Dodaj do ulubionych

żyć dla siebie

17.11.09, 14:10
Mąż/chłopak/partner, dzieci, rodzina, kariera - to wszystko powinno
być jedynie dodatkiem do kobiety, a nie treścią jej życia. Kobiety
powinny żyć dla siebie. Łatwiej tak i przyjemniej. Im większą
kobieta będzie egoistką, tym bardziej wszyscy będą jej nadskakiwać -
rodzice, mąż, dzieci, szef, współpracownicy.
Masz ochotę na flirt - flirtuj, chcesz na jakiś czas wyjechać w
diabły - to jedź, nie zastanawiając się, czy mąż da rady zająć się
dziećmi, jak będzie musiał to da...
Więcej zdrowego egoizmu. Dużo więcej.
Obserwuj wątek
    • teletoobis Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:13
      tak, kompleksy potrafia bardzo ranic psychike. Ale zeby az tak?
      Jedno wiem- baba taka jak ty w chalupie, to problem do konca zycia.
      I po co to wszystko? lepiej juz isc i sie napic, a nie sluchac
      durnot :)
      • twojabogini Re: Egoistów nikt nie lubi 17.11.09, 14:36
        mrk000 napisał:

        > nikt cie nie pogłaszcze ani nie przytuli, ludzie będą się ciebie
        bać albo brzydzić tobą

        Zdrowy egoizm w którym kobieta daje sobie prawo do realizowania
        swoich celów, wyrażania swoich emocji, w którym stawia siebie i
        swoje potrzeby na równi z innymi - to nie to samo co patologiczny
        egoizm w którym nie dostrzegasz innych ludzi i ich potrzeb.
        Znaczna częśc kobiet ma poczucie, ze musza się poświęcić (mój mąż
        kupuje co che, a ja nie mam na butów do nowego płaszcza, moj mąż
        szlaja się po knajpach, a ja siedzę sama z chorymi dziećmi w domu,
        moja teściwo nocuje u nas co weekend, maja mama wymaga zebym ją
        odwiedzała co trzy dni, mam już dośc sprzatnia po mężu i
        dzieciach...bla, bla, bla).
        Wbrew pozorom to własnie te "nieegoityczne altruistki" potrafia
        zamienić zycie w piekło. Wieczny foch i pretensje, wiszenie na mężu
        od którego oczekują całkowitego poswięcenia i dla którego bawia się
        w mamusię - tego ci nie wolno, tamtego tez nie. Piwo?ale jedno i
        masz być w domu o 18.00.
        Jestem egoistką, ale jestem przytulana kochana, mam przyjaciół.
        Nigdy dla nikogo się nie "poświęciłam", co nie znaczy, ze odmawiam
        pomocy, olewam swoich bliskich itp.
        • mrk000 Re: Egoistów nikt nie lubi 17.11.09, 19:42
          Mieszasz pojęcia. Dla mnie egoista to ktoś kto zawsze stawia siebie na pierwszym
          miejscu nie patrząc na potrzeby innych. Czyli nie na równi z innymi.

          Wbrew pozorom to własnie te "nieegoityczne altruistki" potrafia
          > zamienić zycie w piekło. Wieczny foch i pretensje, wiszenie na mężu
          > od którego oczekują całkowitego poswięcenia i dla którego bawia się
          > w mamusię - tego ci nie wolno, tamtego tez nie. Piwo?ale jedno i
          > masz być w domu o 18.00.


          To jest właśnie egoizm a nie altruizm. Taka kobieta stawia siebie na pierwszym
          miejscu i chce faceta "zrobić" takim jakim chce (ona sama) żeby był. To jest
          egoizm tylko, że w związku.

          Ja natomiast (penie jak większość facetów) szukam partnerki.
    • aardwolf Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:21
      Jak tak obserwuję to co piszesz to egoizmu w porównaniu z innymi kobietami masz
      bardzo mało.
      Mam więc wrażenie, że starasz się stać bardziej egoistyczna niż jesteś.
    • dzikoozka Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:28
      myślę, ze przegiecie w każdą stronę nie jest dobre. Co się stanie,
      jak mąż równolegle zaplanuje wyjazd w diabły na jakiś czas? Nie
      mozna narzucac wszystkim swojego "ja chcę", kompromis musi byc.
      • twojabogini Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:39
        dzikoozka napisała:

        > myślę, ze przegiecie w każdą stronę nie jest dobre. Co się stanie,
        > jak mąż równolegle zaplanuje wyjazd w diabły na jakiś czas? Nie
        > mozna narzucac wszystkim swojego "ja chcę", kompromis musi byc.

        A pewnie ze tak. Dlatego piszę - zdrowy egoizm. Zamiast rezygnowac
        ze swojego wyjazdu w takiej sytuacji nalezy uzgodnić terminy
        wyjazdów.
          • twojabogini Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:50
            dzikoozka napisała:

            > a razem moze być? ;)) niektórzy lubią razem :)

            Pewnie, jeśli tylko kobieta ma na to ochotę. Można jechać także z
            dziadkiem, kotem sąsiada, lub starszym synem koleżanki z pracy.
              • twojabogini Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:23
                dzikoozka napisała:

                > O ile skończył 15 lat? dobrze pamiętam? ;))

                Jeśli chodzi o cele erotyczne - to tak, warto pamiętac o granicy
                wiekowej. Ale trzeba brać pod uwagę, ze za wyjazd i seks z osobą
                między 15 a 18 tez w pewnych okolicznosciach mozna się załapać do
                odsiadki.
      • twojabogini Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:48
        six_a napisała:

        > to co ma być tą treścią? bo jakoś nie napisałaś? wyjazdy do spa?
        > ;)
        >

        Zależy od kobiety. Znaczna część kobiet de facto nie istnieje - są
        matkami, pracownicami, zonami, kochankami, córkami, synowymi.
        Kobiety-człowieka w tym wszystkim nie ma. Nie realizują swoich
        potrzeb, nawet ich czasem nie znają.
        Jak ktoś lubi spa i w tym się realizuje - to co w tym złego? Żyję we
        względnie konserwtywnym środowisku, które samo o sobie sądzi że jest
        liberalne. Ale kobieta matka to już całkiem inne stworzenie,
        podobnie jak żona - żonie wiele rzeczy nie wypada.
        • six_a Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:57
          nie wiem co by miałoby być tą kobietą człowiekiem oddzieloną od całej reszty,
          serio, jakaś abstrakcja.
          ludzie wchodzą w różne role, a przy przy tym, a często i w tym potrafią się
          realizować. jak kogoś uwiera, to niech nie zakłada rodziny, nie bierze
          zobowiązań i spędza czas w tym spa np., w czym w ogóle problem?

          a czego żonie nie wypada, tak z ciekawości?:)
          • twojabogini Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:16
            six_a napisała:

            > nie wiem co by miałoby być tą kobietą człowiekiem oddzieloną od
            >całej reszty, serio, jakaś abstrakcja. ludzie wchodzą w różne role,
            >a przy przy tym, a często i w tym potrafią się realizować.

            Zgadzam się, ze mozna być zrealizowanym w różnych rolach, ale to nie
            jest sens zycia. Kobieta człowiek to osoba, która robi cos dla
            siebie, która szanuje swoje prawo do szczęścia. I wcale nie ma być
            oddzielona od całej reszty.

            >jak kogoś uwiera, to niech nie zakłada rodziny, nie bierze
            > zobowiązań i spędza czas w tym spa np., w czym w ogóle problem?

            Jak najbardziej tak. Ale to, ze ktoś ma rodzinę nie oznacza, że nie
            ma prawa realizowac się w innych sferach zycia.

            > a czego żonie nie wypada, tak z ciekawości?:)

            Czego nie wypada żonie jeszcze do końca nie wiem. Na razie
            dowiedziałm się, ze flirtowac mi nie wolno, to potworne wykroczenie
            przeciwko wierności, lojalnosci itp. Zawieranie dwuznacznych tresci
            w wypowiedziach skierowanych do mężczyn jest równie grzeszne.
            Oczywiscie powiedziały mi to powazane mężatki, które siedziały na
            weselu jak mumie i pilnowały swoich mężów, aby czasem nie
            zgrzeszyli. Mężatka powinna być też zawsze zadbana, bo inaczej mąż
            ją zdradzi (buhaha, jakby to byla recepta na zapewnienie sobie
            wierności ;). Z czasem pewnie dowiem się więcej.
            Jako matce "nie wypadało" mi m.in. bywać na koncertach,
            nieodpowiednio się ubierać, wyjeżdżać bez dziecka, studiowac
            dziennie, podjąć pracy zwiazanej z częstymi wyjazdami, umawiać na
            randki, nocować poza domem.

            • six_a Re: żyć dla siebie 17.11.09, 16:10

              > ale to nie jest sens zycia
              a skąd wiesz, co jest sensem życia dla innych?:).
              równie dobrze sensem życia może być robienie czegoś dla innych, a nie dla siebie.

              > Ale to, ze ktoś ma rodzinę nie oznacza, że nie
              > ma prawa realizowac się w innych sferach zycia
              no ale pewien kompromis jednak oznacza i szanowanie życia innych, a nie życie
              dalej jak w pojedynkę, bo to nie jest realizowanie się, tylko głównie olewanie
              reszty na zasadzie niech sobie radzą.

              sztywne żony pewnie jedno mówią, a drugie robią;), sądząc po ilości zdrad,
              rozwodów i innych przypadłości małżeńskich, tak że nie trzeba się za bardzo
              przejmować takimi ciotkami ze stepfordu.
              ale dlaczego matka na koncert ma nie iść, nie studiować dziennie, albo ubierać
              się jak chce, to nie rozumiem.
          • dzikoozka Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:24
            Niektórzy nie są w stanie zrozumieć słowa pisanego? Bo dla mnie to
            bardzo jane jest, I sporo w tym racji - z tym, ze tak samo (chociaż
            rzadziej) odnosi się do facetów - zatyranych wielbłądów,
            skonsentrowanych na zapewnianiu minimum egzystencji rodzinie. Teraz
            capito?
            • twojabogini Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:30
              dzikoozka napisała:

              > Niektórzy nie są w stanie zrozumieć słowa pisanego? Bo dla mnie to
              > bardzo jane jest, I sporo w tym racji - z tym, ze tak samo
              (chociaż rzadziej) odnosi się do facetów - zatyranych wielbłądów,
              > skonsentrowanych na zapewnianiu minimum egzystencji rodzinie.
              Teraz capito?

              Do facetów też. Tyle, że cholera mniej takich znam co płaczą, ze
              żona wybywa w piatki, a oni tkwią w pieluchach, zastanawiających się
              nad rownym podziałem obowiazków w domu itp. Nie wiem ilu mężczyzn
              zdecydowałoby się pisać na forum co zrobic z gachem, który się
              przystawia do zony - stawiam, że min. 55 % po prostu mu przyje..e i
              nikt nie będzie uważal ze się tym osmiesza. Ale zonie pogonic
              potencjalnej kochanki to juz nie wypada, bo z igły widły i się
              ponizy i o co kaman, ona tylko oczy slodkie robi.
      • twojabogini Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:56
        wacikowa napisała:

        > Dziecinne strasznie masz marzenia:) Jeśli dla Ciebie partner to
        dodatek to psa
        > sobie kup:) Chociaż nie, psa szkoda:)
        >
        To nie marzenie. To mój sposób na życie. Psa nie mam, pozostałe
        zwierzęta i domownicy żyją i mają się dobrze. Nie najgorszy zatem
        jak widać.
        Wolę żeby mąż czy syn był jednym z elementów mojego
        zycia, "dodatkiem" niż jego treścią. Zarówno jeden jak i drugi są
        odrębnymi osobami a ich potrzeby stawiam na równi ze swoimi. Matka,
        która tego nie robi - wychowa egoistę, żona która tego nie robi -
        niszczy swoje małżeństwo. Pracownik który tego nie robi - będzie
        zapier..ł do usranej smierci i g..z tego miał.
    • sumire Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:36
      mam byc egoistka po to, zeby inni mi nadskakiwali?... :)

      pewnie, trzeba zyc dla siebie, kierowac sie wlasnymi potrzebami i
      realizowac wlasne plany na zycie, ale przesada w zadna strone nie
      jest dobra.
    • mahadeva Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:47
      choc niektorzy moga w to nie wierzyc, ja wlasnie tak zyje :)
      ostatnio moja przyjaciolka powiedziala, ze trzymam Misia krótko! gdy
      cos mi sie nie podoba, od razu mu mowie, i co ma robic dla mnie :)
      robie, na co mam ochote, np. nie chce miec dzieci, wiec nie mam -
      ok. moze to byc zle oceniane, ze w tym czasie wole sie pobyczyc,
      zamiast zmieniac pieluszki, ale naprawde, nic mi sie nie stanie,
      jesli sie nie rozmnoze :)
      • haldeman79 Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:29
        mahadeva napisała:

        > choc niektorzy moga w to nie wierzyc, ja wlasnie tak zyje :)
        > ostatnio moja przyjaciolka powiedziala, ze trzymam Misia krótko! gdy
        > cos mi sie nie podoba, od razu mu mowie, i co ma robic dla mnie :)
        > robie, na co mam ochote, np. nie chce miec dzieci, wiec nie mam -
        > ok. moze to byc zle oceniane, ze w tym czasie wole sie pobyczyc,
        > zamiast zmieniac pieluszki, ale naprawde, nic mi sie nie stanie,
        > jesli sie nie rozmnoze :)

        Do czasu aż Miś znowu wyjedzie bez pytania?
    • nawrotka1 Re: żyć dla siebie 17.11.09, 14:56
      twojabogini napisała:

      > Mąż/chłopak/partner, dzieci, rodzina, kariera - to wszystko powinno
      > być jedynie dodatkiem do kobiety, a nie treścią jej życia. Kobiety
      > powinny żyć dla siebie.

      No dobrze, ale gdzie ta treść? Nie widac w tym poście alternatywnych propozycji..

      Im większą
      > kobieta będzie egoistką, tym bardziej wszyscy będą jej nadskakiwać -
      > rodzice, mąż, dzieci, szef, współpracownicy.

      A co mają robić te, dla których szczęście nie ma żadnego związku z ilością osób
      nadskakujących? ;)

      > Masz ochotę na flirt - flirtuj, chcesz na jakiś czas wyjechać w
      > diabły - to jedź, nie zastanawiając się, czy mąż da rady zająć się
      > dziećmi, jak będzie musiał to da...

      A u partnera zaakceptowałabyś takie podejście do życia? :)
      • twojabogini Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:04
        nawrotka1 napisała:

        > No dobrze, ale gdzie ta treść? Nie widac w tym poście
        >alternatywnych propozycji..

        To kwestia indywidualna. Każda kobieta ma swoje pasje,
        zainteresowania, lubi robić określone rzeczy.

        > A co mają robić te, dla których szczęście nie ma żadnego związku z
        ilością osób nadskakujących? ;)

        To na co maja ochotę.

        > A u partnera zaakceptowałabyś takie podejście do życia? :)

        Akceptuję.
        • sumire Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:20
          tak myslisz, ze kazda?
          bo ja znam sporo takich, dla ktorych 'pasje i zainteresowania'
          koncza sie na wizycie u manikiurzystki raz w tygodniu.
          poza tym czlowiek, ktory rzeczywiscie ma cos, w czym sie spelnia i
          co sobie szczegolnie upodobal, raczej nie oglada sie na zadowolenie
          partnera/dyrektora/mamy etc., a relacje z ludzmi uklada sobie tak,
          zeby miec dosc swobody.
        • nanai11 Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:24
          Ogólnie to ponad połowa z Was nie rozumie mądrej notabene wypowiedzi autorki
          postu. Panowie rzecz jasna dopuszczają jedynie egoizm samczy, tak wiec obiad
          gotowy, praca dla kobiety ale bezszaleństw, głos decydujący w sprawie wyjazdu,
          potrzeb domowych itp. Z całym szacunkiem do mahadevy, egoizm zdrowy niep olega
          na trzymaniu Misia którko, który z tego co pamiętam nie pozwalał Ci odwiedzic Go
          w Jego mieszkaniu... Egoizm , ten o który tutaj zapewne chodzi ( i słusznie) to
          umiejetność dojrzenia siebie we wszystkim dookoła. Bo to nie jest czekanie na
          Misia, nie jest powiedzenie co robimy na wekend. To zajecie sie sobą,
          permanentnie. Nie ja mam służyć ale to mi mają służyć. Nie ja mam spełniać
          zachcianki, ale to mi powinno isę robić niespodzianki. Kiedys mój były maz
          powiedział do mnie "kochanie, pomogłem ci, umyłem naczynia", ja odparłam : "
          kochanie, ja ci też pomoge i wyciągne odkrzurzacz żebyś mógł odkurzyć". Stał sie
          moim byłym nie przez to jednak (zaraz jakis pan napisze ze dlatego odszedł). Bo
          ćóż by to była za głupota odchodzic z powodu obowiązków domowych , prawda??
          • six_a Re: żyć dla siebie 17.11.09, 16:21
            To zajecie sie sobą,
            permanentnie. Nie ja mam służyć ale to mi mają służyć.

            hahaha, no ciekawe, kto Ci będzie służył na takich zasadach. nie ma jak barter
            lub wersji dla wierzących jak kuba bogu...

            nic nie dajesz, gó... dostajesz. proste. i won ze wszystkimi księżniczkami i
            jaśniepanami, co to rozbudowanej służby potrzebują do egzystencji.

            albo znowu czegoś nie rozumiem;)
        • nawrotka1 Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:27
          Nie mam nic przeciwko pasjom i rozumiem, że przeszkadza Ci nadmierne poświęcanie
          się kobiet, takie z wyrzeczeniem się prawa do własnych przyjemności. Jednak nie
          ma co dyskredytować roli pracy i rodziny, bo bez tego owe dodatkowe atrakcje
          byłyby tylko "zapychaczem" wolnego czasu i wypełnianiem na siłę pustki w życiu.
          Skąd pomysł, ze wszystko co jest obowiązkiem, nie może być przyjemnością?
          • facettt Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:32
            nawrotka1 napisała:
            > Skąd pomysł, ze wszystko co jest obowiązkiem, nie może być przyjemnością?

            Wlasnie , a szczegolnie te tkzw. "obowiazki malzenskie" :)
            • nawrotka1 Re: żyć dla siebie 17.11.09, 16:29
              facettt napisał:
              > Wlasnie , a szczegolnie te tkzw. "obowiazki malzenskie" :)

              To oczywiste, ze masz rację :)
              gdyby nie były przyjemne, nie byłoby tylu chętnych gotowych wyręczyć w tym sąsiada albo innego bliźniego swego :)))
              • facettt żyćie na życie :) 17.11.09, 18:57
                nawrotka1 napisała:

                > To oczywiste, ze masz rację :)
                > gdyby nie były przyjemne, nie byłoby tylu chętnych gotowych wyręczyć w tym sąsiada albo innego bliźniego swego :)))

                Twoim sasiadom i bliznim, zycze jednak "sredniego" stanu zdrowia, by nie byli w stanie MNIE w tym wyreczac :)
                • nawrotka1 Re: żyćie na życie :) 17.11.09, 23:39
                  facettt napisał:
                  >
                  > Twoim sasiadom i bliznim, zycze jednak "sredniego" stanu zdrowia, by nie byli w
                  > stanie MNIE w tym wyreczac :)

                  Nie pozwoliłabym im na to, bo Twoje poczucie obowiązku w tej kwestii jest dla mnie zbyt cenne :DDD
          • twojabogini Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:38
            nawrotka1 napisała:

            > Nie mam nic przeciwko pasjom i rozumiem, że przeszkadza Ci
            >nadmierne poświęcanie się kobiet, takie z wyrzeczeniem się prawa do
            własnych przyjemności. Jednak nie ma co dyskredytować roli pracy i
            rodziny, bo bez tego owe dodatkowe atrakcje
            > byłyby tylko "zapychaczem" wolnego czasu i wypełnianiem na siłę
            pustki w życiu.

            Ależ własnie nie chodzi o albo - albo. Równowaga: obowiazki -
            pasje/przyjemnosci.

            > Skąd pomysł, ze wszystko co jest obowiązkiem, nie może być
            przyjemnością?

            Przy zachowaniu odpowiednich proporcji - jak najbardziej. Lubię być
            mamą. Co nie znaczy, że mam nią być 24 h. na dobę 7 dni w tygodniu i
            okrągły rok. I tyle.
    • hermina26 Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:16
      Kobiety mają bardzo przykrą przypadłosc poświęcania się roli, w
      której są! Wydaje mi sie, że faceci tak nie mają!
      Kobiety czesto nie ralizuja się w wykonych zadaniach, tylko
      zamieniają się w jakieś męczenice:
      - jako matki - biorą na siebie wszystkie obowiązku - piorą,
      sprzątają, gotują, odrabiają lekcje, łaża rano do sklepu po swieże
      bułeczki, itp,
      - jako żony/partnerki - robią wszystko co powyższe,
      - w pracy albo mają poczucie winy, że robia kariere i nie mają czasu
      na rodzine albo sa sfrustrowane, bo nie robią kariery bo mają rodziny

      Wydaje mi sie, ze najgorsze w tym wszystkim jest takie poczucie
      męczeństwa! Poświęcania się dla wszystkiego co powyżej! I później
      żal,ze mąż zdradza (bo nie zaimponowała mu świeżo umyta podłoga -
      wolałby ostry sex), że dzieci olewają (a przecież mają swieże bułki
      w szkole - ita wolą chipsy).
      Kontrowersyjne wydaje mi się stwierdzenie, że im większą egoistką
      kobieta bedzie, tym lepiej dla niej! To chyba złe okreslnie jest ten
      egoizm - pejoratywnie straszne!
      Kobiety niestety lubią czy raczej myślą, ze powinny, czynić treścią
      swojego zycia obowiązki, nie zaś przyjemnosci! Powinno być
      odwrotnie - sepłniam obowiązki, a realizuje sie w przyjemnościach!
    • morgianna Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:29
      Zgadzam się ze zdaniem że im większą jesteś egoistką tym otoczenie bardziej o
      ciebie zabiega , ja zawsze robię co chcę oraz (wiem to paskudne )ale swoje
      potrzeby stawiam na pierwszym miejscu, od zawsze rodzina mąz znajomi wokół mnie
      skakają , choć na ich miejscu kopneła bym mnie w tyłek;-)dla odmiany w pracy
      gdy zabiegam o względy firmowych pociotek , jestem milusia i uczynna ,wchodzą mi
      na głowę i
        • six_a Re: żyć dla siebie 17.11.09, 16:25
          a jak to jest, powiedz no mi, że te łóżkowe wygibasy stają obowiązkiem dopiero z
          momentem założenia obrączki, a przedtem były och i ach tylko przyjemnością?

          to się nazywa złowić faceta na seks;)
    • haldeman79 Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:41
      twojabogini napisała:

      Węszę prowokacje.

      > Mąż/chłopak/partner, dzieci, rodzina, kariera - to wszystko powinno
      > być jedynie dodatkiem do kobiety, a nie treścią jej życia.

      No ale to jest treść życia, dodałbym jeszcze jakieś hobby lub pasje.
      Moja rodzina, moja kariera, moje pasje.

      > Kobiety
      > powinny żyć dla siebie. Łatwiej tak i przyjemniej. Im większą
      > kobieta będzie egoistką, tym bardziej wszyscy będą jej nadskakiwać -
      > rodzice, mąż, dzieci, szef, współpracownicy.

      Wszystko ma swoje granice. Po przekroczeniu których nie ma Ci już kto nadskakiwać.

      > Masz ochotę na flirt - flirtuj, chcesz na jakiś czas wyjechać w
      > diabły - to jedź, nie zastanawiając się, czy mąż da rady zająć się
      > dziećmi, jak będzie musiał to da...
      > Więcej zdrowego egoizmu. Dużo więcej.
      >
      Tu mnie rozwaliłaś. Proponuje założyć nowe konto, jakieś męsko brzmiące a potem
      napisać, to samo tylko, że jako facet :)
      • twojabogini Re: żyć dla siebie 17.11.09, 16:01
        haldeman79 napisał:


        > > Mąż/chłopak/partner, dzieci, rodzina, kariera - to wszystko
        powinno być jedynie dodatkiem do kobiety, a nie treścią jej życia.
        >
        > No ale to jest treść życia, dodałbym jeszcze jakieś hobby lub
        pasje.

        Nie jest. Hobby zresztą też nie. Trescia zycia jest to czym je
        wypelnimy - jesli samymi obowiazkami i poswięceniem dla innych - to
        zamęczymy i siebie i otoczenie, które będzie mieć gdzies
        nasze "poświęcenie".

        > Wszystko ma swoje granice. Po przekroczeniu których nie ma Ci już
        kto nadskakiwać.

        Dlatego nie nalezy tych granic przekraczać. Jeśłi mam ochote na
        wyjazd, to na pewno nie wyjadę w czasie kiedy dziecko będzie chore,
        mąz będzie maił kłopoty w robocie itp. itd.
        >
        > > Masz ochotę na flirt - flirtuj, chcesz na jakiś czas wyjechać w
        > > diabły - to jedź, nie zastanawiając się, czy mąż da rady zająć
        się
        > > dziećmi, jak będzie musiał to da...
        > > Więcej zdrowego egoizmu. Dużo więcej.
        > >
        > Tu mnie rozwaliłaś. Proponuje założyć nowe konto, jakieś męsko
        brzmiące a potem napisać, to samo tylko, że jako facet :)

        Kobiety, które uznaja swoje prawo do takich zachowań - nie będa
        miały z tym problemu u partnera. kobiety, które na siłę trzymaja
        misia w domu i te które uważaja, ze kawalerskie zycie się skończyło -
        to nie kobiety niezalezne, tylko te "potulne" od obiadków itp.
        >
        • haldeman79 Re: żyć dla siebie 17.11.09, 22:17
          twojabogini napisała:

          > haldeman79 napisał:
          >
          >
          > > > Mąż/chłopak/partner, dzieci, rodzina, kariera - to wszystko
          > powinno być jedynie dodatkiem do kobiety, a nie treścią jej życia.
          > >
          > > No ale to jest treść życia, dodałbym jeszcze jakieś hobby lub
          > pasje.
          >
          > Nie jest. Hobby zresztą też nie. Trescia zycia jest to czym je
          > wypelnimy - jesli samymi obowiazkami i poswięceniem dla innych - to
          > zamęczymy i siebie i otoczenie, które będzie mieć gdzies
          > nasze "poświęcenie".

          No skoro treścią życia jest to czym je wypełnimy, to wypełniając je czasem
          spędzonym z rodziną, pracą i pasją czynie tych ludzi i te czynności...treścią
          mojego życia.
          Czas spędzony z rodziną nie musi być czasem w którym się dla kogokolwiek
          poświęcam. Moją żona w przeciwieństwie np. do (tutaj wpisz sobie dowolnego
          członka rodziny z którym wiąże mnie pokrewieństwo krwi) nie została mi narzucona
          niejako "z góry", tylko stanowi mój świadomy wybór, wypełniam więc swoje życie
          czasem z nią spędzony w ramach przyjemności a nie obowiązku, podobnie ma się
          sprawa z dzieckiem.
          >
          > > Wszystko ma swoje granice. Po przekroczeniu których nie ma Ci już
          > kto nadskakiwać.
          >
          > Dlatego nie nalezy tych granic przekraczać. Jeśłi mam ochote na
          > wyjazd, to na pewno nie wyjadę w czasie kiedy dziecko będzie chore,
          > mąz będzie maił kłopoty w robocie itp. itd.

          Czyli jednak "moje mam ochotę to wyjeżdżam" nie ma statusu natychmiastowej
          wykonalności, wcześniej dziecko musi być zdrowe a mąż zadowolony z pracy. Gdzie
          tu tytułowe "życie dla siebie"?
          > >
          > > > Masz ochotę na flirt - flirtuj, chcesz na jakiś czas wyjechać w
          > > > diabły - to jedź, nie zastanawiając się, czy mąż da rady zająć
          > się
          > > > dziećmi, jak będzie musiał to da...
          > > > Więcej zdrowego egoizmu. Dużo więcej.
          > > >
          > > Tu mnie rozwaliłaś. Proponuje założyć nowe konto, jakieś męsko
          > brzmiące a potem napisać, to samo tylko, że jako facet :)
          >
          > Kobiety, które uznaja swoje prawo do takich zachowań - nie będa
          > miały z tym problemu u partnera. kobiety, które na siłę trzymaja
          > misia w domu i te które uważaja, ze kawalerskie zycie się skończyło -
          > to nie kobiety niezalezne, tylko te "potulne" od obiadków itp.
          > >

          Prawo ograniczają moje obowiązki, sama napisałaś, że jest jakieś chore dziecko
          lub mąż wydymany przez kogoś w pracy. Nie widzę powodu protestować przed
          wyjazdem mojej żony do miejsc, które lubi, odpocznie ode mnie tym chętniej
          wróci. Sam lubię czasem gdzieś sam wyjechać.Niezależność to nie immunitet od
          odpowiedzialności.

          Co do kawalerskiego życia, to skończyło się ono o tyle, że wyjechać mogę ale
          miło jest poinformować osoby zainteresowane, że wyjeżdżam.
    • martishia7 Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:43
      Autorka została zjechana, bo popełniła swój tradycyjny chwyt mający
      zapoczątkować dyskusję. Wzięła pogląd X - który sam w sobie jest bardzo
      rozsądny, racjonalny, jeżeli jest odpowiednio i z umiarem stosowany. Następnie
      zredukowała pogląd X w sposób totalistyczny do absurdu, deformując go przy
      okazji w sposób zasadniczy, i taką oto zdeformowaną wersję przedstawiła w
      pierwszym poście. Spotkała się z gorącym odzewem ziejących nienawiścią samców i
      samic, a następnie w odpowiedzi na ich komentarze, zaczęła odpowiadać już w
      sposób racjonalny, prezentując zdrowy, wyjściowy pogląd X.
      Tym sposobem mamy tu klasyczny przykład rozmowy "ja o zupie, ty o doopie".
      :-)

      P.S. Też uważam, że zdrowy egoizm jest zdrowy. Martyrologie zostawiam Mickiewiczowi.
    • nangaparbat3 Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:45
      A właściwie czyja boginia Ty jesteś?
      I jak Cie czytam, takie wlaśnie mam skojarzenia: idolatria, zloty, ale jednak
      cielec, bałwan.
      Ja dzisiaj własnie odebralam wyniki badań corki, i jest w nich cos bardzo
      niepokojacego - i czytajac Twoje rojenia w tym kontekscie mam dodatkowe poczucie
      kompletnego absurdu i - skoro juz zaczęlas operowac terminem "zdrowego egoizmu"
      - chorej wizji świata, której zdajesz sie ufac. Świat zgodny z Twoimi
      postulatami zniszczylby by Cie przy pierwszej okazji - pierwszym Twoim
      potknieciu, slabości, pomylce. Mozesz byc pewna.
    • skarpetka_szara Re: żyć dla siebie 17.11.09, 15:51
      Zgadzam sie. Jednak slowo egoizm kojarzy sie ludziom z czyms
      negatywnym, dlatego bym to slowo zastapila innym. Np: aby kobieta
      miala wlasny rozum, aby byla niezalerzna.

      Kobiety czesto nie wiedza kim sa. Wychodza za maz, i przestaja byc
      tymi kobietami w ktorych ich mezczyzna sie zakochal - staja sie
      ZONAMI. Potem staja sie MATKAMI, i juz w ogole jej relacjia z
      mezem idzie w odstawke. Ona teraz ma nowa osobowosc.

      Kobiety, ktore sie realizuja, ktore wiedza dokladnie co chca, kim
      sa - nie maja problemu aby pozostac soba nawet jak ich sytuacjia
      sie zmienia.

      I zgadzam sie, ze gdyby myslaly troche wiecej o sobie - (przeciez
      kobiety to tez ludzie) to by byly szczesliwsze, a przez to
      uszczesliwily by swoja rodzine.

      To te kobiety poswiecajace swoje zycie unieszczesliwiaja wszystkich
      dookola. Ja nie mam nerwow aby nawet przesiadywac z takimi.
      Traktuja siebie jak zwierze robocze. Widac jak umieraja: starzej
      wygladaja, brakuje im czasu aby zadbac o siebie, zycie na pelnych
      obrotach ich wykancza i widac zmeczenie w ich oczach. Jest to
      straszne bo robia to na wlasne zyczenie.
    • kunegunda123 Re: żyć dla siebie 18.11.09, 00:59
      może troszkę przesadziłaś ale dobrze piszesz - kobiety powinny być nieco bardziej egoistyczne, w dobrym tego słowa znaczeniu. niestety, tak naprawdę my kobiety mogłyśmy zacząć myśleć w ten sposób dopiero ze 30-20 lat temu. patrząc na kilka tysięcy ostatnich lat gdzie kobiety były służkami, były zawsze na drugim albo nawet trzecim miejscu nauczenie się myślenia choc trochę o sobie to bardzo trudny i żmudny proces...

      jestem młoda, chciałabym żebyśmy z przyszłym mężem prowadzili dom i opiekowali się nim wspólnie, ale zostałam wychowana na służkę i dopiero teraz, mieszkając z chłopakiem widzę jak trudno pozbyć się poczucia, że brudek tu i ówdzie to tylko i wyłącznie moja wielka wina...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka