04.04.10, 10:40
Są Święta, czas poświęcany bliskim a ja siedzę w pracy, luzik - więc
zapuszczam żurawia do netu. Wklepałem www.gazeta.pl i na chybił-
trafił przypadkiem wszedłem na wasze forum. Widzę różne wątki –
mniej lub bardziej banalne, komentarze również, czasem zdarzy się
jakaś perełka. Cholera, czuję się jak przed spowiedzią (nie byłem
lata), chcę się podzielić własną głupotą, egoizmem czy jak to
nazwiecie…
Ale po kolei:
Pracuję 20 lat w zespole w większości damskim. Mimo wielu pokus
grzecznie wypełniałem swoje obowiązki zawodowe i po pracy – do domu,
kochającej choć nieco apodyktycznej żony i córki. Nie jestem z
kamienia, podobały mi się inne kobiety, niektóre dawały mi
niedwuznacznie do zrozumienia że wystarczy jedno moje słowo, jakiś
gest… Ze śmiechem goniłem laski , choć może troszkę mile łechtało
mnie to zainteresowanie. Wpadłem po uszy przed 7 laty na zasadzie
kto się czubi ten się lubi. Mimo że od początku jednoznacznie
określiłem reguły gry (nie rozbijamy własnych związków, dzieci
najważniejsze) nie dając złudzeń co do wspólnej przyszłości , Ona
zgodziła się na ukradkowe spotkania bez wahania. Kilka pięknych lat
mimo sporadycznych kontaktów, niekoniecznie opartych na seksie,
bliskość dusz, charakterów, słowem sielanka. Jednocześnie starania o
niezaniedbywanie własnej rodziny (co dziwne, ociepliły się stosunki
w rodzinie). Córka dostała się na drogie niestacjonarne studia, na
co idzie większość zarobionej przeze mnie kasy. I wpadka. Nie, nie
ciąża, to by może problem rozwiązało. Standard – niewykasowany przez
Nią sms, grzeczny, ale małżonek nie w ciemię bity. Wiem że poszłaby
za mną w ogień. To nieme pytanie w oczach zapamiętam do końca moich
dni. I moja odpowiedź której też nie zapomnę: zostaje po staremu.
Widujemy się przelotnie, pamiętamy o swoich świętach, tych bardziej
osobistych jak i takich jak to dzisiejsze. I budowanie wokół siebie
skorupy chyba już nie do przebicia. Wiem czego się mam spodziewać w
komentarzach: niezdecydowany egoista, cham, burak etc. No to walcie…
Obserwuj wątek
    • izabella9.0 Re: spowiedź 04.04.10, 10:46
      Sprecyzuj się bo im dłuzej to ciagniesz tym bardziej zronisz kobietę
      która z jakiegoś powodu (mam nadzieje sercowego ) wybrałeś na żonę
      .Wiesz jak ona się będzie czuć jak prawda wyjdzie na jaw ? Myślę ze nie
      zdajesz sobie z tego sprawy a szkoda - ja bym umarła z rozpaczy.
    • anwad Re: spowiedź 04.04.10, 11:25
      Tak, zachowujesz się jak egoistyczna, rozmemłana ciapa. Facet, który nie dotrzymuje przysięgi, nie ma honoru. Swój post powinieneś nazwać wyrzuty sumienia, a nie spowiedź, bo spowiedź jest wtedy, kiedy jest żal i mocne postanowienie poprawy.
    • avital84 Re: spowiedź 04.04.10, 11:28
      Cześć,

      ja się cieszę, że napisałeś na forum.

      Jestem chyba w sytuacji kobiety, którą poznałeś 7 lat temu.
      To może być straszne co napiszę, ale jeśli ona miała wtedy męża to może miała
      nawet łatwiejszą sytuację niż ja. Jeśli była wtedy samotna to musiało być straszne.

      Zresztą zawsze jest straszne. Sam pewnie doskonale o tym wiesz. U mnie właściwie
      jeszcze do niczego nie doszło. Znamy się od dwóch miesięcy, a ja walczę ze sobą
      każdego dnia przez ten czas. Na początku było super, bo nagle poczułam coś co
      myślałam, że już nigdy mi się nie przydarzy. Po rozstaniu z byłym byłam w
      lekkiej depresji. Nie byłam przygotowana na żadne uczucie. Nagle zjawił się on,
      który adorował mnie może jak nikt wcześniej. Budziłam się i zasypiałam z
      uśmiechem na twarzy każdego dnia. Minęły dwa miesiące, a aja się wypalam przez
      tą sytuację. Miotam się, dręczę. Próbowałam z nim prowadzić ciężkie rozmowy .
      Bywało brutalnie. Ale jeszcze nie udało nam się definitywnie zerwać tej
      znajomości. Mimo, że nawet w tym tygodniu padły z mojej strony te słowa.
      Ostatecznie nic z tego nie wyszło.

      Mam nadzieję, że będę miała więcej siły od Twojej kochanki i odejdę.

      Z perspektywy zakochanej kobiety to jest naprawdę męczące, wyczerpujące i
      nieprzyjemne zostać uwikłaną w taki układ. Nie można spędzać z osobą, na której
      Ci zależy każdego dnia, weekendów, świąt... Nie można rozmawiać przez telefon
      wieczorami. Trzeba żyć w atmosferze konspiracji, mimo że samemu się nikogo nie
      zdradza.

      U mnie doszło jeszcze to, że potrafiłam na przykład obudzić się w środku nocy z
      dziewiątym przykazaniem przed oczami. Zadręczam się tym strasznie.

      Dziś mam zamiar sobie rozpisać na kartce plusy i minusy znajomości z nim. Mając
      oczywiście nadzieję, że to mi da pełen obraz i siłę do zerwania tego definitywnie.

      Nie wyobrażam sobie przeżyć tak 7 lat. Mamy tylko jedno życie, a taka
      perspektywa wiąże się z jego zmarnowaniem, bo przecież takie życie nie może być
      spełnione. Nie wyobrażam sobie takiego życia w zakłamaniu ani po jednej ani po
      drugiej stronie. Współczuję wszystkim w takich relacjach.

      Żonom, bo nigdy nie chciałabym się znaleźć na miejscu takiej kobiety. Wolałabym
      wiedzieć, by móc ułożyć sobie życie od nowa z kimś kto mnie kocha i na mnie
      zasługuje. Przecież żadna kobieta nie może czuć się szczęśliwa w takim układzie.

      Kochankom, bo one zawsze będą żyły tyko złudzeniami i oszukiwały same siebie, a
      pod koniec życia zorientują się, że zostały same jak palec z cudzymi problemami.

      Tym mężczyznom też, bo tak naprawdę cały czas nie mogą być sobą. Cały czas muszą
      oszukiwać i żonę i kochankę, dzieci i samych siebie.
      Pewnie taki układ jest wygodny, ale sądzę, że tylko na początku.

      Najgorsze jest to, że ludziom brakuje odwagi:

      - by odejść od żony,
      - by odejść od kochanki,
      - by odejść od męża,
      - by odejść od kochanka

      i ułożyć sobie życie od nowa na jasnych zasadach.

      Moim zdaniem prędzej czy później wybór jest konieczny. Wybierasz rodzinę i nie
      oszukujesz tej drugiej kobiety. Wybierasz kochankę i nie oszukujesz żony.
      • egoisssta Re: spowiedź 04.04.10, 12:18
        Wszyscy macie rację. Dla tych którzy niedokładnie przeczytali mój
        post, sprecyzuję:
        "pozostaje po staremu" = zostajemy w starych związkach. Nie chcę
        (wiem, trochę późno) zniszczyć do końca małżeństw/zabierać dzieciom
        rodziców. A więc to już za mną.
        Żona - osoba inteligentna (wyobraźcie sobie że szczerze ją kocham,
        jest dobrym człowiekiem. Już widzę Wasze wzburzenie po tych
        słowach) - raczej domyśla się, bez słów swoim zachowaniem dała mi
        szansę, na którą nie zasługuję.
        Co do honoru - chyba nie mam prawa o nim pisać, choć to jego resztki
        kazały mi zamknąć ten wygodny dla mnie związek wykorzystując
        przypadek.Przypomnę - nie byłem stroną inicjującą, nie adorowałem,
        nie chodziłem za Nią, choć i tak wina jest po mojej stronie - moje
        zachowanie (choćby wydatna pomoc finansowa) mogły rozbudzać nadzieje.
        I jeszcze jedno : gdybym wybrał inaczej , zamknąłbym możliwość
        kontynuacji studiów córce. Zawsze kogoś zranię.
        Wierzcie mi, wybór choć oczywisty - nie był prosty
        • wacikowa Re: spowiedź 04.04.10, 12:30
          -Wybór nie był prosty?
          -zamknąłbym możliwość kontynuacji studiów córce? Co Ty pierdolisz!
          Największa cipa życiowa z ciebie. Żony nie kochasz,kochankę masz za szmatę a
          córka nic dla ciebie nie znaczy.
          Ty myślisz tylko o sobie i swojej wygodzie.
          Tu wyprane,wyprasowane i na pokaz rodzinie a tam zaspokojone wszelkie próżne
          potrzeby w tym podupczyć na zapas.
          Coś jeszcze chcesz dowiedzieć się na swój temat?
          Służę pomocą:)
          • itoweryou Hi Kids! 06.04.10, 17:59
            wacikowa napisała:

            > ... pierdolisz!
            > ... cipa... szmatę
            > ...podupczyć

            Wacikowa i potworski to ten sam troll. Identyczny język.
        • avital84 Re: spowiedź 04.04.10, 12:31
          >I jeszcze jedno : gdybym wybrał inaczej , zamknąłbym możliwość
          >kontynuacji studiów córce.

          Tego akurat nie rozumiem. Przecież nadal mógłbyś finansować edukację córce.

          Z perspektywy kobiety wygląda to tak, że niestety ale w obecnej sytuacji jest Ci
          wygodnie. Niczym nie ryzykujesz. Zmiana mogłaby okazać się tą na gorsze, dlatego
          wolisz by było tak jak jest.

          Czy jesteś szczęśliwy? Sam to oceń.

          Opisałeś tu swoją historię, ale tak właściwie to jak się w tym wszystkim
          czujesz? Dobrze? Źle? Chciałbyś aby Twoje życie wyglądało inaczej czy może mimo
          świadomości tego, że nie jest tak jak powinno być i tak wybrałbyś taką drogę
          gdybyś mógł cofnąć czas?
        • lidka_77 córka 05.04.10, 10:06
          a może zainteresuj się córką tak naprawdę, zamiast tylko dawania
          kasy. Jeśli wszystko jej finansujesz, to może ona po skończeniu tych
          studiów, o które chyba nie musi sama zawalczyć, nadal będziesz
          musiał jej wypłacac kasę, bo tak ją nauczyłeś, przyzwyczaiłeś -
          oczywiście to tylko ledwo zarysowany wątek, i na pewno Twoja córka
          jest równie wspaniała co wyrozumiała, inteligentna, madra żona i
          jeszcze wspanialsza kochanka, ale jesli nie, to może sie
          zainteresuj, bo być może chowasz życiową kalekę, która sobie nie
          poradzi bez rodziców, no chyba, że znajdzie sobie, albo to ją
          znajdzie jakiś mąż, potencjalny kochanek.

          poza tym mnie zawsze dziwi sytuacja, że któraś ze stron mówi -
          obiecaliśmy sobie, że to tylko spotkania, że nic z tego nie będzie.
          Moim zdaniem zawsze jedna ze stron, najczęściej kobieta, nawet jeśli
          ma własna rodzinę liczy na więcej. Wydaje mi się, że kobiecie sa
          potrzebne jakos uczucia, żeby zdradzać, bo to je jakoś
          usprawiedliwia w swoich oczach.



          • avital84 Re: córka 05.04.10, 11:10
            > Moim zdaniem zawsze jedna ze stron, najczęściej kobieta, nawet jeśli
            > ma własna rodzinę liczy na więcej.

            Zgadzam się z tym. Chociaż nie wiem jak to by było gdybym miała własną rodzinę.
            Wydaje mi się, że może układ żonaty i mężatka jest zupełnie inny od żonaty i
            singielka. Ważne chyba są wtedy powody zdrady. Nie wiem dlaczego, ale mam
            przeświadczenie, że kobiety w przeciwieństwie do mężczyzn nie potrafią kochać
            więcej niż jednego mężczyznę jednocześnie.

            >Wydaje mi się, że kobiecie sa
            > potrzebne jakos uczucia, żeby zdradzać, bo to je jakoś
            > usprawiedliwia w swoich oczach.

            Nawet to nie chodzi o usprawiedliwianie się. Zwyczajnie większość kobiet nie
            potrafi oddzielić uczuć od seksu i skoro się na coś decydują to
            najprawdopodobniej stoi za tym uczucie.

            A kwestia Jasnego ustalenia reguł. Jeżeli kobieta słyszy to, że ze strony faceta
            nic się nigdy nie zmieni i to ma być tylko i wyłącznie taki układ to albo zerwie
            albo zamilknie na wieki i nie będzie wracała do tematu.
      • poprostu_basia Re: spowiedź 04.04.10, 13:14
        Dobrze jest chociaż raz przeczytać taką wypowiedź zamiast oskarżeń i wyzwisk pod
        adresem kochanki, zdradzającego męża, a nie rzadko i żony. Szkoda, że na
        zrozumienie i współczucie stać na ogół tylko tych którzy na własnej skórze
        doświadczyli takiej sytuacji.

        Mam nadzieję że uda Ci się wyzwolić z tego układu i poznasz mężczyznę wartego
        Ciebie:)
        • egoisssta Re: spowiedź 04.04.10, 13:30
          I tu mamy problem, Houston!
          Lubię soczyste komentarze, choć z powyższymi nie zgodzę się.
          Podupczyć? Wyobraźcie sobie, że nie było to aż tak istotne jak się
          wszystkim wydaje. Ogólnie wiadomo w tym temacie że chłop to świnia,
          nie byłem wyjątkiem, choć nierzadko zdarzało się że że to ja
          studziłem emocje. Ważniejsza była ta zbieżność charakterów etc.(no
          tak, teraz to mi się należy:"co ty pierdolisz"), chemia,
          zrozumienie...
          Nigdy nie mówiłem źle o żadnej ze swoich kobiet, niezależnie od tego
          jak się potoczy życie każda z Nich kiedyś była dla mnie ważna i
          należy Im się szacunek
          Banał, ale napiszę : prania i prasowania nie zrzucam na nikogo.
          Obiady też gotuję.
          Gdybym postąpił inaczej - wychodząc z domu i zamykając drzwi -
          szukałbym lokum (wynajem, kupno na kredyt) i pracy w innym miejscu
          na ziemi z oczywistych względów. Kilkanaście tysięcy pln
          semestralnie nie udałoby mi się odłożyć (studia córki)
          Powtórzę po raz trzeci: opisałem przeszłość, wyboru dokonałem, to
          już za mną, choć z mozołem staram się odzyskać przyjaźń (bez
          podtekstów) osoby z którą byłem tak blisko.
          Czy jestem szczęśliwy? Wiedziałem w co się ładuję 7 lat temu, choć
          broniłem się długo (kilka lat).Wielokrotnie Jej mówiłem, że po
          okresie zauroczenia przyjdzie taka chwila kiedy poczuje się
          skrzywdzona. Mimo to chciała tego. Wiem też że przeżyłem dzięki Niej
          wiele dobrego (tylko proszę - bez wulgaryzmów) i tego akurat nie
          żałuję, niezależnie od dalszych losów mego małżeństwa.
          Kawał ch... ze mnie...
          • poprostu_basia Re: spowiedź 04.04.10, 13:36
            > Powtórzę po raz trzeci: opisałem przeszłość, wyboru dokonałem, to
            > już za mną,

            Gwoli ścisłości: mój post był skierowany do avital choć może nie było to zbyt
            widoczne z racji rozrostu drzewka.
          • wacikowa Re: spowiedź 04.04.10, 13:48
            No przecież nie liczyłeś na głaskanie? To co zrobiłeś razem z kochanką to zwykle
            skurwysyństwo i nie dobieraj tu innych słów. Gówno wiecie o miłości.
            I nie pieprz o szacunku do kobiet bo nie wiesz co to znaczy.
            Jeśli jesteś taki super och ach to wyspowiadaj się teraz żonie. I daj jej prawo
            wyboru. Ja na jej miejscu wolałabym cierpieć niż być z takim pseudo facetem.
            Nazywaj sobie to jak chcesz dla mnie jesteś oszustem tak samo jak twoja
            kochanka. W sumie obydwoje jesteście siebie warci.
            • egoisssta Re: spowiedź 04.04.10, 13:54
              W którym miejscu twierdziłem że jestem super?
              Napisz proszę coś czego nie wiem.
              Czy Twoim zdaniem powinienem uwolnić ten świat od siebie?
              Czy coś to zmieni?
              • anwad Re: spowiedź 04.04.10, 14:01
                Zostaw kochankę, niech ona zajmuje się układaniem relacji ze swoim mężem, a nie z Tobą!... Ty zajmij się swoją rodziną. Swojej rodzinie się nie spowiadaj, z tym się musisz męczyć sam.
              • wacikowa Re: spowiedź 04.04.10, 14:02
                Taaa teraz rób z siebie Jezusa:)
                Wyżej napisałam co masz zrobić nie dorabiaj sobie do tego "męczennictwa" :)
            • itoweryou cd. 06.04.10, 18:02
              wacikowa napisała:

              > skurwysyństwo ... Gówno wiecie...
              > I nie pieprz...
              > ...jesteś oszustem...




        • avital84 Re: spowiedź 04.04.10, 15:08
          > Mam nadzieję że uda Ci się wyzwolić z tego układu i poznasz mężczyznę wartego
          > Ciebie:)

          Ja też mam taką nadzieję. Dzięki. :)
      • juz_niedlugo_wiosna Re: spowiedź 05.04.10, 00:42
        avital84 napisała:

        > Cześć,
        >
        > ja się cieszę, że napisałeś na forum.
        >
        > Jestem chyba w sytuacji kobiety, którą poznałeś 7 lat temu.

        cześć Avital,
        ja natomiast się cieszę, że Ty napisałaś na forum. Ja też jestem w podobnej
        sytuacji, ale od ok. roku. Takie dni, jak ten, czyli święta nie są już wesołe
        jak kiedyś.


        > Nie byłam przygotowana na żadne uczucie. Nagle zjawił się on,
        > który adorował mnie może jak nikt wcześniej. Budziłam się i zasypiałam z
        > uśmiechem na twarzy każdego dnia.

        U mnie było tak samo.

        Minęły dwa miesiące, a aja się wypalam przez
        > tą sytuację. Miotam się, dręczę. Próbowałam z nim prowadzić ciężkie rozmowy .
        > Bywało brutalnie. Ale jeszcze nie udało nam się definitywnie zerwać tej
        > znajomości. Mimo, że nawet w tym tygodniu padły z mojej strony te słowa.
        > Ostatecznie nic z tego nie wyszło.
        >
        > Mam nadzieję, że będę miała więcej siły od Twojej kochanki i odejdę.


        Ja też na początku się miotałam. Ale poddałam się uczuciu. Doszłam do wniosku,
        że ważne jest to, co jest tu i teraz, nieważne co będzie później....



        > Dziś mam zamiar sobie rozpisać na kartce plusy i minusy znajomości z nim. Mając
        > oczywiście nadzieję, że to mi da pełen obraz i siłę do zerwania tego definitywn
        > ie.

        daj znać jak zrobisz tą listę, chciałabym ją przeczytać


        > drugiej stronie. Współczuję wszystkim w takich relacjach.


        Wiesz co, zastanawiam się, dlaczego akurat my w takie coś wdepnęłyśmy. Kobiety
        młode, piękne, inteligentne, wykształcone, itp.
        Dziś doszłam do nowego wniosku. Zranione. To jeden z powodów. Nie wiem jak
        Tobie, ale mi jest dobrze, bo czuję się (o ironio) bezpiecznie. Panicznie się
        bałam nowego związku, w obawie, że facet mnie rzuci, zdradzie, nie zechce itp,
        naprawdę bałam się zaczynać coś nowego. A w przypadku tego zajętego faceta -
        nie! Bo jak mnie może rzucić ktoś, z kim de facto nie jestem. A wszystkie
        pozostałe zalety związku/flirtu/romansu - czyli miłość, troskę, randki, wyjścia,
        komplementy, itp są zaspokojone. Tu i teraz jest wspaniale. Tylko to życie bez
        jutra.
        chcesz takie życie???
        pozdrawiam

        • avital84 Re: spowiedź 05.04.10, 11:21
          > cześć Avital, ja natomiast się cieszę, że Ty napisałaś na forum. Ja też jestem w podobnej sytuacji, ale od ok. roku. Takie dni, jak ten, czyli święta nie są już wesołe jak kiedyś.

          On czuje to samo? Wyznaczyliście sobie jakieś reguły, granice? Znasz powód, dla którego on zdradza? Pytam, by upewnić się czy nie jest przypadkiem tak, że Ty masz w sobie do niego prawdziwe uczucie, a on ma tylko odskocznie. Nie chcę być złośliwa. Raczej chcę zrozumieć jak to wygląda u innych. :)

          > Ja też na początku się miotałam. Ale poddałam się uczuciu. Doszłam do wniosku, że ważne jest to, co jest tu i teraz, nieważne co będzie później....

          Tu powrót do pytania. Liczysz na to, że coś się zmieni? Jeśli nie to czy spotykasz się z innymi czy jesteś monogamistką w tym 'związku'?


          daj znać jak zrobisz tą listę, chciałabym ją przeczytać

          kompletnie mi nie wyszła :)

          Wiesz co, zastanawiam się, dlaczego akurat my w takie coś wdepnęłyśmy. Kobiety młode, piękne, inteligentne, wykształcone, itp.Dziś doszłam do nowego wniosku. Zranione. To jeden z powodów. Nie wiem jak Tobie, ale mi jest dobrze, bo czuję się (o ironio) bezpiecznie. Panicznie się bałam nowego związku, w obawie, że facet mnie rzuci, zdradzie, nie zechce itp, naprawdę bałam się zaczynać coś nowego. A w przypadku tego zajętego faceta - nie! Bo jak mnie może rzucić ktoś, z kim de facto nie jestem. A wszystkie
          > pozostałe zalety związku/flirtu/romansu - czyli miłość, troskę, randki, wyjścia,komplementy, itp są zaspokojone. Tu i teraz jest wspaniale. Tylko to życie bez jutra.

          Ja u siebie nie dopatruję się żadnej ideologii. U mnie było tak, że chyba oboje nas uderzyło w tym samym momencie. On jak mnie zobaczył natychmiast do mnie doskoczył, ja trochę zamarłam. W pierwszych dwóch sekundach już wiedziałam, a wtedy go jeszcze nie znałam i nie wiedziałam,jaką ma sytuację. Myślę, że pierwsze minuty zadecydowały o wszystkim.

          > chcesz takie życie???

          Jasne, że nie.
          • juz_niedlugo_wiosna Re: spowiedź 05.04.10, 14:19
            avital84 napisała:


            > On czuje to samo? Wyznaczyliście sobie jakieś reguły, granice? Znasz powód,
            > dla którego on zdradza? Pytam, by upewnić się czy nie jest przypadkiem tak, że
            > Ty masz w sobie do niego prawdziwe uczucie, a on ma tylko odskocznie. Nie chcę
            > być złośliwa. Raczej chcę zrozumieć jak to wygląda u innych. :)
            >


            Tak, była na początku ustalona granica, że nigdy nie będziemy rodziną, bo on już
            swoją ma. Na początku to była przyjaźń, bardzo szybko przerodziła się w przyjaźń
            erotyczną. On pierwszy powiedział, że mnie kocha, nie spodziewałam się tego. Nie
            wiem czy to prawdziwe, ale myślę, że tak. Chociaż czasami ciężko odróżnić miłość
            od zauroczenia. O tym, czy coś było miłością, można powiedzieć po wielu latach,
            najczęściej dopiero wtedy, gdy zaczynają się problemy i obserwując jak ktoś
            reaguje na moje słabości/problemy. Bardzo łatwo przecież kochać zdrową osobę,
            której się powodzi i jest szczęśliwa...
            Nie wiem, czemu zdradza. Nigdy nie rozmawiałam z nim o tym. Unikam tematu żony
            jak ognia. Tak jakbym udawała, że jej nie ma.


            >
            > Tu powrót do pytania. Liczysz na to, że coś się zmieni? Jeśli nie to czy spotyk
            > asz się z innymi czy jesteś monogamistką w tym 'związku'?


            Nie spotykam się z nikim innym. Taką mam naturę, że jak kocham to na zabój i nie
            potrafię inaczej. Wiem, że na tym tracę, ale cóż.
            Nie wiem czy liczę na to, że coś się zmieni. Raczej mało prawdopodobne, żeby się
            zmieniło. Może liczę w głębi duszy, że się rozwiodą kiedyś... ale co z tego,
            jeśli on lubi mieć więcej kobiet, to pewnie w przyszłości będzie też miał
            więcej. Ja nie chcę przecież mieć takiego kobieciarza na stałe :/

        • avital84 Re: spowiedź 05.04.10, 12:47
          @
          • juz_niedlugo_wiosna Re: spowiedź 05.04.10, 22:59
            dzięki :) masz odp.
        • skarpetka_szara Re: spowiedź 05.04.10, 20:40
          Juz niedlugo wiosna napisalas:
          > Ja też na początku się miotałam. Ale poddałam się uczuciu.
          Doszłam do wniosku,
          > że ważne jest to, co jest tu i teraz, nieważne co będzie
          później....

          A dla mnie to brzmi tak:
          Mam kiepskie samopoczucie wlasnej wartosci, w dodatku jakos zawsze
          sciagam na siebie drame, te dwa czynniki sprawily ze wybralam
          faceta zonatego gdyz nie wierze ze zasluguje na normalny, godny
          zwiazek. Jeszcze na poczatku wiedzialam ze to co robie jest zle,
          ale zaczelam sobie wmawiac klamstwa ze robie to w imie milosci, i
          inne takie bzdety. Pod tym maskuje moj parszywy egoizm ze skoro ja
          nie zasluguje na milosc to inne kobiety tez nie. W dodatku
          udowodnie sobie ze wszyscy faceci zdradzaja i jest to ok. Prawo
          natury (bylas zdradzona wczesniej , prawda?).


          Rowniez, piszesz ze to zycie bez jutra. Ale to nie prawda. Jutro
          zawsze jest. Tylko jakie? Wybierasz samotne jutro, w najgorszym
          wypadku jutro z czlowiekiem ktorego nigdy rodzinie nie
          przedstawisz, jutro, w ktorym musisz sie kryc, VS jutro gdzie
          mozesz sobie spojrzec w twarz.
          • avital84 Re: spowiedź 05.04.10, 20:51
            Akurat miłość jest jak sraczka - nadchodzi znienacka.

            I nie każda 'druga' ma zaniżone poczucie własnej wartości.
            Chociażby Angelina Jolie czy Carla Bruni wydaja się być pewne swojej wartości.

            A jutro zawsze można zmienić.
            • skarpetka_szara Re: spowiedź 05.04.10, 21:01
              avital84 napisała:

              > Akurat miłość jest jak sraczka - nadchodzi znienacka.

              Milosc nie jest argumentem aby robic cos niemoralnego/ aby wchodzic
              z butami do czyjejs rodziny, BEZ ZAPROSZENIA calej rodziny.

              >
              > I nie każda 'druga' ma zaniżone poczucie własnej wartości.
              > Chociażby Angelina Jolie czy Carla Bruni wydaja się być pewne
              swojej wartości.

              A co? porownujesz sie do nich? Sypianie z zajetymi "dla sportu"
              nie jest tym samym co wyczekiwanie z lezka w oku az wielki Misio
              wyrwie sie (ze swojego) domu.

              >
              > A jutro zawsze można zmienić.

              na jutro trzeba sobie zapracowac. Tak samo jakby ktos powiedzial
              ze nie musi pracowac na emeryture, bo w przyszlosci wygra lotto.
              Tak! mozliwe ze wygra, ale jakie sa na to szanse?
              • avital84 Re: spowiedź 05.04.10, 21:14
                Widzisz u mnie to jest tak, że to on wszedł z butami do mojego życia i
                oświadczył, że ma na to przyzwolenie od żony.

                Sportu nie uprawialiśmy i nie czekam, nie płaczę.

                Nie mam zamiaru wchodzić w szczegóły. Zawsze znajdzie się masa chętnych do
                oceniania, a niech rzuci pierwszy kamień...

                • juz_niedlugo_wiosna Re: spowiedź 05.04.10, 21:24
                  u mnie też "sportu" nie ma, takiego o jakim pewnie myśli szara skarpetka. ale
                  tego nie zrozumie ktoś, kto w miłości dostrzega tylko seks.
                  • skarpetka_szara Re: spowiedź 05.04.10, 21:47
                    widze ze zle sie wyrazilam.

                    Mialam na mysli ze jest roznica miedzy kobietami ktore wyczekuja
                    zonatego, placza podczas nastepnych samotnych swiat, sa ich "druga
                    zona", (czyli cos pod co bym Ciebie przypisala),

                    a

                    miedzy kobieta jak Angelina Jolie ktora rozwala malzenstwa prawie
                    ze dla sportu. Ale ona za tymi zonatymi nie placze. Zreszta,
                    zwrocmy uwage ze ci zonaci zostawiaja swoje zony dla niej, co w
                    waszym przypadku niestety tak nie jest.

                    Zreszta tak to napisalam na marginesie odpowiedajac Twojej
                    kolezance.
                    • avital84 Re: spowiedź 05.04.10, 21:50
                      Zostawiają dla niej, bo najprawdopodobniej ona na początku postawiła sprawę
                      jasno. Facet musi wybrać. I generalnie tak uważam. Kiedyś w końcu powinien
                      dokonać wyboru.
                    • juz_niedlugo_wiosna Re: spowiedź 05.04.10, 22:58
                      A gdzie była mowa o płaczu? ja nie płaczę, depiluję się właśnie :)

                      skarpetka_szara napisała:

                      > widze ze zle sie wyrazilam.
                      >
                      > Mialam na mysli ze jest roznica miedzy kobietami ktore wyczekuja
                      > zonatego, placza podczas nastepnych samotnych swiat, sa ich "druga
                      > zona", (czyli cos pod co bym Ciebie przypisala),
                      >
                      > a
                      >
                      > miedzy kobieta jak Angelina Jolie ktora rozwala malzenstwa prawie
                      > ze dla sportu. Ale ona za tymi zonatymi nie placze. Zreszta,
                      > zwrocmy uwage ze ci zonaci zostawiaja swoje zony dla niej, co w
                      > waszym przypadku niestety tak nie jest.
                      >
                      > Zreszta tak to napisalam na marginesie odpowiedajac Twojej
                      > kolezance.
                • skarpetka_szara Re: spowiedź 05.04.10, 21:29
                  tak szczerze to odpisywalam tej drugiej kochance w tym watku, nie
                  Tobie, tylko potem ci odpowiadalam skoro sie wkrecilas w drzewko.

                  Oswiadczyl ze ma przyzwolenie zony? moze, kto wie, ale skad wiesz
                  ze to prawda?

                  Nie bede rzucala w ciebie kamieniem, co nie znaczy ze bede
                  pochwalac lub przyzwalac ustnie na takie zachowanie. Mysle ze stac
                  Was na wiecej, bo widzialam zakochanych facetow, i zakochani faceci
                  potrafia przeniesc gory i chmury dla kobiet. Wlasciwie smuci mnie
                  ze tego nie masz. Masz tylko karykature zwiazku.
                  • avital84 Re: spowiedź 05.04.10, 21:38
                    >Mysle ze stac
                    > Was na wiecej, bo widzialam zakochanych facetow, i zakochani faceci
                    > potrafia przeniesc gory i chmury dla kobiet. Wlasciwie smuci mnie
                    > ze tego nie masz. Masz tylko karykature zwiazku.


                    Ja nie mam związku. Dopiero co się poznaliśmy. Na to co mówi biorę poprawkę, a
                    jeszcze nie ma na co dawać przyzwolenia.

                    Z tego przenoszenia gór zdaję sobie sprawę.

                    Ale już tak poza nawiasem. Dla żon też pewnie kiedyś góry przenosili.
                    • skarpetka_szara Re: spowiedź 05.04.10, 21:51
                      > Ale już tak poza nawiasem. Dla żon też pewnie kiedyś góry
                      przenosili.

                      Pamitaj ze nie kazdy facet to swinia. ;)

                      Chcialabym cos powiedziec co by cie "uchronilo" od tego dziwacznego
                      zwiazku, ale zdaje sobie sprawe ze pewni ludzie musza sie przekonac
                      na wlasnej skorze co piecze.

                      Mam tylko nadzieje ze wiesz ze wchodzac w to zranisz ludzi, a
                      przedewszystkim siebie.
                      • avital84 Re: spowiedź 05.04.10, 22:01
                        Każdy sam siebie musi umieć uchronić i sam spróbować dojść do oczywistych
                        wniosków. Inaczej się chyba nie da.

                        W teorii wszystko jest jasne. Dla mnie wprost oczywiste. Ale zawsze jest jakieś
                        ale. Szczerze też mam nadzieję, że to się skończy dobrze.
          • juz_niedlugo_wiosna Re: spowiedź 05.04.10, 22:56
            Po pierwsze nie znasz mnie i nie masz zielonego pojęcia na temat mojego poczucia
            wartości. Może jest tak wysokie, że wychodzę z założenia, że mogę mieć każdego,
            kto tylko mi się spodoba?

            Po drugie może mam szerszy światopogląd, może mieszkałam gdzieś indziej niż
            Pani, może obserwując inną kulturę, gdzie dozwolone jest wielożeństwo wyszłam z
            założenia, że narzucone zostały nam schematy monogamii, które nie sprawdzają się
            w naszej codzienności. Że jesteśmy po części zwierzętami - najnormalniejszymi
            ssakami, wśród których kilka % tworzy monogamiczne pary i to nie są ludzie. A po
            części jesteśmy istotami z uczuciami, które mają potrzeby bliskiej relacji nie
            tylko z małżonkiem. I nie mam tu na myśli ciupciania, bo romans to przecież nie
            tylko czysty seks. Po czysty seks chadza się do burdelu, gdzie nie rozmawia się
            nawet.

            A po trzecie mój post był zatytułowany "Cześć Avital" więc nie było najmniejszej
            potrzeby, aby osoby postronne w jakikolwiek sposób na niego odpowiadały.



            skarpetka_szara napisała:


            > A dla mnie to brzmi tak:
            > Mam kiepskie samopoczucie wlasnej wartosci, w dodatku jakos zawsze
            > sciagam na siebie drame, te dwa czynniki sprawily ze wybralam
            > faceta zonatego gdyz nie wierze ze zasluguje na normalny, godny
            > zwiazek. Jeszcze na poczatku wiedzialam ze to co robie jest zle,
            > ale zaczelam sobie wmawiac klamstwa ze robie to w imie milosci, i
            > inne takie bzdety. Pod tym maskuje moj parszywy egoizm ze skoro ja
            > nie zasluguje na milosc to inne kobiety tez nie. W dodatku
            > udowodnie sobie ze wszyscy faceci zdradzaja i jest to ok. Prawo
            > natury (bylas zdradzona wczesniej , prawda?).
            >
            >
            > Rowniez, piszesz ze to zycie bez jutra. Ale to nie prawda. Jutro
            > zawsze jest. Tylko jakie? Wybierasz samotne jutro, w najgorszym
            > wypadku jutro z czlowiekiem ktorego nigdy rodzinie nie
            > przedstawisz, jutro, w ktorym musisz sie kryc, VS jutro gdzie
            > mozesz sobie spojrzec w twarz.
            >
            • skarpetka_szara Re: spowiedź 05.04.10, 23:03
              A ja i tak mysle ze to Twoj facet wmowil Tobie o tych innych
              kulturach aby usprawiedliwic twoje wyrzuty sumienia.
              • juz_niedlugo_wiosna Re: spowiedź 05.04.10, 23:08
                hehe dobre :)
                • cus27 Egoisssta 06.04.10, 06:24
                  jest... egoistka!!!
      • mahadeva Re: spowiedź 05.04.10, 14:35
        Ja mysle inaczej, wszystkie relacje sa cenne, ale sa rozne ich typy. Autor kocha
        zone, chce miec udana rodzine (gdyby tak nie bylo to pewnie odszedlby jak
        chociazby Mis od swojej zony). Natomiast trudno miec relacje tylko z jedna osoba
        przez cale zycie, niektorzy potrzebuja czegos wiecej, szczegolnie jesli zona/maz
        wszystkich potrzeb nie zaspakaja. wtedy jest miejsce dla kochanki. jestesmy
        przeciez dorosli... Ja to rozumiem, choc byc moze nigdy bym sie na cos takiego
        nie zdecydowala, na pewno nie teraz, gdy moj zwiazek jest jeszcze mlody - ale z
        bylym bylam 4 lata i tez mnie inni nie interesowali - on mi wystarczal. Potem
        przez ponad 3 lata mialam kochanka, przyjaciela - ale on przez ten czas byl
        zwykle sam, gdy pobowal sobie budowac zwiazek - mieslimy kilka mcy przerwy, ale
        mu to nigdy nie wychodzilo - gdy ja poznalam Misia, przestalam sie z nim
        spotykac i on to zrozumial - to jest dorosle zachowanie - gdybym teraz miala
        ochote na bara bara - czysty seks, po prostu bym sie z nim spotkala, ale wszyscy
        mieliby jasnosc o co chodzi - jednak teraz wazniejsze jest dla mnie budowanie
        zwiazku z Misiem.
    • varia1 Re: spowiedź 04.04.10, 13:55
      a mnie się egoisssto podoba sposób w jaki o tym napisałeś
      chyba nie jesteś jednak aż takim egoistą, bo pomyslałeś także o uczuciach innych "osób dramatu"

      myślę że źle ci ze świadomością że zdradzasz żonę, najlepiej byłoby w zasadzie zakończyć tamtą relację i pozostać przy żonie jesli szczerze ja kochasz jak sam twierdzisz


      • egoisssta Re: spowiedź 04.04.10, 14:30
        Sądząc po nickach znaczna część użytkowników forum to ludzie młodzi.
        Pamiętam jeszcze swoje idealistyczne podejście do życia, choć myślę że trochę
        się to przez upływające lata zmieniło - konsumpcjonizm, liberalne podejście do
        seksu, traktowanie kobiet przedmiotowo. Zaczynając ten wątek byłem ciekaw ile
        osób mnie potępi (dzięki, wacikowa ;) , w realu zrobiłem po swojemu, w szczerej
        rozmowie zaczynając od niedopowiedzeń pozwoliłem wybrać żonie naszą przyszłość .
        Jeżeli zapytałaby wprost podczas tamtej rozmowy - powiedziałbym . Oboje mieliśmy
        świadomość "włoska". Zamknęliśmy temat , dbam o rodzinę jak dotąd (nigdy nie
        miała powodu do narzekań na mnie). Nigdy wcześniej nie byłem kobieciarzem i
        raczej już - mimo że sprawa "przyschła" kilka miesięcy temu - nie zamierzam.
        Moje samopoczucie pozostaje ze mną
        Uważam że nie zasługuję na tak mądrą żonę
        Dziękuję za wypowiedzi
        Pozdrawiam życząc spokojnych Świąt
        • wacikowa Re: spowiedź 04.04.10, 15:20
          :P
          Alleluja i do przodu:)
    • ingeborg Re: spowiedź 04.04.10, 15:33
      masz grafomański styl. więcej dobrej literatury zalecam.
      • egoisssta Re: spowiedź 07.04.10, 21:19
        No nie wytrzymam!!! Widzę że tu trza otwartym tekstem: LATA MI CO
        SĄDZISZ O STYLU I FORMIE WYPOWIEDZI, nie o to tu idzie
    • thurm Re: spowiedź 05.04.10, 09:43
      najbardziej zabawne w takich wątkach jest to że na początku takiej znajomości wszyscy myślą że nikt się nigdy nie dowie, a jest zawsze odwrotnie. Jeśli kochasz tą drugą to bądź z nią. Żony nie ma co oszukiwać a córka kiedys zrozumie
    • mahadeva Re: spowiedź 05.04.10, 14:26
      zaden cham, od razu stawiales sprawe jasno, mozna miec sympatyczny uklad z
      kochanka, ale to tylko kochanka i juz - dziwne, ze ona tego tak 'profesjonalnie'
      nie rozumiala - jej problem, niech dorosnie
    • stinefraexeter Re: spowiedź 05.04.10, 15:11
      Czy czujesz się winny, a jeżeli tak to wobec kogo?

      Bo mam wrażenie, że jedyną "ofiarą" w tej historii jest twoja żona. No ale z
      tego, co piszesz, wychodzi na to że chce wciąż z tobą być i gotowa jest
      wybaczyć, jeśli już tego nie zrobiła.

      Nie wiem, czemu miałabym się użalać nad twoją kochanką. Oboje byliście w
      związkach, to był po prostu długi romans. Obiecywałeś jej wspólną przyszłość?
      Rozwód? Jeżeli nie, to w czym problem? Oboje ryzykowaliście, tobie się udało,
      czy jej również nie wiem i nie interesuje mnie to.

      Nie jesteś niezdecydowany. Jesteś jak najbardziej zdecydowany. Od początku
      wiedziałeś, że rodzina jest dla ciebie najważniejsza, a ta druga kobieta była
      odskocznią, miłym urozmaiceniem życia. Instytucją starą jak świat. Czy jesteś
      egoistą? Raczej tak. Zdradzałeś żonę przez kilka lat, trudno to pochwalać. No i
      sam przyznajesz, że fajna z niej kobieta.
      Cham, burak? Może i tak, nie zauważyłam w tym poście.

      Podsumowując, nie współczuję twojej byłej kochance. Wiedziała, w co się pakuje.
      Nie współczuję również tobie. Wszystko w życiu ma swoją cenę.
    • lacido Re: spowiedź 05.04.10, 15:15
      w związku z Wielkanocą liczysz na jakieś biczowanie i odkupienie win czy co?
      • e-aires Re: spowiedź 05.04.10, 20:03
        Postępowanie bez klasy, nijakość, zdrada, pieniądze, dwie zakochane
        kobiety. Polski macho. Dobre jako scenariusz do serialu TVP 1.
    • postponed Re: spowiedź 05.04.10, 21:07
      egoisssta napisał:
      Wiem czego się mam spodziewać w
      > komentarzach: niezdecydowany egoista, cham, burak etc. No to walcie…


      jesteś okrutnym tchórzem i mam nadzieję, że Twoja żona przejrzy na oczy i
      zostawi Cię z niczym a córka znienawidzi. jak Ty w ogóle śpisz w nocy?
      i nie pisz, że jestem jakąś wściekła feministką bo podobnie napisałabym kobiecie
      zachowującej się tak jak Ty.
    • stephanie.plum Re: spowiedź 08.04.10, 14:04
      jeśli istotnie zrezygnowałeś z pociągającej perspektywy rozwijania
      relacji z "kochanką", i stanąłeś po stronie swojego małżeństwa,
      jesteś bardziej wartościowym mężem niż taki, który nigdy nie musiał
      zmagać się z pokusą (lub raczej - jesteś mężem o bardziej
      sprawdzonej wartości).

      tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono.

      gratulacje.
      • wacikowa Re: spowiedź 08.04.10, 14:20
        O taaa medal za kurestwo mu się należy.
        Gratuluję wyznacznika wartości.
        Tele miał rację,kurestwo i kłamstwa największą wartścią ludzi są.
        • stephanie.plum Re: spowiedź 08.04.10, 15:49
          kto...?

          ej no przecież nie napisałam, że jest więcej wart niż taki, który
          nigdy pokusie nie uległ.
          i nie mówię też, że to co robił było cacy.

          a gratulacje, bo odwrócenie się od zła wymaga wysiłku. i
          samozaparcia. jeśli się na to zdobył, naprawdę, to zrobił cos
          dobrego, nie?
    • ola.42 Re: spowiedź 08.04.10, 14:36
      niezdecydowany egoista, cham, burak etc. -twoje słowa masz odpowiedz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka