Dodaj do ulubionych

świecowanie uszu

18.09.07, 10:46
Dość dużo się na słyszałem pozytywnego na temat świecowania uszu. Mam tu
głównie na myśli utrzymanie stanu zatok na właściwym poziomie.Sam jestem po
dwóch bardzo radykalnych zabiegach operacyjnych zatok. Niestety zaczynam
ponownie odczuwać dolegliwości z tym związane. Dlatego mam prośbę o
przybliżenie mi zabiegu świecowania uszu: ile trzeba takich zabiegów wykonać
na początek? Jeżeli jest ich więcej jak jeden, to w jakich odstępach czasowych
należy wykonywać? Czy wystarczy wykonać serię tych zabiegów i następnie co
jakiś czas wykonywać tzw. zabiegi przypominające?
Obserwuj wątek
    • jaceks2 Re: świecowanie uszu 20.09.07, 20:56
      Nazywane tez konchowaniem, ostatnio zdobywa dużą popularność, bo
      jest proste, tanie i skuteczne. Poleca sieje osobom cierpiącym z
      powodu zapalenia ucha wewnętrznego i zatok oraz długotrwałego
      stresu. Pomaga przy przewlekłym nieżycie nosa i uporczywych bólach
      głowy. Ułatwia też usunięcie woskowiny zalegającej w kanale
      słuchowym. Może przynieść ulgę osobom uskarżającym się na szum w
      uszach i kłopoty z błędnikiem. Poprawia przemianę materii oraz
      krążenie krwi. Jest zabiegiem profilaktycznym i wspomagającym
      tradycyjne leczenie.
      Świecowanie to ogrzewanie ucha w specyficzny sposób. Do tego celu
      wykorzystuje się odpowiednie świece (długie, puste wewnątrz) lub
      konchy (nieco większe, przypominające lejki). Wykonane są one z
      płótna nasączonego woskiem pozbawionym wszelkich zanieczyszczeń albo
      specjalnie przygotowanym miodem. Czasem świece są dodatkowo
      nasączane wyciągami z roślin i olejkami eterycznymi (dobierając je.
      trzeba kierować się zasadami aromaterapii). Nieraz w końcówce
      wkładanej do ucha zatapia się cienką blaszkę. Dzięki niej świeca nie
      kruszy się i lepiej ogrzewa ucho.
      Świecę lub konchę wprowadza się cieńszym końcem do ucha, a drugi
      zapala. Podczas spalania świecy w kanale słuchowym tworzy się
      podciśnienie (efekt jak w kominie). Powoduje to delikatne zasysanie
      zalegających resztek woskowiny wraz z zawartymi w niej wszelkimi
      toksynami. Ucho i przylegające tkanki ogrzewają się, dzięki czemu
      wydzielina mięknie i tym łatwiej jest usuwana na zewnątrz
      (wchłaniana przez spalającą się świecę). Wyrównuje się także
      ciśnienie po obu stronach błony bębenkowej. W rezultacie poprawia
      się słuch i łagodnieją dolegliwości. Często ulgę odczuwa się już po
      pierwszym zabiegu, ale z reguły konieczna jest seria kilku czy nawet
      kilkunastu.
      Zabieg jest bezpieczny, bezbolesny, a nawet przyjemny. Osoby, które
      mu się poddały, twierdzą, że wywołuje błogość, głęboki relaks,
      czasem także senność. Dobre samopoczucie
      - pogłębione przez zmniejszenie się dolegliwości - trwa także po
      zabiegu. Można go wykonać u naturoterapeuty albo w domu! Świece czy
      konchy są już dostępne w niektórych sklepach z produktami
      naturalnymi lub internecie (koszt jednej sztuki to 5-8 zł).
      Sam zabieg jest prosty, ale musi być wykonany przy pomocy drugiej
      osoby. Trzeba wygodnie ułożyć się na boku, z poduszką pod głową.
      Osoba towarzysząca osłania ręcznikiem głowę i twarz leżącego tak, by
      tylko ucho pozostało odkryte. Potem zapala świecę z grubszego końca
      i wkłada ją do ucha cieńszym. Zbyt płytkie wsunięcie świecy nie da
      pożądanego efektu, a zbyt głębokie może okazać się bolesne. Świeca
      powinna spalać się powoli. Gdy „skróci się" znacznie i będzie
      wystawać z ucha około 7 cm, trzeba ją wyjąć i zgasić. Zabieg trwa 10-
      15 minut. Następnie te same czynności powtarza się przy drugim uchu.
      Bezpośrednio po świecowaniu uszy są rozgrzane i nie wolno ich
      wystawiać na działanie zimna, wiatru czy przeciągu. Należy także
      unikać kąpieli, pływania i... zrezygnować z mycia uszu. Najlepszy
      efekt da włożenie wacików do kanałów słuchowych. Po pół godziny
      można je wyjąć i bez obawy iść na spacer lub wziąć prysznic.
      Aby zabieg był bardziej efektywny i maksymalnie przyjemny, trzeba
      się po nim zrelaksować.
      Nie jest on polecany w przypadku ropnego wysięku z ucha, skaleczeń i
      alergii na wosk pszczeli czy miód.
      Medycyna dla ciebie ZUZANNA STAŃCZYK
      • michal.rey Re: świecowanie uszu 15.10.07, 10:20
        metoda super. i działa, ale nie można robić w byle jakim gabinecie,
        bo jak w każdym przypadku - źle zastosowana może zaszkodzić
    • axasa2 Re: świecowanie uszu 25.10.07, 14:03
      świece i konchy kupiłam sama w sklepie ze zdroą żywnością. Zabieg
      miałam robiony kiedyś profesjonalnie, dwa razy, raz konchowanie, raz
      świecowanie. Wszystko dokładnie obserwowałam i powtórzyłam zabieg w
      domu. To jest niesamowite ile zanieczyszczeń potrafi wyjść z ucha.
      Aż dziw mnie bierze, że cokolwiek słyszałam wcześniej. Koncha wysysa
      więcej zanieczyszczeń niż świeca. Mam zamiar powtórzyć zabieg
      jeszcze kilka razy (za 2 szt. konch zapłaciłam 10 zł). Warto zadbać
      o odpowiednią atmosferę, przykryć się kocem i koniecznei do pomocy
      druga osoba. W prawym uchu (z którego wyszło najwięcej
      zanieczyszczen) czuję mały dyskomfort (uczucie jakby nie oczyściło
      się do konca). Mam pytanie do osób, ktore robily ten zabieg? Czy to
      mozliwe, ze z uszu wychodzi az tyle zanieczyszczen???!!! Czy są to
      może resztki spalonej konchy?
      • czarny-chic Re: świecowanie uszu 07.06.08, 06:46
        to zdecydowanie nie sa resztki spalonej konchy. Te resztki ucina sie i wyrzuca. To jest wydzielina z kanalu sluchowego. Resztki pozostalosci po infekcjach. Konchowanie oczyszcza limfe. To co sie zbiera w konsze w czasie zabiegu,wyciagane jest na skutek osmozy. Poczytaj sobie w internecie. Dawno, dawno temu takie zabiegi wykonywano jedynie ludziom uprzywilejowanym. W jednym cyklu mozna bylo zrobic nie wiecej niz 11, z odstepem 1 dniowym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka