Dodaj do ulubionych

ktos bliski umiera

22.01.04, 14:49
czy ktos z was to przezyl?
bo ja chyba wlasnie przezywam.
chyba bo nie wierze, kurwa nie wierze
i sie zastanawiam czy jestem zla bo nie placze - nie umiem
nie wiem mi sie wydaje ze to bzdura i ak rano sie obudze to ....
a czesto mi sie sia rozne rzeczy i kurwa nie budze sie tylko stukam w klawisze
a wiem, ze ktos mi bliski umiera od ranai nie wierze!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Puchatek Re: ktos bliski umiera IP: 212.160.138.* 22.01.04, 14:51
      No, no gepart innych kultury uczy a sama zachowuje sie jak prostaczka i klnie
      jak szewc. wstyd dla Trójmiasta!
      • gepart_czester Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 14:56
        boze czlowieku ty nawet w chwili gdy ja mowie ze mam w domu tragedie nie
        przestajesz
        nie mam ochoty nic ci odpowiadac nie kazdy musi czuc i miec uczucia
        masz szczescie ze nie ty to przezywasz
        u mnie wsyscy placza
        nie rozumiesz ja mowie ze ktos mi bliski ktos kogo kocham
        umiera !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Gość portalu: Puchatek napisał(a):

        > No, no gepart innych kultury uczy a sama zachowuje sie jak prostaczka i klnie
        > jak szewc. wstyd dla Trójmiasta!
        • Gość: Puchatek Re: Nie unoś się! To ci nie pomoże! IP: 212.160.138.* 22.01.04, 15:01
          To, że ktoś bliski umiera nie powoduje rownoczesnie tego, że bezkarnie możesz
          rzucać miesem na forum! to na pewno nie pomoze ci w takiej trudnej chwili.

          > u mnie wsyscy placza

          I rzucaja wokół >qrwami, jak ty?

          > nie rozumiesz ja mowie ze ktos mi bliski ktos kogo kocham
          > umiera !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          I bardzo ci współczuje, bo kiedyś zdarzyła mi sie podobna sytuacja. A klnięcie
          na te podły świat zostawiłam sobie w duchu...
          • gepart_czester [...] 22.01.04, 15:15
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: Puchatek [...] IP: 212.160.138.* 22.01.04, 15:21
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Puchatek A z jakiej racji moja wypowiedź została usunieta? IP: 212.160.138.* 22.01.04, 15:32
                Nie rzucam "mięsem"!


                Aaa...zacytowałam geparta czestera.
          • atlantis75 Re: Nie unoś się! To ci nie pomoże! 22.01.04, 15:35
            Gość portalu: Puchatek napisał(a):

            > To, że ktoś bliski umiera nie powoduje rownoczesnie tego, że bezkarnie możesz
            > rzucać miesem na forum! to na pewno nie pomoze ci w takiej trudnej chwili.
            > I rzucaja wokół >qrwami, jak ty?

            Jak czytam takie komentarze, to mi się same wulgaryzmy na usta cisną! Bij, zabij, bądź
            oschły i cyniczny - ale nie przeklinaj. Człowieku, w momencie, gdy ktoś umiera, gdy się
            przeżywa tragedię, to słowo "kurwa" nic nie znaczy! Rozumiesz? To tylko słowo. Każdy ma
            prawo do wyrażania uczuć. Dlaczego poecie Wojaczkowi wybacza się "kurwy" i "popierdolenia",
            a zwykłego człowieka, w momencie dramatu, uczy się kultury. No, nie mogę. Kultura to rzecz
            nabyta. A wrażliwość się ma albo nie. Tobie jej brak.
            • Gość: Puchatek Re: Atlantis zastanów się... IP: 212.160.138.* 22.01.04, 15:42
              Tja...brak mi wrażliwości bo nie potrafie "chwalić" się swoimi tragediami na
              forum tylko zachowuje je dla siebie? Że nie robię z tragedii forumowego reality
              show? Bo nawet w takich chwilach nie klnę? A jesli to robie to w duchu? Tak jak
              każdy ma prawo do przeżywania, tak każdy ma prawo do tego, że nie musi
              wysłuchiwać wulgaryzmów wykrzykiwanych publicznie.


              Więc zastanów się teraz co napisałaś!
              • Gość: gosc puchatku - proponuje juz odpuscic IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 15:47
                watek zaczal sie powaznie - gepart jest roztrzesiona i tak reaguje na stres -
                jak cie to razi to po pierwszym wulgaryzmie moglas przestac czytac - po co
                jatrzyc rany? po co judzic? nie wierze ze ci to sprawia przyjemnosc... gepart
                jest ekstrawertykiem ty zas introwertykiem ale smierc tego akurat nie
                rozroznia. miej klase i odpusc.
                • Gość: Puchatek Re: puchatku - proponuje juz odpuscic IP: 212.160.138.* 22.01.04, 15:52
                  > miej klase i odpusc.

                  Tak jest! Zgadzam się - niepotrzebnie zareagowałam.
              • atlantis75 Ty też coś przemyśl 22.01.04, 15:51
                Gość portalu: Puchatek napisał(a):

                > Tja...brak mi wrażliwości bo nie potrafie "chwalić" się swoimi tragediami na
                > forum tylko zachowuje je dla siebie? Że nie robię z tragedii forumowego reality
                > show? Bo nawet w takich chwilach nie klnę? A jesli to robie to w duchu? Tak jak
                > każdy ma prawo do przeżywania, tak każdy ma prawo do tego, że nie musi
                > wysłuchiwać wulgaryzmów wykrzykiwanych publicznie.
                > Więc zastanów się teraz co napisałaś!

                Chwalić? Reality show? O, przepraszam, co pani tu robi - na tym forum publicznym, gdzie
                ludzie wywlekają swoje problemy, intymnie, gdzie płaczą lub opluwają innych, dokonują sekcji
                własnych emocji? Forum jest właśnie po to - by się wypowiedzieć, by zaakceptowaać styl
                bycia innych, by się zwrócić po pomoc, gdy trzeba. Od kiedy to śledzisz wulgaryzmy na FK?
                Bo jakoś nie zauważyłam, że bronisz czystej polszczyzny w innych wątkach... To po pierwsze.
                W sytuacji Geparta jestem w stanie zrozumieć, co czuje i przywiązać mniejszą wagę do
                wulgaryzmów. Po co się bawić w sztuczności, jak można uczyć kultury w momencie
                rozpaczy. Ciśnienia emocji, bólu? Po drugie: bardziej mnie rażą wątki, gdzie przy pomocy
                pięknych słówek, ktoś kogoś oczernia, psychicznie poniża lub po prostu klepie bzdury.
                • Gość: Puchatek Re: Mylisz pojecia... IP: 212.160.138.* 22.01.04, 15:56
                  > Po drugie: bardziej mnie rażą wątki, gdzie pr
                  > zy pomocy
                  > pięknych słówek, ktoś kogoś oczernia, psychicznie poniża lub po prostu klepie b
                  > zdury.

                  No własnie i takie bzdury klepiesz.


                  A na marginesie mylisz chyba pojęcia forum publicznego, gdzie jakies kanony
                  zachowań obowiazują z forum prywatnym gdzie panuje "wolna amerykanka".
                  Forum publiczne nie równa sie rynsztokowi.
                  • atlantis75 Re: Mylisz pojecia... 22.01.04, 16:20
                    Gość portalu: Puchatek napisał(a):

                    > No własnie i takie bzdury klepiesz.

                    Dziękuję. Szkoda, że uważasz za bzdurne przymykanie oka na kanony zachowań (tutaj:
                    wulgaryzmy) w momencie jakiejś ludzkiej tragedii.



                    > Forum publiczne nie równa sie rynsztokowi.

                    Ale nie jest to też wojsko, gdzie za złe zaścielenie łóżka robisz 100 pompek..


                    • Gość: Puchatek Re: Mylisz pojecia... IP: 212.160.138.* 22.01.04, 16:24
                      Ech...To tyle.
              • pajdeczka Re: Atlantis zastanów się... 23.01.04, 09:08
                Gość portalu: Puchatek napisał(a):

                > Tja...brak mi wrażliwości bo nie potrafie "chwalić" się swoimi tragediami na
                > forum tylko zachowuje je dla siebie?

                A ja ją rozumiem, bo sama to przeżywałam i nikomu nie życzę w rodzinie
                umierającego na nowotwór. Chcesz wtedy o tym mówić i mówić, bo to ci przynosi
                ulgę. Poza tym Gepardzica nie jest jeszcze obyta ze śmiercią, więc ma prawo się
                tak zachowywać.
                • Gość: miuśka Re: Atlantis zastanów się... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.04, 09:14
                  a czy ze śmiercią można się w ogóle obyć???????????????????
                  • pajdeczka Re: Atlantis zastanów się... 23.01.04, 09:40
                    Gość portalu: miuśka napisał(a):

                    > a czy ze śmiercią można się w ogóle obyć???????????????????


                    To dziwne , ale można. Przykładem są ludzie pracujący w tej branży. Jak sobie
                    wyobrażasz ich pracę, gdyby kierowali się ciągle emocjami?
          • julia001 Re: Nie unoś się! To ci nie pomoże! 22.01.04, 20:06
            Gość portalu: Puchatek napisał(a):

            > I bardzo ci współczuje, bo kiedyś zdarzyła mi sie podobna sytuacja. A
            klnięcie
            > na te podły świat zostawiłam sobie w duchu...


            Może Ty tak potrafisz, ale to nie znaczy, że inni też potrafią się opanować w
            tak trudnej chwili... Jedni reagują na osobiste tragedie zamykając się w
            sobie, inni muszą swój ból uzewnętrznić, jeszcze inni stają się agresywni.
            Uszanuj Jej uczucia i daj Jej spokój, przynajmniej w takiej chwili.

            Pozdrawiam.
            Gepard, trzymaj się!!!
    • Gość: motylek Re: ktos bliski umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 14:52
      W to nigdy sie nie wiezy....
      melcia.blog.pl/

    • Gość: gosc Re: ktos bliski umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 14:53
      moj ojciec umarl 2 lata temu - mialam wtedy 25 lat. chorowal lat 6, ciezko -
      wiec w zasadzie bylam przygotowana - w sensie wiedzialam ze zbliza sie jego
      koniec, ale oczywiscie i tak nie wierzylam. no ale teraz juz nie placze, tylko
      czesto jezdze na cmentarz...
    • Gość: m Re: ktos bliski umiera IP: *.energis.pl 22.01.04, 14:55
      Masz prawo do takich uczuć, więc nie przejmuj się poniższą opinią. Rozumiem
      Twoją wściekłość, żal, ból, porażkę. Takie jest zycie i wtedy nie ważna jest
      forma ale treść. Musisz to jakoś przeżyć. Nie znam Twojej sytuacji ale może to
      jeszcze nie koniec, może jest jakaś nadzieja, może da się coś zrobić. Nie
      poddawaj się, walcz, jeśli nie ze śmiercią to z własnym smutkiem. No bo jakie
      jest inne wyjście - musisz żyć dalej czy tego chcesz czy nie...
      • Gość: m Re: ktos bliski umiera IP: *.energis.pl 22.01.04, 14:56
        Powyższą - tą o kulturze.
    • tropicielka Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 15:00
      Mojej przyjaciółce przed samymi świętami zmarła mama. Ale juz doszła do
      siebie , musisz sie załamać, żeby później jakoś sie podnieść, to trzeba
      przeżyć... Najlepiej mieć mało wolnego czasu
      • Gość: Lilly was here Re: ktos bliski umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 15:25
        tropicielka ma racje - miec malo wolnego czasu, robic male kroczki i myslec
        tylko o tym, ktory robisz w danej chwili, nie o nastepnym
        tak sie zlozylo, ze troje ludzi doprowadzilam na sam skraj, pierwsza byla moja
        babcia ukochana, wiele lat minelo
        niedawno po kolei odchodzili moi tesciowie, ostatnie miesiace bylam przy kazdym
        z nich 24 godz na dobe, nie bede sie wdawac w szczegoly, bo nie o to tu chodzi
        w kazdym razie kiedy przy mnie oddawali ostatnie tchnienie ja czulam spokoj,
        jakbym sie polozyla w puchatej snieznej zaspie, wiedzialam, ze niczego nie
        zaniedbalam, ze ofiarowalam co moglam zeby pomoc, ze juz sie skonczyl ten
        straszny bol, ktory zabieral im zdolnosc myslenia
        moj maz cierpial okropnie, byl z nimi bardzo zwiazany, ale z racji zawodowych
        obowiazkow nie mogl towarzyszyc im w tej koncowej drodze na taka skale jak ja,
        przez to bylo mu jeszcze trudniej...
        widzialam, ze chcial sie zaszyc, uciec gdzies, kiedy odchodzi rodzic - choc od
        dawna jestes samodzielny i wlasciwie nie potrzebujesz juz jego pomocy - kiedy
        odchodzi, nagle z gigantyczna sila dociera do ciebie swiadomosc, ze NAPRAWDE
        jestes dorosly, ze odpowiadasz za innych ludzi, ze odpowiadasz w 100% za
        siebie, wracaja w pamieci momenty, ktore i tak juz nie wrocilyby, ale dopiero
        teraz tego zalujesz
        wzielam go za reke i krok po kroku zaczelismy zalatwiac wszystkie formalnosci,
        nie pozwolilam na wysiadywanie w ciemnym pokoju i medytacje - w jego przypadku
        prowadziloby to do szalenstwa chyba, akurat trwala sesja, musial przeprowadzac
        egzaminy, studenci walili drzwiami i oknami - i cale szczescie, sam to dzisiaj
        mowi, zycie samo pomaga wygrzebywac sie z tej rozpaczy, tylko trzeba dalej
        plynac, nie osiadac na mieliznie
        nie bedzie latwo, ale w koncu ten bol, ktory naprawde rozdziera, minie, zostana
        tylko cieple wspomnienia
        mysle o tobie i pozdrawiam
    • gepart_czester Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 15:10
      pisalam dzisiaj na forum zdrowie
      moja ciocia umiera na raka
      zupelnie niespodziewanie
      wszyscy mysleli, ze to ostroporoza a to rak pluc z przerzutami na kregoslup
      :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
      mam taki metli w glowie, ze nie wiem co robie i nie wiem co robic - wiem ze nie
      wolno mi plakac ze nie wolno pokazywac ze ciocia nie moze sie dowiedziec
      ale poza tym nic wiecej nie wiem
      to siostra mojej mamy
      ja bym sama umarla gdyby moja siostra byla na miejscu cioci
      • oka5 Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 15:35
        Gepart! Weź się w garść. Zamiast ciskać się na forum, zacznij zbierać siły, bo
        Ciebie i Twoją rodzinę czeka wiele nowych, trudnych zadań. Nie koncentruj się
        na swoim bólu, bo zapewniam Cię, że w żaden sposób nie można porównać go do
        tego, co czeka Twoją ciocię. Ja pochowałam już ojca, mamę, a w ubiegłym roku
        teściową i przyjaciółkę. Trzy ostatnie osoby umarły na raka, więc wiem, co
        piszę. Wiem, że jestem trochę brutalna, ale wiem też, że im szybciej
        otrzeźwiejesz po tym szoku, tym więcej będziesz mogła zrobić dla chorej. Jeśli
        będziesz chciała, mogę Ci wysłać trochę materiałów na temat opieki
        paliatywnej. Trzymaj się!
      • atlantis75 Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 15:38
        gepart_czester napisała:

        > pisalam dzisiaj na forum zdrowie
        > moja ciocia umiera na raka
        > zupelnie niespodziewanie
        > wszyscy mysleli, ze to ostroporoza a to rak pluc z przerzutami na kregoslup
        > :((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
        > mam taki metli w glowie, ze nie wiem co robie i nie wiem co robic - wiem ze nie
        >
        > wolno mi plakac ze nie wolno pokazywac ze ciocia nie moze sie dowiedziec
        > ale poza tym nic wiecej nie wiem
        > to siostra mojej mamy
        > ja bym sama umarla gdyby moja siostra byla na miejscu cioci


        GEPART, trzymaj się! Kurcze, jakie to banalne, ale trzymaj się. Nie wiem co mam napisać :(
      • lolyta Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 15:47
        Gepart, jestes pewna, ze ona sie nie powinna dowiedziec? Moze wlasnie jak sie
        _dowie_, to znajdzie sile na walke z choroba - bo bedzie znac wroga. A tak to
        jej odbierasz ta szanse.
        • gepart_czester Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 16:10
          tak jestem pewna. moja ciocia wierzy, ze za miesiac pojdzie do pracy i w ogole
          bedzie biegac.
          kiedys moja mama miala polamany kregoslup i dzis biega; moja ciocia mowi, ze
          bierze przyklad ze swojej siostry i tez niedlugo bedzie biegac
          nie jest swiadoma jak ta sytuacja jest powazna
          mysli, ze boli z powodu kregoslupa, wie, ze z plucami jest kiepsko ale jakos
          tak lekarze jej nic nie mowili i ona siwecie wierzy, ze jest dobrze
          ja uwazam, ze tak powinno zostac! teraz wlasnie walczy, chce jak
          najszyciej "wylaczyc" sie
          kurcze jak o tym myske to nie moge:
          ((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
          (((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
    • bubster Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 15:37
      gepart_czester napisała:

      > czy ktos z was to przezyl?
      nie przzezyłam
      tzn - nie z tej strony
      sama coś tam mam, nie wiem za bardzo co, wyników nie jestem w stanie odczytać a
      do lekarza sie czeka... (uroki publicznej służby zdrowia)
      i nauczyłam się jednego - albo cholera będę twarda, nawet jak usłyszę
      zamiast "prosze się nie martwić" to "przykro mi, ale..." - albo rozejdę się na
      szwach i po mnie
      poryczałam się raz z tego powodu
      i uważam, że o raz za dużo

      ale jak by to był ktoś bliski, nie ja - to juz by było gorzej z tym moim byciem
      twardą

      musisz grać, dla niej
      musisz wziąć się w garść - dla niej

      pomyśl - że robisz to dla niej, że bierzesz się w garść dla niej i dla niej się
      uspokajasz

      to jest trudne, ale dasz rade, rycz jak masz ochote, ale w samotności

      pozdrawiam i trzmam kciuki
    • tralalumpek rzucasz sie jak ... po przereblu 22.01.04, 15:47
      gepart_czester napisała:

      > czy ktos z was to przezyl?
      > bo ja chyba wlasnie przezywam.


      przezylam smierc paru bardzo bliskich osob, w tym Taty
      nie tylko ja , cala moja rodzina, kazdy z nas reagowal na swoj sposob
      ale "kurwami" nikt nie rzucal



      > chyba bo nie wierze, kurwa nie wierze
      > i sie zastanawiam czy jestem zla bo nie placze - nie umiem
      > nie wiem mi sie wydaje ze to bzdura i ak rano sie obudze to ....
      > a czesto mi sie sia rozne rzeczy i kurwa nie budze sie tylko stukam w
      klawisze
      > a wiem, ze ktos mi bliski umiera od ranai nie wierze!!!!!!!!!!!!!!!!


      taka opowiastka:
      kiedy dowiedzialam sie jak wyglada sytuacja (po telefonie od siostry) jak
      stalam wsiadlam w auto i wieczorem bylam w Polsce, prosto w szpitalu. Przyszla
      lekarka i na moje pytania jak mozna pomoc, moze jakies lekarstwa moge
      ewentualnie skadkolwiek sciagnac cos czego nie ma w Polsce, pani doktor
      popatrzyla na mnie i burknela: ludzie umieraja, to takie dziwne dla pani? Pani
      ojciec tez umrze i pani tez...
      kurwy jednak z moist ust nie wyfrunely a mysle ze w tym przypadku powinny
      • owca Re: rzucasz sie jak ... po przereblu 22.01.04, 15:56
        tralalumpek napisała:

        > taka opowiastka:
        > kiedy dowiedzialam sie jak wyglada sytuacja (po telefonie od siostry) jak
        > stalam wsiadlam w auto i wieczorem bylam w Polsce, prosto w szpitalu.
        Przyszla
        > lekarka i na moje pytania jak mozna pomoc, moze jakies lekarstwa moge
        > ewentualnie skadkolwiek sciagnac cos czego nie ma w Polsce, pani doktor
        > popatrzyla na mnie i burknela: ludzie umieraja, to takie dziwne dla pani?
        Pani
        > ojciec tez umrze i pani tez...
        > kurwy jednak z moist ust nie wyfrunely a mysle ze w tym przypadku powinny
        >

        masz rację, pewnie by mnie krew zalała...
        ale bywają sytuacje, kiedy próby 'ratowania' za wszelką cenę są bardziej
        dręczeniem chorego niż pomocą dla niego
        jakiś czas temu w Polityce był wstrząsający artykuł na temat bardzo trudnej do
        wyczucia granicy między 'leczeniem' a 'pastwieniem' się nad umierającym

        pozdrawiam
        owca

        _,,,٢ة إ ة٦,,,_
      • Gość: renia Re: rzucasz sie jak ... po przereblu IP: *.ath.spark.net.gr 23.01.04, 09:33
        > taka opowiastka:
        > kiedy dowiedzialam sie jak wyglada sytuacja (po telefonie od siostry) jak
        > stalam wsiadlam w auto i wieczorem bylam w Polsce, prosto w szpitalu.
        Przyszla
        > lekarka i na moje pytania jak mozna pomoc, moze jakies lekarstwa moge
        > ewentualnie skadkolwiek sciagnac cos czego nie ma w Polsce, pani doktor
        > popatrzyla na mnie i burknela: ludzie umieraja, to takie dziwne dla pani?
        Pani
        > ojciec tez umrze i pani tez...
        > kurwy jednak z moist ust nie wyfrunely a mysle ze w tym przypadku powinny

        Gdy moja Mama byla na OIOM-ie, nie bylo zadnej poprawy JEj zdrowia, pytam raz
        lekarza, czy moze jest jakas poprawa, on na teo, ze nie. To ja ze scisnietym
        gardlem i nadzieja w glosie "ale pogorszenia tez nie ma?" A lekarz
        zniecierpliwiony : Pani, pogorszeniem to bedzie w tym przypadku zgon.

        Myslalam, ze zgon nastapi natychmiast - moja albo tego lekarza.

        No nic, tak mi sie przypomnialo.

        Mimo, ze sama tez kurwami nie rzucalam, potrafie zrozumiec i przemilczec to,
        ze Geprat tak reaguje. Kazdy reaguje jakos inaczej. Ja reagowalam raczej
        calkowitym milczeniem, lecac w samolocie nawet nie zauwazylam, kto kolo mnie
        siedzi, kiedy stewardeaa przyszla, przyniosla cos tam do jedzenia, keidy to
        zabrala - no nei wiem, jakbym spala, a nie spalam w ogole. Tak lecialam i nic
        z tego lotu nie pamietam poza tym, ze usiadlam, zapielam pasy, a nastepni to
        dopiero poczulam uderzenie kol o plyte lotniska. Dziwne.
      • lukrecja8 Re: rzucasz sie jak ... po przereblu 23.01.04, 09:59
        cokolwiek nie uważasz na temat używania słowa kurwa, to ten wątek nie jest
        miejscem na moralizatorstwo i skoro jesteś taka za pan brat z etyką, powinnaś
        to doskonale wiedzieć
        powinnaś się wstydzić swojego wystąpienia

        to samo do Puchatka
        • tralalumpek Re: rzucasz sie jak ... po przereblu 23.01.04, 10:38
          lukrecja8 napisała:

          > cokolwiek nie uważasz na temat używania słowa kurwa, to ten wątek nie jest
          > miejscem na moralizatorstwo i skoro jesteś taka za pan brat z etyką,
          powinnaś
          > to doskonale wiedzieć
          > powinnaś się wstydzić swojego wystąpienia
          >
          > to samo do Puchatka


          Ja mysle, ze troche przesadzasz wlasnie ty z tym swoim moralizatorstwem w moja
          strone. Podgladalam od poczatku, od zalozenia ten watek i nie podoba mi sie
          zachowanie czester na ekranie i mam prawo, jako ze jest to forum publiczne, do
          skomentowania jej zachowania. Ty masz rowniez prawo do skomentowania moich
          wypowiedzi.
          Kazdy reaguje na swoj sposob w takich sytuacjach. Ma prawo. Ja mam prawo
          rowniez do wlasnego zdania na ten temat. Nie podoba mi sie jej zachowanie na
          ekranie i kropka.
          • Gość: renia Re: rzucasz sie jak ... po przereblu IP: *.ath.spark.net.gr 23.01.04, 10:44
            Chodzi jednak chyba o to, Tralalumpku, ze nie zawsze musimy korzystac ze
            swoich praw. W tej sytuacji moglas naprawde darowac sobie wykorzystywanie
            prawa do komentowania zachowania Czester. To nie jest, ze Ci nie wolno, jasne,
            ze wolno, tylko raczej kwestia "po co to komentowac, moze nie jest to akurat w
            tym watku potrzebne - takie komentowanie?" Wlasnie sztuka wyzszego pulapu jest
            miec prawo, a nie korzystac z niego przy kazdej okazji tylko po to, zeby sobie
            poprawic samoocene, czy samopoczucie. Ot i tyle.
            • lukrecja8 Re: rzucasz sie jak ... po przereblu 23.01.04, 10:49
              Gość portalu: renia napisał(a):

              > Chodzi jednak chyba o to, Tralalumpku, ze nie zawsze musimy korzystac ze
              > swoich praw. W tej sytuacji moglas naprawde darowac sobie wykorzystywanie
              > prawa do komentowania zachowania Czester. To nie jest, ze Ci nie wolno,
              jasne,
              > ze wolno, tylko raczej kwestia "po co to komentowac, moze nie jest to akurat
              w
              > tym watku potrzebne - takie komentowanie?" Wlasnie sztuka wyzszego pulapu
              jest
              > miec prawo, a nie korzystac z niego przy kazdej okazji tylko po to, zeby
              sobie
              > poprawic samoocene, czy samopoczucie. Ot i tyle.


              podpiuję się pod tym
            • tralalumpek Re: rzucasz sie jak ... po przereblu 23.01.04, 10:54
              Nie lubie chamstwa i rzucania kurwami po ekranie i nie tylko, wszystko jedno z
              jakiej okazji.
              Und aus!
              • lukrecja8 Re: rzucasz sie jak ... po przereblu 23.01.04, 11:10
                tralalumpek napisała:

                > Nie lubie chamstwa i rzucania kurwami po ekranie i nie tylko, wszystko jedno
                z
                > jakiej okazji.
                > Und aus!
                >
                >
                ok, ale mogłaś to zasygnalizować w trochę mniej rażący sposób
                • tralalumpek Re: rzucasz sie jak ... po przereblu 23.01.04, 11:16
                  lukrecja8 napisała:

                  > tralalumpek napisała:
                  >
                  > > Nie lubie chamstwa i rzucania kurwami po ekranie i nie tylko, wszystko jed
                  > no
                  > z
                  > > jakiej okazji.
                  > > Und aus!
                  > >
                  > >
                  > ok, ale mogłaś to zasygnalizować w trochę mniej rażący sposób



                  lukrecja, jeszcze raz, ostatni sprobuje ci cos wyjasnic:

                  od pierwszego wpisu w tym watku obserwuje czestera i nie podoba sie jej
                  zachowanie jako calosc, wlasnie to zachowanie skojarzylo mi sie z polskim
                  powiedzonkiem, ktore uzylam jako tytul wlasnego wpisu
                  • lukrecja8 Re: rzucasz sie jak ... po przereblu 23.01.04, 11:26
                    ależ ja od początku rozumiem, o co ci chodzi, jednak nie zgadzam się z tobą.
                    bez względu na to, czy jej zachowanie ci się podoba, czy nie, przeżywa ona
                    tragedię i nie na miejscu są, moim zdaniem, twoje komentarze.
                    chwilka refleksji nad sobą nie zaszkodzi, jesteś kompletnie bezkrytyczna wobec
                    siebie; nie chcę cię obrazić, ale tak to widzę
              • Gość: renia Re: rzucasz sie jak ... po przereblu IP: *.ath.spark.net.gr 23.01.04, 11:30
                Sa takie, jak to mowisz okazje, ze w obliczu spraw ostatecznych takie
                szczegoly jak kurwy staja sie bez znaczenia. Inaczej rzecz ujmujac: Gdyby ktos
                z Twoich najblizszych na smierc Waszego np Ojca zareagowal tak jak Czester -
                porzucalby sobie troche kurwami, to zwracalabys mu uwage w ten sposob? Gdyby
                np Twoja Mama w ten sposb zareagowala to powiedzialabys jej mamo nie rzucaj
                sie jak...(wlasnie - co, bo nie znam tego powiedzonka) po przereblu? Ty bys
                znosila swoj bol w ciszy i milczeniu (co raczej lepiejrozumiem niz rzucanie
                kurwami), a Mama klelaby z bezradnosci. Zwracalabys jej uwage o takie
                szczegoly? Pewnie powiesz, ze nikt z twoich bliskich tak by nie zareagowal. No
                i moze by nie zareagowal. Ale po prsotu trzeba zrozumiec, ze sa rozni ludzie,
                i roznie na rozne sytuacje reaguja. Moze im to jakos pomaga. Troche wiecej
                tolerancji Tralalumpku.
    • gepart_czester Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 15:50
      kocham was za to co piszecie nawet za oschle i pelne realizmu posty
      dziekuje z calego serca
      dla tego pisze bo mi pomagacie
      nawet nie wiecie jak to milo czytac slowa innych ludzi, ktorzy choc troche
      interesuja sie tym, ze cierpisz
      prawda jest taka - musze sie wiasc w garsc i pomoc mojej mamie - ona jest w
      dolku, ja wiem, ze jestem silna, wiec teraz sie porozpieszczam dzieki wam a za
      chwile juz bede twarda:((((((((((((((((

      prosze was - jesli ktokolwiek cos takiego przezyl blagam niech podzieli sie ze
      mna doswiadczeniami:
      wiem, ze bede potrzebowac wszystkich informacji o raku o leczeniu, pielegnacji
      nawet o hospicjum - lekarz kazal nam sie zorientoac o hospicjum a ja nie mam
      zielonego pojecia o tym - prosze piszcie na skrzynke:
      gepart_czester@gazeta.pl

      gepart_czester napisała:

      > czy ktos z was to przezyl?
      > bo ja chyba wlasnie przezywam.
      > chyba bo nie wierze, kurwa nie wierze
      > i sie zastanawiam czy jestem zla bo nie placze - nie umiem
      > nie wiem mi sie wydaje ze to bzdura i ak rano sie obudze to ....
      > a czesto mi sie sia rozne rzeczy i kurwa nie budze sie tylko stukam w klawisze
      > a wiem, ze ktos mi bliski umiera od ranai nie wierze!!!!!!!!!!!!!!!!
    • adrzewoj mówiąc cynicznie 22.01.04, 15:54
      Każdego z nas to czeka.
      To banał, ale niestety prawdziwy.
      Najgorsze jest oczekiwanie na śmierć kogoś bliskiego, świadomość, że to
      ostatnie dni razem. W tym nie można pomóc, tak jak trudno się z tym pogodzić.
      Jedyna chyba sensowna rada to próbować wspierać tych, którzy być może bardziej
      potrzebują Twojej pomocy.

      I - mimo wszystko - mieć nadzieję.
      Choćby na to, że to tylko przejście w inny świat.
    • lorist Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 15:56
      Moja matka ma raka pluc z przezutami na watrobe, dzisiaj poszla do pracy.....
      Wiemy o chorobie od sierpnia, na poczatku nie moglem sie z tym pogodzic. teraz
      jakos sie oswoilem z ta sytuacja. mama czuje sie dobrze, bola ja tylko nogi,
      jest opuchnieta i przytyla. Zachowuje sie normalnie. Miewam mysli, przed snem,
      i rano, ile jeszcze takich wspolnych porankow, wspolnych sniadan, zakupow nam
      zostalo. Nie potrafie sobie wyobrazic, ze moze jej zabraknac. Wczoraj odebrala
      wyniki badan, byly takie sobie, chemia pomogla ,ale nie za wiele. Bedzie
      radioterapia, jak sie ona skonczy co potem. Leczenie alternatywne,
      urynoterapia?
      • Gość: maryjan Re: ktos bliski umiera IP: 62.233.177.* 22.01.04, 16:14
        powiem wprost...nie licz na cud bo sie nie zdazy ...przygotuj sie do smierci matki, zalatw wszystkie formalne sprawy(testament etc.)i...poczekaj jak sa przezuty to juz nie potrwa dlugo

        p.s. nie przejmuj sie popierdolonymi estetami którzy maja nos w chmurach a nogi umaczane w gnojówce i reaguja oburzeniem nieletniej pensjonarki na slowo "kurwa"
      • gepart_czester Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 16:20
        dla mojej cioci nie ma!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
        chemioterapi, naswietlen
        MUSIMY CZEKAC NA SNMIWERC
        lekarze stwierdzili, ze to juz za pozno, ze nie ma ratunku
        po znajomosci dostalismy sie do profesora, ktory pomoze stworzyc pozory -
        pozory w leczeniu
        da cioci naswietlenia, ktore juz nic nie pomoge
        pomoga psychicznie jej wierzyc
        boze mamy stworzyc jej warunki godnej smierci!!!!!!!!!!!!!!!!!!111
        peka mi serce!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
        lorist napisał:

        > Moja matka ma raka pluc z przezutami na watrobe, dzisiaj poszla do pracy.....
        > Wiemy o chorobie od sierpnia, na poczatku nie moglem sie z tym pogodzic.
        teraz
        > jakos sie oswoilem z ta sytuacja. mama czuje sie dobrze, bola ja tylko nogi,
        > jest opuchnieta i przytyla. Zachowuje sie normalnie. Miewam mysli, przed
        snem,
        > i rano, ile jeszcze takich wspolnych porankow, wspolnych sniadan, zakupow nam
        > zostalo. Nie potrafie sobie wyobrazic, ze moze jej zabraknac. Wczoraj
        odebrala
        > wyniki badan, byly takie sobie, chemia pomogla ,ale nie za wiele. Bedzie
        > radioterapia, jak sie ona skonczy co potem. Leczenie alternatywne,
        > urynoterapia?
        • Gość: koritsi Re: ktos bliski umiera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.04, 18:58
          kochana,
          wiem dokładni co przeżywasz i bardzo Ci współczuję.Parę lat temu miałam
          identyczny przypadek w rodzinie.Też mojej mamy siostra,rak,i śmierć.Też do
          samego końca nie była świadoma na co jest chora.Do końca.
          Wiesz,ja byłam z Nią cały czas w szpitalu,i dziś cieszę się że mogłam z Nią
          ten czas spędzić. A dzień przed "odejściem" gdy rozmawiałyśmy bardzo się
          cieszyła że już niedługo moja 18-ka......bardzo często Ją wspominam,minęło
          kilka lat a ja czuję się jakby to wszystko było wczoraj.
          Dlatego jedyne co mogę Ci powiedzieć to właśnie abyś była ze swoją ciocią w
          tych ostatnich dniach.Wiem jakie to straszne patrzeć na ten ból a zarazem
          starać się nie dawać nic po soboe poznaj.Ale postaraj się.
          Łączę się z Tobą w
    • Gość: chris Re: ktos bliski umiera IP: *.icpnet.pl 22.01.04, 16:15
      Ja to przeżyłam kiedy na raka umierał mój tata.
      Też nie mogłam uwierzyć, w to że to się dzieje. A kiedy już się stało - nie
      mogłam uwierzyć, że sie stało.
      Chciałam płakać, a łzy nie chciały płynąć.

      Nie wiem jak cię pocieszyć i nie wiem jakich rad ci udzielić.
      Że klniesz na cały świat wcale mnie to nie dziwi. U mnie w rodzinie nikt nie
      klął, nikt nie mówił o tym co będzie jak już taty nie będzie, nikt nie
      przeklinał losu, że niesprawiedliwy.

      I kiedyś spotkałam się z przyjacielem, któremu mogłam się poskarżyć, nie
      zastanawiając się czy używam kulturalnych słów, który nie krytykował, nie
      udzielał rad (powiedział, że nie wie co mi poradzić i jak pocieszyć) - po
      prostu był i słuchał. Był osobą, która mi najbardziej pomogła.
      • zibi62 Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 18:07
        rozumiem, bo przechode to samo. Moja mama, ma przerzuty z płuc, do watroby,
        do mózgu. Chemia, i radioterapia nie pomogły. Leczenie juz zakończone.JA tez
        klnę, płaczę a przy niej żartuje by choć te ostatnie dni widziała mnie
        usmichnietą.Nie dam rady nic więcej napisać, ona jest dla mnie całym
        światem..Jak z tym żyć?!!!!
    • charlie_x Re: ktos bliski umiera 22.01.04, 19:10
      ..ja to przeżywałem, tak prawdziwie to jako dorosły.Wcześniej śmierć jako taka
      była dla mnie czymś zupełnie abstrakcyjnym.Każdy z nas musi nauczyć się ją
      przyjąć, bo innego wyjścia po prostu nie ma.Moja mama zmarła po długiej
      cukrzycy,mimo to bardzo przeżyliśmy jej odejście.Teść mój skonał mi na rękach,
      a całe wydarzenie miało przebieg na wspólnych wczasach!Teraz przyjechała do nas
      kuzynka żony, a pierwsze jej słowa po przywitaniu to...mam raka jestem po
      chemii...resztę możecie sobie wyobrazić.Jeśli to ci pomoże to poprzeklinaj ile
      wlezie.Mnie za każdym razem pomaga butelka zubrówki z sokiem
      jabłkowym.Wspólczujemy Ci tu chyba wszyscy..8(
    • pajdeczka Re: ktos bliski umiera 23.01.04, 09:05
      i tak będzie zawsze....musimy to zaakceptować i żyć dalej. kiedy pochowasz
      pierwszą, najbliższą ci osobę, wówczas z każdą kolejną jest łatwiej się
      rozstać. wiem coś o tym. ale chyba najgorsze jest patrzenie i bezradność, kiedy
      ktoś długo umiera i nie możesz nic z tym z robić. możesz tylko trzymać za rękę
      i mówic, że jeszcze będzie dobrze, a przecież nigdy nie będzie. a pod koniec
      prosisz Boga żeby go zabrał do siebie, żeby już tak się nie męczył....
      Trzymaj się:)
      • Gość: renia Re: ktos bliski umiera IP: *.ath.spark.net.gr 23.01.04, 09:22
        pajdeczka napisała:

        > i tak będzie zawsze....musimy to zaakceptować i żyć dalej. kiedy pochowasz
        > pierwszą, najbliższą ci osobę, wówczas z każdą kolejną jest łatwiej się
        > rozstać.

        Pajdeczko, co Ty mowisz? Z takim trudem pozegnalam sie z Mama, mysle zas ze
        zwielokrotnionym strachem, ze kiedys trzeba bedzie to samo zrobic z Tata. I
        wydaje mi sie, ze jesli kiedys do tego dojdzie, to bedzie mi jeszcze ciezej,
        wtedy zostane juz calkowita sierota. O smierci meza, czy dziecka wole w ogole
        nie myslec, bo tego chyba bym nie przezyla. NA szczescie moja rodzina to
        ludzie, ktorzy szybko odchodza, prawie wszyscy umieraja przed 60, u meza
        dluzej zyja, tesc sie dobrze trzyma mimo 70 lat na karku, (tesciowa dobila
        prawie 70), wiec mysle, ze ja pierwsza umre. Zapowiedzialam juz zreszta mojemu
        slubnemu, ze moja ostatnia wola (na wypadek, gdybym na lozu smierci nie
        zdazyla jej wypowiedziec) jest to, ze ma mnie absolutnie, bezwarunkowo,
        przewiezc do Polski, na moj rodzinny cmentarz, nie chce byc pochowana na tej
        pieknej i goscinnej, ale zawsze obcej dla mnie ziemi. Przynajmniej samo moje
        serce - MUSi wrocic do Polski.

      • Gość: Suzi Re: ktos bliski umiera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 09:42
        Ja przeżyłam parę miesięcy temu śmierć mojej najukochańszej, najwspanialszej
        Babci na świecie. Ostatni raz rozmawiałam z nią przez telefon, bo ona była w
        szpitalu w Ostrowcu, a ja w pracy Warszawie. Nikt się nie spodziewał, że
        umrze. A zmarła parę godzin po naszej rozmowie. Przepraszała mnie przez
        telefon, że się tak źle czuje. Boże ona całe życie była taka dobra, mimo iż
        nie miała w nim łatwo (wychowana w sierocińcu, potem wojna, cięzkie zycie po
        wojnie). I nawet w dniu śmierci nie myślała o sobie, tylko o tym, żeby niomu
        nie robić kłopotu. Ja się z jej śmiercią nigdy nie pogodzę, nie ma dnia, żebym
        o niej nie myślała. Do dzis popłakuję sobie nocami. Swetry, które mi robiła na
        drutach traktuję jak najcenniejsze rzeczy na świecie.

        I powiem Wam jeszcze jedno: nigdy nie zrozumiem tej sytuacji, przeciez była
        zdrowa, śmierć przyszła tak nagle. Moja Mama, spedzily razem cale zycie
        (wspolne mieszkanie), ja tez od zawsze moglam na nia liczyc. Kochałam ją
        strasznie. I jak sobie przypomne, ze przychodzila do mnie do pokoju
        porozmawiac, a ja jej mowilam ze nie mam czasu i siedzialam na necie, to mi
        sie słabo robi za moją głupotę.

        Są rzeczy, których nigdy sobie nie wybaczę.

        A ból nigdy nie minie.
        • Gość: renia Suzi jak ja Cie rozumiem.... IP: *.ath.spark.net.gr 23.01.04, 09:56
          Gość portalu: Suzi napisał(a):

          > I nawet w dniu śmierci nie myślała o sobie, tylko o tym, żeby niomu
          > nie robić kłopotu.

          Moja MAma, gdy jeszcze mogla mowic, pytala mnie kilka razy z nadzieja w
          glosie :renatka, ale chyba nie umre, co?" Boze, jakie to bylo ciezkie pytanie.
          chciala kobieta zyc, nochciala. Potem juz tylko mowila (dopoki mogla mowic),
          ze bardzo ciezko jest umrzec, ze myslala, ze jest latwiej. NAjgorsze jest to,
          ze to dla wszystkich, z Nia na czele, byl szok. Ona byla zdrowa kobieta i
          zarazila sie swinka od corki mojego brata. Choroba ta narobila takich
          blyskawicznych komplikacji, doszlo do sepsy, zapalenie miesnia sercowego i
          blyskawicznego rozwoju choroby. W ciagu pieciiu tygodni wykonczyly sie
          wszysktie organy, kompletnie caly organizm zostal wyniszczony. Z czymz takim
          nie sposob sie pogodzic, nie sposob to zrozumiec. Nikt teog nie rozumial, z
          lekarzmami na czele, dlaczego ta choroba u praktycznie zdrowej osoby
          doprowadzila do takiego zalamania calego ustroju.


          > Ja się z jej śmiercią nigdy nie pogodzę, nie ma dnia, żebym
          > o niej nie myślała. Do dzis popłakuję sobie nocami.

          Ja tez, mam to samo...



          >
          > I powiem Wam jeszcze jedno: nigdy nie zrozumiem tej sytuacji, przeciez była
          > zdrowa, śmierć przyszła tak nagle.


          Wlasnie, to jest NAJGORSZE. Gdyby byl czas, jakies wczesniejsze choroby,
          jakies sygnaly, moze byloby latwiej, nie wiem.


          >
          > Są rzeczy, których nigdy sobie nie wybaczę.

          Niestety sa takie rzeczy..... :((((

          Kiedys okrzyczalam Mame, ze ma balagan w domu, ze sie zaniedbala, a Ona potem
          plakala przez to. To jest okropna swiadomosc, ze tak ja ponizylam , sprawilam
          taka przykrosc, bo ona sie starala, chciala dobrze, a ja takie swinstwo...


          >
          > A ból nigdy nie minie.

          No chyba nigdy. Poplakalam sie piszac to wszystko. Znowu. No nie moge, minely
          dwa lata, a ja ciegle to wszystko widze, slysze, mam przed oczami. Ona mnie
          tak bardzo kochala, bylam Jej jedyna corka, miela w maju przyjechac do mnie na
          komunie corki, takie mialysmy plany, ze bedziemy juz razem (bo wtedy
          przeszlaby na emeryture i moglaby ze mna pomieszkac), a Ona w lutym zmarla...
          No jak sie z tym pogodzic? Nie zdazylam tylu rzeczy Jej powiedziec, zrobic,
          tyle czasu straconego...
          • betty-bt teraz tez sie poplakalam :((( n/t 23.01.04, 11:18

    • Gość: Lenka Re: ktos bliski umiera IP: *.4web.pl 23.01.04, 09:48
      zawsze wie się, że śmierć przyjdzie
      chyba nie można się z nią pogodzić
      to, że zostajesz tutaj a inna osoba odchodzi jest wstrętne, bo tracisz ją
      bezpowrotnie
      nie mieści mi się to w głowie
      pewnie lżej mają ci którzy w coś wierzą
      mnie bardzo wzruszył film, który niedawno emitowali w jedynce "między piekłem
      a niebem"
      taka wizja podoba mi się i daje jakiś spokój
      • tralalumpek Re: ktos bliski umiera 23.01.04, 11:06
        Gość portalu: Lenka napisał(a):

        > zawsze wie się, że śmierć przyjdzie
        > chyba nie można się z nią pogodzić
        > to, że zostajesz tutaj a inna osoba odchodzi jest wstrętne, bo tracisz ją
        > bezpowrotnie
        > nie mieści mi się to w głowie
        > pewnie lżej mają ci którzy w coś wierzą
        > mnie bardzo wzruszył film, który niedawno emitowali w jedynce "między
        piekłem
        > a niebem"
        > taka wizja podoba mi się i daje jakiś spokój



        Tak, trudno sie ze smiercia bliskich pogodzic. I z ta nagla i ta, z ktora
        teoretcznie mozna sie liczy poprzez choroba. Kiedy i w tym przypadku
        przychodzi, zawsze jest zaskoczeniem. Z mojego otoczenie odeszlo wiele bardzo
        bliskich mi osob, pare na moich oczach. Jedno jednak wiem, zyja dalej w moich
        wspomnieniach. Wiem ze sa ze mna. Nie ma to nic wspolnego z wiara (religia).
    • Gość: Triss Merigold Re: ktos bliski umiera IP: *.acn.waw.pl 23.01.04, 11:34
      Gepardku wiem co przeżywasz. Moja mama jest chora, nie wiemy jeszcze co będzie
      dalej. Nie umiem o tym mówić ani pisać.
    • sklonowana40 Re: ktos bliski umiera 23.01.04, 12:11
      Gepart... w to sie nie da uwierzyc, to fakt. Ja sama po smierci kogos bardzo
      bliskiego budzilam sie miesiacami co rano i myslalam, ze to byl tylko straszny
      sen.
      Brak lez, rzucanie miesem, stukanie w klawiature w takiej sytuacji, to nic
      zlego zlego, kazdy inaczej odreagowuje rozpacz. Kiedy moj Tato w maju mial udar
      mozgu i lekarz powiedzial, ze nie ma zadnych szans, poszlam do sklepu obok
      szpitala, kupilam torebke chrupek kukurydzianych, pasztet rybny i siedzialam na
      lawce jedzac to cudo i placzac. Potem otrzepalam okruchy, wyrzucilam puszke i
      poszlam do Taty. Tata zyje. A kiedy lezal tak bez zycia, ja musialam plakac w
      chrupki. Glupie to, ale tak reagujemy.
      Trzymaj sie dziewczyno i reaguj jak chcesz i umiesz. Pozdrawiam Cie cieplo z
      Krak
    • Gość: sierota Re: ktos bliski umiera IP: *.acn.waw.pl 23.01.04, 18:32
      w wieku -nastu lat straciłam Tatę, niedługo później - Mamę. Jedno wylew, drugie
      rak. Oboje byli lekarzami. Zdawali sobie sprawę z tego, co się wokół Nich
      dzieje, nie musieli czekać na diagnozy. Kuracja jaką przechodzili mówiła Im "aż
      nadto". I wyobrażam sobie, że to było najgorsze, co mogło Ich spotkać.
      Człowiek "nieświadomy" (wydaje mi się) umiera "łatwiej".
      A mi i rodzeństwu nie pozostawało nic innego jak "pogodzić się z tym" i starać
      się pokazywać Im, że damy sobie radę, że nie muszą się martwić że nas zostawiają
    • aankaa Re: ktos bliski umiera 23.01.04, 19:13
      pajdeczka napisała:

      > kiedy pochowasz pierwszą, najbliższą ci osobę, wówczas z każdą kolejną jest
      > łatwiej się rozstać.

      to chyba było skrobnięte w jakimś pośpiechu
      aż trudno mi uwierzyć, że można tak myśleć ...

      wydaje mi się, że jest zupełnie odwrotnie; każda odchodząca osoba pozostawia
      wokół nas większą pustkę
      • Gość: renia Re: ktos bliski umiera IP: *.ath.spark.net.gr 23.01.04, 22:43
        aankaa napisała:

        > pajdeczka napisała:
        >
        > > kiedy pochowasz pierwszą, najbliższą ci osobę, wówczas z każdą kolejną jes
        > t
        > > łatwiej się rozstać.
        >
        > to chyba było skrobnięte w jakimś pośpiechu
        > aż trudno mi uwierzyć, że można tak myśleć ...
        >
        > wydaje mi się, że jest zupełnie odwrotnie; każda odchodząca osoba pozostawia
        > wokół nas większą pustkę
        >


        Sądy Pajdeczki na temat smierci w ogole powoduja oslupienie. Niemen odszedl
        bynajmniej nie przed czasem, z kazda kolejna osoba latwiej sie rozstac,
        ciekawe skad to sie u Pajdeczki bierze...
        • aankaa aż taka zgorzkniała ??? 23.01.04, 22:56

    • Gość: ango Re: ktos bliski umiera IP: *.man.olsztyn.pl 24.01.04, 20:21
      Bardzo ci współczuję a chciałam ci napisać tylko jedną rzecz. Czy napewno, na
      100% jesteś pewna, że Ciocia nie chce znać prawdziwej diagnozy, że nie ma
      rzeczy które chciałaby zrobić czy powiedzieć gdyby wiedziała, że niewiele życia
      jej zostało. Proszę nie zrozum mnie źle, bo cała sytuacja jest straszna i nie
      ma dobrych wyjść tylko chciałam żebyś zastanowiła się, że może ona też coś ma
      do powiedzenia jak chciałaby spędzić ten dany jej jeszcze czas. Nad
      naświetlaniem bez sensu też trzeba się zastanowić bo z jednej strony daje
      nadzieję ale z drugiej bardzo obniża komfort życia którego czas dobiega końca.
      Pomyśl czy ty gdybyś była w takiej sytuacji chciałabyś aby o tobie decydowali
      inni, co jest dla ciebie dobre i właściwe.
      Nie chcę dawać rad bo każdy człowiek jest inny, chciałam żebyś pomyślała o
      swojej Cioci i w taki sposób. Życzę ci odwagi i siły.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka