Dodaj do ulubionych

:(((((((((

26.10.09, 18:57
Ponad rok temu straciliśmy córeczkę. Ostatnio mój mąż powiedział mi, że nie
wie czy mnie kocha:(że od śmierci Oliwki coś w nim pękło i nie potrafi dalej
tak, że chce bym dała mu trochę czasu, ale nie wie ile.....że chce za mną
zatęsknić. Powiedział, że nie chce rozwodu i że chce dać nam jeszcze szanse.
Ostatnio jak się widzieliśmy mówił, że zaczyna tęsknic.... od 2 tygodniu
mieszka u swoich rodziców:( ale cały czas mówi, że nie wie czy mnie kocha. A
ja już nie wiem co o tym myśleć:(((((((
Obserwuj wątek
    • hermina25 Re: :((((((((( 26.10.09, 19:02
      > ja już nie wiem co o tym myśleć:(((((((

      przede wszystkim zacząć myśleć!
      Rozumiem,że wydarzyła się tragedia i szczerze współczuję...ale jakby mój facet
      tak się zachował,to od razu bym się rozwiodła.Obarcza Cię winą za całą tragedie
      i w dodatku mówi,że z tego powodu przestał Cię kochać...bzdura!To tylko jego
      głupie usprawiedliwienie,które na celu wzbudzić w Tobie poczucie winy-koleś to
      zwykły manipulator...
    • skarpetka_szara Re: :((((((((( 26.10.09, 19:05
      Hmmmm.... a co ty czujesz?
    • mahadeva Re: :((((((((( 26.10.09, 19:05
      kawal ch.ja, jak kazdy facet. w ogole nie obchodza go Twoje uczycia
      z drugiej strony, mi kazdy facet mowil, ze mnie nie kocha, ale mimo tego zwiazek
      byl, tylko ja musialam walczyc, wiec moze Ty tez nie czekaj biernie?
      • till_the_clouds_clear Re: :((((((((( 26.10.09, 19:21
        A czy was obchodzą jego uczucia?
    • marzeka1 Re: :((((((((( 26.10.09, 19:18
      Spotkała was tragedia, tyle że mąż nie potrafił stawić jej czoło, stać się także
      dla ciebie wsparciem, a jak dzieciak uciekł do rodziców. Nie potrafiłabym być
      chyba z człowiekiem, który tak mnie zawiódł, a na dodatek dorzuca, by dobić
      chyba, że chyba nie kocha.Kawał drania.
    • cafem Re: :((((((((( 26.10.09, 19:19
      Jeszcze mu zalezy, skoro chce o Was walczyc, zatesknic.

      To glupio zabrzmi, ale moze po prostu oboje odsuneliscie sie od
      siebie cierpiac po smierci malej, kazde osobno, i jakos to uczucie
      miedzy Wami sie rozplynelo...Po tragedii oboje jestescie inni,
      pewnie nie smiejecie sie tak jak dawniej, pewnie wszystko jest
      inaczej i pewnie oboje chcielibyscie swiezosci, czegos, co nie
      bedzie Wam kazdego dnia przypominalo o coreczce.

      Walczcie. Moim zdaniem macie jeszcze szanse.
      • agooo Re: :((((((((( 26.10.09, 19:37
        Tylko, że ja juz nie wiem co robić, teraz chyba niewiele mogę skoro on chce
        zatęsknić i nie chce bym go pobaglała :( kocham go i zawsze mu to okazywałam.
        Przez cały czas mówił, że i on mnie kocha a tu nagle bum:(
        Ostatnio powiedział swojej mamie, że nie jest jeszcze gotów na rozmowe ze mną,
        że musi dojść do siebie. Powtarza mi, że mnie nie zostawił, tylko że chce chwile
        pobyć sam przemyśleć wszystko. Tydzień po tym jak się wyprowadził zaproponował
        spotkanie i rozmawialismy, spytał sie najpierw mnie czy chce rozwodu a potem
        powiedział, że on też nie chce.
        Zabrał tylko najpotrzebniejsze rzeczy, powiedział, że jakby nic nie czuł i nie
        kochał to juz dawno by mnie zostawił i zabrał wszystkie rzeczy. A z drugiej
        strony mówi, że nie wie czy mnie kocha.
        walczyłam cały czas ale teraz niewiele moge skoro chce pobyć sam. Mówi, że chce
        znaleźć lepsza prace, mieszkanie dla nas.
        Tylko jak długo tak można;(
        • cafem Re: :((((((((( 26.10.09, 19:45
          Pogubiliscie sie oboje... A on potrzebuje czasu.
          Daj mu go. Zajmij sie soba, moze zacznij robic cos zupelnie nowego,
          czy to sport, czy recznie robiona bizuteria, wyjdz na dlugi spacer,
          porozmawiaj z kims bliskim - moze wino z przyjaciolka?

          I poczekaj, choc to boli. Jesli mezowi zalezy - wroci.

          Trzymam kciuki, zeby Wam sie udalo!

          • agooo Re: :((((((((( 26.10.09, 19:49
            Staram się byc cierpliwa, ale to strasznie cięzko:( i brakuje mi go.
            Jak sie spytałam czy potrzebuje tego czasu by zastanawiac sie czy mnie kocha to
            zaprzeczył. Tylko ile to może potrwać:(
            • agooo Re: :((((((((( 26.10.09, 19:52
              Nie odzywam się, nie dzwonie pierwsza.Jak mu powiedziałam , że czuję że już nie
              będziemy razem to powiedział, żebym tak nie myślała nie panikowała i nie
              słuchała tego co mówią o tym, że nie wrócimy do siebie.
              Skoro nie chce bym nalegała, więc pozostaje mi tylko czekać i nie dzwonić.
              • cafem Re: :((((((((( 26.10.09, 19:57
                I tak zrob.
                Faceci cierpia inaczej. Jesli chcialby Cie ot tak zostawic, juz by
                to zrobil. Tak jak powiedzial.

                Zajmij sie czyms.
                Ja wiem, ze on Ciebie w taki sposob jeszcze bardziej rani. I to nie
                jest wlasciwy sposob.
                Ale jesli dla niego jest to jedyny, by jakos sie samemu ze soba
                uporac - daj mu/Wam szanse.
              • nothing.at.all Re: :((((((((( 27.10.09, 20:52
                Też teraz walczę aby być cierpliwą, nie odzywać się pierwsza, nie dzownić, nie
                nalegać. To trudne, wiem. Ale postaraj się.
                Gdyby chciał zakończyć to już by to zrobił, a on daje Wam szansę, tylko musi sam
                przemyśleć i pozbierać się.
                Powodzenia!
                • rosa_de_vratislavia Re: :((((((((( 27.10.09, 21:00
                  nothing.at.all napisała:

                  > on daje Wam szansę,

                  on wykańcza psychicznie żonę (która i tak wiele się nacierpiała).
                  Powinien się zdecydować, a nie odwlekać w nieskończonośc...
                  • nothing.at.all Re: :((((((((( 28.10.09, 17:15
                    Nie zgodzę się. Może faktycznie nie fair z jego strony jest to, że przeciąga to.
                    Ale niektórzy potrzebują czasu, muszą się zastanowić, dojść do ładu ze swoją
                    osobą, a potem zając się tą drugą.
            • rosa_de_vratislavia Re: :((((((((( 26.10.09, 19:55
              agooo napisała:

              > Staram się byc cierpliwa, ale to strasznie cięzko:(

              Powiedz wprost: Nie możesz utrzymywać mnie w takiej niepewności, bo
              ja CIERPIĘ. Dłużej tego nie zniosę. Nie każ mi czekać, bo to tortura.

              Jeśli mąż chce ratować małżenstwo - zapiszcie się wspólnie do
              psychologa.
              Jeśli nie - lepiej niech Ci to powie otwarcie,żeby sama mogła zacząć
              stawac na nogi. Żebyś sama mogła do tego psychologa iść (żeby Ci
              pomógł przejśc przez to wszystko).

              Sorry, ale mąż zachowuje się jak egocentryk. Śmierć Waszego dziecka
              nie usprawiedliwia go, bo rani Cię dodatkowo. Powiedz mu to!



              www.KrainaKsiazek.pl
              • yoko0202 zgadzam się! 27.10.09, 10:05
                rosa_de_vratislavia napisała:

                > Powiedz wprost: Nie możesz utrzymywać mnie w takiej niepewności, bo ja
                CIERPIĘ. Dłużej tego nie zniosę. Nie każ mi czekać, bo to tortura.
                Jeśli mąż chce ratować małżenstwo - zapiszcie się wspólnie do
                psychologa.
                Jeśli nie - lepiej niech Ci to powie otwarcie,żeby sama mogła zacząć
                stawac na nogi. Żebyś sama mogła do tego psychologa iść (żeby Ci
                pomógł przejśc przez to wszystko).

                > Sorry, ale mąż zachowuje się jak egocentryk. Śmierć Waszego dziecka nie
                usprawiedliwia go, bo rani Cię dodatkowo. Powiedz mu to!


                tragedia rodzinna dotknęła oboje, oboje cierpią, a mąż powoduje że autorka wątku
                cierpi jeszcze bardziej.
                ja bym nie czekała na wieczne 'jutro' tylko postawiła sprawę jasno - albo
                walczymy [aktywnie i oboje] o to małżeństwo, albo idziemy każde w swoją stronę.
    • jack20 Re: :((((((((( 26.10.09, 20:27
      jesli tylko dziecko was laczylo to powiem brutalnie:
      wykorzystal sytuacje i zwial pod pretekstem.
      jesli nie, to zachowuje sie jak patentowy dupek i nic tak chamskiego
      zachowania nie tlumaczy.
      czulosci, nilosci czy tego co slubowal nie widac.
      o czym wiec tu mowic i co ci pozostaje?
      ostatnia szanse jaka mozesz mu dac to nakaz leczenia psychologa czy
      psychiatry
      a jesli tego nie uczyni to co ci pozostaje?
      - zapomniec typa
    • vandikia Re: :((((((((( 26.10.09, 22:46
      ja wiem, ze to wydaje sie byc ostatnio "trendy" ale wyslalabym was
      na jakąś terapię, zebyscie sobie poradzili z bolem

      wiele zwiazkow sie rozpada po takiej traumie, warto zawalczyc jezeli
      Wam zalezy
      • agooo Re: :((((((((( 27.10.09, 08:58
        A może po prostu nie kocha już mnie i chce zostawić
        • mkswb Re: :((((((((( 27.10.09, 09:28
          Mi się wydaje, że jest tak: Twój mąż to taki typ trochę egoistyczny, myśli o tym
          jak on cierpi i jemu się wydaje, że tylko on. Nie zastanawia się nad uczuciami
          innych. Nie myśli jak Tobie jest ciężko w tej koszmarnej sytuacji, że też
          cierpisz, on cierpi i może robić co chce, manifestować swoj wielki żal, robić
          głupoty, jakie tylko mu się zachcą, bo ON CIERPI.
          Nie potrafi wspierać Ciebie, to taki skoncentowany na sobie typ.
          Wiem, że już masz dość zmian i chciałabyś żeby chociaż on przy Tobie został i
          było jak dawniej. Chciałabyś w końcu uzyskać spokój. Ale zastanów się, czy warto.
    • disa Re: :((((((((( 27.10.09, 10:06
      CO ZA .......................... egoista

      w głowie mi się to nie mieści
      on, jego cierpienie, jego czas na zastanowienie się, jego czas na dojście do
      siebie, jego zatęsknienie bo przecież to była jego tragedia i jego Córka.
      Dlatego musi pobyć u Mamy która będzie nad nim ubolewała jak nikt inny...

      niedojrzały kawał egoisty i tyle Ci powiem

      wytłumacz mi JAK mężczyzna który Cie kocha może skazać Cie na takie cierpienie,
      niepewność i lęki? w imię czego? W imię jego smutku który nie jest Twoją winą

      nie.... my tu na forum nie lubimy takich niedojrzałych egoistów i Panów "ma być
      mi dobrze, a Ty czekaj na wyrok"
    • sweet_pink Re: :((((((((( 27.10.09, 10:37
      Autorko.
      Nigdy nie przeżyłam takiej tragedii jak wasza, ale kiedyś tez zmagałam się z
      traumatycznymi/tragicznymi emocjami. Uważam, że w takiej sytuacji w której
      jesteście prawie niemożliwym jest poradzić sobie bez profesjonalnego wsparcia.
      Każde z was przeżywało to inaczej, każdemu pewnie zgromadziły się żale, każde
      pewnie w tym czasie nie otrzymało czegoś czego bardzo potrzebowało, dotkliwy ból
      być może przytępił emocje między wami, pewnie zabił chemię.
      Po takiej tragedii rodzina to jak zgliszcza domu po pożarze...nie można mieszkać
      w zgliszczach, trzeba odbudować dom.
      Uważam, że powinnaś znaleźć terapeutę dla par, specjalizującego się pomocy
      małżeństwom, które utraciły dzieci. Z mężem porozmawiać, że ta terapia jest
      potrzebna, żebyście zrozumieli siebie nawzajem, uporządkowali emocje i dopiero
      wtedy podjęli decyzje co dalej z wami. Nawet jeśli byście się rozstali, to jest
      wam to obojgu niezbędne do tego by nie żyć później w poczuciu winy za rozpad
      związku.
      Pogubieni jesteście, dajcie sobie szanse by się odnaleźć.
      • cafem Re: :((((((((( 27.10.09, 10:57
        W koncu rozsadna wypowiedz.

        Kazda po kolei najezdza na faceta, ze zostawia ja, bo spotkala ich
        tragedia. Co za bledny wniosek!

        ZOstawia/potrzebuje czasu, bo malzenstwo nie jest takie jak kiedys,
        bo nie smieja sie jak kiedys, bo ona jest inna niz kiedys, bo ne
        spedzaja czasu jak kiedys, bo sobie oboje z tym nie radza.
        Bo stwierdza, ze jesli ma przezyc cale zycie tak, jak jest teraz, to
        nie da rady!
        A wciaz kocha, bo wciaz pamieta, jak bylo wczesniej, i nie jest
        swinia, jak twierdza poprzedniczki, tylko moim zdaniem jest cieplym
        zagubionym facetem.

        I sweetpink masz racje, tu chyba bedzie potrzebna terapia.

        • grosik68 Re: :((((((((( 27.10.09, 12:21
          Ja tez mialabym ochote nawymyslac facetowi jego egoizm, zapatrzenie w siebie i
          brak odpowiedzialnosci. Ale to do niczego nie prowadzi.
          Idealnym byloby w tej sytuacji bycie razem i wzajemne wspieranie sie i kojenie
          bolu. Idealne...
          Wiele zwiazkow po takiej stracie rozpada sie, bo ludzie nie sa w stanie byc juz
          ze soba razem. Nie poddawalabym w watpliwosc ich milosci i przywiazania, ale bol
          czasem potrafi byc zbyt wielki, i jezeli partnerzy nie potrafia sobie z nim
          poradzic, to uciekaja od siebie wzajemnie, chcac w rzeczywistosci uciec od bolu.
          Jak poprzedniczki polecalabym terapie u terapeuty specjalizujacego sie w pracy z
          rodzicami po stracie dziecka. Terapia pomoze Wam nazwac i powiedziec, co
          przezywacie, czego oczekujecie od siebie wzajemnie, pomoze odnalesc siebie, byc
          moze nie siebie wzajemnie, ale pomoze.
          Sprobuj porozmawiac z mezem o ewentualnej terapii. Zycze powodzenia i duzo sily.
    • lewania terapia? 27.10.09, 12:18
      Czy po utracie dziecka chodziliscie na terapie? razem? moze osobno?

      wydaje mi sie, ze moglaby Wam pomoc. Czasami sie ludziom wydaje, ze
      po tak wielkiej stracie dadza sobie sami rade, ale jak widac w
      przypadku Twojego meza nie jest tak latwo.
      • lesialesia Re: terapia? 27.10.09, 14:55
        rozwiedźcie sie jak najszybciej. tragedia tragedią, ale o ile mnie pamięć nie
        myli przysięga brzmi 'na dobre i na złe' a nie na "dobre i złe za wyjątkiem
        śmierci dziecka'. facet, który w takiej chwili zostawia żonę samą bez wsparcia
        jest kompletnym zerem niezasługującym na nic. agoo spotkała Cie straszna
        tragedia a ten pierwotniak jeszcze bawi sie Twoimi uczuciami. uciekaj od niego,
        idź na terapie- zobaczysz, że życie znowu może być dobre.
        • cafem Re: terapia? 27.10.09, 15:06
          Przeciez juz minal rok od tragedii, to jak zostawia "w takiej chwili"?

          To jesli parze umrze dziecko, to juz maz przy zonie ma tkwic do konca
          zycia, chocby jej nie kochal?

          • agooo Re: terapia? 27.10.09, 17:41
            Dokładnie. Dałam mu ten czas skoro jest potrzebny, niech sie zastanawia czy mnie
            kocha czy nie czy chce jeszcze ze mną być. Skoro taka niedobra byłam dla niego:(
          • rosa_de_vratislavia Re: terapia? 27.10.09, 20:07
            cafem napisała:
            > To jesli parze umrze dziecko, to juz maz przy zonie ma tkwic do
            konca
            > zycia, chocby jej nie kochal?

            To nie powinien zachowywać się jak dupek, każąc jej czekać i dręcząc
            tekstami "nie wiem, czy cię kocham", tylko powiedzieć,że odchodzi i
            odejsc.
            A tak tylko skazuje ją na cierpienie.
            >
    • agooo Re: :((((((((( 27.10.09, 17:45
      Na siłe go nie zatrzymam tylko dlatego, że go kocham.
      • lesialesia Re: :((((((((( 27.10.09, 20:02
        skoro smierc dziecka nie mioal na wyprowadzke wplywy to po co o tym piszesz?
        zeby wyjasnic nam dlaczego tak zalosnie uczepilas sie nogawki faceta ktory Cie
        wodzi za nos?
        • kag73 Re: :((((((((( 27.10.09, 20:19
          Skoro Ty nadal go kochasz a on nie jest pewny i prosi o czasowa
          rozlake, poczekaj.
          Nie dzwon, nie kontaktuj sie z nim pierwsza, poszlabym nawet dalej
          kiedy on dzwoni albo szuka kontaktu, nie reaguj, nie podchodz do
          telefonu, tak pare razy. Niech zateskni rzeczywiscie i zobaczy, ze
          nie jestesc ciagle dyspozycyjna, masz swoje zycie.
          Albo nawet powiedz, ze sama potrzbujesz czasu i nie chcesz kontaku z
          nim i tak przez dluzszy czas, zero kontaktu.Albo bedzie woz albo
          przewoz.
          Nic na sile, jezeli Cie nie kocha, Twoja milosc nie wystarczy a z
          litosci z Toba byc nie musi i nie powinien.
          • kag73 Re: :((((((((( 27.10.09, 20:22
            Aha, nie znamy tez okolicznosci. Moze maz ozenil sie z Toba tylko
            dlatego, ze bylas w ciazy ale tak naprawde nie zamierzal.
            Przepraszam, to tylko taka spekulacja z mojej strony.

    • cytrynka_ltd nie wie, czy ciebie kocha? 27.10.09, 20:23
      egoista. zapatrzony jest tylko w to, co sam czuje.
      straszne, aby po takiej tragedii powiedzieć komuś bliskiemu coś takiego.
      nie warto go zatrzymywać.
      wróci jedynie z braku seksu i ugotowanego obiadku.
    • factory2 Re: :((((((((( 27.10.09, 20:57
      osoby z forum mają ci napisać, co masz o tej sytuacji sądzić?
      • agooo Re: :((((((((( 27.10.09, 22:30
        nie nie mają mi napisać co mam sądzić o tej sytuacji, a dziecko pojawiło się już
        po ślubie
        • smutas13 Re: :((((((((( 28.10.09, 08:05
          agooo

          Ściskam Cię ciepło.
          Twój mąż zachował się jak dzieciak. Mnie, przeszłaby miłość do niego
          natychmiast.
    • ritsuko Moja rada 28.10.09, 08:26
      agooo, nie będę jak inni pisać, że Twój mąz to egoista i ostatni cham, bo
      zakładam, że tak nie jest. Wszędzie podkreśla się, że jak matka straci dziecko
      to jest tragedia. A gdzie w tym wszystkim ojciec? Ma wspierać. Tylko co z tego,
      skoro sam może na to nie mieć siły. Dla ojca to tragedia, czasem jeszcze
      większa, bo emocje nie mają ujścia- on musi być twardy, zdusić swoje uczucia.
      Może boleć przy każdym spojrzeniu na żonę. Może siedzieć głęboko albo objawiać
      się pod pozorem głupot.
      To co możesz zrobić i moim zdaniem powinnaś- to namówić go na terapię- i to
      terapię dla Was obojga. Mieliście czas na przecierpienie i przepracowanie samemu
      tej tragedii- widać nie udało Wam się. Dajcie sobie pomóc
    • artemisia25 Re: :((((((((( 28.10.09, 09:45
      Bardzo mi przykro z powodu córeczki i postawy męża :(
      Zajrzyj na www.dlaczego.org.pl/forum/index.php?site=nowe
      Znajdziesz tam posty dziewczyn, które były lub są w podobnej
      sytuacji.
      Terapia, grupa wsparcia to dobry pomysł. Może chciałabyś się spotkać
      i porozmawiać z kimś w podobnej sytuacji, być może znajdziesz kogoś
      takiego na tym forum.
      • haalszka Re: :((((((((( 28.10.09, 09:55
        a mnie zastanawia jedno: co znaczy nie wiem czy cie kocham....
        to sie wie, jesli sa jakies watpliwosci to uczucia gdzies sie zgubily..

        Ja tez kiedys stanelam przed mezem i powiedzialam nie wiem co czuje, bo tak bylo
        latwiej niz nic juz nie czuje.

        Ale u ciebie moze byc inna historia, ja wierze ze czlowiek sredniorozumny wiec
        co czuje w kazdy momencie swojego zycia.
        Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka