Dodaj do ulubionych

Dojrzeć...

03.04.06, 21:29
Do jakich zapachów trzeba dojrzeć? Wwąchuję się właśnie w próbkę klasycznego Shalimara i stwierdzam,że kilka bądź kilkanaście lat temu nie mogłabym paskudztwa nosić;). Podobnie jest z Opium. Obecnie uwialbiam,uważam,że mają niesamowitą klasę. Nawet...Chanel 5 kusi mnie nieziemsko i przypuszczalnie sprawię sobie jakąś małą pojemność.
Obserwuj wątek
    • benita5 Re: Dojrzeć... 03.04.06, 22:50
      Eau de Soir, Chloe, Samsara, Paloma Picasso, Magie Noir.
      Dojrzalam do Poeme!
    • coralin Re: Dojrzeć... 03.04.06, 23:26
      Opium
      Youth dew
      24 Faubourg
      Eau de soir
      Chanel 19 w wersji perfum!
      Diva
    • kalia_t Re: Dojrzeć... 03.04.06, 23:38
      Dojrzałam do czarnej Coco -pierwszy z zapachów, które przeprosiłam:)Drugim
      kwiatkiem był niewatpliwie klasyczny Angel, przez wiele lat był dla mnie
      zapachem zgoła traumatycznym. Polubiłam również zapachy szyrowe, o czym
      świadczy fascynacja klasyczną La Perla, Talismanem i kilkoma innymi:)I co
      najważniejsze, zafascynowały mnie perfumy które zostały skomponowane w latach
      trzydziestych Fleurs de Rocaille(po traumatycznym zajściu z Joy, obiecywałam,
      ze nie tknę perfum skomponowanych przed 1970). Czas sięgnąć po Joy i Arpege
      ponownie...:)Rozwijam się...:P
    • a.g.n.i Re: Dojrzeć... 04.04.06, 00:27
      No nie wiem sama;-) Opium uwielbiałam od zawsze, Shalimar też mi się dość
      wcześnie spodobał, choć odwlekałam kupno dość długo...
      Ostatnio zdarza mi się mówić, że dojrzewam do Chanel - 5 i 19, ale nigdy ich
      nie uważałam za "paskudztwa";-) więc to dojrzewanie to bardziej to, że więcej o
      nich teraz myślę niż kiedyś;-)
      O wiem, w moim przypadku może to byc kwiat pomarańczy, dość trudno oswajam tę
      nutę, a wiele pięknych klasycznych zapachów ma ją dość mocno wyczuwalną. Mam
      miniaturkę 24 faubourg i stwierdzam, że miniaturka to dokładnie dla mnie
      pojemność... powoli oswajam ten zapach, aczkolwiek chyba z sukcesem;-)
    • zettrzy Re: Dojrzeć... 04.04.06, 01:32
      a ja odwrotnie, kiedys nosilam Opium i wszystkie Chanele, a dzisiaj mnie wykreca
      - no jeszcze Chanele sie obronia, ale Opium i te rozne Poisony, Paris, Palomy
      Picasso to brrr...
      natomiast "dojrzalam" do zapachow tzw. meskich i jaki ich kiedys nie znosilam,
      tak teraz czesto wole od typowo kobiecych
      • rawita Re: Dojrzeć... 04.04.06, 12:18
        Ja podobnie jak zettrzy. Latami uwielbiałam wszystko, co majestatyczne, dorosłe
        i retro. Przeszło mi jak ręką odjął ostatniej jesieni. Coś mi się w węchu
        odmieniło W odstawke poszło Opium, Mitsouko, Arpege (a naprawdę jeszcze w lecie
        dałabym sie za nie pokroić), Coco, Paloma.
        Teraz doceniam lekkość, nowoczesność i przestrzenność. Infantylizuje się?
    • milena.rl Re: Dojrzeć... 04.04.06, 12:22
      Wyrasta się z kwiatowych, dojrzewa do ciężkich kadzidlanych i szyprowych. Nie
      wiem dlaczego tak się dzieje.. Moze ma coś wspólnego z dojrzewaniem do jedzenia
      ultra kwaśnych śledzi :)
      • goldioo Re: Dojrzeć... 04.04.06, 14:39
        A to ja mam odwrotnie...:)
      • szczekuszka Re: Dojrzeć... 04.04.06, 14:45
        milena.rl napisała:

        > Wyrasta się z kwiatowych, dojrzewa do ciężkich kadzidlanych i szyprowych.

        Ja to mam chyba odwrotnie :)
        Aktualnie, moj gust zapachowy jest gdzies po srodku. Zawsze pociagaly mnie
        mocne, pudrowe zapachy, a swieze i kwiatowe nuty, wydawaly sie takie nijakie.
        Teraz lubie perfumy aromatyczne, "jadalne". ;)
    • eirenne Re: Dojrzeć... 04.04.06, 14:36
      Generalnie mogłabym się zgodzić, że zaczyna się od delikatnych, nieinwazyjnych
      zapachów, by skończyć na ciężkim oriencie;) Ale to stereotyp. Wszystko zależy od
      właściwości nosa- przynajmniej mnie tak się wydaje. Mam koleżankę, która od
      podstawówki konsekwentnie wybiera kwiatowe zapachy, pewnie nigdy nie dojdzie do
      fascynacji woniami orientalnymi- nazywać jej nos niedojrzałym byłoby
      nadużyciem:) Nie znam wrażliwszego powonienia:)))
      Ja natomiast zaczynałam od fascynacji Samsarą (późna podstawówka), potem okres
      Obsession, którego nie umiałam używać i przez to zmęczył mnie nieziemsko... nic
      wtedy nie wiedziałam o nutach zapachowych, całej perfumeryjnej teorii nawet nie
      liznęłam... nos miałam "zatkany", bo ojciec palił jak smok i to papierochy
      najgorszego gatunku :-D Patrząc z boku, moja "osobowość zapachowa" była chyba
      kwintesencją niedojrzałości:) Ale... minęło parę lat, odkryłam, że perfumy
      wprost uwielbiam:))) i zaraz na początku zachwyciłam się... Magie Noire. Więc
      znów- czy nos miał szansę przez ten czas dojrzeć? Nie sądzę, nie miał kiedy i na
      czym:)
      Aha, jestem grubo przed trzydziestką, więc teoria dojrzewania fizycznego też
      mnie nie obejmuje... chyba:)
      • senta Re: Dojrzeć... 04.04.06, 21:23
        Generalnie absolutnie nie moglabym sie zgodzic,ze zaczyna sie od delikatnych i
        z czasem laduje w oriencie:-)
        Wprost przeciwnie,czesto zaczyna się od grubszego kalibru bo cięzkie nuty sa
        lepiej "definiowalne",rozpoznawalne...Pozniej nos zaczyna rozrozniac subtelne
        zapachowe niuanse..
        Jednym slowem-nie ma reguly:-)

        Nie zgadzam sie z opinia,ze do klasykow trzeba "dojrzec".Czy to,ze nie lubie
        Coco znaczy,ze jestem zapachowo niedojrzala?
        Nic podobnego,to nie moj zapach i to kwestia wyboru,nie dojrzalosci.

        Zapachy zaspokajaja nasze wewnetrzne deficyty,zapotzrebowanie- dlatego lubimy
        te a nie inne:-)
    • urstina Re: Dojrzeć... 07.04.06, 21:24
      Każdy dojrzewa i ewoluuje zapachowo w indywidualny sposób - jeden od ciężkich
      szyprów i aldehydów lub orientów do lekkich kwiatowych woni, a drugi odwrotnie.
      Moim najpierwszym selektywnym zapachem było Chanel 5 (to było kilkanaście lat
      temu), ale do dziś go lubię i poważam. Aczkolwiek 7/8 mojego zbioru to zapachy
      kwiatowe i kwiatowo owocowe. Chanel 5 i Joy to piedestał perfumowy, na extra
      okazje. Natomiast mimo ponawianych co jakiś czas prób przekonania się do nut
      orientalnych - nie daję rady... Formalnie mnie dusi (jak mawiała p. Dulska ;-))
    • mmartiene uch! :-/ 09.04.06, 13:27
      dojrzeć?!Mangos, nie bierz tego do siebie, bo choć to Ty rozpoczęłaś ten wątek, nie kieruję swoich słów bezpośrdnio do Ciebie :* ale... jak ja znoszę tego pojęcia! słyszałam je już w różnych kontekstach - tak więc mam na przykład dojrzeć do małżeństwa, noszenia garsonki a teraz także i szyprowych perfum... rozumując w ten sposób dojdę za chwilę do wniosku, że mieszkając z facetem bez ślubu, chodząc do pracy w konceptualnych ciuchach ;) i pachnąc czekoladą jestem kwintesencją niedojrzałości bez żadnych pozytywnych rokowań na przyszłość... Krótko mówiąc - nie zgadzam się, że do oliwek, sera herceńskiego, wytrawnego wina, neat whisky, sushi, szyprów, aldehydów, pereł, kawioru (etc) się dojrzewa. Moim zdaniem po prostu się je lubi, albo nie. I pewnego dnia przestaje. Lub zaczyna. Ale w całkowitym oderwaniu od jakiejkolwiek dojrzałości.
      (ps. w liceum nosiłam męskie opium i obsession. co się zaś tyczy mojej dojrzałości w tym okresie... bez komentarza :))
      • charade Re: uch! :-/ 09.04.06, 17:00
        Ja jako młoda dziewczyna nosiłam takie kilery jak np. Poison Diora, a teraz
        preferuję lekkie i mało inwazyjne zapachy. Odrzuca mnie dalej od klasycznych
        aldehydów, szyprów, ciężkich, esencjonalnych zapachów. Zatem ta teoria o
        dojrzewaniu jest raczej mało prawdziwa. Zgadzam się z tym, co powiedziała
        Martiene, albo się coś lubi, albo nie !
    • homyk Re: Dojrzeć... 10.04.06, 14:11
      Dojrzewanie to według mnie poznawanie, doświadczanie, pokonywanie przeszkód,
      które ustawiło życie na naszej drodze. To wkraczanie w coraz to nowe, nieznane
      dotychczas obszary ludzkiej egzystencji. Tak naprawdę to dojrzewanie chyba
      nigdy się nie kończy:) i jest kwestią bardzo indywidualną.

      I tak ja dojrzałam właśnie do Nu.

      Zapach fascynował mnie odkąd pojawił się na rynku, odkąd tylko zobaczyłam jego
      intrygujący flakon na półce w perfumerii. Wydał mi się jednak taki
      nieprzystępny. Nie żeby był brzydki. Nie. Wręcz przeciwnie. Przyciągał. Nu
      miały dla mnie klasę i zawierały w sobie coś, z czym nie umiałam się wówczas
      zidentyfikować. Czułam przed nimi respekt. Może trochę strach. Nie były moje.
      Po prostu mnie przerastały.

      Dziś jestem już inną osobą niż te kilka lat temu. Niosę ze sobą większy niż
      wtedy bagaż doświadczeń. I odnalazłam Nu. Czuję się w nich świetnie, czuję, że
      do mnie pasują. Dziś tworzymy całość.

      Kto by pomyślał...




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka