mmartiene
10.12.07, 10:11
po wizycie w berlinie i spedzeniu trzech godzin w quartier 26 (tak na marginesie, spotkalam tam Lune :)) ale o tym osobno :)) naszla mnie taka refleksja... czy w zwiazku z tym, ze marek niszowych nie jest juz prawie tyle samo co masowych, pojecie niszy sie nie dewaluuje? czy tworzenie zapachow niszowych nie zaczyna sprowadzac sie do komponowania perfum "nie-do-noszenia", a raczej do podziwiania jako dzielo samo w sobie? Po konfrontacji z Cuba Czech and Speake, ktory komisyjnie okreslilismy jako zapach towarzyszacy usuwaniu kamienia z zebow zaatakowanych prochnica, zaczynam zastanawiac sie nad powrotem do starego dobrego sensi armaniego (oczywiscie po tym, jak kupie i zuzyje iris poudre FM ;))
Jak to, waszym zdaniem, jest z ta nisza?