celina47
22.11.08, 13:44
Od 9 lat choruję na RZS,jestem po drugim rzucie choroby(tak to
określają lekarze),już przez dłuższy czas czułam się dobrze,ale
jakiś tydzień temu,zaczęło się wszystko od początku,bolą mnie
wszystkie stawy małe i duże,strasznie spuchła mi lewa stopa niewiem
jak to długo potrwa,wiem jedno,że nie mam już siły na walkę z RZS.Na
dodatek żadnego zrozumienia wśród rodziny,a jak słyszę "wczoraj nic
ci nie było a dzisiaj wszystko cię boli to niemożliwe" to brzydko
mówiąc szlag mnie trafia.Niby mam dobrego męża,ale on już tak
przyzwyczaił się do mojego rzs,że jak mówię że mnie wszystko boli to
on odpowiada,"a kiedy cię nie bolało?",to okropne słyszeć takie
słowa od najbliższej osoby i wtedy nie tylko bolą stawy,ale i serce
pęka z rozpaczy.Przepraszam,że tk się rozkleiłam ale to jedyne
miejsce (oprócz mojej łazienki,w której zamykam się i tam w
samotności się wypłaczę i wracam do obowiązków) w którym mogę się
wyżalić,bo wiem że nie jestem tu sama w swym cierpieniu i tu znajdę
zrozumienie.Pozdrawiam wszystkich i życzę lepszego niż moje
podejścia do RZS-u.