Gość: Wilk
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
26.02.04, 11:59
Nieba bym Jej przychylił. Wszędzie zawiozę, gdy chce. Gdu nie chce, nie
wiozę. Kiedy zostaje na noc, robię dla Niej śniadanie, również to drugie.
Dostaje ode mnie prezenty, liściki, kwiaty.
Często powtarza, że jestem dla Niej bajką, człowiekiem życia.
Jesteśmy szczęśliwi, wszystko się układa.
Kiedy byłem chory, Ona pięknie się mną opiekowała.
Jednak częściej to ja nalegam na spotkanie.
Jestem oddany, wierny, szczery.
Ja mieszkam sam, Ona z rodzicami.
Dlaczego nie chce się do mnie przeprowadzić albo przynajmniej częściej
zostawać na noc? Dlaczego ja piszę dziennie 20 smsów a Ona tylko 3?
Przecież mnie kocha. Wiem, że można różnie wyrażać miłość, ale... czasami
jest smutno, gdy Ona powie: dziś się nie spotkamy, jestem zmęczona...
Gdybyśmy mieszkali razem, zrobiłbym Jej kąpiel, masaż i herbatę!
Więc dlaczego?...
Nie rozumiem kobiet.