Dodaj do ulubionych

jak sobie radzicie z depresja?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 11:22
kiedy wszystko i wszyscy sa 'przeciwko' wam, kiedy partner klamie albo tak
tylko sie wam zdaje, kiedy nie ciesza kontakty towarzyskie, kiedy wkrada sie
poczucie beznadziei i bezsensu, kiedy zaczynacie sie porowynywac i wychodzi
ze wszyscy sa lepsi pod kazdym wzgledem, kiedy tracicie wiare w siebie, kiedy
samoocena leci na leb i na szyje, kiedy partner przerasta was w kazdym calu,
kiedy motywacja do zycia spada ponizej poziomu morza, kiedy nawet nie udaje
sie wam niemyslec o zlych sprawach..

moze to tylko zima, a moze czas do psychologa :)
macie jakies sposoby zeby takim stanom zaradzic?
wrzucam tez na psychologie:) zobaczymy kto ma lepsze pomysly ;)
Obserwuj wątek
    • tralalumpek Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 11:51
      Różnie:
      - kiedy depresyjnie otoczenie gryzie to wpadam w ramiona męża i szukam
      pocieszenia, spacer, lampka wina, wspólny wyjazd, wspolny spacer przez "aleję
      dobrych sklepów", ...rozmowy, rozmowy, rozmowy
      w zimie ciepła aromatyczna kąpiel z dobrą książką podnosi moją poprzeczkę
      nastroju, plotki z koleżanką na kawie, staram się znaleźć mocne punkty w sobie
      i nimi sie podpierając wyjść na prostą

      a jak te wszystkie metody powyżej nie pomagają to zaglądam na FK i wtedy
      wszystko przechodzi, moje problemy i depresje są niczym w porównaniu z tym co
      tutaj ludzie wypisują
      czytam tak sobie takie jarmarczno-bazarowe wypowiedzi, podglądam wynurzenia
      sklepowej z gieesu i innych szanownych z peegeerowskimi nawykami i od razu mi
      lepiej na duszy
      Czasem są perełki, trzeba ich trochę poszukać ale są, takie wypowiedzi-perełki
      cenie sobie bardzo, one tez pomagaja "wyjść na prostą"
      • am_al Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 12:19
        Ja dla odmiany czytam wtedy wynurzenia na FK pewnej niezwykłej Wielkiej Pani z
        Wiednia, która nieustannie wpada w rozkosz zachwytu nad swą perfekcyjną
        osobowością oraz wciąż nurza się w ramiona swego idealnego męża, zreszta chyba
        wyciętego z jakiegos harlekina, bo taki jest perfekcyjny. Zawsze wpedza mnie w
        zdumienie jej niezwykła płytkośc i powierzchowność, perfekcyjne wprost. Jej dla
        odpędzenia ciemnej depresji wystarczy kąpiel w wannie, kubek kawy lub lampka
        wina a każdego człowieka jej w stanie ocenić po dosłownie jednym poście.
        Cokolwiek nie wydarzy się w życiu tej Pani, jest niezwykłe i jedyne w swoim
        rodzaju, nawet sylwester przed TV, oczywiście z idealnym męzem wijącym się
        u pięknych stóp.
        Otóż ta Wielka Pani z jakiegos tajemniczego powodu lubi korenspondować z hołotą
        z Polski, nie wiadomo dlaczego usiłując poprawić w ten sposób swój przeciez
        zawsze wyśmienity nastrój. Dosłownie rzuca perły między wieprze! Fakt ten
        zawsze wprawia mnie w takie zdumienie, że zapominam o własnej depresji.
        • Gość: anka bleee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 12:40
          tez sobie znalzlas watek zeby frustracje leczyc.. szkoda
          pozdrawiam
    • Gość: Lena Re: jak sobie radzicie z depresja? IP: 80.48.96.* 24.01.04, 12:41
      A ja pracuję na zwiekszonych obrotach. W pracy robię wszystko i za
      wszystkich /nawet prześledziłam sprawozdania księgowe choć ksiegową nie jestem/
      a w domu omijam wszyskich i wyciągam coś zaległego. Ostatnio kupiłam przepiękne
      materiały i szyję sobie kilka kompletów pościeli /choć krawcową nie jestem/.
      uszyłam już nowe firanki i zasłony do sypialni. Pewnie opamiętam się gdy zacznę
      zygzaczkiem lub jodełką szyć ściany ze złości. Jeżdżę na rowerze stacjonarnym
      przynajmniej z godzinę dziennie, na basenie jestem co drugi dzień i 1,5 godziny
      śmigam wte i wewte. Wieczorem zapalam waniliowe świeczki na wannie, puszczam
      Vivaldiego, i z kieliszkiem wina czytam w piankowej kąpieli /zwykle
      któreś "Lapidarium" Kapuścińskiego/. Myślę, że to bardziej furia niz depresja
      ale ja tak reaguję na wszystkie dołujące sytuacje. Gdy już jestem bardzo
      zmęczona to muszę odespać a jak odeśpię to jakoś wszystko mija.
      Pozdrowienia :)))))
      • tralalumpek Re:Lena 24.01.04, 12:51
        A nie próbowałaś zamiast rowerka stacjonarnego taki normalny wypróbować?
        Widzę, że podobnie przeganiasz złe duchy (wanna, wino, szycie, książka...). Ja
        wiem również , że zmęczenie fizyczne dobrze robi na ducha. Na wiosne zatem mój
        ogródek ratuje często duszę i oczywiście rower. Takie totalne zasapanie się,
        kiedy pot strumieniami leje się po plecach i nogach a język wpada w szprychy.
        Ruch (rower) na świeżym powietrzu naprawdę dobrze robi.
        • Gość: Lena Re:Lena IP: 80.48.96.* 24.01.04, 13:08
          Od wiosny do jesieni na normalnym rowerze zrobiłam ponad 2000 km !!!! Teraz
          musiałabym mieć opony zimowe lub łańcuchy na koła :)))) Ale próbowałam i
          stwierdziłam, że niestety nie jest zbyt bezpiecznie /pomijam, że zimno/. Dużo
          też biegam ale w taki mróz jest niezbyt przyjemnie, za to spacer krokiem
          Korzeniowskiego /mój mąż mówi, że ja nie na spacer ale na wybieg chodzę/ to
          jest to. Nie jeździłam jeszcze w tym roku na nartach, rok temu miałam
          uszkodzoną łąkotkę i operację. Wiem, że na pewno w tym roku będę jeździła -
          może jeszcze nie na trasach Tomba i Kamikaze ale na pweno pojeżdżę.
          Pozdrawiam :))) Myślę, żę im więcej ma się pasji tym trudniej poddać się
          depresji, łatwiej znaleźć coś co pomoże :)))))) I byle do wiosny :))))
          • tralalumpek Re:Lena 24.01.04, 13:41
            Gość portalu: Lena napisał(a):

            > Od wiosny do jesieni na normalnym rowerze zrobiłam ponad 2000 km !!!! Teraz
            > musiałabym mieć opony zimowe lub łańcuchy na koła :)))) Ale próbowałam i
            > stwierdziłam, że niestety nie jest zbyt bezpiecznie /pomijam, że zimno/.
            Dużo
            > też biegam ale w taki mróz jest niezbyt przyjemnie, za to spacer krokiem
            > Korzeniowskiego /mój mąż mówi, że ja nie na spacer ale na wybieg chodzę/ to
            > jest to. Nie jeździłam jeszcze w tym roku na nartach, rok temu miałam
            > uszkodzoną łąkotkę i operację. Wiem, że na pewno w tym roku będę jeździła -
            > może jeszcze nie na trasach Tomba i Kamikaze ale na pweno pojeżdżę.
            > Pozdrawiam :)))



            No to ja juz Tobie nic więcej o świeżym powietrzu nie będę prawić :)))




            Myślę, żę im więcej ma się pasji tym trudniej poddać się
            > depresji, łatwiej znaleźć coś co pomoże :)))))) I byle do wiosny :))))


            Dokładnie tak jest
            pozdrawiam i byle do wiosny
    • zalotnica Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 15:37
      Tak naprawde to nie wiem co to jest, zawsze staralam sie
      byc zajeta i nie rozczulac sie nad tym jaka to ja jestem
      nieszczesliwa a wszyscy zli i niedobrzy... Staram sie cieszyc
      kazda chwila, kazdym dniem. Dziewczyny dobrze Ci radza, duzo
      ruchu na swiezym powietrzu swietnie wplywa na nastroj, ciagle
      jakies krotkie wypady w teren (weekendowe) sa wspaniale po
      calym tygodniu w siedzenia w biurze.
      Powodzenia
      • 12x1 Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 16:06
        depresje ...to bezsens zycia
        ja mam psa z ktorym czy deszcz ,czy mroz
        a na dodatek jak jest duze zmartwienie lub
        problem to depresja maleje
        ale zostaje zadra
      • kochanica.francuza Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 17:04
        zalotnica napisała:

        > Tak naprawde to nie wiem co to jest, zawsze staralam sie
        > byc zajeta i nie rozczulac sie

        Prawdziwa depresja dziecko to nie rozczulanie, ale choroba leczona
        farmakologicznie.
        Mylisz pojecia.
        nad tym jaka to ja jestem
        > nieszczesliwa a wszyscy zli i niedobrzy... Staram sie cieszyc
        > kazda chwila, kazdym dniem. Dziewczyny dobrze Ci radza, duzo
        > ruchu na swiezym powietrzu swietnie wplywa na nastroj, ciagle
        > jakies krotkie wypady w teren (weekendowe) sa wspaniale po
        > calym tygodniu w siedzenia w biurze.
        > Powodzenia
        • zalotnica Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 17:14
          kochanica.francuza napisała:
          > Prawdziwa depresja dziecko to nie rozczulanie, ale choroba leczona
          > farmakologicznie.
          > Mylisz pojecia.

          a czy pomyslalas, kogo ta choroba dotyka najczesciej...?
          (autorka, jeszcze nie jest taka chora, ma tylko tzw. "dola")
          czy samej sobie nie mozna juz pomoc ? i czy myslisz , ze
          tylko pastylki sa dobre na wszystko...?
          • kochanica.francuza Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 17:56
            zalotnica napisała:

            > kochanica.francuza napisała:
            > > Prawdziwa depresja dziecko to nie rozczulanie, ale choroba leczona
            > > farmakologicznie.
            > > Mylisz pojecia.
            >
            > a czy pomyslalas, kogo ta choroba dotyka najczesciej...?
            > (autorka, jeszcze nie jest taka chora, ma tylko tzw. "dola")
            > czy samej sobie nie mozna juz pomoc ? i czy myslisz , ze
            > tylko pastylki sa dobre na wszystko...?

            Nadal mylisz pojęcia.
            Czasem nie mozna sobie pomóc.
            Od 6 lat biore tabletki antydepresyjne, więc mysle, ze znam się na tym lepiej
            od Ciebie.
            Byłam tez na Oddziale Depresji.
            A co, uwazasz, ze jak "zdiagnozujesz" autorke via net i pogonisz, zeby sie nie
            rozczulała, to pomoze?
            Boze, co za kraj - 40 milionów "psychoterapeutów".
            • zalotnica Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 18:05

              przypomnij sobie, czy ta depresja zaskoczyla Cie w ciagu jednej nocy...?
              z pewnoscia nie, potrzebowalas duzo czasu aby ona sie rozwinela. Sama
              widzisz, ze same pastylki nic nie zdzialaja, musisz sama chciec im pomoc...

              fakt, nie umiem sobie tego wyobrazic, jak i rowniez, jak to przebiega...
              • kochanica.francuza Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 18:11
                zalotnica napisała:

                >
                > przypomnij sobie, czy ta depresja zaskoczyla Cie w ciagu jednej nocy...?

                raczej tak, chodzilo no poczucie zmarnowanego życia
                > .
                • zalotnica Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 21:43
                  kochanica.francuza napisała:

                  > zalotnica napisała:
                  >
                  > >
                  > > przypomnij sobie, czy ta depresja zaskoczyla Cie w ciagu jednej nocy...?
                  >
                  > raczej tak, chodzilo o poczucie zmarnowanego życia.

                  a czyz sama nie pozwalalas "swojemu zyciu" marnowac sie...?
                  przeciez ten proces trwal dluzej niz "ta" jedna noc,
                  czy wczesniej nie dostrzegalas, ze zle postepujesz ?
                  z pewnoscia tak, ale lekcewazylas to no i " obudzilas" sie
                  niestety, zbyt pozno. Czy cokolwiek robilas aby to zmienic ?
                  i czy teraz te lekarstwa pomagaja Ci...?
                  • kochanica.francuza Re: jak sobie radzicie z depresja? 25.01.04, 17:49
                    zalotnica napisała:

                    > kochanica.francuza napisała:
                    >
                    > > zalotnica napisała:
                    > >
                    > > >
                    > > > przypomnij sobie, czy ta depresja zaskoczyla Cie w ciagu jednej noc
                    > y...?
                    > >
                    > > raczej tak, chodzilo o poczucie zmarnowanego życia.
                    >
                    > a czyz sama nie pozwalalas "swojemu zyciu" marnowac sie...?
                    > przeciez ten proces trwal dluzej niz "ta" jedna noc,
                    > czy wczesniej nie dostrzegalas, ze zle postepujesz ?
                    Nie, bo nie wiedziałam, co jest dla mnie najwazniejsze. Nie miałam kontaktu z
                    samą soba, ze swoimi emocjami. To tez jest choroba, i ma swoja nazwe, tylko
                    zapomnialam.
                    > Czy cokolwiek robilas aby to zmienic ?
                    Tak, mnóstwo.
                    > i czy teraz te lekarstwa pomagaja Ci...?
                    Tak!!!
                    >
          • julla Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 17:58
            Depresja zaczyna sie właśnie wtedy, gdy nie można juz sobie samemu pomóc. To są
            konkretne zaburzenia w tzw. chemii mózgu i potrzeba farmakologii oraz
            specjalistycznego pobudzenia chorego "do życia', taka psychiczna reanimacja.
            Wy piszecie o zwykłej chandrze, która pojawia się i znika, u jednych częściej,
            u innych rzadziej. Ludzie o płytszych emocjach golną kielicha albo zjedzą
            banana (serotonina!) i szafa gra; ludzi o bardziej skomplikowanej strukturze
            emocjonalnej chandra trzyma dłużej i mają problemy z "wybiciem" się,
            ale nie nalezy mylic tego z depresją, to coś innego.
            • zalotnica Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 18:07
              tez mi sie wlasnie wydawalo, ze autorka miala na mysli zwykla chandre...
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 18:05

      Z całą życzliwością radzę Ance i jej respondentom przejrzeć - nawet pobieżnie
      to co napisał Ant. Kępiński w swojej książce p.t. " Melancholia" i wtedy
      dopiero dywagować na temat depresji. Osoby będące w depresji nie sa w stanie
      robić tego - co tu proponują np. Lena i Tralalumpek.
      • julla Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 18:27
        No właśnie, bardzo słuszna uwaga, padalcowo:)
        • virus69 Re: jak sobie radzicie z depresja? 24.01.04, 18:39
          julla napisała:

          > No właśnie, bardzo słuszna uwaga, padalcowo:)
          ]
          ten zgred, padalec, też czasem słusznie sie wypowie, mimo zaawansowanego Herr
          Altzheimera. :)))
      • tralalumpek p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 18:45
        p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

        >.... Osoby będące w depresji nie sa w stanie
        > robić tego - co tu proponują np. Lena i Tralalumpek.



        A jak myślisz, Anka ma deprsję czy może łagodniejszą formę złego samopoczucia
        psychicznego. Mnie sie wydaje, że to drugie i dlatego zaproponowałam to co
        zaproponowałam.
        • julla Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 18:56
          Moim zdaniem to co przeżywa Anka z lekka juz przyhacza o depresję. Ale to
          zależy jak długo ten stan trwa i jaki stopien irracjonalności jest w tym jej
          poczuciu bezsensu.
          Jesli to trwa długo i jest constans albo się pogłębia, to powinna pójść do
          psychologa. Rowerek stacjonarny nic już nie pomoże
          • tralalumpek Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 18:58
            julla napisała:

            ... Rowerek stacjonarny nic już nie pomoże



            Podobnie jak i twoja wypowiedz.
            • Gość: cesna Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 19:10
              przepraszam wyslalam za wczesnie

              >podobnie jak i twoja wypowiedz

              no, to juz nieladne zlosliwostki
              oczywiscie, ze pomoze, podstawa leczenia depresji jest uswiadomienie jej sobie,
              oddzielenie od zwyklej, rowerkowo-stacjonarnej, chandry

              depresja to sytuacja krytyczna nie tylko dla chorego ale i dla calej familii
              nikomu nie zycze
              wszystkich pozdrawiam,
              cesna
            • julla Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 19:17
              tralalumpek napisała:

              > Podobnie jak i twoja wypowiedz.
              ***
              Po co ta impertynencja??
              • tralalumpek Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 19:52
                julla napisała:

                .
                > ***
                > Po co ta impertynencja??
                >
                >

                Dla równowagi. Padalcowa wystawiła diagnozę - masz Anka depresję!
                A ty przytaknelas. Zastanowiłaś się np nad tym, że są ludzie, ktorzy kiedy
                usłyszą diagnozę rak, załamuja się i w przyspieszonym tempie umierają a inni
                odwrotnie, chcą znać diagnozę?
                Pomyślałaś przez moment, że dużo ludzi w zimie ma problemy z samym sobą i są
                to najczęściej krótkotrwałe załamania, z których wychodzi się zazwyczaj bez
                większych problemów, najczęściej z pomocą środowiska. Anka ma męża, uważam że
                powinna w nim szukać pomocy. Znają sie i po to są razem, żeby się nawzajem
                podpierać w dobrych i złych czasach, stąd była moja uwaga o moim mężu w 1
                wpisie.
                Nie jestem lekarzem i nie wydawałam diagnozy, nie wiem co dziewczynę tak
                naprawde gryzie. Myślę, że powinna sama znaleźć powód skąd się to bierze a
                potem temmu starać się zaradzić.
                Wpis każdego z nas jest niczym innym jak pogadaniem sobie na temat. Wiadomym
                jest, że tylko fachowa porada może w takiej sytuacji pomóc.
                Stawianie diagnozy w myśl: no wiesz tak naprawde to jutro umrzesz ale nie
                przejmuj sie idź do fachowca niech ci to potwierdzi bo ja sie naprawde nie
                myle ... jest dla mnie mało poważną dyskusją.
                • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 19:59
                  tralalumpek napisała:

                  > >cyt:
                  >
                  > Dla równowagi. Padalcowa wystawiła diagnozę - masz Anka depresję!

                  *********
                  bardzo cię upraszam..- podaj mi fragment z moich wpisów, który podtrzyma twoją
                  tezę, że JA wystawiłam diagnozę.
                  bo chyba to ja właśnie napisałam, że TO nie moja dziedzina i że o diagnozę sie
                  nie pokuszę.
                  Jedynie starałam się wyprowadzić ten wątek na właściwy ( w/g mnie ) tor.
          • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 19:01
            julla napisała:

            > Moim zdaniem to co przeżywa Anka z lekka juz przyhacza o depresję. Ale to
            > zależy jak długo ten stan trwa i jaki stopien irracjonalności jest w tym jej
            > poczuciu bezsensu.
            > Jesli to trwa długo i jest constans albo się pogłębia, to powinna pójść do
            > psychologa. Rowerek stacjonarny nic już nie pomoże


            w rzeczy samej !
        • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 18:59

          zupełnie nie podejmowałam próby diagnozy ( nie moja dziedzina ).
          Mój wtręt był po to - by zreflektować respondentów raczej odnośnie tytułu
          TEMATU ( wszak w tytule było słowo:depresja )
          A już to, czy sama zainteresowana może i myli się w samodiagnozie - to zupełnie
          insza_inszość.
          • tralalumpek Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 19:03
            p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

            >
            > zupełnie nie podejmowałam próby diagnozy ( nie moja dziedzina ).
            > Mój wtręt był po to - by zreflektować respondentów raczej odnośnie tytułu
            > TEMATU ( wszak w tytule było słowo:depresja )
            > A już to, czy sama zainteresowana może i myli się w samodiagnozie - to
            zupełnie
            >
            > insza_inszość.



            Mam wrażenie,że większośc pisze żeby komuś dołożyć, żeby coklowiek napisać,
            żeby się odegrać za nieudany dzień lub jeszcze inną sraczkę ale niewiele to ma
            wszystko wpólnego z głównym tematem.
            z poważaniem
            • julla Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 19:25
              tralalumpek napisała:


              > Mam wrażenie,że większośc pisze żeby komuś dołożyć, żeby coklowiek napisać,
              > żeby się odegrać za nieudany dzień lub jeszcze inną sraczkę ale niewiele to
              ma
              > wszystko wpólnego z głównym tematem.
              > z poważaniem
              ***
              Chyba masz siebie głownie na myśli sądząc po treści twych postów, ja np.
              zupełnie mam inne motywacje

              >
              >
              >
              >
            • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: p.a.d.a.l.c.o.w.a 24.01.04, 19:42
              tralalumpek napisała:

              >
              >
              > Mam wrażenie,że większośc pisze żeby komuś dołożyć, żeby coklowiek napisać,
              > żeby się odegrać za nieudany dzień lub jeszcze inną sraczkę ale niewiele to
              ma
              > wszystko wpólnego z głównym tematem.
              > z poważaniem

              moze i własnie masz racje.
              Moze i tak jest.
              To smutne...bo jak temat jest serio i było by miło i sprawiedliwie gdyby
              odpowiedzi_posty były merytoryczne. I odnoszące sie dokładnie do tematu - jaki
              AUTOR uznał za słuszne i stosowne - poddać dyskusji.
              Jeżeli Autor chciał , aby było o DEPRESJI - to niech będzie o depresji własnie.
              A nie o dołach, stresach chwilowych, nieadekwatnej reaktywności...
              Natomiast jeżeli nic o depresji nie wiemy ...- to bedzie słuszne i
              sprawiedliwe, jeżeli w ogóle sie nie wypowiemy.
              Dygresje są do zniesienia w wątkach błachych;
              w tematach poważnych - lepiej zachować merytorykę, ale to tylko moje zdanie -
              czyli obrazujące stan, jaki mnie by odpowiadał, gdybym zdecydowała się poddać
              pod dyskusję TU - coś, co mnie nurtuje.
              (-) padalec kreśli się z szacunkiem dla wszystkich respondentów.
          • Gość: anka odpowiadam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 19:13
            mam wlasnie wrazenie ze sama nie dam rady, moje 'sama' konczy sie odrodzeniem
            na dzien lub dwa albo tylko na godzin pare, potem zjazd na dol, moze to
            rzeczywiscie chandra. ale meczy mnie hustawka, ze tak powiem, nie wspomne o
            najblizszych, bo chyba mozna ze mna zwariowac. lzy i rozpacz, potem chwila
            stabilna, dystans, wszystko ok, a potem dla odmiany agresja i dzika furia. nie
            chcialabym byc na miejscu meza ;) nie musze dodawac ze teraz mam faze
            dystansu? :) w tej chwili nie widze niczego tak czarno, ale kto wie co bedzie
            dalej, wieczor dosc dlugi jest. najprostrze tricki nie pomagaja, czyli kolacja
            z winem super ale juz w samochodzie zal i rozpacz, lzy i zarzuty, czym
            wywolane? z reka na sercu: nie wiem!, byc moze zalosc ma wzbudzilo truchelko
            ryby na moim talerzu...
            nie oczekuje rady jedynej i najmadrzejszej, ani tym bardziej diagnozy. ot tak
            wsparcia zewszad szukam.
            i dzieki za nie :)
            • julla Re: odpowiadam 24.01.04, 19:22
              Powinnaś jednak pójść do psychologa. Może męczy Cię coś, czego sama sobie nie
              uświadamiasz, a co mogłabyś jakos wyrzucić z siebie. To nie jest dobry temat na
              te forum...
              Terapie są różne, można spróbować, po cholerę tak się męczyć na tej huśtawce?
            • Gość: cesna Re: odpowiadam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 19:34
              po pierwsze sama przyznajesz, ze cos jest nie tak - to juz polowa sukcesu, z
              tego co piszesz wynika, ze jesli to depresja, to jeszcze nie tragicznie
              gleboka, mozna sobie z tym stosunkowo szybko i bezbolesnie poradzic, np
              farmakologicznie (jest np srodek coaxcil, bardzo dobre efekty!)
              udaj sie do psychologa, jezeli masz godnego zaufania lekarza pierwszego
              kontaktu, mozesz zaczac od niego - tez moze cos przepisac, moze kogos poleci
              musisz sie tylko zmobilizowac i zlapac byka za rogi - potem juz bedzie z gorki
              zycze ci aniu, wszystkiego najlepszego
              i odezwij sie czasem, napisz jak twoja kondycja
              pozdrawiam
              cesna
            • Gość: Magda Re: odpowiadam IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 03.02.04, 22:32
              Anka, poszukaj fachowej pomocy. W Twoim opisie rozpoznaje podobienstwa do
              swojego zycia, nierowne nastroje z powodow obiektywnie biorac zle
              uzasadnionych. Nie musi to byc depresja w sensie klinicznym, tylko sklonnosci
              do melancholii i neurastenii, i lepiej wziac byka za rogi, niz tlumaczyc sobie,
              jak ja robilam przez wiekszosc zycia, ze skoro wlasciwie wszystko jest w
              porzadku, to nie trzeba nadawac temu zbyt wielkiej wagi. Nie mowiac o tym, ze
              szkoda mezowi psuc zycie wlasnym smutkiem.
    • Gość: Lena Re: jak sobie radzicie z depresja? IP: 80.48.96.* 26.01.04, 09:03
      Miewałam już tak, że walił mi się cały świat, miałam taki czas, gdy zrobienie
      kanapki urastało do rangi problemu niemożliwego do rowiązania i gdyby nie to,
      że miałam pracę i dziecko to nawet powiek nie chciałoby mi się otwierać. Może
      jestem nieskąplikowaną strukturą psychiczną /jak ocenia Julla/ albo znalazłam
      jakąś żelazną rezerwę psychiczną i po prostu się nie dałam. Wiem, że to nie
      jest proste i wiem w którym momencie "doła" muszę coś robić, muszę tego "doła"
      zamęczyć. Każdy musi sam nauczyć sie walczyć z własnymi problemami. Najgorszy
      jest pierwszy w zyciu taki "zawalony świat". Poznajemy wtedy siebie doskonale -
      umiemy się sami podźwignąć lub lądujemy na prochach. Może decydują geny ...
      czasem człowiek przeżyje piekło i nie tylko potrafi się usmiechać ale i pomagać
      innym, jego złe przeżycia uwrażliwiają go, a czasem pierwsze nawet niewielkie
      niepowodzenia powodują załamania kwalifikujące do leczenia szpitalnego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka