kuleczka82 21.12.09, 12:12 Po jakim najdłuższym czasie rozstałyście/rozstaliście się ze swoimi partnerami/partnerkami? Która strona zerwała? Jak sobie radzić z tym bólem, cierpieniem? Jak dalej żyć? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
buzkashi Re: Rozstanie... 21.12.09, 12:16 po 20 latach, nie cierpialam, czulam ulge kuleczka82 napisała: > Po jakim najdłuższym czasie rozstałyście/rozstaliście się ze swoimi partnerami/ > partnerkami? Która strona zerwała? > Jak sobie radzić z tym bólem, cierpieniem? Jak dalej żyć? Odpowiedz Link Zgłoś
nothing.at.all Re: Rozstanie... 21.12.09, 12:19 Poszukaj watków - cała masa na tym forum na ten właśnie temat. Odpowiedz Link Zgłoś
ha_nuta Re: Rozstanie... 21.12.09, 12:24 Po 3,5 roku. I nagle bum! Nowa miłość :) Odpowiedz Link Zgłoś
green-chmurka Re: Rozstanie... 21.12.09, 12:27 Ja tam nie robie z tego sobie problemow, jak nie ten to inny. reszte mam w dupie. Odpowiedz Link Zgłoś
tow.ortalion Re: Rozstanie... 21.12.09, 12:31 green-chmurka napisała: > Ja tam nie robie z tego sobie problemow, jak nie ten to inny. reszte mam w dupie. ------------------------- Ale masz ich tam wszystkich razem czy pojedynczo, sekwencyjnie? Odpowiedz Link Zgłoś
idasierpniowa28 Re: Rozstanie... 21.12.09, 12:28 Po ponad trzech latach. Na cierpienie czasu nie miałam, bo już sie w zasadzie zaczynało coś nowego. Po prostu poznalam obecnego mężczyznę i trafiło mnie w jakimś totalnie rekordowym tempie, zaskakując mnie samą.. Ale absolutnie nie żaluję, chociaż obecny związek pociągnął za sobą masę zmian, o których wcześniej by mi się nawet nie śniło :) kuleczka82 napisała: > Jak sobie radzić z tym bólem, cierpieniem? Jak dalej żyć? Wiem, że na początku większości się wydaje, że to koniec świata, ale tak nie jest. Na pewno nie siedzieć samotnie w 4 ścianach, rozpamiętując przeszłość i analizując czyja to wina. Do ludzi, do ludzi i jeszcze raz do ludzi. Zrobić coś dla siebie, na co się nie miało czasu. Powodzenia ! :) Odpowiedz Link Zgłoś
fruzik83 Re: Rozstanie... 21.12.09, 14:04 po 5 latach, on zdradził, ja zerwałam. Nie wiem w jakiej sytuacji jesteś, jaki był powód zerwania,ale żyć trzeba normalnie, choć na początku może być ciężko, to po pewnym czasie znów świeci słoneczko :) Odpowiedz Link Zgłoś
ziereal Re: Rozstanie... 21.12.09, 17:21 hm, ok 1,5 roku. czas czas czas. I tyle. Radzić? Zająć się czymś innym. W tym przypadku banalne rady są najlepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
lolcia-olcia Re: Rozstanie... 21.12.09, 18:18 5,5 roku to była wspólna decyzja Normalnie bez histerii, depresji, to było kolejne doświadczenie, a że chwilę trwało to nie było sensu robić z tego tragedii;p Odpowiedz Link Zgłoś
tracja4 Re: Rozstanie... 21.12.09, 19:15 Po 4 latach. Rozpadlo sie, wypalilo, nie chcielismy tego ratowac. Nie bolalo az tak bardzo, bo ostatnie pol roku zwiazku bylo dla mnie pasmem placzu i cierpienia, wiec po rozstaniu poczulam ulgę, ze boli mnie ostatni raz. Drugi raz po roku, ale to byla ta wielka milosc. On zerwal, powiedzial, ze nie jest gotowy wiazac sie na powaznie. Wiele z tego wynioslam, nauczylam sie. Do dzis sie przyjaznie z moim bylym. Kina, kolacje, spotkania, imprezy. On ma kogos, ja kogos mam, ale wciaz jest miedzy nami pewien rodzaj bliskosci. Chcoiaz zeby to osiagnac tez sporo czasu i rozmow musialo minac. A Tobie powiem, ze odlicz sobie od momentu rozstania jeden miesiac. Po miesiacu bedziesz nowym czlowiekiem. Wiadomo, ze jeszcze jak go zobaczysz, spotkasz, to moze byc przykro. Ale nie bedziesz plakac, bedziesz pogodzona z sytuacją i bedziesz znow szczesliwa. A zanim to nastapi zaalarmuj przyjaciol:) Powinni Ci teraz wypelnic kazda wolna chwile, zebys nie myslala, nie plakala, nie zadreczala sie. Dobrze tez miec przyjaciolke/przyjaciela przy ktorym mozesz byc slaba i sie po prostu wyplakac. Odpowiedz Link Zgłoś
mini_kks Re: Rozstanie... 04.01.10, 21:28 Facet ze mną zerwał po ok. 2,5 roku. Ryczałam, a jakże, dziś nie mogę sobie darować, że przegapiłam na rzecz wylewania łez odcinek "Tańca z gwiazdami", ale wtedy to była dla mnie tragedia i koniec świata. Żyć, żyłam w miarę normalnie, wychodziłam z domu, zajmowałam się sobą... Po miesiącu było w miarę ok :) Po prostu nie siedź i nie rozmyślaj o tym non stop. A że wątek sprzed paru tygodni to zapytam, jak tam u Ciebie :) Odpowiedz Link Zgłoś
evitka32 Re: Rozstanie... 04.01.10, 21:36 po 5 latach:) czasem cos sie przypomni ale tylko czasem:) nigdy bym nie wrocila, zawsze wiem co robie zawsze cos jest po cos:) zapomnisz, tylko chwile pomarudzisz.. zalezy jeszcze co bylo powodem rozstania Odpowiedz Link Zgłoś
candy24 Re: Rozstanie... 04.01.10, 21:45 3 lata, bolalo bo wiele razem przeszlismy (a konkretnie ja z nim ) a jak sobie radzilam- zaczelam regularnie chodzic na silownie i spedzalam tam mnostwo czasu a dodatkowo staralam sie nie byc sama. duzo mnie to doswiadczenie tez nauczylo- jak nie ten to nastepny Odpowiedz Link Zgłoś