czekac.

                • chatka_ Czy Chanel 5 była Ewą? :) 10.03.05, 21:24
                  Wybrałam się dzis w podroz do której byłam przygotowywana od czasu kiedy
                  odkrylam to forum : ) zapoznanie się z zapachami dotad nie odkrytymi, a
                  dostepnymi w sieciowych perfumeriach, nie zajęło mi zbyt dużo czasu, w wyniku
                  czego rozstalam się z zapchami owocowymi, słodkimi, różowymi itp. Nawet moj
                  ukochany Angel I utracił koszulkę lidera ;). Nadszedł czas zmierzenia się z
                  Chanel 5 i 19. O tym drugim pisaliście ostatnio na Forum, uzywalo go kiedys
                  moja przyjaciolka, wspomnienie ich dawalo nadzieje, ze to może być obszar jeśli
                  nie sam zapach odpowiedni na wiosenna metamorfozę. Najpierw poprosiłam o
                  znieczulenie: Bazar, Zanzibar, potem przyszla pora na Chanel 19 edp, w
                  pierwszej chwili chcialam się schowac, ale konsekwetnie poprosialam o edp,
                  znikło wszystko to co "ryczało" w edt a pozostalo skórzane ciepelko i sandalowe
                  kadzidło. Miłe nie powiem, ale widac nazbyt marudzialam, bo pani za lada
                  postraszyla mnie Chanel 5, mowiac ze jeżeli, ktos zmeczyl już wszytkie zapachy
                  pozostalo mu tylko Chanel 5. Nie przekonalo mnie edt, ani mleczko do ciała,
                  choć zupelnie obok obydwa zapachy mi się wydaly, dopiero gdy nałożyła olejkowy
                  elixir poczułam esencje kobiecosci, czy esencje Chanel 5, nie wiem, bo dlaczego
                  aż tak różni się od edt, a może to zapach edp?

                  W drodze powrotnej jednak nie odrywalam nosa od meskiego Kenzo Jungle (jaki ona
                  tam meski! :)

                  W skrzyneczce znalazłam liścik z kropelka Safari. Cóż za zbieg okoliczności ,
                  sami popatrzcie na nuty:

                  Chanel 5
                  Top note :Aldehydes, Bergamot, Lemon, Neroli
                  Middle note : Jasmine, Rose, Lily of the valley, Orris
                  Base note : Vetiver, Sandal, Vanilla, Amber

                  Chanel 19
                  Top note : Galbanum, Hyacinth, Neroli, Bergamot
                  Middle note : Jasmine, Rose, Lily of the valley, Orris
                  Base note : Vetiver, Sandal, Leather, Musk

                  Safari Ralph Lauren
                  Top note : Glabanum, Mandarin, Hyacinth, Aldehydes
                  Middle note :Rose, Lily of the valley, Narcissus, Orris
                  Base note :Vetiver, Moss, Tonka, Styrax

                  Hermes Caleche
                  Top note : Aldehydes, Bergamot, Lemon, Neroli
                  Middle note: Rose, Jasmine, Lily of the valley, Orris
                  Base note: Oakmoss, Cedarwood, Sandal, Vetiver

                  Czy to chodzi, ze wszystkie naleza do tej samej rodziny zapachow, rodziny widac
                  wielodzietnej? Mamy tu matke Chanel 5, i córki Chanel 19 i Safari, blizniaczki
                  ale nie jednojajowe, maja one jeszcze siostre o ktorej istnieniu nie wiedza
                  Caleche : )
                  Alez to był dzien! Idę sprawdzić Kenzo na allegro :)
    • modern_witch Re: Blog forumowy:-) 10.03.05, 21:18
      pierwsza przebieżka po perfumeriach od 2 tygodni...
      na pierwszy ogień poszły kocio-psie Kingdom i nu, następnie obiecana Stella a
      potem postanowiłam sobie przypomnieć coś, co przeciez zawsze mi sie podobało i
      nigdy sobie nie kupilam, a dlaczego, nie wiem zupelnie...ciągle wypadalo
      cos "ważniejszego"... mam na myśli Shalimar
      Kingdom moge podsumowac cytatem z U2 "królestwa powstaja i królestwa upadają,
      lecz ty idziesz dalej, wciąż dalej...". Nic, po prostu nic...albo moja skóra
      łyknęła go w całosci, albo nie trafiłam z testera (to żart, poczułabym
      przecież). Po prostu nie czuję go na sobie w ogóle. Drugim kocim zobowązaniem
      było nu i tu od razu prosze o cierpliwość (zagadka zajęla mi godzinę).w
      pierwszej chwili - pieprz, nic tylko pieprz. po jakims czasie - to samo co z
      noa, cos zdechławego i nieświeżego. A potem sie zaczęły hocki klocki!Coś, jakas
      przyprawa...nieprzyjemna, pozostawiająca wrażenie czegoś błotnistego i
      drażniącego, kiedys jadłam coś co pozostawiło podobne wrażenie! juz po powrocie
      do domu zaczęłam szaleć po sloiczkach z przyprawami (nadgryzłam nawet gałke
      muszkatołową) i nic! w koncu doszłam...a juz myslalam, ze wam napisze, zebyscie
      mnie wywalili z forum, bo rzucam niekonkretami, tylko, ze coś, ze z czyms, ale
      nie wiem czym! Pieprz znowu, ale biały i "przechodzony", taki wożony przez
      kilka lat na wakacje i nie otwierany, skawalony! zabraklo mi kiedys pieprzu i
      go wyciągnełam z wakacyjnych worków! potem jedząc to co się ugotowało,
      żałowałam serdecznie...i to wlasnie wrażenie z nu! cos przyprawionego
      przechodzonym białym pieprzem (ja mam często takie skojarzenia zapachowo-
      smakowe)...teraz sie nu uspokoilo na ręku, ale ciągle drażni...
      Co do Stelli to składam samokrytykę - jak Stella do mnie na kaloo przyszła, to
      róży, fakt, nie czułam, ale mogłam mieć od antybiotyków inną percepcję... teraz
      czuję...ale to przypudrowanie również...podoba mi sie bardzo ale nic to dla
      mnie nie może znaczyć, niestety - prawdopodobnie uczula! cała skóra na linii
      spryskania piecze! zaraz Pani Stella pójdzie pod kran i tak sie nasza znajomość
      skończy...
      na pocieszenie został mi Shalimar... po jakiejś pół godzinie pachniał jak
      rózaniec z drzewa sandałowego, obecnie jak jakies wschodnie slodycze...
      pozdr.
      • chatka_ Re: Blog forumowy:-) 10.03.05, 21:33
        Nie wyczuwam w twoim pismie zalu z nieudanych łowow, wszak nie o zdobycz chodzi
        a o łowy ;)Im mniej zadowolenia tym szybciej beda nastepne, ale zeby nie uznac
        czasu za starcony warto chocby z jakims drob-iazgiem w garsci wrocic.
        Wywachalas przy okazji cos ciekawego? :)
        • modern_witch Re: Blog forumowy:-) 10.03.05, 21:52
          dokladnie, to o połażenie chodzilo i powąchanie...chociaż stella mnie zmartwila
          trochę...zobaczę co będzie jak dostanę próbkę...moze mi sie tylko wydaje...ale
          po przygodzie z Organzą Indecence to juz dmucham na zimne...
          a nie kupilam nic. mam ochote na pewno w najblizszym czasie na Intrusion (tylko
          ten anyżek), idzie do mnie z allegro Król Słońce, no i Stellę kupic
          chciałam...zobaczę jeszcze
          a shalimar tez kusi
          pozdr.
          • chatka_ Re: Blog forumowy:-) 10.03.05, 22:01
            Przy okazji porownaj prosze meskie Kenzo Jungle i Shalimara, ja nie mogalam
            gdyz perfmeria w ktorej bylam nie prowadzi Gueralina. Wydaly mi sie
            spokrewnione, ale nie po pierwszym psiku, odczekaj chwile juz nawet nie chodzi
            o to by zapach sie rozwinal, ale skonczyl ;) - ten pierwszy asfaltowy,
            kadzidlany, strasznie namieszany, mozna sie wystraszyc :)
              • chatka_ Re: Blog forumowy:-) 10.03.05, 22:16
                Ojej, nie ma problemu, kiedy bedzie Ci pasowalo, ja to przynajmniej dwa
                tygodnie musze odczekac, by zapomniec twarze pan ekspedientek ...;))), albo
                jechac na drugi koniec miasta do Auchana, tam nie mam ograniczen, tylu ludzi
                sie codziennie przewija ;)
                • modern_witch Re: Blog forumowy:-) 12.03.05, 00:12
                  nogi mnie dzis same zaniosły do Sephory w Arkadii, cóż...
                  Shalimar w końcu, wreszcie (po sześciu latach od pierwszego zachwycenia się)
                  kupilam! Kenzo wycyganilam w próbce...
                  tak więc w tej chwili oba zapachy przede mną! na ile sa podobne? na mnie -
                  minimalnie...
                  początek jednego i drugiego jest lekko drażniący i czuję jakby jakąś chemię. z
                  Shalimar znika to blyskawicznie na szczęście, szybko przechodzi w te koraliki z
                  drzewa sandalowego lub pseudosandałowego;-), po godzinie zapach coraz
                  bardziej "kadzidleje"...
                  pierwsze wrazenia z kenzo - na pewno nieco bardziej wytrawny jest, lekko
                  kwaskowy może nawet, czuję chemię, może to własnie ten asfalt, choć ja szukalam
                  i szukałam, nawet przegrzebałam mojemu szafke z przyborami malarskimi
                  wyciągając terpentynę...ale terpentyna zdecydowanie nie...ta faza chemiczna
                  dlugo sie na mnie trzyma...w ogole wrażenie jest "oleiste" i tej oleistości sie
                  trzymałam szukając skojarzeń...zastanawialam sie nad olejkiem z jakiegoś
                  cytrusa, takim który pryska w nos jak sie za bardzo ugnie skórkę, takie gorzkie
                  wrażenie i wcale nie "świeżuchowate"...ale też nie do końca to bylo to.
                  najdlużej trzymalo sie mnie przypomnienie takiego przejmująco gorzkiego
                  zielonego cukierka na przeziebienie, mentol i eukaliptus w tym się czuło...byl
                  z tej serii też olejek...to sie chyba nazywalo olbas...po dośc długim czasie
                  pojawiła się w kenzo nuta, która przypominała mi le feu, ale juz takie które
                  pobyło dłużej na skórze, ocieplone i przypudrowane, ale jednocześnie nadal
                  trochę w nosie kręcące.
                  Nie umiem porównać tych zapachów, niestety. Na mojej skórze róznily się
                  calkowicie. Shalimar leży przy skórze, kenzo idzie "igiełkami" w nos do góry...
                  bardzo miłe wrażenie dało kenzo natomiast pod strumieniem cieplej wody z
                  prysznica...tak mu bylo najbardziej "do twarzy" takie wlasnie lekko splukane...
                  no to tyle...oj, chyba nie dostanę więcej pracy domowej;-)
                  • chatka_ Re: Blog forumowy:-) 12.03.05, 12:04
                    modern_witch napisała:

                    > Nie umiem porównać tych zapachów, niestety. Na mojej skórze róznily się
                    > calkowicie. Shalimar leży przy skórze, kenzo idzie "igiełkami" w nos do
                    góry...
                    > bardzo miłe wrażenie dało kenzo natomiast pod strumieniem cieplej wody z
                    > prysznica...tak mu bylo najbardziej "do twarzy" takie wlasnie lekko
                    splukane...
                    > no to tyle...oj, chyba nie dostanę więcej pracy domowej;-)

                    Ojej dziekuje, one nie mialy byc podobne, nie naleza nawet do tej samej
                    rodziny :) Skojarzenia czasem dziwne maja pobudki i malo wspolnego z prawda :)
                    Musze to sama sprawdzic :))
                    • modern_witch jeszcze raz o męskim jungle, chatko... 18.03.05, 22:09
                      jak juz pisałam, próbki w arkadii całkiem przyzwoite są, więc sporo mi tego
                      jungle zostało, więc dziś drugi test był i to dwuosobowy...
                      to na pewno nie jest dla mnie zapach - wszystkie te oleistości i drazniące
                      medykamenty sie na mnie powtórzyły, za to jak poprzednio po godzinie się
                      uspokoił ładnie, z tym że na mnie jest podobny znów do takiego leżącego już
                      dłuzej na skórze Le Feu i ta końcówka mi się podoba nawet...
                      na mojej przyjaciółce za to był zupelnie inny! wystartował jakby sosnowymi
                      igłami, po chwili przeszedł w pogryziony zielony kardamon i ten kardamon
                      niesamowicie długo jej na skórze siedział (fakt, żeśmy do towarzystwa
                      pogryzały), na końcu zaczął też jakis ocieplony cytrus przebijać sie przez ten
                      kardamon!
                      a na mnie kardamonu wcale! nawet odrobinki!
                      Resztka próbki zmieniła zatem właścicielkę, a do towarzystwa wzięła sobie trzy
                      ziarnka kardamonu do gryzienia (tzn nowa włascicielka, nie próbka;-)
                      pozdr.
      • sorbet Drzewo sandałowe a Bois des Iles 11.03.05, 00:19
        Niesamowite, bo czytałem Twój post o Shalimarze, i przyszło mi do głowy, że ta
        intrygująca mleczność w Chanel Bois des Iles to może być właśnie sandałowiec.
        No zapach nie jest drzewny, do jakiego się przyzwyczaiłem, ale nie daje mi
        spokoju ta mleczność oraz info, że Egoiste pochodzi właśnie z Bois d'Iles.

        Wlazłem na stronę Chanel. Jest. BdI - drzewny zapach z drzewem sandałowym,
        wetiwerem, wanilią, tonka bean, jaśminem... Ha. Ale najlepsze jest podczas
        kąpieli:-P kiedy nuta drzewna, b. podobna do Egoiste odsłaniała. Super.
        Delikatna i b. łagodna, nie tak mocna jak w męskiej wodzie. A więc co raz
        bardziej przekonałem się do tej tezy, iż BdI dał początek Egoiste, pomimo,
        że "oficjalna plotka" mówi o Bois Noir, dyskontynuowanej wodzie, a więc nie
        sposób weryfikować.

        Ze strony
        A woody perfume that unfurls slowly. The hot and bewitching notes of Sandalwood
        and Vetiver are enhanced with the indulgence of the Tonka Bean and Vanilla,
        between Bitter Almond and Gingerbread. Its floral middle note of Ylang-Ylang is
        refreshed with a hint of Damask Rose and unified by Royal Jasmine. The ensemble
        is lifted by aldehydes that light up each ingredient to bring out its
        individual beauty. A single vocation: beauty
        • sorbet Re: Drzewo sandałowe a Bois des Iles 11.03.05, 13:42
          Nosiłem dziś na nadgarstku i ta nuta drzewna a'la Egoiste jest odczuwalna cały
          czas, bardzo jednak blisko skórze:-) I ambergris też. Chyba nie doceniłem
          Chanela wcześniej. Zaskoczyła awangarda (prawie "oldskool" z szalonych lat 20.:-
          )
          • modern_witch Re: Drzewo sandałowe a Bois des Iles 11.03.05, 17:09
            tak smakowicie BdI wygląda z Twojego opisu, że mam ochotę z nosem po prosbie
            zaraz gdzies powędrować...nie znam tego zapachu... w ogóle, tak tu na początku
            śmiało wskoczyłam, a teraz zaczynam sie powoli czuc jak mała ignorantka;-)
            czy ta nuta w BdI to jest też taki własnie "różaniec (lub koraliki) z drzewa
            sandałowego"?
            • sorbet Re: Drzewo sandałowe a Bois des Iles 11.03.05, 17:26
              A nie wiem jak pachnie różaniec z sandałowca:-) Sugerowałem się jedynie
              słowem "sandałowiec", jakieś światełko się wtedy zapalało:-)

              Imo ta nutka jest bardzo podobna do Egoiste (wersja oryginalna) ale o wiele
              mniej świeżo-drzewna, bardziej delikatna, mleczna.
              • modern_witch Re: Drzewo sandałowe a Bois des Iles 11.03.05, 17:40
                "rózaniec" to bardziej skrót myślowy był...miewałam tylko koraliki, swojego
                czasu namiętnie nosiłam;-)chodziło mi po prostu o zapach kawałeczków
                autentycznego drewna... a swoją drogą ciekawe, że tak mi sie nasunęło, przy
                shalimar, słowo "rózaniec";-)
                jeden mój znajomy rzeźbiarz miał kiedys podobno w rękach drzewo gwajakowe...
                niestety, nie załapałam sie na nie... a chętnie bym nos przytknęła
                  • modern_witch Re: Drzewo sandałowe a Bois des Iles 11.03.05, 23:42
                    no moze nie z sandałowca...ale o ten własnie zapach mi chodziło...;-)
                    koraliki, figurki...a moze to z jakichs sandalowych reszteczek jednak robią,
                    trzeba być dobrej myśli...
                    w każdym razie wyobrażam sobie ze gdybym miała rózaniec z sandałowca (naprawdę
                    nie wiem, czemu sie do mnie akurat ten rózaniec przyczepił), to on by tak
                    pachnial jak Shalimar po kilkunastu minutach...
                    a co do Shalimar, to już "mój ci on"...zimno bylo, paskudnie, nogi same do
                    Arkadii zaniosły... z pracy domowej solidnie odrobionej zaraz zdam relacje pare
                    postów wyżej...
    • renia30 Re: Blog forumowy:-) 12.03.05, 09:09
      Od wczoraj namiętnie testuję L'Instant edt, naczekałam się na ten zapach bardzo
      i mam za swoje ;o); chociaż odbieram go jako bardzo podobny do edp, które mnie
      niestety przytłacza i powoduje ból głowy, próbuję poszukać różnic. Tak go
      chciałam mieć ale nie mogę się przekonać, nic to, dzisiaj testowania ciąg
      dalszy...
      • chatka_ Re: Blog forumowy:-) 12.03.05, 12:09
        Na klatce schodowej, na parapecie ktos postawil doniczke z hiacyntami, pachnie
        na dwoch pietrach, slicznie wyglada na tle zasniezonego widoku z okna. Ktos
        chyba tez nie moze doczekac sie wiosny...
    • elve Re: Blog forumowy:-) 13.03.05, 14:25
      testuję dziś dwa zapachy.
      daim blond - skóra, dym, ciało, delikatna gorycz przechodząca u kresu w coś
      mdlącego - mydliny? absolutnie nie blond, nie słońce. zapach dla harleyowców jak
      dla mnie, z tajemniczym brzmieniem. dla mnie nie.
      fleur d'oranger. o rany. to jest absolutny majstersztyk. mleczność, miodność,
      szumność, bogactwo, świeża słodycz - kap, kap. wiem, że skądś znam ten zapach,
      czułam go wiele razy, ale w tej absolutnie przeczystej formie - nie. jest
      dokładnie tak, jak napisałeś, Sorbecie: chodzę z nosem po niebie i myślę: boże,
      co za piękny zapach. i co z tego, że nie dla mnie :)
      błagam, napiszcie, co jest podobne do fleur d'oranger? za chiny niemogę sobie
      przypomnieć.
    • modern_witch Tęsknota za fiołkami... 13.03.05, 14:29
      Rozmawiałam wczoraj o fiołkach... zaczęło sie od tego, że przypomniał mi sie
      zakup przed paroma miesiącami rachat-łukum o smaku fiołkowym! To było coś
      niesamowitego, smak i zapach zarazem... jak dla mnie, niektóre perfumy mogliby
      robić też w wersji bezalkoholowej jadalnej;-), chyba tracilabym całą pensję na
      to... fiołki chyba własnie takie są, pachnące i jadalne zarazem, myślę, że
      gdybym gdzies dopadła fiolkowe płatki w cukrze (ciekawe, czy je jeszcze robią),
      jadane np w XIX wieku, to pewnie stracilabym głowę z zachwytu...
      Wygrzebalam dziś z szuflady takie mini-spraye sephorowe, fiołkowe właśnie,
      wykupione kiedyś w ilościach hurtowych... i tak się nimi dzisiaj dopieszczam
      troszeczkę...jakiś porządny single note fiołkowy chętnie bym sobie wyszukała
      gdzieś...ech, ta tęsknota za wiosną...
      a fiolkowego rachat-łukum ostatnio nie było w tym sklepie...
      miałam dziś Stellę pod kątem uczulania (no i rozwijania sie też) testować...ale
      to chyba na jutro przełożę.
      a tak w ogóle, w sephorze w arkadii milo mnie zaskoczył rozmiar próbkowych
      fioleczek (no tak, tu fiołeczki, tam fioleczki;-)), sa takie, no - przyzwoite.
      Większe niż w innych sephorach. Tej Stelli to mi panie wlały całkiem sporo!
          • taje Re: fleur d'oranger 13.03.05, 21:47
            Jezeli chodzi Ci o mleczna, nieledwie kremowa nute w FdO to stawialabym na tuberoze. Wyczuwam powinowactwo z Fracas. Tuberoza jest tez w Classique - wiec moze stad skojarzenie Charade? W FdO jest rowniez wilgotna nuta maczna, przywodzaca mi na mysl smak pokruszonych biszkoptow na jezyku, a moze platkow kukurydzianych, wilgotna pylistosc laskoczaca w gardle. Wyczuwam te nute rowniez w Neroli Czech&Speake i w L'eau Issey Miyake. Mysle, ze moze to byc neroli, moze w kombinacji z czyms jeszcze. Noszenie FdO jest dla mnie przedziwnym doswiadczeniem, niemal synestetycznym - czuje, ze wdycham nie tylko zapach, lecz i kolor. Kiedy patrze na butelke zloto-pomaranczowego plynu *widze* skroplony zapach i *czuje* esencje koloru. Ale co dziwniejsze, kolor zwodzi - w FdO nie ma nawet cienia zapachu miazszu pomaranczy, ktorego instynktownie oczekuje. Tak jakby ktos probowal narysowac na nowo mape doznan zmyslowych, dla zabawy stworzyc rzeczywistosc w ktorej dojrzale pomarancze ociekaja sokiem o zapachu FdO. Bardzo mnie ten zapach intryguje.



            elve napisaĹ?a:

            > nie nie nie
            > to nie to...
            • sorbet Re: fleur d'oranger 13.03.05, 23:14
              Ja też myślałem o tuberozie:-) Kwiat ma gęsty, narkotycznie słodki zapach. FdO
              na mnie zaczyna bardzo złośliwie. Jakaś zielona, wręcz kwasowa,liściata nuta.
              Ale potem już super. Neroli, które Perfumiarz nam pokazał jest o wiele bardziej
              ostre, zielone i gorzkie. W FdO pachnie jak ten wspaniały kwiat, który
              pamiętam. (W Marrakeszu "wyłowiłem" ten zapach na ulicy w nocy. Okazało się, że
              cała alejka była sadzona drzewami pomarańczy.) Ta mleczność musiałaby
              być "wzmocniona" jaśminem i tuberozą.

              I w tym zapachu jest kmin i gałka muszkatołowa, niesamowite:-)

              Czy wierzycie, że papierek sprzed tyg. jeszcze pachnie? Zresztą jak FT, Daim
              Blond, Apres lOndee.
      • taje Re: TÄ?sknota za fioĹ?kami... 14.03.05, 00:02
        Widzialam kandyzowane platki fiolkow na www.beautyhabit.com, bodajze pod marka Normy Kamali. Nawet zastanawialam sie czy nie zamowic ale zrezygnowalam z uwagi na cene (ok 20 dolarow za mala paczuszke). Troche potem zalowalam, a moze nie powinnam - paczka, ktora wowczas zamowilam wciaz nie doszla. To juz szosty tydzien i obawiam sie, ze niestety zaginela a zatem zaginelyby i fiolki. Co do perfum o zapachu fiolkow, polecam Violette di Parma Borsari, bardzo autentyczny zapach wilgotnych fiolkow. Fiolki, ale liscie, sa tez w Ormonde OJ. No i oczywiscie kusi mnie Bois de Violet SL - wachalam tylko woskowa probke, ktora wowczas nie zrobila na mnie wielkiego wrazenia, ale pozniejsze recenzje plynnej wersji sa calkiem intrygujace. Fiolki to jedne z moich ulubionych kwiatow - kojarza mi sie z malarstem Prerafaelitow i z tajemniczym ogrodem. Z ciemna zielenia. I z czyms bardzo angielskim. Tylko szkoda, ze tak trudno ich zapach wiernie (albo i niewiernie byle interesujaco :-) odtworzyc w perfumach.
        • modern_witch Violetta di Parma! 19.03.05, 21:03
          to jest wlaśnie TEN fiołek! to jest zeszłoroczna wiosna i moje przemieszczanie
          sie na kolanach z nosem w trawie na działce! co parę kroków rosły fiołki!
          uslyszałam, że mogę sobie zrobić bukiecik...ale nie byłam w stanie zerwać tej
          wcielonej delikatności, ktora przecież zaraz by zwiędła...więc wolałam
          tak...sasiedzi pewnie mieli uciechę;-)
          Taje, dzięki jeszcze raz!
          Mrouh, dzięki za namiary na przepis... przeczytam z przyjemnością, ale jest
          mały problem...nie mam niestety pola fiołków, nawet ogródka, a na tej działce
          bywam gościnnie, choć to rodziny. poza tym, no wlasnie, nie lubie zrywać
          kwiatów, zwłaszcza tak nietrwałych. Ale mam nadzieję, ze sam przepis p.
          Tyszkiewicz jest tak smakowicie napisany, że zrekompensuje wszystko inne.
          Dzięki!
    • sorbet Fumerie Turque 13.03.05, 21:24
      To jest chyba jedna z tych "bestii", o których mówił SL:-) Czuć spaleniznę,
      suszone siano (mimo że tego chyba nie ma na liście nut), skórę. Zapach mroczny,
      niesamowicie suchy. Później pojawia się słodycz, taka namacalna:-), owoc
      wanilii. Trochę przypomina mi tę słodką, "ciemną maść" w Avignon czy Arabie.
      Jednocześnie gęsty, lśniący soczek, jak miód.
        • sorbet Re: Fumerie Turque 14.03.05, 16:17
          Ja czuję także dużo wanilii:-) nawet odrobinę pudru. Na ręku pachnie trochę
          inaczej niż jak noszę, pewnie dlatego że wącham blisko. Jest więc pewna uwaga,
          że test nadgarstkowy czasami "fałszuje" :-)))) Na ręku czuję ostrzejsze nuty,
          drzewne, piżmowe. Wokół główy:-) suchą, pudrową wanilię.
          • elve Re: Fumerie Turque 14.03.05, 16:26
            teraz wylazł i wosk pszczeli. w sumie bardzo ograniczny zapach, jakby nie
            patrzeć, takie rzadko mi się podobają - a ten bardzo. ciągle jeszcze się
            zmienia, faktycznie robi się coraz słodszy - może i wanilii się doczekam.
            • elve Re: Fumerie Turque 14.03.05, 18:30
              tak, teraz jest słodki i ostry, dymu już prawie nie czuję. ale słodkość nie jest
              waniliowa, to raczej miód (stąd też ostrość) - na szczęście nie oznacza to, że
              zapach wali po nozdrzach, jest bardzo umiarkowany w tym wszystkim.
      • taje Re: Fumerie Turque 14.03.05, 20:21
        Ja w FT wyczuwam przede wszystkim slodki tyton nasaczony miodem, roze, dziwna
        slodkawa dymna nute. Niektorzy nazywaja te nute zapachem palonego ciala, hmm.
        Na szczescie nie czuje wanilii, ktorej w perfumach bardzo nie lubie (choc w
        naturze wrecz przeciwnie). Jest w nim cos narkotycznego (ale nie tak jak Tabac
        Blond) a zarazem bardzo organicznego, troche jak zapach owianego slodkim dymem
        tytoniowym rozgrzanego ciala.
    • en-pe upolowałam Tygrysa:) 14.03.05, 22:27
      Udało mi się to na wyprzedaży w pobliskiej Marrionaud. Na półce stały już tylko mleczka i dezodorant, ale po ciekawej rozmowie z panią kierownik perfumerii, moich żalach i utyskiwaniach na to, że zaprzestano produkcji takiego nietypowego zapachu, że teraz co nowe perfumy, to tylko klony i klony klonów, do mleczka i dezodorantu dorzucono mi jeszcze resztę testera, na oko ok. 30 ml:) Ogromnie się cieszę:)

      Poza tym wypróbowałam L'Instant w wersji perfum, skrzętnie chowany w jednej z perfumeryjnych szuflad... Wrażenia dużo bardziej pozytywne, niż w przypadku edp - od razu "siadają" na skórze, na mnie były naprawdę ciekawe - schował się gdzieś ten słodki, obezwładniający mnie wcześniej miód, za to wyłoniła się taka metaliczna nutka, skrząca się, dająca nieco inny wymiar, dystyngowana... jeśli miałabym z czymś skojarzyć, to najpewniej z białym złotem.

      Pozdrawiam
    • kalia_t Re: Blog forumowy:-) 15.03.05, 00:44
      U mnie: powrót do Edenu:-) czyli czy mnie jeszcze pamiętasz?:)
      Na wiosnę bardzo chciałam pachnieć czymś oryginalnym i skończyłam na
      sprawdzonym zapachu, który kiedyś był moją sezonowa miłością:)
      W międzyczasie poszukiwania zapachu wiosna-lato 2005,brałam na "rączkę" i
      papierek wszystko, co kiedyś pominęłam plus niektóre nowości. Od AA do Jose
      Eisenberga:), a będąc w skrajnej desperacji testowałam Coco. Wrażenia
      najróżniejsze od skrajnych pozytywów jednego dnia, do bólu głowy następnego i
      tak w kółko. Kilka miesięcy temu zarzekałam się, ze na wiosnę zakupię EnJoy,
      postanowienia legły w gruzach, a ja szukałam nie wiedząc czego. Świeżosci,
      kwiatów, powiewu lasu, a może owocowych bukietów?
      Mauboussin(nie przeszedł do finału, choć ma w sobie urok i oryginalność),
      zapachy Creeda wydały mi się zbyt "poważne" ze swoimi szyprami, Annayake był
      promykiem nadziei, który szybko zgasł:(Mont Blanc srebrny i złoty spoczęły w
      kieszonkach futerka...i wygrał srebrny:) Jednak męski urok zapachu zniechęcił
      mnie do zakupu:(Gdzieś w podświadomości tkwi tęsknota za Lalique'm i jego
      niezapomnianym Tendre Kiss, dziś mogę o nim powiedzieć Invisible(prawie jak
      Claire Nilang), znikły z półek bezpowrotnie:( W przebłysku pojawił się kolejny
      raz Eau de Cartier, wieloletnie pożądanie, na razie bez konsumpcji... Niegdyś
      uwielbiana Laura odchodzi w niebyt,odświeżyłam Laurena(dlaczego nigdy nie
      kupiłam jego zapachu, przecież podobają się ...wszystkie dostępne!). Coraz
      częściej myślę o Safari, kusi i intryguje, chciałabym odświeżyć pamięć, ale to
      prawie niemożliwe:( Chcę wiosny, tęsknię za słońcem i z przyjemnością wwąchuję
      sie w I Love Love M, ale to jeszcze nie to, urokliwy, owocowy, ale za lekki...
      Versace i jego cytrusowe gwiazdy nie przuciągają uwagi, wreszcie Givenchy i Eau
      Torride, świeżo, interesująco, ale dlaczego tak szybko...odchodzi? Clarins
      rozczarowuje, Clinique pachnie obiecujaco, acz podobnie do poprzedników....
      Valentino automatycznie przywołuje S.Ferragano i jego Incanto(nuty serca i
      bazy).Mam dośc klonów, pragnę czegoś delikatnego, a może Eau d'Eden?
      Prawdopodobnie przestał lubić moją skórę, ale zaraz, momencik
      Eden wrócił, Eden wiecznie żywy:):)
      • sorbet Dark Rose 18.03.05, 01:44
        Na początku był wybuch:-)) Coś wspaniale chłodnego błyskawicznie otoczyło
        mojego nosa. Jak bym otworzył szampana. Okazało się że w woda nutach ma
        szafran! Leciutko gorzki, z ciemnym tłem, które przywodzi na myśl aksamitne
        płatki róży. Nazwa jest więc naprawdę subiektywna:-)

        W nutach jeszcze jest drzewo sandałowe, agarowe i ambra. Ale to dla mnie mocna,
        różana woda. Bardzo "prosta", bez zbędnego "cukru" lub cukierkowych owoców.
        Wiosennie :-)
    • dori7 dwa rozczarowania i jedna fascynacja 18.03.05, 20:55
      Ostatnio wachane:

      po raz kolejny Daim Blonde, zeby upewnic sie, czy wrazenia z poprzedniego razu
      nie byly tylko chwilowym kaprysem mojego nosa... Niestety - caly czas wielkie
      rozczarowanie :(( Ale i tak planuje trzecie podejscie, tym razem na gruncie
      neutralnym = papierek, bo niewykluczone, ze to moja chemia ten zapach tak
      upadla. Teraz powinien we mnie piorun strzelic, ale Daim Blonde na mnie pachnie
      po prostu... tandetnie :((

      Drugie rozczarowanie - Jardin sur le Nil. Niestety, a tyle sobie po nim
      obiecywalam. Owszem, jest ladny, ale ja spodziewalam sie zapachu pieknego, a
      nie tylko "ladnego"... Juz zreszta wylalam swoje zale w oddzielnym watku.

      Natomiast fascynacja trwa juz drugi miesiac. Zanim zdradze obiekt, przyznam, ze
      malo ktory zapach tak dlugo dreczyl moja ciekawosc - zazwyczaj dosc szybko
      decyduje, czy cos mi sie podoba, czy nie, najwyzej pozniej zmieniam zdanie - a
      tutaj zagadka i kompletnie skrajne emocje... I to na punkcie czego?? Wsrod
      wszystkich perfum Serge'a L., starych Guerlainow i innych rzadkich cudow, jakie
      ostatnio mialam okazje wachac do upojenia, mnie urzekl stojacy gdzies wstydliwe
      w kacie na najnizszej polce Kopciuszek w bardzo skromnym flakonie i z cena
      smiesznie niska (w porownaniu chocby z buetleczka Daim Blonde, hehe), a do tego
      Kopciuszek nie pierwszej mlodosci, bo z 1955 roku: stary zapach Molinarda,
      Nirmala! Powachalam i odlecialam... Pierwsza zagadka: skad ja to znam?? Po
      prostu wiem, ze ja _znam_ ten zapach, zwlaszcza jedna jego faze. Ale skad?? Od
      miesiaca sie nad tym glowie, nawet teraz, jak o tym pisze, czuje dokladnie, o
      jaka won mi chodzi i gryze kabel od myszy z bezsilnosci, zlosci i frustracji!
      Po drugie: pomijajac nuty glowy, ten zapach wcale nie jest ladny! Jest
      koszmarny! Jest tak odrazajacy, ze az fascynujacy: pachnie mi wrecz mdlaco
      czyms smakowitym (troche kojarzy mi sie z Innocentem), plus sporo lekkiej
      swiezosci i ta ciezka, upiornie slodka, a do tego duszaco orientalna baza,
      ktora wyziera zza calej kompozycji... Autentycznie, robi mi sie az niedobrze,
      jak to wacham, a jednoczesnie nie moge oderwac nosa od nadgarstka... Co dziwne,
      otoczenie w ogole nie odbiera tego zapachu jako kontrowersyjnego czy dziwnego!

      No i przede wszystkim: skad ja znam ten zapach???

    • modern_witch Rahat Loukhoum SL... 20.03.05, 19:21
      test dwuosobowy;-)
      pierwsze wrażenie - nazwa w 100 proc. trafiona! przejmująca, ale nie mdląca,
      slodycz ulepku i kręcący w nosie i gardle cukier puder. odczucie porownywalne
      do "oddychania cukrem", takim drobno zmielonym na pyłkową mgiełkę i unoszącym
      sie w powietrzu.
      moja przyjaciólka w pierwszej minucie wykrzyknęła: "o jak fajnie, angel bez
      paczuli!", potem jednak zrezygnowałyśmy z porównań jakichkolwiek do
      czegokolwiek...
      na niej - wanilia i trochę wody różanej.
      na mnie - migdaly bardzo wyczuwalne, migdałowy krem albo lukier, jakiś mleczny
      koktaj, beza? niesamowicie jadalny zapach...do pewnego momentu. W pewnym
      momencie przechodzi dumnie i szlachetnie w dobrej jakości tytoń fajkowy - nie
      jestem znawcą, niestety, rozpoznaję tylko czerwona amphorę, amphora na pewno
      nie, ona raczej dla mnie śliwkowa jest...ale na pewno jest tytoń o tym zapachu.
      • sorbet Re: Rahat Loukhoum SL... 21.03.05, 00:14
        Uwielbiam ten zapach, mimo że nosiłem tylko raz. Koleżanka z pracy kręciła
        głową. Za słodki:-) Akord heliotropowy jest tu debeścik. Stąd chyba właśnie ten
        molekularny puder cukrowy, lekko gorzkawy.

        "Oficialna" lista nut: white almond, cherry kernel, white honey, musk, vanilla
        • modern_witch Re: Rahat Loukhoum SL... 21.03.05, 09:16
          najzabawniejsze, że ja właściwie słodkich zapachów nie lubię...no ale ten jest
          ekstremalnie słodki i przez to fascynuje. Cudo!
          Lista wiele wyjaśnia...bo ten migdał na mnie nie byl taki migdałowo-migdałowy,
          ale raczej migdałowo-cukierniczy, może własnie to ta pestka wisni, ona taka
          chyba jest...ale przepięknie oddana, mnie srodki pestek wisni, brzoskwiń
          kojarzyly się zawsze z takim aromatem do ciast gorzkomigdalowym... swojego
          czasu sie zajadało namiętnie, ale potem starzy mądrzy ludzie postraszyli
          cyjankiem potasu, hehe;-P
          Zdaje się, że w moim życiu szykuje sie poważny przełom;-) oj, nabrałam ja u Was
          pokory, nabralam...sie myślalo, ze się zna na perfumach, hehehe;-P <tarzanie
          sie ze śmiechu>
          no, obiecalam sobie ( i kaloo przede wszystkim), że się częścią otrzymanych
          cudow podzielę po ich ponoszeniu...ale JUZ WIEM, czym się na pewno nie
          podzielę, co więcej, zazdrosnym okiem bedę śledzić testowana ilośc, czy aby nie
          za dużo ktoś wziął.
          wczoraj wieczorem nosilam na jednym reku FdO, na drugim Daim Blonde, ale
          jeszcze to za mało, żeby coś powiedzieć. W każdym razie FdO - pelen szacunek.
          Zawsze kwiat pomarańczy znajdował sie na liscie "naturalnych wrogów" zaraz za
          lilią, a tu proszę, miłe zaskoczenie. To tuberoza go tak ociepla i dokwieca,
          tak pisaliście? cały wieczór siedziałam w pozycji mojego kota, gdy za często
          jest w nos całowany (zasłania łapką wtedy).
          ale do pracy to przeskoczę zaraz w coś, czego szkoda nie będzie. W pokoju obok
          mojego nieoficjalna palarnia jest... w jakim stanie wracam zawsze do domu,
          bleee, lepiej nie pisac! Testowanie cudów zatem tylko wieczorem możliwe i
          efektywne jest.
    • mathilde17 Re: Blog forumowy:-) 21.03.05, 18:45
      Od kilku dni testuję Ormonde Jayne; skuszona Waszymi opisami kupiłam sobie
      zestaw próbek. Szedł do mnie półtora miesiąca i prawdę mówiąc straciłam już
      nadzieję, ale po dwóch zapytaniach o "delivery status" doszło wreszcie ku mej
      wielkiej radości.
      Na pierwszy ogień poszły Ormonde. Dziwne, ale na mojej skórze robi się bardziej
      rześki niż wąchany z flakonika, o wiele mniej przyprawowy. Przypomina mi Tocade
      na początku, przyprawy i kwiaty, w bazie robi się słodko drzewny, pobrzmiewa mi
      w nim też Shalimar. Troszkę za mdlący, brak mu pazura.
      Champaca - tu od razu miałam nieodparte skojarzenie z Herrera for men, no i nic
      innego nie mogę już tam wywąchać. To prawie to samo, tylko w Champaca
      faktycznie jest taka duszna nuta, coś jakby pochylić się nad garnkiem z
      gotującym się ryżem, a czy to basmati, czy inny, nie jestem już w stanie
      stwierdzić.:)) W Herrerze zamiast tego jest wetiver i od razu lepiej się
      oddycha. Nie mogłabym nosić Champaca, kojarzą mi się z kuchennym zaduchem.
      Ta'if mnie zachwycił. Po prostu odlot, po raz pierwszy chyba spodobały mi się
      perfumy z różą w roli głównej, ale to dzięki temu że było tam jeszcze
      coś...miałam na końcu nosa i nie mogłam wymyślić, co to, aż zajrzałam do
      dołączonej ulotki - szafran!! Świetne połączenie, w życiu nie przyszłoby mi do
      głowy, że to może tak doskonale pachnieć razem. No i bemol - szafran znika bez
      śladu po jakiejś godzinie i zostaje róża w stylu Very Irresistible. Szkoda, ten
      szafran powinien trwać cały czas, a nawet brzmieć im dalej tym mocniej, wtedy
      zapach byłby bliski ideału. Sorbecie, czy szafran w Dark Rose trwa dłużej??
      Jaki on jest w porównaniu do Ta'if? Oszalałam na punkcie tego połączenia.
      Następny był Frangipani - oleisto-trawiasty jak Skin, kwiatowy, ale w
      kwaskowaty sposób. Trochę maślany. Utarta w moździerzu tłusta trawa z kroplą
      cytryny, odrobiną pudru i drzewa. Fajny.
      Sampaquita - trochę mnie rozczarował, poprawny kwiatowo - owocowy, z czasem
      bardziej słodki, piżmowo - pudrowy. Bez rewelacji.
      Tolu - dla mnie klasyczny Orient w starym stylu, na początku trochę gryzący,
      potem słodszy, żywiczny i bardzo ambrowy. Trochę jak Dioressence bez szyprowego
      akcentu. Kojarzy mi się ze starszą, elegancką kobietą (chyba odbieram takie
      zapachy tak, jak wiele osób odbiera szypry).
      Na jutro został mi Osmanthus, więc - c.d.n.:)
      • sorbet Ta'if 22.03.05, 00:40
        Wiesz co, nie czuję szafranu wcale w Ta'if. A w Dark Rose "doszedłem" do niego
        dopiero po oglądaniu listy nut. Po spróbuję go jutro:-) i porównuję z VI. Ta'if
        na mnie pachnie b. zielono i mlecznie. Ta róża jest poranna :-) Hmm wytropię
        szafrana:-)

        Dark Rose pachnie wręcz drapieżnie w porównaniu z niewinnym Ta'if. Nie ma tam
        tej "mleczności", zapach jest chłodniejszy, trochę nawet "aldehydowy". A
        szafran imo b. mocny:-)

        Natomiast Champaca pamiętam jako "gotujący garnek ryżu", + coś zielonego
        (bambus) i ostrego (chili). Ormonde Jayne jest fajny ale ambra jest zbyt ostra
        na mojej skórze.

        • marla30 Lutens 22.03.05, 11:57
          Na jednym nadgarstku pachnę Rahat Loukum, na drugim Daim Blond (Taje, jak ja Ci się odwdzięczę?). RL to na mnie przede wszystkim wiśnie w cukrze , spod których usiłują się bezskutecznie wydostać prażone migdały. I tę wiśnię czuć tak od samego rana. DB fantastycznie pachnie, jak ja lubię takie skórzane zapachy, suche, i jeszcze irys do tego czuję, pełnia szczęścia :). A co tak szczypie w nos, kardamon?
          • modern_witch Re: Lutens 22.03.05, 19:46
            Ja też mialam skojarzenie z kardamonem! Ale tym razem czarnym i
            bez "rozgryzania";-)tylko wąchanym tak po wierzchu strączka. I jeszcze z jakims
            alkoholem (śliwowica?). A na samym początku Daim Blond zapachniał na mnie
            nieco "aptecznie", jakby walerianą...ale to chyba tylko bylo moje skojarzenie,
            kot powąchal i nie zaczął szaleć;-P, ale szybciutko sie ta nuta ulotniła i
            zaraz był już kardamon czarny i śliwowica...
        • sorbet Re: Ta'if 22.03.05, 12:26
          Faktycznie na ręku jest to suchy, cukierkowy zapach. Bardzo podobny do
          większości różanych zapachów, oprócz ta zieleń na początku. Ale w noszeniu jest
          trochę miększy, ale nie powiedział bym juz nawet że mleczny:-)) Ta słodycz
          jest, jak na BN napisano, "daktylowa":-) Czuję także ambrę, lżejszą niż w
          Ormonde, na tyle żeby odrobinę tylko się wybić.


          • mathilde17 OJ ciąg dalszy 22.03.05, 18:02
            Osmanthus - to jakiś dziwny zapach. Na początku grejpfrut i pieprz, że aż w
            nosie kręci. Potem niby zwyczajnie - kwiaty i cytrusy na piżmowo-drzewnym tle,
            ale mój nos wyczuwa tam, nie wiedzieć czemu, delikatną woń...benzyny:)). A
            kiedy się już uleży i trochę wywietrzeje, pojawia się wapno, coś jak w EdM; ja
            czuję to też w Pure Poison.
            Trochę po łebkach chyba potraktowałam Sampaquitę - przy uważniejszym wwąchaniu
            się w rękę odnajduję tam maślano-piżmowy akord, znany mi z uwielbianego, acz
            nietrwałego na mnie Rodrigueza. Strasznie lubię tę maślaność w perfumach -
            muszę gdzieś koniecznie powąchać Heliotrope Etro (podobno maślany:)), ale coś
            go tu nie mogę znaleźć.
            W Ta'if szafran czuję od samego początku, od pierwszego niuchnięcia. Nie od
            razu go tylko zidentyfikowałam, musiałam zajrzeć do listy nut. Zrobiłam dziś
            nawet porównanie z szafranem w czystej postaci, z półki z przyprawami :)).
            Zapach szafranu jest fascynujący, jest w nim coś sztucznego, kojarzy mi się ze
            świeżo polakierowanym drewnem (lakierem o takim więcej butaprenowym zapaszku,
            hihi). (Tak na marginesie, bardzo lubię puree bananowe z szafranem jako dodatek
            do kurczaka.) Czy Dark Rose jest gdzieś dostępna poza Internetem? Muszę to
            powąchać...
            A od rana pachnę sobie Daim Blond, którego szczęśliwą posiadaczką jestem od
            jakichś trzech tygodni. To pierwszy SL, który tak mi się spodobał, jest
            gorzkawy i inny niż pozostałe. Mam odczucie niemal namacalnego delikatnego i
            miękkiego zamszu, jakby...uwędzonego z kroplą piżma. Też trochę maślany:). W
            spisie nut znalazłam też irys, kardamon (faktycznie łaskocze w nos:)) i
            heliotrop. Ciekawi mnie ten heliotrop, nie wiem jak pachnie "solo".
            • coralin Re: OJ ciąg dalszy 22.03.05, 18:54
              Ja juz w styczniu pisałam o moich wrażeniach po testowaniu OJ, które mam dzieki
              Kochanej Madllen :)
              Oczarowały mnie Ormonde. Absolutne mistrzostwo.
              Inne zapachy za bardzo juz cos przypominają.
              Frangipani pachnie jak tropikalna dżungla z odrobiną wanilii i chwile
              pobrzmiewa nuta znana z Un Jardin en Mediterranee.
              Ta'if to zapach sklepów Maroku gdzie sprzedaja wyroby różane i szafran.
              Tolu -wyrazne skojarzenie z Shalimarem
              Osmanthus- świdrujący początek jak w Eau d'Issey a potem dochodzą kwiatki i
              coś w stylu Parfum d'Ete.
              Sampaquita- taki wodno-kwiatowy w stylu Fleur d'eau Rochas
            • taje Re: OJ ciąg dalszy 27.03.05, 15:54
              Heliotrop pachnie migdałowo i ciut ciut plastikowo. Gdyby sklep z dywanami był
              kwiatem byłby heliotropem :-) W (prawie) czystej postaci najlepiej go znaleźć w
              Heliotrope Etro i Heliotrope LT Piver. Silna nuta heliotropu jest w Luctor et
              Emergo POTL (podobne do Heliotrope Etro choć dużo bardziej złożony), Alessandro
              Mazzolari, wyczuwalna w L'Eau d'Hiver Frederic Malle, Apres L'Ondee i L'Heure
              Bleue Guerlaina, Ombre Rose J-C Brosseau. Podobno jest też w Tresor ale ja go
              tam nie wyczuwam.

              Wracając do Ormonde - ja go odczuwam jako zapach bardzo zielony, ciemny i
              oleisty, bardzo niezwykły. Kiedy nosiłam go pierwszy raz miałam uczucie jakbym
              posmarowała się oliwą z oliwek i to nie ze względu na konsystencję :-); to była
              oleistość traw, bardzo dziwne uczucie.
              • sorbet Heliotrop 27.03.05, 16:03
                Taje, czy w Rahat też? Wprawdzie jest tam bardziej "namacalny", migdałowy, a na
                liście nut nie ma, ale odbieram taki akord jako heliotrop:-)
                • taje Re: Heliotrop 27.03.05, 16:37
                  Masz racje. Jak moglam zapomniec! W Rahat Loukoum jest rowniez bardzo silny
                  akord heliotropowy i rzeczywiscie, jak piszesz, jest on bardzo silnie migdalowy.
                  Prawie jak olejek do ciasta :-). W rozszerzonej liscie nut dla RL, ktora gdzies
                  widzialam w sieci jest wymieniony heliotrop. Na zachodnich forach heliotrop
                  jest czesto okreslany jako nuta play-doh od nazwy modeliny (plasteliny?) dla
                  dzieci. Nawiasem mowiac jestem bardzo ciekawa jak w naturze pachnie owo slawetne
                  play-doh.
    • modern_witch Re: Blog forumowy:-) 22.03.05, 09:30
      Okazałam się wczoraj...zapachowym barbarzyńcą! Do tego stopnia, że nawet chyba
      wstyd jest tu nie na miejscu, mogę się już chyba tylko z siebie śmiać...
      Miałam wczoraj umowiony dwuosobowy test Daim Blond. "Wspóltesterka". dlugo nie
      przychodzila, w końcu wpadła poprzedzona namacalną, gęstą wręcz chmurą woni.
      Zanim sie zastanowiłam, zachowalam się jak długoletni małzonek z dowcipów, jak
      żona od fryzjera wróci, tylko zamiast wrzasnąć "cos z siebie zrobiła?"
      wrzasnęłam "coś na siebie wylała?".
      No i się okazało...;-P polazl zwierzak wczoraj do Quality, zagadał na śmierć
      ekspedientkę, która (chyba dla świętego spokoju) wylala na nią dwa Amouage i
      habanitę i jeszcze na wynos dala probkę Petite Cherie Annick Goutal... razem to
      wszystko, niestety, dało efekt straganu z podróbkami w letni dzień, no cóż...
      jedno Amouage (zwierz już nie wiedział już sam, które na czym ma) pachniało na
      niej jak to angielskie mydlo Imperial Leather, a pod koniec wieczoru zaczęło
      dawać efekt "chanelkowy", no, piąteczka jak nic!
      Annick Goutal zaraz wypróbowalyśmy... śliczna, smakowita gruszeczka, mniam,
      jakaś lekka kwiatowość, odrobina wanilii...
      na mnie - po jakims czasie zaczyna przypominać coś popularnego (jakby
      połaczenie j'adore z tommy girl), zakończeniem jest "ukwiecony ogródek"...
      na niej - dlugo zostaje gruszka, może też trochę brzoskwini, miodu... zostaje
      ta owocowośc i nie idzie dalej w nic...
      no, troche byłyśmy rozczarowane...trochę bardzo nawet!
      rozgrzane i spłukane trochę pod prysznicem Petite Cherie pachnie na mnie z
      kolei znów jadalnie - jak przełamane (nie przekrojone) jablko z czerwoną skórką
      i białym miąższem.
      pozdr.
          • modern_witch Re: Quality to warszawska perfumeria:-) link+ 22.03.05, 19:59
            A jesteś pewna, Nitulino, że to dobry pomysł, zebys się tam udała;-)?
            Ja też jeszcze tam nigdy nie byłam...parę razy miałam ochotę, ale nie byłam
            pewna...no właśnie czy obsługa nie patrzy jakoś strasznie z góry na każdego,
            odbierając pewnośc siebie;-)
            Jednak teraz, jeśli chodzi o obsługę, mogę zapewnić, że jest z pewnością na
            najwyższym możliwym poziomie;-P, moja przyjaciólka byla tam z synkiem,
            specjalistą od robienia tzw. obciachu...jak pani w Mariotcie zniosła
            rozszalałego siedmiolatka, to najwyraźniej znaczy że obsługa przechodzi tam
            szczegółowe szkolenie na temat zachowywania klasy w obliczu najcięższych klęsk
            żywiołowych.
                  • modern_witch no, to moze być problem... 23.03.05, 08:19
                    futra nie mam, dlugiego ani żadnego bo nie noszę... moja przyjaciólka ma futro
                    ze sztucznej foki, takie dwuosobowe, bo w ciązy je nosiła, kryło świetnie
                    pozostawiając ogólne wrażenie dużej hojnosci natury...
                    więc do dyspozycji jest dwuosobowe futro ze sztucznej foki i ewentualnie kot na
                    szyję, jak go ładnie poprosze, to może zaciśnie zęby na ogonie i bedzie
                    kołnierz udawał...
                    zrobimy swietne wrażenie, do kompletu w tych sandałkach jeszcze! (a masz dwie
                    pary, czy każda jeden załozy?)
                    oj, reszta zlotowiczów będzie chyba niosła transparent "nie znamy tych pań";-P
                    pozdr.
                    • graza4 Re: no, to moze być problem... 23.03.05, 10:12
                      No ja mam karakuły po prababci, prawdziwe niestety, na szyję tylko jamnika, a z
                      sandałków na obcasie to tylko takie rodem z "Goraczki sobotniej nocy"... Obawiam
                      sie, że jakbym to wszystko przywdziała to wyglądałabym raczej jak drag queen, a
                      jeszcze z moim wzrostem, ho ho...
                      Wczoraj przy okazji drobnych zakupow w sephorze usiłowałam wydębić jakąś malutką
                      próbke, ale pani ekspedientka była twarda i nie ugięła się, dopiero po dłuższej
                      konwersacji zrobiła mi na odczepnego próbkę Jardin sur le Nil. Ale to na pewno
                      dlatego, że miałam tłuste włosy i byłam z mamą a nie z ojcem czy jakims innym
                      facetem... Swoją drogą muszę rozpatrzyć kandydaturę taty jako towarzysza do
                      zdobywania próbek ;)
              • modern_witch A z tego wynika juz tylko jedno.... 26.03.05, 10:52
                ...że znowu coś kupiłaś!;-P
                No powiedz, powiedz, bo padam z ciekawości!
                Mam pomysł! Wyznaczmy sobie miesięczny limit! Każde odstepstwo niech będzie
                okrutnie karane...uszczupleniem o konkretną liczbe buteleczek limitu z
                nastepnego miesiąca! I zdawajmy sobie uczciwą relację! Co Ty na to?
                pozdrawiam już świątecznie!
    • mathilde17 AG i Carthusia 23.03.05, 17:13
      Poszłam dziś do ulubionego sklepiku z niszowcami obwąchać coś rześkiego,
      letniego i niesłodkiego (coraz gorzej ze znoszeniem słodyczy u mnie), bo tu już
      20 stopni w cieniu i psiknięcie się rano Avignonem wydało mi się trochę nie na
      miejscu. No i przyniosłam na jednej ręce Io Carthusia: przede wszystkim
      kwaskowaty, taką gorzką kwasowością młodej łodygi, plus coś ostrego; tak
      pachnie roztarta na ręce jakaś roślina, ale nie mogę wymyślić, jaka. Pokrzywa?
      hmm, trochę może też ogonek pomidora? w każdym razie dostałam, co chciałam -
      ani odrobiny słodyczy, sam zielony powiew.
      Tak, to chyba ogonek pomidora.
      A na drugiej - Eau du Ciel Annick Goutal. Konsternacja z mojej strony: ten
      zapach okazał się, jak to kiedyś ujęła Taje, olfaktoryczną magdalenką - jedno z
      najwcześniejszych moich wspomnień zapachowo-wizualnych: pierwsze lata
      przedszkola, mydło dla dzieci i niemowląt "Bobas" i podłoga z linoleum
      wyszorowana lizolem. Z czasem trochę łagodnieje i pojawia się coś w rodzaju
      siana, ale i tak jest dziwny.
      • sorbet Re: AG i Carthusia 23.03.05, 22:46
        A ja poszedłem do Guerrilla powąchać słodyczy, hehe. Wood Coffee odsłonił
        mleczko, a Burn Sugar, faktycznie tym razem czułem spaleniznę ala BMen, jednak
        bardzo lekką. Ten zapach jest dziwny n amojej skórze, ta baza długo się nie
        odsłania. A jak już jest to trwa i trwa. Chyba jednak kawa:-)

        Apropos Avignon, mój znajomy Anglik powiedział, że kupił go latem w Avignon i
        ten zapach mu się kojarzył już z wakacjami. Nie którzy mają "mocne nerwy":-)
    • dori7 Fleur d'Interdit 24.03.05, 00:02
      Narkotyzuje sie nowym allegrowym nabytkiem - no wiem, wiem, nie powinnam, ale
      to byla naprawde wyjatkowa okazja... Pase wiec teraz oczy i nos Fleur
      d'Interdit Givenchy, pelen zachwyt. Ten flakon Lalique z lekko wypuklym
      kwiatowym ornamentem, mhhhhmhhhmmm, zaraz chyba zaloze watek o perfumistach-
      fetyszystach :P

      Fleur d'I. sa po prostu stworzone dla mojej skory, swietnie sie komponuja i
      wytrzymuja caly dzien, po prostu ewenement! A sam zapach - czuc, ze to sa
      dobre, francuskie perfumy, taka pachnaca Francja-elegancja :)) Kwiatowe, z
      lekka owocowa nuta na poczatku (wyraznie czuje brzoskwinie i morele, podobnie
      jak w mojej ukochanej Deci-Deli), bardzo dyskretne, nieprzeslodzone. Sa to
      perfumy stworzone dla mlodych kobiet, ale nie maja nic wspolnego z adresowanymi
      do tej samej grupy owocowymi ulepkami typu Rockin Rio czy swiezuchowatymi
      banalami.

      Poza tym - to w sumie chyba jedyny kwiatowy zapach (oprocz moze Etoile du Sud),
      ktory lezy na mnie naprawde dobrze, a nawet lepiej niz na mojej Mamie :))

      Ha! Wielkie podziekowania naleza sie moim dwom forumowym doradczyniom, Benitce
      i Balbince, ktore podczas netkonferencji via e-mail i gg przekonaly do zakupu
      wlasciwie w ciemno (wachalam F d'I jeszcze w liceum i juz zapomnialam, co to
      wlasciwie bylo...), jeszcze raz buzka, dzieki Wam ciesze sie teraz takim
      skarbem! :))
    • sorbet Re: Blog forumowy:-) 24.03.05, 23:26
      Dziś nma kolację zjadłem makaron z fasolką szparagową ze szczyptą Coco M i EdM:-
      ))) Bo nie chciały się zmywać z rąk. Coco to orientalna makabra, róża, gęsta,
      nektarowa słodycz. Ale wszystko do potęgi.

      "Wyłudziłem" ost. próbkę Un Jardin Sur le Nil, fajny zapach mango, zieleni,
      odrobinę kurzu i przypraw, + coś jeszcze:-) Bardzo leciutki. Muszę pochodzić w
      nim:-)

      EdM jest super przez 30 min. Akord pomarańczowy naprawdę imponujący, hihi. Ale
      później robi się na mnie "szarego coś", sól, calcium. Chłodny, bezimienny
      zapach kamieni. Jakoś mi nie pasuje.

      Wąchałem także Cristalle EdP - (powinienem także EdT), dla mnie to szypr,
      ciemny zieleń, nie mogłem czuć w ogóle kwiatów. Awangarda:-) jak na nasze czasy.
      • chatka_ Re: Blog forumowy:-) 25.03.05, 00:32
        sorbet napisał:

        > "Wyłudziłem" ost. próbkę Un Jardin Sur le Nil, fajny zapach mango, zieleni,
        > odrobinę kurzu i przypraw, + coś jeszcze:-) Bardzo leciutki. Muszę pochodzić
        w nim:-)

        Zachowaj prosze odrobinke na zlot :) Intruguje mnie ostatnio mango, zapachnialo
        mi w pracy, bylam pewna ze ktoras ze sluchaczek sie wyperfumiala Slonikiem, i
        ze cos mojemu nosowi sie odmienilo, skoro tak mi sie spodobal. Okazalo sie, ze
        zapach unosil sie z nad mojego biurka z kubeczka z aromatyzowana herbatka :)
        >

        > Wąchałem także Cristalle EdP - (powinienem także EdT), dla mnie to szypr,
        > ciemny zieleń, nie mogłem czuć w ogóle kwiatów. Awangarda:-) jak na nasze
        czasy

        Sa kwiatki, wyfruwaja jak golabki z flakonika, i odfruwaja, na skorze traca
        swoja witalnosc, pozostaje ta ostra nuta o ktorej piszesz, dosc kwasna w
        dodatku. Awangarda jak na dzisiejsze czasy, tak, bo to klasyka :) Mozna sie z
        nim zaprzyjaznic, idealny na odczarowywanie wiosny, jednak taka koncentracja
        chlodnej zieleni moze byc za chwile nieznosna.
        • sorbet Re: Blog forumowy:-) 25.03.05, 01:18
          Oczywiście, że zachowam, mam pełną próbkę, hihi.

          Cristalle EdT jest podobno świeższy, bardziej kwiatowy, powinienem był
          powąchać:-) To była wersja pierwotna, Jacques Polge zrobił później własną
          interpretację - EdP.
    • sorbet Chanel 25.03.05, 22:27
      Przy okazji wypróbowania Cristalle odbyłem fajną rozmowę z Panią z stoiska.
      Rozmawialiśmy o starych i nowszych wodach tej firmy. Stwierdziła, że przyszedł
      do niej młody człowiek i mówił, iz na lato nie ma nic lepszego niż Pour
      Monsieur. Od razu z Perfumiarzem mi się skojarzył:-))

      • chatka_ Re: Chanel 25.03.05, 22:32
        Dawno go na forum nie bylo, moze uda ci sie go obudzic? :)

        A Cristalle uzywa Juliette Binoche! Super, bo bardzo ja lubie :)) Troche dziwny
        wybor, bo nie bardzo mi pasje do jej typu urody, widac lubi byc czasem
        przewrotną :))

      • perfumiarz Re: Chanel 04.04.05, 17:34
        Hem, hem... :) Ja o niczym nie wiem ;) Poważnie sobie nie przypominam...
        Musiałem widać właśnie czarować tę ekspedientkę i wypadło mi z głowy co
        nawijałem. A zresztą Pour Monsieur ma pod spodem coś chyba orientalnego; nie
        jest to przecież taka czysta kolońska. Ostatnio mam lekki zastój olfaktoryczny,
        polewam się czasem Horizonem, moim cennym nabytkiem; ostatnio zielony, nilowy
        Hermes mnie kupił. p.
    • dori7 Que viva 27.03.05, 21:06
      Wczoraj rodzina przywiozla mi butelke i nie moge sie nimi nacieszyc. Wacham,
      wacham i po prostu czuje sie, jakbym znowu miala 16 - pamietam, pojechalam
      wtedy latem (bylo wyjatkowo cieple i sloneczne) do Brukseli, w ciagu dnia
      opiekowalam sie dziecmi znajomych, a wieczorami snulam sie do upojenia po
      przepieknej starowce, lazilam po muzeach i zagadywalam ludzi w moim kalekim
      wtedy jeszcze jak nie wiem co francuskim. Pamietam, byl wtedy zjazd wesolych
      miasteczek z calej Europy i oczywiscie objezdzilam wszystkie najbardziej
      wariackie karuzele! Mieszkalam w waziutkim, wysokim domku, kazdy dzien
      zaczynalam od podlania bajecznie kolorowego ogrodu, a zapach kwiatow mieszal mi
      sie z parujaca ze skory, ananasowo-jablkowa Que viva...
      • luloo1 Re: Que viva 27.03.05, 21:09
        Moja trauma zaś dotyczy powrotu do Herba Fresca, którą uwielbiałam w minionym
        sezonie. Zimny ziołowy zapach, a zaczął mnie mdlić:( Ostatni,po którym bym się
        tego spodziewała.
          • chatka_ Re: Do Luloo 27.03.05, 21:24
            Mam prosbe techniczna, watek rozrósł sie i zazwyczaj w takich sytacjach, dla
            wygody, zakladamy nastepny z nr 2 itd. Moze zrobimy wyjatek, i nie bedziemy
            zakladali kolejnego zeszytu naszego forumowego pamietnika?
            • luloo1 Re: Do Luloo 27.03.05, 21:29
              chatka_ napisała:

              > Mam prosbe techniczna, watek rozrósł sie i zazwyczaj w takich sytacjach, dla
              > wygody, zakladamy nastepny z nr 2 itd. Moze zrobimy wyjatek, i nie bedziemy
              > zakladali kolejnego zeszytu naszego forumowego pamietnika?

              już robię nowy wątek!
              • chatka_ Re: Do Luloo 27.03.05, 21:35
                luloo1 napisała:

                > chatka_ napisała:
                >
                > > Mam prosbe techniczna, watek rozrósł sie i zazwyczaj w takich sytacjach,
                > dla
                > > wygody, zakladamy nastepny z nr 2 itd. Moze zrobimy wyjatek, i nie bedzie
                > my
                > > zakladali kolejnego zeszytu naszego forumowego pamietnika?
                >
                > już robię nowy wątek!
                >
                Chodzilo mi o to zeby nie, ale moze wcale nie mam racji ;) Mysle, ze lepiej
                zebysmy wrazenia z jednego roku spisywali w jednym zeszyciku...
                  • chatka_ Re: Do Luloo 27.03.05, 22:15
                    luloo1 napisała:

                    > chatko, nie zrozumiałam cię, już wykasowuje:)

                    Dziekuje mysle, ze to dobry pomysl, lubie dlugie watki, a pamietniki z reguly
                    wielwatkowe sa :). Nie mam tez nic na przeciwko zebys wyciachala cale to
                    nieporozumienie, moze z wyjatkiem prosby zeby nie zakladac nowego watku, bo
                    ktos inny przyjdzie i zalozy :))
          • luloo1 Re: Do Luloo 27.03.05, 21:25
            dori7 napisała:

            > Poczekaj na upaly! Przy chlodniejszej pogodzie tez mnie od HF mdli...

            Dziękuję dori bardzo za radę. Czyli jest jeszcze szansa! Kompletnie nie wiem,
            czemu nas mdli. Czuję w niej coś słodko-kminkowego.Ja mam już drugą butelkę i
            dopiero teraz taka reakcja.
            • dori7 Re: Do Luloo 27.03.05, 21:28
              Ja mialam to samo, jak psiknelam sie HF zima, po prostu malo mnie nie
              pokrecilo, a teraz kilka dni temu, jak slonce smielej wyjrzalo&przygrzalo bylo
              juz wszystko super. Moze odstaw ja na jakis czas? Mysle, ze to moze byc
              przejsciowe wrazenie (oby!).
              • luloo1 Re: Do Luloo 27.03.05, 21:31
                Wróciłam do niego dori po dłuższej przewie, kilkumiesięcznej.Mam nową butelkę.
                Postaram się zrobić tak, jak mówisz, bo podobnie miałam już Oxygene
                Lanvina.Poczekam do lata, bo to może winny chłodny wiatr i wełniany sweterek.
    • sorbet Wrażenia ze zlotu 04.04.05, 16:40
      Zlot u Olesi. Byliśmy Marla, Rybka, Graza, Taje, Kaloo, Modern_Witch, Chatka,
      Perfumiarz i ja.

      Żałuję, że ominałem POTL. Było tyle zapachów do wąchania.

      Fracas - gęsty i bardzo słodki nektar z tuberozy. Coś sztucznego, Taje mi
      wyjaśniła, że "kreda", z warstwą parafiny. Na mojej skóze jest trochę pudrowy.
      Fajnie.

      Prada - zaczyna się jak Jardins Ottomans GD, GD jest bardziej kwiatowy i
      liliowy jak dla mnie. A Prada jest ciemniejsza, też bardzo mocno-apteczny
      zapach. Niestety mam na skórze zbyt blisko GD i czuję juz tylko ten zapach.
      Zdaje się że Prada złagodnieje dość szybko. Na kartce w końcu jest ... Angel.
      Nie tak diabolicznie mocna i pełna spalenizny. Jest lżejsza, drzewna. Nie jest
      tak fajna jak ludzie mówią:-). Ale powinienem testować jakoś bliżej.

      I uwaga, próbki Olesia kupiła za 5 zł za każdą w Centrum.


      LT Piver Cuir de Russie, ostra, zielona, świeża skóra. Ale nie jest w stylu
      Chanel 19. Czuję tam nawet coś jak chili. Nuta skórzana bardzo bardzo lekka. Na
      skórze bardzo fajnie się rozwija, Cynamon, piżmo, chyba także cedr. Trochę
      przypomina mi nawet CdG EdP, bez tej miodowej konsystencji.


      LT Piver Heliotrope Blanc. Bardzo bardzo fajny. Leciutka jest nutka heliotropa.
      Nie aż tak słodki i cukrowy jak Rahat Loukhoum SL, nie aż tak maślanna jak Etro
      Heliotrope. Ale mleczny i apetyczny wystarcząjąco żeby zostawić na skórze
      efekt "biszkoptu".


      Ormonde Men, bardzo zielony, bardzo świeży, i znika. Chyba miałem zbyt mało na
      skórze, bo zapach gdzieś tam "łazi" leciutko.


      Hermessences Ambre Narguile - szarlotka, czy pieczone jabłuszko z cynamonem.
      Widać nawet ten ciepły, biały miąższ w środku owoca i chrupiące złociste skórki
      ciasta. Cynamon właśnie taki "pieczony" na ogniu. Naprawdę niespotykalny. Nie
      czuję tytoniu, takiego jak w Biche czy Fumerie Turque. Może na skórze?

      Violette di Parma. Śliczny, niewinny, prosty. Świeży, zielony ale i słodki. W
      bazie pachnie odrobinę podobnie do CdG Calamus, roślinna, niezrywana słodycz.

      • modern_witch Re: Wrażenia ze zlotu 06.04.05, 23:51
        u mnie najwięcej wrażeń wiąże się chyba z początkiem spotkania, czyli wizytą w
        Quality...później oczywiście też wrażenia były, no ale z każdą chwilą atmosfera
        robiła sie coraz bardziej, nazwijmy to, esencjonalna (mimo otwartych okien), a
        to w któryms momencie nie sprzyjalo już uważności;-)
        Pierwsza rzecz, którą się w quality poczęstowałam, to sandałowiec i heliotrop
        Etro...chwilę później Kaloo pokazała mi jeszcze drzewo gwajakowe (wstyd się
        przyznać, nie pamiętam czyje), a że oba nadgarstki już były zajęte, trafiło
        nieco obok, na rękę z heliotropem;-P trochę za blisko... połaczenie bylo
        zabawne. Szorstkośc i ziemistość gwajaku z miękką migdałowa slodyczą...hmmm
        Nadal bardzo chcę kiedyś samo drewno powąchać...rozminęlam sie raz z kawałkiem
        tego drewna "o włos". Potem rozmawiając z Perfumiarzem usłyszalam, ze czysty
        olejek gwajakowy nie pachnie ponoć zbyt atrakcyjnie...ale mimo to ciekawa
        jestem, strasznie mnie ta nuta od czasu zakochania się w Le Feu fascynuje.
        Ta "mokra ziemia po deszczu" w Le Feu to chyba od gwajaku własnie? Juz dziś do
        Perfumiarza pokorną prosbę zanoszę o umożliwienie mi przy okazji nastepnego
        spotkania powąchania gwajaku...a niech sobie nawet pachnie źle!
        Sandalowiec nie sprawiał niespodzianek, lubi mnie chyba ta nuta.
        Zawsze "wyjdzie " na mnie, nawet jak odrobina tylko jej w perfumach jest.
        Zarówno ten Etro, jak i olejek zabrany ze spotkania są na mnie miękkie, cieple
        i przyjazne. Będę sie jednak upierała przy tych "koralikach" - oba pachną
        dokladnie tak, jak koraliki które kiedys nosilam. Może trafil mi się wyjątkowo
        autentyczny egzemplarz;-)
        W ostatniej chwili przed wyjściem z perfumerii poczęstowalam sie jeszcze ambrą
        Etro i to byl błąd. zawsze myślałam, że ambra na mnie dobrze gra...ta akurat
        nie. Wyszła na mnie dziwna, kwaśna, "gruczołowa" zwierzęcość. Przypomnienie
        pewnej wycieczki nocnej na rowerze do lasu w Wolińskim Parku Narodowym. Cos
        przetuptało przez drogę, a w powietrzu był kwaśny zapach zwierzęcej dzikości...
        podobno mogly to byc dziki. Okazalo sie wtedy, że żadne ze mnie dziecko natury.
        Zawróciłam rower i zwiewałam co sił w stronę błogosławionej cywilizacji.
        Violetta di Parma. To własnie to, czego chyba podświadomie na tę wiosnę
        szukałam.zapach, który pomoze mi się wyciszyć i zwolnić tempo. to drugie jest
        wręcz nieuniknione, obcowanie z osobowością fiołków wymaga uważności. Nie da
        sie przeć szybkim krokiem do przodu nosząc na sobie ten zapach. Od dwóch dni
        nosząc VdP...spóźniam sie do pracy;-P
        Zabawnie go na sobie odbieram, bardziej jako obecność, niz zapach jako taki...
        dobrze na mnie wpływa, wycisza. mam ogromny dlug wdzięczności wobec Taje.
        Ciekawe nieporozumienie wyszlo z Ambre Narguile. Za pierwszym razem, jak je
        wąchałam, papierek był swieżo nasączony. Czułam tytoń, ale faktycznie inny,
        taki owocowy i jakby - figę. tak, to chyba była figa. po jakichś dwóch
        godzinach papierek bylo mi dane powąchać ponownie i tu juz szarlotka z
        cynamonem była ewidentna. Oba efekty tak sie jednak różnily, ze przez moment
        sie zastanawialam, czy...nie mam do czynienia z dwoma różnymi zapachami,
        zwlaszcza ze naprawdę mozna bylo juz pod koniec spotkania być skołowanym
        kompletnie...
    • olesiam Re: Blog forumowy:-) 07.04.05, 14:56
      Moje 5 groszy po przebieżce po Centrum-znalazłam "moją" Panią od próbek (nie
      mylić z Panem handlującym przy Metrze Świetokrzyska-zdziera po 6 zł i ma próbki
      w fatalnym stanie), wykupiłam hurtowo Prade, 2 szt zostawiając dla Was:),
      nabyłam również bardzo tanio, aż wstyd sie przyznać, że chyba wykorzystałam
      niekompetencje sprzedającej miniaturke Alessandro Dell'Aqua for women,
      początkowo pachnie czystą skórą umytą mydłem, herbata z hibiskusa,odrobinka
      roży, po godzinie zaczyna sie robić orientalne, sandałowo, nadal delikatnie.Na
      kolana nie rzuca.
      Pozdrawiam
      O.
      • modern_witch Re: koniec z robieniem próbek w Sephorach:( 09.04.05, 23:24
        świetna wiadomość na dobranoc!!!
        wrrrr!!!
        Będzie dużo na straganiku, z mojej strony, wrrr! jak mnie coś uczuli! przecież
        nie będę robić cyrku w sephorach spryskując sobie dekolt!!! na nadgarstkach to
        ja mogę sprawdzić, jak pachnie, ale nie, czy uczula!!!
        no cóż, a może by tak zadziałac wychowawczo?? podczas dokonywania zakupu prosić
        o zrobienie próbki, przy odmowie (nawet z gęstym tłumaczeniem ekspedientki)
        mówić "no to dziękuje" i wychodzić bez finalizacji transakcji?? chyba tak
        zacznę robić...
        • kalooo Re: koniec z robieniem próbek w Sephorach:( 10.04.05, 00:02
          mi gościówa w sephorze powiedziała oststnioże tylko do zakupu teraz mogą
          dawać...
          Ale jak jej powiedziałam,że chodzi mi o pustą fiolkę (dla Sorbeta zresztą na
          Fir Bolsom;D )to odrzekła,że pustych wogóle nie moga dawać.Więc ją zbajerowałam
          i zrobiła mi Celine-i muszę powiedzieć,że teraz mają jakieś większe-->swego
          czasu takie maleńkie były a teraz mi dała taką wręcz potężną...;o Ale nie
          wiem,ja to nigdy nie miałam szczęścia do próbek i o nie nawet zbyt szczególnie
          nie prosiłam,więc może coś przeoczyłam...
        • modern_witch Re: koniec z robieniem próbek w Sephorach:( 10.04.05, 00:17
          mialam juz dziś nie jeść słodyczy...ale sie zdenerwowałam;-P
          dalszy scenariusz:
          1. testery lądują w szczelnie zamkniętych szufladach strzeżonych przez
          zbrojnych i umundurowanych funkcjonariuszy Tajnych Słuzb Sephory...
          2. dostępu do półek broni drut kolczasty i obracające sie groźnie koła zębate
          (jakby jakiś nieuwazny klient za blisko podszedł)...
          3. na wszelki wypadek wszystkie pudełka z perfumami podłączone zostają do
          prądu...
          4. wejście do sephory zasłania wielka krata i zbrojona szyba
          W sklepach sieci zaczyna panować błogi raj, święty spokój i niczym nie zmącona
          powszechna szczęśliwość - żadnych klientów, żadnych wściekłych uprzykrzonych
          babsztyli domagających sie próbek pod marnymi pretekstami, ze cos tam je niby
          uczula, bo wiadomo, ze klient zawsze klamie, żeby tylko próbke wysępić.
          Kierownictwo szczęśliwe, ekspedientki spokojne. Niepokorni klienci wystrzelani.




          -
          • modern_witch i jeszcze dodam.... 10.04.05, 00:27
            ...że akcja wychowawcza to jedno, a jak sie bardziej jeszcze zdenerwuję to
            zacznę robienie radosnej wsi pod tytułem: spryskiwanie się testerem od stóp po
            czubek uszu! (tyle że mój scenariusz może sie wtedy sprawdzić...)
            i jeszcze dodam, że właściwie po co mi ta sephora? jak ta kobyła dorożkarska,
            co to tylko jedną droge zna, zawsze tam łażę! każe mi kto? A te ich kupony na
            10 proc. potrzebne mi jak psu piąta noga!
            a tak w ogóle to chciałam dodac, ze został dokonany dwuosobowy test Lipstick
            Rose z próbki od Taje...
            i że o tym własnie chciałam napisać...
            ale to juz chyba jutro...
              • modern_witch Re: Lipstick Rose 11.04.05, 00:01
                nie będę zatem dłuzej nadużywać cierpliwości;-)
                Szalenie "plastyczny" zapach, pięknie uruchamia wyobraźnię. Przenosi w czasie?
                taki "powrót do dzieciństwa" a jednoczesnie do doroslości widzianej oczyma
                dziecka. wyidealizowane trochę...małej dziewczynki wyobrażenie idealnej
                dorosłości i jednoczesnie dorosłej kobiety wyobrażenie idealnego dzieciństwa. z
                jednej strony ta rzeczywiście "szminkowa" nuta (specjalnie nie szukałam daleko,
                myślę że ta sugestia z nazwy perfum MA być czytelna), z drugiej gorący slodki
                różany syrop, czy raczej konfitura z płatków (koniecznie jeszcze ciepła).
                Dla mojej przyjaciółki to gorący pączek z różaną konfiturą, taki ze jeszcze się
                na nim lukier roztapia i parzy w palce.
                u mnie po pewnym czasie pojawiło się, poza tą caly czas wyczuwalną intensywną i
                słodką różą...jakby geranium i melisa, z tym że geranium bardzo z oddali,
                żadnego rozcierania w palcach liści, a melisa raczej w postaci rozgrzanego
                olejku z kominka do aromaterapii. nie świeży liśc, bo zbyt cytrusowy, nie susz,
                bo zbyt "sianowaty". I ciągle wrażenie słodyczy.
                zapach dośc długo sie unosi wokół skóry, "kładzie się" dopiero po paru
                godzinach - coraz bardziej "kosmetyczny" i to w sensie takich "rzetelnych,
                porządnych kosmetyków", jakie sie majac sześć, siedem lat podkradało mamie i
                babci;-) szminka - i chyba puder też, taki puder rozpylony niewprawną ręką
                sześciolatki.
                w dobie szminek pachnących i smakujących najczęściej owocowo (lubie, hehe i
                zżeram na kilogramy, ale to inna bajka) mam sentyment do szminek "starego
                typu". Kiedys Estee Lauder miała takie w granatowych oprawkach, właśnie takie
                podkradałam;-)tu właśnie coś w tym stylu czuję, mocno kosmetyczny zapach i
                lekko drażniący, obcy smak. Ale ten właśnie smak dawał wtedy poczucie
                takiego "pasowania na dorosłość";-P
                Jeszcze jedno. Nie mój to zapach, ale zachowam resztę tej próbki...na następna
                podróż w czasie.
                  • sorbet Re: Lipstick Rose 11.04.05, 15:19
                    Spróbowaliśmy z Luloo. Wydaje mi się że jest tam coś podobnego do Daim Blond.
                    Chyba ten akord "dżemowy". Plastyczny i kosmetyczny, to b. dobre słowa:-)

                    Tak jest trochę pudrowy, jednakże ta nazwa jest bardzo sugestywna. Ja widzę po
                    prostu aksamitną, ciemno-różową "szminkę".
                    • modern_witch Re: Lipstick Rose 11.04.05, 18:59
                      Daim Blond, niestety, nie mam już do porównania, powędrowało do Chatki, ale
                      pamiętam go, oj i to jak;-)to jedna z pierwszych rzeczy od Taje, którą
                      testowałam...
                      jeśli chodzi o akord "dżemowy" to tam czułam bardziej jakby powidła ze śliwek,
                      takie smażone bez cukru... moje skojarzenie w Daim Blond wiązalo się, o ile
                      pamiętam, ze śliwowicą, w LR zas słodycz różanej konfitury przebija (ech, że
                      sobie nawet na papierku DB nie zostawiłam!!!)
                      Z różowymi , nawet ciemno, szminkami, przykro mi, doświadczeń nie mam;-P, ale
                      myślę, że te czerwone pachną tak samo;-)... a pudru też czułam trochę
                      • sorbet Re: Lipstick Rose 11.04.05, 23:01
                        > Z różowymi , nawet ciemno, szminkami, przykro mi, doświadczeń nie mam;-P, ale
                        > myślę, że te czerwone pachną tak samo;-)... a pudru też czułam trochę

                        No to muszę przyznać, że ja też nie :-))) pewne stąd takie skojarzenie, hihi.
                        • chatka_ Re: do m_w :) 12.04.05, 07:54
                          Kochana, przeslalabym Ci z powrotem te probeczke DB, ale juz jej nie mam,
                          zawieruszyla sie gdzies na zlocie :( Tez za nim tesknie, nic nigdy tak pieknie
                          nie rozwijalo sie na mojej skorze, i nie chodzi o efekt a o proces, ktoremu
                          moglam sie z narastajacym zdziwieniem i zachwytem przygladac, normalnie kino :))
                          • modern_witch Re: do m_w :) 12.04.05, 08:54
                            uuups, z właściwym mi taktem i wdziękiem przedstawiłam sprawę...
                            to nie o to chodziło, Chateczko, naprawdę, ja ten zapach wzdluz, wszerz i na
                            wszelkie mozliwe sposoby przetestowałam i pamietam bardzo dobrze...miałam tylko
                            na zlocie jeszcze sobie papierek zanurzyć, ot! ale zbyt nakręcona wtedy bylam,
                            zeby o czymkolwie pamiętac;-))
                            pozdr.
                              • modern_witch Re: do m_w :) 12.04.05, 20:44
                                no tak, teraz to naprawdę wychodzę na jakiegoś paskudnego naciągacza! Raczej
                                powinnam sie Wam zacząć jakos wywdzięczać za wszystko, co dostałam, a nie
                                jeszcze dodatkową żebraninę uprawiać;-)
                                Powiedzmy tak - z wdzięcznościa obwącham jeszcze raz papierek z DB, w celu
                                porównania z LR i wytropienia, gdzie jaki dżem dają;-) zapach DB mam juz chyba
                                trwale zamknięty w pewnej szufladce w mózgu i pamiętam go...ale...chetnie bym
                                jeszcze raz powąchała, fakt.
                                A może Ty cos ode mnie chcesz? Jeżeli np Violetta di Parma masz tylko na
                                papierku,to z radością Ci trochę przeleję. Dysponuje wprawdzie wyjątkowo
                                paskudnymi fiolkami (takimi do pobierania krwi), szok estetyczny gwarantowany
                                ale pojemne przynajmniej;-)
                                Mam też oddać olejek sandałowy - nie zapomniałam;-)
                                pozdr. ( i dzięki)
                                • sorbet Re: do m_w :) 12.04.05, 23:08
                                  Byłoby super:-) Z przyjemnością ponoszę fiolki raz, dwa. Odrobinka mi zupełnie
                                  wystarczy, naprawdę. Przeleję Ci również DB.

                                  Pozdr.
                                  :-)


                                  • modern_witch Re: do m_w :) 14.04.05, 00:25
                                    fiołki przelane, olejek sandałowy uczciwie podzielony;-)
                                    daj znac @, jak Ci to podrzucić...
                                    Przy okazji wielkiej akcji przelewek wzięłam się za przelewanie części Króla
                                    Słońce do miniaturki, bo jednak ten flakonik im wiekszy, tym bardziej na
                                    urodzie traci, miniaturka jest śliczna i subtelna... niestety ma bardzo mały
                                    wlot. Efektem jest napełniona miniaturka, gęsta atmosfera w domu, ucieczka kota
                                    na balkon i moje chwilowe znużenie zapachem, bo kilka razy zdarzył mi sie
                                    nieprzewidziany prysznic prosto na twarz... trochę trudno było wcelować;-)
                            • chatka_ Re: do m_w :) 12.04.05, 15:16
                              modern_witch napisała:

                              > uuups, z właściwym mi taktem i wdziękiem przedstawiłam sprawę...
                              > to nie o to chodziło, Chateczko, naprawdę, ja ten zapach wzdluz, wszerz i na
                              > wszelkie mozliwe sposoby przetestowałam i pamietam bardzo dobrze...miałam
                              tylko> na zlocie jeszcze sobie papierek zanurzyć, ot! ale zbyt nakręcona wtedy
                              bylam, zeby o czymkolwie pamiętac;-))
                              > pozdr.

                              Ojej, niepotrzebnie sie tlumaczysz...wiec ja tez nie bede :)))
                              Fajnie, ze jest Sorbet :)))
            • benita5 Re: i jeszcze dodam.... 11.04.05, 20:07
              modern_witch napisała:
              > i jeszcze dodam, że właściwie po co mi ta sephora? jak ta kobyła dorożkarska,
              > co to tylko jedną droge zna, zawsze tam łażę! każe mi kto? A te ich kupony na
              > 10 proc. potrzebne mi jak psu piąta noga!

              Hahaha dobre:))
              ja tez chadzalam jak dorozkarska po czerwonym dywanie, alem wyleczona:o)
              Duzo lepsze rozwiazanie, bez weszacego towarzysza na plecach to siec perfumerii
              polskich. Rabat 10% juz po pierwszym zakupie w ramach programu lojalnosciowego.
              A dochodza i inne atrakcje:))Nie jest to siec typu-kolchoz, bo i przepustowosc
              zwiedzajacyh mniejsza i probek nie robia, ale personel staly i kompetentny.
              Zadnej namolnosci a to sobie cenie.A skoro jestem przy "cenach" to fluidy
              lancoma taniej niz w S...No coz, w PL ceny Sephorowskie, ale promocje i gratisy
              wg lokalnych widzimisie.ehh
              • modern_witch Re: i jeszcze dodam.... 12.04.05, 00:34
                no to się może przestawię... 10 proc. juz po pierwszym zakupie, mówisz?
                chociaż, jeśli np. chodzi o towarzystwo za plecami, to nie narzekam,
                towarzystwo raczej przede mna ucieka, bo sie potrafie odwrócic o 180 stopni,
                spojrzeć głęboko w oczy i zapytac w czym problem, a jak w niczym to czy pan nic
                do roboty nie ma. kiedys jednemu zaproponowałam, ze jak juz musi za mna
                chodzic, to niech mi chociaż cięzką torbe poniesie, zmiotlo go zaraz na drugi
                koniec sklepu, hehe.
                ochroniarze nie są zatem problemem, a wręcz przeciwnie, rozrywki zdrowej i
                niewinnej dostarczają;-P
                • benita5 Re: i jeszcze dodam.... 12.04.05, 17:39
                  modern_witch napisała:

                  > no to się może przestawię... 10 proc. juz po pierwszym zakupie, mówisz?

                  TAk, więc bez żadnej łaski:)) bez konieczności uciułania punkcików by doczekać
                  rabatu...

                  > chociaż, jeśli np. chodzi o towarzystwo za plecami, to nie narzekam,
                  > towarzystwo raczej przede mna ucieka

                  Hmm, intrygujące:))

                  > bo sie potrafie odwrócic o 180 stopni,

                  Ale całym ciałem czy głową?? wykonując tzw latarnię?? Przyznam się, że i ja
                  posiadam umiejętność latarenki:)) ale ostatnio nie nadstawiam karku ani nie
                  skręcam gwałtownie bo za dużo na półkach widzę:))

                  > spojrzeć głęboko w oczy i zapytac w czym problem, a jak w niczym to czy pan
                  >nic do roboty nie ma. kiedys jednemu zaproponowałam, ze jak juz musi za mna
                  > chodzic, to niech mi chociaż cięzką torbe poniesie, zmiotlo go zaraz na drugi
                  > koniec sklepu, hehe.
                  > ochroniarze nie są zatem problemem, a wręcz przeciwnie, rozrywki zdrowej i
                  > niewinnej dostarczają;-P

                  haha, teraz już wiem skąd Twój nick:)))
                  • modern_witch Re: i jeszcze dodam.... 12.04.05, 20:55
                    no nie, aż tak straszna wiedźma nie jestem, naprawdę;-)jak dotąd taka sytuacja
                    zdarzyła sie trzy razy i naprawde zachowanie ochroniarzy nie było w porządku
                    wtedy. Potem juz byli grzeczni;-) po fakcie
                    mam tez swoją ulubiona sephore i tam jestem naprawdę ujmująco grzeczna...bo i
                    ze strony obsługi sie z tym samym spotykam. nie ma zatem reguły.
                    ale wiesz, co zaobserwowałam? nie wiem dlaczego, ale ochroniarze już za mna nie
                    chodzą, śmieję sie, że koledzy kolegom moje zdjęcie rozesłali...mysle jednak,
                    ze po prostu jak trzy razy miałam takie doświadczenie, to może już wyglądam na
                    osobę, która rzeczywiście jest zdecydowana coś takiego zrobic w razie
                    potrzeby ;-)
                    a tak poza tym to całkiem miłą wiedźmą staram się być...
                    pozdr.
              • kalia_t Re: i jeszcze dodam.... 14.04.05, 00:22
                Niby mieszkam w dużym mieście, ale czasem jak czytam Wasze zapachowe przeżycia
                czuję się jak dziecię z głębokiej prowincji<lol>. Na szczęście sieć Perfumerii
                Polskich jest w Poznaniu(mają Lalique'a z którym zawsze był problem), miła
                kompetentna obsługa i w razie czego można...zamówić dany zapach. Co do rabatu
                potwierdzam:)
                W duszy i na dworze wiosna w portfelu późna jesień, ale poszukiwania "tego
                jedynego" zapachu na wiosnę trwają:)
                Na pierwszy ogień poszła D.Karan i jej DKNY Be delicious <wrażenia pozytywne,
                acz zapach nieco nudny, patrz wątek o Be delicious>, odrobinę cofnęłam się w
                czasie i testowałam Versace Woman - nos doznał zapaści, przestał czuć cokolwiek
                :(( Z bardzo odległej przeszłośći Trussardi Donna EDP <próbka od allegrowicza>,
                zapach kwiatowo - szyprowy, który na skórze uległ przemianie w mocny szypr, w
                stylu retro, niestety to nie jest to co tygrysy lubią najbardziej... Od pewnego
                czasu chodził za mną Chris 1947, ale brak testerka, skutecznie mnie
                powstrzymywał przed zakupem w ciemno, hmmm. Kochana Chatka pomogła mi poznać
                zapach i poratowała próbką:))) Bardzo oryginalny egzotyczny, piękny i...trzyma
                się blisko skóry(przynajmniej mojej).
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka