Dodaj do ulubionych

To żadne powód?...

18.02.10, 11:30
Ostatnio spotkałm sie z taką sytuacją: staż małżeński 20 lat, dziecko
18-letnie, ona (45 lat) nie kocha swojego mężą od kilku lat, on - zero
czułości, dostrzegania w niej kobiety itp., jej "wygasło" totalnie i
tez nie jest skora do okazywania czegoś, czego nie czuje. Czasami
zastanawia sie nad odejściem od męża, ale zaraz jej przechodzi, bo
uważa, że to dziecinny i niepoważny powód, żeby sie rozwieść. Bo co
powie w sądzie? Nie pije, nie bije, zarabia, nie zdradza, tylko że ona
go już nie kocha... To wg niej żaden poważny powód. A wy jak sądzicie?
Bo mi jakoś smutno mi sie zrobiło, że "takie jest życie", a dorosłość
musi być taka cholernie dorosła, że tak powiem...
Obserwuj wątek
    • rzeka.chaosu Re: To żadne powód?... 18.02.10, 13:41
      Może nie znajduje argumentu za tym, żeby z nim być (lajf iz brutal)? Może o to chodzi?:

      https://www.cartoonstock.com/newscartoons/cartoonists/rma/lowres/rman8763l.jpg
    • phalaenopsis Re: To żadne powód?... 18.02.10, 14:23
      Nie widzę nic dorosłego w głupich przepisach. Dorosłe to będzie,
      kiedy oni znajdą sensowne rozwiązanie.
      • dorotammc Re: To żaden powód?... 18.02.10, 15:13
        Tu nie chodzi o przepisy. Dorosłe, dojrzałe jest w jej odczuciu
        pozostawanie z mężem, którego się nie kocha, bo taki argument do
        rozwodu - brak miłości - przy braku innych wad (nie pije, nie bije, nie
        zdradza) jest jej zdaniem mało poważny i nie dla ludzi, którzy już mają
        swoje lata.
        • phalaenopsis Re: To żaden powód?... 18.02.10, 15:37
          Ahaa. Sorry, żle zrozumiałam. A więc... co będzie, to będzie.
    • dorotammc Re: To żadne powód?... 18.02.10, 16:09
      Krótko mówiąc; czy koniec miłości to zbyt mało poważny powód dla ludzi
      po 40-tce, żeby brac rozwód?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka