Dodaj do ulubionych

A propos Mahadevy

29.10.09, 20:27
Wiele osob na tym forum ja krytykuje, daje pelno zlotych rad, jak rozwiazac
jej milosne problemy i osmiewa jej postepowanie.

Jednakze, ciekawa jestem jakie naprawde sa zwiazki tych co smieja sie
najglosniej. Mi sie wydaje, ze Mahadeva, jest wcale nie mniej szczesliwa,
tylko troche bardzeij szczera niz wiele forumowiczek, ktore sie zarzeka, ze
nigdy nie bylyby w takim zwiazku, ze kopnelyby faceta itd.

Smiech budzi tez to, ze Mis jest zonaty, czy tam w separacji, wiec Mahadeva
uchodzi za naiwna z racji statusu (nie zlapala meza).


Jednakze, ile jest mezatek czy konkubin, ktore czuja sie podobnie? Ktorych
zwiazki wygladaja identycznie? Ktore zaciskaja zeby i trwaja przy facecie, bo
go "kochaja", a naprawde, po porstu boja sie odejsc? Boja sie samotnosci? Ile
mezatek po kilku latach slubu, ciagle slyszy slowa "kocham Cie" mowione
niemechanicznie?
Ile mezatek/klonkubin spedza "quality time" ze swoim mezczyzna i prowadzi
rozmowy, nie tylko pt: kupiles ziemniaki?

Zauwazylam, ze w watkach tego rodzaju, pt, "dokopac" komus nie udziela sie
pare kobiet, ale szczesliwe mezatki sa zawsze obecne. Ciekawe czemu?
Obserwuj wątek
    • zoofka Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:31
      a idź podlizusie
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:35
        Bardzo rzeczowa uwaga;>
        • zoofka Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:49
          tak właśnie uważam
      • malwan Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:37
        Maha jest nie z mężem, ale z jakimś obleśnym przydupasem, który na każdym kroku
        jej nie szanuje i podkreśla brak uczucia. Powinna dawno kopnąć go w dupę w imię
        szacunku do samej siebie.

        chwała jej za szczerość, ale to nie zmienia faktów.
        A co gorsza, uważam, ze jeśli go rzuci to następny będzie jeszcze gorszy. I
        wtedy będzie ubaw, tu, na forum.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:40
          Ubaw?

          Jak to bylo; Z czego sie smiejecie? Z samych siebie sie smiejecie.
          • malwan Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:43
            to żeś dokopała narodowi...
            wysil się bardziej.

            mnie osobiście maha żenuje.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:46
              No Mahadeva bywa monotematyczna. ale kazdy ma swojego konika.
              • k-58 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:51
                konik konikowi nie równy.I nie o każdym koniku należy opowiadać.
            • marguyu Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:07
              malwan napisała:

              > to żeś dokopała narodowi...
              > wysil się bardziej.


              Cytat z Gogola nie wystarczy? Musi byc Voltaire albo Shakespeare,

              Z lekka ujawnilas brak tzw. wiedzy ogolnej. ;)
              • malwan Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:50
                no ba
                wiadomo, żem głąb. brawo za wnioski.
          • puma_z_gminy_biala Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 23:09
            My się śmiejemy, ale to Ty jestes drażliwa na tym punkcie. Twoja
            reakcja mówi sama za siebie.


            grzeczna_dziewczynka15 napisała:
    • zeberdee24 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:41
      Widzę że tematyka zaciskania zębów, i strachu przed samotnością jest ci nieobca.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:43
        Mysle, ze wielu ludziom nieobca jest ta tematyka. Tylko wiekszosc nie dopuszcza
        do glosu takich mysli. Falszywa swiadomosc;)
        • malwan Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:45
          no i co?
          Jaki z tego wniosek?
          Maha nie jedyna, też mi odkrycie.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:47
            Zadne odkrycie. Tylko cos mi sie wydaje, ze wiecej jest takich "mah" na tym
            forum. Szczegolnie wsrod tych co smieja sie najglosniej.
        • zeberdee24 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:52
          Myślę że to jest kwestia wartości. Dla jednych szczęściem jest relacja z drugim
          człowiekiem, często z całą nieefektownością tego przedsięwzięcia(no bo nie
          oszukujmy się...) a dla drugich budowanie swojej pozycji w społeczeństwie
          każdymi środkami, często grą pozorów. Ja jestem zdania że człowiek nie jest w
          stanie zrobić sobie krzywdy.
          • zeberdee24 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:53
            ... i zawsze postępuje w sposób który go uszczęśliwia.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:56
              Mysle, ze jest to raczej meski punkt widzenia. Bo to wlasnie od kobiet kultura
              oczekuje gotowosci do poswiecen, nie od mezyczyn. Wiekszy indywidualizm wsrod
              mezczyzn jest bardziej akceptowany spoleczenie. Stad mniejsza stygmatyzacja
              facetow, ktorzy skupiaja sie na zaspakajania swoich podtrzeb, niz dla kobiet.

              Dlategotez, wydaje Ci sie, ze kazdy ma tak jak chce, a jednak, niektorzy maja
              zdecydowanie trudniej juz na starcie.
              • malwan Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:00
                ale maha nie zaspakaja swoich potrzeb przecież, nawet w minimalnym stopniu, ten
                związek nic jej nie przynosi, tam stale jest coś nie tak.
                stąd te wywody na forum i żale.
              • zeberdee24 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:11
                grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                > Mysle, ze jest to raczej meski punkt widzenia. Bo to wlasnie od kobiet kultura
                > oczekuje gotowosci do poswiecen, nie od mezyczyn

                Nie zgodzę się, mężczyźni są również kulturowo zmuszeni do rezygnacji z własnych
                potrzeb, przede wszystkim do rezygnacji ze słabości. Mężczyzna nie umiejący
                osiągać sukcesów zawodowych jest traktowany jak nieudacznik.
          • malwan Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:54
            przykład Mahy pokazuje, że jednak można.
            Widzisz jakieś pozytywy w jej związku? Ja żadnych.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:58
              Nie znasz jej zwiazku. Na forum ludzie pisza rozne rzeczy. Niektorzy moze
              traktuja je jak terapie, wiec zala sie jedynie, a dobre rzeczy zachowuja dla
              siebie. (Nie mowie, ze tak robi Mahadeva). Podczas, gdy inni np. opisuja same
              swoje sukcesy a porazki przezywaja w samotnosci.

              Nie da sie ocenic niczyjego zwiazku majac jednsotronny przekaz jednej strony.
              • anais_66 Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 19:15
                grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                > Nie da sie ocenic niczyjego zwiazku majac jednsotronny przekaz
                jednej strony.

                Mamy przekaz najważniejszy - ze strony Mahadevy. Pisze o tym, że miś
                ją lekceważy, potwarza że jej nie kocha, nie chce z nią sypiać. To
                chyba wystarczy, aby ocenić, że idzie złą drogą....
            • zeberdee24 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:01
              Wychodzę z założenia że jest jej dobrze skoro w tym związku trwa. Myślę że nie
              masz zbyt wiele pojęcia o ludziach i motywacjach które ich do siebie zbliżają, a
              w każdym razie o tym jak złożone mogą być te zagadnienia:)
      • puma_z_gminy_biala Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 23:35
        zeberdee24 napisał:

        > Widzę że tematyka zaciskania zębów, i strachu przed samotnością
        jest ci nieobca
        > .



        No i ten niestety chyba trafił w sedno.

    • delayla do Mahadevy 29.10.09, 20:46
      Po co trzymasz w domu Misia skoro możesz mieć niedźwiedzia?

      ehhh, kobiety;)
      • malwan Re: do Mahadevy 29.10.09, 20:49
        maha nie wierzy, ze może ...w tym jest szkopuł.
        • delayla Re: do Mahadevy 30.10.09, 20:26
          no wiem, tak mi się stwierdzenie spodobało po prostu :P
    • hermina25 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:55
      a ja tam Mahe lubię :)
      mimo,że ma zupełnie inne od moich poglądy na życie,związki i samotność...A co do
      Misia-to jego nie lubię ,bo to kawał ch...a jest :]
      • jedzoslaw Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 20:58
        Nie zmienia to wszystko faktu, że ta droga do niczego nie prowadzi. Życzę jej, aby poznała jakiegoś normalnego faceta, który będzie ją szanował.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:01
          Tez tego zycze, i nie tylko jej, ale wszystkim kobietom.

          Tylko, jaka jest definicja faceta, ktory szanuje babke? Znaczy ja tam swoja
          personalna mam - wg mnie to feminista. Oczywiscie takich facetow jest bardzo
          malo i ciezko ich spotkac.

          Mam wielu kolegow, i choc wielu z nich to uroczy ludzie, to przewazajaca
          wiekszosc z nich zdaje sie szanowac kobiety. Oprocz swojej.
          • jedzoslaw Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:07
            Tylko, jaka jest definicja faceta, ktory szanuje babke? Znaczy ja tam swoja
            > personalna mam - wg mnie to feminista. Oczywiscie takich facetow jest bardzo
            > malo i ciezko ich spotkac.

            Jaka jest definicja feministy? :)

            > Mam wielu kolegow, i choc wielu z nich to uroczy ludzie, to przewazajaca
            > wiekszosc z nich zdaje sie szanowac kobiety. Oprocz swojej.

            Skoro "zdają się" szanować kobiety (czyli nie masz konkretnych dowodów) to na jakiej podstawie wnosisz, że nie szanują swoich kobiet?
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:38
              No, np, tak traktuja swoje kobiety, jak ja bym nie chciala byc traktowana przez
              wlasnego faceta - czyli nie doceniaja ich intelektualnie i wola dyskutowac na
              bardziej intelektualne tematy z innymi, niz swoja kobietami. NIe licza sie z jej
              zdaniem. Wychodza na imprezy, a kobieta siedzi w domu sama albo z dzieckiem,
              uciekaja przed jej toawarzystwem, nasmiewaja sie z niej, przy jednoczesnym braku
              auto-ironii. To jest wg mnie brak szacunku.

              Feminista - lubi ludzi, slucha ich uwaznie, nie stosuje podwojnych standardow w
              zaleznosci od plci, nie traktuje kobiety jak swojego trofeum, ktore powinno
              spelniac jego oczekiwania raczej niz byc osobna jednostka
              • jedzoslaw Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:06
                > No, np, tak traktuja swoje kobiety, jak ja bym nie chciala byc traktowana przez
                > wlasnego faceta - czyli nie doceniaja ich intelektualnie i wola dyskutowac na
                > bardziej intelektualne tematy z innymi, niz swoja kobietami.

                No tak, zdarza się to. Przyznam, że i dla mnie ważne jest, by rozmowa z moją kobietą była intelektualną przyjemnością; znalezienie jednak takiej kobiety też łatwe nie jest, jeśli się nie szuka w odpowiednim środowisku.

                > Feminista - lubi ludzi, slucha ich uwaznie, nie stosuje podwojnych standardow w
                > zaleznosci od plci, nie traktuje kobiety jak swojego trofeum, ktore powinno
                > spelniac jego oczekiwania raczej niz byc osobna jednostka

                To jest chyba definicja kogoś, kto ma zdrowe podejście do ludzi i myślałem że takich facetów jest naprawdę sporo (przynajmniej tam, gdzie bywam). W każdym razie wynika z tego, że zarówno ja jak i większość moich przyjaciół to feminiści :) Nigdy bym się tego nie spodziewał, bo feminizm często kojarzy mi się z jego formą zwulgaryzowaną, która np. zabrania facetom przepuszczania kobiet w drzwiach (niektóre feministki doszukują się w tym, jak i w innych dżentelmeńskich gestach pozostałości patriarchatu). Tymczasem Ty po prostu oczekujesz od faceta szacunku, empatii i partnerstwa, a więc wartości nieobcym większości myślących mężczyzn :)
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:13
                  To co opisalam, to wlasnie feminizm. Problem przepuszczania w drzwiach
                  naglasniaja glownie przeciwnicy feminizmu i szowinisci, zeby odwrocic uwage od
                  waznych spraw, ktorymi sie feminizm zajmuje.

                  Takich facetow jest bardzo malo. Nie mowie, ze ja takich nie znam. Znam takich
                  paru, ale i tak niewielu, bo lwia czesc, nawet wsrod moich znajomych, ktorzy
                  deklaruja chec partnerskiej wiezi, stanowia zakamuflowani
                  szowinisci/tradycjonalisci.
                  • jedzoslaw Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:16
                    > To co opisalam, to wlasnie feminizm. Problem przepuszczania w drzwiach
                    > naglasniaja glownie przeciwnicy feminizmu i szowinisci, zeby odwrocic uwage od
                    > waznych spraw, ktorymi sie feminizm zajmuje.
                    >

                    No dobrze, czyli jak to jest: ten problem istnieje czy nie? Bo ja np. zawsze przepuszczam kobiety w drzwiach i teraz nie wiem, czy się jakiejś nadwrażliwej pseudo-feministce nie narażę :)
                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:19
                      Ile ludzi, tyle zdan;)
                      A znasz jednoznaczna odpowiedz na jakiekolwiek pytanie?
                      Pt. naraze sie facetowi, jak nie bede golic mojej waginy?:)
                      A naraze sie katolikowi, jak popre In Vitro?
                      • jedzoslaw Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:29
                        grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                        > Ile ludzi, tyle zdan;)
                        > A znasz jednoznaczna odpowiedz na jakiekolwiek pytanie?

                        Są takie pytania, na które odpowiedzi są oczywiste i jednoznaczne (przynajmniej, jeśli weźmiemy pod uwagę 99% możliwych teorii filozoficznych, które mogą różnie rozumieć zjawiska, ich pojmowanie i pojęcie świadomości ludzkiej, ale w fundamentalnych kwestiach mówią jednym głosem).

                        > Pt. naraze sie facetowi, jak nie bede golic mojej waginy?:)
                        No tak, "narażanie się" to złe słowo. Chodzi mi o to, czy jeśli nie będę chciał urazić jakiejś kobiety to czy mam trzymać się ogólnej zasady nie przepuszczania w drzwiach na wypadek, gdybym nieświadomie miał do czynienia z uber-feministką :)

                        > A naraze sie katolikowi, jak popre In Vitro?
                        J.w.
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:33
                          Nigdy nie wiadomo;)
                          Jak podchodzisz do czlowieka z szacunkiem, to nie ma znaczenia czy przepuscisz
                          go w drzwiach czy nie. Z reszta wszystko zalezy od osoby i kontekstu i osoby
                          empatyczne potrafia to wyczuc.
                          Ja np. przepuszczam starsze osoby w drzwiach i ustepuje mijsca w autobusie. A
                          facetow wyzywam zartobliwie od szowinistow jak mnie przepuszczaja, albo im
                          dziekuje;)

                          • jedzoslaw Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:40
                            Jednak to chyba miły zwyczaj, tak myślę ;) Ja osobiście nie stosuję go z myślą: to kobieta, więc należy otoczyć opieką, bo jest taka mała, słaba etc. lecz dlatego, że po prostu "tak się robi". To kwestia wychowania, a nie szowinizmu ;) Oczywiście, rozumiem, że nazywasz to żartobliwie szowinizmem :)
                            • kag73 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:45
                              Tak, to bardzo mily zwyczaj. Ja zazwyczaj nie wyzywam zartobliwie
                              ani nie dziekuje w takich sytuacjach, co najwyzej sie usmiechne, bo
                              uwazam, ze tak robi prawdziwy mezczyzna/gentelmen.
                              Poza tym jestem dosc wyemancypowana, moj maz zreszta tez:)0
                              Ale z takich milych zwyczajow szkoda byloby rezygnowac.
                              Troche tej gry damsko mezkiej musi pozostac, bo inaczej nuda i
                              kompletny brak pieprzu.
                              • jedzoslaw Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 23:07
                                Troche tej gry damsko mezkiej musi pozostac, bo inaczej nuda i
                                > kompletny brak pieprzu.

                                Czuję się uspokojony :)
          • erillzw Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 23:58
            grzeczna_dziewczynka15 napisała:
            > Mam wielu kolegow, i choc wielu z nich to uroczy ludzie, to
            przewazajaca
            > wiekszosc z nich zdaje sie szanowac kobiety. Oprocz swojej.

            Bzdura na kołkach. Nie da się szanować wybiórczo. Albo szanujesz
            ludzi w tym tych najbliszych, w tym swoją dziewczynę, albo nie
            szanujesz wcale tylko stwarzasz takie pozory.
    • abrakadabra-0 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:00
      Zgadzam się, na pewno pełno jest kobiet nieszczęśliwych w związkach,
      które pozwalają się poniżać na różne sposoby. Ale ona jest jakimś
      ekstremalnym przypadkiem, jak czytam to co pisze to włosy mi dęba
      stają na głowie. Przecież ten typ nawet nie stara się ukryć, że jej
      nie chce, nie szanuje. Może mogłabym to zrozumieć, gdyby od czasu do
      czasu udawał, że jej na niej zależy, ale tak...?
      • jedzoslaw Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:09
        abrakadabra-0 napisała:

        > Zgadzam się, na pewno pełno jest kobiet nieszczęśliwych w związkach,
        > które pozwalają się poniżać na różne sposoby. Ale ona jest jakimś
        > ekstremalnym przypadkiem, jak czytam to co pisze to włosy mi dęba
        > stają na głowie.

        Podejrzewam skrajny przypadek poczucia niskiej wartości.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:39
          Ludzie o skrajnym poczuciu niskiej wartosci nie przynzali by sie do zadnego
          ponizenia.
          • jedzoslaw Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:08
            grzeczna_dziewczynka15 napisała:

            > Ludzie o skrajnym poczuciu niskiej wartosci nie przynzali by sie do zadnego
            > ponizenia.

            Ona się przyznaje, ale usiłuje też tego chama i buraka tłumaczyć.
            • anais_66 Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 19:13
              jedzoslaw napisał:

              > Ona się przyznaje, ale usiłuje też tego chama i buraka tłumaczyć.

              Przyznaje? Gdzie? Przecież wspomina, że jest atrakcyjna i
              inteligentna...
    • paco_lopez Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:28
      moze to jest takie virtualne przyciąganie. ci stabilni i usadzeni
      podszczypują w tyłek mahadeve żeby sie nie wygłupiała i zagrzała
      miejsce w robocie pare lat.
    • martishia7 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:36
      Czytam to forum jakieś trzy lata. Maha była bardzo rzucającą się w oczy
      dziewoją, od samego początku. I od tego samego początku, pierwszych dni z nią
      spędzonych nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że jest miłym łysym
      panem po pięćdziesiątce, z brzuszkiem, o niebagatelnej inteligencji i poczuciu
      humoru, który siedzi wygodnie w domku. Zajmuje się tam czytaniem najgłupszych
      szmatławców dla kobiet, i z tak powstałej mieszanki Cosmo, Gali i Naszego Stylu
      tworzy najbardziej schematyczną papkę z której lepi swoją postać. A gazeta.pl
      płaci mu chętnie za podnoszenie klikalności. Pozdrowienia dla Pana Stefana!
      • puma_z_gminy_biala Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:44
        Hahaha :DD
      • artemisia_gentileschi Re: A propos Mahadevy 31.10.09, 11:38
        Bingo:)
        Odkad zaczelam pojawiac sie na tym forum z przyjemnoscia czytam
        watki Mahadevy i komentarze osob, ktore daja sie wciagac w watek.
        Maha to kapitalna netowa kreacja, rowniez pozdrawiam Pana Stefana:)
    • kitek_maly Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 21:54

      Ja tam Mahę lubię. Choć czasem (często) jej współczuję.
      • i.nes Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 16:12
        kitek_maly napisała:

        > Ja tam Mahę lubię.

        Ja też :)
        Pewnie dlatego, że jest facetem ;)))
    • alpepe Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:17
      nie sądź innych po sobie, to, że ty wywodzisz się z dziwnej rodziny i właśnie
      fakt ten odkryłaś, nie znaczy, że i inni mają chore stosunki w związkach.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:20
        Oczywiscie, wszyscy maja idealne rodziny i zwiazki;)
        • alpepe Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:38
          a tego nigdy nie twierdziłam :-).
          Wiem jedno, że Mahadeva albo jest trollem, albo...
          No właśnie, co? Niektórzy forumowicze twierdzą, że mieli okazję ją poznać, więc
          musi istnieć naprawdę, a skoro tak, to bardzo mi jej żal, jest traktowana jak
          gorzej krytyki i to na własne życzenie, nie rozumiem, jak można do tego stopnia
          nie mieć szacunku i miłości do samego siebie.
    • kag73 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:29
      Wiesz, grzeczna dziewczynko, nie wiem jak wygladaja cudze zwiazki.
      Sama jestem naprawde szczesliwa mezatka.
      Mahadevie szczerze doradzam kopniecie tegoz faceta. Dla mnie nie
      jest to sytuacja normalna. Facet jej nie kocha i nie chce a ona
      mysli, ze jej milosc wystarczy. lepszy taki niz zaden. I tutaj jest
      problem, zeby zrozumiala, ze sczesliwym trzeba byc z samym soba, ze
      szczescie nie zalezy od posiadania faceta. Ma 30 lat, szkoda jej
      czasu na trwanie w zwiazku, ktory nie ma przyszlosci i w ktorym sie
      czesciej smuci niz cieszy.
      Uwierz mi, tez kiedys bylam w zwiazku, ktory nie mial szans, mimo,
      ze byla milosc i dobry seks, ale stwierdzilam, ze to za malo.
      Postanowilam odejsc, zyc wlasnym zyciem. Pomyslalam, ze jak spotkam
      innego "fajnego" faceta, dobrze, jezeli nie, bedze sama. Bo uwazam,
      ze lepiej nie miec faceta niz wiazac sie z idiota.
      Te niby szczesliwe mezatki, bo nie wiemy czy do konca niby sa, maja
      inne zaleznosci, moze dzieci, kredyty, domy wspolne, brak srodkow do
      zycia, 15 letni staz malzenski, nie potrafia, jest trudniej.
      Mahadeva jest na poczatku, moze cos zmienic, szybciej sie otrzasnie
      i ma szanse na kogos kto jest jej wart.
      Tak naprawde jak czytam jej posty mysle za kazdym razem, ze ona
      sobie jaja robi, bo nie do konca wierze, ze pisze to na serio.
      • anais_66 Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 19:21
        kag73 napisała:

        > Mahadevie szczerze doradzam kopniecie tegoz faceta. Dla mnie nie
        jest to sytuacja normalna. Facet jej nie kocha i nie chce a ona
        mysli, ze jej milosc wystarczy. lepszy taki niz zaden.

        W pełni się z Tobą zgadzam, a odpowiadając na post, od którego
        zaczęła się dyskusja... Jestem sama, bo tak się ułożyło. Dlatego nie
        rozumiem Mahadevy - jeśli był związek i coś w nim nie grało,
        następował koniec. W życiu nie wpadłabym na to, aby być z kimś, dla
        samego posiadania faceta, nawet jeśli traktuje mnie zupełnie
        niepoważnie czy wręcz chamsko. Tak więc mnie te oskarżenia nie
        dotyczą :))
        • anais_66 Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 19:24
          P.S. Szczerze? Nie wiem, jak bym postąpiła w przypadku posiadania
          wspólnych dzieci i domu na kredyt. Ale nie jestem w takiej sytuacji.
          Maha też nie.
    • puma_z_gminy_biala Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:41
      Wobec tego zapewniam Cię że ani przez chwilę nie byłam i nie będę w
      takim związku oraz kopnęłabym każdego faceta, który by mi okazał
      choć odrobinę lekceważenia. I tak postępuję w praktyce. Co więcej
      nigdy się z takimi nie zadawałam a jak ktoś mi nie odpowiada, to go
      odprawiam. Nie mówiąc już o tym, że nigdy nie związałabym sie z
      żonatym. Twór pt. Mahadeva nie zna szacunku do siebie, brnie w swój
      chory układ, czepia się chłopa jak obłąkana i wszystko opisuje na
      forum. Chcesz uniknąć złośliwych i prześmiewczych komentarzy to
      nadaj swojej postaci troche więcej prawdopodobieństwa.
    • k-58 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 22:54
      No dobra.Pózno już.Sio do spania.Dajcie już spokój Mahadevie.Proponuje trzymać
      za nią kciuki.Miała iść wieczorem po spodnie do Misia.Niech je zabierze a nie
      ściągnie;)
      • puma_z_gminy_biala Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 23:07
        Czy o tym będzie następny odcienk, czyli wątek?
        • k-58 Re: A propos Mahadevy 29.10.09, 23:12
          byc moze....;)
          • haalszka Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 06:30
            to ja sie tez wypowiem, bom jedna z krytykujacych.
            moim zdaniem ona ma ogromny problem z poczuciem wlasnej wartosci, powody nie sa znane.
            Jedno jest irytujace dla mnie osobiscie i mam prawo do swoich odczuc. to to ze ona wieze jest zle traktowana i nic z tym nie robi. daje wszelskie przyzwolenie na to aby facet ja tak traktowal. boi sie samotnosci? ja tez sie balam ale jednak zdecydowalam sie na rozstanie. a ze jestem dosc silna jednostka to daje rade, choc po pomoc tez poszlam do psychologa.
            ja nie moge zaakceptowac w jej zachowaniu tej biernosci, tego slepego powtarzania kocham go. Jesli ktos w takiej sytuacji wypowiada to slowo nie maa zielonego pojecia ci znaczy milosc.
            druga sprawa to to ze ona tak naprawde nie chce pomocy, dlaczego? bo pomoc mowi o rozwiazaniu tej relacji w jedyny sposob. co jest dla niej nie do przyjecia. tu wplata sie kolejny byc moze jej problem jest to uzaleznienie od mezczyzny.
            a czy wiesz ze nawet terapeuta moze odmowic terapii gdy widzi ze osoba nic nie zmienia w swoim zyciu? ze terapie traktuje jak wypowiedzenie zali a pozniej wraca do swojego zycia i dalej nic nie zrobi?
            z drugiej strony to ilez mozna sluchac tej samej spiewki? no ile? moze stad ostre slowa, stad atak. czasami i takie metody sa stosowane.

            Nie wiem co ma na celu ten watek? chcesz jej przyklasnac? chcesz wznosic apel abysmy wszyscy zaakceptowali jej zachowanie? nie uda sie, bo pomimo takich osob jak Mohadeva mam ogromna nadzieje ze kobiety okolo 30 lat sa duzao bardziej dojrzale...
            duzo bardziej szanuja siebie i widze ze wlasnie do teg ten atak sie sprowadza do mowienia jej zeby budowala szacunek do siebie. czy to zle?
            wole takie wypowiedzi niz mowienie jej sluchaj jest ok, wiekszosc ludzi tak siebie traktuje w zwiazkach...

            pozdrawiam
    • wacikowa Mahadevie dokopać? 30.10.09, 06:51
      A po co? Przecież i tak nie załapie.
    • kadfael Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 08:45
      Zgadza się. Jest więcej takich kobiet, takich "związków". Ale co z
      tego wynika? Że takie traktowanie staje się normą? Że należy to
      aprobować?
      A Maha obrywa nie za to, że ma taki zwiążek, tylko za ośli upór
      trwania w nim. Kompletnie nie uczy się na własnych błędach. No
      trudno kims takim nie próbować potrząsnąć...
      Przyznam, że ja też czasem po jej kolejnym wątku zaczynam się
      zastanawiać czy ona rzeczywiście istnieje.
    • disa Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 09:44
      mnie prawie, że fizycznie boli jak kobiety trwają w głupich związkach
      sama mam takie za sobą
      i z własnego doświadczenia WIEM, że im szybciej zakończy się taki związek tym
      lepiej.

      jestem zdania:
      nie czujesz się kochana, nie szanuje, nie dba, nie opiekuje się, zdradza NIE
      ZALEŻY MU NA TOBIE itd itp po prostu ZOSTAW/odejdź

      wiem, że można znaleźć mężczyznę który wręcz idealnie pasuje i spełnia wszystkie
      kryteria/potrzeby więc jestem PRZECIWNA trwaniu w toksycznych związkach -szkoda
      czasu i nerwów ;]
    • disa Mahadeva - ofiara syndromu sztokholmskiego 30.10.09, 09:57
      co prawda najczęściej przy definicjach podane są przykłady osób porwanych, ale u
      Mahy jest dokładnie takie samo zachowanie
      miłość do oprawcy... im on będzie gorszy tym Ona będzie go bardziej usprawiedliwiała
      • kadfael Re: Mahadeva - ofiara syndromu sztokholmskiego 30.10.09, 10:11
        To jest uzależnienie. Z tego samego powodu bite kobiety nie odchodza
        od bijących facetów. Maha ma "szczęście", że ten gościu jej nie
        tłucze. Ale tak czy siak jest to przemoc tyle, że psychiczna. Bo w
        końcu jeśli on jej nie kocha, nie szanuje, to gdyby był normalny, to
        by odszedł. Jego chyba kręci takie znęcanie sie nad nią.
    • skarpetka_szara Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 15:46
      Sorry, ale 99% czasu uwazam, ze Mahaveda nie jest prawdziwa osoba
      ale co najwyzej jedna z wielu osobowosci czlowieka, ktory ma
      rozdwojenie jazni, (czy osobowosci).
      • haalszka Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 15:54
        a ja wierze ze ona istnieje, podaje identyczne argumenty jak osobiscie mi znana
        osoba.
        wierz mi sa takie kobiety, i tak wydaje mi sie ze Maha ma jeszcze szczescie w
        nieszczesciu.. moja znajoma utrzymuje gada i jeszcze daje sobie nawkladac po
        twarzy.... zalamka
        • skarpetka_szara Re: A propos Mahadevy 30.10.09, 21:04
          kurcze, jak widze takie panny to chcialabym nimi potrzasnac.

          smutne to bardzo. ale byc moze nikt ich nie nauczyl kochac siebie.
          • nanai11 Re: A propos Mahadevy 31.10.09, 00:36
            Ciekawe jakby tak sypiała z waszym mężem....hehehehe.Co byscie powiedziałY?????
            • aurelia_aux Re: A propos Mahadevy 31.10.09, 12:42
              Hm.. a czy nie uważasz, że nie ładnie jest tak kogoś obgadywać i to publicznie,
              ha. dosłownie na forum ? ;-)

              Nie ważne w jakim kontekście, nie jest to ładne.
    • martola80 Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 06:44
      Myslę, że jest w tym duzo racji.
      Mahadeva po prostu nie jest zakłamana jak niektórzy na tym forum.
      Przeciez życie kazdego z nas jest trudne, bo doswiadczenia , które
      nas spotykaja zawsze sa na granicy wytrzymałosci. Nieważne czy jest
      to gwiazda z okładek czy lump z ulicy. Wszyscy jedziemy na tym samym
      wózku.
      Nie ma na świecie osoby, która by czasem nie miała ochoty rzucic
      wszystkiego w ch....
      Zazdroszczenie, że inni sa tacy szczęśliwi to po prostu
      nieswiadomośc.
      Niektórzy po prostu rozumieją, że zycie to nie przyjemnosci ale
      ciężka praca i akceptuja swój los.
      Mahadeva w tych chwilach rozpaczy po prostu sobie tu pisze. Ale
      każda mogłaby jeszcze gorsze historie tu wypisac, ale po prostu nie
      czuje potrzeby, bo to akceptuje to jako częśc zycia.
      • kamyk-zielony Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 07:11
        martola80 napisała:

        > Mahadeva w tych chwilach rozpaczy po prostu sobie tu pisze. Ale
        > każda mogłaby jeszcze gorsze historie tu wypisac, ale po prostu nie
        > czuje potrzeby, bo to akceptuje to jako częśc zycia.

        Maha zwyczajnie uprawia ekshibicjonizm. Gdyby było dobrze też by go uprawiała, może z jeszcze większą zaciętością? Że też Drzyzga jeszcze takiej perły nie wyłowiła:( Całe flaki na wierzchu ku uciesze gawiedzi. Poza tym optuję za tym, że to postać fikcyjna i również pozdrawiam pana Stefana-świetna robota!
      • mahadeva Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 16:36
        w ten weekend moja ciezka praca nad Misiem wydala owoce i bylo ok, juz nie bede
        pisac w szczegółach :)
        teraz na pierwszy plan znow wskakuje zona i dzieci... przeciez nie moge o tym
        nie myslec...
        • nanai11 Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 16:39
          Właśnie Maha... bardzo krzywdzisz te dzieci... tego nie mogę zrozumieć. Bo facet
          wiadomo polezie tam gdzie dziura ale ty??
      • puma_z_gminy_biala Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 16:43
        Dla mnie łapanie żonatego faceta jest niedopuszczalne, nigdy
        tego nie robiłam i proszę nie zarzucac mi zakłamania.
        • mahadeva Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:08
          nie łapie zonatego
          poznalam faceta, ktory 5 lat temu rozstał sie z zona i mial kilka kobiet przede
          mna, niektore chcialby z nim miec dzieci
          poznalam powaznego czlowieka, ktory, widomo, zasługuje na dobry zwiazek
          coz ja poradze, ze zona chca od niego kasy, a on nie chce dac?
          gdybym nie byla z nim, bylby sam lub mial inna, a nie wrocil do zony
          • alpepe Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:13
            jeśli nie jest rozwiedziony, a się ożenił, to nie jest niby żonaty?
            • nanai11 Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:15
              Raz piszesz że on nie zostawi żony nigdy, że nie wpuszcza ci do mieszkania, raz
              że już dawno ich zostawił... Ty chyba naprawde jestes trolem. Albo jedna z
              większych suk.
          • annajustyna Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:19
            Ale niby dlaczego nie mialaby chciec od niego kasy? O obowiazku alimentacyjnym
            nigdy nie slyszalas?!
            • mahadeva Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:23
              kazdy powinien zarabiac na siebie
              a nie ze baba łapie chlopa na dziecko i nic juz nie robi do konca zycia - jestem
              feministka
              • annajustyna Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:34
                Widzialy jego galy, co braly.
            • malopolll Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:32
              Jest różnica między kasą na ich wspólne dziecko, a kasą na byłą żonę,
              bo babie się nie chce ruszyć by na siebie zarobić, woli kasę od byłego
              wyciągać.
              • annajustyna Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:35
                OKolicznosci i szczegolow nie znam. zworc jednak uwage, ze wychowujac dziecko,
                nie zawsze masz mozlisoc zarobkowania (a nawet jakbys chciala ja miec, to jako
                mloda matka nie zawsze dostaniesz prace).
                • mahadeva Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:44
                  stad ten obowiazek alimentacyjny, ale jesli facet jest highflyerem, to dlaczego
                  ma oddawac zonie polowe ciezko zarobionej kasy? moralnie rzecz biorac, kobieta
                  sama moglaby pracowac - dyrektorki tez maja dzieci i nie robic z siebie ofiary
                  losu, ktora jedyne, co potrafi, to złapac faceta na dziecko - moim zdaniem to
                  bardzo zle swiadczy o kobiecie! zreszta kazdy sam wybiera swoj los
                • malopolll Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:44
                  No i co? Dlaczego ma ją w związku z tym utrzymywać były facet? Zawsze
                  można oddać dziecko pod opiekę taty, skoro kobiety nie potrafią
                  zarabiać na siebie i wychowywać dziecko. Mężczyźni nie mają z tym
                  problemu.
                  • mahadeva Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:49
                    system jest tak pomyslany, zeby wspierac kobiety rodzace i wychowujace, moze to
                    patriarchalny przezytek
                    cale szczescie w cywilizowanych kręgach to juz zanika i kobiety same pracuje tak
                    duzo, jak faceci, tyle samo zarabiaja, nie mam kolezanek, ktore licza na
                    utrzymanie faceta, choc na forach gazety takie glosy sa liczne...
                    • malopolll Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:51
                      To jest patriarchalny przeżytek. O wiele lepiej byłoby gdyby państwo
                      wspierało współuczestnictwo ojca w wychowaniu. Tak to wspiera jedynie
                      samotne macierzyństwo ze szkodą dla dziecka.
                    • malopolll Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:53
                      Właśnie, Mahadeva. Post natury osobistej. Czytam Twoje posty z
                      zaciekawieniem. Dlaczego się kobieto nie cenisz? Naprawdę, jesteś
                      mądrą, inteligentną, wartościową osobą, stać Cię na kogoś lepszego, kto
                      da Ci gwiazdkę z nieba. Co takiego daje Ci ten facet, że ciągle z nim
                      jesteś mimo takiego traktowania?
                      • mahadeva Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 17:58
                        ma swoje plusy :) jest ciekawy i uczciwy. w porownaniu z innymi jest naprawde
                        fajny. nie jest idealnie, ale chyba ideały trudno urzeczywistnic. poza tym
                        wierze, ze jego wady da sie zredukowac, obecny weekend przebiegal naprawde milo
                  • annajustyna Re: A propos Mahadevy 01.11.09, 18:08
                    zawsze mozna tez dzeicko oddac do adopcji i zyc jako wolna i bez zobowiazan.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka