elf_15
27.01.10, 16:46
Kiedyś wielka przyjaźń, spotkania, rozmowy, wtedy ona jeszcze była sama. Moja
najlepsza przyjaciółka. Później raz miała chłopaka, raz nie - ja byłam ważna
głównie w tych przerwach, gdy nie miała.
Obecnie jest z kimś już 5 lat. I najchętniej na każde spotkanie ze mną
zabrałaby swojego chłopaka. Czy to jest normalne?
Umawiamy się SAME, po czym ona mi oznajmia, że miś też idzie z nami. Albo
czasem się zdarzy, że mnie zapyta, czy miś może iść z nami (często pytanie to
jest mi zadawane przy nim - tak jakby mnie stawiała w sytuacji już bez
wyjścia). Lubię tego jej partnera, ale mam juz dosyć tego, że większość
naszych spotkań, na których chcę porozmawiać o moich prywatnych sprawach, o
jej osobistych sprawach, zamienia się w spotkanie w sześć oczu.
I naprawdę się zastanawiam, czy ochłodzić tę znajomość, czy próbować tłumaczyć
(chociaż szczerze nie wiem, czy ma to sens)
Macie jakieś rady?