Dodaj do ulubionych

Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda?

    • Gość: stary ale jary;) jestem takim facetem IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 04.02.04, 16:23
      Z zainteresowaniem przeczytałem wszystkie wypowiedzi bo sam od niedawna jestem
      w podobnej sytuacji. Moja matura z liceum wieczorowego i tytuł doktora z
      drugiej strony...
      W wielu wypowiedziach odnajduję cząstkę prawdy. Przyznam, sam mam wiele obaw...
      Ponieważ nie było ważne dla mnie wykształcenie a wartość jaką każdy człowiek
      sobą prezentuje, nie przywiązywałem wagi do wykształcenia. Przeciwnie, w
      czasach kiedy mogłem studiować zdecydowałem się na podróżowanie po świecie,
      poznawanie kultur, postaw... Poznaliśmy się z obecną sympatią bardzo niedawno.
      Co nas łączy? Wzajemna wrażliwość, chęć opieki, czułość, podobne wartości
      moralne, głód sztuki. Nie mam pojęcia o modnych obecnie reżyserach teatralnych
      ale i Ona nie miała okazji, w przeciwieństwie do mnie,:) czytać Zoli,
      Balzaca... Pochłania Ją praca naukowa, Jej rodzeństwo i ludzie wśród których
      się obraca to elita z pierwszych stron prestiżowych gazet. A ja? człowiek z
      nikąd... Przyznam, boję się. Obawiam się spotkania z Jej rodziną, z Jej
      otoczeniem...

      Bez względu jednak na naszą przyszłość cieszę się, że są jeszcze ludzie, dla
      których ważniejsza jest zbieżność poglądów niż tytułów na wizytówkach.

      Racja, że "margines" w społeczeństwie tworzą w większości ludzie bez
      wykształcenia lub z wykształceniem minimalnym ale wśród tych "wykształconych
      inaczej" można spotkać wartościowych ludzi. Jeżeli jest się otwartym na
      drugiego człowieka, unika się stereotypów, można poznać wspaniałych, światłych
      ludzi po kilku klasach szkoły powszechnej i równie wspaniałych absolwentów
      uniwersytetów i akademii. A wspólne tematy w czasie dyskusji? To zależy od
      wykazania dobrej woli i szacunku dla rozmówcy.
      Być może temat pojawił się w związku z emisją w TV serialu z 1976 r. w
      reżyserii Zbigniewa Chmielewskiego z Krzysztofem Stroińskim jako młodym
      chłopakiem ze wsi, "dla którego miłość staje się inspiracją do podejmowania
      trudnych i niestereotypowych decyzji życiowych"...?
      Pozdrawiam wszystkich Ludzi Otwartego Umysłu i Ludzi Dobrej Woli ;)
      • Gość: Zawodowiec no wreszcie jakis madry czlowiek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 18:19
        stary nie przejmuj sie to ze z 1 stron gazet , tacy ludzie sa zupelnie inni w
        domu
        przykladow wole nie podawc bo moze nawet ktos z nich wchodzi na to forum ale
        znam takich ludzi min. z tego tytulu ze dosc sporo europy zwiedzilem w celach
        rozrywkowo/turystycznych a tam przewaznie mozna wpasc na kogos takiego
    • envi Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 04.02.04, 18:06
      ja uważam że wykształcenie gra ogromną rolę w rozwoju osobowości
      ludzkiej.Osoba,która wykształcenie zakończyła na szkole zawodowej ma i
      reprezentuje inne wartości i priorytety życiowe niż człowiek po studiach.Widzę
      takie różnice wśród moich znajomych.Podejście do prostych spraw też jest
      diametralnie różne.Nie chodzi tu o nabytą wiedzę ale raczej o sposób bycia.W
      trakcie studiowania spotyka się zupełnie inne wzorce niż w czasie kończenia
      szkoły średniej,to rozwija,uczy innego spojrzenia.Na studiach zdobywa sie pewne
      szlify.Chociaż znam też parę osob,którym studia nic nie dały,prawie nic.
      sądzę że różnica wykształceniu,zwłaszcza tak spora jak u was może być przyczyną
      wielu konfliktów.
      • miriammiriam Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 04.02.04, 18:18
        nie sądzisz, że coponiektórzy traktują studia jak zaawansowaną zawodówke?
        nie bronie nieuków, jednak wielu ludzi nigdy na studia by nie poszło gdyby
        miało taką sytuacje jak pajacujący na tym wątku Zawodowiec
        mam taka teze, że studia rozwijają ludzi w których jest ciekawość świata,
        tłumoka nic nie rozwinie, bo on tego nie potrzebuje
        czy mozna poszerzać swoje horyzonty bez studiów? pewnie mozna, nie wiem
        dlaczego niektórzy wybierają taką drogę
        • envi Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 04.02.04, 18:35
          masz rację.niektórzy studiują "dla papieru".Jednak wg.mnie a sądzę tak po
          wnikliwych obserwacjach,różnice są.
          • Gość: Maryla Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.04, 14:41
            Te "szlify", o krórych piszesz, envi, nakładają się na coś, co człowiek już w
            sobie ma.
            Ważniejsze niż różnica w wykształceniu są różnice kulurowe.
            Jeśli ktoś nauczył się w dzieciństwie siorbać przy zupie, to po ukończeniu
            trzech fakultetów będzie siorbał gdy jestsam w domu (lub z bliska rodziną),
            chociaż nie będzie tego robił w większym gronie. Prostaka nie wyszlifujesz.
            • viper39 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 09.02.04, 17:28
              no coz krotko i zwiezle, ci ktorzy uwazaja ze jest problem maja racje...
              u mnie jest roznica taka ja po studiach ona szkola srednia
              20 lat znajomosci
              18 lat slubu (jeszcze trwa), nie ma wspolnych tematow... zajmujemy sie dzieckiem
              nie klocimy sie nie wyzywamy... ale nie ma milosci... takie zycie obok siebie
              jest ciezko... bo ona twierdzi ze mnie kocha ale... no wlasnie ja dobrze
              zarabiam, i ona dzieki mnie ma bardzo dobry standard zyciowy, strata mnie to
              strata standardu... wiem ze pewnie oboje sie na wzajem krzywdimy zostajac
              razem.. byc moze sa gdzies nasze drugie polowki na swiecie ktore by nam daly
              szczesliwsze zycie....
              roznica kulturowa Marylo to cos co jest do przeskoczenia bo mozna nauczyc sie
              jesc lyzka, nie mozna jednak zrobic studiow w miesiac lub rok... im sie jest
              starszym tym bardziej sie tego nie chce robic...
              czlowiek ktory przebywa w danym gronie dostosuje sie do grona i akurat w moim
              przypadku ona jest i kulturalna i inteligentna osoba... ale wlasnie ta roznica
              w wyksztalceniu wyszla, i tu jest problem...



              Gość portalu: Maryla napisał(a):
              > Te "szlify", o krórych piszesz, envi, nakładają się na coś, co człowiek już w
              > sobie ma.
              > Ważniejsze niż różnica w wykształceniu są różnice kulurowe.
              > Jeśli ktoś nauczył się w dzieciństwie siorbać przy zupie, to po ukończeniu
              > trzech fakultetów będzie siorbał gdy jestsam w domu (lub z bliska rodziną),
              > chociaż nie będzie tego robił w większym gronie. Prostaka nie wyszlifujesz.
              • Gość: inspira Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl 09.02.04, 17:50
                viper39 napisał:

                > no coz krotko i zwiezle, ci ktorzy uwazaja ze jest problem maja racje...
                > u mnie jest roznica taka ja po studiach ona szkola srednia
                > 20 lat znajomosci
                > 18 lat slubu (jeszcze trwa), nie ma wspolnych tematow... zajmujemy sie
                dzieckie
                > m
                > nie klocimy sie nie wyzywamy... ale nie ma milosci... takie zycie obok siebie
                > jest ciezko... bo ona twierdzi ze mnie kocha ale... no wlasnie ja dobrze
                > zarabiam, i ona dzieki mnie ma bardzo dobry standard zyciowy, strata mnie to
                > strata standardu... wiem ze pewnie oboje sie na wzajem krzywdimy zostajac
                > razem.. byc moze sa gdzies nasze drugie polowki na swiecie ktore by nam daly
                > szczesliwsze zycie....
                > roznica kulturowa Marylo to cos co jest do przeskoczenia bo mozna nauczyc sie
                > jesc lyzka, nie mozna jednak zrobic studiow w miesiac lub rok... im sie jest
                > starszym tym bardziej sie tego nie chce robic...
                > czlowiek ktory przebywa w danym gronie dostosuje sie do grona i akurat w moim
                > przypadku ona jest i kulturalna i inteligentna osoba... ale wlasnie ta
                roznica
                > w wyksztalceniu wyszla, i tu jest problem...

                Nie podałeś żadnego konkretnego powodu Waszej sytuacji. Z mojego punktu
                widzenia wyglada jakbyś przestał cieszyć się "zabawką" i chciał wyjść z
                piaskownicy licząc, że ktoś z pozostałych bawiacych się dzieci będzie miał
                atrakcyjniejsze gadżety.
                Różnica między maturą a studiami nie powinna według mnie wpływać aż tak
                destruktywnie na związek. Prawdopodobnie zaszły inne okoliczności a Twój głos
                jest tylko próbą usprawiedliwienia siebie lub niezrozumienia faktycznych
                powodów Waszych problemów.
                Moim zdaniem powinniście odważyć się na konsultacje i szukać wsparcia w poradni
                małżeńskiej.
                A może napiszesz więcej co Was tak zasadniczo różni? Pozdrawiam
              • Gość: EX Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.chello.pl 09.02.04, 19:30
                Racja! Moi rodzice są typowym przykładem popierającym Twoja tezę. Ojciec
                pochodzi z rodziny z tradycjami inteligenckimi od pokoleń. Wyższe wykształcenie
                w jego rodzinie to była norma. Mama pochodzi z małej miejscowości, w jej
                rodzinie nikt nie miał nawet matury.
                Poznali się na studiach - studiowali na innych uczelniach. Mama, a później jej
                siostra i brat, chcieli lepszego zycia, chłonęli wiedzę ( nie tylko
                akademicką), obserwowali tych z rodzin inteligenckich, obytych.
                Oboje ukonczyli studia - mama z wyróżnieniem - dostała etat na uczelni, ojciec
                kontynuował ( i robi to do dziś) rodzinną tradycję. Mama pięła sie po
                szczeblach kariery- dziś jest profesorem belwederskim. Są dobranym, udanym
                małżeństwem, choć pochodza z odmiennych kulturowo środowisk. Mają dwoje
                dorosłych dzieci i troje - dorosłych wnucząt.
        • Gość: kasia Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.04, 13:24
          wyksztalcenie to jednya rzecz jaka mnie dzieli z moim chlopakiem. i to jest
          straszne. oboje mamy prawie wszystkich znajomych po lub na studiach, on skonczyl
          tylko technikum. roznica jest ogromna, braki w jego wiedzy o swiecie ogolnym,
          niebo a ziemia. jestesmy ze soba pare lat i jak bylam w szkole sredniej nie
          odczuwalam tego. teraz coraz bardziej, zwlaszcza, ze wyjezdzam sluzbowo z
          osobami reprezentujacymi nasz kraj. rozstawalismy sie wielokrotnie, spotykalam
          roznych mezczyzn, ale nikt nie chcial stalego zwiazku, wiec wracalam na "stare
          smieci" :((( przerazliwie szukam swojej drugiej polowki..i moje pierwsze
          pytanie: jakie masz wyksztalcenie? oczywiscie nie kazdy doktorek nadaje sie do
          zycia, ale blagam, choc ten mgr, potem latwiej o prace...o wszystko. zwlaszcza,
          ze chce miec oparcie w swym mezu..nie chce gorowac nad nim..
    • Gość: Wacek Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: 195.205.132.* 10.02.04, 13:11
      Moim zdaniem:
      1. Znaczna różnica w wykształceniu może być w długim okresie poważnym problemem
      i źródłem konfliktów.
      2. Znacznie łatwiejsza ze względu na cechy męźczyzn, choć statystycznie
      bardziej rzadka jest sytuacja, w której to partnerka ma niższe wykształcenie.
      3. Dużo istotniejsze od samego wykształcenia są: kultura osobista,
      zainteresowania, gust, ambicje, sposób bycia, wysławiania się, towarzystwo,
      poczucie własnej wartości, a te idą najczęściej w parze z wykształceniem.
      4. Konflikty związane z różnicą w wykształceniu ujawniają się raczej w
      dojrzałym życiu, gdy czynniki emocjonalne (pociąg fizyczny) odgrywają już
      mniejsze znaczenie. Dlatego młode pary najczęściej nie widzą problemu w
      różnicach w wykształceniu i tworza związki, które później się rozpadają.
      5. Życie to nie matematyka i od wszystkich powyższych wniosków mogą być
      wyjątki, co nie zmienia faktu, że jest bardziej prawdopodobne, że osoba z
      wyzszym wykształceniem będzie prezentowała wyższy poziom kultury osobistej niż
      absolwent zawodówki.
      6. W latach 90. wraz z powstaniem wielu wyższych szkół prywatnych o miernym
      poziomie, wartość dyplomu nieco sie zdewaluowała i dlatego coraz częściej można
      spotkać prostaka po studiach. Mimo wszystko będzie on nieco bardziej wyrobiony
      niż absolwent zawodówki. Pewne cechy jednak zostaną.

      Związek osób o różnym wykształceniu jest moim zdaniem możliwy, choć obarczony o
      wiele większym ryzykiem, niż zwiazek osób o podobnym wykształceniu.


    • Gość: Buzia Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 01.03.04, 10:04
      Mag...Przeczytałam wszystkie posty i nie wiem skąd bierze się u ludzi
      przkonanie, że poziom wykształcenia jest takim problemem małżeńskim...Moja
      koleżanka z 25-letnim stażem małżeńskim posiada tytuł magistra, jej mąż ma
      wykształcenie podstawowe. Są świetnym, dobrze rozumiejącym sie małżeństwem z
      trojgiem dzieci..Gdybyś porozmawiala z jej mężm nigdy nie powiedzialabyś, że
      zakończył naukę na poziomie podstawowym, jest naprawdę wspaniałym, oczytanym,
      inteligentnym facetem. Tak więc, wydaje mi się, ze najważniejsze to odnaleźć
      swoją połówkę jabłka....Pozdrawiam i życzę szczęscia.
      PS. Ja też ukończyłam studia,mąż liceum(ale przez maturę nie przebrnął)-
      jesteśmy razem ponad 15 lat i nigdy nie mieliśmy konfliktów dot.różnic
      wykształcenia. Słowa"aksjomat" i "priorytet" też nie są mu obce.
      A propos-miałam koleżankę,która tuż przed obroną pracy magisterskiej zapytałam
      mnie, co właściwie oznacza słówo: "obligatoryjnie"- co Ty na to,Triss?
      • Gość: ja Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.07.04, 22:29
        tak,ważne jest srodowisko w jakim człowiek wzrastał..w moim domu nauka ,wiedza
        była norma ,studia były oczywistością i na pewno nie końcem edukacji.Po prostu
        więcej sie wie więcej sie rozumie.proste.człowiek mniej rzeczy sie boi jak
        więcej wie.
        No mnie też tak dopadło mama powtrarzała ,ze najważniejszy człowiek a nie
        dyplom.Pierwszy mój chłopak jak w rozmowie zapaytałam co jego tata skonczył -
        obraził sie na mnie ,ale ja w takim srodowisku wzrastałam ,ze wszyscy byłi
        wyksztłaceni,jego matka ciagle mowiła ,ze studenci sa durni.Powiedziałam ,że
        porównując jej zawdowe doswiadczenie i np madrego inzyniera wypada na korzyśc
        raczej inzyniera:):):)Jego rodzina to taki cwaniacki sposób na przezycie..nie
        mogłam..myslałam ,że sptkałam faceta ,miał mature zdobyta bokiem :) w szkole
        ustawicznego kształcenia.Namawiałam go na studia ,a on ,ze on moze papier sobie
        kupic...techno, Bar mna polscacie..,jakas tak bezradnośc wobec zycia wynikajaca
        po prostu z braku wiedzy..on nie umiał nawet mając do dyspozycji internrt
        wyszukac nakjprostszyvh waidmości.jemu ze mna było wygodnie...zastanowiło mnie
        jedno..:):):)mam takiego superkolege profesora prawa..człowieka o wiedzy
        porażającej takim tez poczuciu humoru..czułam się bezpiecznie i
        rozumiana...be4 z ciagłych pytań co to znaczy...mówiąc o schopenhauerze..ceni8ł
        nauke..rozumiał wszytsko..ja z kolei mam trzy fakultety ,ale naturę dośc
        niezależną i wykształcenie na mnie nie robi wrazenia..ale jest mio niezbedne do
        rzmów i patrzenia na świat..wykształecnie dla mnie to okreslone
        lekury ,potrzeby intelektualne ,postrzeganie swita i ciekawośc swita...
        • Gość: rita.h Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 00:11
          bardzo ciekawy wątek...
          Dawno pozbyłam się złudzeń, że wykształcenie coś znaczy samo w sobie... Miałam
          przyjemność obcować z bardzo wykształconymi ludźmi i z ubolewaniem stwierdzam,
          że bardzo często pod względem moralnym nie dorównują tym, którym brakuje jednego
          papierka lub dwóch. Znam dobrego specjalistę, który prywatnie jest prymitywem
          nie szanującym cudzych uczuć i znam kogoś, kto ma zaledwie maturę - a jego
          wrażliwość jest wysokiej próby. Wg mnie najbardziej istotne dla związku są nie
          tyle różnice w wykształceniu, co różnice we wrażliwości, w tym co jest dla nas
          ważne, w systemie wartości. Kogoś załóżmy nie fascynuje współczesny teatr, a
          jednocześnie wolałby sobie palec uciąć niż powiedzieć coś złego o innym
          człowieku... Inni z kolei o wiele bardziej skorzy są pomyśleć o awangardowej
          wystawie niż o tym, że ktoś może potrzebować ich pomocy...
          • Gość: samczyk daleko od szosy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 05:19
            są szkoły zaoczne, wieczorowe - jeśli to przeszkoda można ją usunąć! zresztą
            możesz go sama douczać wieczorowo (a może on ciebie?:-))
        • Gość: Richelieu* oo, bardzo dobry przykład IP: 217.98.107.* 27.08.04, 21:34
          to że Twój chłopak obraził się po pytaniu co jego ojciec skończył jest jakby
          wytłumaczalne, to, że Ciebie takie rzeczy interesują i twoją Mamę i Tatę już
          nie. Twoi Rodzice a zarazem Ty jesteście normalnie wścibscy, a nie kulturalni i
          na poziomie. Co za różnica co skończyli rodzice. Moi Rodzice na przykład
          skończyli zawodówkę a pytania o rodziców są hyba tymi najbardziej
          wyprowadzającymi mnie z równowagi. Rodziny się nie wybiera, a dziwczynę z
          teściową, która wypominać będzie córce, że ma męża którego rodzice są tacy czy
          siacy, wybrać już można i porzucić bo się nie nadaje do normalnego
          funkcjonowania społecznego.

          Ważny jest człowiek a nie dyplom? Takie ładne zasady przekazała Ci Matka, a Ty
          posłałaś te zasady do śmieci pytając się o rodziców. Może on nie miał ochoty
          rozmawiać o rodzicach jeszcze. Jeśli to dyplom właśnie stoi u Ciebie na
          pierwszym miejscu

          cóż, ludzie to lenie śmierdzące i nie chce im się układać nowopoznanych ludzi w
          całkiem nowych szufladkach kiedy wystarczy zobaczyć kim/czym są jego rodzice. A
          potem ubiorą to w sukienkę kultury. Figa nie kultura
    • Gość: mała Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 17:26
    • Gość: mała Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 17:31
      znam taki przypade...moja siostra jest po LO a jej chlop po zawodowce...na
      poczatku wszystko spoko ladnie...potem przy kazdej klutni on jej zarzucal ze
      sie czepia jego niskiego wyksztalcenia co bylo wierutną bzdurą, bo moja siostra
      nigdy tego ak nie traktowała, chociaz zdarzalo sie ze go poprawiala kiedy sie
      zle wyslowil albo coś takiego...teraz i ja drazni to ze w co drugim wyrazie
      robi bledy ze musi za niego pisac podania ze sie zle wyslawia ze nie umie liczyc
      (czesto sie myli w prostych obliczeniach pamieciowych), drazni ja kiedy jej
      niewyksztalcony facet dyskutuje ze studentami choć czasem nie ma pojecia o co
      chodzi...a on tylko chce sie wykazać zeby go nie traktowano inaczej z tego
      powodu...ale to jakie sie ma wyksztalcenie nie swiadczy o czlowieku...mąz mojej
      siosty ma slome w butach...moze twoj jest inny i wam sie akuat uda...powodzenia
    • Gość: emi Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.04, 19:50
      jestem w podobnej sytuacji. Kończę studia, a mój luby skończył szkołę policealną (matury nie ma). Ale przecież nie papier jest ważny, ale to, jakim jest wspaniałym człowiekiem.
      Jest jednak problem: brak akceptacji ze strony mojego ojca; nie przeszkadzałaby mi ta niby-różnica, ale skoro ciągle słyszę, że mój facet to głupek, nie sposób o tym nie myśleć. I to dopiero problem.
      I co robić?
      Sytuacja jest przeraźliwie wręcz okropna.
      • e-kulka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 14.08.04, 01:23
        Uważnie przeczytałem Wasze wypowiedzi i z całą odpowiedzialnością mogę
        potwierdzić, że, jak ktoś z Was wcześniej to stwierdził, w dłuższym okresie to
        staje się przeszkodą. Mamy już niemal ćwierćwiecze wspólnego pożycia i chociaż
        uchodzimy za bardzo dobre małżeństwo, to tak naprawdę tylko ja wiem, jak jest
        między nami naprawdę. Staram się nie dawać odczuć mojej żonie tej różnicy w
        poziomie naszych intelektów - a jej jest dobrze z tym wykorzystywaniem mnie. Na
        początku też nie robiło to na mnie wrażenia, ale z czasem zacząłem to zauważać
        i stawało się to coraz bardziej drażniące. Z tego m.in. powodu nasze życie
        towarzyskie niemal całkowicie zamarło. Jesteśmy ze sobą ale tak naprawdę to
        obok siebie. Jej świat jest bardzo płytki. Dla niej liczą się cwaniaki i duże
        pieniądze - nie ma w nim miejsca na rzeczy bardziej wzniosłe. Mój stosunek do
        żony wynika nie z racji wyższego wykształcenia (ono mi pokazało inne sposoby
        postrzegania świata) tylko z racji wartości wyniesionych z domu rodzinnego,
        podobnie jak Ona swoje. Dlatego też nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl,
        żeby odejść od żony lub zrobic "skok w bok", a szczególnie teraz, kiedy jest
        przewlekle chora. Mam swoje zasady, uważam że słuszne i, nie chwaląc się, mam
        poparcie w tym względzie innych osób - starszych i doświadczonych życiowo a
        także w moim wieku, ale wykształconych (nie zawsze po studiach). A mam na karku
        już prawie "50". Mam też satysfakcję z tego, że te moje zasady postępowania nie
        przynoszą nikomu krzywdy a ja mogę podczas golenia potrzeć na tego gościa w
        lustrze. Mógłbym tu podać bardzo wiele różnych przykładów na przeszkody
        spowodowane różnicą w wykształceniu - nie mylić z poziomem ukończonych szkół.
        Wykształcenie - to wiedza i umiejętność wielopłaszczyznowego spojrzenia na
        każdy problem. Ocenę końcową pozostawiam Wam, drodzy forumowicze. Wątpiącym
        życzę dokonania właściwego wyboru a pozostałym - przemyślenia problemu.

        "Nie samym chlebem człowiek żyje"
        • Gość: mookkie PRZESZKADZA - tylko komu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 01:44
          skończyłam tylko liceum , poświęciłam czas bo w wieku 20 lat wyszłam za mąż i
          musiałam iść do pracy , tylko dlatego , ze z przyczyn przekonań nie mogłam
          podjąc studiów na uniwerku , mąż superzdolny studiował na Politechnice. Efekt
          jest taki , ze ja nigdy studiów nie dokończyłam , ale pasja nauki została , i
          nikt mi nie wierzy , że nie mam skończonego prawa i psychologii (to
          wykorzystuję w pracy ) forsę tłukę taką , ze życzę każdemu ....interesuję się
          wieloma dziedzinami życia , udzielam się charytatywnie , a mój wykształcony mąż
          z równie wysoko-mniemającej-o-sobie rodziny może się tylko oblizywać , i tylko
          oni podkreślają różnicę .
          Dodam tylko , że ja jestem otoczona tłumem oddanych przyjaciół a oni sami jak
          paluszki u jednej ręki ..ot życie niewykształconego ...
          • Gość: .................. Re: PRZESZKADZA - tylko komu IP: *.dialup.sprint-canada.net 14.08.04, 02:51
            Moje zdanie jest takie, ze edukacja madrosci czlowiekowi nie
            przynosi, bo madrym moze byc czlowiek po zawodowce, jak tez i
            kobieta po dwoch fakultetach. Ma sie to dokladnie taksamo w druga
            strone, czyli strone glupkow. Tak wiec od was bedzie zalezalo, od
            waszej madrosci, czy bedzie to wam przeszkadzalo czy tez nie. Jest
            w tym wszystkim mala podzielnosc. Otoz twoj chlopak raczej skazany
            jest rekoma na chleb zarabiac, a ty masz szanse na tzw. zarobek
            umyslowy. Majac wiec wlasciwie dograne rece i glowe, powinno wam
            nic nie przeszkadzac w zyciu. Troche sie dziwie, ze taki watek
            zalozylas. Czyzby miala watpliwosci co do tego, co tu napisalem?
    • Gość: monis Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.04, 18:17
      nie dlaczego uwazasz ze to przeszkoda?
      • Gość: wykształcona Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.proton.net.pl / *.proton.net.pl 27.08.04, 21:13
        TO JEST PRZESZKODA! własnie rozwodzę się po kilkunastu latach małżeństwa-
        prostak nie dał sie wyszlifować,a z czasem jego prostactwo zyskało na sile.
        A tak poza tym...może nie nalezy generalizowac,moze Wam sie uda,ale niech on
        spróbuje coś zrobić,zeby się rozwinąć,przeciez jest tyle mozliwości kształcenia
        zaocznego-wtedy przekonasz się, ile jest w stanie dla Ciebie zrobić...mojemu
        się nie chciało,pozostał tam gdzie był,nie starał się rozwinąć:(
      • ma.lula Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.08.04, 14:37
        jestem po studiach wyższych, on po zasadniczej zawodowej, od początku imponował
        mi tzw. wiedzą ogólną, np. o świecie, polityce, historii najnowszej, choć było
        też kilka krępujących dla mnie sytuacji, np. kiedy nie miał dość silnych
        argumentów w dyskusji zmieniał temat, albo np. nie rozumiał jakiegoś słowa. Ale
        tak naprawdę to był niezły test mnie samej.
    • Gość: Milka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.fnet.pl 27.08.04, 19:51
      To przeszkoda, szczególnie że on nie ma nawet średniego. Byłam w podobnej
      sytuacji i na początku wydawało mi się że to nie ma znaczenia, ale potem
      okazało się że jednak ma i to spore.
    • panidanka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 27.08.04, 21:04
      a nasza negacja takiego związku nie będzie przeszkodą?
      szukasz potwierdzenia twojego wyboru?
      u obcych tobie ludzi?
      dziwne to bardzo jeśli piszesz na poważnie
      a na zart to napiszę, że....na dopasowanie biologiczne w seksie fakultety nie
      są potrzebne. mogą jedynie być przeszkodą :(
    • Gość: kulewna Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 21:14
      to od Ciebie zalezy jak on będzie się z tym czuł
      tylko od Ciebie
      nie myśl o wykształceniu po prostu go kochaj
      i bądźcie szczęśliwi
      • triss_merigold6 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 27.08.04, 21:19
        To działa w obie strony;) od niego zależy jak ona się będzie czuła mając
        codziennie do czynienia z jego niedouczeniem... więc jeśli kocha to powinien
        się dokształcić idąc Twoim tokiem rozumowania.
        • Gość: kulewna Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.04, 21:33
          nie, powinien po prostu ją kochać i zadbać o jej szczęście
          nie ma znaczenia papierek
          liczy się srece człowieka
          to chciałam powiedzieć
    • Gość: koleżanka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: 80.51.229.* 27.08.04, 23:57
      tak, różnica w wykształceniu jest ogromną przeszkodą!!! oczywiście, nie od
      razu - 'szydło wychodzi z worka' po jakimś czasie.
      Chociaż, nie znając dokładnie Twojej sytuacji nie mogę Ci nic poradzić - bo
      rzecz jasna zdarzają się wyjątki potwierdzające tą regułę. Najlepszym
      przykładem może tu być małżeństwo mocih rodziców - moja matka, mgr inż. Mój
      ojciec - skończył technikum. Ale jest naprawdę inteligentnym człwowiekiem -
      jest pasjonatem nauk historycznych i nieraz zdarzało się, że w
      dyskusji 'zaginał' swojego przyjaciela po studiach historycznych. Jest
      człwowiekiem niebanalnym, dla mnie jest wspaniałym partnerem do rozmowy (dzięki
      niemu wygrałam kilka konkursów historycznych... chyba mnie zaraził:). W sensie
      zawodowym też jest spełniony - niskie wykształćenie nie przeszkodziło mu zostać
      członkiem tzw rady nadzorczej polskiej filii szweckiego koncernu... mimo, że
      jest 'jedynie' absolwentem technikum ma dobrą pracę, służbowy samochód... i
      oprócz tego wykazał się wielką zaradnością, nie poprzestał na 'etacie' - ma
      swoją własną firmę poligraficzną. Ośmielam się stwierdzić, że odniósł większy
      sukces od swojej żony...

      Ale to wyjątek. W większości przypadków absolwentów techników, zawodówek
      oddziela ogromna przepaść od ludzi z ukończonymi studiami.
      Ja nie podjęłabym takiego ryzyka jak moja matka (związania się z człowiekiem o
      niższym wykształceniu).
      • Gość: andzia tak ,tak wyjatek bo niby co? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.04, 01:02
        skoro on jest to inni sa tacy sami bo niby z jakiej paki akurat twoj ma byc
        wyjatkiem?

        Nie wywyzszaj sie ze akurat tobie sie trafił najlepszy bo do tego zmierzsz ,
        trafił ci sie taki jak inni.
      • panidanka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.08.04, 07:21
        Gość portalu: koleżanka napisał(a):

        > tak, różnica w wykształceniu jest ogromną przeszkodą!!! oczywiście, nie od
        > razu - 'szydło wychodzi z worka' po jakimś czasie.

        ale może "naszej bohaterce" trafił się ten WYJĄTEK?
        bo ja....
        spotkałam (jako koleżanka) takiego (technikum), który miał duży pęd do wiedzy i
        nie krępował się (tu moja rola, aby się nie krępował)przyznać, że jednak tego a
        tego nie wie i nie rozumie
        a uczył się bystrzacha szybciej nawet niż ja!!!

        danka nie Pani
    • magic00 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.08.04, 00:17
      Gość portalu: mag napisał(a):

      > Witajcie
      > Zwracam się do Was z pytaniem. Jestem obecnie w bardzo szczęsliwym
      > zwiazku.Planujemy wspolną przyszość.Ale...Skończylam studia-mam 2
      > fakultety,a moj partner szkolę zawodową.Nigdy nie odczulam tego że on ma
      > gorsze wyksztalcenie ode mnie,ma świetną pracę,a ja wciąż szukam pracy po
      > Jednak nie chcialabym, zeby on z tego powodu czul się gorzej i nie bylo
      > powodem sprzeczek i klotni.
      > Jakie jest Wasze zadnie?
      >
      > mag


      A macie o czym pogadać? To nie zależy od wykształcenia.
      • panidanka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.08.04, 07:22
        magic00 napisała:

        >
        >
        > A macie o czym pogadać? To nie zależy od wykształcenia.

        to najważniejsze jest :)))))))))
    • Gość: kina Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.04, 08:32
      jak tak czytałam niektóre wasze wpisy to aż strach się bać..jak widzę dla
      niektórych z was jakis tam dyplom ma bardzo wielkie znaczenie-wspułczuje
      wam...obyście kiedys sie na tym swoim wyższym nie przejechali.Gardze ludzmi
      któzy twierdza ,że osoba bez wyższego wykształcenia to ktoś gorszy.Ja sama mam
      tylko mature i znajomych z dyplomami ,ale jakoś im nigdy nie przeszkadzało
      to...no a Ci co wpisy zrobili a w nich stwierdzili<dali do zrozumienia>ze
      dziela ludzi na tych z dyplomamu i bez...to sory bardzo,ale zapyszałe pachołki
      i zwykłe gbury które z checią jeszcze by podzieliły społeczeństwo na
      dyplomowych i podyplomowych!!puknijta wy się w muzga...
      • danutabis Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.08.04, 15:11
        Gość portalu: kina napisał(a):

        > jak tak czytałam niektóre wasze wpisy to aż strach się bać..jak widzę dla
        > niektórych z was jakis tam dyplom ma bardzo wielkie znaczenie-wspułczuje
        > wam...

        bo to jest tak z tymi dyplomami mój Panie Kino
        jak zabraknie własnej wiedzy w danym momencie to...zamacha się dyplomem i...Pan
        nie wie kim ja jestem?
        jeszcze nie?
        a teraz?
        jeszcze nie?
        ano wiadomo...czytać dyplomów nie umie!!!

        danka ...jednak z dyplomem :(
        a co?
        też pomacham :))))
        • danutabis Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.08.04, 15:18
          danutabis napisała:

          > danka ...jednak z dyplomem :(
          > a co?
          > też pomacham :))))

          a jest czym
          bez taty rektora
          praca
          dziecko
          dom
          bez przygotowanych pytań
          bez korepetycji
          jeden z najtrudniejszych dla kobiet wydziałów politechnicznych
          jest mi czym pomachać
          bo...
          nie wsadziłam dyplomu do szyflady ani nie oprawiłam w ramki
          tylko...
          potwierdziłam po latach w nabytych uprawnieniach do...
          przepustki na biedę polskiego inżyniera kobiety późnej epoki Gierka
    • on0212 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.08.04, 15:26
      Dla mnie dyplom jest tylko przepustką do lepszego życia. I tak to należy
      traktować. Daje możliwość znalezienia lepszej pracy. Np. dzisiaj znajoma
      otrzymała dzięki temu propozycję pracy na kierowniczym stanowisku. Natomiast
      jeżeli dyplom służy człowiekowi po to, by podkreślić swoją "wyższość",
      szczególnie nad osobą, z którą pozostaje w związku, niech go sobie wsadzi.... w
      buty, będzie wyższy
    • Gość: Lena Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 16:16
      Mój chłopak był mniej inteligentny odemnie, miał gorsze wykształcenie. Jednak
      na początku nie zauważałam żadnej różnicy.Koszmar zaczął się kiedy wszystkie
      przyziemne tematy sie nam wyczerpały. Gdy ja pytałm co on uważa na dany temat
      lub chciałam porozmawiać o czymś sensowniejszymon nie chciał albo mówił, że nie
      ma zdania na ten temat. Więc jak długo można było opierać nasz związek na
      uciechach ciała??? Potrzeba rozmowy jest bardzo istotna w naszym życiu. Mój
      następny partner zafascynował mnie umiejetnością prowadzenia ciekawej rozmowy,
      inteligencją i wyrobionym zdaniem. Wiem, że z tym człowiekiem mogłabym spędzić
      bardzo dużo interesujących chwil, nie tylko pod tym względem o, którym podobno
      cały czas myślą faceci...
      • q02121974 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 27.09.04, 16:18
        neoplus, masz chłopaka??
    • Gość: tomek Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.04, 17:26
      Moja dziewczyna skonczyla prawo aktualnie jest kierownikiem i lawnikiem w
      sadzie. Ja skonczylem technikum bez matury, jestesmy razem juz ponad 3 lata i
      jeszcze nie bylo nawet malej iskierki ktora by wywolala klutnie badz awanture o
      wyksztalcenie, jesli sie kochacie to wszystko bedzie dobrze.Glowa do gory :)
      • Gość: maddy Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: 195.116.73.* 13.10.04, 15:42
        wielu z Was jako powód "przeciw" podaje, że jak się skończy miłość pomiędzy
        takimi osobami, to okazuje się, że nie mają sobie nic do powiedzenia :-))
        Tak jakby, w przypadku osób z równym wykształceniem taki problem nie istniał!!??
        Czy osoby z takim samym wykształceniem będące w związku, w którym kończy się
        miłość, mówią sobie: OK, już się nie kochamy, ale co tam, lubimy te same
        książki, filmy, podróże, etc. Co za bzdura!
        Po prostu jak się kończy miłość, tak naprawdę wszystko inne przestaje być
        ważne. Jeśli ktoś zostaje z druga osobą, tylko dlatego, że ma z nią wspólne
        zainteresowania musi mieć mocne nerwy, gratuluję!
    • Gość: IP: *.internetdsl. Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.09.04, 17:33
      wyslij go do poradni psychologicznej na testy na inteligencje plynna
      potencjal moze miec wiekszy niz Ty wiec to ryzykowne
      dla mnie wyksztlcenie o niczym nie swiadczy tyle teraz tlukow po uczelniach
      prywatnych sama do takiej chodze wiec wiem...
      to smieszne
    • Gość: Myszka Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.icpnet.pl 27.09.04, 17:33
      Cześć!!!Odpowiedź na pytanie jest prosta-NIE!!!!!!!!!!Ja jestem po
      technikum,ale nie mam maturki.Zaczęłam spotykać sie z chłopakiem który
      studiował na Politechnice Poznańskiej, na początku miałam jakieś obawy ale
      teraz żadnych. Obecnie jesteśmy szczęśliwym małżeństwem i mamy ślicznego
      kilkumięsięcznego synka. A spory o wykształcenie hmm...nie znam czegoś
      takiego:o)Także sama widzisz obawy powinny iść w kąt!!!!!!!
    • Gość: Ewcia Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.man.bydgoszcz.pl 27.09.04, 17:50
      Witam!

      Myślę, że wykształcenie ma znaczenie, ale nie zawsze. To chyba zależy od danego
      człowieka. Skończyłam studia i mam trzy fakultety, ale nie wybieram sobie
      znajomych wg ich wykształcenia, ale zainteresowań i tego co mają ciekawego do
      powiedzenia. Mam znajomych, którzy skończyli zawodówkę a przeczytali więcej
      książek od niejednego "wykształconego". Mam dość częsty kontakt ze studentami i
      czasami płakać się, bo - pisząc dobitnie - są tak tępi. Często jest też tak, że
      ktoś kończy studia w danym kierunku i tylko w tym jest dobry, nie intereusje
      się niczym poza tym, co skończył i nie potrafi rozmawiać na inne tematy
      (również znam takich ludzi - nudziarze do potęgi).
      Mag! Jeżeli jest to dla Was problem, to namów Twojego przyjaciela, żeby poszedł
      do szkoły (zaocznie), ponieważ Tobie chyba to przeszkadza, skoro zadałaś takie
      pytanie.
    • iskierka2004 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 27.09.04, 18:32
      moim zdaniem sama różnica w wykształceniu jako taka nie ma absolutnie
      znaczenia, to Ty sama wiesz o czym rozmawiacie, jak rozmawiacie, jakie macie
      zainteresowania, samo wykształcenie nawet najlepsze nie świadczy jeszcze o
      niczym, ważny jest człowiek....., jeśli będziesz rozważać ten problem i
      zastanawiać sie nad nim, to nie zastanawiaj sie nad poziomami wykształcenia
      Ciebie i jego, ale właśnie nad tym, jak rozmawiacie, o czym, w jaki sposób,
      czym się interesujecie, czy te zainteresowania są wspólne czy też jednostronne.
      Widzisz nie dobrze by było gdyby np. to co robicie to była taka wymiana
      handlowa, w stylu - Ty lubisz teatr - no to niech Ci bedzie pójdziemy w
      poniedziałek do teatru ale za to np. w środę pójdziemy na karty etc., jeśli to
      tak właśnie będzi ewyglądać to to może być problem, ale jeśli macie wspólne
      tematy, zainteresowania i wspólne sposoby spę dzanai wolnego czasu, a on nie
      patrzy na Twoją pracę jak na kosmos i wzajemnie to niczym się nei przejmuj
      będzie ok! pozdrawiam
      • triss_merigold6 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 27.09.04, 18:54
        Albo lepiej: dziś na Chór Aleksandrowa, jutro z twoimi kolegami na imieniny
        Gienka w podwarsiawskim barze nawalić się wódką...
        Wykształcenie (zdobyte drogą nauki a nie kupna dyplomu) świadczy o przynajmniej
        jednym: że komuś chciało się pouczyć, pozdawać egzaminy, że był zdolny do
        choćby minimalnego wysiłku intelektualnego. Nie świadczy natomiast o
        charakterze czy morale.
        • Gość: Przemek Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 20:30
          Przeczytałem wszystkie posty jakie tu zostawiłaś.Zaintrygowany
          pierwszym,chciałem wiedzieć jakie mądrości objawi ludziom osoba czerpiąca
          natchnienie z arcydzieła literatury jakim jest "wiedźmin"...Niestety ,nie
          pomyliłem sie w ocenie .Niestety ,bo chciałbym widziec ludzi lepszymi niz
          są .Niestety ,bo ktos dla kogo wykształcenie jest "jedynie słusznym czynnikiem"
          predysponującym do udanego związku ,będzie zawsze nieszczesliwy .Żal mi
          Ciebie,zal mi Twojego partnera,ktorego masz lub bedziesz miala...Życzę
          szczęścia choć wątpie czy potrafisz być szczęśliwa...
          • triss_merigold6 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 27.09.04, 20:45
            Tytułowe pytanie brzmiało: czy różnice w wykształceniu mogą być przeszkodą.
            Moja odpowiedź: mogą. Nie muszą, nie zawsze, nie u wszystkich ale mogą i często
            są (zwłaszcza drastyczne w rodzaju: on zawodówka, ona studia).
            Wykształcenie nie jest dla mnie "jedynym słusznym czynnikiem" przez pryzmat
            którego oceniam szanse związku, jest natomiast jednym z czynników istotnych
            składających się na tzw. status społeczny partnera.
            • Gość: Przemek Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 21:28
              Ufff troszke mi ulżyło.Bądź co bądź widzisz jednak w ludziach coś innego.Tylko
              czy (wnioskując z tego co piszesz) poznając chłopaka,faceta żądasz okazania sie
              dyplomem?Czy jeśli poznasz kogoś interesującego,imponującego zakresem
              wiedzy,kogos z kim spędzasz długie godziny dyskutując o jednym zdaniu
              z "Zamku",albo czerpiąc inspiracje z latającego papierka w "American Beuaty" -
              siedząc na drzewie puszczasz liście i śledzisz ich przypadkowy lot
              itp...Będziesz zastanawiała sie nad tym czy jest on magistrem,czy tylko
              bezrobotnym włóczęgą?(Abstrahując od faktu,ze mozesz nie lubić Kafki,albo
              hollywodzkich produkcji:))Jednym zdaniem:Czy zakochując się w kimś zastanawiasz
              się nad drogą jaką poszła jego edukacja????????
              • triss_merigold6 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 27.09.04, 22:26
                Jeśli mam o czym z kimś rozmawiać (a zakres tematów jakie lubię poruszać jest
                b. szeroki) i rozmowa polega rzeczywiście na wymianie poglądów, opinii, na
                dyskusji, na jakiejś intelektualnej wymianie, wówczas dyplom jest sprawą
                trzeciorzędną. Edukacja jest o tyle istotna, że wpływa na możliwość dokonywania
                wyborów zawodowych (brutalnie ujmując: na pozycję na rynku pracy). Człowiek z
                wyzszym wykształceniem albo nawet średnim ale specjalistycznym ma po prostu
                większe pole manewru.
                Bezrobotny włóczęga - nawet fascynujący intelektualnie - odpada z innych
                powodów, wieczni chłopcy szukający sensu istnienia mnie nie interesują.

                Nie zakocham się w kimś kto jest krótko mówiąc burakiem, prymitywnym typem
                posługującym się slangiem, dla którego jedyną przyjemnością jest napicie się
                wódki i krytyka wszystkiego w stylu "bo oni.." czy rzucający tekstami o Żydach,
                masonach i cyklistach.
                • Gość: Przemek Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 22:39
                  Hmm zastanawiam się czy rozumiesz to co czytasz...Post mój czytałaś,bo jest
                  odpowiedź.Ale...Weryfikujesz nowo zawartą znajomość wymianą tytułów naukowych?I
                  jestes wtedy zachwycona,kiedy znajomy jest juz po habilitacji?Przecież kiedy
                  się w kimś zakochasz to wiadomo,iż nie jest to włóczęga z ubrania i bystrości,a
                  jedynie z wyboru,albo przypadków losowych,bo inaczej nie zwrocilabys na niego
                  uwagi...A może jeszcze nigdy sie w nikim nie zakochałaś i po prostu nie wiesz o
                  czym piszesz.....To myślę(czasem mi się zdarza) jest właśnie ta przyczyna.....i
                  chyba więcej pisał nie będę...:)pozdrawiam
                  • triss_merigold6 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 27.09.04, 23:06
                    Wiesz co, zaczynasz być irytujący z tymi domysłami. Mam trzydzieści lat,
                    zakochana byłam parę razy w życiu, obecnie mam drugiego męża i sporo do
                    powiedzenia na temat relacji męsko-damskich.
                    Jako dorosła kobieta nie zakochiwałam się po pierwszym spotkaniu tylko po
                    jakimś czasie, kiedy już o danym człowieku co nieco wiedziałam. Włóczęga odpada
                    ze względu na tryb funkcjonowania (czy raczej braku funkcjonowania) w
                    społeczeństwie, jego wypadki losowe guzik mnie obchodzą. Podobnie odpadał koleś-
                    alkoholik, facet po rozwodzie obciążony dziećmi czy bezrobotny nieudacznik.
                    Prosty powód: po cóż mi w życiu kłopoty? skoro można znaleźć partnera bez
                    zbędnych obciążeń to po co wybierać takiego, który ma zasadnicze wady?

                    Weryfikowałam znajomością oceną ogólnej inteligencji rozmówcy + tysiącem innych
                    kryteriów jakie są brane pod uwagę nawet mimowolnie (poczucie humoru, stosunek
                    do kobiet, brak kompleksów, wygląd itd.)
                    Chyba myli Ci się zakochanie z pożądaniem. To ostatnie można impulsywnie poczuć
                    w stosunku do każdego odpowiednio atrakcyjnego osobnika płci przeciwnej.
                    • Gość: Przemek Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.04, 00:27
                      Łatwo sie irytujesz.Po wygłoszeniu takich poglądów powinnaś się liczyć z tym,że
                      ktoś może polemizować.Wracając do sprawy...zarzucasz mi mylenie pożądania z
                      uczuciem.Twoje prawo.Jednak po przeczytaniu tego co napisałaś,nawet mój idol -
                      zawodowiec:) - zauważy,że myslisz uczucie z wygodą i dobrobytem .Oczywiscie ,że
                      lepiej byc pieknym,młodym,zdrowym i bogatym niz starym,chorym,biednym i
                      brzydkim.Prawda oczywista.Tylko,że nijak ma się to do uczuć...Ale pójdę dalej
                      drogą "miecza"...W którym momencie przed zakochaniem się pytasz o dyplom?A
                      jeśli ten wredny bydlak,by skłamał?Zakochałabys się ,a potem odkochała?Ciekawy
                      problem do rozważań...Sprawdziłaś dyplom męża?:)
                      • Gość: kamsi Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.stacje.agora.pl 22.10.04, 23:50
                        Ha, dobre:) A Triss się dała cudnie podpuścić, że się tak wyspowiadała, kim
                        jest, ile ma lat i którego męża:)
                    • anula001 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 28.12.04, 13:46
                      przeszkadza, i to zwykle tej osobie, ktora ma nizsze wyksztalcenie...
    • Gość: lady Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.dobrzec.eni.pl / *.dobrzec.eni.pl 27.09.04, 18:59
      moj chlopak jest po technikum a ja politologi i prawie i jest cudownie nam
      razem, to nie chodzi o wykształcenie a o uczucia :)
    • Gość: Magister Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 18:59
      Jeśli uważasz, że wykształacenie tak wiele Ci daje to się grubo mylisz. Teraz
      wykształcenie może zdobyć każdy - wystarczy trochę chcieć. Jest ogromne
      spectrum możliwośći- można zrobić maturę zaocznie i kontynuować naukę z wcale
      nie mniejszym powodzeniem niz Ty. Sama mam magistra i wcale nie czuję sie z
      tego powodu lepsza od innych. Wręcz przeciwnie. Pięć lat studiów przekonało
      mnie o tym, że posiadany tytuł wcale nie musi iść w parze z prawdziwą wiedzą,
      czy może lepiej powiedzieć mądrością. Zauważyłam też, że im wyższy tytuł tym
      mniej kultury i szacunku dla ludzi. Osobiście uważam, że tak naprawdę nie liczy
      się ile masz tytułów i jakie one są. Większym szacunkiem należy dażyć
      kompetentną sprzątaczkę, niż niekompetentnego profesora. Jeżeli przeszkadza Ci
      jego wykształcenie, a właściwie brak owego, to faktycznie powinniście się
      rozstać, bo to znaczy, że go nie kochasz takiego, jakim jest. Jeśli sama nie
      będzisz dawać mu do zrozumienia, że jest gorszy, to jemu to do głowy nie
      przyjdzie. A to, że dasz mu to odczuć, to niestety widać po Twoim liście.I
      pamiętaj jeszcze o jednym - im wyżej siedzisz, tym dłużej spadasz i upadek jest
      bardziej bolesny.
    • Gość: mala Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? IP: *.233.233.94.devs.futuro.pl 27.09.04, 19:30
      uwazam ze to neijest zadna pzreszkoda jesli sie kogos kocha to niezwraca sie
      uwage na to czy on am szkole czy neiam.osoba ktora skonczytla zawodowke wcale
      niemusi byc glupia tylko porostu taka sobei wybrala droge
    • hubi900 Re: Róznica w wyksztalceniu-czy to przeszkoda? 27.09.04, 19:47
      Nie ma znaczenia po jakiej szkole jest twój partner, skończyłem studia , a to
      moja partnerka po liceum ekonomicznym ma pracę,a nie ja.Najważniejsze jest to
      że się kochacie.Wykształcenie nie gra tutaj żadnej roli.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka