twojabogini
02.10.09, 14:25
Przemyślałam gruntownie kwestię informowania małżonków o zdradach
popełnianych przez współmałżonków. Do tej pory gorąco broniłam
stanowiska, że się nie informuje, bo to nadmierna ingerencja.
Anonimowe poinformowanie nadal będę uważać za kurwe..ie w formie. Z
drugiej strony poinformowanie osoby zdradzanej może :
- ustrzec przed zakażeniem chorobami wenerycznymi i wirusowymi,lub w
porę je wykryć,
- wyjasnić dziwne, czesto upokarzajace zachowanie partnera,
- zdjąć ciężar winy jakim zdradzajacy małzonek potrafi obarczyć
zdradzanego małżonka,
- pozwoli osobie zdradzanej podjąć decyzje w oparciu o fakty.
Przemyślałam po rozmowie z klientka, która powiedziała że gdy
dostała anonim z informacją i fotografią oraz linkiem do a jakże
profilu kochanki na NK. Poczuła ulgę - bo wszesniej nie wiedziała co
się dzieje i czuła się winna rozpadowi małżeństwa. Była za chuda, za
dużo pracowała, za mało czuła, nie tak się ubierała i jej mąż nie
mógł no nie mógl z nia współżyć i wogóle po paru latach udanego
zwiazku po jednej delegacji doszedł do wniosku ze zyje z potworem. i
ona to kupowała i siebie winiła. I starała sie , starała, starała.
Nie zmieniam zdania po jednej historii, przemyślałam też inne z
którymi się zetknęłam. Informujcie.