Dodaj do ulubionych

Odkochanie się

09.03.10, 10:42
Dlaczego ludzie się w sobie zakochują, a później tak po prostu odkochują? I są
ze soba szczęśliwi, a potem jednak dochodzą do wniosku, że to nie jest to,
mimo, że nie chcą pozwolić tej drugiej osobie odejść i próbują ją zatrzymać,
mimo, że do siebie nie wracają?

Obserwuj wątek
    • pompeja Re: Odkochanie się 09.03.10, 10:45
      Jaśniej..

      Lepiej odrazu opisz swoją sytuację.
    • masher Re: Odkochanie się 09.03.10, 11:43
      po pierwsze nie istnieje takie cos jak odkochanie. jesli ktos sie "odkochal" to
      nigdy nie kochal! kochanie to stan staly, niezmienny i bezwarunkowy :] wiec jak
      ktos twierdzi ze sie odkochal to jest zwyklym zidiocialym debilem i zasluguje
      jedynie na kopa w dupe i lobotomie.
      • bijatyka Re: Odkochanie się 09.03.10, 11:53
        masher, a co z sytuacją odkochania się w jednej osobie poprzez
        zakochanie się w innej ? niemożliwe ? ja mam taki przykład obok
        siebie... tzw "totalne zauroczenie".
        • masher Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:04
          no coz, glupota poprzedzona dziwkarstwem lub odwrotnie. prawda ze proste
          wytlumaczenie? :]
          • bijatyka Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:08
            bardzo proste, tak, jak sposób Twojego myślenia
      • zmienna_elfka Re: Odkochanie się 09.03.10, 11:56
        Masher wg Twojej definicji miłości to ja się nigdy nie chcę
        zakochać. Moim zdaniem gadasz czyste bzdury!! Właśnie o miłość
        należy dbać i ją pielęgnować - stała to tylko śmierć i podatki :P
        Bezwarunkowy??!! Porażka! A co jak mnie bezwarunkowo piorun miłości
        trafi w stronę jakiegoś żula :DD Heh, tak naprawdę, to jest jak
        najbardziej warunkowy - uwarunkowaniem miłości jest właśnie postawa
        drugiej osoby w stosunku do Ciebie, jej czyny i słowa.
        A odnośnie odkochania się... cóż można, może ta miłość została
        zabita przez rutynę, może druga strona za mało się starała, a może
        ktoś inny nas zafascynował?! Poza tym za deklaracjami niekoniecznie
        zawsze idą uczucia, więc jeśli deklaracje były puste to i słowa
        mogły takie być.
        • masher Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:02
          no coz, milosc nie wybiera ;) to co opisujesz to handel wymienny- ty mi cos to
          ja tobie cos. i to wlasnie jest bzdura. dzieci tez kochasz warunkowo czy tylko
          za to ze sa twoimi dziecmi? rodzicow? ale faceta ktorego mozesz, przepraszam,
          POWINNAC sobie wybrac jednego na cale zycie to juz warunkowo? ciekawa jest ta
          wasza milosc. nic wiec dziwnego ze to co ma byc stale jest zmienne i rozwodow od
          groma
          • e-muffinka Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:10
            dzieci i rodzice to rodzina a facet to obce stado ;)
            • masher Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:14
              no coz, nie wiem jakie obce stado skoro to taki sam czlowiek z ktorym decydujesz
              sie na zalozenie wlasnego stada. a to ze traktujesz to na zasadzie kupienia
              rekawiczek a nie powaznie to juz twoj poblem.
              • masher ps 09.03.10, 12:18
                swoja droga to ciekawe, tak obcemu czlowiekowi z obcego stada dajesz sie ogladac
                nago, mamlac i wymieniasz plyny ustrojowe... wszystkim z obcych stad na to
                pozwalasz czy moze wybiorczo? :] moze jednak pora zaczac tego jednego wybranego
                jako rodzine? ;)
                • e-muffinka Re: ps 09.03.10, 12:27
                  swoja droga to ciekawe, tak obcemu czlowiekowi z obcego stada dajesz sie oglada
                  > c
                  > nago, mamlac i wymieniasz plyny ustrojowe...


                  nie wiem czy wiesz ale wymiana płynów ustrojowych w obrębie jednego stada
                  genotypowego jest karalna ;)

                  wszystkim z obcych stad na to
                  > pozwalasz czy moze wybiorczo? :]


                  Wybiórczo, musi spełnić kilkaset kryteriów.
              • e-muffinka Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:19
                innymi słowy bo chyba w stadzie się pogubiłeś: rodziców ma się jednych, dzieci
                sobie nie zmienisz zaś partnerów można mieć większą ilość. Możliwość wyboru i
                zmiany powoduje, że nie trzeba być z tą jedną osobą na całe życie. Nie widzę tu
                miejsca na dyskwalifikowanie lub ujmowanie wielkości uczucia tylko z tego
                powodu. Ba, jestem pewna, że gdyby podobne zmiany były możliwe w przypadku
                dzieci i rodziców to ludzie poszliby i w tym zakresie na opcję ze zmianami ;)
                • masher Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:30
                  chyba jednak nie pogubilem sie tylko tobie sie zdewaluowala definicja stada
                  czyli rodziny. dla ciebie to zmienne, bo partner ci sie znudzi, opatrzy, obije
                  sie mu potylica, beknie przy stole, zacznie mieszac herbate lomocac w kubek i
                  pic z lyzka w oku... i to moze byc dla ciebie pretekst do znalezienia nowszego
                  modelu. gdzie w tym milosc? najwzyzej przyzwyczajenie, zauroczenie i uj wie co
                  jeszcze. ale miloscia takich bzdur nie nazywaj bo nawet kolo milosci nie staly
                  te rzeczy.

                  a to ze ludzie dupami zaczynaja myslec to nie musisz mi mowic. nie bez powodu
                  widac wzrost rozwodow, dzieci w bidulach, wieksza demoralizacje prowadzaca nawet
                  do eutanazji, zwyklej utylizacji starych schorowanych ludzi-
                  rodzice/dziadkowie... czy osadzania ich w domach gdzie nawet nie sa przez dlugie
                  lata odsiadki odwiedzani... ot milosc do bliskich. gdzie tu normalna definicja
                  milosci do partnera z ktorym sie zaklada wlasna rodzine jak wlasnego ojca/matke
                  tak sie traktuje? pozostawiam pod rozwage tych kilka slow
                  • e-muffinka Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:37
                    zagalopowałeś się w ocenianiu ;)
                    Ja nikogo nie wymieniam na nowsze modele za bekanie. Jednak zgodnie z twoją tezą
                    powinnam siedzieć w kącie i chlipać po ex-mężu który "zmienił zdanie" i się był
                    rozwiódł. Po co? Zdrowiej chyba porzucić drogę dorna, saby i ideii miłości
                    romantycznej na całe życie...? Jednak nie wychodzę z ząlożenia aby uczucie do
                    drugiego czy trzeciego partnera miało nic nie znaczyć tylko dlatego, że nie jest
                    on pierwszym. To chore.
                    • masher Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:43
                      nagle okazuje sie ze to faceci sie "odkochuja" hehe no tak z kogos trzeba zrobic
                      wiarolomnego skunksa :D

                      piszesz o pokochaniu kogos na nowo dajac sobie szanse na normalne zycie, a nie
                      odkochaniu :] myslec psze pani myslec
                      • e-muffinka Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:47
                        Pisze jak najbardziej o odkochaniu. Niezależnie od związania się z kimkolwiek
                        kolejnym życzyłam sobie pozbyć się niepotrzebnego uczucia.
          • zmienna_elfka Re: Odkochanie się 09.03.10, 16:07
            Widzisz, wbrew pozorom często sprawdza się to co mówisz - miłość nie
            wybiera. I później np. biedne bite przez mężów kobiety tolerują to
            bo przecież 'one kochają, miłość nie wybiera ect ect.'. Hm... bardzo
            uprościłeś ten handel wymienny... ja widzę to trochę inaczej...
            miłość nie działa jak grom z jasnego nieba - najpierw spotykając się
            z kimś w pewien sposób go oceniasz - jego zachowanie, podejście do
            Ciebie itd i w tym właśnie się zakochujesz. Ciężkie i trudne
            sytuacje powodują, że albo się ktoś sprawdza albo nie... ile
            związków rozpadło sie bo któryś z partnerów nie umiał sobie poradzić
            z jakąś tragedią. Jak widać 'miłość' nie działa na zasadzie
            zaklepania - a tej/temu powiedziałam że ją kocham to już
            teraz 'róbta co chceta' a i tak będziemy razem... pozdrawiam,
        • sadosia75 Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:10
          Masher ma jednak troche a nawet dosc duzo racji. Jesli sie kogos
          kocha to nie w zamian za cos. kocha sie ot tak po prostu. fakt
          trzeba dbac o milosc, pielegnowac ja. Ale nie mozna raz kochac
          Basie za chwile Zosie a po tygodniu Kasie. Jesli sie kocha szczerze
          i prawdziwie to nie mozna sie odkochac w ramach nudy czy rutyny.
          jesli sie kocha naprawde to nuda i rutyna jest szybko eliminowana
          pod warunkiem, ze dwie osoby tego chca i kochaja sie szczerze.
          Jesli ktos inny nas zafascynowal to widocznie nie bylo to na tyle
          silne uczucie, zeby zostac przy swoim partnerze. mozna sie kims
          zauroczyc ale nie mozna sie odkochac. owszem czyny sa wazne bo to
          one mowia o naszej milosci. i jesli naszym czynem jest porzucenie
          osoby, ktorej sie mowilo ze ja sie kocha to widocznie nie byla to
          milosc.
          ale kazdy z nas ma inna teorie nt. milosci :) wiec i w Twojej jest
          troche racji.
          • zmienna_elfka Re: Odkochanie się 09.03.10, 16:00
            Każdy ma inną definicje miłości. Ja staram się kochać świadomie. I
            nie, nie kocham rodziców bezwarunkowo - moja miłość do nich jest
            odpowiedzią na ich miłość do mnie. Jestem w stanie dużo dla nich
            zrobić, szanje ich, są dla mnie wzorem. Ale nie wiem czy np. jeśli
            byłabym porzuconym przez nich dzieckiem to czy ta miłość wyglądałaby
            tak samo. Co do faceta to też kocham go za to, że wspiera mnie, że
            mogę z nim prowadzić ciekawe dyskusje do rana, za to, że potrafi
            nawet z największego dołka mnie wyciągnąć i wiele wiele innych.
            Myślę, że jeśli byłby inny niż jest to wówczas nie byłabym z nim i
            analogicznie nie kochałabym go... i dla sprostowania mam na myśli
            osobowość człowieka. I dlatego też uważam, że nie istnieje miłość
            bezwarunkowa - nawet miłość do dziecka jest uwarunkowana tym, że to
            jest Twoje dziecko, cząstka Ciebie... ale spierać się nie zamierzam
            z nikim - każdy ma prawo do własnego zdania :)
      • sweet_pink Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:25
        Moim zdaniem mylisz się diametralnie. Miłość zaniedbywana, podkopywana umiera i
        rozmywa się.
        Bezwarunkowo i niezmiennie to mogą kochać rodzice dzieci, dzieci rodziców,
        rodzeństwo albo psychopaci.

        Według twojej miarki powinna być po lobotomii, bo śmiałam się odkochać w eksmężu
        i rozwieść zamiast z miłością dawać się zamykać w czterech ścianach i patrzeć mu
        w oczka (bo zajmować się sobą średnio miałam możliwość).
        • menk.a Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:50
          sweet_pink napisała:

          > Bezwarunkowo i niezmiennie to mogą kochać rodzice dzieci, dzieci rodziców,
          > rodzeństwo albo psychopaci.

          Tak.;)
    • marguyu Re: Odkochanie się 09.03.10, 12:14
      ciasteczkowy_diabelek napisała:

      > Dlaczego ludzie się w sobie zakochują, a później tak po prostu
      odkochują?


      Dlatego, ze pomylili fascynacje, zauroczenie i czort wie co tam
      jeszcze z miloscia. Roznica jest ogromna!
    • a2526 Re: Odkochanie się 09.03.10, 15:19
      Przepraszam, ale nie sądzę aby ktoś tak pokręcony był zdolny do kochania.
      Oczywiście, można się odkochać z milionów powodów, można też znaleźć kolejnych
      pięciu jedynych ale chcieć zatrzymać kogoś, kim się rozczarowało w jakiś sposób
      ? - to już jest dziwne...

      Ja tylko rozumiem powroty i obsesyjne dążenia do bycia razem w celu dania sobie
      szansy na zrekompensowanie doznanych krzywd, w celu zemsty. Nic ponadto. Wiem
      tylko, że kiedy pojawia się ktoś nowy, o wiele bardziej warty zainteresowania,
      to nawet na zemście przestaje zależeć i pozostaje już najzdrowsza obojętność.
      Gorzej, gdy tego "nowego" też zalicza się już do przeszłości, wówczas dawne
      "uczucia" do poprzedniego mogą odżyć i znów wylewa się żółć i snuje marzenia o
      sprawiedliwości, miłością bym tego nie nazwała, chyba że miłością do siebie.
      Jednak interesujący Cię problem dotyczy czegoś innego, czego ja, jak już
      napisałam, nie potrafię pojąć, może to jest związane z jakimś lękiem i niewiarą,
      że można jeszcze spotkać kogoś ciekawego ?
      • kseniainc Re: Odkochanie się 09.03.10, 15:28
        Można się zakochać wielokrotnie w życiu;-)
        Każde zakochanie jest inne, jak i ludzie się różnią od siebie. Gdy umiera partner którego miłowałeś z całych sił i zostajesz wdowcem/wdową nie znaczy, że już nigdy nie zaznasz miłosci;-)
        • a2526 Re: Odkochanie się 09.03.10, 15:42
          Nie tylko przyczyny naturalne sprzyjają otwarciu się na nową miłość,
          nie wierzę w tę jedną, jedyną, każda może być intensywna i inspirująca.
      • a2526 Re: Odkochanie się 09.03.10, 15:34
        miłością bezwarunkową to mogę obdarzyć jedynie swoją świnkę morską, o której,
        nawet jeśli sto razy mnie ugryzie, i tak będę sądziła, że jest słodka. Matka w
        taki sposób może kochać swoje dzieci, bo tak, jak ja za swoje zwierzę, jest za
        nie odpowiedzialna - od niej zależy, czy będą dla niej dobre. Natomiast żadna
        kobieta nie odpowiada np. za braki w wychowaniu jej męża/ chłopaka i nie musi
        akceptować wszystkich jego wad. Jeżeli mężczyzna nie spełnia oczekiwań i nie
        chce zmienić się na lepsze, nadaje się do wymiany.
        • ciasteczkowy_diabelek Re: Odkochanie się 09.03.10, 17:44
          Rozstanie bylo 2 lata temu, a my nadal mieszkamy razem, bo chcial mnie przy
          sobie zatrzymac, wiec mowil, zebysmy jednak mieszkali. Ja - wciaz zakochana -
          nie sluchalam rozumu, a serca. Wiem, moj blad. Kiedy wczoraj powiedzialam, ze
          zdecydowalam sie ostatecznie na wyprowadzke, zaczela sie rozmowa. Ze nikogo tak
          nie kochal jak mnie, ale to jednak nie bylo to. Teraz marnujemy czas mieszkajac
          razem, poza tym, on nie moze patrzec na to, jak przy nim cierpie. Ale nie
          chcialby zrywac zuelnie kontaktu, bo bedzie mu mnie bardzo brakowac. Ale wierzy,
          ze oboje ulozymy sobie zycie, jednak zaqwsze bedziemy sobie bliscy. No i mowil,
          ze na pewno do siebie nie wrocimy.

          To tak w telegraficznym skrocie.
          • natalii24 Re: Odkochanie się 09.03.10, 20:17
            jakbym słyszala swojego faceta, powiedział mi zachowajmy dystans...a ja na to,
            że się wyprowadzam, on mówił nie rób tego, ale powiedział też, żę nie czuje do
            mnie tego co kiedyś... na co Ty jeszcze czekasz? wyprowadż sie jak najszybciej,
            on musi poczuć jak to jest jak Ciebie nie będzie, ja najpierw z nim
            rozmawiałam,aż któregoś dnia przestałam odbierać od niego telefon, a on jest
            teraz strasznie zdziwiony, bo zmieniłam front, no i dobrze niech czuje się
            niepewny:)
          • alienka20 Re: Odkochanie się 09.03.10, 23:36
            Ale shit. Wyprowadzaj się i nie słuchaj go nawet. Po co Ci on w mieszkaniu, jak
            nie jesteście razem? Tak przynajmniej poznasz kogoś i nie będziesz skrępowana,
            że nie możesz go zaprosić, bo ten ex w domu siedzi. Bez przesady. No i najlepsze
            rozwiązanie, to urwanie kontaktu.Wiem, że ciężko, jak się kogoś lubiło/kochało
            tyle czasu, ale w ten sposób, to nie będziesz miała możliwości "wybicia" go
            sobie z głowy i włożenie energii w nowy związek. Sama zamykasz w ten sposób
            możliwości przed sobą.
    • ciasteczkowy_diabelek Re: Odkochanie się 09.03.10, 18:05
      Aha, oboje nie mamy nowych partnerów, chociaż ja probowałam się spotykać, ale
      wciąż w głowie mam jego i to nie wychodzi, a on ostatnio na imprezie spedził
      wieczór z jedną dziewczyną.
      • dostaneszalu Re: Odkochanie się 09.03.10, 19:56
        no nagle się obudził po dwóch latach,,,,weż przestań...
        i te gadki o bliskosci.....
        wyprowdz sie i poznaj sobie kogos normalnego.,..bo obudzisz się z reką w nocniku a kolo łazi i spotyka sie z innymi...a Tobie wciska kity ze bedzie Cie mu brakowało....naprawdę uwierz ,ze szkoda życia...nic z tego nie będzie...mieliscie czas, skoro zyjecie obok siebie i nic nie ma orócz jakichs czczych słów to NIC JUZ Z TEGO NIE BĘDZIE !!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka