Dodaj do ulubionych

przyszłe teściowe

22.01.04, 09:38
mam taką prośbę kochane kobiety, wiele z Was wychowuje swoich kochanych
synków chroniąc ich totalnie przed wszystkim.
Przykłady:
1. nie wychodzi sam się bawić bo złamie ręke albo nie daj Boże jakiś zły
łobuz go zbije
2. nie jeździ na kolonie bo tam go otrują albo koledzy nauczą złych nawyków
3. później "pamietaj syneczku dziewuchy są okropne i chcą cie wplątać w
bachora"
Czytając te wszystki wątki o teściowych stwierdzam że jest to w Polsce
ogromny problem, sama się z tym borykam od wielu lat, chociaż wreszcie udaje
mi się wychodzić na prostą. Przecież to kobiety są odpowiedzialne za
wychowywanie swoich synów w szacunku do kobiet.
Dlaczego my zachowujemy się tak irracjonalnie? same narzekamy na swoje
teściowe a nie robimy nic żeby lepiej wychować synów.
Czyżby dlatego żeby przyszłe synowe nie miały lepiej od nas?

Zgadza się jestem tradycjoonalistą mam jakąś tam wizję jak powinna wyglądać
rodzina oczywiście w tych czasach, ale to co sie teraz dzieje z mężczyznami
to katastrofa.
Tak strasznie łatwo dają sobą manipulować nie potrafią docenic tego że maja
kobietę która ich kocha, dziecko. Przecież to od nich tylko zależy jak będą
się układać stosunki między kobietami. Przecież mamusia na nich się nigdy nie
obrazi a synowa będzie wrogiem. Dlatego właśnie drugą po alkoholiźmie
przyczyną rozwodu są rodzice, smutne - bardzo smutne:(
Obserwuj wątek
    • owca Re: przyszłe teściowe 22.01.04, 09:56

      mam swoją małą teorię na temat konfliktu pomiędzy 'synowymi' a 'teściowymi' ;-)

      otóż większość samców znaczy swój teren, przez to sytuacja wydaje się dla obu
      stron (właściciela terenu i przybysza z zewnątrz) jasna
      starają się nie wchodzić sobie w drogę, a jeśli to już następuje to wiadomo
      jakie są tego efekty
      odmiennie natomiast jest z samicami
      wydaje im się, że mogą 'bezkarnie' sobie wchodzić w paradę, krytykować i pouczać
      niestety praktyka pokazuje, że samice są bardziej 'posesyjne' niż samce i
      wszelkie próby ingerencji samicy z zewnątrz skazana jest w większości
      przypadków na konflikt
      tym różnimy się od innych zwierząt, że mamy bardziej rozwiniętą świadomość a na
      przestrzeni wieków wypracowaliśmy sobie tzw. język, którym z powodzeniem możemy
      rozwiązywać wszelkie różnice zdań
      tak więc rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać
      nie ma lepszej metody na pozytywne bądź chociażby poprawne kontakty z teściową
      jak klarowne przedstawienie swojego stanowiska

      pozdrawiam
      owca

      _,,,٢ة إ ة٦,,,_
      • lady68 Re: przyszłe teściowe 22.01.04, 10:09
        co do panów to swięta prawda jeden drugiemu nie wchodzi w paradę obserwuje to
        między moim mężem a tatą.
        Natomiast mamusie... to już zupełnie inna sprawa uważają dzieci za swoją
        właśność, ludzi którzy nie myslą i sa za młodzi na podejmowanie jakichkolwiek
        decyzji samodzielnie.
        Może powinno sie organizować nie tylko kursy dla małżeństw ale i przyszłych
        teściowych? parę takich rozmów z psychologiem na pewno dało by przynajmniej coś
        do myślenia.
        Niektórzy radza postawić jasno sprawę na początku, czasami to się udaje ale
        bardzo często prowadzi tylko do konfliktów i awantó jak było w moim przypadku.
        Nawet interweniował mój ojciec i prosił teściowa aby dała nam żyć spokojnie.
        Nic to nie dało taki charakter. Jak któraś ma szczęście to mężowie w końcu
        zrozumieja problem jak nie to męczą się wszyscy.
        • owca Re: przyszłe teściowe 22.01.04, 10:16

          moje początkowe kontakty z teściową nie należały do majmilszych
          był moment, że obydwie powiedziałyśmy sobie o wiele za dużo ;-)
          z perspektywy czasu mogę powiedzieć tyle:
          cierpliwość, dosadna uprzejmość, upór i bycie konsekwentnym

          po siedmiu latach małżeństwa mogę powiedzieć, ze moje kontakty z teściową są
          poprawne z tendencją do serdecznych
          ;-)

          pozdrawiam
          owca

          _,,,٢ة إ ة٦,,,_
          • lady68 Re: przyszłe teściowe 22.01.04, 10:22
            moje kontakty polepszyły sie po 10 latach, a ostatnie dwa z nielicznymi
            wyjatkami są niezłe a nawet bardzo dobre co mnie cieszy:)
            Masz racje upór i konsekwencja zdzialaja wiele. Dlatego dwa dni po ślubie
            powiedziała mi że jestem uparta jak baran, może miała na mysli owce:):)?
            • owca Re: przyszłe teściowe 22.01.04, 10:25

              owce są jeszcze bardziej uparte niż barany
              o czy przekonał się już mój małżonek ;-)

              pozdrawiam
              owca

              _,,,٢ة إ ة٦,,,_
              • Gość: baba Re: przyszłe teściowe IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 11:07

                KLuczem do tego, zeby nie byc tesciowa z kawalow jest tzw. zdrowy egoizm.
                Kobieta, poza mezem, dziecmi i domem, powinna miec kawal swojego wlasnego
                swiata.Nie musi byc to koniecznie tylko praca zawodowa, wrecz przeciwnie tem
                mikroswiat powinien obejmowac cos wiecej- ksiazki i inne zainteresowania
                kulturalne, grono znajomych poza paniami z magla,dbalosc o siebie.
                Inaczej gdy dzieci sie usamodzienia i przejdzie sie na emeryture, nic nie
                zostaje, zatem pustke trzeba jakos zapelnic zyjac zyciem swoich doroslych
                dzieci.
                Nie chce byc zle zrozumiana, ze najezdzam na wyzsze wartosci, ale wydaje mi
                sie, odwrotna strona etosu matki- Polki jest po prostu straszna tesciowa.
                Zwroccie uwage, jak w dowcipach przedstawiany jest tesc- czlowiek niepozornym
                zahukany przez zone, bezbarwny, zainteresowany co najwyzej potajemnym wypadem
                na piwko, chetnie za to wypuszczanym na ryby. Nie ma mowy o wzajemnej glebokiej
                wiezi, WSPOLNYCH zainteresowaniach, celach, przyjemnosci z przebywania razem.
                Nie piszcie tylko, ze to przeciez kawaly-dobrze, ale w kawalach bywa kawal
                wnikliwie podejrzanej rzeczywistosci ! Rola tescia dobrze podkresla charakter
                tesciowej.
                Kiedys pisalam tu o tesciowych we Francji- okropne,grube, zaniedbane,
                wscibskie i natretne baby to absolutna mniejszosc. Okres samodzielnienia dzieci
                jest tam uteskniony i wykorzystywany na to, zeby wreszcie nacieszyc sie
                wolnoscia, jeszcze dobrym zdrowiem, pieniedzmi, a nie na nianczenie wnuczat.
                Rozpisalam si, poniewaz mam 2 synow i chcialabym odstawac od stereotypu.
                PZDR
                • summa Re: przyszłe teściowe 22.01.04, 11:23
                  Gość portalu: baba napisał(a):

                  >
                  > KLuczem do tego, zeby nie byc tesciowa z kawalow jest tzw. zdrowy egoizm.
                  > Kobieta, poza mezem, dziecmi i domem, powinna miec kawal swojego wlasnego
                  > swiata.Nie musi byc to koniecznie tylko praca zawodowa, wrecz przeciwnie tem
                  > mikroswiat powinien obejmowac cos wiecej- ksiazki i inne zainteresowania
                  > kulturalne, grono znajomych poza paniami z magla,dbalosc o siebie.
                  > Inaczej gdy dzieci sie usamodzienia i przejdzie sie na emeryture, nic nie
                  > zostaje, zatem pustke trzeba jakos zapelnic zyjac zyciem swoich doroslych
                  > dzieci.

                  masz rację, babo.
                  tu jest właśnie ten pies pogrzebany.
                • owca Re: przyszłe teściowe 22.01.04, 11:50
                  Gość portalu: baba napisał(a):

                  > Kobieta, poza mezem, dziecmi i domem, powinna miec kawal swojego wlasnego
                  > swiata.Nie musi byc to koniecznie tylko praca zawodowa, wrecz przeciwnie tem
                  > mikroswiat powinien obejmowac cos wiecej- ksiazki i inne zainteresowania
                  > kulturalne, grono znajomych poza paniami z magla,dbalosc o siebie.
                  > Inaczej gdy dzieci sie usamodzienia i przejdzie sie na emeryture, nic nie
                  > zostaje, zatem pustke trzeba jakos zapelnic zyjac zyciem swoich doroslych
                  > dzieci.

                  tylko niestety jest to raczej sytuacja życzeniowa
                  co jeśli świat teściowej zamyka się w jej czterech ścianach, na dodatek ściany
                  te skutecznie oddzielają również pozostałych domowników od otoczenia?
                  pozostaje tylko walczyć
                  spokojnie bez nerwów, ale konsekwentnie uświadamiać jej, że życie ich dzieci
                  nie jest już uzależnione od jej koncepcji, chęci i poglądów.

                  pozdrawiam
                  owca

                  _,,,٢ة إ ة٦,,,_
    • Gość: Seth Re: przyszłe teściowe IP: *.icpnet.pl 22.01.04, 11:39
      Uwazam, ze w tym watku poruszony zostal dosc istotny problem. I zgadzam sie z
      tym co napisala lady68. Dostrzegam jeszcze jedna damska niekonsekwencje w tym
      temacie. Otoz z moich obserwacji wynika, ze wsrod kobiet (w szczegolnosci
      mlodych)wystepuje tendencja do przyszywania facetowi, ktory czesto kontaktuje
      sie z wlasna matka, radzi sie jej w wielu sprawach itp., łaty "maminsynka". A
      gdy wreszcie one same doczekaja sie synow, to chuchaja na nich, dmuchaja,
      trzymaja pod kloszem i same ich na takowych maminsynkow wychowuja. I jest
      dramat i sceny, jak synio nie dzwoni co drugi dzien. Jestem facetem i nigdy
      nie zglebie tajemnicy uczuc matczynych. Ale widze wokolo dosc sporo facetow,
      ktorzy sa wrecz uzalenieni od wlasnych matek, ktorych zdanie jest dla nich
      wyrocznia i jedynym punktem odniesienia. Sa po prostu kompletnie
      niesamodzielni. Ma to rowniez niebagatelny wplyw na stosunki damsko-meskie
      tych facetow, bo w napotkanych kobietach szukaja odpowiednika matki a nie
      partnerki. Wine za to ponosi wychowanie. Rozumiem, ze matka kocha swe dziecko
      ponad wszystko, ale...
      • Gość: jendza Seth:) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 22.01.04, 11:51
        Mysle, ze istota problemu 'tesciowej' jest nie fakt,
        ze matka 'kocha swoje dziecko ponad wszystko',
        tylko fakt, ze ona ponad wszystko kocha... siebie...
        To dlatego JEJ dziecko ma byc dla NIEJ, bo przeciez
        ona nie po to rodzila i wychowala, zeby byc SAMA...
        I to wlasnie dziecko ma po prostu w pelni realizowac
        kwestionariusz zapotrzebowan swojej WLASCICIELKI.
        Dodatkowo zwykle owa WLASCICIELKA cierpi na deficyt
        emocjonalny, spowodowany przez jej malzonka, ktory to malzonek...
        realizuje najczesciej analogiczny kwestionariusz wlasnej mamusi...
        ograniczajac sie zazwyczaj wobec zony do funkcji nasieniodawcy...
        A nastepne pokolenie musi splacic dlug, coby wyrownac chore
        emocje... I tak 'grzech' spada na dzieci nasze...

        Bo widzisz, jesli sie kocha na przyklad ptaka,
        naprawde kocha, to sie go wypuszcza... bo sie rozumie,
        czym dla ptaka jest klatka...
        Milosc jest chceniem dobra drugiego dla niego samego,
        nie zas chceniem, by drugi realizowal nasze potrzeby...

        U zrodla problemu tesciowej lezy zatem... brak milosci...
        niekoniecznie paradoksalnie...

        Pozdrawia smetnie
        jendza
        • Gość: Seth Re: Seth:) IP: *.icpnet.pl 22.01.04, 12:00
          Nie napisalem, ze "milosc do dziecka ponad wszystko" jest istota tego
          problemu. Chcialem tylko uprzedzic usprawiedliwianie takich zachowan
          niezmierzona macierzynska miloscia. Nie mmniej jednak, ze uzyje Twoich
          porownan, tworzenie takiej "klatki" mlodemu chlopakowi tak naprawde go
          krzywdzi. I w tym, co pisalas, ze moze byc to konsekwencja braku milosci jest
          pewnie duzo racji. Pozdrawiam rowniez (choc nie smetnie)
          • Gość: jendza Re: Seth:) - duch i materia IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 22.01.04, 12:10
            Mysle sobie, ze deficyt w wymiarze ducha
            powoduje proby kompensacji w zakresie posiadania.
            To dlatego niedokochanie w ludziku niedokochanym
            generuje potrzebe posiadania: drugiego,
            wladzy, pieniedzy, wszystkojednoczego.
            Matki, ktore gwalca intymne granice swoich dzieci,
            nie kochaja tych dzieci. WYglada na to, ze nawet
            nie maja swiadomosci tego, czym jest milosc.
            A wyglada na to, ze ow problem dotyczy nie tylko
            matek, ale i niematek, oraz ojcow i nieojcow, czyli
            ludzi w ogole.
            Prawdziwa epidemia:(((, rzekla smetnie jendza,
            ale Setha pozdrawia promiennie:))
            • summa Re: Seth:) - duch i materia 22.01.04, 17:26
              Gość portalu: jendza napisał(a):

              > Mysle sobie, ze deficyt w wymiarze ducha
              > powoduje proby kompensacji w zakresie posiadania.

              jendzo, to zdanie jest cudne - i wyjatkowo celne [hmm, być może dlatego, że tak
              dobrze charakteryzuje moją teściową ;)]

              czy pozwolisz, że wezmę go sobie na sygnaturkę? :)
              • Gość: jendza Summo, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 22.01.04, 18:50
                oczywiscie:))!
                Dodam jeszcze tylko niesmialo, ze wlasnie sie poczulam...
                ogromnie rozpieszczona:)).
                dobrego wieczoru:)!
                jendza
                • summa Re: Summo, 22.01.04, 19:42
                  Gość portalu: jendza napisał(a):

                  >> dobrego wieczoru:)!
                  > jendza

                  i wzajemnie! :))

                  summa
        • Gość: baba Re: Seth:) IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 12:06

          To jest ciekawe, co napisalas o malzonku tesciowej, jendza. Sama sie
          zastanawialam, dlaczego tesc jest taki bezbarwny, zdominowany, bez partnerskich
          wiezi z zona.
          I to pasuje ! Wiezi partnerskie tworza sie na poczatku malzenstwa, ciezko je
          stworzyc z mamisynkiem- stad nasieniodawcza i pensjodostarczalna rola
          malzonka... Mamusia co prawda w pewnym momencie umiera, ale jest juz za pozno.
          Sfrustrowana zona przelewa uczucia na synka, a maz nie ma nic do powiedzenia w
          domu, bo zawsze byl zdominowany.Oczywiscie nie we wszystkich przypadkach ten
          mechanizm musi wystepowac.
          Charakter dominujacy zawsze jest oparty na egoizmie- JA musze wszystko
          wiedziec i nad wszystkim miec kontrole. Ale egoizm moze byc zdrowa sila
          JA potrzebuje swietego spokoju, czasu dla siebie, radzcie sobie sami,
          jestescie dorosli. Oczywiscie bez przesady.
          Pzdr
          • Gość: jendza Babo, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 22.01.04, 12:25
            mysle, ze wiem, co masz na mysli...
            Moze chodzi o to, ze potrzebna jest rownowaga?
            Przykazanie milosci glosi, ze trzeba kochac
            drugiego JAK siebie samego.
            Ni mniej, ni wiecej... Mysle, ze tu wlasnie
            tkwi glownie rewolucyjnosc tego przykazania...
            Nie mozna kochac drugiego, jesli sie nie kocha
            siebie, bo nie kochajac siebie trudno poruszac
            sie w przestrzeni 'milosc' - bo to przeciez terra
            kompletnie incognita... lub inaczej dziecko
            we mgle.
            Realizacja przykazania: 'miluj JAK siebie'
            nie wyklucza przy tym na przyklad oddania zycia
            dla drugiego - wrecz przeciwnie: sprawia, ze ofiara
            ma naprawde wartosc, jest rzeczywista...:))
            Jesli bowiem nie kochamy siebie, nie doceniamy
            cudu wlasnego istnienia- oddanie takiego zycia moze byc -
            miast rzeczywista ofiara/darem - po prostu na przyklad
            zawoalowanym pozbyciem sie problemu/samobojstwem...

            PZDR

            jendza
            • Gość: baba Re: Babo, IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 12:54

              No wlasnie tak- nie chcialam cytowac przykazania milosci bo na niektorych
              odwolanie sie do religii dziala odstraszajaco, ale to jest najmadrzejsze
              ujecie , jakie znam.Bardzo mi sie podobazdania, ze ludzik niedokochany ma
              pustke, ktora probuje zapchac czym sie da.
              Pozdrawiam
    • lady68 Re: zainteresowania? 22.01.04, 12:10
      myślałam nad tym że faktycznie może takie kobiety tak bardzo kochają, że nie
      potrafią się skoncentorwać na czymś innym? nawet gdy miały jakieś swoje drobne
      pasje to poszły one w zapomnienie. Wygląda na to że niektóre matki po prostu
      potrzebuja psychologa albo zyczliwego który by im uświadomił że istnieją też
      inne rzeczy na świecie. Jeżeli takie kobiety mają tak silny instynkt
      macierzyństwa to dlaczego najczęściej mają jedno dziecko?
      Myslę że po prostu nie mogą sobie wyobrazić że tak samo mogłyby kochać drugie.
      Rozmawiałam kiedyś na ten temat z moją teściową dlaczego nie zdecydowała sie na
      więcej. Mówiła mi chyba jak większość matek jedynaków:
      - cięzki poród, chorowało bez przerwy, nie nadawało się do przedszkola itp.
      Myślę że pewne sprawy sa po prostu nie do przeskoczenia.
      Mam nadzieję że my młode matki będziemy w stanie to zmienić
      pozdr. J.
      • Gość: baba Re: zainteresowania? IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 13:06

        Musle, ze w naszej kulturze takie bezgraniczne oddanie dzieciom bylo,
        przynajmniej od 19 wieku, gloryfikowane. Byl i jest to zatem sposob na
        dowartosciowanie siebie. A potrzeba troche wysilku, zeby zobaczyc cos poza
        dzieckiem. Na szczescie kobieta coraz dluzej moze byc zdrowa i atrakcyjna,
        coraz dluzej wiec bedzie odczuwala chec wysjcia spoza cztery sciany. Jestem
        pewna, ze wraz z odrzuceniem mitu matki- Polki, w przeciagu pokolenie zmieni
        sie nastawienie do zycia pan ok 50-tki.
        Niedawno, przegladajac stare ksiazeczki dla dzieci (jeszcze moje- przelom lat
        60-70-tych) zauwazylam smieszna rzecz. W co drugiej mozna bylo zobaczyc
        ilustracje babci z wnuczkami KILKULETNIMI. Babcia- z siwym koczkiem, lekko
        zgarbiona, z okularami na nosie, w fotelu.Plus oczywiscie druty.
        Czy ktos zna babcie KILKULETNIEJ wnuczki/ wnuczka ktora tak wyglada ?
        A przeciez teraz kobiety pozniej wychodz za maz i maja dzieci...
        Pzdr
        • lady68 Re: zainteresowania? 22.01.04, 13:45
          właśnie to ciekawe, kobiety wychodziły bardzo wcześnie za mąż, więc były
          niespełna 40-letnimi babciami.
          Więc skąd taki ich wygląd? przyzwyczailiśmy się do tego że tak właśnie powinna
          wyglądać babcia.
          Myślę że bezgranicznie i bezwarunkowo powinny kochać swoje wnuki babcie, a
          mamusie przede wszystkim rozumnie...
          pozdrawiam. J
          • Gość: baba Re: zainteresowania? IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 14:09

            Absolutnie :-))
            Skad sie wzial ten wyglad ?
            Zgadza sie przyzwyczailismy sie, ale skad to sie wzielo ?
            Kiedy bylam mala ( a nie bylo to wieki temu) ktos, kto mial 60 pare lat byl
            uwazany za starego. 80 lat dozywalo bardzo niewielu ludzi- wiek sedziwy to
            70- tka.
            Kobieta po menopauzie bardzo szybko osiagala wyglad z obrazka- prymitywne
            farby do wlosow i inne kosmetyki, tlusta dieta + brak gimnastyki sensu stricte.
            Przede wszystkim- niechetne reakcje otoczenia na dbalosc o wlasny wyglad matki
            doroslych dzieci- babcia miala wnuki nianczyc, a nie sie pindrzyc,inaczej we
            lbie jej sie przewraca.
            Zaznaczam, iz dziecinstwo spedzilam w malym miasteczku, w wiekszych miastach
            moglo to wygladac troche lepiej. Ale pamietam dobrze- kobieta 50-letnia byla
            zawsze siwa, miala widoczne zmarszczki i przewaznie nadwage.BYla osoba
            starsza, a nie kobieta, ktora moze byc tworcza i atrakcyjna.
            Napisalam o tych ksiazeczkach, zeby uzmyslowic, jak szybko niektore rzczy sa w
            stanie sie zmienic. Moze za 20 lat dowcipy o tesciowych wogole przestana byc
            popularne :-)) ?

            PZDR

            o



          • Gość: baba Re: zainteresowania? IP: *.acn.waw.pl 22.01.04, 14:09

            Absolutnie :-))
            Skad sie wzial ten wyglad ?
            Zgadza sie przyzwyczailismy sie, ale skad to sie wzielo ?
            Kiedy bylam mala ( a nie bylo to wieki temu) ktos, kto mial 60 pare lat byl
            uwazany za starego. 80 lat dozywalo bardzo niewielu ludzi- wiek sedziwy to
            70- tka.
            Kobieta po menopauzie bardzo szybko osiagala wyglad z obrazka- prymitywne
            farby do wlosow i inne kosmetyki, tlusta dieta + brak gimnastyki sensu stricte.
            Przede wszystkim- niechetne reakcje otoczenia na dbalosc o wlasny wyglad matki
            doroslych dzieci- babcia miala wnuki nianczyc, a nie sie pindrzyc,inaczej we
            lbie jej sie przewraca.
            Zaznaczam, iz dziecinstwo spedzilam w malym miasteczku, w wiekszych miastach
            moglo to wygladac troche lepiej. Ale pamietam dobrze- kobieta 50-letnia byla
            zawsze siwa, miala widoczne zmarszczki i przewaznie nadwage.BYla osoba
            starsza, a nie kobieta, ktora moze byc tworcza i atrakcyjna.
            Napisalam o tych ksiazeczkach, zeby uzmyslowic, jak szybko niektore rzczy sa w
            stanie sie zmienic. Moze za 20 lat dowcipy o tesciowych wogole przestana byc
            popularne :-)) ?

            PZDR

            o



          • Gość: Seth Re: zainteresowania? IP: *.icpnet.pl 22.01.04, 14:24
            "Myślę że bezgranicznie i bezwarunkowo powinny kochać swoje wnuki babcie, a
            mamusie przede wszystkim rozumnie..."

            Amen!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka