Dodaj do ulubionych

kobiety wobec mobbingu

21.10.09, 15:33
Witam :)
Chciałam Wam zadać pytanie, bo jestem ciekawa, jak to jest
właściwie z kobietami i mobbingiem.
Niedawno zmieniłam pracę, własnie z tego powodu. Przez ponad dwa
lata byłam w pracy szykanowana, poniżana, zarzucana pracą. Byłam
rozliczana z tego, ze ktoś inny czegoś nie zrobił, kwestionowano
moje kompetencje etc etc. Doszło do tego, ze cokolwiek nie
powiedziałam, choćby o pogodzie, było komentowane chamskimi
odzywkami. Przestałam się więc odzywać, wchodzic do pokoju
socjalnego, unikałam w miare możliwości kontaktu z szefową.
Koleżanki z pracy widziały to, współczuły mi... Ale nic więcej.
Jedyne co od nich slyszalam to : "szukaj innej pracy nim cię
zajedzie na śmierć". Mąz mi doradzał sąd pracy - jednak wiem, że
nawet te bliskie koleżanki nie zgodziłyby się zeznawać, więc dalam
spokój.
Odbiło to sie na moim zdrowiu. Rozchrowałam się tak, że musiałam
się leczyc przez rok ( na urlopie zdrowotnym). Doszłam do siebie,
zmieniłam , jak pisalam, pracę. Jednak został mi żal i takie
pytanie - czy wszedzie kobiety spuszczają glowę i udają, że nie
widzą, gdy ktoś szefowa/szef niszczy ich koleżankę ?
Obserwuj wątek
    • cloclo80 Re: kobiety wobec mobbingu 21.10.09, 15:48
      Twój man to kupa dziada. Powinien zabrać ci stamtąd czym prędzej a nie nastawiać
      do boju. Zdrowie jest tylko jedno.
      • kag73 Re: kobiety wobec mobbingu 21.10.09, 16:04
        Obawiam sie, ze w dzisiejszych czasach gdzie bardzo trudno o prace a
        latwo ja stracic wiekszosc ludzi nie bylaby gotowa nadstawic glowe
        za kolege czy kolezanke z pracy, bo wlasnie baliby sie, ze sami
        wyleca z roboty.
        Ciesz sie, ze masz nowa prace i trzymam Ci kciuki, zeby atmsofera
        byla przyjemniejsza niz w tej starej!
        • madame_charmante Re: kobiety wobec mobbingu 22.10.09, 15:21
          Problem w tym, że było wiadomo, że jak skończy ze mną, to zabierze
          się za kogoś innego. Nota bene, zadna z nas nie miała z szefową
          słodko. Każdej się trafiło "coś miłego". Myślę, ze gdybyśmy
          potrafiły się zjednoczyć - musiałaby się zastanowić. Dodam, ze to
          instytucja państwowa, więc nie tak łatwo wylecieć, jeśli się ma
          podpisaną umowe na czas nieokreślony.
      • mamba8 Re: kobiety wobec mobbingu 22.10.09, 15:32
        Dokładnie...co to za mąż, który spokojnie tak na to patrzył dopóki
        nie zniszczyłaś swoje zdrowie?


        Czy się zdarza mobbing. W jednej firmie dla której pracowałam
        zdarzał się w różnych formach wynikało chyba z jakiejś
        niedojrzałości szefostwa, bo poziom mobbingu był jak w jakiejś
        piaskownicy. Najczęściej dotykało najbardziej nieśmiałych wrażliwych
        jednostek (co nie oznacza, że mieli prawo tak postępować). Co do
        sprawy sądowej uważam, że trzeba o siebie walczyć a co do szans
        najlepiej jakbyś najzwyczajniej uzyskała porady prawnej. Wtedy się
        dowiesz czy naprawdę warto. Zdaje się, że w pl zjawisko mobbingu
        jest takie bezkarne bo widzą, że im uchodzi.
      • cherry.coke Re: kobiety wobec mobbingu 22.10.09, 15:34
        > Twój man to kupa dziada. Powinien zabrać ci stamtąd czym prędzej a nie nastawia
        > ć
        > do boju. Zdrowie jest tylko jedno.

        W takiej wersji mobbing kwitnie sobie dalej, tylko pan i wladca zaopiekowal sie
        biednym koteczkiem.

        Szkoda, ze nie udalo sie zorganizowac jakiegos komitetu pracowniczego przeciw
        przelozonej, jesli dowalala wszystkim.
        • kag73 Re: kobiety wobec mobbingu 22.10.09, 15:56
          No wlasnie, przydaloby sie utrzec nosa takiej szefowej.
          Rozumiem tez pobudki meza, jakby nie bylo, warto walczyc o
          sprawiedliwosc. Taka szefowa mysli, ze jej wszystko ujdzie plazem.
          Moze jeszcze nie jest za pozno, teraz juz Ci na pracy tam nie zalezy.
    • mahadeva Re: kobiety wobec mobbingu 22.10.09, 17:46
      nie wyobrazam sobie, zeby byc taka ciota w pracy
      sama widzisz - rok choroby przez jakas babe - gdzie tu sens?
      • madame_charmante ciota jak ciota... 22.10.09, 20:32
        dorobiłam się takiego traktowania dlatego, ze protestowałam przeciw
        łamaniu prawa pracy przez nią. To taki typ szefa, który "usiadł na
        stołku" w latach 90, kiedy naprawdę trudno było o pracę. Poczula sie
        kobieta Panem Bogiem i tak jej zostało. I na przykład - w związku z
        tym, ze mamy ruchomy czas pracy - kazała nam przyjeżdzać do pracy w
        sobotnie popołudnie. Odezwałam się, że mamy zapisany w prawie pracy
        5 -dniowy tydzień pracy, to mało mi twarzy nie obiła, a jak się
        zapluła... Groziła wszystkimi możliwymi restrykcjami - prócz tego,
        że mnie zwolni, bo akurat tego zrobić nie mogła.
        Problem z PIP - em był taki, ze sprawy finansowe, czyli to co
        najłatwiej udowodnic w mobbingu, były zawsze akuratnie regulowane.

        Pniom jeżdzącym po moim mężu zadam tylko jedno pytanie : .. miał
        siąśc ze mną i plakac ?
        czy obić szefowej ryj ? :/
        obie opcje uważam za głupie :/
        i nie pytam was o to, jak ma reagować mąż, tylko jak kobiety
        reagują widząc taką sytuację.
    • kobieta_na_pasach Re: kobiety wobec mobbingu 22.10.09, 20:35
      za mna wstawil sie jeden z szefow.widocznie bylam tego warta. a trwalo to dwa
      lata. tej osoby nikt nie lubi. ale ja nie ulegalam tylko sie bronilam slownie.
      teraz mam spokoj.
      • madame_charmante to mialas chyba szczęście 22.10.09, 20:44
        myślę, ze szefostwo wiedzialo lub domyslało się, co się dzieje u
        nas, bo bardzo duża była rotacja kadry. Pracowałam tam wiele lat,
        byłam cenionym przez szefów pracownikiem. Jednak układy były takie,
        ze nie miałam po co iść się skarżyć. Wygodniej im było, gdy ona była
        na stołku, bo robiła wszystko , czego żądali, oczywiscie naszym
        kosztem.
    • stinefraexeter Re: kobiety wobec mobbingu 22.10.09, 20:51
      Wiesz, twojemu mężowi łatwo było doradzać bój w sądzie pracy... Gdyby chodziło o
      jego własnego szefa, nie sądzę by był aż tak waleczny.

      Tu naprawdę nie chodzi o płeć, tylko o konkretną sytuację. Mój ojciec również
      miał do czynienia z mobbingiem (placówka państwowa) i też odcisnęło się to na
      jego (i nie tylko jego, bo problem dotyczył więcej osób) zdrowiu. Łatwo się
      mówi: sąd pracy, PIP. Ale jak to wygląda w praktyce? Wieloletnie procesowanie
      się z szefem? Jak sobie wyobrażasz współpracę w takiej atmosferze?

      Udało ci się zmienić pracę i należy się z tego cieszyć. Miejmy nadzieję, że coś
      się zmieni (procedury? przepisy?) i że łatwiej będzie walczyć z mobbingiem.
      • madame_charmante no właśnie, ten czas.. 22.10.09, 21:00
        moj mąz to czlowiek twardy i uparty, i wiem, ze gdyby jemu sie cos
        takiego przytrafiło, to by nie popuścił. Potrafi swojemu szefowi
        wyrypac prosto w oczy, co trzeba. Chyba dlatego nie potrafił mnie
        zrozumiec. Dla niego to było naturalne.
        Ja nie jestem taka odporna, więc starałam sie robić uniki ( ktore,
        jak wiadomo, guzik dają) i szukac intensywnie pracy. Prowincja
        jednak ma wiele zalet, ale jedną wadę - ograniczone mozliwosci
        zatrudnienia...
        Druga rzecz: w mojej branży kierownicy, dyrektorzy się znają.
        Jakbym zyskała opinię awanturnicy - mogłsabym potem co najwyżej
        pietruszkę na targu sprzedawać, bo nikt by mnie nie zatrudnił ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka