Dodaj do ulubionych

Ja dla Niej wszystko, a Ona...

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.02.04, 11:59

Nieba bym Jej przychylił. Wszędzie zawiozę, gdy chce. Gdu nie chce, nie
wiozę. Kiedy zostaje na noc, robię dla Niej śniadanie, również to drugie.
Dostaje ode mnie prezenty, liściki, kwiaty.
Często powtarza, że jestem dla Niej bajką, człowiekiem życia.
Jesteśmy szczęśliwi, wszystko się układa.
Kiedy byłem chory, Ona pięknie się mną opiekowała.
Jednak częściej to ja nalegam na spotkanie.
Jestem oddany, wierny, szczery.
Ja mieszkam sam, Ona z rodzicami.

Dlaczego nie chce się do mnie przeprowadzić albo przynajmniej częściej
zostawać na noc? Dlaczego ja piszę dziennie 20 smsów a Ona tylko 3?
Przecież mnie kocha. Wiem, że można różnie wyrażać miłość, ale... czasami
jest smutno, gdy Ona powie: dziś się nie spotkamy, jestem zmęczona...
Gdybyśmy mieszkali razem, zrobiłbym Jej kąpiel, masaż i herbatę!
Więc dlaczego?...
Nie rozumiem kobiet.
Obserwuj wątek
    • blanchet Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 12:02
      twoja miłość jest paniczna ja też tak kiedyś kochałam Proponuje trochę
      przystopować z przychylaniem nieba, 20 smsami itp. aby ona zauwazyła odmiane :)
      • Gość: Wilk Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.02.04, 12:11
        Paniczna?.. ja kocham całym sobą, ale nie zamykam w klatce. Mamy swoich
        (osobnych) znajomych, nie nalegam na oddanie się tylko miłości, ale Jej reakcje
        odczytuję jaoo dystans.
        A jak zauważy odmianę to co wtedy?
        • Gość: renia Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: *.ath.spark.net.gr 26.02.04, 12:17
          Jak zauwazy odmiane, to moze sie troszeczke zaniepokoi, moze bardziej sie
          postara, moze podejmie jakas madra decyzje? Sprobuj. Jest w zciu tak, ze jesli
          jedna osoba za bardzo sie stara, daje z siebie wszystko, to druga wie, ze nie
          musi sie starac az tak bardzo i sobie (nawet podswidomie, bez zlej woli)
          odpuszcza. Trzeba wybilansowac poziomy zaangazowania w zwiazek obu partnerow,
          wtedy jest szansa, ze sie uda. Bo tak to mozna zaglaskac kotka na smierc :)))

          Jesli ona zacznie dostawac od ciebie 10, a nastepnie 5 smsow dziennie, to
          zareczam, ze ty zacznies dostawac od niej co najmniej siedem, sprobuj :)))
          • wilk11 Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 12:22
            Wiesz, to wynika z mojej potrzeby wyrażania uczuć.
            To mnie też nakręca. To mi sprawia radość.
            Nie chcę "chłodnąć".
            Ale spróbuję.
            Dziś wysłałem tylko 3 smsy do tej pory, Ona - 2.
            • blanchet Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 12:24
              milutki z ciebie wilczek jesteś może koziorożcem?
              • wilk11 Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 12:29
                Jestem spod barana.
            • Gość: renia Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: *.ath.spark.net.gr 26.02.04, 12:25
              Wiesz, ja Cie rozumiem, z ta potrzeba wyrazania uczuc, ale naprawde mozna
              przeslodzic, zaglaskac na smierc, trzeba miec umiar we wszystkim. Jak bedziesz
              musial wyslac smsa to wal do mnie (nr na priv, jak jestes zainterersowany ;))),
              ja chetnie poczytam, bo mi nikt nie wysyla milosnych smsow :)) i moze odpisze
              nawet :)
      • art_koneser Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 12:20
        > twoja miłość jest paniczna ja też tak kiedyś kochałam Proponuje trochę
        > przystopować z przychylaniem nieba, 20 smsami itp. aby ona zauwazyła
        > odmiane :)

        A gdy już zauważy tę odmianę, to... będzie miała pretekst, by odejść. :-) Z
        Kobietami tak często już bywa, wiele zapewne znalazłbyś odpowiedzi na
        Twe "dlaczego". Tymczasem przyjmij ten fakt i pogódź się z nim. Przecież faceci
        są od zadawalania, pieszczenia Kobiet. Dobrze wiesz, czym One dla nas są (w
        pozytywnym kontekście, rzecz jasna)! I wierzcie mi, mówię to z całą
        odpowiedzialnością, jako facet, i bez sarkazmu!

        Jeśli chodzi zaś o konkrety, to... "nie zagłaskuj kota na śmierć". Owszem, SMSy
        to sympatyczna z pewnością rzecz, choć uzależniająca (a ją pewnie i już
        przyzwycziłeś do nich, i to w sporej dawce). Możesz ich wysyłanie ilościowo
        ograniczyć, choć... naprawdę nie oczekuj na rewanż z jej strony. Nie kobiecą
        rzeczą pieścić naszą percepcję miłymi słowy (poważnie, to nie sarkazm!!!)!

        Na wspólne zamieszkanie nie naciskaj. Ona już pewnie wie, że może z Tobą
        zamieszkać. Gdy rzeczywiście zechce, zrobi to.

        Tak naprawdę Kobiety nie lubią miękkich, nadmiernie wrażliwych mężczyzn. Tacy
        kojarzą im się z... duszą kobiecą. A większość z nich potrzebuje
        jednak "mężczyzny"! Swą wrażliwość (bo wnioskuję, że z niej wynika
        Twa "nadopiekuńczość"...) zostaw dla swej kobiety na noce, na przytulne
        wieczory przy kominku i kolacje przy świecach. Na co dzień bądź po prostu...
        facetem! ;-)

        Dziś to wszystko wiem, ale... mam lat trzydzieści (i podobno jestem "stary" ;-)!
        • wilk11 Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 12:28
          Też mam 30.
          Nie naciskam na zamieszkanie. Przynajmniej nie otwartym tekstem.
          Dałem Jej klucze, żeby mogła przyjść kiedy chce.
          W życiu nie jestem miękki. Tylko dla Niej. Ona mnie "zmiękczyła" ponad rok
          temu, ale ma mnie takiego tylko dla siebie...
          W pracy jestem "twardzielem", bo muszę opanować prawie 160 podwładnych...
          • art_koneser Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 12:41
            > [...] Ona mnie "zmiękczyła" ponad rok
            > temu, ale ma mnie takiego tylko dla siebie...

            Z kolei ja trafiałem na takiego Kobiety, które... próbowały mnie leczyć
            ze "zmiękczeń". Podobne wyrazy wielbienia kwitowały stwierdzeniami w stylu,
            że "zachwyty nad zachodami słońca są dobre dla nastolatków, Ty nie masz mi
            wierszy pisać, tylko PITy wypełniać!"

            Wiersze pisuję nadal, ale... jestem sam. ;-)))
            • Gość: Buźka:))) HIHIHIHI.... IP: 62.29.137.* 26.02.04, 13:46
              fajne teksty ... I ilez w tym romantyzmu .... A podobno to mężczyźni są mało
              romantyczni.. Poza tym chciałam tylko tak dodać że 30 lat to nie starośc ej..
              bez przesady Pozdrowionka i dalszej weny w pisaniu wierszy ludzie sa różni a
              romnatyczni piszący wiersze faceci to zdecydowanie rzadkość.
              • art_koneser Re: HIHIHIHI.... 26.02.04, 14:23
                > [...] i dalszej weny w pisaniu wierszy ludzie sa różni a
                > romnatyczni piszący wiersze faceci to zdecydowanie rzadkość.

                Wiersze, jak wiersze, ma skromna osoba ma tę przyjemność... płyty wydawać.
                Kiedyś zaś usłyszałem: "ty nie masz się w kompozytora bawić, tylko postaraj się
                o jakąś posadkę w urzędzie! Zobacz, jak twoi koledzy się ustawili!"

                Tak, Drogie Panie, coś się strasznie boicie tej iluzji. Marzycielstwo, artyzm,
                romantyzm, to takie mało pragmatyczne, prawda? A codzienność to szybciej
                unaoczniona praca w urzędzie (a nawet w fabryce!), niż cztery "fuchy" do roku,
                nawet za "poważne pieniądze" (tak, też usłyszałem, że "lepiej co miesiąc
                dostawać osiemset złotych, niż raz na trzy miesiące *niepewne* dziesięć
                tysięcy"). Ale to już grubo nie na temat... Przepraszam. :-)
                • Gość: Jeru the Damaja Re: HIHIHIHI.... IP: 195.245.217.* 26.02.04, 17:25
                  > Tak, Drogie Panie, coś się strasznie boicie tej iluzji. Marzycielstwo,
                  > artyzm,
                  > romantyzm, to takie mało pragmatyczne, prawda? A codzienność to szybciej
                  > unaoczniona praca w urzędzie

                  Jedno z drugim można pogodzić. Ja też wydaję płyty i piszę wiersze (ostatnio
                  dla pewnej dziennikarki, bez efektu - może jestem w tym kiepski :>), ale poza
                  tym codziennie przychodzę do roboty, bo lubię mieć przynajmniej umiarkowaną
                  pewność, że zapłacę rachunki pod koniec miesiąca.
                  Tak z ciekawości: w jakim gatunku muzyki się poruszasz? ;)
                  • art_koneser Re: HIHIHIHI.... 03.03.04, 04:37
                    > Ja też wydaję płyty i piszę wiersze (ostatnio
                    > dla pewnej dziennikarki, bez efektu - może jestem w tym kiepski :>)
                    > [...]

                    Coraz pewniej utwierdzam się w przekonaniu, że One naprawdę nie oczekują w
                    ogóle... wierszy! ;-)

                    > Tak z ciekawości: w jakim gatunku muzyki się poruszasz? ;)

                    Szeroko pojęta elektronika impresjonistyczna, muzyka konkretna, ambient - to we
                    własnym studiu. A zawodowo (realizacja dźwięku)... każdy gatunek.
                • Gość: Buźka:))) Niestety... IP: 62.29.137.* 27.02.04, 09:04
                  Taka jest rzeczywistość w sensie bardzo przyziemna i szara i trzeba jednak
                  zarabiać w jakiś sposób bo sorki ale jak juz masz rodzinę i dziecko no to nie
                  powiesz mu ej mały niestety nie będziesz miał nowych bucików bo tatuś dostanie
                  10 000 za 4 miesiace hm... troszki kiepsko. Ale jak mówie nie oceniam każdy
                  wybiera taki styl zycia jaki mu odpowiada a pisanie tekstów piosenek i
                  zajmowanie sie komponowanie muzyki jest chyba bardzo fajne. No i generalnie nie
                  byłoby wielu płytek gdyby wszyscy pracowali w urzędach .Także życzę powodzenia
                  i trzymam kciuki...:)))
    • nierealna Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 12:11
      Rzucaj ja i badz ze mna :D Ja z checia z Toba zamieszkam ;-))
    • Gość: Buźka:))) To się nazywa ... IP: 62.29.137.* 26.02.04, 12:19
      uszczęśliwanie kogos na siłe. Zdecydowanie wyluzuj bo ja tak zasłodzisz że na
      prawde nie będzie chciała się z toba widywać. Każdy potrzebuje wytchnienia w
      związku a jak ty ją tak na siłe i tak zamknąc w klatce i tak dawać dawać oj....
      to może w końcu byc tak słodko i miło że aż za bardzo. Przecież jeżeli będzie
      miała ochote to zadzwoni i wyśle smska ale może właśnie jest zmęczona albo
      potrzebuje chwili dla siebie. Trochę zrozumienia. Oczywiście nie chodzi mi o
      zupełne zaprzestanie ale może zamiast 20 smsków tylko 10 zamiast kwiatów co
      dzień tylko co 2 dni no to może boleć ale... niech ona też troszkę zawalczy. W
      sumie to miło że tak dbasz o swoja kobietę mało takich dbających.
      • wilk11 Re: To się nazywa ... 26.02.04, 12:25
        Nie, no kwiaty nie są codziennie...
        Są kwiaty albo kartka albo jogurt albo słońce mocniej dla Niej podkręcę...
        Różnie. Nie chcę zagłaskiwać.
        Jesteśmy razem trochę ponad rok, uczucie wciąż gorące, nie chcę ochładzać.
        • Gość: Buźka:))) To się nazywa ... IP: 62.29.137.* 26.02.04, 13:52
          to nie ochładzanie to normalne zachowanie. A kwiaty nie są co dzień ? Ufff to
          dobrze bo wiesz chyba lepiej jak sie je dostaje np. co 2 tygodnie bo to miła
          niespodzianka a tak co dzień robi się przyzwyczajeniem. A jaki jogurcik bo to
          już coś lepiej działasz. A w ogóle to proponuje coś ugotować np. w weekend to
          DZIAŁA. Ale na prawde takie słodzenie na co dzień i noszenie na rekach może
          czasem być męczące. Chociaż przyznaje że od czasu do czasu bbb miłe.
    • glonik Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 12:19
      Myślę, że nadmiar uczuć jest równie niedobry, jak ich niedobór.
      Być może twoja dziewczyna czuje się osaczona, nie darzy cię tak
      jak ty ją, i dlatego wycofuje się. Daj jej więcej wolności od
      swoich uczuć. Być może po pewnym czasie odwzajemni twoje i uczucie
      i jego intensywność. Ale daj jej możliwość, aby "dojrzała" we własnym
      tempie, nie poganiaj jej. Jeśli jest taka, jak piszesz, a nie wymyślona,
      to przyjdzie Wasz wspóny czas. Tylko bądź cierpliwy.
      Pozdrowienia dla Was obojga.
    • Gość: ania Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: 193.111.166.* 26.02.04, 12:29
      Kiedyś, w zamierzchłych czasach, kiedy mój mąż mnie szaleńczo kochał,
      zachowywał się podobnie jak Ty. Dzisiaj na to wspomnienie łza mi się w oku
      kręci, ale wtedy - mimo że także bardzo go kochałam - męczyło mnie to nieraz i
      drażniło. Takie nieustanne nadskakiwanie jest okropnie krępujące, pamiętam że
      czułam się tym przytłoczona, osaczona. Pewnie podobnie czuje się Twoja
      dziewczyna, daj jej trochę oddechu, nie przytłaczaj swoim oddaniem.
      Jest takie powiedzenie, bardzo trafne: "Miłość można ofiarować jak kwiat, albo
      powiesić jak kamień u szyi"
    • kasia.lomanczyk Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 12:36
      Gdyby pisała to kobieta, natychmiast nazwano by ją bluszczem i kazano dać
      facetowi trochę spokoju.
      Człowieku, skoro Ci jest dobrze, to czemu szukasz dziury w całym? Nie chce się
      do Ciebie przeprowadzić - może jeszcze nie jest gotowa? Przecież jesteście ze
      sobą dopiero rok. I daj jej trochę czasu dla siebie. Każdy potrzebuje czasami
      chwilki samotności, przecież to że ona Cię kocha nie oznacza, że musi spędzać z
      Tobą każdy moment życia. Czasem dobrze jest oddalić się na chwilę, żeby móc
      zatęsknić, zobaczyć że faktycznie tej drugiej osoby brakuje i że chce się z nią
      być.
      Wyluzuj odrobinkę, bo zagłaszczesz ją na śmierć.
    • Gość: fika Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: *.icpnet.pl 26.02.04, 12:44
      www.MojaHistoria.republika.pl - moja strona domowa, na której prezentuję
      całe swoje życie. Opisy wzbogacone zdjęciami, kilka krótkich filmików.
    • beatach1 Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 13:10
      Bardzo mily Wilczek z Ciebie :) Jednak mysle, ze troszeczke przesadzasz. Nie
      chce zeby to zabrzmialo zbyt krytycznie. Ale ja na miejscu Twojej kobiety
      poczulabym sie nieco przytlumiona. Troche za bardzo sie narzucasz. Nie dajesz
      jej oddychac. To meczy.... Wiem dobrze co pisze, bo moj maz potrafi
      kilkakrotnie dzwonic mi z biura, a ja czesto juz nie podnosze sluchawki i mam
      ochote wywalic telefon przez okno. Kiedys sie cieszylam, czekalam na te
      telefony. Teraz niestety mnie denerwuja i przyprawiaja niekiedy o zlosc. Mam co
      innego do roboty jak wisiec na telefonie z mezem i poraz 100-ny (na dzien)
      slyszec ze mnie kocha. To mile, ale meczace i bardzo powszednieje.
      Radze Ci troszeczke przystopowac i poczekac na reakcje Ukochanej. Zobaczymy czy
      zauwazy zmiany i czy bedzie do tego tesknic.

      Zycze wszystkiego dobrego
      Beata
      ------------------------------------
      Nasze zdjecia:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5582665
    • Gość: boże Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: *.akacje.pl / 81.219.11.* 26.02.04, 13:33
      Jestem mile zaskoczona, że tacy faceci są na świecie, pod warunkiem, że tej
      kobietki nie przytłaczasz zbyt mocno, ale chyba nie. Zawsze myślałam, że to
      mężczyźni bardziej lapidarnie wyrażają uczucia.
    • Gość: Triss Merigold Sorry ale udusić się można IP: *.acn.waw.pl 26.02.04, 13:41
      Po roku 20 sms-ów dziennie? Panna nic tylko siedzi i odbiera. Mozna jeszcze
      zrozumieć u zakochanego pierwszy raz 18-latka ale u 30-letniego faceta to trąci
      egzaltacją. Mężczyzna powinien być bardziej hm... opanowany.
    • mamalgosia Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 13:45
      może po prostu stawiasz jej za wysokie wymagania, którym ona nie moze sprostać?
      MOże kocha inaczej niż Ty (co nie znaczy, ze mniej)
    • syllo Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 14:07
      Może Twoja kobieta taka po prostu jest? Ma potrzebę przestrzeni dookoła siebie,
      chce się czuć wolna, nie che wysyłać więcej niz dwa esemesy dziennie i dostając
      te dwadzieścia esemesów od Ciebie boi się po prostu z Toba zamieszkać, bo boi
      sie nadmiaru uczuć, nie wiem czy taka jest, ale może, ja jestem taka jak Ona,
      lubie czuć się wolna, nie Lubie jak ktos jest przez cały czas obok bo się
      duszę, nie mam powietrza,ale z drugiej strony potrzebuje mojego meza, kocham o
      i lubie z Nim przebywać, może coś ci to wyjaśniło, kobiety sa rózne, zapytaj
      może jej- najlepiej szukać u źródła
      • wilk11 Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 17:03
        Popracowałem a potem przeczytałem Wasze posty. Dziękuję.
        Dały do myślenia.
        Wyjaśnienie jedno: Ona lubi moje "dowody" miłości (tak mówi) i ich oczekuje.
        Chciałbym tylko, żeby Ona też...
        Dziś ograniczyłem się do 5 chyba. Niewygodnie mi z tym, szczerze mówiąc, ale po
        Waszych postach myślę, że to nie od rzeczy, takie wyhamowanie komunikacyjne.
        Triss, przykro mi, nie zgadzam się z Tobą, że w wieku lat 30 to egzaltacja.
        Ja chcę żyć pełnią, nieważne że jeden mnie nazwie "miękkim" a drugi wariatem po
        prostu. Nikt inny za mnie tego życia nie przeżyje. Nie chcę mieć do siebie
        kiedyś żalu o to, że nie latałem wysoko.
        Trochę idealizmu nie zaszkodzi (zwłaszcza po pracy ;)
        Koneserze, powodzenia.
        • majewskaania5 Zastanow sie dobrze 26.02.04, 17:13
          Wisz a mi sie wydaje że jej jest po prostu dobrze z Tobą w tym sensie,kiedy chce
          to ja wozisz, przynosisz prezenty, kwiaty itd. ale czy z jej strony mozesz
          liczyc na to samo, a co ze wspolnym podejmowaniem decyzji kto decyduje Ty czy
          ona czy razem. MAm nadzieje ze sie myle i ona Cie bardzo kocha ale odnioslam
          wrazenie ze po prostu znalzała przyslowiowego "frajera" - bez obrazy ale znam
          pare takich kobiet ktore wlasnie szukaja takich, co to bedzie na kazde
          zawolanie- a ze swojej strony daja niewiele. Moze szczera rozmowa by dyzo
          wyjasnila. Albo napisz jej np. ze przez trzy dni sie nie zobaczycie bo nie
          mozesz i juz nic nie wyjasniaj - i zobacz jaka bedzie reakcja.
          Tzrymaj sie - rozmowa i jeszcze raz szczera rozmowa.
        • elle_melle Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 17:19
          Mialam kiedys faceta, ktory wysylal mi po 20 smsow dziennie. Po tygodniu bylo
          mi slabo od ich czytania, po dwoch chcialo mi sie rzygac, a po trzech dostalam
          furii!!! Nikt kto siedzi w pracy nie ma czasu na odbieranie ton literatury, a
          potem wstukiwania odpowiedzi. Poza tym im bardziej zachowywal sie w ten
          spososb, tym bardziej stawal sie w moich oczach zniewiescialy i "miekki"... Do
          tego te wszystkie jogurciki, sloneczka na niebie i milion nieziemsko
          lukrowanych zdan. W koncu przestal byc dla mnie facetem, tylko czyms wiecznie
          mazgajacym sie i rozlazlym. Potem poznalam Tego Odpowiedniego, ktory rowniez
          potrafi wyslac mi 10 smsow, ale to zupelnie co innego. Tak naprawde mozna by
          napisac, ze jak facet odpowiedni, to i jego zachowanie nam pasuje. Jesli jednak
          ma sie jakies watpliwosci, wtedy nadmiar szczescia potrafi draznic.
        • Gość: Triss Merigold Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: *.acn.waw.pl 26.02.04, 17:33
          Nie musisz się ze mną zgadzać. TY uważasz, że okazując tak milość żyjesz pełnią
          życia i "latasz wysoko", dla mnie to egzaltacja, wolę bardziej stonowane dowody
          uczuć.
          Jeśli Twoja dziewczyna jest bardziej introwertyczna czy chłodna (w sensie
          racjonalnym co nie znaczy, że mniej kocha) to takie zarzucanie sobą jest
          cholernie męczące. Nic dziwnego, że woli odpocząć czasem sama w domu. Ja
          najlepiej odpoczywam sama.
          • Gość: Jeru Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: 195.245.217.* 26.02.04, 19:01
            > Jeśli Twoja dziewczyna jest bardziej introwertyczna czy chłodna

            To, co nazywasz chłodem to nic innego, jak częściowa lub całkowita niemożność
            wyrażania uczuć. (Czyli cecha przypisywana stereotypowo mężczyznom.)
            • Gość: Triss Merigold Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: *.acn.waw.pl 26.02.04, 19:08
              Dla mnie to opanowanie i wyrażanie uczuć w spokojniejszy sposób. Wolę to u
              ludzi bez względu na płeć.
    • Gość: melon jesteś zbyt nachalny n/txt IP: *.pl 26.02.04, 19:14
      • Gość: .................. Re: jesteś zbyt nachalny n/txt IP: *.dialup.sprint-canada.net 26.02.04, 19:24
        Dziewczyna pewnie nie chce Ciebie przemeczac, a to zakochasz sie
        jeszcze na smierc.
    • mickey.mouse Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 21:33
      Prawdopodobnie dla tego, ze ma wszystko czego oczekuje. Ludzie tylko wowczas
      angazuja sie i staraja, gdy maja jakas niezaspokojona pootrzebe.

      P.S.
      Domorosla psychologia zawsze byla moja domena ;)
    • umyslowo_twardy Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 21:50
      No dobra, ale czy jesteś pewien, że ona Cię w ogóle kocha?
      Może zresztą i kocha. Nie chce się do Ciebie przeprowadzić bo może się boi, że
      będziesz chciał ją całkowicie osaczyć i zniewolić.
      • Gość: .................. Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: *.dialup.sprint-canada.net 26.02.04, 22:30
        No wlasnie, moze dziewczyna sie boi, ze ja na smierc zakochasz?
        • wilk11 Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... 26.02.04, 22:50
          Myślę, że kilka osób nie zauważyło, że napisałem, iż Ona lubi mój sposób
          wyrażania uczuć. Rozmawiałem z Nią dziś. Potwierdziła to i doszliśmy do
          wniosku, że jeśli Ona nie "przysyła mi 20 smsów dziennie" to dlatego,że nie
          potrafi. Tu zastosowałem skrót myślowy. Wyraża miłość inaczej, a mnie niełatwo
          się z tym pogodzić.(?)
          Czy jestem frajerem? Może. Skoro jednak kocham, jestem kochany i chcę
          obdarowywać takim uczuciem w ten "frajerski" sposób?.. Do końa nie rozumiem
          kobiety, które piszą o potrzebie zdecydowanego mężczyzny, silnego, nie mazgaja.
          Nie czuję się taki - jestem i zdecydowany, i jest mnie za co cenić.
          Kobiety, posłuchajcie. Wyobrażacie sobie, że mężczyzna, spełniony w pracy
          (ceniony specjalista, szef, twórca) - czyli ja - może odczuwać potrzebę bycia w
          domu zakochanym kundelkiem swojej Pani?.. Dlaczego od razu stereotyp "mazgaja"?
          Dziękuję Wszystkim Wam za inną perspektywę.
          • Gość: .................. Re: Ja dla Niej wszystko, a Ona... IP: *.dialup.sprint-canada.net 27.02.04, 03:14
            No to ciesz sie wilk, skoro Ci to wszystrko odpowiada. Wiekszosc z
            tutaj piszacych wie, ze to pierwsze zauroczenie miloscia, wczesniej czy
            pozniej przechodzi. Twoja pani tez pewnie o tym wie, dlatego jej
            nie spieszno z uczuciami, co zreszta sam potwierdzasz. Na ciebie
            tez przyjdzie kolej, i kto wie, czy w niedlugim czasie nam nie
            napiszesz np. ja dla niej prawie nic, a ona mi wszystko. No,
            przynajmniej tak to w marzeniach wyglada.
    • Gość: Fred Ozen sie baranie.... IP: *.dialsprint.net 27.02.04, 05:29
      i bedziesz ja mial codziennie.
      • kasia.lomanczyk Re: Ozen sie baranie.... 27.02.04, 09:53
        Pan piszący z domeny dialsprint.net to faktycznie niezły kawał świra, ale jego
        słowa nasunęły mi pewną myśl. Chcesz żeby ona z Tobą zamieszkała? A może ona
        nie chce brać sobie na głowę wszystkich obowiązków "żony", nie mając przy tym
        wszystkich wynikających z tego praw?...
        Kochasz ją, to się jej oświadcz. Nie musicie się przecież od razu pobierać, ale
        przynajmniej wyznaczysz temu związkowi jakiś konkretny kierunek. A jeśli nie
        chcesz się oświadczyć, to ja już chyba wiem czemu ona nie chce się do Ciebie
        przeprowadzić.
        • wilk11 Re: Ozen sie baranie.... 27.02.04, 10:28
          Ja już to zrobiłem, jesteśmy narzeczeństwem od kilku miesięcy (pomimo
          dezaprobaty Jej rodziców). Ale Ona studiuje jeszcze i jest osobą na tyle
          ambitną, że nie chce by małżonek Ją utrzymywał.
          • kasia.lomanczyk Re: Ozen sie baranie.... 27.02.04, 10:29
            Aaaaa no chyba że tak.
            Spokojnie, daj dziewczynie czas. Nie zaduś jej swoją miłością.
          • muszka_wawa .... 27.02.04, 21:34
            Wilczek wierzę, że jesteś wspaniałym acetem, z resztą jak czytała Twoje posty
            to tak jakbym słyszała własnego chłopaka. Jesteśmy razem troszkę dłużej niż Ty
            ze swoja Ukochanąi ja do dziś nie jestem gotowa, żeby z nim zamieszkać. Nadmiar
            miłości umie zadusić uczucie w drugim człowieku, uważaj żeby Ona nie zaczęła
            szukać wytchnienia i nie uciekała od Ciebie. Ja dowody swojego Mężczyzny bardzo
            lubię, ale gdy jest ich za dużo zaczynam się nudzić. Miłość to nie tylko
            uniesienia ale i codzienność, ale niech ona nie będzie przewidywalna w każdym
            aspekcie, bo podejrzewam, że Twoja Narzeczona już dokładnie wie kiedy dostanie
            kwiaty, kiedy buziaka a kiedy herbatkę... wrzuć czasami na luz. Życzę dużo
            szczęścia
            Pozdrowionka
            Muszka
    • Gość: mężatka od 20 lat Re: Gdyby mój facet IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 03.03.04, 11:11
      był taki , jak Ty - zamordowałabym go!!!!SmS-y niezliczone,kwiatki, jogurciki,
      słonka,śniadanko do łóżka- miłośc podobno polega nie tylko na braniu,ale i
      dawaniu...a cóż mogłabym ci dać jeszcze, jeżeli Ty robisz to za dwojga?????To
      jakiś HORROR!!!!!!!Serdecznie jej współczuję...powinna uciekać póki całkiem nie
      zbzikowałeś!!!!
      • wilk11 Re: Los sprzyja czyli nie sprzyja 03.03.04, 17:46
        Dlaczego taki tytuł; pojawiły się problemy (zdrowotne) w moim życiu i Ona
        przejęła rolę opiekującej się... Jest super.
        Czyli coś było na rzeczy z tymi radami - wyluzuj.
        Okazuje się że istnieje pewna ilość czułości w związku i trzeba ją umiejętnie
        rozłożyć.
        Pozdrawiam.
        • glonik Re: Los sprzyja czyli nie sprzyja 03.03.04, 18:02
          Tylko nie wykorzystaj choroby jako sposobu na dostanie
          porcji czułości i nie popadnij w hipochondrię!
          Ale serio, cieszę się że zaczęło Wam się dobrze układać.
          Zdrowiej, pozwól dziewczynie się wykazać. Słuchaj rad
          mądrych, a głupie odrzucaj. A jak je rozpoznasz?
          Tego nie wiem, ale kieruj się wyczuciem i własną mądrością.
          Wszystkiego dobrego Wam obojgu życzę.
          Osobne pozdrowienia dla dziewczyny, która okazała się
          tak dobra, jak o Niej pisałeś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka