crustyy
03.12.09, 00:53
Czuję się strasznie. Kilka miesięcy temu zaczęłam się spotykać z pewnym
chłopakiem, zakochałam się, wydawało mi się, że on też jest zaangażowany.
Niestety po tym jak poszliśmy do łózka on przestał się odzywać, po prostu mnie
olał z dnia na dzień. Bardzo to przezyłam, naprawdę nikt mnie jeszcze tak nie
potraktował. Bez słowa wyjaśnienia. Na moje sms-y nie odpisywał albo pisał
zdawkowo. Jakiś czas pozniej przysłał mi kilka pikantych sms-ów, co to by
chciał ze mną robic jak gdyby nic się nie stało. Napisalam do niego sms-a że
nie rozumiem jego zachowania i ze chcę się spotkać aby porozmawiać to nawet
nie odpisał. Jakby mnie uderzył w twarz- nawet nie szanował mnie na tyle by
sie spotkać. Napisałam mu więc bardzo niemiłego i ironicznego sms-a, że
zachował się bez klasy, że nie stać go by ze mną porozmawiać itd.. Po czym
nasza korespondencja przerodziła się w jakąś koszmarną pyskówkę. On napisał,
że go 'już wystarczająco wk...iłam i żebym sobie darowała'. Byłam w szoku, że
napisał w ten sposób, zwłaszcza, że byłam dla niego zawsze serdeczna,
uprzejma... Najgorsze jest to, że zniżyłam się do jego poziomu bo naprawdę
wysłałam do niego żenujące sms-y, w których wyzwałam go od prostaków, oraz
wyśmiałam jego kompleksy, w tym dośc osobistą sprawę, na pewno go tym bardzo
zraniłam. Wiem, że on jest beznadziejny ale czuję się strasznie, że zniżyłam
się do takiego poziomu. Ale po prostu musiałam wyładować emocje a on nie
chcial się spotkać. Teraz mam straszne wyrzuty, że może napisałam za dużo
zlych rzeczy i mam straszny żal do siebie i czuję niesmak.
Nie wiem, czy da się jeszcze coś z tym zrobić czy może to juz tylko będzie
nauczka na przyszłość żeby zachować klasę wobec samej siebie?