Dodaj do ulubionych

nic mi się nie udaje (głownie brak pracy)

13.09.09, 13:37
Chciałam się wygadać, bo w świecie realnym nawet nie mam nikogo komu mogłabym
się pożalić….

Mam 22 lata, ukończyłam studia licencjackie na wymarzonym uniwerku, na
dyplomie widnieje bardzo dobra ocena, na która przez ostatnie lata wypruwałam
sobie żyły. Starałam się z całych sił, bo wierzyłam, że później znajdę pracę w
swoim wymarzonym zawodzie – nauczyciel angielskiego. Nie, nie żyłam tylko
książkami, ale szkoła była moim priorytetem. W trakcie studiów pracowałam
nawet chwilę dla brytyjskiej firmy.
Po licencjacie chciałam pójść do pracy, usamodzielnić się, zamieszkać z
chłopakiem i studiować dalej zaocznie, aby zrobić magistra – nic z tego mi nie
wyszło.
Wysłałam CV chyba do wszystkich (!) szkół w sąsiednich miejscowościach… Ile
dostałam odpowiedzi? Okrągłe zero. Wszędzie odsyłano mnie z kwitkiem. Czasem
grzecznie, a czasem szydząc ze mnie prosto w oczy „pani chyba zgłupiała.
Anglistów to my zwalniamy, a nie zatrudniamy”. A w szkole obok przyjęli
dziewczynę po jakimś podrzędnym kolegium w pipidówce mniejszej… zresztą moją
znajomą – która nie zdałaby egzaminu lic. gdyby nie moja pomoc i która nie
znosi pracy z dziećmi. Całkiem mnie to dobiło. Ja od zawsze chciałam uczyć w
szkole… Wizja pracy z dzieciakami była moim jedynym paliwem przez całe studia.

W międzyczasie przyjęto mnie do nowopowstającej szkoły językowej. Sprawa jest
jeszcze otwarta, bo zapisy wciąż trwają. Ale nie mam większych nadziei. Już
połowa września, a z 10 przeszkolonych lektorów, pracę ma tylko 2. Już za
późno aby wysyłać cv do innych szkół – ot, urok bycia nauczycielem. Jeśli nie
znajdzie się pracy od razu, to potem jest się żałosnym bezrobotnym cały rok.

Moje poczucie własnej wartości jest poniżej wszelkiej granicy. W rodzinie tez
nie mam oparcia – tu są tylko ciągłe wrzaski od których chciałam się uwolnić.
Chłopak tez nie rozumie. Twierdzi, że nic się nie dzieje, ze jeszcze studiuję
więc nie muszę mieć koniecznie pracy – ale przecież potem ani tyle nic nie
znajdę. Zamiast na zaoczne poszłam na dzienne studia magisterskie. Ale jakoś
bez przekonania – bo po co mam się wysilać kolejna 2 lata jeśli juz teraz mogę
przewidzieć, że historia się powtórzy. Czuje się jak jakaś ofiara losu. Cały
wysiłek jaki do tej pory włożyłam okazał się być g* warty.

Nie mam zupełnie nic. Inni w moim wieku mają już mieszkania, mężów, prace,
dzieci, jeżdżą po całym świecie. A moje dni są wszystkie do siebie tak
przeraźliwie podobne. Nie żeby mi się spieszyło do małżeństwa czy dzieci.
Chodzi o to, że w ich życiu cos się przynajmniej dzieje… A u mnie nawet nie ma
perspektyw na zmianę … i to przez cały kolejny rok (bo dopiero za rok zacznie
się znowu rekrutacja nauczycieli).
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 13:42
      korków, jak rozumiem się panna brzydzisz, a działalności gospodarczej i np.
      nauczania w przedszkolu się boisz.
      • lektorka Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 13:44
        No i pannie nie przyszło do głowy, żeby przeprowadzić się do innego miasta?
        Dawać jakieś korepetycje, tłumaczyć i zdobywać jakieś doświadczenie? To też jest
        praca.
        • qrczak87 Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 13:52
          korki daje od dawna, praca w przedszkolu tez mi nie straszna niestety nikogo nie
          poszukują.

          Co do zarzutu jakobym się ograniczała do własnego zadupia to jest bezpodstawny.
          Jak napisałam, składałam CV w kilku okolicznych miejscowościach - w tym duże
          miasto w którym studiowałam.
    • kitek_maly Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 13:48

      A korepetycje?
      Gardzisz marnymi 30zł/h? Toż to lepsza płaca niż w szkole.
    • sueellen Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 13:52
      Starałam się z całych sił, bo wierzyłam, że później znajdę pracę w
      > swoim wymarzonym zawodzie – nauczyciel angielskiego

      Dlaczego postawiłaś tylko na jeden zawód? Nie możesz się uelastycznić? Znasz
      super angielski, pracy w tym zawodzie nie ma. To już wiesz. Dlaczego nie
      spróbujesz przekierować się i nauczyć się czegoś gdzie możesz wykorzystywać
      angielski ale oprócz tego mieć jeszcze inne umiejętności?

      > Wysłałam CV chyba do wszystkich (!) szkół w sąsiednich miejscowościach… I
      > le
      > dostałam odpowiedzi? Okrągłe zero.

      Jesteś pewna, że umiesz pisać CV?

      Zamiast na zaoczne poszłam na dzienne studia magisterskie. Ale jakoś
      > bez przekonania – bo po co mam się wysilać kolejna 2 lata jeśli juz teraz
      > mogę
      > przewidzieć, że historia się powtórzy. Czuje się jak jakaś ofiara losu. Cały
      > wysiłek jaki do tej pory włożyłam okazał się być g* warty.
      >

      Bo się zamykasz na inne rozwiązania. Masz wiedzę, wykorzystaj ją. Masz 2 lata na
      stworzenie dobrej strategii. Wiesz, że anglistów jako takich w Twoim regionie
      nie potrzebują, a Ty jedyne co umiesz to angielski. A teraz pomyśl!!!! I
      dlaczego tak strasznie uparłaś się na zawodzie nauczyciela?
      • nanai11 Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 13:54
        Panna jest po studiach licencjackich, posiada jakies tam umiejetności w jednym
        zawodzie i narzeka???hehe niechaj panna sie popatrzy na rynek pracy i ludzi...
        Studiowała panna jeden kierunek i myslała że z 5 przyjmą do pracy???ech te
        rozpieszczone niunie...
        • alpepe Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 13:59
          i to tylko z licencjatem?
        • cytrynka_ltd Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 14:01
          dosłownie. dużo jest teraz takich "księżniczek".
          rodzice pewnie jej od małego powtarzali, że jest cudowna i nie ma lepszej na
          świecie:))
        • factory2 Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 14.09.09, 10:56
          A według ciebie powinna "studiować" 6 kierunków? Bo do tego - "studiowania" -
          sprowadza się równoczesna aktywnośc na kilku uczelniach, prowadzi do bycia
          wszechstronnym dyletantem.
    • cytrynka_ltd coś tutaj jest nie tak w tej opowieści 13.09.09, 13:59
      anglistów, szczególnie w prywatnych szkołach szukając na pęczki.
      w prywatnych szkołach i szkółkach językowych jest duża rotacja, a w publicznych
      pracę można dostać głównie po znajomości, jeśli akurat kogoś szukają nowego na staż.
      z licencjatem możesz jedynie pracować w szkółkach językowych na zlecenie.
      w szkołach jest wymagany mgr z ukończonym kursem pedagogicznym.
      czas douczyć się.
      bardzo dobra ocena nie otwiera każdych drzwi.
      • astra21 Re: coś tutaj jest nie tak w tej opowieści 13.09.09, 14:02
        Przeciz możesz uczyć w domu-możesz na tym nawet niezle zarobić, sama
        byc sobie szefem i miec nie normowany czas pracy. Wystarczy ogłosić
        sie w inetrnecie. Znajoma za 1,5h bierze 80zł.
        • nanai11 Re: coś tutaj jest nie tak w tej opowieści 13.09.09, 14:02
          Ależ ona po licencjacie czeka az praca przyjdzie sama....
          • qrczak87 Re: coś tutaj jest nie tak w tej opowieści 13.09.09, 14:22
            nanai11 napisała:

            > Ależ ona po licencjacie czeka az praca przyjdzie sama....
            taaa siedze na tyłku i nic nie robię, a Cv po szkołach to wróżka roznosi.
            Ogłoszenia o korepetycje tez krasnoludki za mnie umieszczają.
      • qrczak87 Re: coś tutaj jest nie tak w tej opowieści 13.09.09, 14:20
        suelleen napisała:

        >>I dlaczego tak strasznie uparłaś się na zawodzie nauczyciela?

        Suellen, dziękuję. Twoja odpowiedź była, jak do tej pory, najbardziej rzeczowa.

        jeśli chodzi o moje CV to wydaje mi sie, że było poprawne. Ale może poprawne to
        za mało...

        Chyba masz rację, że jestem mało elastyczna, ale kwestię, co innego mogłabym
        robić, muszę jeszcze porzadnie przemyslec.
        A uparłam sie na nauczyciela,bo to jest to co zawsze chcialam robic. uwielbiam
        prace z dziećmi.Pracowałam przez jakis czas w biurze, ale bardzo się tam
        męczyłam. Co innego szkoła. Praktyki jakie odbywałam w szkołach były samą
        przyjemnością.


        cytrynka_ltd napisała:

        > anglistów, szczególnie w prywatnych szkołach szukając na pęczki.
        > w prywatnych szkołach i szkółkach językowych jest duża rotacja, a w publicznych
        > pracę można dostać głównie po znajomości, jeśli akurat kogoś szukają nowego na
        > staż.

        Zawsze, wszyscy tak mi powtarzali i dlatego do tej pory czułam sie dośc
        bezpieczna. Niestety okazało się, że ci "wszyscy" nie mieli racji. Kolegiów i
        innych wyższych szkół powstało ostatnio bardzo duzo i juz nie jest tak łatwo.


        > z licencjatem możesz jedynie pracować w szkółkach językowych na zlecenie.
        > w szkołach jest wymagany mgr z ukończonym kursem pedagogicznym.
        > czas douczyć się.
        > bardzo dobra ocena nie otwiera każdych drzwi.


        no właśnie nie masz racji. Nie trzeba mieć mgr aby uczyć w szkole. Kiedy ja
        chodziłam do szkoły, większość nauczycieli miało lic. i dopiero robili mgr. Od
        tamtego czasu przepisy się chyba tak bardzo nie zmieniły bo czasem widuję w
        szkołach nauczycieli z samym lic.
        • princess_yoyo Re: coś tutaj jest nie tak w tej opowieści 13.09.09, 14:26
          > A uparłam sie na nauczyciela,bo to jest to co zawsze chcialam
          robic. uwielbiam
          > prace z dziećmi.Pracowałam przez jakis czas w biurze, ale bardzo
          się tam
          > męczyłam. Co innego szkoła. Praktyki jakie odbywałam w szkołach
          były samą
          > przyjemnością.

          to swietnie, ale wymarzonej pracy nie ma wiec trzeba sie rozejrzec
          za czyms innym. pracowalas w czasie studiow wiec masz jakies
          doswiadczenie brakuje tylko racjonalnego podejscia do zycia!! a tego
          sie jest trudno niektorym nauczyc, niestety.
          • marguyu Re: coś tutaj jest nie tak w tej opowieści 13.09.09, 14:40
            qurczaczku, kurczaczku,
            biegniesz przed orkiestra, tj. brak tobie cierpliwosci.
            Piszesz:
            "Mam 22 lata, ukończyłam studia licencjackie..."

            Masz dopiero 22 lata a juz chcialabys zyc jak kobieta po 30-40:
            "Nie mam zupełnie nic. Inni w moim wieku mają już mieszkania, mężów,
            prace, dzieci, jeżdżą po całym świecie. A moje dni są wszystkie do
            siebie tak przeraźliwie podobne. "

            Napprawde sadzisz, ze zycie rodzinne jest pelne nieprzewidywalnych
            atrakcji? No chyba, ze masz na mysli swinke dziecka czy biegunke.


            " na dyplomie widnieje bardzo dobra ocena, na która przez ostatnie
            lata wypruwałam sobie żyły. "

            Nie ma lekko, trzy lata wypruwania zyl to niewiele. Postaraj sie o
            nastepne dwa lata i wez pod uwage inne opcje, np. tlumacza.

            Nie masz zadnego powodu do rwania szat. Taki jest swiat, a zycie to
            nie literatura. Od dawna wiadomo, ze osly z protekcja znajduja dobra
            prace i guzik w niej robia. To sie nazywa nepotyzm i istnieje od
            zarania dziejow.
            Zamiast zniechecac sie, przyjmij do wiadomosci, ze jest tak a nie
            inaczej, i rob wszystko zeby dac sobie szanse. Nikt inny jej tobie
            nie da. Nie marnuj wiec czasu. Zycie jest krotkie i cholernie
            ciekawe. Problem w tym, ze trzeba miec cierpliwosc, a ty chcesz
            przeskakiwac etapy.
    • allerune Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 14:32
      > Nie mam zupełnie nic. Inni w moim wieku mają już mieszkania, mężów, prace,
      > dzieci, jeżdżą po całym świecie.

      Nie kłam. Nikt kto ma rodzinę i dzieci nie jeździ sobie od tak po całym świecie.

      Poza tym "mają mieszkania", nie, mają pętlę na szyi na 35 lat!

      Stworzyłaś sobie jakąś chorą wizję do, której chcesz dążyć. Nie w pracy, nie w
      Tobie jest problem, ale właśnie w tej wizji :) Nie zrealizujesz czegoś, co jest
      niemożliwe do zrealizowania.

      Jeśli chcesz jeździć po świecie, to jeździj! Skoro znasz perfekcyjnie angielski,
      nie będziesz miała problemu z pracą, nie będzie to od razu może nauczanie, ale
      na pewno coś co pozwoli Ci się komfortowo utrzymać w anglojęzycznym kraju,
      podróżować, zwiedzać.

      Jeśli zależy Ci na mężu, mieszkaniu, dzieciach, to zrezygnuj z podróży, kup
      sobie papiloty i przestań brać pigułki. Cel szybko się spełni, o ile facet myśli
      na Twój temat poważnie i nie czmychnie gdzieś :)

      Jeśli natomiast chcesz uczyć, to zrób coś, co pomoże Ci w znalezieniu takiej
      pracy. Zdobądź trochę doświadczenia, pobaw się w jakiś wolontariat. Spróbuj za
      pół roku-rok, powinno się udać.

      Jesteś młodą siksą, a narzekasz jak stara baba... tyle Ci powiem :P
      • qrczak87 Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 14:38
        allerune, ubawiłaś mnie :) (ale w pozytywnym rozumieniu tego stwierdzenia)
        Naprawdę podniosłaś mnie na duchu :* Chyba potrzebowałam takiego lekkiego
        kopniaczka ;)
        • allerune Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 16:13
          nie ma za co ;-)

          PS. ubawiŁEŚ, podniosŁEŚ, jestem facetem :P
    • mahadeva Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 14:33
      no nie wiem czy wszyscy w tym wieku maja dom, rodzine i jezdza po swiecie,
      zreszta sama piszesz, ze na tym Ci nie zalezy
      a to - czy cos sie dzieje, zalezy tylko od Ciebie i lepiej, zeby top bylo co, co
      Ci pasuje
      i nie wiem, dlaczego piszesz o spadku samooceny, moim zdaniem jest to rzecz
      permanentna i jeden nabor wrzesniowy nie zmienia tego
      poza tym - sama widzisz, ze jednak ludzie dostaja prace, jakas Twoje znajoma z
      pipidówka, moze za malo sie starasz?
      zyciem jednak rzadza zasady, ten, kto sie stara ma cos
      takze Twoje studia na pewno dadza rezultaty
      ja tez teraz szukam pracy, musze ja miec, musze sie utrzymac, wiec bede probowac
      wszelkich sposobow
      od siebie dodam, ze w Twoim wieku mialam najwiecej energii i pewnosci siebie w
      zyciu, korzystaj z tego
    • 83kimi Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 15:49
      Nawet jeśli z samym licencjatem można uczyć, każdy woli zatrudnić magistra.
      Dlatego myślę, że teraz najważniejsze jest, abyś się skupiła na nauce. Zawsze
      może też dorabiać korepetycjami, moja koleżanka dorabiała tak przez całe studia,
      pod koniec zarabiała nawet do 1000 zł miesięcznie (miała po kilku uczniów
      dziennie). Także warto się poogłaszać w przeróżnych miejscach.
      Co do pracy w szkołach językowych, to oczywiście najlepszy moment na podjęcie
      pracy to początek nowego roku szkolnego, ale przyjmują przez cały rok. Ja
      szukając pracy, ciągle natykałam się na oferty dla anglistów, takich ofert jest
      naprawdę bardzo dużo. Musisz uwierzyć w siebie i próbować dalej. I warto tez
      skonsultować z kimś CV, może źle je napisałaś.
    • 83kimi Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 15:50
      I jeszcze jedno. Ja nie znam nikogo w Twoim wieku, kto ma własne mieszkania,
      męża/żonę i dzieci.
      • marzeka1 Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 15:56
        "Inni w moim wieku mają już mieszkania, mężów, prace,
        dzieci, jeżdżą po całym świecie."- ILU znasz takich, którzy to łączą???? Bo ja
        ani jednej osoby. Nie w wieku 22 lat.
        Masz na razie dół, bo z twoich planów nici, ale plany są po to, by je
        modyfikować w razie potrzeby.Jesteś młoda, nieuwiązana przez męża, dzieci itp.,
        więc możesz też spróbować w innym mieście, na zawodzie nauczyciela świat się nie
        kończy, w szkołach językowych jest duża rotacja nauczycieli.
      • qrczak87 Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 17:56
        83kimi napisała:

        > I jeszcze jedno. Ja nie znam nikogo w Twoim wieku, kto ma własne mieszkania,
        > męża/żonę i dzieci.

        oj ja znam. Ale to pewnie zależy od regionu

        marzeka1 napisała:

        > "Inni w moim wieku mają już mieszkania, mężów, prace,
        > dzieci, jeżdżą po całym świecie."- ILU znasz takich, którzy to łączą???? Bo ja
        > ani jednej osoby. Nie w wieku 22 lat.

        no fakt, takich co mają to wszystko naraz to nie znam.



        83kimi napisała:

        > Nawet jeśli z samym licencjatem można uczyć, każdy woli zatrudnić magistra.
        > Dlatego myślę, że teraz najważniejsze jest, abyś się skupiła na nauce. Zawsze
        > może też dorabiać korepetycjami, moja koleżanka dorabiała tak przez całe studia
        > ,
        > pod koniec zarabiała nawet do 1000 zł miesięcznie (miała po kilku uczniów
        > dziennie). Także warto się poogłaszać w przeróżnych miejscach.


        Bardzo obrotna dziewczyna :D ruch z korepetycjami zaczyna się zawsze pod koniec
        września - kiedy nauczyciele zaczynają odpytywać i zapowiadać pierwsze karkówki
        - więc już za niedługo będę się ogłaszać


        > Musisz uwierzyć w siebie i próbować dalej. I warto tez
        > skonsultować z kimś CV, może źle je napisałaś.

        No muszę, bo narazie to czuję się nikomu nie potrzebna :(

        Przy następnym podejściu poproszę kogoś o rzucenie okiem na moje cv



        stinefraexeter napisała:

        > Gdzie mieszkasz?

        na Podkarpaciu


        > Piszę z perspektywy Warszawy, gdzie co rusz szukają lektorów angielskiego.
        > Pewnie tak jest we wszystkich większych miastach. Masz szansę na przeprowadzkę?
        > To raz.

        Tak, za niedługo przeprowadzam się do większego miasta - ale to samo woj. Będę
        tam studiować mgr.

        > Dwa, w takim zawodzie jak twój lepiej jest mieć status studenta. Wiele szkół
        > woli zatrudniać studentów, bo są tansi (nie odprowadza się za nich składek).
        > Ponadto tytuł magistra zawsze lepiej wygląda niż licencjata, zwłaszcza, że
        > chętnych do nauczania angielskiego jest na pęczki.
        >
        > Trzy, nie od razu Kraków zbudowano :) Masz dopiero 22 lata, spokojnie. Wiem, że
        > marzy ci się stabilność finansowa (oj, mi też się marzyła w tym wieku), ale
        > wszystko przyjdzie z czasem.

        oj marzy. Chciałabym w końcu mieć wszystko w miarę poukładane i pewne. Bez obaw,
        że za chwilę, wszystko zmieni się o 180stopni.

        > Co jest dla ciebie najważniejsze w tym momencie:
        > - pieniądze?
        > - czy praca w tym konkretnym zawodzie?
        > Jeśli to pierwsze, spróbuj znaleść jakąkolwiek pracę, odłożyć trochę, itp.
        > Jeśli to drugie: radzę zainwestować w dalszą naukę w tym kierunku, zwłaszcza w
        > dużym mieście (jeśli masz takie możliwości). Z pewnością znajdziesz wówczas
        > pracę w interesującej cię dziedzinie, a przynajmniej niezbędne doświadczenie.
        > Głowa do góry, wszystko jeszcze przed tobą :)

        Chyba wybrałabym opcję nr2. Zależy mi na tym aby ostatecznie robić to, o czym
        zawsze marzyłam. I chyba masz rację, że powinnam zainwestować w siebie.
        Rozejrzę, się za dodatkowymi, przydatnymi kursami i będę obserwować szkoły
        językowe.


        Dziękuję :*
        • 83kimi Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 20:37
          qrczak87 napisała:
          > 83kimi napisała:
          >
          > > Nawet jeśli z samym licencjatem można uczyć, każdy woli zatrudnić magistr
          > a.
          > > Dlatego myślę, że teraz najważniejsze jest, abyś się skupiła na nauce. Za
          > wsze
          > > może też dorabiać korepetycjami, moja koleżanka dorabiała tak przez całe
          > studia
          > > ,
          > > pod koniec zarabiała nawet do 1000 zł miesięcznie (miała po kilku uczniów
          > > dziennie). Także warto się poogłaszać w przeróżnych miejscach.
          >
          >
          > Bardzo obrotna dziewczyna :D ruch z korepetycjami zaczyna się zawsze pod koniec
          > września - kiedy nauczyciele zaczynają odpytywać i zapowiadać pierwsze karkówki
          > - więc już za niedługo będę się ogłaszać
          >
          > Błąd. Powinnaś się zacząć ogłaszać już pod koniec sierpnia. Gdzie się ogłaszasz?
          • qrczak87 Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 20:50
            zamierzam ogłaszać się w anonsach i w necie - popularny portal ogłoszeniowy dla
            mojego miasta. Chciałam tez przykleić ogłoszenia w pobliżu okolicznych szkół.
            • 83kimi Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 14.09.09, 09:23
              qrczak87 napisała:

              > zamierzam ogłaszać się w anonsach i w necie - popularny portal ogłoszeniowy dla
              > mojego miasta. Chciałam tez przykleić ogłoszenia w pobliżu okolicznych szkół.

              Możesz jeszcze spróbować na allegro.
    • stinefraexeter Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 16:21
      Gdzie mieszkasz?

      Piszę z perspektywy Warszawy, gdzie co rusz szukają lektorów angielskiego.
      Pewnie tak jest we wszystkich większych miastach. Masz szansę na przeprowadzkę?
      To raz.

      Dwa, w takim zawodzie jak twój lepiej jest mieć status studenta. Wiele szkół
      woli zatrudniać studentów, bo są tansi (nie odprowadza się za nich składek).
      Ponadto tytuł magistra zawsze lepiej wygląda niż licencjata, zwłaszcza, że
      chętnych do nauczania angielskiego jest na pęczki.

      Trzy, nie od razu Kraków zbudowano :) Masz dopiero 22 lata, spokojnie. Wiem, że
      marzy ci się stabilność finansowa (oj, mi też się marzyła w tym wieku), ale
      wszystko przyjdzie z czasem.
      Co jest dla ciebie najważniejsze w tym momencie:
      - pieniądze?
      - czy praca w tym konkretnym zawodzie?
      Jeśli to pierwsze, spróbuj znaleść jakąkolwiek pracę, odłożyć trochę, itp.
      Jeśli to drugie: radzę zainwestować w dalszą naukę w tym kierunku, zwłaszcza w
      dużym mieście (jeśli masz takie możliwości). Z pewnością znajdziesz wówczas
      pracę w interesującej cię dziedzinie, a przynajmniej niezbędne doświadczenie.
      Głowa do góry, wszystko jeszcze przed tobą :)
      • nanai11 Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 18:01
        No chyba że tak, wysyłanie CV i dawanie ogłoszeń to fakt oznacza ze nie jestes
        rozpieszczona, zupełnie. Masz 22 lata i się ucz. Po prostu.
    • gobi05 nie do szkoły 13.09.09, 19:26
      > Mam 22 lata, ukończyłam studia licencjackie
      Gratuluję pewności siebie! Niestety, studia licencjackie
      to mniej niż dobra zawodówka. Dorównasz do normy dopiero
      mając tytuł magistra, i nie oznacza to żadnych forów
      wówczas.

      > sobie żyły. Starałam się z całych sił, bo wierzyłam, że później znajdę pracę w
      > swoim wymarzonym zawodzie – nauczyciel angielskiego. Nie, nie żyłam tylko
      > książkami, ale szkoła była moim priorytetem. W trakcie studiów pracowałam
      > nawet chwilę dla brytyjskiej firmy.
      Wymarzony zawód - nauczyciel? Upadłaś na głowę. Spróbuj znaleźć
      sobie jakiś prawdziwy zawód, specjalność w której decydujesz
      o sobie i zarabiasz trochę więcej. W której nie wytykają ci
      podwyżek o 6% obiecanych na przyszły rok (szkolny). Byłem
      nauczycielem i nikomu nie radzę.

      > Po licencjacie chciałam pójść do pracy, usamodzielnić się, zamieszkać z
      > chłopakiem i studiować dalej zaocznie, aby zrobić magistra – nic z tego m
      > i nie
      > wyszło.

      Iść do pracy - tak, ale nie do szkoły, bo tam biorą magistrów
      (albo i nie biorą). Poczytaj o awansie zawodowym - musisz
      zrobić drugie studia żeby móc uczyć w trochę szerszym
      zakresie, więcej przedmiotów. Też magisterskie.

      Usamodzielnić się - świetnie, tylko że samodzielność oznacza
      życie o własnych siłach, planowanie własnego tygodnia,
      miesiąca, życia; stawianie siebie na pierwszym miejscu.
      Zamieszkać z chłopakiem - baardzo zły pomysł.
      Chcesz wyprowadzić się od mamy i zamieszkać z kimś,
      z kim znów będziesz musiała wciąż się liczyć.
      Na tym nie zbudujesz poczucia własnej wartości,
      nie zdobędziesz pewności, że świetnie sobie radzisz w życiu,
      że jesteś samodzielna. Zamieszkaj sama!

      > przewidzieć, że historia się powtórzy. Czuje się jak jakaś ofiara losu. Cały
      > wysiłek jaki do tej pory włożyłam okazał się być g* warty.
      A praca w szkole mogłaby ci poprawić samopoczucie?
      Zacznij budować swoją przyszłość. I to nie w uzależnieniu
      od życzeń lub decyzji jakiegokolwiek chłopaka. Oni są
      jak tramwaj.

      > Nie mam zupełnie nic. Inni w moim wieku mają już mieszkania, mężów, prace,
      > dzieci, jeżdżą po całym świecie. A moje dni są wszystkie do siebie tak
      > przeraźliwie podobne. Nie żeby mi się spieszyło do małżeństwa czy dzieci.
      Miałem koleżankę, która zamieszkała z obcokrajowcem
      (muzułmaninem) i miała wszystko - beztroskie zakupy,
      samochód, mieszkanie, egzotyczną turystykę i świetne
      plany. Tylko, że on chciał po prostu bzyknąć blondynkę.
      Jak mu się znudziło, to ją wyrzucił - bez karty,
      auta, mieszkania; tak jak stała. Planuj sobie życie
      o własnych siłach i nie myśl o tym czego nie masz.

      I jeszcze drobny sprawdzian twojej (niedoszłej nauczycielki)
      sprawności językowej: spróbuj zaśpiewać wraz z Amy
      www.youtube.com/watch?v=vKwXpXazVjw
      ale nie tylko refren...
      • qrczak87 Re: nie do szkoły 13.09.09, 20:00
        gobi05 napisał:


        > Gratuluję pewności siebie! Niestety, studia licencjackie
        > to mniej niż dobra zawodówka. Dorównasz do normy dopiero
        > mając tytuł magistra, i nie oznacza to żadnych forów
        > wówczas.

        niestety masz rację

        > Usamodzielnić się - świetnie, tylko że samodzielność oznacza
        > życie o własnych siłach, planowanie własnego tygodnia,
        > miesiąca, życia; stawianie siebie na pierwszym miejscu.
        > Zamieszkać z chłopakiem - baardzo zły pomysł.
        > Chcesz wyprowadzić się od mamy i zamieszkać z kimś,
        > z kim znów będziesz musiała wciąż się liczyć.
        > Na tym nie zbudujesz poczucia własnej wartości,
        > nie zdobędziesz pewności, że świetnie sobie radzisz w życiu,
        > że jesteś samodzielna. Zamieszkaj sama!

        Ja mieszkam sama. Chciałam usamodzielnić się finansowo. Pieniądze
        zarabiane za korki nie dają takiej możliwości, dlatego chciałam zahaczyć się
        gdzieś choćby na parę godzin - na początek.


        > A praca w szkole mogłaby ci poprawić samopoczucie?

        Tak

        > Zacznij budować swoją przyszłość.

        Tu się z toba zgadzam, ale:

        I to nie w uzależnieniu
        > od życzeń lub decyzji jakiegokolwiek chłopaka. Oni są
        > jak tramwaj.

        Ale czy ja gdziekolwiek napisałam, że cokolwiek od chłopaka uzależniam?? że
        zrobię/nie zrobię czegoś tam bo on wyraził takie życzenie?


        > nie myśl o tym czego nie masz.

        Postaram się odwrócić myślenie :)



        >
        > I jeszcze drobny sprawdzian twojej (niedoszłej nauczycielki)
        > sprawności językowej: spróbuj zaśpiewać wraz z Amy
        > www.youtube.com/watch?v=vKwXpXazVjw
        > ale nie tylko refren...
        >
        pomijając jeden fragment na którym się regularnie wykładałam to dałam radę.
        • gobi05 Re: nie do szkoły 14.09.09, 19:46
          > > Usamodzielnić się - świetnie, tylko że samodzielność oznacza
          > > życie o własnych siłach, planowanie własnego tygodnia,
          > Ja mieszkam sama. Chciałam usamodzielnić się finansowo.
          Przez zamieszkanie z facetem? Tego w żadnym razie
          samodzielnością nazwać nie mogę.

          > Ale czy ja gdziekolwiek napisałam, że cokolwiek od chłopaka uzależniam?? że
          > zrobię/nie zrobię czegoś tam bo on wyraził takie życzenie?
          A jak inaczej pozostawać w konkubinacie? Zawsze i wciąż
          zależności i kompromisy...

          > > sprawności językowej: spróbuj zaśpiewać wraz z Amy
          > > ale nie tylko refren...
          > pomijając jeden fragment na którym się regularnie wykładałam to dałam radę.

          Czyli umiesz mówić, ale nie wszystkie słowa jakie ktoś
          ci napisał i powiedział jak brzmią. Ehem. Ta piosenka
          przekłuła też balonik mojego samozadowolenia, onegdaj.

          Zrób jeszcze eksperyment i posłuchaj wywiadu Amy
          www.youtube.com/watch?v=qlNWfxk1jy4
          Jest to prawdziwa żywa wypowiedź jakich tysiące spotykasz
          na codzień, bardzo dobra jakościowo, o czystym dźwięku.
          Czy nadal uważasz, że znasz angielski i czujesz się na siłach
          by uczyć innych?

          Daj sobie spokój z rozwydrzonymi dzieciakami, ruchem kadrowym
          według ustawy, ścieżkami awansu itp. Zajmij się tłumaczeniami,
          prowadź zajęcia w przedszkolach, korepetycje, obsługę wycieczek
          zagranicznych... Sama wyceń swoją pracę i sama określ swój etat.
          Powodzenia.
          • qrczak87 Re: nie do szkoły 14.09.09, 23:39
            eh, miałam juz nie odpisywać, ale co mi tam.

            gobi05 napisał:

            > > > Usamodzielnić się - świetnie, tylko że samodzielność oznacza
            > > > życie o własnych siłach, planowanie własnego tygodnia,
            > > Ja mieszkam sama. Chciałam usamodzielnić się finansowo.
            > Przez zamieszkanie z facetem? Tego w żadnym razie
            > samodzielnością nazwać nie mogę.

            Poprzez znalezienie pracy, która dawałaby mi w miarę pewne i regularne dochody.
            Coś się tak czepił tego chłopaka, wspomniałam o nim raptem jednym zdaniem.




            > > pomijając jeden fragment na którym się regularnie wykładałam to dałam rad
            > ę.
            >
            > Czyli umiesz mówić, ale nie wszystkie słowa jakie ktoś
            > ci napisał i powiedział jak brzmią. Ehem. Ta piosenka
            > przekłuła też balonik mojego samozadowolenia, onegdaj.

            Nie nakładaj swojej niemożności poprawnego powtórzenia tekstu, na innych. Tak,
            wykładałam się w pewnym momencie, ale dlatego, że zwyczajnie brakowało mi tchu
            do odśpiewania tak długiej linijki tekstu. Cóż śpiewać nie potrafię.
            Nie dlatego, ze potrafię wymówić tylko ograniczoną ilość słów.

            > Zrób jeszcze eksperyment i posłuchaj wywiadu Amy
            > www.youtube.com/watch?v=qlNWfxk1jy4
            > Jest to prawdziwa żywa wypowiedź jakich tysiące spotykasz
            > na codzień, bardzo dobra jakościowo, o czystym dźwięku.
            > Czy nadal uważasz, że znasz angielski i czujesz się na siłach
            > by uczyć innych?

            Wspomniałam już wcześniej, że przez pewien czas pracowałam w biurze dla
            brytyjskiej firmy. Myślisz, że zatrudnili by kogoś - zwłaszcza, że wtedy miałam
            20 lat - kto nie potrafi się porozumieć?? Odbierałam i wykonywałam dziesiątki
            telefonów dziennie. Rozmawiałam z ludźmi z rożnych regionów. Ze Szkotami również
            - bo sugerując się akcentem, ta dziewczyna pochodzi ze Szkocji, prawda??
            konkretnego regionu wskazać nie potrafię, aż takiego rozeznania nie mam. Jeśli
            chodzi o wywiad to nie mam najmniejszej trudności ze zrozumieniem tej kobiety.
            Zresztą, spodobała mi się jej muzyka.

            > Daj sobie spokój z rozwydrzonymi dzieciakami, ruchem kadrowym
            > według ustawy, ścieżkami awansu itp. Zajmij się tłumaczeniami,
            > prowadź zajęcia w przedszkolach, korepetycje, obsługę wycieczek
            > zagranicznych... Sama wyceń swoją pracę i sama określ swój etat.
            > Powodzenia.

            Praca w szkole ma swoje niemałe minusy, ale musisz przyznać, że jest to posada
            dość pewna (zresztą jak większość posad państwowych). Jeśli nauczyciel raz
            zostanie zatrudniony to - o ile nie zrobi czegoś niestosownego - ciężko go
            pozbawić pracy. Mnie znany jest tylko jeden przypadek wyrzucenia nauczyciela ze
            szkoły. Większość nauczycieli jak raz znajdzie ciepłą posadkę w szkole to
            pozostaje tam az do emerytury.


            :) akurat rano zauważyłam ogłoszenie i zaniosłam podanie do przedszkola.
            Zobaczymy czy coś z tego wyjdzie.
            Ogłoszenia o korepetycje przed chwila wydrukowałam i czekają na rozwieszenie.
            Wycieczki jakoś nie wpadły mi wcześniej do głowy - na pewno zorientuję się co do
            tego. dziękuję.
            • gobi05 Re: nie do szkoły 15.09.09, 00:09
              > Coś się tak czepił tego chłopaka, wspomniałam o nim raptem jednym zdaniem.

              Jakoś dziwnie uczulony jestem na te wszystkie laski,
              które tu wypisują "latami z nim mieszkałam, prałam
              i gotowałam, kupowałam mu prezerwatywy a on odszedł
              do tej dziwy". Samodzielność nie zwalnia z przyzwoitości.

              > wykładałam się w pewnym momencie, ale dlatego, że zwyczajnie brakowało mi tchu
              OK, skoro tak mówisz. Mi nic do tego. Pisałaś, że pracowałaś
              chwilę dla brytyjskiej firmy, ale nie wiedziałem że byłaś
              sekretarką/asystentką. Ja po prostu miałem pecha do nauczycieli,
              którzy sami niespecjalnie umieliby porozumieć się w Anglii.

              > - bo sugerując się akcentem, ta dziewczyna pochodzi ze Szkocji, prawda??
              Akcentem, no i nazwiskiem ;-)

              > dość pewna (zresztą jak większość posad państwowych). Jeśli nauczyciel raz
              > zostanie zatrudniony to - o ile nie zrobi czegoś niestosownego - ciężko go
              > pozbawić pracy.
              Wystarczy zmienić pensum, i już - jak za dotknięciem
              czarodziejskiej różdżki - kilka tysięcy nauczycieli
              nie ma etatu... Szczególnie z jedną tylko specjalnością.

              > Większość nauczycieli jak raz znajdzie ciepłą posadkę w szkole to
              > pozostaje tam az do emerytury.
              Tak już nie będzie, chyba że sprawisz sobie stalowe
              struny głosowe. Obecni nauczyciele nie pracują
              przez 30 lat, ale do uzyskania wieku emerytalnego.
              Wyobraź sobie teraz 65-letniego WF-istę...


              > :) akurat rano zauważyłam ogłoszenie i zaniosłam podanie do przedszkola.

              Mało dobry pomysł. Może przez rok, ale tak w ogóle
              to załóż szkołę językową i podpisuj umowy jako
              przedsiębiorstwo, a nie jako pracownik.

              Mój kolega w pracy głównie odbiera turystów z lotniska
              i wozi ich w różne dziwne miejsca. Jego wykształcenie
              to prawo jazdy i parę lat pobytu w UK. Jest OGROMNIE
              zadowolony z tej pracy.
              Z kolei dawna znajoma była regularnym przewodnikiem
              wycieczek, ale nie wiem nic o kursach przewodników.
              Nie idź do szkoły jeśli nie masz bogatego męża.
    • fergie18 Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 13.09.09, 19:31
      ja tez mam 22 lata, też nie mam mieszkania, męża itp i nawet mi się do tego nie
      śpieszy a o poważnej pracy to pomyślę jak już będę miała mgr inż., mam nadzieje
      że w swoim zawodzie znajdę pracę, po licencjacie to mało kto może zdobyć
      wymarzoną pracę, ja jak na razie dorabiam w hotelu dla zwierząt i jako hostessa,
      nie jest dużo pieniędzy ale mi starczy, osobiście nie znam lektora języka obcego
      który nie byłby magistrem
      • candy24 Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 15.09.09, 10:56
        Ty chyba naprawde malo zaradna jestes, ja jestem tez po anglistyce
        (mgr) i juz od 3 roku studiuów pracowalam popoludniami w szkolach
        jezykowych, potem po studiach zaczelam pracowac w podstawówce a
        popoludniu w szkole jezykowej, do tego korki,a w miedzy czasie
        jeszcze w przedszkolu uczylam angielskiego, albo taka slaba jestes z
        anglielskiego ze nigdzie Cie nie chca albo masz pecha albo jestes
        malo zaradna.
        • emilia7emilia Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 15.09.09, 11:24
          ja tez jestem bezrobotna a wtym roku obroniłam licencjata:((( na
          pństwowej uczelni w Wawie, dziennie...
    • princessofbabylon Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 15.09.09, 11:44

      qrczak87 napisała:

      > Inni w moim wieku mają już mieszkania, mężów, prace,
      > dzieci, jeżdżą po całym świecie.

      Nie przesadasz czasem? Jakie mieszkania? Moi znajomi nierzadko
      mieszkają jeszcze z rodzicami, bo cięzko się wyrwać, usamodzielnić.
      Jakie dzieci? Chyba imprezowe wpadki. Podróże po świecie? Jak
      rodzice dadzą, to owszem.
      • orange_tail Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 15.09.09, 12:01
        zdaj egzamin na certyfikat, który pozwala uczyć angielskiego na całym świecie.
        to zaczniesz podróżować :)
        • mala_stara Re: nic mi się nie udaje (głownie brak pracy) 15.09.09, 12:13
          a może tak: popracuj chwilę byle gdzie, odłóż kasę na bilet do Japonii, na
          stronie o couchserfingu znajdź osoby, które Cię przemieszkają i spróbuj znaleźć
          pracę nauczyciela angielskiego. bardzo tam poszukiwani. jak nie to są specjalne
          knajpy gdzie siedzisz, przysiadają się do ciebie ludzie, którzy chcą pogadać po
          angielsku i płacą ci za godzinę. taki ot pomysł.
          • gryzikiszka Re: dokształcanie 15.09.09, 12:24
            Jeżeli, jak piszesz, w zawodzie na Twoim terenie jest taka konkurencja, to może pomyśl o dodatkowym (prócz studiów magisterskich) wykształceniu? Jest mnóstwo kursów, które czasami trwają jeden lub dwa weekendy, a można dzięki nim zyskać dodatkowe kwalifikacje (no i poznać ludzi, co jak widać na przykładzie Twojej koleżanki, jest istotne przy szukaniu pracy - nie tylko tatuś prezes może być pomocny:) też zwykli znajomi, którzy dadzą znać, że ktoś gdzieś szuka pracownika). Np. kurs wychowawców kolonijnych, kurs przygotowujący do pracy z dziećmi z ADHD (to akurat zdecydowanie dłużej trwa), zajęcia z wykorzystania dramy podczas lekcji...
            No i głowa do góry - chyba od przyszłego roku angielski ma być obowiązkowy już dla pierwszaków, więc szkoły będą szukać nauczycieli.
          • gryzikiszka Re: dokształcanie 15.09.09, 12:24
            Jeżeli, jak piszesz, w zawodzie na Twoim terenie jest taka konkurencja, to może pomyśl o dodatkowym (prócz studiów magisterskich) wykształceniu? Jest mnóstwo kursów, które czasami trwają jeden lub dwa weekendy, a można dzięki nim zyskać dodatkowe kwalifikacje (no i poznać ludzi, co jak widać na przykładzie Twojej koleżanki, jest istotne przy szukaniu pracy - nie tylko tatuś prezes może być pomocny:) też zwykli znajomi, którzy dadzą znać, że ktoś gdzieś szuka pracownika). Np. kurs wychowawców kolonijnych, kurs przygotowujący do pracy z dziećmi z ADHD (to akurat zdecydowanie dłużej trwa), zajęcia z wykorzystania dramy podczas lekcji...
            No i głowa do góry - chyba od przyszłego roku angielski ma być obowiązkowy już dla pierwszaków, więc szkoły będą szukać nauczycieli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka