Dodaj do ulubionych

mleko w PRL

04.02.11, 16:20
Zacznę od tego, że zdarzało się moim rodzicom wysyłać pacholę (mnie) z kanką - kto pamięta co to kanka- po mleko do chłopa, który jakoś uchował gospodarstwo wśród bloków (jak w Filipie z konopi) i wracałem ze świeżym mlekiem.
A w sklepie, cóż.. Lata 70-te, szło się z butelką, pani nalewała z wielkiej bańki mleko do butelki oblewając sobie całą rękę, takim wąskim podłużnym aluminiowym nalewakiem z długą rączką.
To było mleko "nalewane", kosztowało 2,70 za litr. Do butelek miało się własne plastikowe kapsle.
W kratownicach zaś stało mleko kapslowane w mleczarni, srebrne kapsle (kiedyś z nich zrobiłem sobie część zbroi rycerskiej), kosztowało 2,90.
Najwyższa półka to było mleko pełnotłuste, z żółtymi kapslami, kosztowało 4,10...
A kto pamięta czasy, kiedy nad ranem przed sklepami stały całe kratówki mleka i śmietany?
Dla niektórych darmowy napitek, szczególnie dla tych co wracali "zmęczeni" do domu.
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: mleko w PRL 04.02.11, 16:35
      Fuj.. czasy przedszkola i szkoly pomogly mi znienawidzic mleko.. Do konca zycia bede pamietal gdy pani w szkole chciala mnie zmusic do wypicia kubka i miala pecha.. w kubku byl wielki korzuch, ktory oblepil mi jame ustna... Odruch wymiotny "dokonczony" w kierunku nauczycielki uwolnil mnie od tej tortury :)
      • horpyna4 Re: mleko w PRL 08.02.11, 12:18
        Mnie jakoś ominęło mleko w szkole. Za to miałam w pracy, bo przysługiwało "pracującym w warunkach szkodliwych". Oczywiście ono tylko przysługiwało, dorośli ludzie nie musieli pić.

        Nie wiem zresztą, dlaczego w tamtych czasach mleko uważano za jakąś uniwersalną odtrutkę, chyba było to równie sensowne jak ogromne ilości wódki podawane likwidującym awarię w Czarnobylu...
          • horpyna4 Re: mleko w PRL 08.02.11, 14:53
            Ale w pracy robiło za odtrutkę.

            Inna rzecz, że słyszałam kiedyś, jak pomogło... chociaż w sposób nietypowy. W pewnej pracowni chemicznej jeden facet przyszedł rano do pracy z potężnym kacem. Durna laborantka zaproponowała mu klina, tyle że pomyliła się i facet golnął solidną porcję metanolu.

            Na szczęście w tym momencie weszła do pracowni inna laborantka i natychmiast zorientowała się w pomyłce tej pierwszej. A w zasięgu ręki było w naczyniu jakieś mleko, trochę zsiadłe i mocno zapleśniałe... widocznie ktoś chciał sobie zrobić twarożek i zapomniał. No i okazało się to świetnym środkiem wymiotnym.
    • tamsin Re: mleko w PRL 04.02.11, 19:38
      jestem uczulona na mleko, ale nikt tym w PRLu sie nie przejmowal, wlewali we mnie te cieple, czesto przypalone mleko w roznych postaciach. Pamietam kluski lane na mleku, no cos obrzydliwego, do tej pory mam niesamowity wstret do zapachu gotujacego sie mleka, chyba po tych kluskach. Raz mi sie trafil kubek mleka z kawalkiem ugotowanej cebuli (!!) plywajacym na dnie tego kubka. Zimnego mleka nie wolno bylo podawac dzieciom (bo zachoruja natychmiast), najlepsze bylo przegotwane (przypalone) w razie niewykrytej gruzlicy u krowy.
    • matylda1001 Re: mleko w PRL 04.02.11, 22:39
      Mleko było, jest i będzie obrzydliwe. Podobno odmawiałam spożycia jeszcze zanim skończyłam rok. Jakoś mnie nie zmuszali do picia ale za to faszerowali mnie serem... ser biały, żółty, twarożek ze szczypiorkiem, twarożek z konfiturą... litości!

      > kto pamięta co to kanka<

      Chyba to samo co u mnie nazywali bańką:) Takie naczynie emaliowane albo aluminiowe z przykrywką i rączką? Biegałam z tym ustrojstwem po to obrzydliwe mleko, biegałam, ale do sklepu, a pani nalewała wielką łychą wazową. Potem wprowadzili butelkowe i bańka - kanka poszła w odstawkę. Jakoś nie przypominam sobie żeby jednocześnie było w sklepie mleko w bańce i w butelkach. Jak moje dzieci były małe to zamawiałam mleko pod drzwi. Często zapominałam wieczorem wystawić butelkę i ten roznosiciel dzwonił do drzwi przed piątą. Gdy szłam otworzyć, to za każdym razem obiecywałam sobie, że tym razem to już na pewno zrzucę go ze schodów.
      Przy okazji mam pytanie, w czym sprzedawali śmietanę? Pamiętam słoiczki. Przez cały czas były, czy wcześniej było coś innego?
      • ewa9717 Re: mleko w PRL 04.02.11, 23:36
        Śmietana w buteleczkach, które wyglądały jak sfilcowana ta duża od mleka.
        Baaardzo lubię mleko ;)
        Najpierw w kankach, potem w butelkach, workach, kartonikach...
      • tymon99 Re: mleko w PRL 05.02.11, 08:50
        matylda1001 napisała:

        > Mleko było, jest i będzie obrzydliwe.

        można z niego zrobić różne rzeczy przyjemne i pożyteczne, ale tak samo w sobie? pić??
      • horpyna4 Re: mleko w PRL 05.02.11, 11:24
        W sklepie koło mnie (warszawski Mokotów) było zarówno mleko w wielkich bańkach, jak i butelkowane. Była również dostawa pod drzwi.

        Śmietankę sprzedawano w podobnych butelkach, co mleko, tylko o polemności 0.25 l. Kapsel był chyba pomarańczowy, a zawartość tłuszczu 20%. Po jakimś czasie odchudzono ją do 18 %. Aha, czasem te śmietankowe butelki były z ciemnego szkła.

        No i oczywiście w podobnych buteleczkach pojawił się kefir i jogurt, różniło się to wszystko kolorem kapsli (któreś były zielone). A, były też kapsle w paski.

        Za średnio późnej komuny trafiłam w Sokółce na napój w takich właśnie "śmietankowych" buteleczkach, produkcji miejscowej mleczarni. Nazywał się "szampan serwatkowy", był chyba z podfermentowanej serwatki. Nawet niezły.
        • paszczakowna1 Re: mleko w PRL 17.02.11, 16:39
          Śmietany były pod koniec PRL różne, bo i 12% pamiętam. Jakoś się chyba kapslem odróżniały (może ta chudsza miała złoto-srebrny kapsel?) Zielone kapsle miał kefir. Jogurtu w butelka sobie nie przypominam, tylko w kartonikach (naturalny i owocowy).

          Kapsle były rewelacyjne do wycinania gwiazdek na choinkę, w związku z tym paski mnie strasznie irytowały.
        • pompompom Re: mleko w PRL 26.02.11, 11:33
          Mam taką książkę kucharską, coś o gotowaniu przez dzieci i młodzież i tam są opisane kapsle. Pamiętam, że złoty był do mleka 3,2%, srebrny do 2 procentowego, zielony - kefir ,rózowy chyba jogurt, ale byly tez ponoc paski i one tez cos oznaczały. Tylko, że ja pamietam tylko te zlote i srebrne, moze dlatego, że mleko przez długi czas dostawaliśmy pod drzwi (wcześniej trzeba było dostawę opłacic w wyznaczonym sklepie).
          A zupę mleczną lubiłam, bo najczęściej jadlam ją na wczasach czy koloniach, więc kojarzyła mi się z wakacjami.
          I było też mleko w woreczku foliowym. I do tego można było kupić taki dzbanek plastikowy i w ten dzbanek wkładać torebkę i tak podawac.
          Do mleka ponoć dodawano proszek IXI czy tam E. Nie pamietam tylko w jakim celu i czy to nie był czasami efekt uboczny mycia kanek proszkiem i złego wypłukiwania środka.
      • mallard Re: mleko w PRL 08.02.11, 14:49
        matylda1001 napisała:

        > Biegałam z tym ustrojstwem po to obrzydliwe mleko, biegałam, ale do sklepu, a pani
        > nalewała wielką łychą wazową.

        To nie była dokładnie łycha wazowa - łycha wazowa jest półkulista, a to "cuś", miało cylindryczny zbiornik, zdaję się o pojemności pół litra zamiast półkuli
        Jak ktoś kupował litr, to dostawał dwa machy.
    • tymon99 Re: mleko w PRL 05.02.11, 08:52
      jarkoni napisał:

      > Zacznę od tego, że zdarzało się moim rodzicom wysyłać pacholę (mnie) z kanką -
      > kto pamięta co to kanka

      pl.wikipedia.org/wiki/Kanka
      hihihihi
      • matylda1001 Re: mleko w PRL 05.02.11, 11:04
        :) Bój się Boga, Tymon! Chyba nie z taką kanką Jarkoni biegał po mleko? :) Też mnie ta nazwa zdziwiła, ale pomyślałam sobie, że nie jednemu psu - Burek. :) A może to urządzenie służyło do aplikowania mleka opornym dzieciakom? Dobrze, że moja mamusia na to nie wpadła!
        Poszukałam dla porządku i znalazłam. Okazuje się, że kanka to też bańka na mleko, Jarkoni chyba reprezentuje region poznański:
        pl.wiktionary.org/wiki/kanka
      • jarkoni Re: mleko w PRL 05.02.11, 11:07
        No żesz... :-)
        To zupełnie inna bajka.
        Tak jak "żanetą" nazywano taką wielką strzykawę służącą do irygacji.
        PS. Wbrew większości przedpiszących muszę przyznać, że mleko uwielbiałem i uwielbiam. To ciepłe przypalone w podstawówce też, a lane kluski na mleku to była poezja, kaszka manna też..A już dorosłym będąc odkryłem płatki owsiane Górskie..
        Zostanę wrogiem antymlekowców?? :-)
          • matylda1001 Re: mleko w PRL 05.02.11, 12:05
            jarkoni napisał:

            > Matyldo,nazwa kanka jako bańka na mleko, funkcjonowała również w kieleckim, tam
            się wychowałem..<

            W końcu jedna Polska, a w czasie wojny wielu wysiedlonych poznaniaków osiedlało sie na Mazowszu czy w kieleckim. Może to oni przywieźli tę nazwę.
            Moim wrogiem z powodu miłości do mleka nie zostaniesz:) Wręcz zyskałeś mój podziw. Podobnie jak miłośnicy żabich udek, ślimaków i owoców morza;)
            • jarkoni Re: mleko w PRL 05.02.11, 12:17
              Matyldo, popełniłem kiedyś żabie udka, tudzież raki i homary.. I już nie. Ślimaki i owoce morza brrr.. Ale to przecież nie to samo co mleko. Aż taka antymlekowa jesteś?
              • matylda1001 Re: mleko w PRL 05.02.11, 12:42
                jarkoni napisał:

                > Matyldo, popełniłem kiedyś żabie udka, tudzież raki i homary.. I już nie. Ślimaki i owoce morza brrr.. Ale to przecież nie to samo co mleko. Aż taka antymlekowa jesteś?<

                Nie to samo, ale kto wie, czy nie gorzej... Ostatni raz piłam mleko chyba w przedszkolu. Najgorzej było, gdy byłam w drugiej ciąży i musiałam rano gotowac kaszke starszej córce. Przeważnie mi to mleko wykipiało, bo w międzyczasie musiałam skorzystac z toalety w sposób niekonwencjonalny :-( Moje córki natomiast mleko lubia i piją do dziś.


      • jarkoni Re: mleko w PRL 05.02.11, 12:22
        vasilip napisał:

        > A mnie babcia wysyłała do pewnej pani po "mleko od kozy", jak pamietam było pas
        > kudne

        Moja PRAbabcia miała kozę, koza żarła wszystko i patrzyła na wszystkich spode łba, kopała też..
        Ale prababcia dawała mi do picia kozie mleko, że to samo zdrowie. Było ohydne, jeden z najgorszych smaków dzieciństwa
        • matylda1001 Re: mleko w PRL 05.02.11, 12:51
          :) A MLEKO KOŃSKIE? Nie za PRL-u ale z 10-15 lat temu widywałam w sklepach takie mleko:) Typowy kartonik, a na nim duży napis MLEKO, pod spodem tej samej wielkosci napis KOŃSKIE. Oj, zrobiło na mnie wrażenie:) Chyba nie tylko na mnie, bo potem zmienili napisy i napisali wyraznie, że jest to mleko jak najbardziej krowie, tyle, że pochodzace z mleczarni w miejscowości o nazwie Końskie.
          -
          Oszołom-z-radia-maryja skłamał pisząc, że "Nasz(tfu!)Dziennik" nie prowadzi Forum.
          forum.dlapolski.pl/
          Niniejsza sygnaturka jest karą dla Oszołka, za zachowanie niegodne katolika!
          • bokertov1947 Re: mleko w PRL 08.02.11, 06:02
            matylda1001 napisała:
            A MLEKO KOŃSKIE?....pochodzace z mleczarni w miejscowości o nazwie Końskie.

            Super nazwa! To tak mniej wiecej jak jaja od chlopa (czyli ze wsi) - ale zasadniczo od kury.
            Pozdrawiam!
          • misself Re: mleko w PRL 17.02.11, 22:31
            matylda1001 napisała:
            > potem zmienili napisy i napisali wyraznie, że jest to mleko jak najbardziej kr
            > owie, tyle, że pochodzace z mleczarni w miejscowości o nazwie Końskie.

            Nie dam głowy, czy do teraz je produkują, ale jeszcze 7 lat temu było dostępne :-)
            W obecnym dolnośląskim, a byłym jeleniogórskim.
            • matylda1001 Re: mleko w PRL 17.02.11, 22:50
              misself napisała:

              > Nie dam głowy, czy do teraz je produkują, ale jeszcze 7 lat temu było dostępne :-)
              W obecnym dolnośląskim, a byłym jeleniogórskim.<

              Jest w dalszym ciągu, tyle, że zmądrzeli i już nie piszą "końskie" tylko "koneckie" ")
              Tamta nazwa brzmiała wyjątkowo obrzydliwie, żeby chociaż kobyle, ale końskie? Fe!
          • jklk Re: mleko w PRL 17.02.11, 23:08
            Tak, tak, dobrze pamiętam to końskie mleko. Podobnie jak i moje osłupienie, kiedy je zobaczyłam w sklepie. Jakos tak sobie wtedy pomyślałam: mój boże, czego to w tej gospodarce rynkowej nie potrafią zrobić! nawet konia wydoją :)
    • tamsin Re: mleko w PRL 07.02.11, 17:25
      pamietam jeszcze mleko w proszku, chyba popularnie zwane niebieskie, bo bylo w opakowaniu niebieskim. Strasznie ciezko je bylo rozpuscic w wodzie, a dzieciaki czesto je jadly na sucho.
      • horpyna4 Re: mleko w PRL 07.02.11, 18:00
        Z niego robiło się fajne wafle, to znaczy taką masę do przekładania andrutów. Nie pamiętam dokładnie, ale w skład tej masy wchodził chyba taki suchy proszek z mleka, cukier, kakao i stopione masło. Jedna z moich ciotek namiętnie robiła takie wafle.

        To mleko było też w wersji "dla niemowląt". Opakowanie chyba takie samo, ale sprzedawano w aptekach. To dla niemowląt miało mniejszą zawartość przypalenizny, a to z większą kontrola techniczna kazała kierować do normalnych sklepów spożywczych.
      • jklk Re: mleko w PRL 17.02.11, 23:17
        A ja pamiętam mleko w proszku z darów. Przyniosłysmy kiedyś z siostrą sporą jego ilość z kościoła, a nie byłyśmy - co warto zaznaczyć - niemowlętami. No i długo zastanawiałyśmy się z mamą w domu, co z nim zrobić - ostaecznie właśnie przepis na "domową czekoladę" okazał się świetną metodą na jego zagospodarowanie. "Czekoladę" jadłyśmy samą, bez wafli. Jeden z piękniejszych smaków dzieciństwa!
    • orange_tail Re: mleko w PRL 08.02.11, 16:11
      ktoś już wcześniej pisał o dostawie pod drzwi. to była fajna sprawa. o świcie "mleczarz" dzwonił skrzynkami w windzie i rano, przed wyjściem do pracy każdy miał mleko pod nosem.
      ech, jaka wygoda... :)
      • emeryt2010 Re: mleko w PRL 17.02.11, 22:38
        "ktoś już wcześniej pisał o dostawie pod drzwi. to była fajna sprawa. o świcie
        "mleczarz" dzwonił skrzynkami w windzie i rano, przed wyjściem do pracy każdy
        miał mleko pod nosem."

        I komu to przeszkadzało!
        Ale co wy tu wszyscy piszecie o dużym "asortymencie" produktów mleczarskich w sklepach i nawet dostarczanych do domu i do szkół. A już uwierzyłem, że w sklepach był tylko OCET na półkach. Tylko dziwiłem się jak my na tym occie przeżyliśmy całe PRL.
    • balbin79 Re: mleko w PRL 17.02.11, 17:57
      ja pamietam juz tylko raczej koncowke tych czasow..
      wprowadzilismy sie jakos w 80-81 na Ursynow (warszawa)(rejon gdzie krecili slawne alternatywy)
      jakis czas pozniej pojawily sie 2 sklepy..i codzien z rana pomykalo sie do jednego z nich po mleko ze 'zlotym kapslem' :)

      fajne bylo to ze praktycznie codziennie spotykalo sie te same osoby w ogonku sklepowym przy otwarciu :>
      • jklk Re: mleko w PRL 17.02.11, 23:12
        Ja mleka ciepłego nie znosiłam, zwłaszcza w szkole, gdzie zawsze miało jakies posmaki i śmierdziało, jak sądziłam, brudnymi łapskami kucharzyc.
    • masandra6 Re: mleko w PRL 22.02.11, 16:31
      U nas w domu mleko pojawiało się samo. Wystarczyło wieczorem wystawić na klatkę pustą butelkę, a rano otworzyć drzwi. Ku mej bezdennej rozpaczy nasza rodzina nie doświadczyła kradzieży tego napoju. Nie cierpiałam mleka.
      Potem już do nabycia w sklepie z żółtym lub białym kapslem. Zawartość tłuszczu mialam wowczas w nosie. Po prostu zawsze wolałam kolory ciepłe.
      Prawdziwa mękę przechodziłam we wczesnych latach szkolnych. Szklanka mleka dla każdego ucznia stawała ością w mym wrażliwym gardle, powodując odruchy wymiotne.
      co ciekawe z przedszkola koszmaru mleka nie pamietam, a podawane bylo na podwieczorek. Może personel miał w nosie nasze zdrowie? Świetliczanki były nastawione do nas maciezyńsko, niestety pod wzgledem mleka rownież. Szczęściem dzisiaj nikt mnie do tego nie przymusza. Mleka oczywiście nie pijam. Jem za to sery jogurty, a że częściej z rozsadku, to juz inna bajka.
    • czekolada72 Re: mleko w PRL 03.03.11, 10:06
      Mleko czyli dla mnie temat-rzeka (mleka :) )
      Jezeli chodzi o spozywanie to było we mnie wlewane pod ropzmaitymi postaciami wrecz hektolitrami.
      Wszkole , we wczesnej podstawowce, chodzilismy na dlugiej przerwie na stołówke na kubek mleka. Patrzac z perspektywy czasu - idea bardzo sluszna, ale... ale mleko było gorace i przypalone, no i zkozuchem.... W zwiazku z czym trzeba bylo jesc jabłuszka, bo jedynie takie usprawiedliwienie było uwzgledniane, co by nie pic mleczka.
      W domu zas, oprocz kakałka - mleczko spozywalam w charakterze grysiczku, pozniej platkow kukurydzianych z mlekiem, a w lartach 80-tych - oryginalnych francuskich "kornfleksow" :)
      A potem "odkryłam" zimne mleko - i to byl strzał w 10!

      Jezeli chodzi o dostawe, to moje najwczesniejsze wspomnienia to pani mleczarka przywozaca metalowym wozkiem w skrzynkach mleko w butelkach - duze litrowe butelki, metoda zamienna, wystawiane przed brame, i jakos nikt nie kradł...
      Niedaleko od domu przez lata trwała mleczarnia - skladowisko skrzynek na mleko, smietane, kefir, litrowych i pollitrowych, z odmiennymi kolorowymi kapslami.
      Były tez wielkie banie z mlekiem, z ktorych rozlewano do mniejszych baniek klientom.

      A pooootem pojawiło sie mleko w woreczkach i to był swoisty horror z przelewaniem go z tegoz woreczka :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka