Dodaj do ulubionych

monologi waginy

23.03.10, 00:09
jakis czas temu katos zalozyl watek na forum "kobieta" o tym, czy
rozmawiamy ze swoimi waginami i czy sie z nimi przyjaznimy. ten watek
byl oczywiscie inspurowany ksiazka "monologi waginy", ktorej nie
czytalam i nie przeczytam. zastanawiam sie, co jeszcze by sie dalo
zrobic w kwestii wyciagniecia pieniedzy z kieszeni konsumenta, ktory
karmi sie na co dzien pseudointeligentna, psychologizujaca papka, jaka
jest na przyklad wczesniej wymieniona ksiazka. "tao puchatka" i "te
prosiaczka" juz bylo. jakies pomysly na dzialalnosc? przydaloby sie
troche kasy :)
Obserwuj wątek
    • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 00:11
      przepraszam za literowki, najwyzszy czas kupic nowa klawiature (a
      pieniedzy brak)
    • maitresse.d.un.francais Re: monologi waginy 23.03.10, 00:16
      ktory
      > karmi sie na co dzien pseudointeligentna, psychologizujaca papka, jaka
      > jest na przyklad wczesniej wymieniona ksiazka. "tao puchatka" i "te
      > prosiaczka" juz bylo. jakies pomysly na dzialalnosc? przydaloby sie
      > troche kasy :)

      nam też :-) pomysły oddamy w zamian za udział w prawach autorskich i
      współtantiemy :-)

      wchodzisz w spółkę? :-;

      • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 00:26
        pewnie :)) burze mozgow czas zaczac! :)) :P

        • maitresse.d.un.francais Re: monologi waginy 23.03.10, 16:20
          pewnie :)) burze mozgow czas zaczac! :)) :P

          a nie nie, najpierw umowa ;-)
    • rzeka.chaosu Re: monologi waginy 23.03.10, 00:18
      Dziś jadąc komunikacją miejską pomyślałam, że przydałby się poradnik (cała gruba
      książka z duża ilością zdjęć i schematycznych obrazków) o tym jak czyścic i
      obcinać paznokcie (szczególnie u prawej reki) dla panów. Można by do tego
      dorobić ideologię (martwy naskórek też był żywy) i dopisać jakieś przykłady z
      różnych zakątków świata + uzasadnienie psychologicznie (jak dbanie o paznokcie
      wpływa na twoją osobowość, obetnij paznokcie - bądź liderem, obgryzanie paznokci
      to przyczyna porażek).
      • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 00:31
        jakis gosc w garniaku nerwowo pazura podgryzal i sie zainspirowalas? :P

        przeszloby u metro- przepraszam, wrazliwych, wypielegnowanych mezczyzn-
        estetów :) miekkie serce i zadbane paznokcie twoim najwiekszym atutem :)
        • rzeka.chaosu Re: monologi waginy 23.03.10, 00:40
          Nie, jakiś pan trzymał brudne, obgryzione prawie do krwi pazury na wysokości
          moich oczu. Fuj...
          • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 00:42
            to by byla ksiazka psychologiczna w duzej mierze, ta o pazurach
    • skarpetka_szara Re: monologi waginy 23.03.10, 16:34
      you_can_write napisała:

      > ten watek byl oczywiscie inspurowany ksiazka "monologi waginy",
      ktorej nie czytalam i nie przeczytam.

      Zrob mi przysluge i nie wypowiadaj sie na temat ktorego nie znasz i
      ktorego nie chcesz poznac.

      Phe! ludzie!
      • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 18:33
        Skarpeto, ja wiem, co tam mniej wiecej znajduje, jaka tematyka jest
        poruszana etc. i tyle mi wystarczy, zeby uwazac to za smieszne
        • sta-fraszka Re: monologi waginy 23.03.10, 18:46
          you-, problem polega na tym, ze wiekszosc tego, co tam jest nie jest smieszna
          ani ani.
          • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 18:56
            Fraszko, chodzi o taka dziwna, infantylna a zarazem
            chwytliwa, "propozycje podania" pewnych tresci

            Puchatek a filozofia, rozmowy z wagina/akceptacja własnej kobiecosci

            "Rozmowy miedzy udami" (super) pewnie tez bylyby dobrym tematem do
            powaznych rozmow :)
            • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 18:59
              "Dyskusje...", sorry, sorry :)
            • ritsuko Write ale nie read? 23.03.10, 19:26
              Na pewno lepsze są poradniki dla idiotek w stylu "jak wyrwać faceta i
              utrzymać z nim związek". Dla Ciebie to głupota, ale ciekawe czy byś
              się śmiała jakby jeden wypadek związany z tą sferą zmarnował Ci całe
              życie i zaważył o braku jakichkolwiek kontaktów z mężczyznami, jak u
              jednej z bohaterek, obecnie wiekowej pani. To nie tylko książka o
              wgapianiu się w c.pę, ale o tym wszystkim co się z tą częścią ciała
              wiąże.
              I kurde na stumilowym lesie mogłabym diagnostykę chorób psychicznych
              przedstawiać, ale skoro proponujesz, że napiszesz ksiażkę na tym
              poziomie, to chętnie przeczytam, choć osobiści nie wierzę, ze byłabyś
              w stanie :)
              • you_can_write Re: Write ale nie read? 23.03.10, 19:34
                tak, ty za to prezentujesz bardzo wysoki poziom... nie wiem, po co ten
                jad, mozna by sobie porozmawiac, nawet, jesli sie nie zgadzamy, ale
                nie, lepiej jest mi dowalic na odlew :)
                • ritsuko Re: Write ale nie read? 23.03.10, 19:51
                  Nie, nie dowalam, tylko stwierdzam fakt. Książka jest traktowana po
                  macoszemu- co to w ogóle jest książka o waginie? Kurcze napisze taki
                  poradnik, czemu nie!
                  Otóż nie, bo to poradnik nie jest, nie jest to książka błacha, ale
                  stwierdzam że nawet na granicy wywiadów psychologicznych. Autorka
                  wyciągnęła od kobiet bardzo intymne szczegóły, ta staruszka od
                  historii z samochodem strasznie mnie ruszyła. To nie jad, po prostu
                  doceniam kawał dobrej roboty, który wykonała autorka- bohaterkom
                  historii też na pewno ta "spowiedź" wyszła na dobre
                  • ritsuko Fragment 23.03.10, 19:57
                    "POWÓDŹ
                    [Żydówka, akcent z nowojorskiej dzielnicy Queens]
                    Dolne partie? Nie zapuszczałam się tam od roku 1953. Ależ skąd! To
                    nie miało absolutnie nic wspólnego z Eisenhowerem. Nie, tam jest po
                    prostu piwnica. Lepka i wilgotna. Naprawdę, nie chce się tam
                    schodzić. Od razu robi się niedobrze. Coś dławi w gardle. Przyprawia
                    o mdłości. Ten zapach wilgoci, pleśni i jeszcze czegoś. Fuj! Nie do
                    wytrzymania. Całe ubranie nim przesiąka.
                    Nie, do żadnego wypadku tam nie doszło. Nie było wybuchu, pożaru ani
                    niczego takiego. Aż tak dramatycznie to nie wyglądało. Nie, mniejsza
                    o to. Zmieńmy temat. Nie mogę o tym mówić. Ale w ogóle dlaczego taka
                    mądra młoda kobieta jak pani wypytuje staruszki o dolne partie? W
                    moich czasach coś takiego byłoby nie do pomyślenia. Co? O Boże, no
                    dobrze.
                    Znałam miłego chłopca, nazywał się Andy Leftkov. Miał mnóstwo uroku,
                    przynajmniej w moich oczach. No i był wysoki, tak samo jak ja, bardzo
                    mi się podobał. Zaprosił mnie na randkę. Pojechaliśmy jego
                    samochodem...
                    Nie, nie mogę i już. Nie potrafię mówić o dolnych partiach. Wiadomo
                    tylko, że tam są. Tak jak piwnica. Czasem dochodzą stamtąd jakieś
                    hałasy. Słychać bulgot rur, czasem coś uwięźnie, małe stworzonka czy
                    coś innego, panuje wilgoć, czasem ktoś musi przyjść, żeby zatamować
                    przeciek. Na co dzień drzwi są zamknięte. Zapominamy o tym lochu. Ale
                    bez niego ani rusz, bo każdy dom musi mieć piwnicę. W przeciwnym
                    razie sypialnia znajdowałaby się w suterenie.
                    Och, Andy. Andy Leftkov. No dobrze. Andy był bardzo przystojny.
                    Wszystkie na niego leciały. No więc siedzieliśmy w jego aucie, nowym
                    białym chevrolecie BelAir. Pamiętam, jak myślałam, że mam za długie
                    nogi na to siedzenie. Bo mam długie. Obijały się o deskę rozdzielczą.
                    Patrzyłam na te swoje duże kolana, kiedy pocałował mnie znienacka
                    „tak obezwładniająco, jak się całują na filmach". Przeszyło mnie
                    podniecenie, takie podniecenie, że tam, w dolnych partiach, wystąpiła
                    powódź. Nie mogłam nad nią zapanować. Zupełnie jakby trysnęła ze mnie
                    fontanna namiętności, rzeka życia, która przeciekła przez majtki i
                    zalała fotel jego nowego białego chevroleta BelAir. Nie był to mocz,
                    ale miał swój zapach... to znaczy, prawdę powiedziawszy, ja nic nie
                    czułam, ale on, ten cały Andy, twierdził, że zalatuje zsiadłym
                    mlekiem i że zaświniłam mu siedzenie.
                    „Ale z ciebie śmierdziucha i dziwadło" — tak się wyraził. Chciałam mu
                    wyjaśnić, że ten jego pocałunek całkiem mnie zaskoczył, że zwykle tak
                    nie reaguję. Usiłowałam wytrzeć powódź sukienką. Włożyłam na tę
                    okazję nową, taką jasnożółtą, okropnie potem wyglądała, cała
                    utytłana. Andy odwiózł mnie do domu, ani słowem się już do mnie nie
                    odezwał, a kiedy wysiadłam i zatrzasnęłam za sobą drzwi auta,
                    zamknęłam raz na zawsze sklepik. Zamknęłam go na cztery spusty i
                    nigdy więcej nie otworzyłam. Potem spotykałam się jeszcze z innymi,
                    ale perspektywa powodzi kosztowała mnie za dużo nerwów. Już nigdy nie
                    dopuściłam do podobnej sytuacji.
                    Później nachodziły mnie sny, szalone sny. E, takie tam głupoty.
                    Dlaczego? Bo śnił mi się Burt Reynolds. Nie mam pojęcia dlaczego. Na
                    jawie wcale mnie tak znów nie podniecał, za to w snach... zawsze
                    tylko Burt i ja. Tylko my dwoje. Wybieramy się na randkę. Jesteśmy w
                    restauracji, takiej, jakich pełno w Atlantic City, przepych,
                    żyrandole i w ogóle, wokół tysiące kelnerów w kamizelkach. Burt
                    wręcza mi bukiecik orchidei. Przypinam go sobie do żakietu.
                    Zaśmiewamy się. Zawsze się zaśmiewaliśmy. Jemy koktajl z krewetek.
                    Takich wielkich, przepysznych. Znowu się zaśmiewamy. Dobrze nam ze
                    sobą. A potem on patrzy mi w oczy, dosłownie na środku restauracji
                    przyciąga do siebie, ale kiedy już ma mnie pocałować, cała sala
                    zaczyna drżeć, spod stołu wyfruwają gołębie (nie mam pojęcia, co one
                    tam robią), i nagle z moich dolnych partii rusza powódź. Wylewa się
                    ze mnie. Leje się i leje bez końca W jej odmętach pływają ryby i
                    łódki, już cała restauracja jest pod wodą, a Burt stoi w niej po
                    kolana, ma potwornie zawiedzioną minę, że znów mu to zrobiłam, i
                    patrzy z przerażeniem, jak obok przepływają jego koledzy, Dean Martin
                    i jemu podobni, w smokingach i strojach wieczorowych.
                    Teraz nie miewam już tych snów. Odkąd prawie wszystko mi tam wycięli.
                    Usunęli mi macicę i jajowody, całe to oprzyrządowanie. Lekarz uważał,
                    że błysnął dowcipem, mówiąc: „Jak nie używać, to rdzewieje". Ale tak
                    naprawdę dowiedziałam się, że to był rak. Musieli ciachnąć wszystko,
                    jak leci. Zresztą, komu to potrzebne? Za bardzo się te rzeczy
                    przecenia. Znalazłam sobie inne zajęcia. Uwielbiam wystawy psów.
                    Sprzedaję antyki.
                    Pani pyta, co by nosiła? Też pytanie! Co by nosiła? Nosiłaby
                    tabliczkę z wielkim napisem - ZAMKNIĘTE Z POWODU POWODZI.
                    Co by powiedziała? Już mówiłam. To nie tak. Przecież to nie jest żywa
                    osoba, która mogłaby coś powiedzieć. Dawno temu przestała się
                    odzywać. To jest po prostu miejsce. Nieuczęszczane, zamknięte miejsce
                    pod domem. Dolne partie. I co, jest pani zadowolona? Sprowokowała
                    mnie pani, wyciągnęła to ze mnie. Udało się pani nakłonić starszą
                    osobę do zwierzeń na temat dolnych partii Lepiej się pani teraz
                    czuje?
                    [Odwraca się, lecz po chwili ogląda za siebie.] Tak z ręką na sercu,
                    jest pani pierwszą osobą, której to opowiedziałam, i trochę lepiej
                    się teraz czuję."
                  • you_can_write Re: Write ale nie read? 23.03.10, 20:34
                    > Nie, nie dowalam, tylko stwierdzam fakt. Książka jest traktowana po
                    > macoszemu- co to w ogóle jest książka o waginie? Kurcze napisze taki
                    > poradnik, czemu nie!
                    > Otóż nie, bo to poradnik nie jest, nie jest to książka błacha,

                    Jest traktowana po macoszemu i bardzo powierzchownie, bo jak ma być
                    inaczej, skoro jej nie czytałam :) Temat założony jest troche od czapy
                    i z nudów, w ramach eksperymentu.

                    O wszystkim mozna mowic w sposob podniosły, a nawet (jesli z talentem
                    oczywiscie) wzruszajacy i wszystko mozna połaczyć ze wszystkim.

                    Chodzi mi m.in. o pretensjonalność czynności ogladania swojej waginy w
                    lusterku, by przez to docierać do ukrytej gdzies wewnatrz kobiecosci
                    (sic), o pretensjonalność i karykaturalność psychologizowania o
                    wszystkim, co dla mnie oznacza zrównianie tematów ważnych z błahymi,
                    nadawanie błahym dodatkowego znaczenia, szukanie efektownych konotacji-
                    efektem komizm i jednoczesnie uczucie naruszenia sfery "sacrum"
                    • ritsuko Re: Write ale nie read? 23.03.10, 20:45
                      Zacznij odróżniać pseudopsychologizowanie od psychologizowania- wtedy
                      zaczniesz na to inaczej patrzeć :)
                      • you_can_write Re: Write ale nie read? 23.03.10, 20:58
                        prosze o przykłady psychologizowania i pseudopsychologizowania wg
                        ciebie :)
                        • you_can_write Re: Write ale nie read? 23.03.10, 21:06
                          bo inaczej to bedzie oznaczalo, ze dezerterujesz i jednoczesnie mnie
                          splawiasz :), piszac z wyzyn swojego doswiadczenia jako osoba, ktora
                          psychologia zajmuje sie zawodowo (a co laik jak ja moze o tym wiedziec)
                          • ritsuko Re: Write ale nie read? 23.03.10, 21:12
                            Pseudo ;)
                            Psycho ;) na poważnie - naukowe i nienaukowe
                            • ritsuko Re: Write ale nie read? 23.03.10, 21:13
                              I pewnie się powtarzam, ale Maslow najpiękniej ze wszystkich ujął
                              miłość moim zdaniem, więc jego właśnie użyłam :)
                            • you_can_write Re: Write ale nie read? 23.03.10, 21:18
                              Ryszard i Daniel sie wysoko cenia, chcac za swa ksiazke o tym, jak
                              doprowadzić mezczyzne do oltarza az 23 złote ;)
                              • ritsuko Re: Write ale nie read? 23.03.10, 21:28
                                Nie? Kurczę ale Uwopowieść
                                jest for free ;). Widzisz ja nie obalam całej Twojej tezy i
                                tego typu pozycje mnie śmieszą (biznes życia he he), po prostu
                                monologi mnie też złamały trochę... Za to totalnie nie łapię sensu
                                "Wielkiej księgi..." (cipek, penisów), książek o kupie (to mnie
                                rozwaliło totalnie!). Wiem o co Ci chodzi i popieram, tyle tylko, że
                                przykład mi nie pasuje :)
              • you_can_write Re: Write ale nie read? 23.03.10, 20:04
                ale skoro proponujesz, że napiszesz ksiażkę na tym
                > poziomie, to chętnie przeczytam, choć osobiści nie wierzę, ze byłabyś
                > w stanie :)

                o, tu właśnie jad sie wysączył...

                obrazasz mnie w stylu Kazimiery Szczuki, "z błyskiem", ale zupełnie
                niepotrzebnie. chcesz mnie zdyskredytować nieumotywowanym atakiem
                personalnym, aby wydawało sie przez to, ze osiagnełas przewagę w
                dyskusji. a tak naprawde miał mnie powalić na ziemie jedynie chamski
                przytyk.
                • ritsuko Re: Write ale nie read? 23.03.10, 20:12
                  Nie, po prostu podkreślam wartość książki i talent autorki. Kończę
                  psychologię, wiem doskonale jak ciężko się rozmawia z obcą osobą, jak
                  trudno nawiązać dobry kontakt przy jakimkolwiek wywiadzie, zwłaszcza na
                  tak delikatny temat. Tobie się wydaje to proste, więc tłumaczę, że nie
                  jest.
                  • you_can_write Re: Write ale nie read? 23.03.10, 20:36
                    mnie wydaje sie proste? skad ten wniosek?

                    podkreslasz wartosc ksiazki przez bezpodstawne deprecjonowanie mnie :)
            • sta-fraszka Re: monologi waginy 23.03.10, 20:29
              You, ja rozumiem o co Ci chodzi.

              Mnie chodzi o to, ze ksiazka moze sie podobac lub nie, mozna chciec lub nie
              chciec miec z nia cokolwiek wspolnego, mozna czuc sie lub nie czuc sie w ogole z
              nia zwiazanym.

              Ale nie mozna krytykowac i rzucac epitetami w strone czegos, czego sie nawet nie
              otworzylo. Znaczy jasne, mozna, wszystko mozna. Ale wtedy trzeba sie liczyc z
              reakcjami tych, ktorzy czytali.

              Ja Ci tylko proponuje przeczytac, moze znajdziesz inspiracje do stworzenia czegos.
              I rozumiem, ze potrzebujesz tytulow z jajem, ale wybralas na przyklad cos
              kontrowersyjnego, wiec watek sie rozrasta glownie na off-topie broniacym ksiazki.
              I tyle.
              • ritsuko Re: monologi waginy 23.03.10, 20:33
                Mi to nawet nie chodzi lubić, nie lubić, ale porównywanie do
                poradników, a typowych poradników psychologicznych nie znoszę
                szczególnie. Co innego z jajem zrobiona książka o feng shui dla psa,
                co innego denny poradnik, a książka, która lubić nie lubić jest
                wartościowa i na pewno nie lekko napisana, a jest efektem ciężkiej
                pracy z ludzmi.
                • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 20:55
                  "Co innego z jajem zrobiona książka o feng shui dla psa"

                  z tego tematu tez daloby sie wiele wyciagnac, jak by sie ktos uparl

                  pies najwiekszym przyjacielem człowieka (rozwiniecie/wzruszajace
                  przykłady psiej wierności/piesek na krze, pies ktory jezdził koleja/jak
                  dbać o oczy psa, które patrza na ciebie z taka wiernościa/jak te psie
                  oczy postrzegaja swiat- odrobina fizyki/przechodzimy do metafizyki-
                  feng shui- otaczamy najwiekszego przyjaciela optymalna iloscia
                  pozytywnej energii, w odpowiednim miejscu budujac mu bude i urzadzajac
                  mieszkanie tak, by było pełne tej dobrej energii- pies czesto je
                  odwiedza/historia przyjaciół, którzy musieli uśpić psa, a potem okazalo
                  sie, ze sprzety w domu były źle ustawione/pozytywny wpływ psa na stan
                  naszego zdrowia i feng shui na zdrowie psa i całych rodzin- narratorem
                  opowiesci pies, wszystko przeplatane wstawkami pseudonaukowymi)

                  akurat do feng shui nie mam przekonania, ale wiesz, o co mi chodzi, o
                  łaczenie wszystkiego ze wszystkim, pretensjonalne rozdmuchiwanie i
                  dobudowywanie wielopietrowych znaczen

                  poradniki psychologiczne przynajmniej sa przydatne dla zagubionych
                  ludzi
                  • ritsuko Re: monologi waginy 23.03.10, 21:06
                    Nie, to właśnie poradniki są wyciskaczami pieniędzy, jak ktoś jest
                    zagubiony, to radziłabym poradę specjalisty. Zauważ, że Ty też mylisz
                    psychologię, tą naukową, ściśle określoną, (która jest moja pasją,
                    dlatego będę jej bronić :P) z pseudopsychologicznymi poradami na
                    poziomie gazet dla kobiet. I niestety półki z napisem "psychologia"
                    są przez nie zdominowane.
                    Wiesz, ja też podchodziłam do Monologów jak do jeża trochę, bo nie za
                    bardzo do mnie przemawiają warsztaty waginalne itp. Ale sama książka
                    jednak pokazuje, ze coś jednak w tym jest, że ta wagina jednak
                    odgrywa szalenie ważną rolę. Poczytaj "Listy intymne" prof.
                    Starowicza- stare ale jare :)
                    P.S. Przepraszam jeśli gdzieś poczułaś się urażona :)
                    • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 21:15

                      > psychologię, tą naukową, ściśle określoną

                      ?

                      zawsze mi sie wydawało, ze psychologii duzo brakuje do naukowości, bo
                      czym sa np. eksperymenty Zimbardo, pokazujace pewne procesy i
                      zadawalajace sie powierzchownym, humanistycznym stylem opisu tego, co
                      zaobserwowane- i interpretacja?

                      że naukowa jest dopiero psychiatria, która dociera głębiej, opowiada o
                      tym, jak funkcjonuje ludzki umysł i daje odpowiedzi na wielu
                      płaszczyznach

                      • ritsuko Re: monologi waginy 23.03.10, 21:34
                        Neuropsychologia na przykład jest bardziej "organiczna", ale
                        psychologią też jest :). Zimbardo, choć go szanuję, to podpadł mi
                        przy eksperymencie trochę- żeby go musiała studentka upominać, że coś
                        jest nie tak?? Zresztą zarobił sobie na przykład przy etyce eksperymentów.
                        Jest to specyficzna nauka, ale opiera się na określonej metodologii,
                        na psychometrii. To są określone wartości, do których spokojnie można
                        się odnosić. Psychologia wręcz jest bardzo ostrożna w wydawaniu
                        własnych sądów, dopóki czegoś nie poprze rzetelnymi badaniami.
                        Psychiatria zawsze będzie się skupiała na fizis, psychologia na
                        psyche, ja sama jestem zwolenniczką współpracy lekarza i psychologa.
                        Tyle tylko, że my skupiamy się na psychice,lekarz traktuje ją jako
                        część organizmu. Nie czuję się ekspertem, to jest piękne, za 10 lat
                        może powiem, że rzeczywiście coś o tej psychice ludzkiej wiem :)
                        • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 21:47
                          psychometria jest narzędziem, które (...)

                          dzieki za dyskusje, Ritsuko- napisałabym cos dzis jeszcze, musze juz
                          leciec. pozdro, pewnie zajrze jeszcze i uzupelnie myśl :)
                          • ritsuko Re: monologi waginy 23.03.10, 21:52
                            W takim razie czekam i dobranoc :)
              • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 20:41
                Fraszko, ja nic nie chce stworzyc, to po prostu watek, który niesie nie
                pokój, lecz miecz :)

                przeczytaj maja odpowiedz na post Ritsuko, odpowiedzialam zbiorczo jej,
                Tobie i Skarpecie
        • skarpetka_szara Re: monologi waginy 23.03.10, 18:53
          coz, jest to wolny kraj i nikt ci nie zabroni miec zdewociale
          poglady.

          Moim zdaniem nie jest to smieszne. Jest prawdziwe, inteligetne,
          kobiece i piekne.

          Nastepnym razem po prostu poczytaj/obejrzyj abys wiedziala o czym
          mowisz. Moze bedziesz mile zaskoczona.
          • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 18:58
            zdewociałe? wypraszam sobie. czemu tak twierdzisz?
          • skarpetka_szara Re: monologi waginy 23.03.10, 18:58
            dodam, ze te monologi zebraly 3 miliony dolarow na walke przeciwko
            przemocy kobietom.
            • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 19:08
              odsyłam cie do mojej wypowiedzi wyzej

              a moim pogladom do zdewociałości tak daleko jak stad do Australii

              myślałam, ze fajniejsza jestes, a ty obrazasz innych bez powodu
              • skarpetka_szara Re: monologi waginy 23.03.10, 19:13
                ale ja cie nie obrazam. a jezeli tak sie poczulas to przepraszam.
                • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 19:18
                  pojechałaś po bandzie

                  docinki personalne (gdy niewiele o sobie wiemy) sa zupelnie bez sensu,
                  bo nie ma punktu odniesienia

                  wybaczam :P, ale napisz mi, dlaczego sie tak wyrazilas, ciekawa jestem,
                  jak takie cos by mozna uargumentowac :P
                  • skarpetka_szara Re: monologi waginy 23.03.10, 19:55
                    hmmm.... ogolnie jestem taka ze gdy czegos nie czytalam i nie
                    zamierzam przeczytac to nie wymierzam tak dalece idacych recenzji
                    jak: "pseudointeligentna, psychologizujaca papka, jaka
                    jest na przyklad wczesniej wymieniona ksiazka."

                    np: nigdy nie przeczytam Harryego Pottera, choc mniej wiecej wiem o
                    co chodzi, ale nie oceniam. Widocznie polowie swiata to sie
                    podoba.

                    bardziej moglabym Ciebie zapytac, dlaczego uwazasz ta ksiazke za
                    pseudointeligentna? psychologizujaca papke? no ale przeciez ty nie
                    czytalas, wiec jak mozesz wiedziec?

                    I jeszcze napisalas ze "to smieszne" - chodzilo ci chyba o
                    tematyke. No i wlasnie .... nie jedna kobieta plakala sluchajac
                    tych monologow.

                    Dodam od siebie ze bardzo trudno jest zachwycic czymkolwiek
                    Nowojorczykow, wiec ten sukcess mowi sam za siebie. I nie jako
                    moda - a swierzosc tej autorki.

                    Powinnas przeczytac - moze zmienisz zdanie. :)
                    • zawsze.ona2 Re: monologi waginy 23.03.10, 20:49
                      "bardziej mogłabym Ciebie zapytać,dlaczego uważasz TĄ książkę..."
                      "TĘ książkę" powinno być.............jak sie wymaga od innych,to najpierw
                      należałoby od siebie,prawda..???
                      A poza tym uważam,ze jesteś zwykłą snobką.
                      • ritsuko Re: monologi waginy 23.03.10, 20:54
                        A gdzie u skarpetki snobizm???
                        • skarpetka_szara Re: monologi waginy 23.03.10, 22:01
                          hehehe, dla mnie to radocha ze ktokolwiek uwaza mnie za cokolwiek,
                          lol
    • grassant Re: monologi waginy 23.03.10, 18:41
      podaje tytuł "Dyskusje pomiędzy udami".*)


      *) zastrzegam sobie wydanie zgody na opatrzenie tym tytułem publikacji i
      jedynie 10 gr od egzemplarza wydanego.
    • sta-fraszka Re: monologi waginy 23.03.10, 18:44
      you_can_write napisała:

      > jakis czas temu katos zalozyl watek na forum "kobieta" o tym, czy
      > rozmawiamy ze swoimi waginami i czy sie z nimi przyjaznimy. ten watek
      > byl oczywiscie inspurowany ksiazka "monologi waginy", ktorej nie
      > czytalam i nie przeczytam.


      Przeczytaj.
      Moze inspiracje znajdziesz :)
    • sumire Re: monologi waginy 23.03.10, 19:08
      'nie znam, nie czytałam, ale będę się nabijać'. uwielbiam...
      • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 19:10
        przeczytaj moja odpowiedz na post sta-fraszki :)
    • dziewczynawitryna Re: monologi waginy 23.03.10, 19:32
      Ja proponuję na poważnie:
      1. "Fengszuja w tramwaju czyli jak odnaleźć wewnętrzną harmonię w porannych korkach"
      2. "Tarot na stoku czyli gdzie będą warunki narciarskie w czasie ferii"
      3. "Odnaleźć siebie czyli jak radzić sobie z utratą hasła do konta w Naszej Klasie"
      4. "Dialogi śledziony i wątroby czyli dopóki jeszcze możesz zjeść wszystko".
      Nie żądam tantiem, bo zarabianie na ludzkiej głupocie jest moim zdaniem niemoralne.
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: monologi waginy 23.03.10, 21:28
      Nie kazdy definiuje sie przede wszystkim jako konsument.
      Wypowiadanie sie na temat ksiazki, ktorej sie nie czytalo - bez komentarza. A
      zeby ksiazke przeczytac, mozna isc do biblioteki. Nie trzeba dac sie
      "zmanipulowac" autorce.
      • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 21:37
        prześledź dyskusje, a zrozumiesz cel zakładania przeze mnie tematu
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: monologi waginy 23.03.10, 21:46
          Dyskusja w tym watku ma rozwiazac problem podjety przez ten watek?;) To bardzo
          postmodernistyczne, niewatpliwie;)
          Czy moze, intertekstualnie, odsylasz mnie do innego watku?;)

          Monologi Waginy to ksiazka nie tylko o seksualnosci jako przyjemnosci, ale i o
          tragediach, jakie przezywaja kobiety z racji bycia kobieta. Mnie najbardziej
          poruszyla historia kobiety z bylej Jugoslawii, kotra zostala zgwalcona bagnetem.

          KObiecosc, seksualnosc, wagina, przemoc - to wszystko sie laczy (jesli chodzi o
          ostatnie, niestety).

          Przeczytaj, to moze zrozumiesz.
          • you_can_write Re: monologi waginy 23.03.10, 21:49
            > Dyskusja w tym watku ma rozwiazac problem podjety przez ten watek?;)
            To bardzo
            > postmodernistyczne, niewatpliwie;)
            > Czy moze, intertekstualnie, odsylasz mnie do innego watku?;)

            czemu by nie, grzeczna jestes, to posłuchasz ;)
            • skarpetka_szara Re: monologi waginy 23.03.10, 22:13
              Po prostu przyznaj sie ze moze nie przemyslalas watku zakladajac go
              (co zdarza sie z wiekszoscia watkow na FK), i przeczytaj ksiazke. A
              potem podziel sie z nami refleksjiami.

              Nie badz uparta.
          • dziewczynawitryna Re: monologi waginy 23.03.10, 21:53
            Litości, co za egzaltowane pierdoły... Już wiem, dlaczego nie studiowałam
            psychologii.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: monologi waginy 23.03.10, 22:05
              Przemoc wobec kobiet to egzaltowane pierdoly? Ja tez nie studiowalam
              psychologii, poza tym. Choc nie wiem, co to ma do rzeczy.
    • wacikowa Re: monologi waginy 23.03.10, 21:58
      O masa pomysłów mi przelatuje.
      Można wcisnąć babkom "Monolog z penisem" korzyść dla panów bo skoro chciały
      gadać z waginami to i z penisami pójdzie łatwo.
      Można też pojechać po bandzie i wcisnąć coś o piersiach-wiesz jest trzecie oko
      to i coś o trzecim cycku może być.
      • skarpetka_szara Re: monologi waginy 23.03.10, 22:10
        Bony, ale jestes nieorginalna, ;p

        przeciez juz JEST taka ksiazka, lol : Penis Monologue - Response to
        Vagina Monologues.

        www.amazon.com/Penis-Manologue-Response-Vagina-Monologues/dp/1449544584/ref=sr_1_5?
        ie=UTF8&s=books&qid=1269378558&sr=8-5
        • wacikowa Re: monologi waginy 23.03.10, 22:28
          I gadają laski do penisów? Hahahaha . Chyba nie do swoich co?:D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka