egoisssta
04.04.10, 10:40
Są Święta, czas poświęcany bliskim a ja siedzę w pracy, luzik - więc
zapuszczam żurawia do netu. Wklepałem www.gazeta.pl i na chybił-
trafił przypadkiem wszedłem na wasze forum. Widzę różne wątki –
mniej lub bardziej banalne, komentarze również, czasem zdarzy się
jakaś perełka. Cholera, czuję się jak przed spowiedzią (nie byłem
lata), chcę się podzielić własną głupotą, egoizmem czy jak to
nazwiecie…
Ale po kolei:
Pracuję 20 lat w zespole w większości damskim. Mimo wielu pokus
grzecznie wypełniałem swoje obowiązki zawodowe i po pracy – do domu,
kochającej choć nieco apodyktycznej żony i córki. Nie jestem z
kamienia, podobały mi się inne kobiety, niektóre dawały mi
niedwuznacznie do zrozumienia że wystarczy jedno moje słowo, jakiś
gest… Ze śmiechem goniłem laski , choć może troszkę mile łechtało
mnie to zainteresowanie. Wpadłem po uszy przed 7 laty na zasadzie
kto się czubi ten się lubi. Mimo że od początku jednoznacznie
określiłem reguły gry (nie rozbijamy własnych związków, dzieci
najważniejsze) nie dając złudzeń co do wspólnej przyszłości , Ona
zgodziła się na ukradkowe spotkania bez wahania. Kilka pięknych lat
mimo sporadycznych kontaktów, niekoniecznie opartych na seksie,
bliskość dusz, charakterów, słowem sielanka. Jednocześnie starania o
niezaniedbywanie własnej rodziny (co dziwne, ociepliły się stosunki
w rodzinie). Córka dostała się na drogie niestacjonarne studia, na
co idzie większość zarobionej przeze mnie kasy. I wpadka. Nie, nie
ciąża, to by może problem rozwiązało. Standard – niewykasowany przez
Nią sms, grzeczny, ale małżonek nie w ciemię bity. Wiem że poszłaby
za mną w ogień. To nieme pytanie w oczach zapamiętam do końca moich
dni. I moja odpowiedź której też nie zapomnę: zostaje po staremu.
Widujemy się przelotnie, pamiętamy o swoich świętach, tych bardziej
osobistych jak i takich jak to dzisiejsze. I budowanie wokół siebie
skorupy chyba już nie do przebicia. Wiem czego się mam spodziewać w
komentarzach: niezdecydowany egoista, cham, burak etc. No to walcie…