Dodaj do ulubionych

wiek a perfumy

30.03.05, 23:17
czy dwudziestolatka nie powinna uzywac perfum dla dojzalych kobiet?tak sie
zastanawiam,bo uzywam raczej ciezkich perfum,ale je uwielbiam i wydaje mi sie
,ze do mnie pasuja.ppodczas gdy moje kolezanki zachwycaja sie wakacyjnymi
zapachami escady czy innymi miraclami,noami...ja wole klasyke.czy polaczenie
dwudziestolatki z opium razi???
Obserwuj wątek
    • zettrzy Re: wiek a perfumy 30.03.05, 23:31
      to troche jak "jestes za mloda na garnitur" albo "jestes za stara na kolor
      zolty" - takie "reguly" smieszyly mnie od czasu kiedy w wieku 5 lat usilowalam
      chodzic z gracja w szpilkach mojej mamy oraz jej cudnym, czerwonym kapeluszu
      (a co dopiero podkradanie perfum - alez, inne dziewczynki bawily sie lalkami a
      ja bawilam sie buteleczkami po perfumach, i nie bylo sily aby to zmienic)
    • sorbet Re: wiek a perfumy 31.03.05, 00:00
      Wcale wcale:-) Jeśli jakiś zapach Ci się podoba to napewno "pasuje":-P A wydaje
      mi się, że i dojrzałe kobiety często w młodości używały także tych samych
      perfum:-)

    • taje Re: wiek a perfumy 31.03.05, 00:08
      Jesli zapach Ci odpowiada i ladnie sie na Tobie rozwija, nie miej zadnych
      oporow. Przelamywanie stereotypow, takze tych z gatunku wiek a perfumy, potrafi
      byc bardzo intrygujace.
    • luloo1 Re: wiek a perfumy 31.03.05, 06:37
      Ja mam kategorię retro zapachów lub orientalnych, po które bym nie sięgnęła.
      Nie dlatego, że mi się nie podobają, ale po prostu nie pasują do mnie,do stylu
      ubierania,a nawet otoczenia. No weźmy np. Opium i proste, sportowe rzeczy,
      profanacja.
      • urstina Re: wiek a perfumy 31.03.05, 12:38
        Kierowanie się kryterium wieku przy wyborze zapachu dla siebie nie powinno mieć
        większego znaczenia. Zgadzam się z luloo, że styl ubioru, charakter, no -
        ewentualnie typ urody, temperament - te cechy na pewno decydują o tym, jakie
        zpachy nas nęcą. Rzeczywiście - Cool Water do opery lub Chanel 5 na piknik? -
        nieporozumienie...
        • taje Re: wiek a perfumy 31.03.05, 13:05
          Nie zgadzam sie. Nie widze nic dziwnego w Chanel 5 na piknik czy Cool Water do
          opery (pomijam fakt, ze zaden z tych zapachow mi sie nie podoba). To czy dane
          perfumy "pasuja" do danej sytuacji spolecznej to tylko konwencja kulturowa,
          ktora do mnie nigdy nie przemawiala. Dzisiaj uwaza sie tak, jutro inaczej. Dla
          mnie swiat zapachow to sfera prywatna, bardzo intymna, niemal atawistyczna; mozg
          limbiczny, jaszczurka w operze. Nosze Tabac Blond do dzinsow i czuje sie swietnie.
          • urstina Re: wiek a perfumy 31.03.05, 13:34
            Szanuję Twoją odmienną opinię, bo uważam, że odbiór zapachów czy jakichkolwiek
            innych doznań zmysłowych (smak, słuch, wzrok itd.) to bardzo subiektywne
            doznania. Ktoś lubi muzykę klasyczną a odrzuca go od popu i na odwrót, jeden
            lubi bigos a kto inny owoce morza - przykłady można mnożyć. Natomiast uważam,
            że zapachy są kreowane m.in. jako te eleganckie lub np. sportowe, a
            ponieważ "nosi się" je trochę tak jak ubranie, to podtrzymuję swoją opinię, bo
            do opery czy teatru nie wypada iść w dżinsach, a wypad na piknik w stroju
            wieczorowym też raczej odpada... :-))
            • taje Re: wiek a perfumy 31.03.05, 14:40
              Rowniez szanuje Twoja opinie, choc sie nie zgadzam. Pomijajac sama kwestie
              akceptacji konwencji, roznica miedzy noszeniem perfum a ubrania jest taka, ze to
              czy zaloze dzinsy do opery widac od razu i to ewentualnie moze stanowic dla
              kogos jakis dysonans poznawczy, natomiast zeby poczuc jakie perfumy nosze trzeba
              wejsc w moja strefe prywatna (zazwyczaj nosze perfumy blisko skory i nie ciagnie
              sie za mna oblok zapachowy). Poza tym, kto zdefiniuje jakie perfumy na pewno
              pasuja do opery, a jakie na pewno nie? Gdzie jest ta granica? Co z strefa
              posrednia? To tak jak w tym starym paradoksie eleatow - od kiedy zaczyna sie
              lysina?
              • zettrzy Re: wiek a perfumy 31.03.05, 19:23
                taje napisała:

                > Rowniez szanuje Twoja opinie, choc sie nie zgadzam. Pomijajac sama kwestie
                > akceptacji konwencji, roznica miedzy noszeniem perfum a ubrania jest taka, ze
                t
                > o
                > czy zaloze dzinsy do opery widac od razu i to ewentualnie moze stanowic dla
                > kogos jakis dysonans poznawczy, natomiast zeby poczuc jakie perfumy nosze
                trzeb
                > a
                > wejsc w moja strefe prywatna (zazwyczaj nosze perfumy blisko skory i nie
                ciagni
                > e
                > sie za mna oblok zapachowy).

                osoba na sasiednim fotelu na pewno poczzuje, no chyba ze ma katar

                Poza tym, kto zdefiniuje jakie perfumy na pewno
                > pasuja do opery, a jakie na pewno nie?

                na pewno nie uczony podrecznik akademicki, przy definicjach z zakresu zycia
                towarzyskiego na ogol kierujemy sie tzw. wyczuciem - moje wyczucie mi mowi ze
                opere wymyslono glownie po to abym miala dokad zabrac moje szyfony z labedzimi
                piorkami, czyli odpadaja zapachy z cyklu "Liquid Carl" i podobne, no chyba zeby
                mnie napadlo aby pojawic sie w starym, spranym podkoszulku i spodniach z
                demobilu Armii Czerwonej - tyle ze nie wydaje mi sie aby kiedykolwiek mnie
                napadlo; tez uwazam ze sa zapachowe odpowiedniki dzinsow

                > To tak jak w tym starym paradoksie eleatow - od kiedy zaczyna sie
                > lysina?

                to z reguly widac golym okiem
                • taje Re: wiek a perfumy 31.03.05, 22:47
                  zettrzy napisała:

                  > taje napisała:
                  >
                  > > Rowniez szanuje Twoja opinie, choc sie nie zgadzam. Pomijajac sama kwestie
                  > > akceptacji konwencji, roznica miedzy noszeniem perfum a ubrania jest taka
                  > > , ze to czy zaloze dzinsy do opery widac od razu i to ewentualnie moze
                  > > stanowic dla kogos jakis dysonans poznawczy, natomiast zeby poczuc jakie
                  perfumy nosze trzeba wejsc w moja strefe prywatna (zazwyczaj nosze perfumy
                  blisko skory i nie ciagnie sie za mna oblok zapachowy).
                  >
                  > osoba na sasiednim fotelu na pewno poczzuje, no chyba ze ma katar
                  >

                  I rozumiem, ze jezeli ta osoba poczuje ode mnie Ombre Rose to poczuje sie
                  urazona? A co powiesz na Seve Exquise GD, kwalifikuje sie jako zapach operowy
                  czy nie? Hmm, a taki na przyklad Ta'if? Czy nie nazbyt swiezy? Moze powolajmy
                  Biuro Certyfikacji Zapachow. Ten dobry do opery, ten na piknik, ten do pracy. A
                  najlepiej zakazac uzywania jakichkolwiek zapachow, bo przeciez cos zawsze kogos
                  moze urazic.

                  Mysle, ze nie rozumiemy sie - wedlug mnie perfumy to strefa na tyle intymna i
                  przy zachowaniu zdrowego rozsadku na tyle niegrozna dla porzadku spolecznego (bo
                  przeciez o to chyba chodzi policji zapachowej?), ze nie ma najmniejszego sensu
                  dekretowac co wypada a co nie. Oczywiscie pomijam kwestie ilosci uzywanych
                  perfum, tu niezaleznie od rodzaju zawsze umiar i zdrowy rozsadek jest wskazany.

                  > Poza tym, kto zdefiniuje jakie perfumy na pewno
                  > > pasuja do opery, a jakie na pewno nie?
                  >
                  > na pewno nie uczony podrecznik akademicki, przy definicjach z zakresu zycia
                  > towarzyskiego na ogol kierujemy sie tzw. wyczuciem - moje wyczucie mi mowi ze
                  > opere wymyslono glownie po to abym miala dokad zabrac moje szyfony z labedzimi
                  > piorkami, czyli odpadaja zapachy z cyklu "Liquid Carl" i podobne, no chyba
                  zeby mnie napadlo aby pojawic sie w starym, spranym podkoszulku i spodniach z
                  > demobilu Armii Czerwonej - tyle ze nie wydaje mi sie aby kiedykolwiek mnie
                  > napadlo; tez uwazam ze sa zapachowe odpowiedniki dzinsow

                  Vide nizej.

                  > > To tak jak w tym starym paradoksie eleatow - od kiedy zaczyna sie
                  > > lysina?
                  >
                  > to z reguly widac golym okiem

                  Nie o to chodzilo w tym paradoksie. Stan lysiny jest latwy do weryfikacji
                  naocznie, podobnie jak stan bujnego owlosienia. Jezeli wypadnie Ci jeden wlos,
                  czy jestes juz lysy? Nie. A dwa wlosy? Tez nie. A trzy wlosy? Tez nie. Gdzie
                  jest ta granica od ktorej zaczyna sie stan bycia lysym? Odnoszac to do perfum _
                  nawet zalozywszy, ze istnieje zapachowy odpowiednik dzinsow tak wlasnie
                  odbierany przez wszystkich (z czym sie nie zgadzam) oraz ze istnieje
                  uniwersalnie odbierany zapachowy odpowiednik szyfonow z labedzimi piorkami (w co
                  rowniez watpie), to co zrobic z zapachami "posrednimi"? Gdzie sie sytuuja
                  pozostale. I kto to bedzie ocenial? Specjalisci od marketingu? Panel ekspertow?
                  Odczucia i wrazliwosc zapachowa to sprawa bardzo indywidualna.
                  • zettrzy Re: wiek a perfumy 31.03.05, 23:44
                    taje napisała:

                    > Odnoszac to do perfum _
                    > nawet zalozywszy, ze istnieje zapachowy odpowiednik dzinsow tak wlasnie
                    > odbierany przez wszystkich (z czym sie nie zgadzam)

                    ale reszta swiata tak mysli

                    oraz ze istnieje
                    > uniwersalnie odbierany zapachowy odpowiednik szyfonow z labedzimi piorkami (w
                    co rowniez watpie),

                    ktos kto sie spsikal na piknik w lesie jakims D&G czy Bijan Woman wywola tyle
                    samo ironicznych usmieszkow co dama w brokacie pachnaca "Przemyslawka" - z
                    dwojga zlego, jesli ktos nie toleruje "wyjsciowych" perfum, lepiej nie nosic
                    zadnych niz wybrac niezgrane z okazja

                    to co zrobic z zapachami "posrednimi"?

                    relegowac je na okazje posrednie

                    Gdzie sie sytuuja
                    > pozostale. I kto to bedzie ocenial? Specjalisci od marketingu? Panel
                    ekspertow?
                    > Odczucia i wrazliwosc zapachowa to sprawa bardzo indywidualna.

                    obroncy dzinsow w operze twierdza iz wrazliwosc ubraniowa to sprawa bardzo
                    indywidualna. I pytaja wielkim glosem kto bedzie ocenial ich Wranglersy na
                    premierze "Turandot" - Specjalisci od marketingu? Panel ekspertow? Ciocia?
                    Perfumy stanowia wykonczenie ubrania, wiec sa czescia stroju.
                    pozdroofka
                    • taje Re: wiek a perfumy 01.04.05, 00:32
                      zettrzy napisała:

                      > taje napisała:
                      >
                      > > Odnoszac to do perfum _
                      > > nawet zalozywszy, ze istnieje zapachowy odpowiednik dzinsow tak wlasnie
                      > > odbierany przez wszystkich (z czym sie nie zgadzam)
                      >
                      > ale reszta swiata tak mysli

                      A konkretnie? Na jakiej podstawie tak myslisz? Nie ma czegos takiego jak "reszta
                      swiata". Chyba ze ja zdefinujesz jako osoby, ktore mysla inaczej niz Ty.

                      >
                      > oraz ze istnieje
                      > > uniwersalnie odbierany zapachowy odpowiednik szyfonow z labedzimi piorkam
                      > i (w
                      > co rowniez watpie),
                      >
                      > ktos kto sie spsikal na piknik w lesie jakims D&G czy Bijan Woman wywola tyle
                      > samo ironicznych usmieszkow co dama w brokacie pachnaca "Przemyslawka" - z
                      > dwojga zlego, jesli ktos nie toleruje "wyjsciowych" perfum, lepiej nie nosic
                      > zadnych niz wybrac niezgrane z okazja

                      Nie sadze. Odbior zapachow jest bardzo indywidualny. Znam osoby, ktore uwazaja,
                      ze Chanel nr 5 pachnie jak zapach "casual" i takie dla ktorych jest zapachem
                      wyjatkowym na wielkie wyjscia, znam i takie ktore go najzwyczahjniej w swiecie
                      nie lubia niezaleznie od arbitralnych klasyfikacji. Nie ma czegos takiego jak
                      niezmienny zdefiniowany kanon perfum "wyjsciowych". Moj wlasny i bardzo
                      subiektywny kanon Zapachow Na Wielkie Okazje zmienia sie nieustannie. Twoj kanon
                      pewnie jest rozny od mojego, choc tego tez nie wiemy. Unikasz odpowiedzi na
                      pytanie kto okresla ow uniwersalny kanon i co to znaczy "pasowac" do okazji.

                      >
                      > to co zrobic z zapachami "posrednimi"?
                      >
                      > relegowac je na okazje posrednie

                      Nie jest moim zamiarem bawic sie w gierki slowne. Chodzi mi o obiektywna
                      niemoznosc ustalenia co stanowi zapach odpowiadajacy danej sytuacji. Nie ma tu
                      obiektywnych kryteriow.

                      > Gdzie sie sytuuja
                      > > pozostale. I kto to bedzie ocenial? Specjalisci od marketingu? Panel
                      > ekspertow?
                      > > Odczucia i wrazliwosc zapachowa to sprawa bardzo indywidualna.
                      >
                      > obroncy dzinsow w operze twierdza iz wrazliwosc ubraniowa to sprawa bardzo
                      > indywidualna. I pytaja wielkim glosem kto bedzie ocenial ich Wranglersy na
                      > premierze "Turandot" - Specjalisci od marketingu? Panel ekspertow? Ciocia?
                      > Perfumy stanowia wykonczenie ubrania, wiec sa czescia stroju.

                      Dla Ciebie tak - dla mnie nie. Dla mnie ubior to sfera publiczna, zapach to
                      sfera prywatna. I mysle ze stad wynika rozbieznosc naszych opinii. Noszac
                      perfumy nie nosze marki, nosze wlasne emocje. NB, nie nosze dzinsow do opery bo
                      nosze je na codzien (a raczej w weekendy) a do opery chadzam rzadko i chce wtedy
                      poczuc sie wyjatkowo. Ale sa ludzie, ktorzy bywaja w operze czy teatrze kilka
                      razy w tygodniu i moze oni maja inne potrzeby. Spoleczne konwencje sluza do tego
                      by sie nimi bawic, czasami akceptowac, czasami przekraczac, czasami ignorowac.
                      Inna sprawa, ze nie wszyscy umieja - niektorzy z lamania konwencji robia swoje
                      credo zyciowe i to kolejna pulapka. Wedlug mnie nie ma nic gorszego niz slepe
                      bezrefleksyjne nasladownictwo "reszty swiata"; troche zdrowego rozsadku i
                      dystansu to najlepsza recepta jaka znam na wspolczesne neurozy cywlizacyjne.

                      > pozdroofka

                      Rowniez pozdrawiam
                      • taje Re: wiek a perfumy 01.04.05, 00:36

                        >
                        > > taje napisała:
                        > >
                        > > > Odnoszac to do perfum _
                        > > > nawet zalozywszy, ze istnieje zapachowy odpowiednik dzinsow tak wla
                        > snie
                        > > > odbierany przez wszystkich (z czym sie nie zgadzam)
                        > >
                        > > ale reszta swiata tak mysli
                        >
                        > A konkretnie? Na jakiej podstawie tak myslisz? Nie ma czegos takiego jak "reszt
                        > a
                        > swiata". Chyba ze ja zdefinujesz jako osoby, ktore mysla inaczej niz Ty.
                        >


                        Chodzilo mi oczywiscie o osoby, ktore mysla inaczej niz ja.
                      • zettrzy Re: wiek a perfumy 01.04.05, 01:58
                        taje napisała:

                        > Nie sadze. Odbior zapachow jest bardzo indywidualny.

                        odbior ubiorow tez jest indywidualny

                        Znam osoby, ktore uwazaja,
                        > ze Chanel nr 5 pachnie jak zapach "casual" i takie dla ktorych jest zapachem
                        > wyjatkowym na wielkie wyjscia, znam i takie ktore go najzwyczahjniej w swiecie
                        > nie lubia niezaleznie od arbitralnych klasyfikacji.

                        lubienie lub nie nie ma zwiazku czy klasyfikujemy zapach jako czesc wystroju do
                        malowania pokoju, albo ubioru na randke - zas arbitralne klasyfikacje zaczynaja
                        przybierac forme zakazu noszenia perfum do pracy. Bowiem zbyt wielu osobom
                        Paloma Picasso czy inny Paris zaczela pachniec biurowo. Skutek jest taki ze tu
                        i owdzie nie wolno nosic zadnych perfum.
                        Reakacja na zapach zalezy od natezenia tylko do pewnego stopnia. Ja sie
                        zaczynam dusic kiedy ide ulica po ktorej przeciwnej stronie jakis Hindoo
                        ustawil straganik z kadzidlami. Indyjskimi kadzidlami. Na kadzidla koscielne
                        nie mam zadnej reakcji, nawet je lubie. Co mi przeszkadza to rodzaj zapachu.
                        Aha, bo pominiemy - sa ciagle miejsca gdzie mozna nosic perfumy do pracy.
                        Ludzie tam pracujacy omijaja "wyjsciowe" zapachy i ograniczaja sie do wody
                        parmenskiej lub czegos w tym stylu. I no klopoten.


                        Nie ma czegos takiego jak
                        > niezmienny zdefiniowany kanon perfum "wyjsciowych". Moj wlasny i bardzo
                        > subiektywny kanon Zapachow Na Wielkie Okazje zmienia sie nieustannie.

                        no akurat jest, wystarczy pojsc do pierwszej z brzegu perfumerii i pierwsze
                        (lub najpozniej drugie) pytanie bedzie dotyczylo okazji na ktora szukamy
                        perfum. Okazja nie musi byc wyjsciowa, ale panienka chce to wiedziec bo dla
                        niej byloby bardzo nieprofesjonalnie sugerowac Cashmir komus kto sie wybiera na
                        ryby i chce przy tym ladnie pachniec.

                        > Nie jest moim zamiarem bawic sie w gierki slowne. Chodzi mi o obiektywna
                        > niemoznosc ustalenia co stanowi zapach odpowiadajacy danej sytuacji. Nie ma tu
                        > obiektywnych kryteriow.

                        tutaj obiektywne kryterium stanowi nasze subiektywne odczucie - i niestety jest
                        cos takiego jak dominujacy rodzaj percepcji; dominujacy nie znaczy obejmujacy
                        kazdego z nas z osobna, tym niemniej zgadzamy sie co do tego co ladnie pachnie
                        a co smierdzi - jakie jest wlasciwie obiektywne kryterium smrodu smieci?

                        > Dla Ciebie tak - dla mnie nie. Dla mnie ubior to sfera publiczna, zapach to
                        > sfera prywatna. I mysle ze stad wynika rozbieznosc naszych opinii. Noszac
                        > perfumy nie nosze marki, nosze wlasne emocje.

                        alez ja noszac melonik albo skorzane dzwony we wzorki weza tez nosze wlasne
                        emocje

                        > Spoleczne konwencje sluza do tego by sie nimi bawic, czasami akceptowac,
                        czasami przekraczac, czasami ignorowac.

                        spoleczne konwencje sluza glownie do tego by nas powstrzymac przed gwaltem i
                        rozlewem krwi, czlowiek to jest wyjatkowo niebezpieczy drapieznik

                        > Inna sprawa, ze nie wszyscy umieja - niektorzy z lamania konwencji robia swoje
                        > credo zyciowe i to kolejna pulapka. Wedlug mnie nie ma nic gorszego niz slepe
                        > bezrefleksyjne nasladownictwo "reszty swiata"; troche zdrowego rozsadku i
                        > dystansu to najlepsza recepta jaka znam na wspolczesne neurozy cywlizacyjne.

                        a jednak przyjemnie jest "wisiec z" reszta swiata - czy to Donne powiedzial "No
                        man is an island"?
                        Neurozy cywilizacyjne maja swoje dobre strony, ale to chyba nie temat na forum
                        dostepne rowniez dla dzieci (jeszcze jakies przeczyta przypadkiem i potem FBI
                        bedzie mnie scigac w kooperacji z Interpolem).
                        pozdr
                        • taje Re: wiek a perfumy 01.04.05, 13:05
                          zettrzy napisała:

                          > taje napisała:
                          >
                          > > Nie sadze. Odbior zapachow jest bardzo indywidualny.
                          >
                          > odbior ubiorow tez jest indywidualny

                          Nie w ten sam sposob. Za pamiec zapachowa i emocje przywolywane zapachem
                          odpowiada najstarsza czesc mozgu - mozg limbiczny, odpowiadajacy rowniez za
                          pamiec emocjonalna, sen, pociag seksualny etc. Zmysl wechu jest najbardziej
                          atawistycznym z ludzkich zmyslow. Wrazliwosc estetyczna jest w duzo wiekszym
                          stopniu ksztaltowana przez uwarunkowania kulturowe, historyczne, proces
                          socjalizacji etc. Zyjac w XVIII wieku pewnie nosilabym suknie w krynolina a
                          dzisiejsze ubrania wydawalyby sie niedorzeczne, natomiast jest duze
                          prawdopodobienstwo, ze podobalyby mi sie przynajmniej niektore z zapachow, ktore
                          podobaja mi sie dzisiaj.
                          >
                          > Znam osoby, ktore uwazaja,
                          > > ze Chanel nr 5 pachnie jak zapach "casual" i takie dla ktorych jest zapac
                          > hem
                          > > wyjatkowym na wielkie wyjscia, znam i takie ktore go najzwyczahjniej w sw
                          > iecie
                          > > nie lubia niezaleznie od arbitralnych klasyfikacji.
                          >
                          > lubienie lub nie nie ma zwiazku czy klasyfikujemy zapach jako czesc wystroju do
                          >
                          > malowania pokoju, albo ubioru na randke - zas arbitralne klasyfikacje zaczynaja
                          >
                          > przybierac forme zakazu noszenia perfum do pracy. Bowiem zbyt wielu osobom
                          > Paloma Picasso czy inny Paris zaczela pachniec biurowo. Skutek jest taki ze tu
                          > i owdzie nie wolno nosic zadnych perfum.
                          > Reakacja na zapach zalezy od natezenia tylko do pewnego stopnia. Ja sie
                          > zaczynam dusic kiedy ide ulica po ktorej przeciwnej stronie jakis Hindoo
                          > ustawil straganik z kadzidlami. Indyjskimi kadzidlami. Na kadzidla koscielne
                          > nie mam zadnej reakcji, nawet je lubie. Co mi przeszkadza to rodzaj zapachu.
                          > Aha, bo pominiemy - sa ciagle miejsca gdzie mozna nosic perfumy do pracy.
                          > Ludzie tam pracujacy omijaja "wyjsciowe" zapachy i ograniczaja sie do wody
                          > parmenskiej lub czegos w tym stylu. I no klopoten.

                          Domyslam sie, ze mowisz o USA. Mysle, ze zakaz noszenia perfum do pracy ma
                          wiecej wspolnego z potrzeba kontroli spolecznej niz z jakimikolwiek innymi
                          wzgledami. Dawniej instrumenty kontroli spolecznej byly bardziej jednoznaczne,
                          by daleko nie szukac na strazy porzadku spolecznego stal kosciol. W liberalnych
                          spoleczenstwach, role policji obyczajowej przejmuja Ludzie ktorzy Wiedza Co
                          Wypada i Co jest Sluszne wspomagani autorytetem Kolorowych Czasopism dla Kobiet.
                          Wedlug mnie to tylko kolejny sposob kontroli spolecznej. Ostatnio natrafilam w
                          internecie na strone organizacji pod tytulem Colored Lesbians of Size for
                          Scent-Free Environment czy jakims podobnym - dla mnie to klasyczny przyklad
                          grupy "kontrolowanej" (z socjologicznego punktu widzenia to przeciez
                          metamniejszosc) probujacej odnalezc sie w hierarchii spolecznej poprzez
                          przyjecie roli spolecznej "kontrolujacego".

                          >
                          > Nie ma czegos takiego jak
                          > > niezmienny zdefiniowany kanon perfum "wyjsciowych". Moj wlasny i bardzo
                          > > subiektywny kanon Zapachow Na Wielkie Okazje zmienia sie nieustannie.
                          >
                          > no akurat jest, wystarczy pojsc do pierwszej z brzegu perfumerii i pierwsze
                          > (lub najpozniej drugie) pytanie bedzie dotyczylo okazji na ktora szukamy
                          > perfum. Okazja nie musi byc wyjsciowa, ale panienka chce to wiedziec bo dla
                          > niej byloby bardzo nieprofesjonalnie sugerowac Cashmir komus kto sie wybiera na
                          >
                          > ryby i chce przy tym ladnie pachniec.

                          Czy sugerujesz, ze zrodlem i wyrocznia w kwestii kanonu zapachowego jest jak
                          piszesz "panienka" z "pierwszej z brzegu perfumerii"? Na pewno nie dla mnie, a
                          podejrzewam ze rowniez nie dla wiekszosci osob na tym forum. Podejrzewam
                          rowniez ze "panienka" a raczej sprzedawczyni z jednej perfumerii moze miec inne
                          zdanie niz sprzedawczyni z drugiej. I mam silne podejrzenie, ze bedzie to
                          uwarunkowane rodzajem asortymentu danego sklepu i innymi wzgledami czysto
                          komercyjnymi.
                          >
                          > > Nie jest moim zamiarem bawic sie w gierki slowne. Chodzi mi o obiektywna
                          > > niemoznosc ustalenia co stanowi zapach odpowiadajacy danej sytuacji. Nie
                          > ma tu
                          > > obiektywnych kryteriow.
                          >
                          > tutaj obiektywne kryterium stanowi nasze subiektywne odczucie - i niestety jest
                          >
                          > cos takiego jak dominujacy rodzaj percepcji; dominujacy nie znaczy obejmujacy
                          > kazdego z nas z osobna, tym niemniej zgadzamy sie co do tego co ladnie pachnie
                          > a co smierdzi - jakie jest wlasciwie obiektywne kryterium smrodu smieci?

                          Trzeba by poprosic chemika o analize czasteczek zapachowych zapachu smieci.
                          Stawiam na to, ze w pewnym stopniu jest to zapach zblizony do zapachu
                          rozkladajacych sie zwlok. I tu znowu wracamy do mozgu limbicznego - zapach
                          smieci i rozkladu bedzie odrazajacy dla wiekszosci ludzi bo w sferze
                          podswiadomej, pierwotnej, laczy sie z niebezpieczenstwem. Natomiast wiekszosc
                          zapachow perfum nie ma takich konotacji. Nawet cywet i kastoreum, odrazajace dla
                          mnie w swojej czystej postaci ma swoich zwolennikow. Ostatnio ku memu wielkiemu
                          zdziwieniu, jeden z moich znajomych odkreciwszy fiolke z mieszanka cywetu i
                          kastoreum doznal upojenia zapachowego. Widok byl przedni - chodzil mi po domu z
                          otwarta fiolka, ciagnac za soba chnure, hmm, zapachu i wykrzykujac radosnie
                          "krowie kupy"! Podobno przypomnialo mu sie dziecinstwo na wsi :-)

                          > > Dla Ciebie tak - dla mnie nie. Dla mnie ubior to sfera publiczna, zapach
                          > to
                          > > sfera prywatna. I mysle ze stad wynika rozbieznosc naszych opinii. Noszac
                          > > perfumy nie nosze marki, nosze wlasne emocje.
                          >
                          > alez ja noszac melonik albo skorzane dzwony we wzorki weza tez nosze wlasne
                          > emocje

                          Nie do konca. Mnie chodzi o emocje nie uwarunkowane konwencjami spolecznymi.
                          Nosze swoje emocje = swoje najwczesniejsze wspomnienia, seksualnosc etc. Nie
                          poddaje zapachu moich perfum osadowi spolecznemu, co do zasady nie nosze perfum
                          zeby sie podobac spoleczenstwu - nie mam takiej potrzeby i nie jest to moim
                          zamiarem. Noszac melonik albo skorzane dzwony pewnie chcesz dac wyraz swoim
                          emocjom ale robisz to w kontekscie spolecznym - w relacji do innych, na
                          zewnatrz. Gdyby bylo inaczej, nie przeszkadzalyby Ci dzinsy do opery.
                          >
                          > > Spoleczne konwencje sluza do tego by sie nimi bawic, czasami akceptowac,
                          >
                          > czasami przekraczac, czasami ignorowac.
                          >
                          > spoleczne konwencje sluza glownie do tego by nas powstrzymac przed gwaltem i
                          > rozlewem krwi, czlowiek to jest wyjatkowo niebezpieczy drapieznik

                          To juz czysta retoryka. Przed jakim konkretnym rozlewem krwi chroni nakaz
                          noszenia odpowiednich (tylko co to w ogole znaczy) perfum do opery?

                          > > Inna sprawa, ze nie wszyscy umieja - niektorzy z lamania konwencji robia
                          > swoje
                          > > credo zyciowe i to kolejna pulapka. Wedlug mnie nie ma nic gorszego niz s
                          > lepe
                          > > bezrefleksyjne nasladownictwo "reszty swiata"; troche zdrowego rozsadku i
                          > > dystansu to najlepsza recepta jaka znam na wspolczesne neurozy cywlizacyj
                          > ne.
                          >
                          > a jednak przyjemnie jest "wisiec z" reszta swiata - czy to Donne powiedzial "No
                          >
                          > man is an island"?

                          Czasami tak, czasami nie. Zalezy od sfery zycia i od osoby. Ja jestem stosunkowo
                          malo wrazliwa na osad spoleczny w kwestiach ktore uwazam za swoja strefe
                          prywatna i perfumy do tej strefy sie zaliczaja.

                  • dori7 Perfumy do opery :] 06.04.05, 23:58
                    taje napisała:

                    > Odczucia i wrazliwosc zapachowa to sprawa bardzo indywidualna.

                    Tak mi sie skojarzylo a propos Waszej dyskusji:

                    Rozmawialam ostatnio ze znajoma siedemnastolatka, przemila zreszta, i jakos tak
                    zeszlo na perfumy. Dziewczyna z duma i zachwytem zapowiedziala mi swoj ukochany
                    zapach, absolutnie niezwykly, seksowny i elegancki. Nastawilam sie pozytywnie,
                    patrze, a tu flakonik... Light Blue! Chwila rozczarowania, ale potem
                    przemyslalam kwestie, przypomnial mi sie wlasnie ten watek...

                    Dla mnie i dla wielu osob tu na forum LB to nijaki swiezuch, do tego koszmarnie
                    oklepany. Ale dla tej dziewczyny szczyt sztuki perfumiarskiej, wymarzony i
                    wyczekany zapach na najwazniejsze wyjscia, na 100% odpowiedni do opery, chocby
                    i na najwieksza premiere - bo w nim ona czuje sie wyjatkowo i odswietnie.
                    Watpie, czy cokolwiek innego byloby teraz w stanie wywolac w niej wieksze
                    emocje... Czy ktos mialby sumienie mowic jej, ze jest to zapach nieodpowedni na
                    wieczorne wyjscie i kazac uzywac jej czegos innego, co bardziej uchodzi?
                    • zettrzy Re: Perfumy do opery :] 07.04.05, 04:21
                      wydawalo mi sie ze rozmawiamy o doroslych kobietach, a nie dzieciach, ktore
                      jeszcze nie mialy okazji zbyt wiele poznac i w zwiazku z tym ich bardzo powazne
                      wypowiedzi sa interpretowane jako "humor w krotkich majteczkach"
                      od gimnazjalistki nikt nie bedzie wymagal specjalnej znajomosci perfum, powiem
                      wiecej - ona chyba z tym Light Blue trafila w sedno stereotypu, bo to jest
                      zapach ktory ma sie podobac osobom bardzo mlodym
                      przeczytaj zreszta post wyjsciowy, autorka wzmiankuje ze jej gust bardzo odbiega
                      od przewazajacego wsrod kolezanek

                      ps. jesli ktos napisze ze 17-latka nie jest dzieckiem, to prosze przeczytajcie
                      wszystkie "wolnomyslne" posty - wg sformulowanej w nich reguly wolnego wyboru i
                      braku regul mnie wolno uznac za dziecko osobe prawie dorosla - bo mi sie tak
                      podoba
                      • dori7 Re: Perfumy do opery :] 07.04.05, 08:45
                        zettrzy napisała:

                        > od gimnazjalistki nikt nie bedzie wymagal specjalnej znajomosci perfum, powiem
                        > wiecej - ona chyba z tym Light Blue trafila w sedno stereotypu, bo to jest
                        > zapach ktory ma sie podobac osobom bardzo mlodym

                        Ale co zrobic, jesli z takim samym ogniem w oczach prezentuje w gronie
                        kolezanek swoj najnowszy nabytek - rowniez LB - babka kolo czterdziestki, a
                        prawie wszystkie kolezanki w wieku od lat dwudziestu do piecdziesieciu z hakiem
                        podzielaja zachwyt? A glowne epitety to "subtelny", "delikatny" i "elegancki"?

                        To bylo a propos wypowiedzi Taje, ze nie da sie jasno sklasyfikowac perfum,
                        powiedziec jednoznacznie - te na piknik, te do opery, te do klubu, a te do
                        cioci na imieniny. Strefa zbyt intymna i ulotna - w sumie czlowiek moze polegac
                        jedynie na wlasnych odczuciach, a z wrazliwoscia zapachowa w naszej kulturze
                        nie jest najlepiej, my akurat jestesmy gronem pasjoantow, ktorzy potrafia
                        godzinami wachac, wczuwac sie i analizowac, znamy duzo wiecej zapachow, niz
                        przecietna klientka perfumerii, a do tego ciagle wachamy nowe, wiec wiadomo, ze
                        nasze gusta musza sie rozwijac, subtelniec, a odczucia beda na pewno na duzo
                        wyzszym stopniu swiadomosci zapachowej. Jednak caly czas to beda tylko nasze
                        emocje i wrazenia, nawet ogolne reguly sa tak przepuszczone przez filtr
                        osobowosci, ze nie da sie stworzyc jasnych regul, i bardzo dobrze, bo
                        padlibysmy z nudow :P

                        Zreszta, dla przykladu - moj ukochany zapach, ktorego uzywam wylacznie na
                        wieczor, Sun Moon Stars, dla wielu osob tutaj bedzie raczej zapachem na dzien.
                        Ale ja mam tak gleboko zakodowane, ze to perfumy na wyjscie, ze po prostu nie
                        umiem ich nosic w dzien, draznia mnie, gryza, odciagaja uwage od innych spraw,
                        wrecz przeszkadzaja. Ale przeciez obiektywnie rzecz biorac ten zapach nadaje
                        sie na dzien, byle w neiwielkich ilosciach, bo dosyc intensywny... Subiektywizm
                        gora :))

                        > przeczytaj zreszta post wyjsciowy, autorka wzmiankuje ze jej gust bardzo
                        > odbieg a od przewazajacego wsrod kolezanek

                        Przeczytalam. Zazwyczaj zaczynam lekture watku od pierwszego postu :P Nie
                        powiedzialabym, ze upodobanie mlodych kobiet do "dojrzalych" zapachow jest
                        czyms az tak rzadkim. Fakt, ze zwolenniczek kwiatkow, swiezakow i itp.
                        zapachowych fru-fru jest wiecej, ale calkiem czesto spotykam dziewczyny, ktore
                        wola klasyke, zwlaszcza orientalna w duchu Shalimara.

                        P.S. Wiadomo, ze nikt nikogo w tej dyskusji nie przekona i chyba nie o to
                        zupelnie chodzi - po prostu milo jest oderwac sie od przyziemnych spraw i
                        podyskutowac w sympatycznym gronie o czyms tak przyjemnym :)))))
                        • zettrzy Re: Perfumy do opery :] 07.04.05, 19:07
                          chyba oczywiste ze tej "wojnie o przekonania" beda sami zwyciezcy, ale
                          przynajmniej jeden temat inny niz "podrobki na allegro", mozna chociaz
                          przedstawic jakis punkt widzenia
    • strega Re: wiek a perfumy 31.03.05, 10:03
      Wiesz,ja tez uzywam raczej tych ciezszych zapachow-Youth Dew,kiedys Opium.
      Jesli nie podobaja mi sie wymienione przez Ciebie perfumy,to po co ich uzywac?
      Wazne,zebys Ty sie dobrze czula w wybranym zapachu :)
    • wandalas Re: wiek a perfumy 31.03.05, 13:28
      a ja mam tak,ze kiedy ubrana jestem fajnie,seksownie itp to uzywam delikatnego
      zapachu albo wogole,a jak sie czuje nieatrakcyjna tzn ubrana w dzinsy i koszulke
      to chociaz zapachem dodaje sobie sexapelu.
    • modern_witch Re: wiek a perfumy 31.03.05, 19:04
      ze mną było tak, że własnie jak byłam młodsza, to przepadałam za zapachami
      ciężkimi i intensywnymi. Nie wiem, może wynikało to z przekory (moja siła
      napędowa, niestety), bo jak ktoś mi podsuwał coś ze słowami "to takie śliczne i
      dziewczęce" to mi się coś przewracało! Jako nastolatka jeszcze stoczyłam dwie
      walki (obie zwycięskie, hehe) o cięzkie perfumy i czerwoną szminkę i wkrótce
      otoczenie nie tylko zaakceptowało, ale zaczęło wręcz twierdzic, że ...nic
      innego do mnie nie pasuje! W opium się zakochałam mając chyba lat 16, pierwsze
      sprawiłam sobie niestety dopiero w wieku 22 lat, bo wcześniej mnie nie bylo na
      nie stać, ale do dziś wielu znajomym ten zapach kojarzy sie głównie ze mną,
      choć nie nosze go już od dawna. myśle, że najważniejsze, to dobrze się z czymś
      czuć i robić to z przekonaniem, a Twoje przekonanie udzieli się otoczeniu.
      • salma88 Re: wiek a perfumy 31.03.05, 20:44
        Tez sadze, ze wiek nie gra roli. I raczej nie ma czegos takiego jak perfumy dla
        mlodych czy starszych osob, choc sama kiedys sie przy tym upieralam. Sa raczej
        perfumy staroswieckie, niemodne, ponadczasowe, nowatorskie itd. itd. Predzej
        bym powiedziala, ze perfumy moga nie pasowac do typu osobowosci, choc uwazam,
        ze to nadal czepianie sie:) Problemem moze byc uzywanie zbyt ciezkich zapachow
        latem, np. nie wyobrazam sobie pachniec w ciagu upalnego lata Tresor (ktore
        zima sa super) czy Eden. Ogolnie rzecz ujmujac, robta co chceta:) Wszystko
        zalezy co kto lubi i nawet jesli ktos szalowo prezentuje sie w wieczorowej
        kreacji w teatrze, ciagnac za soba smuge Chanel 5, nie jest powiedziane, ze
        kazdemu sie ta Chanel bedzie podobac. Duzo tez robi reklama. Gdyby "piatka" nie
        byla reklamowana jako luksusowe, wyjatkowe perfumy dla eleganckiej damy (Nicole
        Kidman ostatnio) to mozna by bylo sie upierac, ze to perfumy tylko na wyjatkowe
        okazje, tlyko na bale itd. Wszystko jest rzecza gustu i mody. Ja ostatnio
        przezylam szok, ze Vivien Leigh (moja ulubiona aktorka) mogla uzywac Joy. Bo wg
        mnie nie pasuja do niej za bardzo... sa zbyt delikatne i trroszke staromodne,
        ale wlasciwie to nie ma sie co dziwic - takie to byly czasy, a prawdziwa dama
        (Vivien taka byla) uzywala wlasnie luksusowych i modnych jak na tamte czasy
        perfum.
    • sorbet Re: wiek a perfumy 01.04.05, 01:26
      Z "wieku" robi się "sytuacja":-P Uważam tak jak Taje, że perfumy to moja, moja
      i tylko moja sprawa, hihi. To że noszę dżinsy do opery to moja w pełni świadoma
      dezycja. Wiem jak się nosi do opery, wiem jak inni myślą o tych, którzy noszą
      dżinsy do opery. I co. I nic, jeśli przychodzi mi ochota w dżinsy iść. Co
      innego kiedy jestem na łasce, na prezentacji mam tzw. porządne spodnie:-P

      Zasady są po to aby je łamać. Te które ustalone przez wieki wieków, i te świeżo
      wymyślone podczas burzy prężnych mózgów korporacji. Oczywiście, po to, aby
      ustawić nowe zasady, nieprawdaż:-P

      Oczywiście nie mam nic przeciwko dopasowaniu się ubiorem i perfumami
      do "codziennej" sytuacji:-D Osobiście wolę mieć jednak coś niepasującego,
      intrygującego, a i nawet w podłym guście:-)))
      • urstina Re: wiek a perfumy 01.04.05, 10:10
        Fajne jesteście, Dziewczyny! (i Chłopaki??...) Bardzo mi się fajnie czyta Wasze
        jakże zróżnicowane opinie, poparte ciekawą argumentacją, która wręcz zmusza do
        analizy moich dotychczasowych przekonań - no, ale póki co na tej analizie
        poprzestanę, trzymając się tychże przekonań nadal. A z tą przysłowiową już
        operą to kojarzy mi się pewien odcinek 40-latka (kto to jeszcze pamięta...)
        kiedy to Kobieta Pracująca tłumaczyła Stefanowi, że nie może iść do teatru w
        swetrze bo to świątynia sztuki... Sami kreatorzy zresztą często umieszczają w
        opisie zapachu uwagę: np. odpowiednie na wieczór lub na cały dzień. Poza tym ja
        osobiście nie rozpatruję niezbyt trafnego (moim zdaniem) doboru zapachu na daną
        okazję (dużą czy małą) jako osobistą urazę! Ot, skrzywię co najwyżej nos - i to
        wewnętrznie - i tyle... A żadnej z Was w życiu bym nie posądziła o popełnienie
        grzechu głównego czyli używanie czegokolwiek w nadmiarze!!! To jest dopiero
        tragedia! Bo nawet zapach, który normalnie się podoba w nadmiarze staje się nie
        do wytrzymania. Wiadomo - piżmo podobno przeraźliwie śmierdzi, a rozcieńczone
        miliony razy daje aromat. Poza tym jest wiele zapachów, które podobają mi się
        BARDZO na kimś, ale dla siebie absolutnie ich nie widzę (a raczej nie czuję)
        • zettrzy Re: wiek a perfumy 02.04.05, 06:01
          tak, dyskusja rozwinela sie fascynujaco, po czym wyewoluowala w strone liczenia
          diablow/aniolow na lebku szpilki... nalezalo ja wiec przerwac.
          • glassempire Re: wiek a perfumy 05.04.05, 10:00
            Czyli zgodnie z poglądami niektórych walę zasady na mordę bo w wieku 45 lat
            używam "Rockin' Rio" Escady - buhahaha ale ja to lubie!
            Należę do ludzi tolerancyjnych io nieco wolnomasońskich poglądach i mam głeboko
            z tyłu jakich perfum uzywa pani Marysia spod szóstki, czy pachnie "Być może" za
            2 złote czy Diorem za 200. Jej biznes.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka