Dodaj do ulubionych

Brak szacunku w związkach

09.09.09, 12:59
Ostatnio zauważyłem, z wielu znanych mi związkach wystepuje brak szacunku
wobec partnera, nie tylko ze strony meskiej, ale i damskiej. Wg. mnie to jeden
z wiekszych problemów w dzisiejszych zwiazkach (chodz mi o przedzial wiekowy
20-27 lat), czy ludzie na starosc madrzeja w tej kwestii, czy to tylko jakies
gó...arskie wybryki? Kłotnia klotnia, ale wyzywanie sie przy innych,
podnoszenie glosu itp. Co o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • justysialek Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 13:01
      Imo to brak miłości albo kultury, ewentualnie obu naraz. Z
      pierwszego się nie wyrasta (trzeba znaleźć innego partnera) z
      drugiego można, tylko trzeba nad sobą pracować.
      Od siebie dodam, że wśród moich znajomych tego nie obserwuję na
      większą skalę.
    • coyotegirl1 Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 13:04
      gó...arskie wybryki. Związki starszych partnerów również miewają kłótnie ale
      jesli jedna strona zacznie wyzywać druga przy osobach trzecich to wie, ze takim
      zachowaniem wystawia świadectwo tylko sobie...
      w sumie tak sie zastanawiłam i nie spotkałam ostatnio ludzi w swoim wieku
      wyzywających sie na czym świat stoi ani publicznie ani nie doszły mnie skargi od
      koleżanek na swoichpartnerów, że to robia w zaciszu domowym.....
      to chyba dobrze....
      • lowca_motyli Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 13:08
        Ja sie spotkalem ostatnia z taka sytuacja, co prawda bylismy w malym gronie, 2
        osoby z zwiazku, 2 postronne, niby znamy sie tyle lat, ale to ogolnie jest przesada.

        Inna kwestia, to jak sie odnosimy do swoich partnerów w klotni 1 na 1. Czasami
        jednak rzucamy niepotrzebne slowa, a jednak bez tego szacunku dla drugiej osoby
        trudno o normalna milosc, zaufanie...

        takie luzne przemyslenia :)
    • hermina25 Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 13:11
      nie kwestia to wieku,a poziomu i kultury...
    • martishia7 Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 13:24
      Heh. Czytając to forum, już od dłuższego czasu, miałam wieeeele refleksji na
      temat podejścia ludzi do związków w ogólności. Niby się zbierałam, żeby "coś"
      napisać, ale koniec końców, nigdy mi się nie chciało.

      I owszem, poniekąd jest tak jak mówisz. A ja nie rozumiem tego zupełnie. Po
      pierwsze, nie rozumiem jak ludzie mogą w ogóle być z kimś, kogo nie szanują/nie
      traktują poważnie. To jest brak szacunku dla samego siebie. Robienie partnerowi
      awantury publicznie, to jak dla mnie wielki nietakt, coś jak kłócenie się przy
      dziecku - dla mnie niedopuszczalne. Chociażby dlatego, że nie chciałabym, żeby
      ludzie postronni mieli wgląd w naszą prywatność, na dodatek przez pryzmat
      problemów. I nie chodzi mi tu o jakąś dulszczyznę, typu "brudy pierze się we
      własnym domu". Nie miałabym ochoty, żeby moje życie prywatne elektryzowało
      bliższych i dalszych znajomych podczas ploteczek przy porannej kawie.

      A skąd się to bierze? Chyba powodów jest mnóstwo. Bo ludzie są ze sobą z
      niewłaściwych powodów przede wszystkim: wypada kogoś mieć, bo 'studia się kończą
      i trzeba złapać męża', bo nie można zostać starą panną, bo jest baba w domu
      która wszystko zrobi, to i po co cokolwiek zmieniać., bo z kim ja na
      wesela/chrzciny/imprezy będę chodzić. Nie rozmawiają ze sobą, nie szanują siebie
      nawzajem.
      A przede wszystkim, nie podchodzą do związku z założeniem "domniemania
      niewinności", że tak to nazwę. Widać to chociażby na tym forum, a swoje robią
      media i tak zwana pop-kultura. Mężczyźni i kobiety są ustawiani na wrogich sobie
      pozycjach. Bo 'każda baba' chce złapać męża, ojca dla dzieci, osiołka, który
      zarobi na jej wszystkie zachcianki, będzie go wykorzystywać i zamęczać fochami,
      kumpli nienawidzić, a seks to od wielkiego dzwonu i z łaski. A każdy facet w
      końcu będzie bił, pił, byczył się przed TV z piwem, nic w domu nie zrobi a nadto
      i tak wiadomo, że zdradzi. I ludzie wychodząc z takich założeń, które zostały im
      wpojone, wchodzą w związki ze z góry "ograniczonym zaufaniem". Wiem, że nie
      wolno być też skrajnie naiwnym i dać się oszukiwać. Ale w związek chyba powinno
      się wchodzić z jasno określonymi i zakomunikowanymi oczekiwaniami, rozmawiać o
      podstawowych zapatrywaniach na najważniejsze życiowe sprawy bądź tematy
      potencjalnie konfliktowe i próbować je jakoś porządkować zanim nastąpią. A
      przede wszystkim, chyba warto dać z siebie, trochę ciepła i zaufania. Jasne, że
      można się na tym niezwykle boleśnie przejechać. Ale jednocześnie to chyba jedyny
      sposób, żeby dostać w zamian to samo, a jeżeli nie wyjdzie, to przynajmniej
      można mieć czyste sumienie, że się wszystko zrobiło "jak trzeba".
    • butterflymk Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 13:28
      Zaczyna ten kto jest większym prostakiem i nie wychowanym gó...arzem
      czy gó...arą, jesli osoba atakowana jest nadpobudliwa daje sie w to
      wciągnąc i wtedy jest wielki wstyd, a jeśli nie to po prostu nie
      zadaje sie więcej z kims kto ta osobę poniża... i jest to jedyna
      lekcja nauczwenia kogos kultury...
      to tak samo z biciem, jak raz ktoś podniesie rękę na kogos to sie to
      powtórzy...albo się w tym tkwi albo odchodzi...
      to wygląda i brzmi okropnie jak pary sie wyzywają i kłóca
      publicznie...moim zdaniem to brak kulturyi szacunku do drugiego...
    • aniag1989 Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 14:49
      Też to zauważyłam. Nie dość, że dość często w kłótniach obserwuje podnoszenie
      głosu, wrzaski na drugą osobę, to również niewybredne przekleństwa używane w
      kłótniach, niekoniecznie w kierunku drugiej osoby, ale jako element wypowiedzi
      kierowanych do niej, a nawet rękoczyny - i to bynajmniej nie ze strony facetów.
      Co więcej, związki w których tak wyglądają kłótnie są z pozoru szczęśliwe i
      osoby w nich trwające nie widzą w tym żadnego problemu. Ot - zwyczajna kłótnia,
      a drapanie się czy popychanie to po prostu jej zwyczajny element.
      Może to po prostu jakieś nowe zjawisko kulturowe i zmiana standardów?
    • dziewczynawitryna Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 15:01
      Ja tego nie widuję - co najwyżej oglądam w filmach albo czytuję relacje w
      kronikach kryminalnych. Obstawiałabym, że to kwestia środowiska i panujących w
      nim obyczajów, a w szczególności środowiska, w którym się wyrastało. Tu kłaniają
      się znowu tak niedoceniane wzorce z domu rodzinnego. Często nieszczęśnicy,
      którzy wyrastali w domu, w którym krzykiem i wyzwiskami reagowano na konflikty,
      powielają (najczęściej nieświadomie) te zachowania. Bo nie znają innych możliwości.
      • zawszezabulinka Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 15:08
        zdarza mi sie klocic z facetem przy ludziach , niestety ;/
    • marzeka1 Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 15:36
      To kwestia kultury i wychowania, nie tylko wieku.To że nie kłócę się z mężem
      przy innych jest dla mnie oczywistością, ale także gdy nikt nie widzi, nie
      pozwalamy sobie na chamstwo, wyzywanie, wrzaski, po prostu nie kłócę się w ten
      sposób. Ostatnio widziałam parę, gdy facet przy kobiecie rzucał mięchem, zero
      reakcji z jej strony, nie mam wątpliwości, że w czasie kłótni równo ją wyzywa.
    • lowca_motyli Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 15:37
      Podsumowujac to, kazdy powinien sie chwile zastanowic jakich slow uzywa podczas
      klotni i czy przypadkiem nie powinien zmienic ich na nieco lagodniejsze. Ja sie
      kiedys na tym złapalem, co prawdwa nie byly to jakies bardz obrazliwe
      przeklenstwa, ale mimo wszystko. Szacunek to podstawa :) A roznice w pogladach
      mozna w inny sposob sobie przekazac :)
    • kobieta_na_pasach Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 17:08
      wiek nie ma nic do rzeczy.u mnie np. z wiekiem jest wlasnie gorzej niz lepiej.
      (przedzial wiekowy 40-50:)i nie wiem, czym to tlumaczyc. w tym celuje moj maz, a
      ja, w pewnym momencie bezsilna, oddaje tym samym. czesto swiadkiem takiego
      traktowania sie jest nasz juz dorosly syn.
      paradoksalnie ja wywodze sie z domu,gdzie rodzice sie nie szanowali, a moj maz
      na odwrot (przynajmniej tak twierdzi). moze stres powoduje takie reakcje?
    • erillzw Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 17:33
      Dla mnie to abstrakcja.
      Ostatnio mój Fijansej opowiadał mi jak sie młode małzenstwo
      pokłóciło przy ludziach i poszły teskty typu "jak Ci sie nie podoba
      to sp***"/"juz załuje, ze za Ciebie wyszłam".
      Wydaje mi się, że wielu młodych ludzi nie nauczono szacunku do
      drugiej osoby. Nie tylko do starszych ale w ogole do ludzi i do
      siebie. Bo brak szacunku do innych zaczyna sie od siebie.
      I nie wiemy jak te pary ktore maja teraz 20-27 i borykaja sie z tym
      problemem beda zachowywaly sie za 15 lat. Nie wiem czy zmądrzeja.
      Z moich obserwacji wynika, ze jak sie wie co to szacunek to sie to
      wie w wieku 15, 24, 32, 47 lat.. a nie, ze od połowy zycia sie wie a
      przed to nie...
      • mamusia_karina Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 17:38
        a najgorsze ze jak sie powie cos chamskiego raz to łatwiej
        przychodzi kolejny raz a potem sie wsiąka wto,i albo koniec albo
        przywykniecie do takiego zycia.
        • erillzw Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 17:46
          Nigdy w kłotni z kimś bliskim nie rzuciłam w ta osobę miesem.
          Ścieranie się z moja mamą nauczyło mnie panowania nad sobą i nad
          słowami ktore chce wypowiedzieć a których nie powinnam. oraz jedna
          kłotnia z moim przyjacielem.
          raz jeden rzuciłam do byłego, który nie chciał sie ode mnie
          odczepiac, żeby "spier.alał" bo miałam go powyżej uszu. Niestety nie
          poskutkowało ale ja sie przestałam odzywać.
          Wiadomo, że człowiek czasem może nie zapanowac nad emocjami a te sa
          wyzwalatorem potoku słów. Z drugiej strony z doswiadczen z obecnym
          partnerem i tez z mamą wiem, że kiedy wszystko jest obgadane na
          biezaco.. to nie ma jakimi słowami czy zarzutami rzucać w kłótni..
          Ale panowanie nad soba, znajomosc siebie i tego jak sie mozna
          zachowac oraz sposobu na uspokojenie sie jest cholernie wazne i
          bardzo pomaga :)

          tak apropo kłotni wsrod ludzi. Jest to na tyle intymna rzecz, ze
          dziwie sie, ze tacy ludzie seksu nie uprawiaja wsrod ludzi.. jedno i
          drugie tak samo powinno byc tylko miedzy tym dwojgiem ludzi.
      • justysialek Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 22:23
        Oprócz kłótni na ulicy regularnie raczona jestem
        takimi "połowicznymi" kłótniami przez telefon w środkach komunikacji
        (często jeżdżę pociągami). Człowiek rano jedzie do roboty i chce
        sobie jeszcze zmrużyć oko a tu jakiś dziunia kłóci się ze swoim
        misiem tuż nad moim uchem i nie przez 5-10 minut a przez 30! ;/
    • gazetowy.mail Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 17:49
      To chyba wchodzi na salony pokolenie bezstresowo wychowywane.
      Zauważam to w pracy. Przychodzą młodzi po studiach lub maturze i:
      -bez pytania walą wszystkim na ty - bez względu na wiek i stanowisko
      -przeklinają, nie szanują, poniżają partnerów i rodziców - co
      słychac w ich rozmowach telefonicznych
      -mają wszystkie "dys" - więc maile wysyłane przez takie osoby są
      zawalone ortografami

      Kiedyś przeklinało się pod budką z piwem a nie w zwykłej rozmowie a
      ortografię każdy wykuł. Czasy się zmieniają...
      • erillzw Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 19:27
        gazetowy.mail napisała:

        > To chyba wchodzi na salony pokolenie bezstresowo wychowywane.

        Też.
        Ale nie tylko.

        > Zauważam to w pracy. Przychodzą młodzi po studiach lub maturze i:
        > -bez pytania walą wszystkim na ty - bez względu na wiek i
        stanowisko

        Znam takie zachowania u ludzi pod 30. Kwestia wychowania w domu.

        > -mają wszystkie "dys" - więc maile wysyłane przez takie osoby są
        > zawalone ortografami

        Nie mają. 90% osób robiących błedy robi je z lenistwa a nie
        faktycznie zdiagnozowanej i potwierdzonej dysleksji - chociaz ta
        ciezko zauwazyc w ere komuputera podobnie jak dyskalkulie, i
        dyortografi. Młodzi czytaja za mało książek.
        I mało piszą recznie.


        > Kiedyś przeklinało się pod budką z piwem a nie w zwykłej rozmowie

        jak byłam wchodząca w zycie nastolatka to przeklinanie było juz na
        porzadku dziennym.
        Samo przeklinanie jest wyrazem jakies frustracji, ale uzywanie
        wulgaryzmow do obrazania innych to juz inna rzecz.

        > a
        > ortografię każdy wykuł. Czasy się zmieniają...

        I tabliczkę mnożenia :>
    • mamba8 Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 19:20
      Szacunek do innych wynosi sie z domu rodzinnego.
    • madzioreck Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 19:42
      Nie, nie wyrasta się z tego. Jak ktoś się urodził gburem, to niestety, na 99%
      gburem umrze.
      • dziewczynawitryna Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 20:04
        Nikt się z tym nie rodzi - to kwestia wychowania, czyli wpojenia norm
        społecznych. Dziś wszelkie normy są kwestionowane, więc niby czemu upieracie się
        akurat przy byciu kulturalnym i miłym dla innych? Ot, norma jak każda inna, a
        przecież "najważniejsze to być sobą".
        • madzioreck Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 22:44
          dziewczynawitryna napisała:

          > Nikt się z tym nie rodzi - to kwestia wychowania, czyli wpojenia norm
          > społecznych.

          OK, tak walnęłam o tym urodzeniu. Inaczej: jeśli ktoś wyniósł z domu chamstwo,
          brak szacunku dla innych osób, to nie "wyrośnie" z tego. Najczęściej nawet nie
          będzie świadomy, że jest chamem.
    • kaszkaszka Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 20:05
      Kilka razy zdarzyło mi wybuchnąć w miejscu publicznym/przy znajomych. Były to
      sytuacje raczej ekstremalne (nie znoszę prostackiego zachowania i głupoty).
      Szacunek jest niezbędny, ale uważam, że osobom które reagują gwałtownie,
      wszystkie złe emocje równie szybko przechodzą. Wolę czasem pokrzyczeć, niż dusić
      wszelkie pretensje w sobie i milczeć nie wiadomo jak długo. Nie znoszę takich
      cichych fochów. Koniec.

      • erillzw Re: Brak szacunku w związkach 10.09.09, 14:13
        kaszkaszka napisała:

        > Szacunek jest niezbędny, ale uważam, że osobom które reagują
        gwałtownie,
        > wszystkie złe emocje równie szybko przechodzą.

        rzecz w tym, że nie kłócisz sie sama z sobą i osobie na ktorą
        nawrzeszczalaś może tak szybko nie przejść.

        > Wolę czasem pokrzyczeć, niż dusi
        > ć
        > wszelkie pretensje w sobie i milczeć nie wiadomo jak długo.

        A nie ma u Ciebie czegoś pośrodku?
        Może spokojna, logiczna rozmowa? A nie albo wrzask albo cisza?
        Pretensje da się przekazać bez podnoszenia głosu.

        > Nie znoszę takich
        > cichych fochów. Koniec.

        Strasznie czarno biało to brzmi.
    • jack20 Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 21:40
      pokolenie "robta co chceta".
      bezstresowe wychowanie, brutalizacja zycia, poglebianie
      rozwarstwienia spoleczenstwa, brak pozytywnych wzorcow itd itp.,
      wiele przyczyn.
    • madzioreck Re: Brak szacunku w związkach 09.09.09, 22:49
      Znane zjawisko, załatwianie konfliktów w towarzystwie. Czy się przy tym
      wyzywają, czy tylko "normalnie" kłócą, jest to niekulturalne, reszta towarzystwa
      nie wie, co ze sobą zrobić. Nie znoszę takich sytuacji. Jedna taka parka potrafi
      skutecznie zepsuć atmosferę. A inna sprawa, ze nie rozumiem, jak można się,
      publicznie czy w cztery oczy, obrzucać epitetami czy co tam jeszcze.
      • zawszezabulinka Re: Brak szacunku w związkach 10.09.09, 08:57
        ja siedzialam ze swoim facetem na lawce - rozmawialismy itp.

        kawalek dalej przysiadl sie facet. wyciagnal jakis soczek,napil sie a potem
        wyciagnal resztke wodki i pil. szla kobieta z psem. przyczaila tego faceta i
        zaczela go wyzywac. to byl jej partner (czy maz) on tez ja wyzywal i w pewnym
        momencie powiedzial do niej zamknij sie.

        powiedzialam facetowi ze gdyby jakis facet badz on, by sie tak do mnie odezwal
        to dostalby w pysk
        • przemmia77 Re: Brak szacunku w związkach 10.09.09, 09:04
          wystarczy poobserwować, jak facet odnosi się do swojej mamy, a wiadomo wtedy
          jaki będzie dla swojej kobiety-nie jest to wyznacznik, ale przerobiłam to ;-)
    • paco_lopez Re: Brak szacunku w związkach 10.09.09, 14:29
      ludzie w wieku 20-27 to przeważnie kretyni urodzeni w latach
      osiemdziesiątych. stąd te chamskie zachowania. to kupa dresiarzy i
      kryptodresiarzy wychowanych w porozbijanych związkach, gdzie matka z
      ojcem nie rozmawiali juz od lat jak przyjaciele czy kumple a tylko w
      formie poretensji. z resztą w pokoleniu z lat siedemdziesiatych jest
      niewiele lepiej. wszystko na ostrzu noża. kazdy musi miec racje
      racniejszą i nawet dom z ogródkiem nie uspokoi. tymbardziej ze
      kobiety przed czterdziestką zazdrosne sie robia o młodsze pokolenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka