Dodaj do ulubionych

Stara dobra sztuka uwodzenia...

30.09.09, 15:20
Nie ma już czegoś takiego?
Co to za uwodzenie - podrzucanie szminek, staników itp. Co to
za "dawanie sygnałów"? Puste smsy?
I mężczyzna ma się poczuć tym oszołominy, zaintrygowany,
zaciekawiony, ma chcieć więcej? Ale czego, więcej szminek w aucie?
Zdolność do wyczuwania męskich intencji też w zaniku, on ją dyma,
ona cieszy się ze związku, bo trzymał ją parę razy za rękę i dawał
sygnały (łapał za tą rękę i się przytulał). Ciekawa jestem czy przed
czy po.
Obserwuj wątek
    • coyotegirl1 Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 15:31
      co do podrzucania staników, to raczej kiepski pomysł i raczej juz
      nie jest potrzebny do dawania sygnału, z resztą zalezy o czym ma być
      ten sygnał :)
      moja kumpela nie zostawiła tej szminki żeby go poderwać, tylko żeby
      zobaczyc co on z tym fantem zrobi. bo może akurat, skoro juz posiada
      jej numer i wie, ze ona jechała tym autem, to by jej zapytał w
      mesie, czy przypadkiem nie zostawiła szminki bo on ją znalazł i że
      może jej oddać osobiście.
      ale skoro tak nie zrobił (szminka podobno zniknęła w ogóle) tzn, że
      nie jest zainteresowany tym oddawaniem i spotykaniem sie z nią.
      i to ona powinna odczytac i to jej staram sie wytłumaczyc ale ona ma
      swoja teorie na ten temat :/
      • twojabogini Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 15:33
        Tymczasem zamiast bawić się w głupie gierki, powinna go po prostu
        uwieść i tyle.
        • coyotegirl1 Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 15:35
          ale boginko - jak? pamiętasz, że mają partnerów? i ze on jest
          kumplem z pracy jej faceta?
          ona chciała zobaczyć, czy facet jest zainteresowany nią, pomimo tej
          całej sytuacji z partnerami praca itd.
          no i ja widze, ze po tej akcji ze szminka nic się nie zadziało ale
          ona jest taka, że jak zagnie na kogoś to nie przyjmuje odmowy :(
          • justysialek Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 15:56
            Czyli w zasadzie nie chciała go uwieść, bo przecież mają partnerów.
            Tylko chciała sprawdzić, czy on za nią szaleje, bo wtedy... byłoby
            zabawanie? A może chciała dać mu deliktany sygnał, że on może ją
            uwodzić pomimo partnerów, a w razie czego zawsze potem mogłaby
            zrzucić winę za inicjatywę na niego?!
            • coyotegirl1 Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 16:03
              oj, widzę, że macie ze soba dużo współnego :)
              ja bym na to nie wpadła :D dzieki :D
              • justysialek Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 16:15

                coyotegirl1 napisała:

                > oj, widzę, że macie ze soba dużo współnego :)

                Wybacz ale wypraszam sobie. Ja zajętych nie zaczepiam, po prostu
                zastanawiam się nad jej motywacjami ;)
                • coyotegirl1 Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 07:28
                  ale bardzo dobrze chyba trafiłas :)
                  przepraszam jeśli uraziłam :)
        • jan_hus_na_stosie Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 15:37
          jak jest ładna i inteligentna to sprawa dosyć prosta, w przeciwnym wypadku
          (czyli w większości przypadków) sprawa nie bywa taka prosta :)
      • soulshunter Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 15:37
        > moja kumpela nie zostawiła tej szminki żeby go poderwać, tylko żeby
        > zobaczyc co on z tym fantem zrobi.

        ale co mial zrobic, pomyslec sobie: "hmmm, fajna szminka nawet pasuje kolorem do
        mojego samochodu. Wiem! Umaluje sie"?
        • coyotegirl1 ale wszyscy wiedza w tym wątku, że oni są zajęci? 30.09.09, 15:45
          soulshunter napisał:

          >
          > ale co mial zrobic, pomyslec sobie: "hmmm, fajna szminka nawet
          pasuje kolorem d
          > o
          > mojego samochodu. Wiem! Umaluje sie"?

          :D uwielbiam jego poczucie humoru :):):)
          a co miał zrobić, no chociazby to co napisałam wyżej - oddać jej :)
          • soulshunter Re: ale wszyscy wiedza w tym wątku, że oni są zaj 30.09.09, 15:49
            szminka w samochodzie to potencjalnie GROŹNY śmieć. Grozny z 2 powodow:
            1. Jak znajdzie jego stara to zaraz bedzie dym - kto to zostawil, ja nie uzywam
            takiego koloru, itd, itp, ect.
            2. Jak przygrzeje slonce, to sie moze rozpuscic i wypaprac tapicerke.
            Wobec powyzszego ja bym od razu zutylizowal w koszu na smieci z dala od garazu.
            • coyotegirl1 Re: ale wszyscy wiedza w tym wątku, że oni są zaj 30.09.09, 15:50
              auto służbowe, więc jego "stara" nim nie jeździ a szminka była
              błyszczykiem - nie rozlewa sie bo szczelnie zamknięta :)
              czekam dalszych propozycji :)
              • soulshunter Re: ale wszyscy wiedza w tym wątku, że oni są zaj 30.09.09, 15:53
                Blad. To ze sluzbowe to nie znaczy ze stara nie moze sobie pozyczyc z jakiegos
                powodu (nie odstawia chyba na noc pod firme n aparking). To ze blyszczyk jest
                zakrecany nie znaczy ze nie moze np wypasc, upasc, stoczyc sie na podloge gdzie
                moze zostac rozdeptany czyli jednak wypaprac w srodku.
                Ostatecznie zawsze mozna dodac do przepalanki dla kolorku.
                • coyotegirl1 Re: ale wszyscy wiedza w tym wątku, że oni są zaj 30.09.09, 16:03
                  tzw "jego stara" jest tylko jego dziewczyna i on nie mieszka z nia :)
                  • soulshunter Re: ale wszyscy wiedza w tym wątku, że oni są zaj 30.09.09, 16:07
                    ale moze np zapoznac jakas dojrzala kobiete i wyjdzie na pedzia zamiast na macho.
              • disa Re: ale wszyscy wiedza w tym wątku, że oni są zaj 30.09.09, 16:15
                może on nie wie KTÓREJ to koleżanki .. tyle ich wozi, ze albo któraś znalazła,
                albo on nie bedzie obdzwanial 50 ;]
                • coyotegirl1 Re: ale wszyscy wiedza w tym wątku, że oni są zaj 01.10.09, 07:20
                  na to Disa nie wpadłam, że autem słuzbowym, gdzie pracują sami
                  faceci można obwozić panienki :) ale masz rację, tak może być ale to
                  by znaczyło, że moja kumpela ma szanse u niego, poniewaz wyszłoby że
                  facet jednak nie jest taki "zapatrzony w swoja starą" :P
    • justysialek Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 15:37
      Ja niestety nie potrafie uwodzić, flirtować dla zabawy tak ale
      uwodzić nie. Z tego prostego powodu, że jak mi się facet naprawdę
      podoba, to mi się nie chce tracić czasu na gierki i zwykle prosto z
      mostu mówię o co mi chodzi lub np całuję i już. Jeszcze mnie żaden
      nie odrzucił.
      • coyotegirl1 Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 15:53
        justysialek napisała:

        > Ja niestety nie potrafie uwodzić, i zwykle prosto z
        > mostu mówię o co mi chodzi lub np całuję i już. Jeszcze mnie żaden
        > nie odrzucił.

        Ciekawe dlaczego?... ;)
        danie na tacy? wurzucać?.. a fe ;)
        • justysialek Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 16:07
          Są tacy, którzy odrzucają i chyba tego boją się dziewczyny, które
          zamiast brać, to na co mają ochotę, to się czają i czekają aż pan
          łaskawie je zagadnie.
          Poza tym określenie "danie na tacy" jest pejoratywne a ja się nikomu
          na tacy nie dawałam, bo po pierwsze daniem nie jestem, po drugie
          byłam stroną aktywną, również biorącą a nie leżacym "daniem"
          gotowym do spożycia, a po trzecie niekoniecznie chodziło o
          konsumpcję
          znajomości. Oba moje poważne związki zaczęły się w
          taki sposób.
          • coyotegirl1 Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 07:36
            nie no dobra, przepraszam, zbyt kolokwialnie to ujęłam, przepraszam.
            Chodzi mi o to, że ta moja kumpela z pewnością zrobiłaby tak samo,
            ona umie uwodzić samym spojrzeniem (oczywiście, że ne na wszystkich
            to działa), ale TA sytuacja jest akurat troche inna, bo ona
            nie może sie wlepiac w kolege swojego faceta i to przy nim, bo
            inaczej nie ma szansy na spotkanie z tym chłopakiem :/
            ona na serio sroce spod ogona nie wypadła ale sytuacja zdaje sie być
            patowa a jesli nie, to na prawdę bardzo trudna do rozwiązania :/
            • steady_at_najx Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 02.10.09, 09:58
              zgadzam sie

              https://www.puka.waw.pl/img/iluzja.jpg
    • skarpetka_szara Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 15:52
      A moze opiszesz nam stara dobra sztuke uwodzenia????
      • justysialek Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 16:10
        Spojrzenia, gesty, uśmiechy, gra słów, taniec, niby przypadkowe
        muśnięcia itd - wszystko co buduje napięcie między dwoma osobami.
        Puszczanie sygnałów przy tym trochę gó...arskie jest, nie sądzisz? ;)
        • skarpetka_szara Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 16:19
          Co to jest puszczanie sygnalow? czy to wtedy gdy dzwonimy do kogos
          i natychmiast odkladamy sluchawke?

          Troche wyszlam z wprawy we flirtowaniu z nowopoznanymi facetami.
          • potworski Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 20:46
            skarpetka_szara napisała:

            > Co to jest puszczanie sygnalow? czy to wtedy gdy dzwonimy do kogos
            > i natychmiast odkladamy sluchawke?


            Też się nad tym zastanawiałem. Zapewne chodzi o niezawodny indiański sposób
            puszczania sygnałów dymnych przy pomocy fajki.
            • skarpetka_szara Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 15:46
              Ty sie smiejesz, ale ja swego czasu sie wkurzalam ze ludzie z PL do
              mnie dzwonia i odkladaja sluchawke. Myslalam ze jaja sobie ze mnie
              robia. I ja czekalam az znowu zadzwonia, a oni ciagle dzwonili i
              nie czekali az odbiore.

              Dopiero potem sie dowiedzialam ze "puszczaja sygnaly" abym to ja
              zadzwonila do nich.
        • hot_chip Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 20:37
          No tak, ale żeby zastosować te sposoby obiekt naszego zainteresowania musi być w
          pobliżu. A jeśli go nie ma, to trzeba wymyślić jakiś pretekst do spotkania i o
          to chyba chodziło z tym zostawieniem błyszczyka...
          • coyotegirl1 Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 07:22
            hot_chip napisała:

            > No tak, ale żeby zastosować te sposoby obiekt naszego
            zainteresowania musi być
            > w
            > pobliżu. A jeśli go nie ma, to trzeba wymyślić jakiś pretekst do
            spotkania i o
            > to chyba chodziło z tym zostawieniem błyszczyka...

            BRAWO :) dziękuję hot_chip że czytasz ze zrozumieniem :)
            bo była mowa o dawaniu sygnałów a potem była kwestia smsów
            a ludzie nieuważie czytający zrobili z tego puszczanie
            sygnałó
            :)
            to ostatnie jest gó...arskie i nawet ona z tym swoim całym
            zauroczeniem az tak głupia nie jest :D
    • sumire Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 30.09.09, 16:09
      no głupawe to trochę. ale może ja się nie znam, też jestem kiepska w uwodzeniu, zawsze walę prosto z mostu... i właściwie chwalę sobie tę metodę :)
    • disa tez się z tego śmiałam :D 30.09.09, 16:12
      nie wpadłabym na pomysł pustych/pomyłkowych smsów czy podrzuconych rzeczy

      no ale skoro kobieta nie potrafi sobą zaintrygować lub sprawdzić aby mężczyzna
      myślał o niej to chyba musi tak robić ;]

      dobrze, że majtek nie gubi na 1 randce :D
      • coyotegirl1 DISA pomóż 01.10.09, 07:27
        disa napisała:

        > nie wpadłabym na pomysł pustych/pomyłkowych smsów czy podrzuconych
        rzeczy
        >
        > no ale skoro kobieta nie potrafi sobą zaintrygować lub sprawdzić
        aby mężczyzna
        > myślał o niej to chyba musi tak robić ;]
        >
        > dobrze, że majtek nie gubi na 1 randce :D
        >

        dobra Disa, to teraz podaj jakiś pomysł, taki hipotetycznie do
        zrealizowania, jak poderwac faceta, który:
        - pracuje z Twoim facetem
        - ma dziewczynę
        - Ciebie widział 3 razy w zyciu
        - praktycznie w ogóle go nie znasz, zamieniłas z nim może 4 zdania w
        sumie
        - jak mu powiesz wprost, że Ci sie podoba on może Ci sie rozesmiac w
        twarz i poleciec do Twojego faceta na skargę :)

        Powiedz jak wybadasz, czy masz jakiekolwiek szanse u niego na to,
        żeby go sobą zainteresować?....
        :)
        • disa Re: DISA pomóż 02.10.09, 21:53
          na początek jeśli chcesz podrywać to zerwij ze swoim obecnym
          nie trać jego czasu który jst równie cenny jak Twój czas


          jestem przeciwniczką rozbijania związków, a już zwłaszcza jak się
          jest dodatkowo w związku
    • cartahena Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 00:20
      A co masz na mysli piszac "on ja dyma, ona cieszy sie ze zwiazku".
      Co to znaczy "dyma" wg Ciebie dokladnie? Pytam, bo moze nie znam
      znaczenia scislego tego terminu.
      • twojabogini Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 14:56
        cartahena napisała:

        > A co masz na mysli piszac "on ja dyma, ona cieszy sie ze zwiazku".
        > Co to znaczy "dyma" wg Ciebie dokladnie? Pytam, bo moze nie znam
        > znaczenia scislego tego terminu.

        Mam na mysli, że mężczyzna zaspokaja swoje potrzeby seksualne, nie
        odczuwając więzi emocjonalnej z kobietą (co nie znaczy, że nie
        podoba mu się ona, ani że jej nie lubi, po prostu jej nie kocha, nie
        chce dzieci, odpowiedzialności itp.), ani nie czując się zobowiązany
        do związku. A kobieta uznaje, ze "związek" się rozwija.
        • cartahena Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 15:31
          Czyli wg Ciebie mozna uprawiac seks tylko, jesli mezczyzna wyzna
          milosc?
          A czy nie uwazasz, ze taka znajomosc moze sie rozwijac i jesli na
          poczatku nie ma milosci, tylko jest bliskosc, to milosc moze przyjsc
          z czasem? Czy jak mezczyzna nie zakocha sie powiedzmy w ciagu
          miesiaca, to nalezy go nie traktowac powaznie i bron boze nie
          wpuszczac do lozka?
          Pytam, bo wydaje mi sie, ze masz duze doswiadczenie zyciowe,
          aczkolwiek jestes dosc ostra w swoich pogladach.
          • twojabogini Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 15:39
            cartahena napisała:

            > Czyli wg Ciebie mozna uprawiac seks tylko, jesli mezczyzna wyzna
            > milosc?

            Seks mozna uprawiać zawsze i wszędzie, jesli tylko ma się ochotę.
            Ale jeśli chce się zdobyć serce mężczyzny, to nie metodą dawania mu
            siebie w formie zabawki do łóżka.

            > A czy nie uwazasz, ze taka znajomosc moze sie rozwijac i jesli na
            > poczatku nie ma milosci, tylko jest bliskosc, to milosc moze
            przyjsc z czasem?

            Może, ale na pewno nie dlatego, ze się ze soba sypia. Miłośc może
            przyjśc np. wtedy jeśli kobieta rzeczywiscie się otwiera w seksie,
            przezywa rozkosz. W większości przypadków niedoswiadczone dziewczyny
            sypiaja z kolesiami, bo myslą ze to zbuduje bliskość itp. Co do
            czerpanej z nich rozkoszy - wątpliwa. Czyli tak naprawdę kłamią.

            Czy jak mezczyzna nie zakocha sie powiedzmy w ciagu
            > miesiaca, to nalezy go nie traktowac powaznie i bron boze nie
            > wpuszczac do lozka?

            jeśłi chce się zbudować związek oparty na miłosci i
            odpowiedzialności to zaczęcie od łóżka nie jest najlepszym pomysłem.
            Co nie znaczy, ze tak sie nie da. Ale sypianie od startu znajomosci
            wymaga silnego charakteru i szacunku do samej siebie. No i tego,
            żeby seks był dla rozkoszy, a nie zeby łapac męża, czy budować
            związki, bliskości itp.
            • cartahena Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 23:02
              Wydawalo mi sie, ze jestes dosc obiektywna osoba, wywazona w swoich
              osadach. Teraz jednak doszlam do wniosku, ze masz jakas schize na
              punkcie seksu (uzywasz slowo "dymanie", co ja uwazam za
              niedopuszczalne w ustach kobiety). Poza tym musimy rozroznic o czym
              mowimy, czy o jednorazowym seksie dziewczyn po dyskotece z
              przypadkowym chlopakiem, czy o seksie pary, ktora juz jakis czas sie
              spotyka, ma pozytywne emocje w stosunku do siebie, milo spedza czas,
              tylko slowo "kocham" jeszcze nie padlo. I nie chodzi o to, ze seks
              dla kobiety z takiej pary jest sposobem na zmuszenie mezczyzny do
              uczucia, tylko na okazanie mu, ze on jej sie podoba i go pozada i
              chce byc pozadana. I nie mowimy tez o zaczynaniu znajomosci od
              seksu, bo zanim sie kogos chociaz polubi, trzeba z nim troche pobyc.
              • twojabogini Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 02.10.09, 09:56
                cartahena napisała:

                > Wydawalo mi sie, ze jestes dosc obiektywna osoba, wywazona w
                swoich osadach.

                Nie jestem. Mam radykalne poglądy i to na każdy temat.

                Teraz jednak doszlam do wniosku, że masz jakas schize na
                > punkcie seksu

                jak równiez na punkcie paru innych rzeczy,

                (uzywasz slowo "dymanie", co ja uwazam za
                > niedopuszczalne w ustach kobiety).

                Nazwywam rzeczy po imieniu. Seks nie zawsze jest kochaniem, czasem
                koles laskę po prostu posuwa. Tak jest to z punktu widzenia kobiety
                wulgarne, podobnie jak sama czynność.

                Mniej wulgarnie zjawisko masz opisane tu:
                www.partnerforlife.pl/porada-online,kryzysowa-narzeczona,18
                Nie ze wszystkim się zgadzam, ale sedno problemu ujęli.

                Poza tym musimy rozroznic o czym
                > mowimy, czy o jednorazowym seksie dziewczyn po dyskotece z
                > przypadkowym chlopakiem,

                To może być bardzo piekny i wartosciowy seks.

                czy o seksie pary, ktora juz jakis czas sie
                > spotyka, ma pozytywne emocje w stosunku do siebie, milo spedza
                czas, tylko slowo "kocham" jeszcze nie padlo.

                Słowo kocham nie ma nic wspólnego z seksem. Za to sypianie z kimś w
                celu usłyszenia tego słowa ma wiele wspólnego z instrumentalnym
                tarktowaniem drugiej osoby. Podobnie jak udawanie związku i
                zaangazowania przez mężczyznę, zeby zapewnić sobie seksualny komfort.


                I nie chodzi o to, ze seks
                > dla kobiety z takiej pary jest sposobem na zmuszenie mezczyzny do
                > uczucia, tylko na okazanie mu, ze on jej sie podoba i go pozada i
                > chce byc pozadana.

                W oparciu o pożądanie to buduje się romans, z zasady krótkotrwały, a
                nie związek.

                I nie mowimy tez o zaczynaniu znajomosci od
                > seksu, bo zanim sie kogos chociaz polubi, trzeba z nim troche
                pobyc.

                Nie widzę nic złego w zaczynaniu od seksu. Widzę cos złego w seksie
                zakłamanym, instrumentalnym uzywanym po coś, np. w celu
                wykorzystania drugiej osoby dla zaspokojenia własnych potrzeb, lub
                manipulacji. Jak również w seksi seksie zakłamanym, np. w którym
                kobieta udaje przyjemność, zeby nie urazić mężczyzny.
                • cartahena Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 02.10.09, 14:24
                  twojabogini napisała:


                  > Nazwywam rzeczy po imieniu. Seks nie zawsze jest kochaniem, czasem
                  > koles laskę po prostu posuwa. Tak jest to z punktu widzenia
                  kobiety > wulgarne, podobnie jak sama czynność.

                  "Posuwanie" tez jest okresleniem wulgarnym. Mozna takze posuwac
                  zone, narzeczona, ukochana, poniewaz z nimi tez sie wykonuje ruchy
                  frykcyjne, czyli posuwiste. Jesli sie chce mozna wszystko
                  zwulgaryzowac.
                  >
                  > Mniej wulgarnie zjawisko masz opisane tu:
                  > www.partnerforlife.pl/porada-online,kryzysowa-narzeczona,18
                  > Nie ze wszystkim się zgadzam, ale sedno problemu ujęli.

                  Ten artykulik to wg mnie jakas bzdura. Proba usprawiedliwiania
                  mezczyzn, ktorzy manipuluja kobietami. A prawda jest taka, ze ci
                  mezczyzni sa po prostu nieuczciwi i zaklamani, albo tchorzliwi,
                  skoro wykorzystuja partnerke do swoich celow. Obecnie mamy do
                  czynienia z manipulacja na kazdym kroku, ale nie nalezy tego
                  traktowac jako rzecz normalna i akceptowalna.

                  >
                  > Słowo kocham nie ma nic wspólnego z seksem. Za to sypianie z kimś
                  w
                  > celu usłyszenia tego słowa ma wiele wspólnego z instrumentalnym
                  > tarktowaniem drugiej osoby. Podobnie jak udawanie związku i
                  > zaangazowania przez mężczyznę, zeby zapewnić sobie seksualny
                  komfort.

                  Nigdzie nie wspomnialam o tym, ze sypia sie z kims, aby uslyszec
                  slowo "kocham". Dla mnie sypianie z kims jest juz jakims okazaniem
                  uczucia, ale widocznie wiele osob tak nie mysli. Patrz wyzej
                  mezczyzni, ktorzy manipuluja. Ale to ich sumienia sa obciazone.
                  >
                  >
                  > > W oparciu o pożądanie to buduje się romans, z zasady
                  krótkotrwały, a
                  > nie związek.

                  Pozadanie jest jednym z elementow zwiazku, ale nie jedynym.
                  Uwazam, ze kazdy zwiazek podobnie sie zaczyna, ale najwiecej zalezy
                  od osob, ktore go tworza. Jesli kobieta trafi na nieuczciwego
                  faceta, ktory tylko udaje, to nie jest to jej wina, tylko jego. I
                  nazywanie takiej kobiety "latwa", "puszczalska" itp. jest po prostu
                  niesprawiedliwe. Tak niesprawiedliwe jest winienie okradzionego,
                  anie zlodzieja.
    • twojabogini Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 15:02
      Co to znaczy uwieść? To nie jest trzepotanie oczami, ani nie jest
      puszczanie sygnałów dymnych czy jakichkolwiek innych, zostawianie
      rzeczy i wybadywanie.
      Uwieść inną osobę to sprawić, żeby poczuła się dobrze w naszym
      towarzystwie, zaintrygować swoja osobą, sprawić że będzie chcieć
      więcej i będzie szukac z nami kontaktu. Dlatego uwieść mężczynę
      można na oczach męża i niekt do nikogo nie ma prawa mieć pretensji.
      Wygląd jest istotny na tyle, aby nie był odrażajacy, podobnie jak
      zapach. Reszta to osbowość.
      Jeśli gramy tylko ciałem - to nie jest uwodzenie tylko kuszenie
      seksualne, dojdzie do konsumpcji raz albo pare razy i po sprawie.
      Subtelene dotyki, ocierania się pocieranie swojego ciała - to
      sztuczki z kategori - przeleć mnie.
    • deczko Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 01.10.09, 17:00
      Moim zdaniem jak mozna uwiesc faceta
      1. Trzeba czesto go widywac. Facet nie bedzie sie bawil w Sherlocka Holmsa z
      powodu glupiej szminki. To nie romans za 4.99, tylko zycie.

      Poza tym sa faceci, ktorzy nie kradna lasek kolegom z pracy, bo to sie im po
      prostu nie oplaca. Wyzej sobie cenia dobra atmosfere w pracy.
      • coyotegirl1 Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 02.10.09, 07:45
        deczko napisał:

        > Moim zdaniem jak mozna uwiesc faceta
        > 1. Trzeba czesto go widywac. Facet nie bedzie sie bawil w
        Sherlocka Holmsa z
        > powodu glupiej szminki. To nie romans za 4.99, tylko zycie.
        >
        > Poza tym sa faceci, ktorzy nie kradna lasek kolegom z pracy, bo to
        sie im po
        > prostu nie oplaca. Wyzej sobie cenia dobra atmosfere w pracy.
        >
        Też jestem tego zdania, chociaż... kurcze przypomniałam sobie, że
        znam taki jeden przypadek. Dwóch najlepszych kumpli z pracy, do tego
        pracowali w wojsku. I niestety koles koledze poderwał żonę, był sex
        w nocy a rano on z jej mężem pili razem kawe w pracy.
        Dziewczyna była zadowolona, koleś też, mąż o niczym rzecz jasna nie
        wiedział. Nie wiem jak sie to skońćzyło bo sie wyprowadziłam, ale
        jednak to nie jest reguła....
        Oczywiście że z tego kolesia ostatnia szuja i w ogóle ale ...
        przypadek zaistniał..
        • deczko Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 02.10.09, 11:06
          coyotegirl1 napisała:

          > Też jestem tego zdania, chociaż... kurcze przypomniałam sobie, że
          > znam taki jeden przypadek. Dwóch najlepszych kumpli z pracy, do tego
          > pracowali w wojsku. I niestety koles koledze poderwał żonę, był sex
          > w nocy a rano on z jej mężem pili razem kawe w pracy.
          > Dziewczyna była zadowolona, koleś też, mąż o niczym rzecz jasna nie
          > wiedział. Nie wiem jak sie to skońćzyło bo sie wyprowadziłam, ale
          > jednak to nie jest reguła....

          To nie jest sztuka uwodzenia, tylko szybki numerek, a na to niezbyt trudno
          namowic faceta.
          Sztuka uwodzenia moim zdaniem polega na tym, ze imj dluzej widujesz faceta,
          ktorego cchesz uwiesc to on coraz bardziej jest pod Twoim wplywem. I sam zaczyna
          dzialac. Jak to osiagnac? Trzeba czesto/regularnie go widywac i wcale nie
          wskakiwac mu od razu do lozka (!!!), ale prowadzic sztuke uwodzenia.
          Trzeba mu sie czesto patrzec prosto w oczy. :))) To taki podstawowy trik. :)

          A jak Twoj watek o kolezance, ma sie do watku raczej_idiotki
          forum.gazeta.pl/forum/w,16,99885312,99897517,Re_zauroczylam_sie_nim_ale_jak_to_sie_stalo_.html
    • coyotegirl1 a tak w ogóle z tą szminką 02.10.09, 08:12
      to on ja zabrał z tego auta. Bo ona gadała ze swoim facetem, żeby ja
      przyniósł do domu i jej facet mówi, że ja widział i nie wiedział co
      to jest to tego nie ruszał, a że ten jego koles jeździ częściej tym
      autem to tez to widział. No i w końcu jak jej facet chciał ją wziąć
      do domu, to okazało sie że zniknęła. Szukał jej w całym aucie i
      nigdzie nie ma.
      Zaznaczę od razu, że nie było potrzeby jej wyrzucania bo oni mają
      auto na spółkę, jak jeden coś zostawi to drugi tego nie rusza i nie
      musza ukrywać przed swoimi kobietami tego co w nim jest, bo to auto
      firmowe i korzystaja z niego na zmianę. A jako, że ta szminka
      zniknęła, to może znaczyć, że może jednak tamten załapał i
      specjalnie ją wziął, żeby jej kiedys oddać?....
      w każdym razie kumpela podjarana na nowu i teraz nie ma mowy, żeby
      jej go wybić z głowy :/ Grrrr! :(
    • jack20 Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 02.10.09, 11:43
      jak kazdy zamek jest do otwarcia tak podobnie kazda kobieta.
      sztuka? bzdura, tego sie nie nauczysz. to sie ma albo sie nie ma.
      wychodzi najczesciej wtedy, gdy wogole sie o to specjalnie nie
      starasz. mieszanki z szczypty niesmialosci, taktu, inteligencji,
      poczucia humoru sie nie nauczysz. takim musisz byc.
      nauczyc sie mozesz psychiki kobiety.
      nie rozumiem frajerow naciagajacych sie na jakies KURSY UWODZENIA.
      melduja sie tam tylko kretyni i zyciowe ofermy



      • twojabogini Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 02.10.09, 14:28
        jack20 napisał:

        > jak kazdy zamek jest do otwarcia tak podobnie kazda kobieta.
        > sztuka? bzdura, tego sie nie nauczysz. to sie ma albo sie nie ma.
        > wychodzi najczesciej wtedy, gdy wogole sie o to specjalnie nie
        > starasz. mieszanki z szczypty niesmialosci, taktu, inteligencji,
        > poczucia humoru sie nie nauczysz.

        Ja wierzę w pracę nad soba i samodoskonalenie.

        > nie rozumiem frajerow naciagajacych sie na jakies KURSY UWODZENIA.
        > melduja sie tam tylko kretyni i zyciowe ofermy

        Z tym sie zgodzę.
        • haldeman79 Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 09.10.09, 12:09
          twojabogini napisała:

          > jack20 napisał:
          >
          > > jak kazdy zamek jest do otwarcia tak podobnie kazda kobieta.
          > > sztuka? bzdura, tego sie nie nauczysz. to sie ma albo sie nie ma.
          > > wychodzi najczesciej wtedy, gdy wogole sie o to specjalnie nie
          > > starasz. mieszanki z szczypty niesmialosci, taktu, inteligencji,
          > > poczucia humoru sie nie nauczysz.
          >
          > Ja wierzę w pracę nad soba i samodoskonalenie.

          Czyli udało Ci kogoś uwieść, ponieważ pracowałaś nad sobą i wiesz, że uwiedzenie
          nie powiodło by się gdyby nie samodoskonalenie? :)
          • twojabogini Re: Stara dobra sztuka uwodzenia... 09.10.09, 13:30
            haldeman79 napisał:

            > Czyli udało Ci kogoś uwieść, ponieważ pracowałaś nad sobą i wiesz,
            >że uwiedzenie nie powiodło by się gdyby nie samodoskonalenie? :)

            W sumie to faktycznie nie wiem, czy uwodzenie szłoby mi tak samo,
            gdyby nie praca nad sobą, ale mam pewne podstawy, żeby przypuszczać
            że tak. Gdybym np. nie schudła po ciąży? Albo pozostała na poziomie
            intelektualnym nastolatki? Albo zaniedbała cerę?
    • potworski Zadam takie pytanie 03.10.09, 10:35
      Po ch#j w ogóle uwodzić i nazywać to jeszcze sztuką?
      Jak się kobieta facetowi podoba i odwrotnie, to nikt nikogo uwodzić nie musi.
      • agrafka_online Re: Zadam takie pytanie 09.10.09, 11:02
        głupoty piszesz :) oczywiście, że to sztuka, każdy robi to inaczej,jedni
        subtelnie drudzy nie. Czasami kobietę/mężczyznę trzeba do siebie przekonać,
        uwodzić, podrywać itp. Poza tym jest to świetna zabawa :) Każdy uwodzi, Ty
        pewnie też, ale widzę, że nie jesteś tego świadom heh to tak, żeby Ci przybliżyć
        zalazłam filmik jak uwodzi Edyta Herbuś ( mężczyznom Ona bardzo się podoba,
        dlatego przykład idealny): www.youtube.com/user/88marianne#p/u/2/vNYVaqR6IQ0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka