dorotammc
18.02.10, 11:30
Ostatnio spotkałm sie z taką sytuacją: staż małżeński 20 lat, dziecko
18-letnie, ona (45 lat) nie kocha swojego mężą od kilku lat, on - zero
czułości, dostrzegania w niej kobiety itp., jej "wygasło" totalnie i
tez nie jest skora do okazywania czegoś, czego nie czuje. Czasami
zastanawia sie nad odejściem od męża, ale zaraz jej przechodzi, bo
uważa, że to dziecinny i niepoważny powód, żeby sie rozwieść. Bo co
powie w sądzie? Nie pije, nie bije, zarabia, nie zdradza, tylko że ona
go już nie kocha... To wg niej żaden poważny powód. A wy jak sądzicie?
Bo mi jakoś smutno mi sie zrobiło, że "takie jest życie", a dorosłość
musi być taka cholernie dorosła, że tak powiem...